- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Polichno i czerwony szlak
Środa, 20 lipca 2016 | dodano: 21.07.2016
Późnym popołudniem wybrałem się w kierunku Santoka z myślą o Gorzowie i powrocie do domu drogami po drugiej stronie Warty. Pewnie tak bym zrobił gdyby nie dłuższy postój na pogawędkę na parkingu przed Polichnem. Potem plan okazał się zbyt wygórowany jak na możliwości czasowe. W Polichnie zawróciłem na czerwony szlak rowerowy poprowadzony drogami polnymi w pobliżu wałów przeciwpowodziowych. Szlak prowadzi do Murzynowa i dalej przez Kijewice do Skwierzyny.

Na koronie wałów

A jednak bruk mnie nie ominął. Na horyzoncie Gościnowo.
Ostatecznie z tego szlaku również zjechałem wcześniej niż w Murzynowie. Chęć do dalszej jazdy po drogach polnych straciłem w Osetnicy, przysiółku Gościnowa. Sprawę przesądziło wspomnienie bruku z kocich łbów z Warcina do Murzynowa.
Wracam więc na szosę i dalej do Skwierzyny jadę już po asfaltach.
Rower:
Dane wycieczki:
39.65 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Grądzkie, a może Heidemühle ...
Wtorek, 19 lipca 2016 | dodano: 20.07.2016
Wyjazd z założenia miał na celu pobłąkanie się gdzieś w trójkącie pomiędzy Skwierzyną, Kurskiem i Międzyrzeczem. Kurska dziś właściwie nie osiągnąłem, ale cała reszta założeń została zrealizowana.
Jeszcze przed Chyciną, na wysokości Jeziora Czystego w ubiegłym roku zbudowano odcinek drogi pożarowej. Kilka kilometrów dalej na przedłużeniu tej drogi leży Gorzyca i jest możliwość dojazdu do Jeziora Głębokiego. I to byłaby dzisiejsza trasa. Jest w niej trochę szosy, sporo dróg gruntowych i dzika przyroda wokół. Chociaż za sprawą budowy kolejnego jej odcinka dzikość tu jest już w odwrocie.
Początkowo nic nie zapowiadało że będą na tej drodze jakieś problemy, aż do kupki kruszywa na jej środku. W miarę zbliżania się kupka rosła i rosła, aż w końcu zabarykadowała całą szerokość "jezdni". Kupeczka miała jakieś 200 m długości. Pierwszą przeszkodę ominąłem lasem, a dalej zryte, zrównane i zagęszczone fragmenty nowej drogi. Nie było widać końca tej piaskownicy ale odwrót na razie nie wchodził w grę. Budowa skończyła się dopiero na mostku w miejscu gdzie Struga Jeziorna uchodzi do Zalewu Bledzewskiego.
Na początku XX w. pracował tutaj młyn wodny Grunziger Heidemühle. Po spiętrzeniu wód Zalewu młyn znalazł się w obrębie cofki i został zlikwidowany, w wodzie widać jeszcze fragment jakiegoś muru, a ruiny domu zarosły roślinnością godną puszczy amazońskiej.
Dziś wszystko uległo tu zmianom. Szkoda tylko tych szpalerów starych przydrożnych drzew, tajemniczych wąwozów. Będzie tu tak jakoś prozaicznie.
Reszta trasy to Gorzyca, przeprawa przez Obrę na drogę do Głębokiego i powrót do Skwierzyny.

