- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.38
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
gm. Santok
| Dystans całkowity: | 2425.28 km (w terenie 548.30 km; 22.61%) |
| Czas w ruchu: | 122:39 |
| Średnia prędkość: | 16.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 32.76 km/h |
| Suma podjazdów: | 546 m |
| Suma kalorii: | 7721 kcal |
| Liczba aktywności: | 38 |
| Średnio na aktywność: | 63.82 km i 3h 57m |
| Więcej statystyk | |
Lipki - kurhany
Sobota, 1 lutego 2020 | dodano: 01.02.2020Kategoria gm. Santok, Puszcza Notecka
Kontynuacja wycieczki z ubiegłego tygodnia czyli kurhany pod Lipkami. Byłem tam już wcześniej kilka razy ale dopiero po raz pierwszy udało mi się odszukać te skupisko kopców na własną rękę, wcześniej miałem przewodnika.
W necie nie znalazłem żadnej wzmianki o tym jakoby miały tu być jakieś znane kurhany, ale skoro miejscowi i leśnicy tak twierdzą nie mam powodu aby im nie wierzyć. Jedno jest pewne, kopców nie stworzyła natura lecz ręka ludzka ponieważ w sąsiednich kwartałach lasu powierzchnia gruntu jest płaska jak talerz.Zaś trudność w ich odszukaniu leży w tym że wszystkie drogi i ich skrzyżowania w tamtym rejonie wyglądają niemal identycznie i nie pamiętałem jak głęboko trzeba zapuszczać się w głąb lasu. Dziś też się nieco przestrzeliłem z odległością.
Z zasady nie dowierzam szamanom od przepowiadania pogody, dziś się jednak przeliczyłem. Zapowiadali opady i były. Właśnie wyjeżdżałem z lasu w okolicy leśnej bazy lotniczej kiedy spadły pierwsze krople. Próbowałem przeczekać deszczyk pod leśną wiatą, ale wiadomości o pogodzie napływające z Skwierzyny i Drezdenka nie pozostawiły złudzeń że jest to jakiś przelotny deszczyk. Pozostało wciągnąć na grzbiet kurtkę przeciwdeszczową i w drogę. Dla urozmaicenia wracałem przez Polichno, a deszcz nieprzerwanie pada do tej chwili.
Przy okazji poszukiwania informacji o kurhanach z Lipek natrafiłem na wiadomości o wielkopolskich piramidach w pobliżu Łęk Małych w okolicy Kościana. Miejscowość skądinąd znana mi z tego powodu że mieszkają tam dalecy krewni żony i nawet byłem kiedyś na pogrzebie głowy tamtejszego rodu. Zrodził się pomysł skorzystania z usług naszych kolei żelaznych, czyli podjechania do Opalenicy, stamtąd godzina jazdy pod Łęki i powrót przez Wolsztyn. Razem byłoby ok. 150 km zatem do zrobienia w jeden średnio długi dzień.
Fragment niemieckiej mapy Messtischblattu z zaznaczonymi kurhanami.
Poniżej seria zdjęć wykonanych na miejscu:






W Nowym Polichnie.

Okolice Gościnowa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
60.45 km (14.00 km teren), czas: 04:02 h, avg:14.99 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów
Wtorek, 2 lipca 2019 | dodano: 04.07.2019Kategoria gm. Santok
Wypuściłem się do Gorzowa. Ongiś były to cotygodniowe wycieczki ale ostatnio jakoś zaniedbałem ten kierunek.
W zasadzie niczego ciekawego się po tej trasie nie spodziewałem. Dziś jednak zauważyłem nową inwestycję. Na brzegu Noteci, na zapleczu santockiego GOK-u powstaje przystań dla wodniaków. Widać już basen portowy i kawałek kanału który połączy nieckę z korytem rzeki.
Naprzeciw Górek, a więc dokładnie tam gdzie na przeciwległym brzegu Warty leżą Ciecierzyce po nadrzecznych chaszczach i łąkach samopas wałęsa się liczące kilkadziesiąt sztuk stado bydła płci obojga. Chyba decyzje dotyczące dalszych losów słynnego w całym kraju, pozostającego bez kontroli stada z Ciecierzyc w gminie Deszczno nie weszły jeszcze w życie. To co widać na zdjęciu to mniej więcej 1/3 stada.
Powrót przez Deszczno. Po drodze zajrzałem na nowo oddane kąpielisko w Karninie.

