- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Kijewickie Kerki i coś tam jeszcze
Wtorek, 26 września 2017 | dodano: 26.09.2017Kategoria gm. Skwierzyna
Późna pora wyjazdu i ponura pogoda były przyczyną że nie wypuszczałem się dalej niż do Murzynowa. Trasa prowadziła czerwonym szlakiem do Kijewic, a później pełna improwizacja.
Osada Kijewice leży poza uczęszczanymi szlakami, chociaż od drogi wojewódzkiej 159 Skwierzyna-Drezdenko prowadzi tutaj niespełna kilometrowa, zniszczona betonowa droga - pozostałość post pegeerowska. Wioseczka była wspomniana po raz pierwszy już w XIII wieku. Ongiś był tam niewielki folwark, pałacyk i maleńki cmentarzyk rodowy właścicieli oraz mieszkania pracowników. Pałac i cmentarz zostały podobno rozszabrowane i zniszczone przez polskich osadników, w każdym razie w terenie nie ma po nich wyraźnie widocznego śladu. Jedyne co tam zostało to kilka mieszkań i budynków gospodarczych pozostałych po byłym gospodarstwie PGR, oraz nikłe ślady 15-hektarowego parku krajobrazowego założonego w drugiej połowie XIX wieku. Obecnie stanowią fragment utworzonego w 2007 roku zespołu przyrodniczo-krajobrazowego "Kijewickie Kerki".
Bywam tam dosyć często ale rzadko zapuszczam się poza szlak rowerowy, mieszkania i teren przed nimi stanowią teren prywatny, na cmentarzu jest jedynie zasypany śmieciami i gruzem dołek z resztkami czegoś co mogło być grobowcem, a w budynkach gospodarczych jest olbrzymia hodowla gęsi. Jedynym fotogenicznym elementem są wspomniane kerki. Właśnie tam zapuściłem się dla kilku zdjęć.


Resztki XIX wiecznego parku krajobrazowego w Kijewicach , dziś część zespołu krajobrazowego "Kijewickie Kerki"
Powrót w całkowicie odmiennej scenerii, plątaniną dróg pożarowych w Puszczy Noteckiej. Trzeba przyznać że ta plątanina tworzy dosyć regularną siatkę i część z nich była kiedyś utwardzana szutrem. Wybierałem te bardziej przejezdne i wyszła z tego niemal prosta. Z lasu jak zwykle wyjechałem o zmroku.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
27.17 km (19.00 km teren), czas: 01:49 h, avg:14.96 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pod Nową Niedrzwicą
Piątek, 22 września 2017 | dodano: 22.09.2017
Wyjechałem poszwendać się za grzybami po zagajnikach pod Nową Niedrzwicą, lub jak mówią niektórzy miejscowi Hersztopem. Hersztop to oryginalna nazwa miejscowości od samego jej zarania jeszcze w Polsce przedrozbiorowej. Aktualnie obowiązująca przyjechała z osadnikami spod Lublina. Do samej Niedrzwicy nie dotarłem i to był chyba błąd, zastosowany skrót na sporej odległości okazał się nieprzejezdny. A zbiór bez rewelacji, nie wiem gdzie jest ten osławiony wysyp grzybów, ale z całą pewnością nie tam gdzie ja chodzę.
Rower:
Dane wycieczki:
23.38 km (10.00 km teren), czas: 01:37 h, avg:14.46 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez Miedzyrzecz
Środa, 20 września 2017 | dodano: 20.09.2017
Tym razem przejechałem pętlę z Międzyrzeczem jako punktem zwrotnym. Jest nieco mniejsza od wczorajszej i bez przeszkód wodnych ale za to z kompleksami lasów w swoim wnętrzu. Wyjechałem po osiemnastej, właściwie zaczynało robić się szaro i nie chciałem zagłębiać się pomiędzy drzewa. W nocy wszystkie koty są czarne, a w lesie czasem w pełnym świetle wszystkie drogi podobne, słowem wolałem nie narażać się na błąkanie po nocy. Czyli z konieczności musiało być bez skrótów.

