blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

Sezon 2025 button stats bikestats.pl Sezon 2024 button stats bikestats.pl Sezon 2023 button stats bikestats.pl Sezon 2022 button stats bikestats.pl Sezon 2021 button stats bikestats.pl Sezon 2020 button stats bikestats.pl Sezon 2019 button stats bikestats.pl Sezon 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(8)

Moje rowery

Kross 71546 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

Wielkopolska

Dystans całkowity:6565.26 km (w terenie 887.00 km; 13.51%)
Czas w ruchu:360:44
Średnia prędkość:17.05 km/h
Liczba aktywności:43
Średnio na aktywność:152.68 km i 9h 01m
Więcej statystyk

Obrzycko

Niedziela, 15 września 2019 | dodano: 15.09.2019Kategoria ponad 200 km, Wielkopolska

   Dwa tygodnie temu przejeżdżając przez Obrzycko zostawiłem sobie zwiedzanie miasteczka na drogę powrotną. W międzyczasie zmieniłem plany, liczyłem że uda się przejechać przez Czarnków co okazało się mrzonką (chociaż niewiele zabrakło:)), i Obrzycko zostało mi za plecami. Dziś nadszedł czas aby wybrać się w okolice Obornik specjalnie dla Obrzycka.
  Przy okazji przetestowałem w Puszczy Noteckiej drogę wojewódzką 149. Początkowe kilka kilometrów trochę trudne, dopiero na wschód od Mokrza zrobiło się komfortowo. Chwilowo nie będę korzystał.
  Dystans okazał się trochę przesadzony jak na coraz krótsze dni, ostatnie trzydzieści parę kilometrów przejechałem już po zmroku. Ale tamte okolice mnie kuszą i jeżeli w przyszłym roku PESEL jeszcze pozwoli na pewno się tam wybiorę


Nowy Kraków
Nowy Kraków- maleńka osada gdzieś w okolicy Wronek. 

Nieczynny most kolejowy w Stobnicy
Nieczynny zabytkowy most kolejowy w Stobnicy. Most zbudowano w 1909 r na linii kolejowej łączącej Wronki z Obornikami.  Ma ciekawą konstrukcję wspornikową tworzącą most przegubowy. Kratownicowe przęsło nurtowe jest nieco dłuższe niż prześwit pomiędzy filarami. Połączono je bezpośrednio z poprowadzonymi nad terenem zalewowym przęsłami blachownicowymi a w miejscu łączenia nie ma filarów. Podczas II wojny dwukrotnie usiłowano go wysadzić, w obu przypadkach skończyło się tylko na stosunkowo niewielkich uszkodzeniach. Podobno od strony powiatu obornickiego po nasypie kolejowym budowana jest ścieżka rowerowa. Może most znów ożyje.

Pałac Raczyńskich w Obrzycku-Zielonejgórze
Pałac Raczyńskich w Obrzycku-Zielonejgórze. Dziś mieści się w nim Dom Pracy Twórczej poznańskiego UAM.

W pałacowym parku
W pałacowym parku.

Pałac w Obrzycku -  oficyna zachodnia
Pałac w Obrzycku - oficyna zachodnia.

Pałac w Obrzycku - bażantarnia
Pałac w Obrzycku - bażantarnia.

Obrzycko - ratusz
Obrzycko - ratusz.

Portugalskie okno na obrzyckim ratuszu
Portugalskie okno na obrzyckim ratuszu. Obramowanie okienne zostało przywiezione w 1843 r. z Portugalii przez Atanazego Raczyńskiego właściciela dóbr obrzyckich . To on, pełniąc obowiązki ambasadora Prus w Lizbonie, w 1843 r. z klasztoru w Batalha we wschodniej Portugalii przywiózł piękne obramienie, które w 1857 r. wmurowano w bryłę budynku. Wewnątrz obramienia znajduje się witraż z herbem Obrzycka.

Do Lizbony 1 km ?
Do Lizbony 1 km?

Ślad po kolejowej przeszłości Ostroroga
Ślad po kolejowej przeszłości Ostroroga.

Kwilcz. Coś dla cyklistów.
Kwilcz. Coś dla cyklistów. 



Rower:Kross Dane wycieczki: 213.58 km (16.00 km teren), czas: 12:40 h, avg:16.86 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Do Wronek

Sobota, 7 września 2019 | dodano: 07.09.2019Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska

   Wyjazd bez sprawdzenia prognoz jest nieco ryzykowny. Tak było z dzisiejszym wyjazdem w okolice Wronek. Prognozami na resztę dnia zainteresowałem się dopiero w okolicy Chojny kiedy poczułem na nosie pierwsze krople deszczu. Prognoza przewidywała co najmniej trzygodzinne opady i potem jeszcze dokładkę. Trzeba było się zastanowić co dalej, tym bardziej że dziś wybrałem się z kolegą który kurtkę przeciwdeszczową zostawił przy innym rowerze. Wybór był niewielki, sprawdziłem rozkład jazdy PKP, okazało się że kilka minut po trzynastej z Wronek będzie pociąg do Kostrzyna przez Gorzów, krótka decyzja wracamy koleją. Czasu zostało tylko tyle że zdążyliśmy do Wronek na kilkanaście minut przed odjazdem.
   Lubuskie przywitało nas pochmurnym niebem, ale suchymi drogami. Wysiadamy w Santoku, pozostałe dwadzieścia parę kilometrów zostawiając sobie na własne koła. Niestety wielkopolska pogoda dogoniła nas w połowie drogi z Santoka, ale już w granicach rodzinnej gminy.
   Reasumując wypad skończył się lekkim niedosytem turystycznym, z drugiej strony nasunął mi kilka pomysłów na spenetrowanie tamtejszej części Puszczy Noteckiej. 