Niewinna kupa kruszywa okazała się być kilkusetmetrową pryzmą
Tego widoku już nie ma

W zamian jest to

Pod wodą widać relikty dawnego młyna

Koniec placu budowy
Rower:
Dane wycieczki:
42.34 km (14.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez Pszczew i Kuźnik
Niedziela, 17 lipca 2016 | dodano: 18.07.2016
Prawdopodobnie był to ostatni weekend tegorocznych wakacji podczas którego mogłem się wypuścić gdzieś dalej. Sobota z wiadomych względów została stracona, na niedzielne popołudnie na razie nie miałem pomysłu.
Błąkanie się po najbliższej okolicy skutkuje tym że niektóre kierunki są wyeksploatowane do znudzenia. Tym razem pomyślałem o spenetrowaniu któregoś z szlaków rowerowych w rejonie Bobowicka i Kuźnika. Żeby podczas powrotu nie powielać drogi do Międzyrzecza przyjechałem do Bobowicka cięższym, w większości terenowym szlakiem przez Pszczew. W Pszczewie nadziałem się na Jarmark Magdaleński. Dla samochodów dostępu do rynku broniły barierki obsadzone siłami strażaków OSP. Samotny cyklista z rowerem może by się jakoś przemknął ale naprawdę nie miałem ochoty na przebijanie się przez tłumy imprezowiczów. Ominąłem centrum i zawróciłem w kierunku Międzyrzecza.

Peryferyjne atrakcje, te główne i tłumy ludzi są powyżej na rynku
Bardzo przyjemny do spacerowej jazdy jest odcinek drogi pomiędzy Pszczewem i Polickiem. Droga przebija się tam przez pas niewysokich ale stosunkowo stromych zalesionych pagórków polodowcowych. Lubię takie pofałdowane wijące się drogi.
W Policku kusi drogowskaz kierujący w drogę do Rańska. Tamte rejony są dla mnie nieznane, obawiałem się że z Rańska trzeba będzie się przebijać w kierunku drogi z Trzciela jakimiś bezdrożami. Tym razem wybrałem wariant pośredni, przez Janowice i Karolewo.
W Bobowicku osiągam cel wyprawy, wjeżdżam na zielony szlak rowerowy prowadzący w kierunku Kuźnika i Międzyrzecza. Droga prowadzi w las obok jeziorka i torów kolejowych do Zbąszynka. Już kilkadziesiąt metrów za torami droga zamienia się w rozjeżdzony piach i staje się nieprzejezdna. Taka pozostaje przez mniej więcej kilometr. Potem jest lepiej, chociaż tuż przed Kuźnikiem została zabarykadowana przez powaloną brzozę, a wstępu na pobocza pilnują pokrzywy sięgające do ramion. Jeszcze jeden odcinek piachów i wjeżdżam do Kuźnika. Gdyby nie kopne piachy byłoby nawet dosyć przyjemnie ponieważ trasa jest poprowadzona przez ciekawy widokowo teren.