Na trasie do Międzyrzecza - Rokitno.
Do Międzyrzecza trasa prowadziła przez Rokitno i Kalsko, powrotna starą trójką obok Głębokiego i Popowa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
46.28 km (2.00 km teren), czas: 02:07 h, avg:21.86 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przejazdem przez Gorzów
Wtorek, 19 września 2017 | dodano: 19.09.2017Kategoria gm. Santok
Staram się unikać wracania tą samą trasą którą wyjechałem z domu. Aby po przekroczeniu Noteci w Santoku spełnić ten warunek pozostaje kontynuować jazdę do Gorzowa lub w kierunku przeciwnym do Goszczanowca. Tam znajdują się najbliższe przeprawy przez Noteć i Wartę. Dziś jednak wolałem się trzymać terenów gęściej zaludnionych zatem padło na Gorzów.
Wyruszyłem dosyć późno więc byłem pod presją czasu. Zatrzymywałem się tylko w sytuacjach wymuszonych warunkami na drodze i na kilkanaście minut pod dzwonnicą w Santoku.

Zabytkowa dzwonnica w Santoku.
Dzwonnica jest jednym z znaków rozpoznawczych Santoka. Jej historia sięga roku 1769, taka przynajmniej data widnieje na chorągiewce zatkniętej na szczycie wieży. Pół wieku wcześniej, w miejsce starszego, może jeszcze średniowiecznego kościoła zbudowano tu nową świątynię. Ten nowy kościół przetrwał w tym miejscu mniej więcej przez kolejne 120 lat, kiedy to w połowie XIX wieku w związku z budową linii kolejowej z Kostrzyna do Krzyża trzeba było go rozebrać. Do naszych czasów przetrwała tylko ta dzwonnica, a Santoczanie otrzymali od kolejarzy nowy, murowany kościół nazywany "kolejowym". Zbudowany po drugiej stronie torów, w głębokim wąwozie wcinającym się w wysoki brzeg doliny Warty służy również dzisiejszym mieszkańcom Santoka. O tym dlaczego trzeba było rozebrać stary kościół może się przekonać każdy jadący drogą lub koleją na odcinku od Santoka do Gorzowa. Po prostu pomiędzy rzeką a zboczem bardzo stromego i wysokiego brzegu doliny w niektórych miejscach zaledwie starcza miejsca na drogę i tory. W tym konkretnym miejscu starczało tylko na drogę, tory i zabudowę jednej strony ulicy. Kościół stał po tej niewłaściwej, potrzebnej pod torowisko.
W Gorzowie zameldowałem się tuż przed zmierzchem. Ul. Kobylogórska zamknięta w związku z jakimś remontem. Pewnie teren budowy dałoby się jakoś ominąć chodnikami, ale takie eksperymenty sobie odpuściłem. Czyli droga do domu prowadzi przez Zieleniec, Karnin, Deszczno. Czasowo na jeździe Kobylogórską chyba wiele bym nie zaoszczędził ale tam jest spokojniej i bezpieczniej niż na dawnej trójce.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
59.58 km (0.00 km teren), czas: 02:39 h, avg:22.48 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W Puszczę Notecką
Niedziela, 17 września 2017 | dodano: 17.09.2017
Kiedy okazało się że w niedzielne popołudnie przez kilka godzin jestem w domu zbędnym gadżetem wykonałem telefon i umówiłem się z kolegą znajdującym się w podobnej sytuacji na mały wypad do Puszczy Noteckiej. Wykonaliśmy 30 kilometrową wycieczkę po ulepszonych żwirem drogach pożarowych, jedynie na dwóch krótkich odcinkach spod żwiru wylazł puszczański piasek i trzeba było pokonać je na własnych nogach.