Tak powstają baseny portowe - Santok, budowa przystani.

Na drugim brzegu rzeki leżą Ciecierzyce. Czyżby to było jeszcze te słynne stado z gminy Deszczno którym musiał zająć się aż minister rolnictwa?
Rower:Kross
Dane wycieczki:
65.63 km (3.00 km teren), czas: 04:02 h, avg:16.27 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Puszcza Notecka, Smolarnia i Gorzów
Piątek, 26 kwietnia 2019 | dodano: 27.04.2019Kategoria gm. Santok, Gorzów, Puszcza Notecka
W ubiegłym tygodniu podczas wyjazdu do Puszczy zabrakło mi czasu na odwiedzenie miejsca znanego mi jako Keilchensee. W międzyczasie zrobiłem rozeznanie czy miejsce to nosi jakąś współczesną nazwę i okazuje się że nawet w czasach niemieckich zmieniało ją kilkakrotnie. Przed rokiem 1939 leśniczówka nosiła nazwę Keilchensee, po roku 1939 zmieniła nazwę na Teerofen, natomiast po roku 1945 leśniczówka przestała istnieć a posesja i gruzowisko nosi nazwę Smolarnia.
Leśniczówkę zamieszkiwało w różnych latach od 6 do 9 osób, przy czym wyższa liczba odnosi się do połowy XIX w. Przy okazji natrafiłem na informacje dotyczące mijanych w ubiegłym tygodniu osad Jabłonka i Makadel – otóż w połowie XIX w. Jabłonka liczyła 6 zagród z 44 mieszkańcami zaś folwark Makadel 3 zagrody z 45 mieszkańcami, obydwie osady należały do majątku Nowy Dwór.
Wracając do Smolarni, od czasu mojego ostatniego pobytu podrosły tu drzewa zasłaniające kiedyś bardziej odkryty teren. Widoczna jest jeszcze spora łąka w niecce dawnego bagienka. Gruzowisko po leśniczówce porastają kępy bzów i reliktowe kępki jakichś krzewów ozdobnych którym udało się przetrwać do tej pory bez opieki ręki ludzkiej. Obok resztek fundamentów rośnie jeden kasztanowiec i dwa niezidentyfikowane drzewa wyraźnie docinające się od naturalnego w puszczy drzewostanu. Bardziej malowniczo będzie zapewne za kilka dni kiedy rozkwitną bzy.
Aby tu dotrzeć musiałem pokonać drogę do Jezierc która jeszcze w ubiegłym tygodniu była przejezdna dla rowerów w całości, a dziś już wymagała sporo wysiłku i na niektórych odcinkach schodzenia z siodełka . Zatem koniec z jazdą po Puszczy na skróty, pozostają tylko utwardzone drogi pożarowe.
Ciekawość Smolarni zaspokoiłem i ruszam w kierunku Gorzowa. Ulepszona droga pożarowa prowadzi obok Jezierc i wyprowadza na skrzyżowanie-rozjazd dróg przed Polichnem. Gorzów i powrót do domu starymi zjeżdżonymi wielokrotnie szlakami przez Santok, Czechów i szlakiem prowadzącym przez Borek.
W Czechowie wypatrzyłem jeszcze jeden doskonale zachowany schron. Ukryty obok przejazdu kolejowego poniżej nasypów linii kolejowej i drogi, z tej ostatniej jest niemal niewidoczny. Zapewne z powodu newralgicznego położenia z obawy przed zablokowaniem linii kolejowej nigdy nie był potraktowany materiałami wybuchowymi. Po raz pierwszy zobaczyłem na Lini Noteci nienaruszoną płytę pancerną osłony strzelnicy. Dostępu do wnętrza bronią zamknięte na zamek dosyć prowizoryczne współczesne blaszane drzwi. Prawdopodobnie jest to ten schron którym opiekuje się jakaś grupka zapaleńców-miłośników o której kiedyś gdzieś czytałem.
Bardziej interesuje mnie inny z miejscowych schronów który znajduje się gdzieś na stoku wysoczyzny po przeciwnej stronie drogi przy wylocie do Gorzowa. Teren od strony drogi wygląda niezbyt zachęcająco. Zachowawczo spróbowałem od drugiej strony wzgórza. Okazało się że z drugiej strony znajduje się wąwóz a teren od strony grzbietu jest na całej długości zabudowany i nie ma dostępu do szczytu wysoczyzny. Może jeszcze kiedyś zdecyduję się na forsowanie dżungli na domniemanym przedpolu schronu od dołu. Dziś porażkę złagodziły widoczne z grzbietu wzgórza wspaniałe widoki na dolinę Warty. Na tym skończyłem turystyczną część wycieczki, reszta to tylko przemieszczanie się do miejsca stałej dyslokacji.
Kilka zdjęć z Smolarni:








Leśniczówka w Jeziercach od zaplecza:
I schron z Czechowa:


Nienaruszona płyta pancerna osłony strzelnicy.

Wejście do schronu, Zamknięte prowizorycznie, oryginalne drzwi jednak nie ocalały :)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
81.61 km (29.00 km teren), czas: 05:30 h, avg:14.84 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Znów Gorzów
Piątek, 29 marca 2019 | dodano: 29.03.2019Kategoria gm. Santok
Runda przez Gorzów. Przy okazji jadąc od Santoka zbaczam wszędzie gdzie zobaczę jakiś większy kawał betonu. Odcinek o długości ok 14 km jest naszpikowany co najmniej taką samą ilością schronów. Dziś obejrzałem bardziej szczegółowo schron Zw3.
Położony obok placu zabaw za torami w centrum Czechowa zabezpieczał miejsce istniejącej tam kiedyś przeprawy promowej przez Wartę. Wybudowany w 1937 posiadał dwie płyty pancerne rozstawione pod kątem 120 stopni i oddzielne pomieszczenie dla załogi pogotowia. Zachowany bez większych zniszczeń. Od roku 1999 był przez kilkanaście lat całkowicie zasypany ziemią
Podobno był jednym z nielicznych schronów na Linii Noteci który był w pełni maskowany i udawał podpiwniczenie parterowego domku wybudowanego na jego stropie.
Powrót przez Borek.

W Dobrojewie.

W brzeziniaku.

Schron Zw3 w Czechowie - wejście.

Zw3 - otwór po jednej z płyt pancernych.

Zw3 - z innej perspektywy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
69.31 km (5.00 km teren), czas: 04:11 h, avg:16.57 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Santok, dwa otwarcia w jednym
Niedziela, 24 marca 2019 | dodano: 24.03.2019Kategoria gm. Santok
Tytułowe dwa otwarcia w jednym to oficjalne otwarcie nowej drogi rowerowej z Polichna do Santoka i tym samym równie oficjalne otwarcie nowego sezonu rowerowego 2019. Na imprezę wybrałem się z Skwierzyńską Sekcją Cyklistów, zresztą to oni mnie o niej poinformowali.
Spotkanie uczestników było umówione na placu w Starym Polichnie. Przyjechali cykliści z Gorzowa, Skwierzyny, Drezdenka, Krzyża, były osoby z Wielenia, Trzcianki i Pszczewa. Aby nie utrudniać masą ludzi i pojazdów normalnego ruchu przejechaliśmy opłotkami pod wjazd na nową drogę. Po krótkim wystąpieniu pana wójta i pana Marka Skrobańskiego przejechaliśmy całą jej długością. Rozciągnięcie kolumny skusiło jednego z uczestników do nieoficjalnego policzenia przejeżdżających, podobno było nas około 150 osób.
Na promenadzie w Santoku nastąpiła mniej oficjalna część imprezy, powitania znajomych z różnych grup, rozmowy w kręgach znajomych, a dla pokrzepienia sił organizatorzy zapewnili grochówkę i kiełbaski z grila.

