- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Do Gorzycy
Niedziela, 25 października 2015 | dodano: 25.10.2015Kategoria gm. Miedzyrzecz
Dziś zahaczyłem o Gorzycę. Piszę że zahaczyłem ponieważ dziś tylko przekroczyłem most na Obrze i zawróciłem z powrotem na jej prawy brzeg. Do Gorzycy wyjechałem po południu, więc czas nie pozwalał na dłuższe wycieczki po drugim brzegu. Jechałem przez las od strony Zemska. Natomiast na lewym brzegu Obry przejechałem się po oznakowanej otulinie strzelnicy wojskowej w Świętym Wojciechu, a nawet ośmieliłem się naruszyć jej granice aby zajrzeć do kamienia o którym już kiedyś wspominałem na blogu w swoim wpisie http://jorg.bikestats.pl/1280695,Gorzyca.htm
Dla usprawiedliwienia muszę dodać że wielkiego naruszenia tych granic nie było, bo dziś niedziela, a ponadto droga którą jechałem jest oznakowana jako szlak rowerowy. Z zadowoleniem stwierdzam że piaszczyste drogi na zapleczu jeziora Głębokiego znów stały się przejezdne.

Zemsko - wyjazd z wioski w kierunku Zalewu Bledzewskiego i Gorzycy.

Do Gorzycy.

Most na Obrze w Gorzycy.

Jesienna Obra.

Pałac w Gorzycy. Siedziba gospodarstwa agroturystycznego "Maya".

Kamień o którym wcześniej wspominałem.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
39.13 km (18.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Lubikowo
Niedziela, 18 października 2015 | dodano: 18.10.2015
Trochę niespodziewanie dla samego siebie byłem dziś w Lubikowie. Sporą część trasy pokonałem drogami terenowymi. Około siedmiu kilometrów nie zostało zarejestrowanych przez Endomondo, były to przejazdy od Lubikówka do Lubikowa i z powrotem kiedy było ono uśpione. Ostatnie deszcze utrwaliły piachy pod Twierdzielewem, dziś obyło się bez przepychania.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
46.50 km (21.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Puszcza Notecka i Lipki Małe
Sobota, 17 października 2015 | dodano: 17.10.2015Kategoria Puszcza Notecka, gm. Santok
Aura dzisiejsza okazała sie na tyle łaskawa że mogłem pozwolić sobie na wycieczkę po Puszczy Noteckiej i do wioseczek położonych nad Notecią za Lipkami Wielkimi. Pierwotny plan zakładał że przedostanę sie tylko do Goszczanowa, przez Goszczanówko dotrę do Baranowic i Lipek Małych, a jeżeli czas pozwoli chciałem poszukać drogi przez Mąkoszyce do Lipek Wielkich. Ostatecznie okazało się że czas już nie pozwolił na Mąkoszyce
Już w trakcie jazdy wprowadziłem pewne poprawki. Pomyślałem że mógłbym sprawdzić dokąd prowadzi świeżo zbudowana droga pożarowa nr. 42 którą zauważyłem w pobliżu jeziora Łąkie jadąc latem do Gościmia, po cichu liczyłem że prowadzi gdzieś pod Goszczanowo. Skoro już będę nad jeziorem Łąkie to mógłbym spenetrować dokąd prowadzi kanał który pokazał mi latem Staszek P. Zatem na początek kierunek Lubiatów.
Przed zagłębieniem się w puszczę jadę do Nowego Dworu. Zwykle staram się unikać tamtejszego bruku zjeżdżając za Świniarami na zielony szlak, dziś jednak zniechęciły mnie do tego kałuże. W Nowym Dworze koniec szosy , ponownie zobaczę ją dopiero po drugiej stronie puszczy w Goszczanowie.
Nowy Dwór. Podziwiam robotę brukarzy sprzed wieku. Na całym odcinku od Świniar nie ma nigdzie wybitych wybojów. Dziś nie do pomyślenia. Ale jazda rowerem po niej i tak nie sprawia przyjemności.
Zaczynam od wspomnianego wcześniej kanału. Po kilkunastu kilometrach jazdy przez puszczę docieram do celu. W pobliżu leżała kiedyś wioseczka Koza. Dokument opisujący
granicę Wielkopolski i Nowej Marchii wspomina o leżącym w tym miejscu jeziorze Czegen otoczonym bagnem. W XVIII w. powstała w pobliżu olenderska osada która przetrwała do 1945 r. Dziś po Kozie została tylko duża śródleśna polana z oczkiem pośrodku i leżący nieopodal zapomniany cmentarzyk. Aby odprowadzić okresowy nadmiar wody zbudowano obok Kozy przepompownię i kilkukilometrowy kanał odprowadzający wodę do jeziorka Grenzsee i prawdopodobnie przedłużony dalej do jeziora Łąkie. Razem z Staszkiem latem przemierzyliśmy dnem kanału odcinek od Kozy do miejsca w którym krzyżował się z drogą do Lubiatowa. Dziś poszedłem jego dnem dalej w kierunku byłego Grenzsee. Co jakiś czas w dnie wykopu widać dziury wygrzebane nie wiadomo w jakim celu, przy okazji wywalono na powierzchnię kawałki gruzu z kamionkowej rury którą kiedyś odpływała przepompowywana woda. Wkrótce kanał skończył się nad bagnem, a moja pasja odkrywcy przygasła. Bagno okazało się użytkiem ekologicznym "Owalne Bagno", tylko tyle zostało z jeziorka Granicznego.