Pogoda przyjazna dla amatorów grzybów więc wszystkie miejsca postoju, i nie tylko, były dziś zastawione samochodami i wokół nich tłumy wałęsających się grzybiarzy. Naturalnie jak to czasami bywa w tłumie ludzi i wśród kilku samochodów stojących w pobliżu leśniczówki w Jeziercach trafił się również zdezorientowany mieszkaniec Gorzowa. Maszerował mniej więcej pod kątem 120 º w stosunku do drogi prowadzącej do miejsca gdzie zostawił swój pojazd. Odniosłem wrażenie że niezbyt dowierzał mojej znajomości lasu i upierał się iść do Goszczanowa zamiast na parking pod Polichnem. Cóż wolna wola, po 5 km i tak zawróci i będzie miał do pokonania ponad 10 km. ale już bezbłędnie bo szosą :-).
Weekend niezwykle udany, przez trzy dni przejechane ponad ćwierć tysiąca km, zwiedziłem skrawek Pomorza Zachodniego, a gdyby czas był z gumy można byłoby zobaczyć jeszcze więcej. Mam na myśli dolinę Płoni od której dzieliło mnie zaledwie kilka km. a do której zrobiłem już drugie nieudane podejście.
Z puszczy tylko ślad GPS.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
47.19 km (28.00 km teren), czas: 02:40 h, avg:17.70 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pełczyce i Barlinek
Sobota, 16 września 2017 | dodano: 16.09.2017Kategoria ponad 100 km, pow. strzelecko-drezdenecki, Zachodniopomorskie
Niespełna miesiąc od ostatniego wyjazdu do Barlinka spróbowałem po raz kolejny raz dotrzeć do doliny Płoni. Na wycieczkę zabrał się ze mną dawny towarzysz moich eskapad Januszek. Zamiarem było dotrzeć do Pełczyc i w dolinę Płoni wjechać od strony Jagowa albo nawet Warszyna aby wynurzyć się ponownie w Barlinku. Jednak godzina 15-ta która nas zastała w Pełczycach oznaczała że należy kończyć oddalanie się od bazy i czas zawracać. Dolina Płoni musi wypaść z marszruty.
Ale zanim dotarliśmy do Pełczyc, pomimo wariantu oszczędnościowego cały czas byliśmy pod kreską. Zatem do Goszczanowa skrót czarnym szlakiem przez Puszczę Notecką, zaoszczędzone 7 km.. Dalej na przełaj przez Strzelce Krajeńskie, Bronowice, Bobrówko.
W Bobrówku znalazłem się na znanym sobie terenie, byłem tu w ubiegłym roku. Przy okazji pokazałem koledze największy głaz narzutowy w naszym województwie. "Leżący Słoń" bo o nim mowa leży przy brukowanej drodze do Machar i wymaga niewielkiego zboczenia z szlaku. Leżąca na polu uprawnym bryła gnejsu wystaje nad powierzchnię ziemi jedynie na 1,2 m. Bardziej imponuje szerokością 3,9 m. i długością 7,9 m. Jak głęboko sięga w głąb ziemi można sobie tylko wyobrażać. Głaz próbowano rozbić i usunąć z pola, być może chodziło o próby pozyskanie materiału. Świadczą o tym liczne ślady nawierceń i obłupań widoczne na jego powierzchni. Swojego czasu kamieniem zainteresowali sie archeologowie, w trakcie badań stwierdzono ślady stosunkowo niedawnego wykopu wokół kamienia, zapewne chodziło o jego usunięcie. W trakcie badań znaleziono kilka krzemieni noszących ślady obróbki i fragmenty ceramiki datowane na okres ok. 700-500 pne. Zniszczenie wcześniejszych nawarstwień przez późniejszy wykop nie pozwoliło jednak na uchwycenie kontekstu w jaki sposób znalazły sie one w ziemi. Niemniej świadczy to o tym że głaz był użytkowany miedzy innymi przez ludność kultury łużyckiej. Patrząc od strony drogi głaz przy odrobinie wyobraźni rzeczywiście przypomina tyłek leżącego słonia.