W Starym Polichnie.

Oficjalne otwarcie nowej DDR w Santoku.

Spotkanie cyklistów w Santoku.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.15 km (7.00 km teren), czas: 04:04 h, avg:12.33 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów i santockie grodzisko.
Piątek, 22 marca 2019 | dodano: 22.03.2019Kategoria gm. Santok, Gorzów
Tradycyjny piątkowy Gorzów. W drodze do Gorzowa obejrzałem z bliska ruiny schronu leżącego tuż przy torach w Czechowie, ok 200 m, od ruin wiatraka. Schron ciekawie wysadzony gdyż zerwany strop obrócił się do góry dołem jak naleśnik na patelni a wejście zachowało się nienaruszone.
W drodze powrotnej sprawdziłem dokąd można dojechać wałem przeciwpowodziowym od strony Deszczna. Była to kontynuacja wycieczki z poprzedniej niedzieli. Droga zupełnie przyzwoita, jedynie w Ciecierzycach kilkusetmetrowy piaszczysty odcinek wymagał nieco większego wysiłku. Dojechałem do Borka i w ten sposób udało mi się przejechać ostatni brakujący mi kawałek obwałowania Warty na odcinku od Kostrzyna do Międzychodu.
Z Borku można dojechać do santockiego grodziska na którym nie byłem od ładnych kilku lat. Kalkulacja czasu pozwalała przypuszczać że zdążę jeszcze przed zmrokiem wrócić do Borka, więc skręcam w kierunku zakola. Czeka mnie teraz 3,5 km polnej drogi. W końcu docieram do Warty na wysokości promu.
Samo grodzisko zostało oczyszczone z krzaków. Teraz widać zarysy obwałowań i podgrodzia oraz wykopy pozostawione przez archeologów. Pewnie nie zaszkodziłaby jakaś tablica pozwalająca rozeznać się w rozplanowaniu grodu. Kiedy ruszam w drogę powrotną zapada już szarówka. W drodze do Borka mijam parę cyklistów jadących tam skąd ja wracam. Sakwy oznaczają że nie są to miejscowi odwiedzający swoje bydełko, bo trzeba tu powiedzieć że na tych rozległych połaciach łąk wypasają się systemem półwolnościowym stadka krów. Pewnie wiele już nie zobaczą ale zdążą tam dotrzeć zanim zapadnie zmrok.
Odcinek Borek-Skwierzyna to już rutyna.

Linia Noteci - wysadzony schron w Czechowie.

Dobrze zachowane wejście.

Galeria pod wiaduktem Mostu Lubuskiego.

Santockie grodzisko.

Brama zachodnia.

Zarysy wałów grodu.

Ślady po archeologach.

Współczesny Santok po drugiej stronie rzeki.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
73.23 km (21.00 km teren), czas: 04:33 h, avg:16.09 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez Gorzów
Niedziela, 17 marca 2019 | dodano: 17.03.2019Kategoria gm. Santok, Gorzów
Przed południem dano mi do zrozumienia że jestem całkowicie zbędny w domu :) więc potraktowałem to jako zgodę na wypad do Gorzowa. Ten sam który nie wypalił dwa dni temu. Dziś pogoda dopisała, żaden deszcz mnie nie zmoczył, a skarżyć mogę się jedynie na wiatr w oczy na odcinku od Santoka do Gorzowa.
Za Santokiem poświęciłem chwilę czasu przydrożnym fortyfikacjom. Mijam je co tydzień, ale ostatni raz zaglądałem do środka kilka lat temu. Wtedy były pełne śmieci, a dziś gdyby nie pojedyncza ludzka kupa i porzucona w wnętrzu jednego z nich opona można przyjąć że są wzorowo wysprzątane
W drodze powrotnej przetestowałem drogę poprowadzoną koroną wałów przeciwpowodziowych na lewym brzegu Warty. Od strony Gorzowa wjazdu przed samochodami strzeże szlaban, skraj żwirówki zabezpieczony krawężnikami, bez wykrotów, od czasu do czasu mijam pieszego z kijkami, biegacza lub pojedynczego cyklistę, zatem prawie raj. Krawężniki były o tyle istotne że miejsce gdzie się skończyły pomimo tego że nawierzchnia na dalszej części była taka sama potraktowałem jako zmianę klasy drogi i najbliższym zjazdem skierowałem się do widocznej w oddali szosy. Wylądowałem na skraju Ciecierzyc, więc myślę że miejsce gdzie skończyły się krawężniki było jedynie przejściem granicznym pomiędzy gminami Gorzów i Deszczno. Pewnie przy najbliższej okazji sprawdzę dalszą część, może nawet jakimś odgałęzieniem uda się dotrzeć do grodziska pod Santokiem. Grodzisko było dziś brane pod uwagę, obawiałem się jedynie przejezdności drogi z Borka do zakola santockiego.
Pozostała część drogi jak za każdym razem jednym skokiem przez Brzozowiec i Trzebiszewo. Przed Brzozowcem znów dostałem wiatr w oczy a zgodnie z logiką powinien wiać w plecy, przecież teraz wracałem z Gorzowa.