Skrzyżowanie z drogą do Kozy. Z lewej strony, za słupkiem wylot kanału.
Można tu spocząć na chwilę.
Dobrowolnie wpuszczam się w dalszą część kanału.
Koniec kanału znajdował się za tym młodnikiem.
Jadę nad jezioro Łąkie. Od czasu mojego ostatniego pobytu zbudowano w pobliżu drogi "Strategiczny punkt czerpania wody".
Do czego mogą w lesie służyć takie dyby? Spotkałem to nad jeziorem Łąkie w pobliżu fundamentów dawnej leśniczówki.
Nad jeziorem Łąkie.
Nadszedł czas na kolejny punkt ; zbadanie dokąd prowadzi droga pożarowa nr 42, i czy jej istnienie może być przydatne dla jazdy po puszczy. Okazało się że biegnie ona równolegle do drogi z której zazwyczaj korzystam, a jej przydatność dla mnie raczej niewielka. Teraz zostały tylko Goszczanówko i Lipki Małe. Zaraz za Goszczanowem licząc w kierunku Drezdenka drogowskaz wskazuje kierunek na Duraczewo i leżące za nim Goszczanówko. W Goszczanówku już kiedyś byłem. Zabudowa miejscowości rozproszona, w środku wioseczki sklep i kościółek.
Kriegerdenkmal w Goszczanówku.

Kościółek w Goszczanówku.
Zaraz za Goszczanówkiem droga do Baranowic zmienia się w szutrówkę, a na całej długości towarzyszy jej szeroki kanał. Bliżej Lipek pojawiają się zabudowania i w końcu docieram do biegnącej po nasypie drogi do Lipek Małych. Wkraczam na teren nieznany. Lipki Małe leżą nad samym brzegiem Noteci. W centrum miejscowości pomnikowy 300 letni dąb z olbrzymią dziuplą, kościółek i kilka zabudowań. Reszta domów rozproszona wśród pól.
Droga do Lipek Małych. Kończy się na wale przeciwpowodziowym nad Notecią. Do centrum wioski trzeba kilkaset metrów jechać szutrówką wzdłuż wału.

Pomnikowy 300-letni dąb szypułkowy w Lipkach Małych.
Kolejny Kriegerdenkmal.

Kościółek z roku 1806, przebudowany w 1907.

Zagadkowy obiekt przed kościołem w Lipkach Małych. Przypomina odwróconą do góry nogami chrzcielnicę. Płaskorzeźba wygląda na doklejoną już w czasach późniejszych, może nawet współczesnych.
Dokąd teraz dalej? Miały być Mąkoszyce, ale dochodzi osiemnasta. Nie mam ochoty na błąkanie się wśród pól po nieznanych drogach. Niechętnie, ale muszę część drogi do Lipek Wielkich odbyć tą samą drogą którą tu przyjechałem. Później okazało się że droga nad którą się zastanawiałem przed kościołem, była tą o którą chodziło i spokojnie mogłem nią jechać do Mąkoszyc i dalej do Lipek, a może nawet udałoby się dotrzeć do Ludzisławic.
Dalsza jazda to już tylko szybki powrót do domu.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
90.60 km (40.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Standardowe Zemsko z przyległościami
Czwartek, 15 października 2015 | dodano: 15.10.2015
Wyjazd dzisiejszy był trochę wymuszony sytuacją, nawarstwiły się sprawy których nie chciałem odkładać na sobotę. Naiwnie liczę że może pojutrze aura będzie łaskawa i uda się wyskoczyć gdzieś dalej. Dzisiejsza pogoda również nie zachęcała do jazdy, ale skoro była taka potrzeba wyciągnąłem rower i w drogę. Ciekawość zagoniła mnie nad Wartę na plac budowy najważniejszej inwestycji w mieście. Wygląda to teraz tak jak na zdjęciach. Zdjęcia robione komórką i przy słabym świetle ale coś tam da się zobaczyć.


