- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
gm. Bledzew
| Dystans całkowity: | 3079.47 km (w terenie 1083.60 km; 35.19%) |
| Czas w ruchu: | 119:04 |
| Średnia prędkość: | 15.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 31.56 km/h |
| Suma podjazdów: | 445 m |
| Suma kalorii: | 4868 kcal |
| Liczba aktywności: | 67 |
| Średnio na aktywność: | 45.96 km i 3h 13m |
| Więcej statystyk | |
Goruńsko i Zemsko
Wtorek, 15 marca 2016 | dodano: 16.03.2016Kategoria gm. Bledzew
Na dzisiejszy popołudniowy wyjazd nie było chętnych. Januszek chyba dostał od małżonki jakieś pilne zadania do wykonania, w każdym razie do soboty wykręca się od wszelkich wyjazdów. A rower Adama przed wyjazdem uległ awarii. Usterka błaha ale z dzisiejszego wyjazdu nici.
Zatem jadę sam. Plany jak zwykle przekraczają możliwości czasowe. Chciałem dotrzeć przez Goruńsko do Templewa i wrócić przez Nową Wieś i Sokolą Dąbrowę. Już w Goruńsku było widać że znów się przeliczyłem i teraz mam trzy możliwości; kontynuwać jazdę w zamierzonym kierunku ryzykując jazdę nocną, zawrócić i połowę drogi powrotnej wykonać przy resztkach dziennego światła, i możliwość trzecia pośrednia – dotrzeć brukowaną drogą przez goruńską kolonię rolniczą do Sokolej Dąbrowy i dopiero stamtąd popedałować do domu. Wybrałem trzecią i w efekcie ciemności dopadły mnie jeszcze kilka kilometrów przed Bledzewem.
Wyjeżdżając z Skwierzyny zamierzałem zatrzymać się dłużej przy kaplicy w Goruńsku. Niestety było zbyt późno i zbyt ciemno na zdjęcia. Co do samej kaplicy- dwuczęściowa, nowsza część powstała chyba w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, dobudowana do starszej części, kaplicy-grobowca rodu Bukowieckich. Budowniczy grobowca major August Bukowiecki był niezwykle barwną postacią; Początkowo był oficerem pruskich dragonów, później w armii Księstwa Warszawskiego. Udziału w wyprawie na Moskwę omal nie przepłacił życiem. Był w swoim życiu również starostą wyżyskim. W swoim poznańskim mieszkaniu udzielał schronienia uchodźcom z Królestwa Kongresowego min. Słowackiemu i Lenartowiczowi. Prywatnie był teściem znanego XIX wiecznego poznańskiego dziennikarza i literata Marcelego Motty który spisał jego biografię. Postaram się kiedyś pokazać tę kaplicę i przy okazji pobliskie mauzoleum rodziny Büttner
Natomiast przejeżdżając przez Zemsko zatrzymałem się na chwilę pod miejscowym kościołem. Kiedyś przy okazji szukania śladów po bledzewskich cystersach znalazłem na jego temat kilka informacji. Stojący w centrum wsi klasycystyczny budynek kościoła wprawdzie nie został zbudowany przez cystersów, ale jednak pewien związek z nimi ma. Obecna budowla powstała dwuetapowo. Starszą częścią jest wieża dobudowana w 1836 r. do wcześniejszego drewnianego kościoła. Było to w rok po kasacie zakonu. Natomiast nawa i prezbiterium powstały w końcowych latach XIX wieku po wyburzeniu pozostałego po cystersach drewnianego budynku kościoła. Panował wtedy chyba jakiś boom budowlany, spora część obecnej wioskowej zabudowy również pochodzi z tego okresu. W październiku ubiegłego roku miałem okazję przebywać w wnętrzu świątyni. W przedsionku zachowała się siedemnastowieczna rzeźba, przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem oraz krucyfiks ludowy z drugiej połowy XVIII wieku.
W Zemsku nie ma również klasycznego kriegerdenkmala. Zamiast tradycyjnego obelisku lub innego pomnika ufundowano tablicę poświęconą pamięci poległych na frontach I wojny światowej mieszkańców Zemska która zachowała się w kościele
Oto kilka fotografii związanych z świątynią:

Kościół w Zemsku




I parę zdjęć z wnętrza
Rower:
Dane wycieczki:
38.79 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Osiecko z sporą dawką terenu
Piątek, 26 lutego 2016 | dodano: 26.02.2016Kategoria gm. Bledzew
Dziś piątek, a więc po pracy wolne dodatkowe dwie godziny. Więcej czasu to więcej możliwości. Pomyślałem o odwiedzeniu maleńkiej, opuszczonej wioseczki pod Osieckiem. Chodzi o Pniewo. Po siedmiu wiekach osadnictwa na jej terenie i ostatecznym upadku upaństwowionego rolnictwa (ślady budynków inwentarskich wskazują że była tam spora hodowla) ludzie stamtąd odeszli zostały tylko ruiny zagród i pola.
Na wyjazd zabrał się ze mną Januszek N.. W lesie nawet porzucił swoje zwyczaje i udawało się przez sporą część drogi jechać obok siebie, a przynajmniej w zasięgu głosu. Januszek był ciekawy Lisiej Polany, wybieramy drogę obok leśniczówki nad Obrą i ciekawość kolegi została zaspokojona.
Jutro w sobotę własnie stąd wystartuje XII Ogólnopolski Zimowy Spływ Obrą o tytuł "Oberstronga". Spływ polega na pokonaniu wpław ok 7 km odcinka Obry. Trudność polega na tym że uczestnicy mogą być ubrani wyłącznie w kombinezony do nurkowania typu mokrego (cokolwiek to znaczy), a odcinek do pokonania charakteryzuje się wartkim nurtem i jest najeżony mnóstwem zwałów drzew. Jutro uczestnikom przynajmniej nie grożą kry i mróz częste w wcześniejszych edycjach.
Obra przy Lisiej Polanie
A za plecami zaplecze
Z Lisiej Polany bierzemy kierunek na Spaloną Leśniczówkę. Na położonym nieopodal węźle dróg wybieramy kierunek Pniewo. Spory kawałek tej drogi jest wybrukowany. Bruk zanika jeszcze przed opuszczeniem lasu, ale fakt jego istnienia wskazuje że kiedyś ta droga miała ważniejsze znaczenie. Wynurzenie się z lasu na skraju pniewskich pól wcale nie oznacza że opuszczamy drogi gruntowe, teraz zaczyna się kilka kilometrów kocich łbów. Bruk towarzyszy nam aż do Osiecka.
Pniewo - teraz pozbawione zieleni uwidacznia swoje ruiny, wiosną w okresie kwitnięcia tarniny i zdziczałych sadów wygląda niemal bajkowo
W Osiecku rzucam propozycję odwiedzenia Dębowca, ostrzegam że to kolejne kilka kilometrów leśnych dróg i ok 5 km bruku do Nowej Wsi (kiedyś od strony Glisna testowali go Lasgosia z Robakiem). Protestów nie było, wniosek przyjęty przez aklamację. Nie mogło być inaczej przy dwóch zgromadzonych, oklasków i okrzyków entuzjazmu w związku z brukiem nie przewidziano.
Zatem był również Dębowiec i bruk. W Nowej Wsi miałem przygotowane jeszcze kilka wariantów dalszej jazdy, na szczęście zostały storpedowane w przedbiegach. Do Skwierzyny pozostaje jeszcze 20 km. a tymczasem już zaczyna zapadać zmrok.
Powrót przez Sokolą Dąbrowę i Bledzew bez udziwnień. Nie było łatwo, połowa dzisiejszej trasy to różnej jakości drogi gruntowe, leśne i bruki.
Rower:
Dane wycieczki:
52.46 km (25.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzyca i Międzyrzecz
Piątek, 12 lutego 2016 | dodano: 12.02.2016Kategoria gm. Bledzew
Pogodne piątkowe popołudnie, krótszy czas pracy, wszystko przemawia za tym żeby wykorzystać sprzyjające warunki na wyjazd w teren. Pomysł na trasę krystalizuje się już w trakcie jazdy. Terenowy odcinek pomiędzy Bledzewem i Międzyrzeczem zrodził się z obaw że na jazdę szosą zabraknie czasu, ponadto jazda przez las wydawała mi się ciekawsza.
Szosę porzucam tuż za mostem w Bledzewie. Zjeżdżam w drogę prowadzącą do gospodarstwa agroturystycznego Dolatówka. Wkrótce porzucam drogę do Dolatówki na rzecz drogi pożarowej 58. Doprowadza ona do mostka na Strudze Jeziornej łączącej J. Chycińskie z Zalewem Bledzewskim. Przy jej ujściu istniał kiedyś młyn wodny Grunziger Heidemühle. Uległ on likwidacji na początku XX wieku ponieważ po napełnieniu zbiornika bledzewskiego znalazł się w obrębie jego cofki. Obecnie można zobaczyć tylko fundamenty domu młynarza i zatopione pod wodą jakieś elementy młyńskiej budowli piętrzącej. Mostek ten podobnie jak pobliski Most Bieruta jest przepustem rurowym. Miejsce to oficjalnie nosi nazwę Grądzkie, ale niektórzy miejscowi nazywają je również starą nazwą "Haidemile". W pobliżu dawnego ujścia Strugi Jeziornej na wysokim brzegu zalewu zachowały się wały i fosa wczesnośredniowiecznego grodziska.
W dalszej drodze mijam zagubioną w lesie wysadzaną platanami (?) aleję. Kilkusetmetrowa aleja ciągnie się od skrzyżowania z drogą do Mostu Bieruta w kierunku Chyciny. Na starych mapach oznaczona jako "Wilhelmstrasse". Nazwa upamiętniała przejazd cesarza Wilhelma II z Chyciny do stacji kolejowej w Głębokim. Wilhelm gościł w Chycinie na początku XX w. podczas podróży na manewry wojskowe pod Poznaniem. Nawiasem mówiąc z tego samego powodu wspomniany wcześniej Most Bieruta przed 1945 nosił nazwę "Wilhelmbrücke", a półwysep nad jeziorem Chycina "Kaiserzelt".
Leśne drogi opuszczam dopiero w Świętym Wojciechu przy moście na Obrze. Dalej już szosą do Międzyrzecza i prosto do domu.
Most w Bledzewie - funkiel nówka :-)
Kierunek Dolatówka, a w dalszej perspektywie Gorzyca.
Cały czas wzdłuż drogi ciągną się świetnie zachowane rowy strzeleckie - fortyfikacje polowe pobliskich grup warownych MRU.