Krecia robota podziemia w Polichnie.

Santok - wąskie gardło na drodze do Gorzowa.

Żelbetowy most łukowy nad Notecią.

Linia Noteci - dwa nadrzeczne schrony pod Czechowem.

Większy z schronów - w wyrwanej ścianie była zamontowana płyta pancerna o grubości 10 cm.

Wnętrze, otwór wentylacyjny - widoczny oryginalny opis.

Dobrze zachowana izba załogi.

Mniejszy z schronów, widok od strony wyrwanej płyty pancernej.

Opancerzenie strzelnicy chroniącej wejście.

Apel o zachowanie czystości :)

Przejście do wyjścia.

Gorzów - w jasnych budynkach mieści się rektorat Akademii Gorzowskiej, obok tzw Powozownia.

Panorama centrum Gorzowa z Mostu Lubuskiego.

Droga po koronie wału.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
66.35 km (9.00 km teren), czas: 04:11 h, avg:15.86 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Santok
Piątek, 15 marca 2019 | dodano: 15.03.2019Kategoria gm. Santok
Serwis pogodowy z którego zazwyczaj korzystam ma skłonności do zapowiadania znacznie gorszej pogody niż później okazuje się w praktyce, więc kiedy dziś do 18 miało być tylko pochmurno po cichu zakładałem że może będą nawet jakieś przejaśnienia.
Trasa miała być niemal rytualna jak na piątkowe popołudnie, oczywiście Gorzów przez Santok. Do santockiego mostu nad Notecią wszystko toczyło się według planu, jedyne co przyspieszyło to opady deszczu. Z początku myślałem że aura tylko się ze mną droczy i zaraz przejdzie, niestety nie przeszło a nawet zaczęło się rozkręcać. Kilometr za Santokiem skapitulowałem. Kalkulacja była oczywista; jeżeli nie przerwę jazdy a deszcz nie ustanie będę mókł przez co najmniej dwie godziny, jeżeli zawrócę to najwyżej przez jedną. Zawróciłem i myślę że była to decyzja słuszna, deszcz co prawda po godzinie zamienił się w rzadki kapuśniaczek ale za to uniknąłem jazdy po zmroku :-).
Kilka zdjęć z okolic Santoka:

Ujście Noteci (ta z lewej) do Warty (ta z prawej. W XVII wieku po katastrofalnej powodzi koryto Warty przesunęło się o kilkaset metrów na wschód. Grodzisko santockie znajdujące się dotychczas w widłach rzek po powodzi znalazło się na lewym brzegu Warty.

Pagórek na drugim brzegu rzeki to średniowieczne grodzisko w Santoku.

Muzeum grodu.

Gastronomia w Santoku.

Okolice Gościnowa.