Pierwszy przystanek robię na osiedlu Pola Międzyrzeckie, szybko załatwiam sprawę i ruszam do Zemska. Po drodze wyprzedzają mnie pędzące na sygnałach: policyjny radiowóz i straż pożarna. Sytuacja wyjaśnia się na skrzyżowaniu w Zemsku. Miała tam miejsce jakaś kolizja i służby ratunkowe wypełniają swoją powinność. Nie jestem pewny ale skończyło się chyba tylko na potłuczeniach i uszkodzeniu samochodów. Po półgodzinie spędzonej u teściowej widzę jeszcze na skrzyżowaniu migające światła służb, do domu ruszam zatem przez Stary Dworek. Tradycyjna, cotygodniowa, obowiązkowa trasa znów zaliczona.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
32.40 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Zemsko i Goszczanowo
Niedziela, 11 października 2015 | dodano: 11.10.2015
Zemsko i Goszczanowo łączy dziś to że obydwie miejscowości odwiedziłem podczas jednego ale dwuczęściowego wyjazdu. Pierwsza część rodzinna, z obowiązkową trasą przez Zemsko z przyległościami i druga w stylu wolnym. Kiedy już odstawiłem małżonkę do domu miałem swobodę w wyborze trasy, ale czas (17,30) był trochę ograniczony.
Pojechałem za Wartę przede wszystkim z powodu budowy tymczasowej przeprawy. Budowa ma miejsce obok starego mostu, który idzie do remontu. Chciałem zobaczyć tempo prac. W dniu dzisiejszym po kilku tygodniach prac; usypano przyczółki, wbito w dno filary, zbudowano i nasunięto na filary znaczną część kratownicy.

Stara droga do Świniar. Straciła ona swoje znaczenie w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Wtedy zbudowano nową drogę po wale i most betoniak nad mokradłami. Jej trasa pokrywa się z dzisiejszą. Natomiast starą drogą można dotrzeć do leśniczówki za Wartą i domu w którym podobno mieszkał strażnik wodny. Droga ta po drugiej stronie obecnej szosy łączy się z kawałkiem brukowanej drogi do Jezierc. Po jakichś 200 m. bruk się kończy i dalej po całej puszczy można już szaleć drogami szutrowymi. Rozpisuję się o bruku ponieważ tak jak każdy użytkownik roweru uwielbiam jazdę po nim.
Zdecydowałem się na przejazd przez puszczę do Goszczanowa i powrót szosą. Trochę obawiałem się że nie zdążę wyjechać z lasu przed zmrokiem. Udało się tego dokonać rzutem na taśmę. W Goszczanowie robiło się już szaro, było za ciemno na przejażdżkę brzegiem Goszczanowskiego Stawu. Zjechałem tylko do brzegu naprzeciwko kościoła. Szkoda że poniżej kościoła na prywatnej posesji stoją jakieś budy które pierwsze rzucają się w oczy i psują widok.
Powrotną drogę zrobiłem już szosą, nie ryzykowałem nocnej jazdy przez lasy. Natomiast pełne ciemności dopadły mnie gdzieś w okolicy Ludzisławic.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
68.20 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Lubikowo i łódź do "dokowania"
Sobota, 10 października 2015 | dodano: 11.10.2015Kategoria gm. Przytoczna
Stosunkowo wcześnie zrobiłem poranne zakupy, i już w myślach układałem plany jaką trasą dziś pojadę, kiedy zadzwonił telefon. Zostałem poproszony o pomoc w wyciągnięciu z jeziora i przewiezieniu do domku tytułowej małej jednostki pływającej o napędzie wiosłowym, czyli łodzi. Roboty przy tym jest niewiele, tylko miejsce trochę kolidowało z kierunkiem nad którym sie właśnie zastanawiałem. Skoro jednak wcześniejsze plany wzięły w łeb ustaliłem z właścicielem łodzi że nie pojadę z nim samochodem, a wyjadę odpowiednio wcześniej rowerem i spotykamy się przy Folwarku Amalia w Lubikówku.