Z Kuźnika czas już wracać do domu najkrótszą możliwą drogą.
Rower:
Dane wycieczki:
70.41 km (20.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Dziś tylko w pobliżu domu
Sobota, 16 lipca 2016 | dodano: 17.07.2016
Wiek ma swoje prawa i organizm czasem wymaga lekko poszerzonej diagnostyki. Na mnie również przyszła kryska, zostałem w sobotę zarejestrowany na badanie dopplerowskie . Liczyłem że dziś nie będzie tłumów więc wszystko pójdzie szybko i sprawnie, a ja jeszcze zdążę zrobić średniodystansową wyprawę za Noteć w okolice Zwierzyna. Wczoraj, miałem nawet pomysł aby namówić do towarzystwa w tej wycieczce znajomego z Lipek. Dobrze że zabierałem się za to jak przysłowiowa sójka za morze, dziś musiałbym przepraszać.
Tłumów w przychodni wprawdzie nie było, ale kiedy zjawiłem się przed gabinetem ledwo załapałem się na końcówkę pierwszej dziesiątki kolejkowiczów. W ciągu kilku minut skompletowała się druga dziesiątka. Wszyscy umówieni na to samo badanie i wszyscy na godzinę jedenastą. Magiczna jedenasta okazała się godziną rozpoczęcia badań. Ta druga część kolejki pozostawała już poza moim zainteresowanie, ale zanim dotarłem do ultrasonografu każdy z moich poprzedników spędził w gabinecie jakieś dziesięć do piętnastu minut. Około czternastej byłem już wolny. Wyniki w mojej ocenie jako laika wyglądają chyba nie najgorzej choć prawdopodobnie jesienią nie obejdzie się bez skalpela.
Czasu wolnego zostało może nawet nieco więcej niż w zwykły dzień roboczy. Małżonka zadbała jednak o zagospodarowanie mi nędznej reszty z tej soboty i z Noteci wyszło gó..no. Trudno, siła wyższa :), pozostało mi tylko zadowolić się najbliższymi okolicami i lasem za Starym Dworkiem.
Rower:
Dane wycieczki:
25.61 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Dla towarzystwa.....
Piątek, 15 lipca 2016 | dodano: 16.07.2016
....Cygan dał się powiesić. Na wycieczkę wybrałem się z Adamem Cz. Na wyjazd namówił mnie dla statystyki, jemu brakowało 20 km do jakichś jego podsumowań, mnie podobne ilości do 8 tys. km spędzonych z Endomondo.
A że po wczorajszym deszczu obydwaj nie mieliśmy ochoty na taplanie się w kałużach, stąd trasa jest taka jaka jest. Było więc Popowo, był Stary Dworek i Trzebiszewo. Były szosy, było trochę dróg w terenie. Z rozpędu dołożyliśmy drugie 20 km. A co sobie będziemy żałować :)