Południowe podnóże Wrzosowych Wydm koło Chojna. Wrzosowiska ciągną się powyżej na wierzchołkach wydm. Temat na wycieczkę w przyszłości, podobno da się przejechać rowerem.




Rower:Kross Dane wycieczki: 104.03 km (2.00 km teren), czas: 06:21 h, avg:16.38 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Stobnica

Sobota, 31 sierpnia 2019 | dodano: 31.08.2019Kategoria ponad 200 km, Wielkopolska

   Niedawno czytałem o kontrowersyjnej budowli w Stobnicy wznoszonej rzekomo w sercu Puszczy Noteckiej nad jeziorem, a w zasadzie na sztucznie usypanej wyspie. Przy okazji miały być wycięte całe hektary lasu. Sprawa na tyle mnie zainteresowała że sprawdziłem na mapach Google gdzie i jak daleko leży owa Stobnica. Otóż Jezioro Stobnica leży gdzieś w okolicach Choszczna zatem daleko od Puszczy Noteckiej, więc to nie to. Natomiast Stobnica z wspomnianym zamkiem leży na brzegu Warty niedaleko Obrzycka, nieco ponad osiemdziesiąt kilometrów od Skwierzyny. Takie odległości jeszcze leżą w zasięgu moich możliwości więc przy najbliższej okazji postanowiłem zobaczyć ten zameczek. To była jedna z nielicznych sobót w sierpniu które pozostały całkowicie do mojej dyspozycji zatem jadę. Droga do Ostroroga jest mi znana, nieznane zostaje kilka kilometrów do Obrzycka i kolejnych kilka po przeciwległym brzegu Warty do Stobnicy.
    Abstrahując od tego czy przy budowie przestrzega się literalnie wszystkich przepisów prawa pozostałe rewelacje dziennikarzy wydają się być sztucznie rozdmuchane. Stobnica leży nie w sercu Puszczy a na jej obrzeżu, teren jest całkowicie prywatny i należy do inwestora, jezioro z sztuczną wyspą okazuje się dawnym stawem młyńskim znacznie powiększonym przy okazji budowy wspomnianej wyspy, wycięte hektary lasu to prawdopodobnie tylko kilkadziesiąt arów za ogrodzeniem pod kawałek drogi dojazdowej i zaplecze budowy. Budowla jest widoczna zza drzew zaledwie z dwóch miejsc czyli od strony bramy wjazdowej na teren budowy i jednego miejsca po przeciwnej stronie jeziorka, dokładnie tyle ile widać na zdjęciach.




Kontrowersyjna budowa. Tylko tyle można zobaczyć zza płota.

    W drodze powrotnej przeskoczyłem na przeciwległy skraj Puszczy. Wielkopolska część Puszczy Noteckiej jest zdecydowanie bardziej zamieszkała od lubuskiej. Zanim dotarłem do Lubasza mijam kilka dużych wiosek, nazwa jednej z nich wydawała mi się znajoma. Tak to ten sam Klempicz w którym miała powstać druga z polskich elektrowni atomowych. Za Lubaszem docieram do terenów które już kiedyś odwiedzałem. Również w Lubaszu ostatecznie porzuciłem pomysł odwiedzenia Czarnkowa i to była słuszna decyzja, ponieważ od tej chwili zrobiłem tylko jedną przerwę w Drawskim Młynie na zakup napojów a pomimo tego do domu dotarłem wraz z pierwszą gwiazdką.

Dożynkowe dekoracje, gdzieś w okolicach Koźmina
Dożynkowe dekoracje, gdzieś w okolicach Koźmina.

Dożynkowa dekoracja z końskim motywem gdzieś w rejonie Gulcza

I jeszcze raz końskie motywy
Dożynkowe dekoracje z końskim motywem gdzieś w rejonie Gulcza.

Kościółek w Piotrowie
Kościółek w Piotrowie.

Pomnik w lesie poświęcony pamięci zmarłego w 1925 r. leśniczego Kurzawskiego.
Pomnik w lesie poświęcony pamięci zmarłego w 1925 r. leśniczego Kurzawskiego. 

Pomnik spadochroniarzy w leśnictwo Annogóra. Jest to pomnik polskich i radzieckich spadochroniarzy, którzy działali w obrębie Puszczy Noteckiej w okresie jesieni i zimy 1944 r. Na tablicy uczczono również rodzinę która została zamordowana za pomoc udzielo
Pomnik spadochroniarzy w leśnictwo Annogóra. Jest to pomnik polskich i radzieckich spadochroniarzy, którzy działali w obrębie Puszczy Noteckiej w okresie jesieni i zimy 1944 r. Na tablicy uczczono również rodzinę która została zamordowana za pomoc udzieloną spadochroniarzom .

Rosko pomnik powstańców wielkopolskich
Rosko- pomnik powstańców wielkopolskich.

Rosko - kościół parafialny
Rosko - kościół parafialny.