Droga do Chełmska.

Jezioro Lubikowskie- zachodni skraj.
Skoro już znalazłem się w Lubikówku to chociaż powałęsam się po okolicy. Można byłoby np. objechać jezioro, ale z poprzedniej jazdy do Stołunia zapamiętałem że na przeciwległym brzegu duże odcinki drogi to połacie sypkiego piasku, zatem odpada. Natomiast przy pierwszej stacji Kalwarii Rokitniańskiej zauważyłem niezłą drogę prowadzącą w kierunku Jeziora Rokitno. Ta niezła początkowo droga wkrótce zamieniła się w ścieżkę. I tą ścieżynką dotarłem na teren dawnego ośrodka wypoczynkowego zakładów włókienniczych "Bielbaw" z Bielawy na Dolnym Śląsku. Dziś po ośrodku pozostało tylko wspomnienie, a na jego terenie leżą resztki gruzu z wyburzonych domków i trochę śmieci. Za rok lub dwa wszystko zarośnie pokrzywami i mało kto będzie pamiętał że latem brzeg jeziora tętnił życiem.


Nad Jeziorem Rokitno.
Z Rokitna ruszam do Twierdzielewa. Wbrew obawom droga okazała się przejezdna niemal w całości, jedynie króciutki odcinek przy punkcie czerpania wody zmusił mnie do zejścia z roweru. Widok tego stawku pokazuje jak bardzo obniżył się poziom wód gruntowych. Dziś po prostu nie ma w nim wody. W pobliskim jeziorku poziom wody spadł co najmniej o metr, a trochę wody zachowało się jedynie na dnie na środku bajorka.
Tak spadł poziom wód gruntowych w lasach pod Rokitnem.

Twierdzielewo.


Chełmsko.
Z Twierdzielewa jadę już bezpośrednio do Skwierzyny. Dalsze wyjazdy znów odkładam na kolejny weekend.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
43.60 km (13.00 km teren), czas: h, avg:0:00 min/km,
prędkość maks: min/kmTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Wartą i po miód
Czwartek, 8 października 2015 | dodano: 08.10.2015Kategoria gm. Skwierzyna
Żeby po pracy zdążyć do domu przed zmrokiem muszę już skracać wycieczki do około 30 km. Dzisiejsza również należała do tej kategorii. Złota polska jesień już w pełni, przyroda coraz barwniejsza, szkoda tylko że tak mało słońca.
Część trasy pokonałem drogami prowadzącymi do oddalonych, mało znanych osad. Na początek, przy składzie drewna na dawnej stacji kolejowej Skwierzyna Gaj zbaczam w boczną leśno-polną drogą prowadzącą do Kijewic. Kijewice w czasach przedpegerowskich były zapewne folwarkiem. Po PGR-ach zostało kilka zaniedbanych i częściowo zdewastowanych budynków gospodarczych, w których do niedawna była prowadzona duża hodowla gęsi, i dwa kilkurodzinne domy. Obok znajduje się zespół przyrodniczo-krajobrazowy Kijewickie Kerki z starorzeczami, pomnikowymi wiązami i dębami. Podobno gniazduje tutaj również orzeł bielik. Kerki z swoimi łąkami i starorzeczami ciągną się aż do Osetnicy. Tamtędy można się również przedostać do Murzynowa.
Kilkaset metrów jazdy i wyjeżdżam nad Wartą w Murzynowie. W miejscu tym w czasach kiedy jeszcze nie było linii kolejowej do Skwierzyny i Krzyża istniała przystań na której ładowano cegłę na barki. Ostatnio odbywa się tam coroczna impreza Święto Warty. Przystań była połączona z cegielnią kolejką. Po dawnym torowisku aż do ruin cegielni obecnie biegnie droga. Tą drogą, przez podwórze dawnego majątku docieram przed kościół. Okazuje się że droga do Gościnowa jest jeszcze w przebudowie, a objazd prowadzi w kierunku Warcina.