W oczekiwaniu na kombajny.

Krzaczek cykorii na przydrożnym rowie
Dojeżdżamy do leśniczówki w Trzebiszewie.
Rower:
Dane wycieczki:
40.11 km (14.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez Święty Wojciech
Środa, 13 lipca 2016 | dodano: 13.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz
Wyjazd z Adamem Cz bez jakichś bliżej sprecyzowanych planów. Już w drodze ustalamy trasę która w przybliżeniu odpowiada tej która własnie została zrealizowana. Przez chwilę zaczęło kropić i wydawało się że wyjazd wisi na włosku. Skończyło się na straszeniu.
Aby przedostać się na DW 137 do Sulęcina omijamy Międzyrzecz wybierając wariant z przejazdem przez Święty Wojciech. Droga może mniej wygodna, ale Adam jako rodowity świetowojciechowszczanin przy okazji odwiedza swoją rodzicielkę. Ja w międzyczasie pospacerowałem nad Obrą i w okolicy małego, uroczego kościółka. Na placu przykościelnym zachowało się jeszcze kilka nagrobków z początku XX wieku.

Obra pod Międzyrzeczem

Graffiti na filarach mostu - trasa S3

Ścieżka spacerowa z i do Międzyrzecza - mostek na Obrze

XVIII -wieczny kościółek. Tablica przypomina o morderstwie dokonanym 1000 lat temu na pięciu osiadłych tu benedyktyńskich eremitach.
Po powrocie Adama ruszamy w drogę. Tym razem już bez zatrzymywania się do Templewa i poprzez Bledzew do domu. Przy DW 137 widzę kilka nowych tablic kierunkowych z oznaczeniami szlaków rowerowych. Tych szlaków akurat nie znam, albo nowo wyznaczone, albo do tej pory były głęboko zakamuflowane. Trzeba będzie je zbadać jesienią.
Rower:
Dane wycieczki:
62.57 km (9.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Reminiscencja czwartkowego pomnika wilka
Sobota, 9 lipca 2016 | dodano: 09.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz
Wbrew swoim wcześniejszym oczekiwaniom miałem dziś wolne popołudnie, można wyskoczyć na kilka godzin poza Skwierzynę. Po czwartkowym wyjeździe do pomnika wilka miałem ochotę powtórzyć tamtą trasę ale tym razem niejako pod włos, byłaby to wycieczka skrojona akurat na czas który mam do dyspozycji .
Do Żółwina wszystko szło zgodnie z planem, później niezupełnie, ale z obydwu pomyłek jestem zadowolony. Odkryłem nowe drogi z których może kiedyś będę jeszcze korzystał. Zatem po kolei, otóż kiedyś w Żółwinie wypatrzyłem drogowskaz do Policka, ale droga w którą on kieruje nie wyglądała zachęcająco. Dziś byłem sam, bez malkontentów, zaryzykowałem i liczyłem że wyjadę w Policku. Droga okazała się całkiem przyzwoita tylko nieoczekiwanie dla samego siebie znalazłem się w Bobowicku. Błąd w nawigacji został popełniony na rozjeździe tuż za Żółwinem gdzie wybrałem drogę bardziej uczęszczaną.
W Żółwinie
Prawem serii kolejny błąd zrobiłem z marszu. Jeszcze przed skrzyżowaniem w Bobowicku myślałem o prawidłowej drodze, ale na skrzyżowaniu zamiast do Trzciela odruchowo skręciłem w kierunku Pszczewa i natychmiast zapomniałem o sprawie. Coś mi wprawdzie nie pasowało widokowo, ale złożyłem to na karb nietypowego kierunku z którego przyjechałem. Analogicznie jak w czwartek wykonałem zwrot w prawo w leśne drogi pożarowe, a po paru kilometrach wyjeżdżając z lasu zobaczyłem osadę Janowice której się tu nie spodziewałem. Ze zdumienia dostałem oczu wielkości spodków. O samej wiosce wiedziałem tylko tyle że jest w tamtym rejonie, ale nie mogłem jej umiejscowić w stosunku do znanych mi miejscowości. Na domiar złego dziś wybrałem się bez map więc dalsza jazda odbyła się na tzw. czuja. W znanej sobie przestrzeni odnalazłem się dopiero po kilku kilometrach w Karolewie.
Z Karolewa niebieskim szlakiem dotarłem do parkingu przed Skokami. Szlak jest poprowadzony niedawno zbudowaną leśną drogą o świetnej nawierzchni szutrowej. Częściowo pokrywa się z trasą którą miałem w dzisiejszych planach, czyli można powiedzieć że wróciłem do normalności. Z parkingu o którym wspomniałem na początku akapitu najłatwiej i najwygodniej jest dotrzeć do pomnika wilka. Droga do niego jest nieźle oznakowana.