I jego wnętrze
I jego wnętrze. 

Drawski Młyn. Pomnik poświęcony pamięci olimpijczyka Józefa Noji pochodzącego z sąsiedniego Pęckowa
Drawski Młyn. Pomnik poświęcony pamięci olimpijczyka Józefa Noji pochodzącego z sąsiedniego Pęckowa.




Rower:Kross Dane wycieczki: 219.14 km (19.00 km teren), czas: 12:39 h, avg:17.32 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wycieczka do linii kolejowej 373

Sobota, 1 czerwca 2019 | dodano: 01.06.2019Kategoria ponad 100 km, gm. Pszczew, okolice Trzciela, Wielkopolska
    Niedawno na Facebooku natknąłem się na stronę Prądówki co sprowokowało mnie do próby spenetrowania części szlaku dawnej linii kolejowej 373 z Zbąszynia do Międzychodu. Spora część tego szlaku mniej więcej od Zachodzka w kierunku Międzychodu jest mi znana z wcześniejszych wycieczek. Jest ona zachowana w lepszym stanie i od Łowynia chyba nawet chyba
okazjonalnie wykorzystywana.
  Otworzona w 1908 r linia kolejowa o długości 44 km miała duże lokalne znaczenie dla wsi olenderskich w okolicach Zbąszynia, Trzciela i Międzychodu. Dotychczasowy brak dogodnych dróg utrudniał wywóz i zbyt produktów rolnych których spore nadwyżki powstawały w prężnie rozwijających się gospodarstwach. Wcześniej Zbąszyń otrzymał połączenia kolejowe do Gubina, Poznania. Frankfurtu nad Odrą i do Leszna.
  Tuż po pierwszej wojnie światowej linia ta odegrała pewną rolę przy wytyczaniu granicy międzypaństwowej pomiędzy Niemcami a Polską ponieważ decyzją aliantów miała pozostać w całości po jej polskiej stronie. W Trzcielu granica miała przebiegać 10 metrów od torowiska. Spowodowało to odcięcie niemieckiej, większej, części Trzciela od połączenia z niemieckimi kolejami oraz różne dziwaczne sytuacje gdy granica podzieliła część zagród i budynków. Przykładem był słynny zakład wikliniarski mistrza Konopki. Sama stacja w Trzcielu znalazła się po stronie polskiej natomiast przeciwległa strona ulicy pozostała już w Niemczech. Trzciel uzyskał połączenie z niemieckimi kolejami dopiero po zbudowaniu nowej stacji i ok. ośmiokilometrowego torowiska do Lutola Suchego. Stacja ta istnieje do dziś na terenie zakładu produkcyjnego branży drzewnej, a ślady torowiska widać wzdłuż drogi krajowej 92.
Linia zachowywała lokalne znaczenie zarówno w okresie międzywojennym, jak i podczas okupacji. W listopadzie 1945 ponownie na trasę ruszyły pociągi dowożące ludzi do pracy, młodzież do szkół, maszyny rolnicze i inne niezbędne towary.
Przez wszystkie te lata naprawy były ograniczane do minimum, podkłady murszały a szybkość od dawna została ograniczona do 40 km/h. Szybkość ta prowokowała dowcipnisiów do zamieszczania w ubikacjach napisów „nie zbierać grzybów w czasie jazdy pociągu”, skądinąd znanych mi z pociągów relacji Skwierzyna-Krzyż. Wprawdzie na odcinku od Międzychodu do Lewiczynka, a więc na niemal połowie trasy został wykonany dosyć gruntowny remont z materiałów odzyskanych z prac modernizacyjnych na ważniejszych magistralach niemniej pozostała część trasy nie doczekała lepszych czasów.
W końcu po osiemdziesięciu latach takiej eksploatacji nastąpiło jej wymuszone zamknięcie. 12 września 1987 odjechał z Zbąszynia ostatni pociąg do Międzychodu i dotarł tylko do najbliższego wiaduktu gdzie się wykoleił. Mieszkańcy Przychodzka czy Prądówki zostali w jednej chwili odcięci od świata, gdyż samochody były w posiadaniu jedynie nielicznych. Walka mieszkańców o dokończenie remontu i powrót pociągów spełzła na niczym.
Przez kilka lat tor funkcjonował jeszcze jako tor kasacyjny dla wagonów towarowych, aż w końcu pojawiły się na nim samosiejki które wyrosły już w spory las. Ostatecznie w roku 1999 podczas remontu linii Poznań-Berlin tor do Międzychodu został odcięty od szlaku. Pozostało po nim kilka stacyjek, nasypy, trochę szyn. Na stacji w Prądówce stoją wagony które przyjechały tu jeszcze o własnych siłach a teraz służą czasem jako baza tzw wczasów wagonowych.
  Do Zbąszynia dotarłem metodą klasyczną czyli z wykorzystaniem szos. Wyprawa w nieznane czekała mnie dopiero po opuszczeniu miasta. Będąc w stolicy „Regionu Kozła” nie wypadało nie zajechać na rynek pod figurę koźlarza. Przy okazji odwiedziłem inny symbol miasta czyli renesansową bramę wjazdową do dawnej twierdzy.
  Z braku lepszych map wyjeżdżam na chybił trafił w kierunku Nowego Dworu. Ominąłem w ten sposób stację w Strzyżewie, została na inną okazję. Za Nowym Dworem szosy zamieniają się w ulepszone drogi gruntowe, ale natrafiam na drogowskaz kierujący mnie do Przychodzka. Przychodzko nie istnieje jako wioska o zwartej zabudowie, są to rozproszone pośród lasów pojedyncze gospodarstwa do których kierują tabliczki z numerami posesji. Założone w XVIII wieku przez właściciela dóbr zbąszyńskich Stefana Garczyńskiego zamieszkiwali osadnicy ewangeliccy sprowadzeni z Holandii, krajów niemieckich i Śląska. Nowi mieszkańcy trudnili się gospodarką leśną i rolnictwem. Miejscami wokół których skupiało się życie osady były szkoła a później również stacja kolejowa.
Zagubiona wśród lasów stacyjka w Przychodzku dziś to chyba już prywatna posesja i leży na terenie ogrodzonym, ograniczyłem się zatem tylko do zerknięcia na budynek od strony bramy i ruszyłem w dalszą drogę.
  Mniej więcej po dwu kilometrach na skarpie widoczny jest świetnie zachowany cmentarz ewangelicki z kaplicą. Duży budynek u podnóża skarpy to dawna szkoła, a dziś gospodarstwo.
  Kolejną stacyjką jest wspomniana wcześniej Prądówka. Otoczenie podobne jak w Przychodzku, jedynie na byłym bocznym torze stoi kilka wagonów o których wspominałem wcześniej.
 Teraz zbliżam się do Trzciela. Zajeżdżam w uliczkę z dawnym dworcem, a następnie pod skrzyżowanie na którym w okresie międzywojennym funkcjonowało przejście graniczne.
Kolejny przystanek był w Szklarce Trzcielskiej. Jadąc do Szklarki zbaczam pod kolejny dobrze zachowany cmentarz ewangelicki w Starym Folwarku. Ponieważ w Szklarce nie było dworca a tylko sam peron ograniczyłem się do odszukania torowiska i ruszyłem w kierunku kolejnej stacji w Zachodzku.
 Stacja leży tuż przy szosie z Miedzichowa do Łowynia. Dziś jest to chyba własność prywatna, pozbawiona napisów z nazwą stacji. O tym że jest to budynek byłej stacji świadczy jedynie bliźniacze podobieństwo do poprzednich i kolejnych stacji na tym szlaku.
  W Zachodzku zawróciłem w kierunku Starej Jabłonki. W drodze mijałem „Wieżę Marii”. Wieża jest dostępna dla turystów wtedy kiedy są na niej pełnione dyżury lub po wcześniejszym uzgodnieniu z nadleśnictwem w Bolewicach. Dziś niestety nie zastałem tam żywego ducha pomimo tego że na podjeździe stał samochód.
 Wieża była ostatnim punktem w którym zatrzymałem się turystycznie, odtąd pozostał tylko mozolny powrót do domu przez Silną, Pszczew, Szarcz, Lubikowo i Rokitno.   

