blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(12)

Moje rowery

Stevens 3108 km
Kross 78807 km
Mc Kenzie 20244 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Bobowicko, Pszczew

Sobota, 12 grudnia 2015 | dodano: 12.12.2015Kategoria gm. Pszczew, gm. Miedzyrzecz

   Dziś wybrałem się do Bobowicka. Za poprzednich pobytów nigdy się tu nie zatrzymywałem.
  Jest to wieś o średniowiecznej metryce, położona nad jeziorem, odległa od Międzyrzecza o kilka kilometrów. W średniowieczu pełniła funkcje obronne chroniąc szlak handlowy prowadzący z Poznania na zachód. Fragmenty średniowiecznej wieży obronnej wielkopolskiego rodu rycerskiego Samsonów-Watów podobno są widoczne w piwnicach pałacu. W XVI w. za sprawą kolejnego właściciela Jerzego Nadelewicza Kręskiego Bobowicko stało się jednym z ważniejszych ośrodków arian. Po wypędzeniu arian z Polski, drogą rodzinnych sukcesji należało kolejno do miejscowych rodów Seydlitzów, Kalckreuthów i Dziembowskich. Dziembowscy opuścili wioskę dopiero w 1945 r.
     Na szerokim, wysokim cyplu wcinającym się w jezioro stoi zespół budynków dawnej rezydencji właścicieli. Właśnie ta rezydencja była powodem dla którego się tu zatrzymałem. Pomimo tego że jest opuszczona i powoli niszczeje ma swojego właściciela. Bramy są pozamykane, a stosowne tablice informują że wstęp na teren jest zabroniony i grozi spotkaniem z złymi psami. Nie mam pojęcia jak można legalnie wejść na teren posesji. Ja pod pałac przedostałem się przez jedyne niezagrodzone miejsce, ledwie widoczną ścieżką nad jeziorem.
    Pierwszą budowlą którą widać przy mojej drodze jest dawna oficyna dworska, tzw. „stary dworek”. Jest to XVIII wieczna budowla o konstrukcji ryglowej. Siły grawitacji pokonały już najsłabszą część budynku, reszta trzyma się resztkami sił.
 

Oficyna dworska.

   Dalej ścieżka prowadzi wzdłuż wysokiego muru oporowego do cypelka przed tarasem pałacu. Przy jednej z ścian szczytowych znajdują się XVIII i XIX wieczne nagrobki, na wszystkich widnieje nazwisko Dziembowski. Zostały tutaj przeniesione (prawdopodobnie z troski o to, by nikt ich nie rozbił) z cmentarzyka rodowego. Obok można byłoby przedostać się na podwórze pałacowe. Zniechęcają do tego dwa widoczne ujadające Brysie i kolejne które słychać gdzieś w tle. Zerknąłem tylko z ukosa na fasadę pałacu z umieszczonym w tympanonie herbem Dziębowskich – Pomianem i wycofałem się przez chaszcze do dziury przez którą się tu wdarłem.
















    Żeby nie wracać tą samą drogą którą tu dotarłem kontynuuję jazdę do Pszczewa. Jest już zbyt późno aby zabawiać się w zwiedzanie miasteczka, wstąpiłem tylko na teren przykościelny. W kościele trwało jakieś nabożeństwo. Z starego cmentarza za kościołem zachowało się tylko kilka nagrobków – m.in. zasłużonego pszczewskiego proboszcza Władysława Enna, jego następcy Leona Fischboka i dwóch powstańców styczniowych – Melchiora oraz Macieja Górnych. Enna i Fischboka można znaleźć w Google, natomiast o Górnych nie ma wzmianki. Nie ustaliłem czy byli to bracia, czy ojciec z synem.


Nagrobki księży: Enna i Fischboka.


Nagrobki  Melchiora i Macieja Górnych.

   Do Skwierzyny wracam kombinowaną drogą przez Stołuń, omijając Szarcz skrótem nad jeziorem, skrótem obok folwarku Helena w Dziubilewie do Lubikowa, i dalej tradycyjnie do Rokitna. Ze względu na zapadający zmrok od Rokitna rezygnuję z dróg terenowych na rzecz szosy z TIR-ami za plecami.
   Tradycyjnie, podobnie jak w ubiegłym tygodniu przed samymi drzwiami domu dopadł mnie deszcz.



Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 66.41 km (12.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wieczorne wycieczki

Piątek, 11 grudnia 2015 | dodano: 12.12.2015

   Tradycyjne wieczorne kilkukilometrowe wycieczki w dni robocze.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 39.56 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Glinik i droga pożarowa 12

Niedziela, 6 grudnia 2015 | dodano: 06.12.2015

   Przez całe lato w lasach pomiędzy Glinikiem a drogą krajowa 24 trwała budowa drogi pożarowej 12. Dziś przetestowałem nowo zbudowany odcinek. Jest to 7 km nowej leśnej drogi, prostej jak strzałą strzelił. Jedynie na wysokości Orzelca jest jedno lekkie załamanie. Przy okazji przejechałem na drugą stronę krajówki i znalazłem się pod Krzywokleszczem. W sumie ponad 20 km spokojnej jazdy przez las.
 

Obra i most kolejowy na Warcie.


Droga pożarowa 12.





Użytek ekologiczny "Oczko".



Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 45.16 km (36.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Pszczew i Silna

Sobota, 5 grudnia 2015 | dodano: 05.12.2015Kategoria gm. Pszczew

    Przeważnie w sobotę żona widząc że szykuję się do wyjazdu patrzy na to niechętnym okiem. Poniekąd rozumiem jej niechęć, znów na całą sobotę zostaje sama. Dziś jednak byłem nawet delikatnie zachęcany do wyjazdu. Coś mi to podejrzanie wygląda :).
   W ubiegłym tygodniu szukając w internecie jakichś informacji o "drodze frankfurckiej" trafiłem na wzmiankę o Silnej i stacji przeprzęgowej na trasie dyliżansu z Warszawy do Hamburga w której miał gościć Fryderyk Chopin podczas jednej z swoich podróży. Zatem kierunek Pszczew i Silna. Część trasy od Głębokiego do Żółwina pokonałem drogą którą znalazłem w ubiegłą sobotę szukając skrótów. Krócej wprawdzie nie było, ale było za to całkiem inaczej.

    
Wieża w Kwieciu. Zawsze ciekawi mnie do czego mogła ona służyć w osadzie składającej się z jednego, czy też dwóch domów i znajdującej się na polanie w głębi lasu. Oczywiście znajduje się na terenie prywatnym i wstęp surowo wzbroniony.

   W Kuligowie skusił mnie drogowskaz kierujący w boczną drogę do Policka. Droga gruntowa, oznakowana jako niebieski szlak. Początkowo niezła ale ewentualnym naśladowcom nie polecam, ostatni odcinek przed Polickiem stanowi kilkusetmetrowa kałuża. Pozostałe kilka kilometrów pokonałem jednym skokiem. Zwiedzanie Pszczewa zostawiam na później kierując się w stronę Silnej.
     W lesie przed Silną do 1939 przebiegała granica polsko- niemiecka wytyczona na mocy traktatu wersalskiego z 28.06.1919 r. Przy dawnym przejściu granicznym ciekawie zaaranżowany parking. Wjazdu na parking pilnuje postać polskiego pogranicznika, obok kopia wersalskiego kamienia granicznego (oryginalny kamień można zobaczyć obok pałacu w Wierzbnie), a za plecami rzeźby widać resztki fundamentów dawnej niemieckiej strażnicy. Na tym przejściu zginął ostrzelany przez nadciągający oddział Wehrmachtu plutonowy Antoni Paluch jedna z pierwszych ofiar II wojny światowej.

 






Parking na miejscu dawnego przejścia granicznego.

     W czasach kiedy dyliżanse zapewniały obsługę podróżnych, w Silnej znajdowała się tzw. pocztahalteria - punkt wymiany koni z pomieszczeniem służącym krótkiemu pobytowi podróżnych na czas ich wymiany. Budynek tak niepozorny (ważniejsze były stajnie i wozownie) że wyminąłem go nie zauważając. Dopiero w drodze powrotnej zauważyłem tablicę pamiątkową. Informuje ona że w dniu 12 września 1828 gościł tutaj Fryderyk Chopin.




