blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(12)

Moje rowery

Stevens 3145 km
Kross 78807 km
Mc Kenzie 20244 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Do Gorzycy

Sobota, 15 listopada 2014 | dodano: 15.11.2014
     Na sobotę zaplanowałem jazdę w rejon Gorzycy i Świętego Wojciecha. W trakcie wycieczki ma dołączyć do mnie Artur. Na dziś wybrałem drogę przez Bledzew a następnie skrótami przez lasy do Międzyrzecza. Zaraz za pierwszym mostem w Bledzewie skręcam w kierunku gospodarstwa agroturystycznego "Dolatówka". Obok trwają prace przy budowie nowego mostu który ma zastąpić istniejące dotychczas dwa zabytkowe mosty na Obrze i wpadającym do niej kanale z wodami Ponikwy.
   Wkrótce porzucam drogę do Dolatówki na rzecz drogi pożarowej 58. Doprowadza ona do mostka na Strudze Jeziornej łączącej J. Chycińskie z Zalewem Bledzewskim. Przy jej ujściu istniał kiedyś młyn wodny Grunziger Heidemühle. Uległ likwidacji po napełnieniu zbiornika ponieważ znalazł się w obrębie jego cofki. Obecnie można zobaczyć tylko fundamenty domu młynarza i zatopione pod wodą jakieś elementy młyńskiej budowli piętrzącej. Mostek podobnie jak Most Bieruta jest przepustem rurowym. Miejsce to obecnie nosi nazwę Grądzkie. W pobliżu na wysokim brzegu zalewu istnieją ślady wczesnośredniowiecznego grodziska. Dziś jednak czas nie pozwala na zwiedzanie grodziska. 



     Dalsza droga prowadzi przez las w kierunku Gorzycy, w pewnej chwili mijam wspomnianą już w ubiegłym tygodniu Drogę Wilhelma.  Przed samą Gorzycą mijam malowniczą skarpę porośnięta lasem. Z drogi rozciąga się widok na równie malowniczą dolinkę i wijącą się w niej Obrę.
   Ponieważ umówiłem się z Arturem w Św. Wojciechu, a czas nieubłaganie goni rezygnuję z wałęsania się po wiosce. Przejeżdżam obok zabytkowego kościoła i dzwonnicy i w dalszą drogę. Resztę zwiedzania zostawiam sobie na inną okazję. Za wioską wybieram skrót leśną droga do Św. Wojciecha.  Prawdopodobnie w tej wiosce w r. 1003 istniał erem w którym zostali zamordowani pierwsi polscy męczennicy – Braca Międzyrzeccy. 
   Z Arturem spotykam się za Św. Wojciechem pod wiaduktem S-3 . Po krótkiej naradzie zapada decyzja co do dalszej trasy. Wracamy do Skwierzyny drogą przez Kalsko i Rokitno. 




Za Rokitnem decydujemy się przeciąć szosę poznańską. Jedziemy do Nowej Niedrzwicy i Krasnego Dłuska. Z Krasnego Dłuska leśną drogą do samej Skwierzyny.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 58.00 km (19.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

GW Ludendorff i inne militaria

Wtorek, 11 listopada 2014 | dodano: 11.11.2014Kategoria MRU

   Dziś w planach miała być wycieczka maksymalnie do 30 km. Wyjazd w kierunku szosy kostrzyńskiej. Na rozdrożu Gorzów- Kostrzyn pierwszy przystanek. Po prawej pomnik wspomnienie drogi przemarszu 2 AWP. Dokładnie po przeciwnej stronie drogi panzerwerk PZ.W875 . Częściowo wysadzony, chyba ostatni większy bunkier północnego odcinka MRU.




Następny przystanek przed Lisią Górą z zniszczonymi schronami GW Ludendorff. Jest to jedno z trzech miejsc w których toczyły się walki o zdobycie MRU. Całkowicie zniszczony system bunkrów z podziemnymi koszarami połączonych poternami. Podziemia z względu na zawały niedostępne od 1945 r. Zwiedzając obiekt trzeba zachować szczególną ostrożność z względu na otwarte szyby zniszczonych klatek schodowych do części podziemnej. Na Lisiej Górze trwają jakieś roboty leśne i wycinka drzew. Wokół ruin zrobiło się przez to jakby bardziej przestronnie

.