Bukowiec- patron podróżnych
Bukowiec- Św. Krzysztof patron podróżnych.

Zbąszyń - renesansowa brama dawnej twierdzy
Zbąszyń - renesansowa brama wjazdowa dawnej twierdzy.

Zbąszyń - rynek z figurką koźlarza
Zbąszyń - rynek z figurką koźlarza.

Przychodzko - zagubiona w lasach dawna stacyjka kolejowa
Przychodzko - zagubiona w lasach dawna stacyjka kolejowa.

Przychodzko - kaplica na dawnym cmentarzu ewangelickim
Przychodzko - kaplica na dawnym cmentarzu ewangelickim.

Przychodzko - cmentarz ewangelicki
Przychodzko - cmentarz ewangelicki.

Przychodzko - świetnie zachowane XIX - wieczne nagrobki
Przychodzko - świetnie zachowane XIX - wieczne nagrobki olenderskie.

Prądówka - dawna stacyjka kolejowa
Prądówka - dawna stacyjka kolejowa.

Prądówka - wagony odcięte od przejezdnych linii kolejowych
Prądówka - wagony pomimo tego że dotarły tu na własnych kołach dziś już odcięte od przejezdnych linii kolejowych.

Dawno nieczynna linia kolejowa 373 - wiadukt w okolicy Prądówki
Wiadukt w okolicy Prądówki.

Dawno nieczynna linia kolejowa 373 - wiadukt od dołu
Wiadukt od dołu.

Dawno nieczynna linia kolejowa 373 - wiadukt od góry
I od góry.

Dawno nieczynna linia kolejowa 373 - wiadukt drogowy w okolicy Prądówki
Wiadukt drogowy w okolicy Prądówki.


Trzciel - dawna stacja kolejowa
Trzciel - dawna stacja kolejowa.

Trzciel - tu było międzywojenne przejście graniczne
Trzciel - tu było międzywojenne przejście graniczne.

Trzciel - dawny budynek polskiej straży granicznej
Trzciel - dawny budynek polskiej straży granicznej.

Trzciel - dawny budynek niemieckiej straży granicznej
Trzciel - dawny budynek niemieckiej straży granicznej. Granica przebiegała przez widoczne w głębi skrzyżowanie.

Stary Folwark pod Trzcielem, świetnie zachowany cmentarz ewangelicki
Stary Folwark pod Trzcielem, kolejny świetnie zachowany cmentarz ewangelicki.