W Silnej.

    Tym razem w drodze powrotnej obejrzałem miejsca które ominąłem podczas wcześniejszych wizyt w Pszczewie, są to po kolei :
- półwysep Katarzyna, miejsce w którym od IX do XIII w istniało słowiańskie grodzisko. Jedna z legend mówi że z tego grodu miała pochodzić jedna z pogańskich żon Mieszka I. Rzeczywiście archeolodzy nie znaleźli jakichkolwiek śladów zniszczenia grodziska w X wieku, a własnie wtedy wojska piastowskie podczas procesu skupiania państewek plemiennych w państwo Mieszka bezlitośnie łupiły i paliły okoliczne osady. Ten gródek jakimś dziwnym trafem nie podzielił ich losu






Półwysep Katarzyna 

- dwór biskupów poznańskich z XIX w. Pszczew w swojej historii pełnił rolę letniej siedziby biskupów poznańskich. Na ich potrzeby powstał reprezentacyjny dwór i folwark. Po drugim rozbiorze majątek przejął rząd pruski. Jednym z kolejnych właścicieli był baron Gartringen. Właśnie on przebudował dwór na istniejący do dziś pałac. Obok w dawnej gorzelni funkcjonuje gospodarstwo agroturystyczne. Naprzeciwko pałacu kamień upamiętniający miejsce w którym do lat sześćdziesiątych stała nieużytkowana od 1945 r. świątynia ewangelicka.




Pałac biskupów i kamień ustawiony na miejscu dawnego kościoła ewangelickiego. Przy drodze do Silnej zachował się jeszcze relikt dawnego cmentarza ewangelickiego. Przed pałacem trochę bałaganu, to ślady jakiegoś remontu.

- Góra Wieżowa - czasem nazywana od niemieckiej nazwy „Schneckenberg” – Górą Sznekową, jest to jak udowodniły badania archeologów świetnie zachowany XIII wieczny gródek stożkowy. Sztucznie usypany pagórek ma wysokość ok. 20 m, na szczycie wznosiła się niegdyś zbudowana z drewnianych bali, wzmocniona polepą wieża mieszkalno-obronna. Dziś można wejść na znajdujący się na szczycie punkt widokowy




Góra Wieżowa i widok na Jezioro Kochle.




Kościół i plebania.


   Rynek z domem szewca i resztę atrakcji Pszczewa dziś odpuściłem. Powrót do domu przez Szarcz, Stołuń i Rokitno.
Nigdy nie zapuszczałem się dalej za Pszczew. Po dzisiejszym wyjeździe stwierdzam że urozmaicony teren za jeziorami pszczewskimi jest bardzo atrakcyjny turystycznie i już mam pomysły na kolejną wycieczkę w kierunku Trzciela.



Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 77.24 km (24.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Wieczorne rowerowe spacerki

Piątek, 4 grudnia 2015 | dodano: 05.12.2015

  Jak wspominałem w ubiegłym tygodniu światła dziennego po pracy starcza tylko aby dotrzeć do domu, zatem  w środku tygodnia wyjazdy mają tylko po kilka kilometrów. W piątek zrobiłem jeden dłuższy, tradycyjnie przez Zemsko.

 
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 43.43 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gdzieś tam, lecz nie wiadomo gdzie