Wszystkie zdjęcia z "Haidemile" (od Grunziger Heidemühle)
W Gorzycy wita remiza OSP.
Rower:
Dane wycieczki:
48.76 km (14.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Bledzew
Niedziela, 10 stycznia 2016 | dodano: 10.01.2016Kategoria gm. Bledzew
Podjąłem dziś próbę jazdy po lesie. Ruszyłem z Skwierzyny w kierunku Kostrzyna DK 24, aby na wysokości drugiej linii wysokiego napięcia skręcić w las. Jest tam droga którą można dotrzeć na skróty z Trzebiszewa do Osiecka, kiedyś musiała mieć spore znaczenie skoro za miejscem nazywanym "Spaloną Leśniczówką" zachowały się jeszcze odcinki brukowane. Dziś jednak skorzystałem tylko z odcinka od DK 24 do "Spalonej Leśniczówki", reszta to droga prowadząca od "Spalonej Leśniczówki" do Sokolej Dąbrowy z odnogą do Bledzewa. Warunki do jazdy nie najlepsze, trzeba włożyć trochę więcej wysiłku i uwagi ale przy odrobinie samozaparcia można się przez nie przedrzeć, czego przykładem jest moja dzisiejsza wycieczka.


Dla zainteresowanych - z pozostałych bledzewskich młynów wodnych zachowały się jeszcze budynki młynów : młyna przy ul. Młyńskiej i młyna na Tymianie (miejscowi nazywają go owczarnią). Dociekliwi mogą jeszcze odszukać ruiny młyna na Ponikwie za stawami przy drodze do Sokolej Dąbrowy na wysokości przydrożnego krzyża.

Bledzew - kapliczka przy drodze do Krzywokleszcza.

Droga od Krzywokleszcza. Na horyzoncie Bledzew.

Dożywający swoich ostatnich dni stary budynek młyna słodowego w Bledzewie. Obecny budynek powstał w drugiej połowie XIX w. stoi jednak na miejscu wcześniejszego zbudowanego przez bledzewski klasztor cystersów w 1659 r. Pierwotny młyn podzielił los pozostałych klasztornych zabudowań w 1843 r.
Z Bledzewa prosto do domu z wariantem drogi przez Stary Dworek. Przy skrzyżowaniu w centrum wioski szopka z figurami wyrzeźbionymi przez miejscowego artystę.