Drogą pożarową 19 dojeżdżam do leśniczówki Bledzewko, skręcam do obrotowego mostu fortecznego w Starym Dworku. Most nad sztucznie wykopanym kanałem  jest sprawny, i okazjonalnie bywa obracany. Dziś jest zajęty przez amatorów wędkowania. Nie chcę przeszkadzać, zawracam. To zdjęcie pochodzi z wcześniejszej wycieczki.


Na moście zdecydowałem się na przedłużenie jazdy do Bledzewa. Drogowskaz kieruje w boczną, leśną drogę do Tymskiego Młyna. Droga trochę piaszczysta, ale przejezdna. Przy okazji natrafiłem na bunkropodobną budowlę o której nie miałem do tej pory żadnego pojęcia. Wokół ślady robót ziemnych, chyba z okresu budowy MRU. Może w tym rejonie miał powstać jakiś kolejny element umocnień zanim przerwano roboty. Akurat odcinek od Bledzewa do Starego Dworku poza okopami pozbawiony jest jakichkolwiek stałych umocnień. 


W Bledzewie zatrzymałem się na chwilę przy figurce Matki Boskiej zwanej kiedyś Bledzewską. Pochodzi ona z roku 1811.Słabo czytelna inskrypcja wykuta na cokole prosi Marię o opiekę nad ziemią bledzewską i informuje że figurę ustawiono na mogile 87 rosyjskich żołnierzy, uczestników kampanii napoleońskiej z r. 1806. Żołnierze ci zmarli w szpitalu urządzonym przez miejscowy klasztor cystersów i zostali pochowani w zbiorowej mogile.


  Z Bledzewa prościutko i grzecznie do domu. Do 30 km. zabrakło kilkaset metrów.
(Dla ułatwienia w swoich obliczeniach notuję w tym miejscu sumę dotychczasowych tegorocznych km. Przy zaliczonych 177 km wynosi ona 7557,00)
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 29.00 km (12.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Międzyrzecz, Kęszyca

