blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76643 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Marzęcin - wioska której już nie ma

Sobota, 2 maja 2015 | dodano: 03.05.2015Kategoria Puszcza Gorzowska, pow. gorzowski

   Zupełnie niespodziewanie dla samego siebie znalazłem się dziś w Marzęcinie, miejscu gdzie ongiś znajdowała się wioska Marienspring.
   Wspomniałem niedawno Arturowi że planuję wyjazd do Marzęcina. Kiedyś tam jeździł, więc próbowałem go podpytać o wskazówki jak tam dotrzeć. Dziś rano zaproponował "pakujemy się z rowerami na pociąg do Gorzowa i jedziemy do Marzęcina". Sobotni rozkład jazdy nie bardzo nam sprzyjał, wyjechaliśmy dopiero po trzynastej. Następnie przejazd do Kłodawy i dalej do Mironic. W Mironicach robimy króciutką przerwę na placu gdzie kiedyś stał kościół, a teraz pozostały tylko fundamenty i fragment ołtarza. Tablica informuje że został zbudowany na początku XX w. (kilkanaście lat wcześniej spalił się dotychczas używany stary kościół pozostały jeszcze po zsekularyzowanym klasztorze cystersów). Uszkodzony w trakcie działań wojennych stał nie używany. W latach 60. w ramach akcji "1000 szkół na tysiąclecie" został rozebrany a pozyskany materiał został zużyty na budowę szkół.


Fundamenty po kościele w Mironicach.

   Od tego momentu przemierzyliśmy wiele kilometrów po brukach lub drogach gruntowych. Po kilku kilometrach jazdy mijamy leśniczówkę i ośrodek "Azyl". Jeszcze kilka kilometrów i kamień z strzałką i napisem "Pomnik leśniczego" sygnalizuje że jesteśmy na miejscu. Marzęcin znajduje się kilkadziesiąt metrów w kierunku przeciwnym niż wskazuje strzałka.
Co dowiedziałem się o samym Marzęcinie. Otóż wioska powstała w XVIII w. jako osada przemysłowa. Za czasów Fryderyka II wzrosło zapotrzebowanie państwa pruskiego na produkty kuźnic, wtedy w miejscowej fabryczce napędzanej kołem wodnym o średnicy ponad 3 m. produkowano m.in. kartacze - rodzaj rozpryskowych pocisków artyleryjskich. Kiedy produkcja miejscowej kuźnicy stała się nieopłacalna odkupił ją landsberski fabrykant papieru Ernst Gotthilf Rätsch i przerobił na młyn-papiernię, a pobliskie źródełko nazwał imieniem swojej córki Marii "Marienspring". Nazwa przeszła również na osadę. W późniejszych latach papiernię zastąpił młyn zbożowy.
   Wieś była całkiem spora, w 1939 r. mieszkały tu 133 osoby. Była szkoła z boiskiem, gospoda, remiza strażacka strzelnica i dwa cmentarze. Obok dzwonnicy znajdował się "kriegerdenkmal" upamiętniający siedmiu poległych w I wojnie mieszkańców Marienspring. Ósme nazwisko z pomnika należy do leśniczego Hermana Schulza który nie zginął w latach wojny ale kilka lat później z rąk kłusowników.


Kriegerdenkmal w Marzecinie.

   W styczniu 1945 w miejscu dogodnym do przeprawy przez Kłodawkę kilka czołgów niemieckich zastawiło zasadzkę na zbliżającą się kolumnę czołgów radzieckich. Nieszczęśliwie dla Niemców na ich tyłach pojawił się pojedynczy uszkodzony radziecki czołg. W powstałym zamieszaniu niemieckie czołgi zostały zaskoczone i zniszczone przez nadjeżdżającą kolumnę czołgów radzieckich. Rosjanie po zniszczeniu czołgów spalili metodycznie całą miejscowość, dom po domu . W jednym z domów zginęła 9-letnia mieszkanka Marienspring - Erika Sommerfeld, jej samotny grób znajduje się po drugiej stronie Kłodawki. Resztki domów rozebrano w 1983 r.


Grób Eriki Sommerfeld odrestaurowany staraniem dzieci z szkoły w Kłodawie.

   Na skarpie starego cmentarza  z zachowanych nagrobków utworzono lapidarium. Nie dano mi sprawdzić czy zachowały się jakieś ślady w dalszej części wioski po drugiej stronie wjazdu.


Lapidarium.


Nazwisko Thiele musiało być w tych okolicach popularne, napotkałem je np. na cmentarzu w Goruńsku i nie tylko tam.


Źródełko Marii.


Stawy zostały spuszczone, po dnie sączy się Kłodawka.

   Około dwóch kilometrów po przeciwnej stronie brukowanej drogi którą tu dotarliśmy znajduje się pomnik - głaz, ustawiony dla uczczenia pamięci leśniczego Hermana Schulza. Leśniczy Schulz 18 lutego 1923 r. przyłapał w tym miejscu na gorącym uczynku trzech kłusowników z pobliskiego Łośna. Podczas próby zatrzymania z skłusowaną sarną został przez nich dotkliwie pobity i zmarł wkrótce po dotarciu do leśniczówki. W miejscu zbrodni koledzy leśnicy wystawili mu pomnik.


Pomnik leśnika.

   Z Marzęcina podjechaliśmy do miejsca gdzie bruk rozchodzi się w kierunku Rybakówki Kabatek oraz w kierunku szosy Gorzów - Barlinek. Nas interesowała już tylko szosa. Powrót do Skwierzyny przez Kłodawę - Wojcieszyce- Wawrów i dalej przez Santok.
  PS. Kamienie poniżej wkleiłem jako przykład niezbyt udanej informacji turystycznej. Nic mi ta mapa nie wyjaśniła. Dopiero w domu odszukałem w internecie starą tablicę która stała w Marzęcinie i te znaczki stały się zrozumiałe, ale chyba nie o to w tym chodzi.






Rower: Dane wycieczki: 82.00 km (23.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

K o m e n t a r z e
Tak, są tam piękne lasy, urokliwe miejsca. Z znanych mi miejsc trochę przypominają Łagowski Park Krajobrazowy. Nadleśnictwo Kłodawa fajnie urządziło to miejsce. Jedna rzecz wydaje mi się niewypałem, mianowicie mapka miejscowości i legenda do niej wygrawerowane na dwóch oddzielnych kamieniach. Dla mnie kompletnie nieczytelne. Jak była rozplanowana miejscowość dowiedziałem się dopiero z starej tablicy wyszperanej w internecie po powrocie do domu.
PS. Wkleję do swojego wpisu zdjęcia tych kamieni żeby było widać o co mi chodzi.
Jorg
- 19:31 niedziela, 3 maja 2015 | linkuj
Miejsce przeze mnie odkryte przez przypadek, ale od razu przypadło mi do gustu. W zeszłym roku wiele rzeczy tam poprawiono, bo było nieco inaczej.
Robak88
- 18:08 niedziela, 3 maja 2015 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!