Rower:
Dane wycieczki:
33.33 km (11.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Start w nowy sezon
Piątek, 1 stycznia 2016 | dodano: 01.01.2016Kategoria gm. Bledzew
Tradycyjnie od kilku lat w okolicy 1 stycznia wybieram się nad Zalew Bledzewski. Dziś również miałem ochotę wyskoczyć na godzinkę nad brzegi zalewu. Ruszyłem dopiero po południu, a trasa jaką wybrałem była wypadkową dwóch czynników; mgły która ograniczała widoczność do kilkudziesięciu metrów i bezpieczniej było jeździć w terenie, ponadto dziś chciałem pobyć na trasie tylko sam z sobą. To drugie udało się niemal idealnie, jedynym spotkanym człowiekiem była kobieta spacerująca z psem gdzieś pomiędzy Krzywokleszczem, a Bledzewem.
Nad zalewem chciałem podjechać pod zaporę, popatrzeć jak wygląda majaczący z mgły budynek elektrowni. Rok temu trafiłem na otwartą bramę w ogrodzeniu ośrodka i udało się dotrzeć niemal do podnóża zapory. Dziś brama była zamknięta na trzy spusty i nic nie wyszło z oglądania elektrowni. Zresztą mgła tak ograniczała widoczność że z wysokiego północnego brzegu nie było widać leżącego kilkanaście metrów niżej lustra wody.

Tę budowlę chciałem dziś zobaczyć. Natomiast zdjęcie pochodzi z mojej wizyty przy elektrowni w grudniu 2014 r.
Jazda w mgle dostarcza nowych nieznanych mi wcześniej wrażeń. Przede wszystkim traci się poczucie odległości, a znane miejsca wycięte z kontekstu wyglądają jakoś inaczej. Pomimo tego że poruszałem się po znanym mi terenie kilka razy miałem poczucie że zbłądziłem. W końcówce żeby nie kusić losu zrezygnowałem z planowanej wcześniej leśnej drogi na rzecz drogi technicznej przy S3.

Nad Obrą. Początkowo próbowałem jechać Szlakiem Bobrów.
Dnem tego wąwozu sączy się strumyczek zasilający w wodę Zalew Czapliniec. Prawdopodobnie nazywany jest Tymianą. Przy jego ujściu do Obry znajdował się kiedyś młyn wodny. Zabudowania istnieją do dziś, są zamieszkałe i noszą nazwę Młyn Tymiana. Obok widoczne stawy i budynki gospodarstwa agroturystycznego Łowisko Tymiana.
Sezon rowerowy 2016 r. uważam za otwarty.
Rower:
Dane wycieczki:
32.77 km (24.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Bledzew, Glinik
Niedziela, 27 grudnia 2015 | dodano: 27.12.2015Kategoria gm. Bledzew, gm. Deszczno
Pierwsza poświąteczna wycieczka, z której część odbyłem z cyklistami SSC. Leciutka trasa do Bledzewa z powrotem do Starego Dworku przez las. Pożegnałem się z nimi na parkingu pod Lisią Górą i ruszyłem indywidualnie nad Jezioro Glinik.
Jezioro objechałem od zachodu czerwonym szlakiem rowerowym. Zajrzałem na obydwa półwyspy. Przy plaży spora liczba samochodów, a wokół jeziora tłumy spacerowiczów. Na zbliżeniu śladu GPS wygląda jakbym jezioro przekroczył po wodzie. Nie ma w tym żadnego cudu, po prostu w tym miejscu jest grobla oddzielająca jezioro od leżącego obok stawu. Staw pewnie kiedyś zanim usypano groblę był płytką zatoką jeziora.
Mało czytelna inskrypcja w języku niemieckim zawiera prośbę do Matki Boskiej o błogosławieństwo dla ziemi bledzewskiej i informuje że u jej stóp znalazło miejsce wiecznego spoczynku 87 żołnierzy rosyjskich z kampanii napoleońskiej zmarłych w okresie od marca do lipca 1814 r. w lazarecie utworzonym w bledzewskim klasztorze.
Jezioro Glinik.
Punkt do odszukania podczas biegu na orientację. Ukryty za drzewem na większym półwyspie.