"Leżący Słoń" w Bobrówku wypina swój zadek na przejeżdżających pobliskim brukiem do Machar.
Podobny lecz nieco mniejszy głaz znany jako "Czarci Głaz" leży w lesie w pobliżu kolejnej mijanej wsi - Żabicka. Czas naglił, nawet nie próbowaliśmy szukać tego kamyczka. Ten jednak jest zdecydowanie lepiej ukryty, ponieważ brak o nim jakichkolwiek wskazówek, podczas gdy do "Leżącego Słonia" prowadzą widoczne drogowskazy.
Za Żabickiem wkraczamy na teren Pomorza Zachodniego, przez Jarosławsko, Będargowo i Trzęsacz docieramy do Pełczyc.

Średniowieczny kościół w Będargowie pod Pełczycami.

Nieloty pod Pełczycami.

Średniowieczny kościół w Będargowie pod Pełczycami.
Maleńkie kompaktowe miasteczko sprawia bardzo sympatyczne wrażenie. W zabudowie wyraźnie widać podział na Stare i Nowe Miasto. Jeżeli chodzi o nowszą część ograniczyliśmy się tylko do przejazdu przez Rynek Bursztynowy gros czasu poświęcając starej części Pełczyc. Jest to kwartał ograniczony mniej więcej ulicami Kościelną, Zamkową i Jeziorną. Na
końcu jednokierunkowej ulicy Zamkowej znajduje się mały półwysep wcinający się w wody Jeziora Panieńskiego i wznoszący się na nim pagórek będący
śladem średniowiecznego grodziska. Aby tam dotrzeć z premedytacją
łamiemy przepisy jadąc uliczką pod prąd, ale na usprawiedliwienie
trzeba dodać że zagrożenie które stworzyliśmy było niewielkie.
Przy uliczce znajduje się zaledwie kilka domków i mały ogród
działkowy. Przed grodziskiem zawracamy pod kościół parafialny. Leżący naprzeciwko kościoła skwerek to dawny Stary Rynek. Robię
krótki spacer po placu kościelnym w kierunku Zespołu Szkół. W
głębi ulicy Kościelnej za budynkiem szkoły widnieje budynek
plebanii. Budynek plebanii stoi na niewielkim podwyższeniu terenu,
jedynym śladzie po rozebranym w XVIII w zamku rodów; von Osten i
później ich spadkobierców rodu von Waldow. 
Nieloty pod Pełczycami.

Średniowieczny kościół w Będargowie pod Pełczycami.
Opuszczamy Pełczyce. Przez niedoinformowanie nie zobaczyliśmy klasztoru cysterek, a wystarczyło o kilkadziesiąt metrów przedłużyć jazdę ulicą Zamkową. Teraz kolej na Barlinek.

Uliczka Staromiejska w Pełczycach.

Pełczyce Stary Rynek.
W
Barlinku nad Jeziorem Chmielowym wita nas lipa i kamień ustawiony na
równoleżniku 53 º. Z jeziorem związana jest legenda o zatopionym klasztorze, okrutnym rycerzu i zaczarowanej Rusałce. Następuje kolejna
przerwa na zwiedzanie miasta. Zatrzymujemy się na rynku pod pomnikami gęsiarki, marszałka
Piłsudskiego, dalej udajemy się pod fragmenty murów obronnych, nad jezioro i pod chiński dom, zaglądamy do okazałego kościoła. Akurat jakaś para ślubowała sobie
przed ołtarzem miłość i wierność małżeńską więc wycofujemy
się cichcem. Z młodymi stykamy się jeszcze raz kilkadziesiąt
minut później wyjeżdżając z Barlinka w kierunku Strzelec. Właśnie w okolicy Pałacyku Cebulowego grupka młodych ludzi szykowała
bramę dla młodożeńców. Chwilę później pojawił się orszak weselny.
Pełczyce Stary Rynek.

Legendarna lipa nad Jeziorem Chmielowym, z głazem Rusałki i równoleżnik 53 º.

Barlinek - uliczka przy dawnych murach miejskich.

Barlinek - rynek.

Fontanna pomnik gęsiarki w Barlinku.

Barlinek - Pałacyk Cebulowy.

Barlinek - uliczka przy dawnych murach miejskich.

Barlinek - rynek.

Fontanna pomnik gęsiarki w Barlinku.

Barlinek - Pałacyk Cebulowy.
Teraz wracamy już bezpośrednio do domu, robiąc jedynie dwie przerwy. Jedna w Dankowie na łyk kawy i druga przed kościołem w Santocznie. Kościół ten ma niestandardowy rodowód. Otóż w drugiej połowie XVIII w. w miejscu starego młyna na Santocznej z polecenia króla Fryderyka II zbudowano zakład metalurgiczny. W pobliżu zaczęli się osiedlać pracownicy hamerni, pojawiła się również potrzeba posiadania własnego domu bożego. Król na potrzeby kościoła oddał w roku 1771 jeden z magazynów. Budynek został później przebudowany i rozbudowany, a pięćdziesiąt lat później dobudowano wieżę. I jako ciekawostkę mogę dodać że produkowanych w Santocznie blach użyto do budowy pierwszej niemieckiej maszyny parowej.