Poniedziałek, 10 listopada 2014 | dodano: 10.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz
Plan na dzień dzisiejszy był o wiele ambitniejszy niż jego wykonanie. Miałem zamiar dotrzeć dalej, zobaczyć więcej. Trasę z Skwierzyny do Nietoperka pokonałem dawną trójką. Obecnie po oddaniu do użytku trasy szybkiego ruchu jeździ się nią całkiem przyjemnie, niezła nawierzchnia, ruch umiarkowany.
W Międzyrzeczu za mostem na Obrze nadal trwa remont ul. Waszkiewicza . Plac budowy ominąłem od strony zamku. Skorzystałem z okazji żeby przekroczyć mostek na Paklicy, zerknąć na podwórko muzealne, zrobić parę zdjęć . Po kolei są to: budynek bramny, siedziba starostów międzyrzeckich - obecnie muzeum, wejście do świeżo wyremontowanego zamku i Bracia Międzyrzeccy -pierwsi polscy męczennicy z 1003 r.
 W pobliżu południowego węzła obwodnicy, przy drodze do Nietoperka zamierzałem sprawdzić czy nie zachowały się w terenie jakieś ślady po rozebranej na początku lat 70 Wieży Bismarcka. Nie natrafiłem chyba na właściwe miejsce. W centrum Nietoperka leżą przewiezione stamtąd kamienie z nazwiskami fundatorów w/w wieży. Dziś jednak nie kierowałem się w stronę centrum wioski, lecz do Kęszycy.
 W samej Kęszycy zaciekawiło mnie dokąd prowadzi niebieski szlak rowerowy. Zaraz za wioską pokazał się należący do MRU pas zębów smoka, ciągnący się gdzieś w dal (podobno na odcinku 12 km.). Po jakimś 1,5 km natrafiłem na nieźle zachowany bunkier. W domu, po powrocie, sprawdziłem. Był to PzW 724, należący do Grupy Warownej "Yorck", zbudowany w roku 1939, zachowany w 95 %, dwukondygnacyjny, połączony z systemem podziemnym klatką schodową. Wejście dla przypadkowych turystów niedostępne. Podobno jeszcze zupełnie niedawno za schronem stała wieża widokowa, obecnie rozebrana ze względu na zły stan techniczny. Doczytałem się również że na przedpolu bunkra istnieje fragment założenia parkowego- pałacowego Charlottenhof, rozebranego w latach trzydziestych w związku z budowa wspomnianego panzerwerku. Po kolejnych kilku kilometrach i zębach smoka niespodziewanie znalazłem się w .... Nietoperku . Ciekawość została zaspokojona :)
.
Ponowna jazda do Kęszycy, ale teraz już trochę zmodyfikowałem plany. Zrezygnowałem z byłej bazy wojsk radzieckich w Kęszycy Leśnej, a na rozjeździe za kościołem wybrałem brukowaną drogę do Kurska. Po około 2 km. od wioski w zaroślach słupy od bramy wjazdowej i fundamenty uruchomionej w roku 1925 elektrowni parowej opalanej węglem brunatnym wydobywanym na miejscu. Węgiel brunatny wydobywano w Kęszycy od roku 1857. Sama elektrownia o mocy 3,5 MW czynna była od roku 1925 do 1938. Została zlikwidowana i zburzona w roku 1938 w związku z zbudowanymi w pobliżu obiektami MRU. W tym samym okresie 1934-38 wysiedlono większość mieszkańców Kęszycy i osiedlono ich w nowo wybudowanych koloniach w Nowym Kursku i Gościkowie.




Przed Kurskiem przejechałem przez obrotowy most forteczny nad kanałem Strugi Jeziornej. Całe otoczenie mostu obstawione tabliczkami "Teren prywatny-wstęp wzbroniony". Widok psuje jakiś daszek z stołem, ławami i jeszcze dymiącym grilem. Zrezygnowałem z fotografowania. Podobny most,a moim zdaniem nawet bardziej fotogeniczny jest w Starym Dworku . W Kursku ostatecznie zrezygnowałem z będącej jeszcze w planach na dziś Gorzycy. Na koniec fotka malowniczego bagna znajdującego się przy drodze z Kurska do Chyciny, i przez Bledzew do domu.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 63.00 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Most Bieruta

Niedziela, 9 listopada 2014 | dodano: 09.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz

  Wczorajszą sobotę i niedzielny poranek z powodów rodzinnych musiałem sobie odpuścić. Dopiero dziś po południu, po powrocie do Skwierzyny mogłem sobie pozwolić na dwugodzinną przejażdżkę. Pogoda trochę mglista, ale warunki do jazdy nie najgorsze. Dziś wypadło na most Bieruta.
Trasa szosowo-terenowa zaliczana kilkakrotnie w ciągu roku. Pierwsza część, starą trójką od Skwierzyny w kierunku Międzyrzecza kończy się za tablicą na której wita nas gmina Międzyrzecz. Lasem docieram do przeprawy przez Obrę znanej jako Most Bieruta.



  Kiedyś istniał w tym miejscu drewniany most, przed rokiem 1945 zwany Mostem Wilhelma, doskonale znany wszystkim którzy spływali Obrą z Międzyrzecza w kierunku Bledzewa. Dziś jest to podwójny przepust rurowy, poważne utrudnienie dla kajakarzy. Muszą swoje jednostki pływające wyciągać na nabrzeże i ponownie wodować za mostkiem. Kilka lat temu, po jego "odbudowie" przez pewien czas wisiała na nim niebieska tablica z ironicznym napisem "Przed wojną był tu most Wilhelma, po wojnie Bieruta. Teraz jest przepust rurowy pomysłu jakiegoś fiuta



  Od mostu rozpoczyna się cofka Zalewu Bledzewskiego, a sama zapora z elektrownią znajduje się jakieś 7-8 km w dół rzeki.