Zachodzko - dawna stacja kolejowa
Zachodzko - dawna stacja kolejowa.

Nadleśnictwo Bolewice -Czarcia Góra, Wieża Marii
Nadleśnictwo Bolewice -Czarcia Góra  "Wieża Marii".

Silna - kapliczka św. Jana Gwalberta patrona leśników
Silna - kapliczka św. Jana Gwalberta patrona leśników.

Silna - kapliczka św. Huberta
Silna - kapliczka św. Huberta.

Silna - znów granica :)
Silna - znów granica :).



  


Rower:Kross Dane wycieczki: 128.25 km (45.00 km teren), czas: 08:37 h, avg:14.88 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wolsztyn, parada lokomotyw

Sobota, 4 maja 2019 | dodano: 05.05.2019Kategoria ponad 100 km, gm. Miedzyrzecz, pow. świebodziński, Wielkopolska

   Zasadniczo to wybrałem się do Wolsztyna na paradę lokomotyw ale w efekcie wyszło nieco inaczej. Po pierwsze trochę źle oceniłem czas potrzebny do pokonania teoretycznych 80 km, w praktyce wyszło 90 km i miałem pół godziny spóźnienia. Po drugie Wielkopolska powitała i pożegnała mnie deszczem. Po przejechaniu wzdłuż torów przed lokomotywownią zrezygnowałem z przepychania się z rowerem przez tłum moknących ludzi w poszukiwaniu miejsca z jakimkolwiek lepszym widokiem na przejeżdżające maszyny.
   Po przejeździe parowozów parami ruszyłem na zwiedzanie Wolsztyna. Po chwili widząc zakorkowane ulice miasteczka zawróciłem. W drodze powrotnej na przejeździe kolejowym zobaczyłem jeszcze grupowy przejazd maszyn, i na tym widowisko zostało skończone. Wracam do domu
   A deszcz skończył padać wraz z ponownym przekroczeniem granicy Wielkopolski. Granice województw pokrywają się w tym miejscu z międzywojenną granicą państwową, W połowie drogi pomiędzy Zbąszyniem a Dąbrówką Wielkopolską istniał posterunek straży granicznej, dziś w tym miejscu jest parking z szeregiem tablic opowiadających o tamtych czasach.
   Jeszcze tylko kilka zdjęć z Dąbrówki i przeskakuję do Lutola Suchego. W drodze do Bukowca zboczyłem do Łagowca i Starego Dworu. Czas pozwolił na zajechanie w głąb Bukowca i w drodze do Międzyrzecza pod Pomnik Wilka.

Parada parowozów w Wolsztynie
Parada parowozów.

Leśny parking na miejscu przedwojennego przejścia granicznego w Zbąszyniu
Leśny parking na miejscu przedwojennego przejścia granicznego pod Zbąszyniem.

Jak ustalano granice w latach 1919-1920

Stop! Granica Państwa

Posterunek Zbąszyń-Rogatka

O Dąbrówce Wlkp.

O deportacji Żydów w 1938 r.

Pałac w Dąbrówce Wlkp.
Pałac w Dąbrówce Wlkp. 

Remiza jednej z najstarszych OSP w Polsce. Straż pożarna w Dąbrówce powstała w 1843 r
A propos dzisiejszego święta strażaków, remiza jednej z najstarszych OSP w Polsce. Pierwsze pisemne wzmianki o straży pożarnej w Dąbrówce pochodzą 1843 r.

Kościółek w Łagowcu
Współczesny kościółek w Łagowcu. Zabytkowy, drewniany z XVI w. spłonął w 1997 r.

Na cmentarzu w Łagowcu
Na cmentarzu w Łagowcu.

Budynek bramny do dawnego założenia pałacowego w Bukowcu. Pałac spłonął w 1945 r.
Budynek bramny dawnego założenia pałacowego w Bukowcu. Pałac spłonął w 1945 r.

Obelisk nazywany pomnikiem wilka
Obelisk nazywany Pomnikiem Wilka



Rower:Kross Dane wycieczki: 180.24 km (3.00 km teren), czas: 11:20 h, avg:15.90 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Wronki

Sobota, 6 kwietnia 2019 | dodano: 06.04.2019Kategoria ponad 100 km, Puszcza Notecka, Wielkopolska