Widoczki z Małego Półwyspu.
Rower:
Dane wycieczki:
56.41 km (34.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Mostu Bieruta
Czwartek, 1 października 2015 | dodano: 01.10.2015Kategoria gm. Bledzew
Piękna pogoda i wolne popołudnie pozwalają na krótką wycieczkę do Mostu Bieruta. Po pracy wpadam szybciutko do "Biedronki" po niezbędne zakupy, wykonuję telefon do kolegi który rano deklarował chęć jazdy, i jedziemy.

Tytułowy most.

Widok z mostu na rozlewiska Obry. Rozlewiska są efektem cofki spod odległej o ok. 8 km. zapory z elektrownią wodną w Bledzewie.
Nie będę się rozpisywał na temat samego Mostu Bieruta ponieważ już kiedyś pisałem o nim na blogu. Jeżeli ktoś z czytających moje wynurzenia jest zainteresowany proszę bardzo: http://jorg.bikestats.pl/1248551,Most-Bieruta.html . Natomiast powrót do domu nastąpił już trochę inną drogą niż opisana w poprzednim linku. Dziś skręcamy miejscu gdzie zaczyna sie wysadzona platanami aleja (Wilhelmstrasse). Droga prowadzi do mostku na Strudze Jeziornej. Kiedyś stał tam młyn wodny Grunziger Heidemühle. Również już o nim wspominałem w http://jorg.bikestats.pl/1250868,Do-Gorzycy.html .
Od ruin młyna jedziemy w kierunku Jeziora Czystego. Jest już zbyt późno aby schodzić na brzeg jeziora i do rozpadliny kryjącej żelbetowe pozostałości po wysadzonych bunkrach Grupy Warownej Roon. Na skraju lasu w pobliżu Chyciny i Goruńska dojeżdżamy do szosy i jedziemy już bezpośrednio do Skwierzyny.
Mostek na Strudze Jeziornej.
Droga do domu młynarza.

W buszu ukryte są fundamenty i piwnica domu młynarza. Zwisające z drzew pnącza sprawiają że pomimo temperatury kilkunastu stopni Celsjusza można sie poczuć jak w tropikalnej dżungli.
Rower:
Dane wycieczki:
45.61 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Po śliwki do Krzywokleszcza
Wtorek, 29 września 2015 | dodano: 29.09.2015Kategoria gm. Bledzew
W sobotę wypatrzyłem pod Krzywokleszczem alejkę z śliwkami. Takie dziko rosnące śliwki, w końcu września to sama słodycz, znakomity materiał na placek z śliwkami. Materiał na placek już jest, więc może jutro będzie i sam placek.
Przy okazji pojechałem zobaczyć co zrobiono z usuniętą wczoraj zaporą drogową na przebudowywanym skrzyżowaniu dawnej 3 i DK 24. Tu jest właśnie relacja z wczorajszej akcji http://www.gazetalubuska.pl/wiadomosci/miedzyrzecz...
Dwa olbrzymie bloki betonu stanowiące wydobytą zaporę leżą na zapleczu budowy. Miejsce nie jest na razie ogólnodostępne, dlatego nie pchałem się ochroniarzowi z aparatem do maszyn. Myślę że nie jest to docelowe miejsce ich dalszego pobytu. Ideałem byłoby gdyby taką zaporę odtworzono na leśnej drodze prowadzącej z skrzyżowania do Starego Dworku. Razem z znajdującym się już na parkingu pomnikiem przemarszu 2 AWP i pobliskim bunkrem stanowiłaby tematyczną całość. Marzenia......
Wspomniany wcześniej Krzywokleszcz jest leśną osadą na którą składają się dwie leżące naprzeciw siebie zagrody. Widoczne są jeszcze kępy bzów przy kolejnych dwóch już nie istniejących i w pewnym oddaleniu przy drodze do Sokolej Dąbrowy ślady dużego gospodarstwa, może folwarku. Pierwotna nazwa osady w XVIII w brzmiała Nowy Folwark. Obecni mieszkańcy związani są z pracą w leśnictwie. Zbędne zabudowania gospodarcze niszczeją. Najbliższe miejscowości są oddalone o ok. 4 km. Komunikacja z światem zewnętrznym odbywa się leśnymi, czasem piaszczystymi drogami. Spora część tambylców, zwłaszcza młodsze pokolenie, ma nawet problemy z jej zlokalizowaniem (sprawdzałem osobiście na znajomym z pracy mieszkańcu pobliskiego Bledzewa). Wydaje się że osada podzieli los innych opuszczonych miejscowości, jak chociażby pobliskiego Pniewa. Należące do Krzywokleszcza pola użytkują rolnicy z sąsiednich miejscowości.
Użytek ekologiczny w pobliżu Spalonej Leśniczówki.
Do Sokolej Dąbrowy i Krzywokleszcza.
Oto i sam Krzywokleszcz.
Zbędne zabudowania po prostu niszczeją. Ekonomia jest bezwzględna. Signum temporis!
Po powrocie do domu byłem jeszcze na tzw. Polach Międzyrzeckich, stąd rozbieżność między podanymi kilometrami, a zapisem Endomondo.
Rower:
Dane wycieczki:
41.60 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Za Obrą, z dala od szos
Sobota, 26 września 2015 | dodano: 26.09.2015Kategoria gm. Bledzew
Wczoraj wieczorem dowiedziałem się w trybie nakazowym jakie mam plany na sobotę. Trochę się rozmijały z tymi które pielęgnowałem przez cały tydzień. Szczęśliwie został pewien margines czasu na wycieczkę rowerową z małżonką, a nawet mogłem sobie wybrać trasę. Chociaż spotkałem się z zdecydowanym weto kiedy przy Spalonej Leśniczówce chciałem pociągnąć trochę dalej w kierunku Pniewa.
Przed wyjazdem musiałem jeszcze wyskoczyć do "Biedronki". Jakoś tak od niechcenia droga przedłużyła mi się o dodatkowe 10 km. Wreszcie udało się wyruszyć. Początkowo wzdłuż Obry po jej północnym brzegu. Kiedyś przebiegała tamtędy ścieżka edukacyjna nazywana "Szlakiem Bobrów", dziś chyba już rzadko odwiedzana. Trochę zarosła, ale przejezdna i ma zupełnie niezłą nawierzchnię.
Na Obrze spotkaliśmy chyba jeden z ostatnich w tym sezonie spływów kajakowych. Na tym odcinku w poprzek rzeki leży sporo zwalonych drzew. Pod koniec września kąpiel w rzece pewnie nie należy do przyjemności, ale przy odrobinie ostrożności pewnie uda się uniknąć wywrotki i warto ryzykować.