Niedziela, 29 listopada 2015 | dodano: 29.11.2015

   Wybrałem się dziś na rower żeby odpokutować wczorajsze lenistwo. Muszę przyznać że z pogodą wstrzeliłem się idealnie, dopiero tuż przed domem dopadł mnie jakiś gwałtowny wiatr z deszczem, dla mnie już nieszkodliwy. W planach był Międzyrzecz drogą przez Rokitno i Kalsko. Wyszło coś co tylko z grubsza było podobne do zamiaru. 
     Do Kalska dotarłem jak Bóg przykazał szosą. Przy wjeździe do Kalska skusił mnie drogowskaz "Kuligowo 4 km" kierujący w gruntową, ale fajnie utrzymaną drogę przez las. O Kuligowie i Żółwinie już kiedyś pisałem w http://jorg.bikestats.pl/1326155,Zolwin-i-Kuligowo... . Zatem zaliczyłem Kuligowo i sąsiadujący z Kuligowem Żółwin. Od Żółwina była już jedna wielka improwizacja. Wprawdzie w Żółwinie drogowskaz wskazywał drogę do Kalska, ale kto by wchodził dwa razy do tej samej rzeki. Wybrałem skrót, coś pośredniego pomiędzy Kalskiem, a Międzyrzeczem. Wiedziałem gdzie wjechałem, nie wiedziałem gdzie wyjadę.  Tym razem się udało, wyjechałem obok drogi do osady Kwiecie.
    Tak ładnie wyszedł ten skrót że zrobiłem kolejny przez Kwiecie do Głębokiego. Ten jest już znany, przemierzony wielokrotnie.
     Kiedyś, gdzieś czytałem o drodze frankfurckiej, starym średniowiecznym szlaku handlowym z Poznania do Frankfurtu. Jedna z odnóg miała prowadzić przez Stołuń, obok Kwiecia do Gorzycy.  Przebieg mojego szlaku pasuje do opisu, no to chyba byłem na drodze frankfurckiej :) 


Droga frankfurcka ? :)

    Tak przyjemnie jechało się przez lasy że pociągnąłem podróż dalej wzdłuż torów kolejowych do stacji Głębokie Międzyrzeckie i zagłębiłem się w kolejny kompleks leśny. Liczyłem że wyjadę w Popowie. Tym razem chybiłem jakieś dwa kilometry, wyjechałem na szosę pomiędzy Popowem i Zemskiem. 


Droga wzdłuż torowiska do Głębokiego.


Koniec wędrówki przez lasy. Za drzewami szosa Popowo-Zemsko.

    Wyszedł całkiem niezły dystans z czego większość w terenie zalesionym. Poznałem kilka nowych dróg i skrótów, i w związku z nimi nasunęły się pomysły na kolejne wyjazdy w kierunku Pszczewa. Może nawet w kolejny weekend, jeżeli pogoda pozwoli :)


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 56.10 km (31.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Tędy i owędy...

Piątek, 27 listopada 2015 | dodano: 27.11.2015

   Nazbierało się w tym tygodniu trochę kilometrów z różnego rodzaju króciutkich wyjazdów i jednego większego. Do czwartku wychodzę z pracy prawie razem z zachodzącym słońcem, wyjazdy siłą rzeczy muszą być krótkie, kilkukilometrowe. W tym tygodniu pojechałem np. aby przejechać się po nowo uruchomionym moście tymczasowym na Warcie. Ciekawość zaspokoiłem. Budowlańcy teraz przenieśli się na starą przeprawę i rusza kolejna faza robót - wyburzanie staruszka aby zrobić miejsce pod nową konstrukcję.
    W piątki wychodzę z pracy wcześniej. Mogę sobie pozwolić na trochę dłuższy wyjazd. Dzisiejszy również był skutkiem ciekawości. W ostatnią niedzielę przy kąpielisku nad Czystym wypatrzyłem wyjeżdżoną ścieżkę prowadzącą brzegiem jeziora gdzieś w kierunku Chyciny. Podobno tam dalej kiedyś miało być drugie kąpielisko. Rzeczywiście jest tam mała polanka z stosunkowo łatwym dostępem do wody. Przy okazji zobaczyłem jak wygląda jezioro z innej niż zwykle perspektywy i na koniec wylądowałem nad Jeziorem Chycińskim. Oba zbiorniki nie są połączone i są od siebie oddalone o ok 200 m., a rozdziela je pagórek z ruinami Grupy Warownej Moltke. Nad Chyciną zawróciłem. Powrót klasyczną trasą przez Bledzew.

 
   Trochę nie lubię wracać tą samą drogą którą przyjechałem, ale na odcinku do mostu w Bledzewie wybór jest raczej niewielki.