     Na sobotę zaplanowałem długodystansową wycieczkę, nie wykluczałem że uda się przekroczyć 200 km. Wronki i Szamotuły należą do jednych z najbardziej odległych punktów które udało mi się osiągnąć i powrócić w ciągu jednego dnia. Jadąc do Wronek zakładałem że być może dotrę do Czarnkowa, a może nawet aż do Trzcianki. W Wronkach okazało się jednak że trochę źle oceniłem możliwości, dochodziła piętnasta a do Czarnkowa zostało jeszcze 30 km. Połowę tej trasy stanowiła wprawdzie droga do Krucza, skąd zamierzałem przez Mężyk dotrzeć do Miałów. Na tym odcinku przez Puszczę Notecką jeszcze nigdy nie jechałem. Niemniej te pozostałe 15 km należało pomnożyć przez dwa i zostawić sobie jakąś godzinę na objechanie miasta co dałoby jakieś dodatkowe dwie- trzy godziny. W domu byłbym ok. północy, skończyło się zatem na Kruteczku.
       Do Wronek jadę trasą przez Kamionną, Prusim, Kurnatowice, Chrzypsko Wielkie, Wróblewo. Przy zjeździe do Prusimia powstaje rekonstrukcja wiatraka przyozdobiona olbrzymią flagą Powstania Wielkopolskiego. Drewno złożone obok budowy wygląda na pozyskane z innego rozebranego starego wiatraka.
   Następną krótką przerwę urządziłem sobie w Łężcach za sprawą otwartej bramy pozwalającej podjechać w pobliże pałacu. Do tej pory udawało się go zobaczyć przez szpary w bramie. Bezpośredniego dostępu do rezydencji broniły dwa brytany przywiązane do bud przed podjazdem. Nie imponowały one masą mięśniową, ale były dosyć hałaśliwe. Spełniły swoją rolę stróżów, a ja wycofałem się z powrotem za bramę.
   Kolejne mijane zabytki to dwory w Chrzypsku, dziś placówka handlowa GS-u i Śródce, obecnie hotel. Podobny pałacyk jak w Śródce można zobaczyć przez szpary w parkanie w pobliskim Wróblewie. Po przeciwnej stronie drogi w Wróblewie stoi figura św. Jana Nepomucena z 1785 r. Podobno jest to najstarsza figura przydrożna na terenie powiatu szamotulskiego.
    W Wronkach z braku czasu ograniczyłem się tylko do przejazdu przez rynek, następnie obok muzeum i klasztoru na kładkę nad Wartą. W związku z rynkiem wspomnieć trzeba o osiołku Psikusie. Psikus wsławił się tym że 20 kwietnia 1941 r zakłócił swoim rykiem uroczystość zorganizowaną na wroniecki rynku przez hitlerowców dla uczczenia urodzin swojego wodza. Osiołek, woźnica i przypadkowi przechodnie Polacy otrzymali natychmiast baty od niemieckich żandarmów, została im jednak satysfakcja z ośmieszenia uroczystości
  Z Wronek ruszyłem w kierunku Krucza. Ponieważ pamiętałem że mam przejechać przez Hamrzysko skręciłem w puszczę zaraz za pierwszym drogowskazem kierującym do tej miejscowości. Początkowy bruk przyjąłem za dopust boży nie podejrzewając że dalej będzie o wiele gorzej. W Hamrzysku również wybrałem gorszą opcję, zmylił mnie drogowskaz kierujący do Roska o którym pamiętałem że leży na północnym obrzeżu Puszczy. Brnąłem przez piachy licząc na jakąś lepszą drogę, dopiero na kilkaset metrów przed szosą do Białej wyjąłem mapę i widząc że tą samą drogę mogłem pokonać asfaltem pogratulowałem sobie w duchu właściwego planowania trasy.
   Niedawno tony1974 wspominał na swoim blogu o Rowie Syzyfa w Mężyku. Uważam zatem żeby nie przegapić tej budowli. W naturze wygląda trochę inaczej niż sobie wyobrażałem. Imponujący rów o długości 170 metrów, 10 metrów szerokości i 5 metrów głębokości został w całości wykopany siłą mięśni jednego starszego człowieka. Paweł Jechalik bo o nim mowa w chwili rozpoczęcia pracy miał 72 lata. Chcąc odprowadzić nadmiar wody z swoich łąk nad jeziorem Zdręczno i dysponując jedynie łopatami i kolebą przerzucił niemal 4 tys. metrów sześciennych piasku i ziemi kopiąc rów melioracyjny do sąsiedniego jeziora Górnego. Praca ta swoją skalą trochę przypomina pracę Jana Stacha z Znamirowic nad Jeziorem Rożnowskim, który jednoosobowo, siłą własnych rąk bez użycia sprzętu ciężkiego zbudował kamienny most wysoki na 13 m, kilkumetrowej szerokości i 20 metrów długości.
   Miały, Piłkę i Kwiejce znam z poprzednich wycieczek. W Piłce zbaczam na chwilę do Parku Grzybów. Jest to leśna ścieżka dydaktyczna przy której rozmieszczono powiększone modele grzybów i modele leśnych zwierząt. Po opuszczeniu parku czas zaczyna pilić, chciałbym przed zmrokiem wydostać się na drogę Drezdenko-Skwierzyna.
    W Kwiejcach już skracam drogę jadąc leśnym traktem do Karwina. Jeszcze jeden krótki postój w Karwinie i dobrze znanymi już drogami przez Marzenin i Rąpin docieram do Gościmia. Teraz pozostało spokojnie pokonać ostatnie 35 km. Zmrok dopadł mnie w Murzynowie, to jest praktycznie już w domu.

W Prusimiu
Wiatrak z Prusimia

Pałac w Łężcach
Pałac w Łężcach.

Pałac w Śródce
Pałac w Śródce.

Nepomuk z Wróblewa
Nepomuk z Wróblewa.

Pielgrzym z Biezdrowa
Pielgrzym z Biezdrowa.

Sanktuarium w Biezdrowie
Sanktuarium w Biezdrowie.

Wronki - osiołek Psikus
Wronki - osiołek Psikus.

Klasztor franciszkanów w Wronkach
Klasztor franciszkanów w Wronkach.

Panorama Wronek z kładki nad Wartą
Panorama Wronek z kładki nad Wartą. 

Kamień Syzyfa
Kamień Syzyfa w Mężyku.