Droga do Warcina.
Skoro wjechałem na tamtejszy bruk to pociągnąłem dalej. Warcin trochę przypomina Kijewice. Jest tu kilka popegeerowskich domków i droga ciągnąca się wałem w kierunku Osetnicy i dalej do Polichna. Jest jeszcze jedna droga prowadząca do Gościnowa i z niej właśnie skorzystałem. Dalsza droga do domu to już asfalty do Dobrojewa i przez Murzynowo do Skwierzyny.
Acha, zostało jeszcze poszukiwanie miodu. Nigdy nie kupowałem go w pasiece, ale skoro była taka potrzeba pojechałem tam gdzie kiedyś widziałem ule. Na miejscu okazało się że jej właściciel mieszka w Skwierzynie o kilometr od mojego domu i tam zajmuje się jego dystrybucją. Tak to czasem szukamy po caluśkim świecie tego co jest całkiem blisko.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
41.80 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Odczadzanie mózgu
Niedziela, 4 października 2015 | dodano: 04.10.2015
Wczoraj byłem na uroczystości rodzinnej na której nie stroniłem od napitków. Dziś po pobudce czacha dymiła jak czynny Wezuwiusz. Zrobiłem małą rundkę dla jej przewietrzenia. Trochę pomogło.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
26.69 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pszczew i Góra Trębacza w Zielomyślu.
Piątek, 2 października 2015 | dodano: 02.10.2015Kategoria gm. Pszczew
Dziś byłem na Górze Trębacza w Zielomyślu. Wycieczka na Górę Trębacza to jedna z moich pierwszych wycieczek opisanych niegdyś na blogu. Przy okazji zahaczyłem o pobliski Pszczew. Natomiast kilka kilometrów związane jest z wcześniejszą jazdą po Skwierzynie.
Po pracy miałem miałem do dyspozycji trochę więcej czasu niż zwykle. Akurat tyle że go starczyło na wyjazd w okolice Pszczewa. Pierwszym celem jest wieża widokowa na Górze Trębacza, dlatego nigdzie się nie zatrzymuję. Od Chełmska aż do Zielomyśla jadę drogami gruntowymi. Bruku w Lubikowie z premedytacją nie zaliczam do szos, ktokolwiek z niego korzystał ten wie dlaczego. Zaraz za Lubikowem skręcam w kierunku widocznego na horyzoncie lasu. Początkowo jazdę utrudniają wystające spod murawy kamienie, wkrótce jednak droga zmienia się zdecydowanie na korzyść.

Lubikowski bruk, ale ten najmniej garbaty.

Lubikowo - kierunek na Zielomyśl.
Góra Trębacza znajduje się na skraju lasu przed Zielomyślem. Stożkowaty polodowcowy pagórek dominuje nad okolicą. Wiosną i latem br. Gmina Pszczew zbudowała na jej szczycie 18-metrową wieżę widokową. Sama nazwa góry nawiązuje do legendy pochodzącej z czasów wojen z Szwedami. Podobno ze szczytu wzgórza trębacz szwedzki dawał sygnały do zbiórki dla rozproszonych po bitwie oddziałów szwedzkich. Podobnie jak trębacz z krakowskiego kościoła mariackiego nie dokończył grania sygnału gdyż poległ od polskiej kuli. Z platformy na szczycie wieży roztacza się rozległy widok na okoliczne lasy i pola.





Był taki zamysł aby w drodze powrotnej przedostać się do Stołunia, potem przebić się do drogi Międzyrzecz- Rokitno, a na koniec do kolejnej szosy Międzyrzecz - Skwierzyna. Straciłem jednak jakoś serce do dalszej jazdy po drogach terenowych. Alternatywą była jazda do Wierzbna i powrót szosą z tirami na plecach, albo dalsza, ale spokojniejsza droga przez Pszczew i Międzyrzecz.
Przed Zielomyślem mijam nietypowy budynek przystanku przy linii kolejowej Międzychód-Międzyrzecz. Były mieszkaniec odległego o 4 km. Lubikowa opowiadał że w czasach siermiężnego socjalizmu właśnie stąd wyjeżdżało się pociągiem z Lubikowa do Międzyrzecza i Międzychodu. Sam Zielomyśl jest osadą o średniowiecznym rodowodzie, od początku należał do biskupów poznańskich. Po rozbiorach został skonfiskowany przez władze pruskie i przekazany w ręce prywatne. W okresie międzywojennym znalazł się o 1,5 km. od granicy polskiej.