W Skokach
Gdzieś nad bezimiennym ciekiem wypływającym z Jeziora Bukowieckiego w kierunku Międzyrzecza. Oficjalnym i głównym odpływem jest Paklica.
W Skokach od dawna ciekawił mnie węzeł szlaków przed mostem i odchodzące od niego drogi. Dziś czas pozwalał tylko na najkrótszą opcję. Wybrałem ok 9 km. niebieski szlak do Nietoperka i stamtąd powrót szosą do Skwierzyny.
Rower:
Dane wycieczki:
72.32 km (28.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Coby nie zgnuśnieć
Piątek, 8 lipca 2016 | dodano: 08.07.2016
Zanosi się na to że w nadchodzący weekend z różnych niezależnych ode mnie powodów będę zmuszony trzymać się w pobliżu domu więc żeby całkowicie nie zgnuśnieć trzeba będzie pokręcić się po najbliższej okolicy.
Dziś po pracy zrobiłem mały wypadzik na jagody do wypatrzonego w ubiegłym roku jagodnika. Tegoroczny strzał był w ciemno ale efekt zupełnie przyzwoity. Potem zostałem wysłany do "Biedronki" po jakieś brakujące produkty, a codzienne zwykłe trzy kilometry rozciągnęły się w dziesięć. Jeszcze przed powrotem miałem rozmowę telefoniczną z zniecierpliwioną małżonką podejrzewającą że przy okazji zakupów opuściłem teren gminy. Gminy nie opuściłem, ale wystarczyłoby się wybrać do Wiejc należących również do naszej gminy a odległych o 20 km w linii prostej i można zniknąć z domu na parę godzin nie opuszczając jej terenu. Tym razem przejechałem tylko trasę nordic poprowadzoną wśród łąk i pól nad Wartą.
Rower:
Dane wycieczki:
24.13 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do pomnika wilka
Czwartek, 7 lipca 2016 | dodano: 07.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz
Na dzisiejszy wyjazd namówił mnie Adam Cz. Decyzja o tym dokąd pojedziemy zapadła już w trakcie jazdy. Wypadło na stojący w lesie kilka kilometrów za Międzyrzeczem pomnik wilka.
Okolice Międzyrzecza zawsze były mocno zalesione. Gdy u schyłku średniowiecza rozpoczęto na masową skalę wyrąb lasów, nastąpił spadek pogłowia zwierzyny płowej, głównego pokarmu wilczych watah. Przymierające głodem wilki zabrały się wówczas za zwierzęta domowe, szczególnie za owce i bydło. W obronie inwentarza zaczęto je bezlitośnie tępić. Osiemnastego lipca 1852 r. w lasach międzyrzeckich zastrzelono ostatniego wilka który przywędrował w te okolice z Wielkopolski. W wielkiej obławie zorganizowanej przez myśliwych i chłopów z Bukowca, Wyszanowa i Bobowicka padł z ręki Johana Ungera z Lusowa pod Poznaniem. Ok. 6 km na południowy wschód od Międzyrzecza w miejscu gdzie został upolowany, postawiono obelisk z kamieni w kształcie wysokiej na 3 m piramidy. Na jednej ze ścian bocznych umieszczono tablicę z wyrytym wierszowanym napisem w języku niemieckim. Podczas przeprowadzonego kilka lat temu remontu do niemieckiego dołączono napis polski będący dosyć swobodnym tłumaczeniem oryginału
"Tu zakończył Kompan życie,
który owiec zżera płód
Johan Unger należycie
Zaspokoił jego głód".
Do pomnika dotarliśmy tradycyjną trasą przez Międzyrzecz. Powrót czerwonym i zielonym szlakiem do Bobowicka, a stamtąd przez Żółwin do Kalska i Rokitna. Z Rokitna czerwonym szlakiem do Chełmska.
W lasach pod Bobowickiem zaskakują znakomicie utrzymane leśne drogi, jazda po nich jest samą przyjemnością. Od czasu mojego ostatniego pobytu w tych lasach (kilkanaście miesięcy temu) na węzłowych rozjazdach szlaków pojawiły się tabliczki kierunkowe. Zabłądzenie stało się tam praktycznie niemożliwe. Zaszły zmiany na plus.

Rzeczony pomnik wilka

Tablice kierunkowe szlaków
Rower:
Dane wycieczki:
63.32 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wokół Deszczna
Środa, 6 lipca 2016 | dodano: 06.07.2016
Po pracy zafundowałem sobie przejazd do Zemska, a ponieważ wydawało się że pogoda ulega stabilizacji ruszyłem w drogę wokół Deszczna przez wioski skupione przy trasie DK 22. Pogoda wprawdzie się ustabilizowała, ale stabilizacja oznaczała również że przez większość drogi dmuchało jak na kieleckim dworcu. Miałem wrażenie że w którąkolwiek stronę by się nie obrócić zawsze wiatr był w oczy biednemu cykliście.
Tym razem przejechałem przez Łagodzin, w ten sposób w gminie Deszczno została mi tylko jedna miejscowość w której nigdy prawdopodobnie nie byłem, mianowicie Ulim. Szczerze mówiąc wszystkie te wioski założone na osuszonych nadwarciańskich bagnach w XVIII w. są do siebie bliźniaczo podobne więc trudno zapamiętać gdzie się już było, a gdzie jeszcze nie :).

Kościół w Łagodzinie (początek XX w.)

Zespół szkół w Deszcznie.

Kolejny gigant z stacji paliw w Deszcznie.
Rower:
Dane wycieczki:
76.66 km (3.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