Mężyk - wózek Syzyfa
Wózek Syzyfa i jedna część jego pracy.

I jego syzyfowa praca
I druga część jego dzieła. Wykonana rękoma jednego i to już niemłodego człowieka.

Nad Miałą w Miałach
Nad Miałą w Miałach.

Park grzybów w Piłce
Park grzybów w Piłce.

Czubajka kania z Piłki
Czubajka kania z Piłki.

I okazały  borowik
I okazały borowik.

Pomnik partyzantów w Karwiniu
Pomnik partyzantów w Karwiniu.

Najbardziej okazały dom w Karwiniu.
Najbardziej okazały dom w Karwinie. Myślę że to dawna siedziba nadleśnictwa i miejsce akcji partyzantów z poprzedniej fotografii.


Rower:Kross Dane wycieczki: 185.19 km (11.00 km teren), czas: 11:21 h, avg:16.32 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Nieuchwytne Pąchy zlokalizowane.

Poniedziałek, 12 listopada 2018 | dodano: 12.11.2018Kategoria ponad 100 km, okolice Trzciela, Wielkopolska

  W przeszłości robiłem już dwukrotnie podejście aby odszukać tę osadę ukrytą w głębi lasu, gdzieś w przestrzeni pomiędzy Pszczewem a Miedzichowem. Próbowałem od strony Silnej i zawsze mnie zniosło gdzieś w inne rejony, dziś korzystając z prezentu w formie dnia wolnego zrobiłem udane podejście od strony Miedzichowa.
  Sama osada to kilka domów leżących nad śródleśnym jeziorkiem. Atmosfera sielska, miejsce wymarzone dla miłośników ciszy i spokoju, lasu i wody. Jazda dobrą szutrową drogą też jest przyjemnością. W przeszłości Pąchy liczyły ok 40 gospodarstw i ponad trzystu mieszkańców, dziś jest ich podobno zaledwie ok dwudziestu, ale baner informuje o działkach na sprzedaż więc może wkrótce będzie więcej.
  Z lasu wydostałem się w Silnej i pozostało wrócić do domu dobrze znanymi drogami przez Pszczew, Lubikowo i Rokitno. W sposób zupełnie niezamierzony przejechałem kolejne sto km.

Poranek na drodze
Poranek na drodze.

Młyn Stary Folwark pod TrzcielemMłyn Stary Folwark pod Trzcielem.

W Miedzichowie
W Miedzichowie.

Leśne drogowskazy
Leśne drogowskazy.

Na leśnym rozdrożu
Na leśnym rozdrożu.

Klimatyczny stary dom w głębi lasów
Stary dom w głębi lasów.

Leśniczówka w Pszczewie. Gdzie stanie nowy Hubert ?
Leśniczówka w Pszczewie. Gdzieś stanie nowy św. Hubert.



Rower:Kross Dane wycieczki: 100.64 km (22.00 km teren), czas: 05:28 h, avg:18.41 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Skrajem Puszczy Noteckiej

Sobota, 13 października 2018 | dodano: 13.10.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska

 Cudowna pogoda pozwoliła na jedną z ostatnich chyba dłuższych wycieczek tej jesieni. Dziś zabrał się ze mną Januszek, kolega z którym jeździ się tak jakbym jechał sam tylko z pewnymi ograniczeniami. Faceta interesuje kierunek w którym jedziemy a potem od czasu do czasu przypadkiem udaje się go dogonić. Ograniczeniem jest to że jak mnie wyprzedzi o kilka kilometrów nie mogę improwizować trasy.
  Mojego towarzysza od dawna intrygują betonowe dostrzegalnie przeciwpożarowe. Mieliśmy już od początku września zaplanowany wyjazd do Sierakowa, a właściwie do dostrzegalni Zdroje gdzie z platformy umieszczonej na wysokości 25 metrów można podziwiać Sierakowski Park Krajobrazowy. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie, dziś wszystko się zgrało; pogoda, czas i najistotniejsze - susza spowodowała że na wieży wciąż pełnione są dyżury, albowiem tylko wtedy jest możliwe wejście na balkon widokowy z marszu. W innych wypadkach trzeba to załatwiać z nadleśnictwem w Sierakowie. Trasa zatem nasunęła się sama, jazda wzdłuż Warty południowym skrajem Puszczy Noteckiej do Sierakowa i do wieży, a potem jeżeli czas pozwoli do Wronek. Powrót w zależności od fantazji; północnym skrajem Puszczy lub południowym brzegiem Warty. W Wronkach zapadła decyzja - wracamy przez Sieraków i Międzychód ewentualnie Kwilcz.
  Wspominając o zwiedzaniu Wronek musiałbym powtarzać swój wpis z wycieczki którą odbyłem wiosną tego roku. Przejechałem tym samym szlakiem tylko w odwrotnym kierunku. Zaraz po opuszczeniu miasta mój towarzysz zwiał, a ja skusiłem się na przejazd przez Biezdrowo. Gdzieś tam w głowie kołatała informacja zapamiętana z dawniejszych wycieczek w tamte okolice o jakimś sanktuarium. Drogi nie nadłożyłem wiele,  ale ciekawość zaspokoiłem (z braku czasu tylko częściowo) . W międzyczasie usiłowałem telefonicznie wyhamować Januszka, udało się to tylko częściowo, nie poczekał i minął wszystkie sensowne drogi do Kwilcza. Bezpośredni kontakt słowny z nim udało się nawiązać dopiero w Sierakowie (kolejny w Międzychodzie i Skwierzynie :))
  W Biezdrowie pozostał do zobaczenia pałac i kościół. W kościele znajduje się krzyż który według legendy miał przynieść pobożny pielgrzym z Częstochowy. Legendę tę ilustruje drewniana rzeźba stojąca na skrzyżowaniu. I to była jedyna rzecz którą tam poznałem. 
  To była ostatnia przerwa, do domu pozostało blisko 70 km, a czasu do zmroku około 2 godzin. W domu znalazłem się tradycyjnie po dwudziestej :)