Przez Pszczew tylko przemknąłem. Nie zagłębiałem się w uliczki, nie byłem na rynku. Zostawiam to na przyszłość. Chciałbym w Pszczewie zajrzeć kiedyś na półwysep Katarzyna. Podobno tam znajdowała się prakolebka współczesnego miasteczka. Znajomy mieszkaniec Pszczewa mówi że nie ma tam nic ciekawego do zobaczenia, ale skoro coś tam jest chciałem to zobaczyć.

Figura św. Jana Nepomucena. Ustawiona w Pszczewie przy wjeździe od strony Szarcza. Postawiona w miejscu starej betonowej podczas remontu wykonanego w r. 2005 .

Kościół parafialny w Pszczewie.

Silnik i koła pasowe lokomobili parowej pracującej od r. 1908 w pszczewskim tartaku.

Mogiła żołnierzy napoleońskich przy wylocie w kierunku Międzyrzecza.
Mogiła ta ma związek z odwrotem Wielkiej Armii Napoleona Bonapartego z Rosji. W lutym r.1813 jeden z jej oddziałów został w Pszczewie dopędzony przez kozaków atamana Płatowa. Kozacy nie mieli zamiaru brać jeńców i urządzili bezlitosną rzeź, nie zadali sobie również trudu pochowania swoich ofiar. Zrobili to dopiero mieszkańcy Pszczewa po minięciu kozackiego zagrożenia. W miejscu tym ustawili kapliczkę. Kilka lat temu dołączyli drewniane rzeźby żołnierzy napoleońskich i kamień z napisem „Mogiła żołnierzy napoleońskich poległych w 1813r.” Do tej pory nie zachowały się jednak niemal żadne źródła dotyczące tego mordu i ostatecznie nie wiadomo ile osób zostało tu zamordowanych i jaka ich część znajduje się w tej mogile. W czerwcu br. miały być przeprowadzone prace ekshumacyjne mające między innymi na celu ustalenie ilości pomordowanych. Nie sprawdzałem czy rzeczywiście te prace miały miejsce, chociaż podczas mojej poprzedniej bytności wydawało mi się że tych figur było więcej.
Po opuszczeniu Pszczewa pozostało szybko wracać do domu. Nie udało się dotrzeć do Skwierzyny przed zmrokiem, kompletne ciemności dopadły mnie gdzieś przed Popowem, o kilka kilometrów od celu.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
70.90 km (16.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Mostu Bieruta
Czwartek, 1 października 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria gm. Bledzew
Piękna pogoda i wolne popołudnie pozwalają na krótką wycieczkę do Mostu Bieruta. Po pracy wpadam szybciutko do "Biedronki" po niezbędne zakupy, wykonuję telefon do kolegi który rano deklarował chęć jazdy, i jedziemy.

Tytułowy most.

Widok z mostu na rozlewiska Obry. Rozlewiska są efektem cofki spod odległej o ok. 8 km. zapory z elektrownią wodną w Bledzewie.
Nie będę się rozpisywał na temat samego Mostu Bieruta ponieważ już kiedyś pisałem o nim na blogu. Jeżeli ktoś z czytających moje wynurzenia jest zainteresowany proszę bardzo: http://jorg.bikestats.pl/1248551,Most-Bieruta.html . Natomiast powrót do domu nastąpił już trochę inną drogą niż opisana w poprzednim linku. Dziś skręcamy miejscu gdzie zaczyna sie wysadzona platanami aleja (Wilhelmstrasse). Droga prowadzi do mostku na Strudze Jeziornej. Kiedyś stał tam młyn wodny Grunziger Heidemühle. Również już o nim wspominałem w http://jorg.bikestats.pl/1250868,Do-Gorzycy.html .
Od ruin młyna jedziemy w kierunku Jeziora Czystego. Jest już zbyt późno aby schodzić na brzeg jeziora i do rozpadliny kryjącej żelbetowe pozostałości po wysadzonych bunkrach Grupy Warownej Roon. Na skraju lasu w pobliżu Chyciny i Goruńska dojeżdżamy do szosy i jedziemy już bezpośrednio do Skwierzyny.
Mostek na Strudze Jeziornej.
Droga do domu młynarza.

W buszu ukryte są fundamenty i piwnica domu młynarza. Zwisające z drzew pnącza sprawiają że pomimo temperatury kilkunastu stopni Celsjusza można sie poczuć jak w tropikalnej dżungli.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
45.61 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