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 65.45 km (5.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad Czyste z Skwierzyńską Sekcją Cyklistów

Niedziela, 22 listopada 2015 | dodano: 22.11.2015

   Kiedy o dziesiątej podjechałem do stałego miejsca zbiórek skwierzyńskich cyklistów zastałem tam tylko trzy osoby, za chwilę dołączyły jeszcze kolejne dwie i nic nie wskazywało na to że będą kolejne. Większość cyklistów zakończyła już sezon, zostało tylko twarde jądro najbardziej odpornych na surowsze warunki atmosferyczne. Cel wyjazdu jeszcze nie był określony. Zaproponowałem zwiedzenie podziemi Grupy Warownej Schill w Kursku. Pomysł chwycił, ale jak to zwykle bywa życie pisze swoje scenariusze. Po próbnym odcinku, na pierwszym popasie w Zemsku miała miejsce kolejna burza mózgów i zapadła decyzja: skracamy trasę, jedziemy nad Czyste, tam robimy mały jesienny piknik z ogniskiem i wracamy do domu zacisznymi leśnymi szlakami.
    Potem już wszystko odbyło się bez zmian. Nad Czystym natknęliśmy się na zimnolubnego morsa, pluskał się w wodzie jakby to był lipiec. Brrrr...  Wprawdzie po wyjściu z wody podszedł do naszego ogniska, ale jak się okazało był znajomym jednego z naszych cyklistów więc może nie chciał się wygrzewać a tylko przywitać. Powrót tak jak było zamierzone z okrążeniem Zalewu Bledzewskiego.
    Dystans może nie jest imponujący w stosunku do czasu spędzonego na rowerze, ale ostatecznie nie jesteśmy wyczynowcami. 



Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 35.12 km (14.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(8)

W sercu Puszczy Gorzowskiej

Sobota, 21 listopada 2015 | dodano: 21.11.2015Kategoria ponad 100 km, Puszcza Gorzowska

   O tym że dziś będę w Gorzowie wiedziałem od kilku dni. Pozostawało tylko pytanie czy pojadę rowerem, czy jakimś innym środkiem lokomocji. Na szczęście pogoda pozwoliła na rower, zatem zrobiłem poranne zakupy i w drogę. Droga do Gorzowa w wersji przez Santok. W Gorzowie wpadam na kilka minut do szpitala na Dekerta i jestem wolny na całą resztę dnia. Jadę w dalszą drogę, dziś zobaczę Łośno. Dlaczego zainteresowało mnie Łośno o tym niżej.
      Kiedyś podczas pobytu w Marzęcinie http://jorg.bikestats.pl/1313538,Marzecin-wioska-k... dotarłem do pomnika Hermana Schulza. Przypadkiem tak się składa że dziś jest niemal 92 rocznica wydarzeń które były przyczyną zbudowania tego postumentu. Otóż 18 listopada 1923 r trzech panów, mieszkańców Łośna wybrało się na kłusowanie. Zostali przyłapani na gorącym uczynku przez leśniczego Schulza.  Przy próbie zatrzymania kłusowników został przez nich pobity i porzucony. Jakimś cudem zdołał dotrzeć do swojej leśniczówki, wyszeptać "kłusownicy" i skonał. Leśniczówka Schulza istnieje do dzisiaj, nazywa się Gośniewiec i znajduje się mniej więcej naprzeciwko ośrodka "Azyl" w Mironicach. Po kilku dniach kłusownicy wpadli w sidła i dostali się w ręce gorzowskiego wymiaru sprawiedliwości. Zapadł surowy wyrok; dwóch skazano na karę śmierci, jednego na kilka lat więzienia. Trzeba dodać że w ręce kata trafił tylko jeden z skazanych, drugi sam go wyręczył popełniając w celi samobójstwo. Natomiast koledzy zamordowanego leśnika postawili mu pomnik o którym wspomniałem na początku.
     Dziś chciałem odwiedzić wioskę dawnych kłusowników, a potem według mojej wizji miałem przedostać się do Santoczna i Zdroiska. Następnie z Różanek drogami terenowymi dotrzeć do Janczewa i przez Santok wrócić do domu. 
W Kłodawie na moje pytanie o drogę do Łośna dwóch obywateli niezależnie od siebie udzieliło mi niespójnych , a nawet trochę się wykluczających informacji. Dopiero mapa, a później drogowskaz ostatecznie rozwiały moje wątpliwości. Co do Santoczna to wszelkie wcześniejsze pomysły upadły już przed Łośnem na widok drogowskazu kierującego na bruk ciągnący się w las aż po horyzont. W Łośnie przed kościołem wdałem się w pogawędkę z sympatyczną starszą panią. Dowiedziałem się od niej że do Zdroiska można również dotrzeć asfaltem, ale to daleko - trzeba jechać do Lip, potem jeszcze kilka kilometrów przez las, aż do drogi z Dankowa, następnie oddalając się od Dankowa mam zostawić po prawej stronie Rybakowo i Santoczno aż dotrę do celu. Natomiast na tamtejsze bruki wybiorę się kiedyś przy dłuższym dniu, widziałem że jest ich tam więcej, np. do Mszańca.