Santoczno - XVIII-wieczny kościółek.
Dalsza trasa prowadzi przez Zdroisko, Różanki, Janczewo, Górki, Santok. Za Santokiem dopada nas szarówka, ale my właściwie jesteśmy już w domu. W Skwierzynie meldujemy się tuż po zmroku. A Dolina Płoni znów musi poczekać.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
151.70 km (19.00 km teren), czas: 07:59 h, avg:19.00 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Skwierzyna - Lubniewice - Deszczno
Piątek, 15 września 2017 | dodano: 15.09.2017
Spontaniczny wyjazd, spontaniczna trasa. Trasa jak w tytule; z Skwierzyny drogą do Lubniewic, z Lubniewic do Wałdowic nową drogą pożarową. Z Wałdowic kierunek Skwierzyna, po 5 kilometrach szosą DK-24 zwrot w drogę pożarową do Glinika. Dalej standardowa droga do Deszczna i do Skwierzyny. Jechało się znakomicie, zwłaszcza na leśnych odcinkach z Lubniewic do Wałdowic i od DK 24 do Orzelca. Dziś nie było przerw, zdjęć, będzie tylko ślad GPS.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
71.89 km (16.00 km teren), czas: 03:50 h, avg:18.75 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Na luzie
Czwartek, 14 września 2017 | dodano: 14.09.2017
Dziś zrobiłem sobie spokojny relaksujący spacerek przez popowskie lasy, a przy okazji natknąłem się na kilka gniazd kani. Nie mogłem nie skorzystać, połączyłem przejażdżkę z grzybobraniem.

Od strony Popowa drogi przypominają trochę alejki parkowe. W latach siedemdziesiątych miał tam miejsce duży pożar. Nowy las ma dużą domieszką drzew liściastych w tym sporo brzóz. Lubię takie połączenia, więc jeździło się naprawdę z przyjemnością.
Na koniec wypuściłem się kilka kilometrów w kierunku Międzyrzecza. Powrót drogą techniczną przy S-3
Rower:Kross
Dane wycieczki:
30.79 km (17.00 km teren), czas: 02:18 h, avg:13.39 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wiatr w oczy.
Środa, 13 września 2017 | dodano: 13.09.2017
Dziś znów po najbliższej okolicy, tylko na tyle pozwalał czas. A czas ten zabrała mi rzecz tak ulotna jak wiatr. I to dosłownie ; gwałtowny podmuch, otwierane w tym samym czasie drzwi balkonowe i sprawna wentylacja nie zawsze stanowią dobre połączenie. Zanim ruszyłem w drogę musiałem odwiedzić "Mrówkę" zakupić materiały i usunąć niewielkie szkody.
Chciałem przejechać drogą techniczną przy S-3 od Obry do Popowa i wrócić szosą przez Zemsko. Jak już wspomniałem przez późny wyjazd, skoro nie miałem ochoty na wieczorne jeżdżenie po odludziach musiałem przyjąć skromniejszy wariant i zrealizowałem tylko połowę planu. Ostatecznie zadowoliłem się kawałkiem drogi technicznej, Starym Dworkiem i Zemskiem.
Rower:
Dane wycieczki:
21.65 km (3.00 km teren), czas: 01:18 h, avg:16.65 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przy szosie kostrzyńskiej
Poniedziałek, 11 września 2017 | dodano: 11.09.2017
W zasadzie wybrałem się w lasy przy szosie do Kostrzyna na grzyby, ale wobec ich braku zrobiłem sobie wycieczkę po zagajnikach znanych mi z poprzednich lat. Przez kilka lat nie zaglądałem w tamtym rejonie w bok od uczęszczanych dróg. Dziś wjeżdżam i szok, jedyne co się nie zmieniło to ukształtowanie terenu. Tam gdzie kilka lat temu był las, teraz są zręby albo świeże ubiegłoroczne nasadzenia. Na drogach piach i koleiny po kolana, przysłowiowa droga przez mękę.


Tak chyba jednak musi być w lasach gdzie na bieżąco prowadzi się planową gospodarkę leśną. Wierzę leśnikom że chcą dla swoich lasów tylko i wyłącznie dobra :-). Wydaje się że podobnie jak po drugiej stronie Warty w Puszczy Noteckiej znaczna część tutejszych nasadzeń była przeprowadzona w latach dwudziestych ubiegłego wieku po katastrofalnej gradacji strzygoni choinówki więc teraz te drzewostany doszły do wieku rębnego.
Rower:
Dane wycieczki:
21.77 km (14.00 km teren), czas: 02:09 h, avg:10.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