Od mostu podjazd na wysoki brzeg i na najbliższym skrzyżowaniu ukazuje się  fotogeniczna aleja obsadzona platanami prowadząca w kierunku Chyciny.  Na starej przedwojennej mapie nazwana jest Drogą Wilhelma  (Wilhelmstarsse).

Tu pozwolę sobie wtrącić dygresję skąd tu tyle tego Wilhelma. Podobno niemiecki przewodnik z lat 30 wspomina o tym, że w roku 1902 cesarz Wilhelm II podczas podróży na manewry wojskowe pod Poznaniem zatrzymał się na kilka dni w Chycinie. Potem na pamiątkę cesarskiej wizyty drogę w kierunku Głębokiego nazwano Wilhelmstrasse, most na Obrze – Wilhelmsbrücke, a cypel nad Jeziorem Chycińskim - Kaiserzelt
Już po zmroku wydostałem się z lasu na asfalt w Chycinie i drogę do Goruńska, Bledzewa i Skwierzyny . Zaraz za Chyciną awaria mojego zasadniczego oświetlenia. Błacha usterka ale wymagała użycia kombinerek. Do niedawna miałem zamontowane oświetlenie awaryjne. Pech że ktoś ostatnio  podzielił się ze mną przednią lampą, zostawiając mi tylko uchwyt. Dobrze że działała chociaż tylna. Uratowało mnie intuicyjne wożenie w sakwie latarki. Dopiero w Zemsku zostałem poratowany obcęgami do gwoździ i do Skwierzyny dotarłem już w pełnej iluminacji.


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 38.00 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Zielomyśl , Góra Trębacza

Niedziela, 2 listopada 2014 | dodano: 03.11.2014Kategoria gm. Pszczew

Podczas jednej z letnich wycieczek zabłądziłem do Zielomyśla. W centrum wioski stoi drewniana rzeźba trębacza. Przypomniała mi ona, że kiedyś, gdzieś, coś słyszałem o Górze Trębacza. Miałem zamiar wrócić tu wiosną i spróbować jej poszukać. 



Piękna niedziela zachęciła do wykonania planu przed terminem. Uzbrojony w wiedzę, gdzie mniej więcej szukać, ruszam w drogę. Ostatecznie to tylko jakieś 25 km. od Skwierzyny. Do Przytocznej jazda szosą poznańską (rano ruch jeszcze umiarkowany), dalej wybrałem już same drogi terenowe: Przytoczna- Lubikowo, Lubikowo - kierunek Szarcz, po minięciu Folwarku Helena drogowskaz wskazuje leśną drogę do Zielomyśla. Sama góra znajduje się na skraju lasu pomiędzy Zielomyślem a Lubikowem. Prowadzi do niej dosyć dobra droga szutrowa.
Pagórek przypomina porośnięty młodym lasem kopiec wynoszący się na jakieś 30 m ponad otaczający teren (szczyt na wys. 99 m. npm). Według legendy nazwa góry związana jest z przemarszem przez Zielomyśl jakiegoś oddziału szwedzkiego. Widząc nadciągające oddziały polskie szwedzki trębacz wszedł na w/w górę i zatrąbił na alarm, po czym zginął z ręki polskiego łucznika. Inna wersja legendy widzi sprawę dokładnie odwrotnie.
Na wierzchołek prowadzi  świeżo wycięta poprzez młodnik droga . Byłby to świetny punkt widokowy, jednak rozległą panoramę zasłaniają gałęzie i wierzchołki drzew.   Podobno mieszkańcy Zielomyśla starają się o budowę wieży widokowej. Jeżeli miałaby powstać w tym miejscu, to lokalizacja byłaby znakomita.
Powrót bezstresowy drogami terenowymi do Lubikowa, Rokitna, Twierdzielewa i lokalną drogą asfaltową do Chełmska. Z Chełmska powrót do Skwierzyny starą drogą poznańską.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 47.00 km (30.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)