Kościółek w Łośnie - początek XX w. Na pierwszym planie fragmenty "Kriegerdenkmal" - pomnika poległych w I wojnie światowej mieszkańców Łośna.

     Drogę z Dankowa już znam, byłem tam latem. Miałem ochotę skręcić do Rybakowa, (w Santocznie już byłem) ale ostatecznie dałem spokój. Z braku czasu dałem również spokój z niepewnymi eksperymentami na odcinku z Różanek do Janczewa. Z Zdroiska do Płomykowa przejechałem szlakiem przez rezerwat. Chwilowo nie polecam ewentualnym naśladowcom. Przy wjeździe w Zdroisku i wyjeździe pod Górkami Noteckimi ciężkie do pokonania błoto. 
    Do Skwierzyny wjeżdżam na resztkach dziennego światła. Rano wyjeżdżając z miasta miałem nadzieję że wieczorem uda się (trochę nielegalnie) przejechać nową przeprawą przez Wartę. Nie udało się, drogowcy jeszcze kładli asfalt.


W dole meandrująca Santoczna.


Na platformie widokowej nowe elementy - dwie ławeczki.


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 109.47 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Pod Miedzyrzecz

Piątek, 20 listopada 2015 | dodano: 20.11.2015Kategoria gm. Miedzyrzecz

   Pogoda zrobiła niespodziewany prezent - przestało padać. A ja od trzynastej jestem wolny; już po pracy, nic nie muszę załatwić, nic zakupić. No niezupełnie wolny, trzeba trochę pomóc teściowej, ale to się załatwi przy okazji.
    Droga do Zemska wydawała mi się zbyt banalna, zatem trochę ją zmodyfikuję. Początkowo myślałem o jeździe przez Międzyrzecz, Templewo i Bledzew. Zamiar zbyt ambitny, na wysokości Głębokiego musiałem wprowadzić poprawki zmniejszające planowaną pętlę. Obok plaży na Głębokim skręcam w leśną drogę prowadzącą do przystanku kolejowego. Mam zamiar dotrzeć do Gorzycy.  Za torami droga zamienia się w aleję. Jedzie się świetnie, większe kałuże jedynie obok leśniczówki w Gorzycy. 




Gorzyca.

    Przed kościołem zabawna przygoda z psami. Wyskoczyły do mnie z ujadaniem dwa średniej wielkości kundle. Zwiększam czujność aby nie dobrały się do moich nogawek, więc nie wiem skąd wyskoczył trzeci,  mikrusek. Maluch podbiegł, popatrzył, a następnie strasznie złajał swoich większych kolegów. Tamtym zrobiło się chyba głupio bo ucichli i wycofali się za płot, a malec pobiegł dalej w swoich sprawach  Wyglądało tak jakby mikrus był na tamtej ulicy dużym autorytetem.
    Z Gorzycy do Bledzewa można dotrzeć bezpośrednio przez Chycinę (gorsza droga) lub dalsza przez Zamostowo i Chycinę. Do Zamostowa jedzie się gładko, a od Kurska zaczyna się asfalt.


Domek w Zamostowie nad jeziorem Kurskim.

     Do Zemska dotarłem w sam raz aby przed zapadnięciem zmroku przygotować babci opał na kilka najbliższych dni. 
    Jeżeli jutro pogoda nie będzie zbyt odbiegała od tej dzisiejszej popołudniowej zastanawiam się nad wyjazdem do Gorzowa i może gdzieś w okolice Różanek, Zdroiska. Zobaczymy czy się uda trochę zbliżyć do 9 tys. 




Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 41.33 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)