Kwitnąca olcha - wiosna idzie :-)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
53.44 km (7.00 km teren), czas: 03:37 h, avg:14.78 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przejazdem przez Gorzów
Wtorek, 19 września 2017 | dodano: 19.09.2017Kategoria gm. Santok
Staram się unikać wracania tą samą trasą którą wyjechałem z domu. Aby po przekroczeniu Noteci w Santoku spełnić ten warunek pozostaje kontynuować jazdę do Gorzowa lub w kierunku przeciwnym do Goszczanowca. Tam znajdują się najbliższe przeprawy przez Noteć i Wartę. Dziś jednak wolałem się trzymać terenów gęściej zaludnionych zatem padło na Gorzów.
Wyruszyłem dosyć późno więc byłem pod presją czasu. Zatrzymywałem się tylko w sytuacjach wymuszonych warunkami na drodze i na kilkanaście minut pod dzwonnicą w Santoku.

Zabytkowa dzwonnica w Santoku.
Dzwonnica jest jednym z znaków rozpoznawczych Santoka. Jej historia sięga roku 1769, taka przynajmniej data widnieje na chorągiewce zatkniętej na szczycie wieży. Pół wieku wcześniej, w miejsce starszego, może jeszcze średniowiecznego kościoła zbudowano tu nową świątynię. Ten nowy kościół przetrwał w tym miejscu mniej więcej przez kolejne 120 lat, kiedy to w połowie XIX wieku w związku z budową linii kolejowej z Kostrzyna do Krzyża trzeba było go rozebrać. Do naszych czasów przetrwała tylko ta dzwonnica, a Santoczanie otrzymali od kolejarzy nowy, murowany kościół nazywany "kolejowym". Zbudowany po drugiej stronie torów, w głębokim wąwozie wcinającym się w wysoki brzeg doliny Warty służy również dzisiejszym mieszkańcom Santoka. O tym dlaczego trzeba było rozebrać stary kościół może się przekonać każdy jadący drogą lub koleją na odcinku od Santoka do Gorzowa. Po prostu pomiędzy rzeką a zboczem bardzo stromego i wysokiego brzegu doliny w niektórych miejscach zaledwie starcza miejsca na drogę i tory. W tym konkretnym miejscu starczało tylko na drogę, tory i zabudowę jednej strony ulicy. Kościół stał po tej niewłaściwej, potrzebnej pod torowisko.
W Gorzowie zameldowałem się tuż przed zmierzchem. Ul. Kobylogórska zamknięta w związku z jakimś remontem. Pewnie teren budowy dałoby się jakoś ominąć chodnikami, ale takie eksperymenty sobie odpuściłem. Czyli droga do domu prowadzi przez Zieleniec, Karnin, Deszczno. Czasowo na jeździe Kobylogórską chyba wiele bym nie zaoszczędził ale tam jest spokojniej i bezpieczniej niż na dawnej trójce.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
59.58 km (0.00 km teren), czas: 02:39 h, avg:22.48 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Górek w górki
Środa, 14 czerwca 2017 | dodano: 15.06.2017Kategoria gm. Santok
Przyszła mi ochota pojeździć w nieco pagórkowatym terenie. Nic prostszego jak wyjazd w okolice Santoka. Wysoki i stromy prawy brzeg Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej zryty licznymi wąwozami to było to.
W Santoku oznaczono nowe podejście pod wieżę widokową. Wypróbowałem, podjechać się nie da ale rower można podprowadzić. W ten sposób odpadł mi jeden podjazd obok kościoła w kierunku Gralewa. Kamienna wieża widokowa o międzywojennym rodowodzie otoczona fosą stoi na miejscu gdzie za czasów pierwszych Piastów miał istnieć mały gród Pomorzan. Widok na dolinę Warty i leżące na przeciwległym brzegu historyczne grodzisko znakomity. Sama wieża i okoliczny teren jest własnością prywatną. Właściciel zaprasza do skorzystania z gościny na jego posesji upraszając jednak żeby z wdzięczności nie odpłacać mu aktami wandalizmu.

Santok - wieża widokowa.

Santok - widok z punktu widokowego pod wieżą.
Powrót do poziomu dna doliny przez tytułowe Górki.

Zaraz będzie z górki.

Górki k/Santoka.

Pobocze drogi.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
54.81 km (6.00 km teren), czas: 02:55 h, avg:18.79 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