Gdzieś w okolicy Zatomia Starego
Gdzieś w okolicy Zatomia Starego.

Wieża obserwacyjna Zdroje
Wieża obserwacyjna Zdroje.

Widok z wieży na Puszczę Notecką
Widok z wieży na Puszczę Notecką.

Materiał na Halloween?
Halloween za pasem :)

Cmentarzyk żołnierzy napoleońskich w Chojnie
Cmentarzyk żołnierzy napoleońskich w Chojnie.

Ilustracja do legendy o powstaniu Biezdrowa
Ilustracja do legendy o krzyżu z Biezdrowa.

Sanktuarium w Biezdrowie
Sanktuarium w Biezdrowie.




Rower:Kross Dane wycieczki: 164.08 km (0.00 km teren), czas: 09:47 h, avg:16.77 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Mechnacz z przyległościami

Niedziela, 5 sierpnia 2018 | dodano: 07.08.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska

   Dziś powałęsałem się w okolicy Kamionnej i doliny Kamionki. Dolina Kamionki jest częścią Sierakowskiego Parku Krajobrazowego i od dawna się przymierzam do jej bliższego poznania, dziś jednak skończyło się tylko na Mechnaczu i przejeździe przez Mniszki.
  W Mechnaczu ongiś stacjonowała 311 kompania radiotechniczna. Kompania została rozwiązana blisko 30 lat temu ale zostały po niej koszary i stanowiska radarów. Obydwa obiekty są opuszczone i zabezpieczone przed dostępem osób trzecich, z tym że ten drugi jakby mniej starannie i przez niedomkniętą bramę można wtargnąć za ogrodzenie i spróbować wejść do jakichś podziemi. Próba wejścia rozbiła się o brak latarki.

W polach pod Kamionną

Cykoria przy drodze
W polach pod Kamionną. Przydrożny krzak cykorii.

Mechnacz - pozostałości powojskowe

Dawny budynek koszarowy w Mechnaczu
Tylko tyle widać zza płotu wokół dawnych koszar. Dziur w ogrodzeniu nie szukałem :).

Dawne stanowiska radarów w Mechnaczu

Podziemne garaże

Wejście do podziemi
Na dawnym stanowisku radarów kompanii.

   Przez pola przedarłem się do Tuczęp i jedyny kierunek w jakim prowadzi szosa to Mniszki. Jeżeli Mniszki to Centrum Edukacji Regionalnej i Przyrodniczej urządzone w dawnym folwarku. Dziś oczekiwano na gości i przy okazji udało mi się zwiedzić wystawę prezentującą wyposażenie dawnych warsztatów wiejskich rzemieślników i gospodarstw domowych. Szkoda że nie zabrałem z sobą aparatu.

W Mniszkach
W Mniszkach. Wystawa w budynku po prawej. 

W Łowyniu
W Łowyniu.

   Powrót przez Łowyń, Pszczew i Międzyrzecz.



Rower:Kross Dane wycieczki: 108.51 km (11.00 km teren), czas: 07:09 h, avg:15.18 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wolsztyn

Poniedziałek, 9 lipca 2018 | dodano: 09.07.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska

  Spróbowałem dotrzeć do Wolsztyna. Wolsztyn był w planach na ten rok przy okazji parady parowozów, wtedy jednak nic z tego nie wyszło, siła wyższa :). Dziś znalazłem się tam nieco znienacka, nie zdążyłem sprawdzić co tam jest ciekawego do zobaczenia więc skończyło się tylko na objechaniu miasta, zresztą bardzo ładnego. Parowozownię pominąłem, zostawiłem ją na inną okazję, zakładam bowiem że jeszcze kiedyś tam zajadę. 

Drewniany kościół w Łomnicy k/Zbąszynia.
Drewniany kościół w Łomnicy. Trafiłem tam przypadkowo podczas kilkunastokilometrowej jazdy drogą gruntową z Miedzichowa do Zbąszynia.

Cmentarz żołnierzy radzieckich w Wolsztynie.
Cmentarz żołnierzy radzieckich w Wolsztynie.

Wolsztyński ratusz.
Wolsztyński ratusz. 

Pałac Mycielskich.
Pałac Mycielskich w parku nad jeziorem. 

Kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia NMP
Kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia NMP.

Obra pod Zbąszyniem.
W drodze powrotnej. Obra pod Zbąszyniem. 

Pałac w Dąbrówce Wielkopolskiej.
Pałac w Dąbrówce Wielkopolskiej. 




Rower:Kross Dane wycieczki: 175.01 km (13.00 km teren), czas: 09:51 h, avg:17.77 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)