Jeden z kajaków na Obrze.

Ta sama Obra, kilkanaście metrów niżej.
Przy dawnym obozie budowniczych GW Ludendorff porzucamy "Szlak Bobrów" kierując się w głąb lasu. Docieramy do leśnej drogi łączącej Trzebiszewo z Osieckiem. Kiedyś musiała mieć poważniejsze znaczenie gdyż na niektórych bardziej piaszczystych odcinkach zachowały się resztki bruku, dziś jest tylko zwyczajną leśną drogą pożarową. My kierujemy się w kierunku Osiecka. Ongiś w połowie drogi pomiędzy Pniewem, a szosą kostrzyńską znajdowała się leśniczówka. Obecnie zachowały się ślady domostwa, a samo miejsce nosi nazwę "Spalona Leśniczówka". Miejsce to jest o tyle istotne że obok znajduje się węzeł leśnych dróg, stąd można kontynuować jazdę w kierunku Osiecka, Gorzowa - a w zasadzie Glinika, Starego Dworku z przyległościami, Bledzewa i Sokolej Dąbrowy.
Właśnie tam żona zapędziła się w kierunku Osiecka, a ja chciałem uciąć głupa. I prawie by się udało gdyby nie konkretne pytanie "dokąd prowadzi ta droga?". Korekta też nie była najgorsza - mamy jechać do Sokolej Dąbrowy.
Leśniczy z mijanej poprzednio leśniczówki miał w swoim pobliżu sąsiedztwo, kilkaset metrów dalej była druga leśniczówka i domostwo robotników leśnych. Wiosną w tym miejscu rozkwita olbrzymi zagajnik bzów, a tuż obok rozgałęziają sie drogi do Bledzewa i Sokolej Dąbrowy. My jedziemy do Sokolej, mijamy odgałęzienie drogi prowadzącej do osady Krzywokleszcz, pojawiają się pola, ponownie las i ostatecznie wyjeżdżamy na otwartą przestrzeń. W oddali widać zabudowania i wieżę kościoła w Sokolej Dąbrowie. Tu następuje seria pytań zmierzająca do wyjaśnienia czy po drodze do domu da się ominąć Bledzew i Zemsko. Po wyjaśnieniu że najbliższa przeprawa przez Obrę poza Bledzewem to Most Bieruta pod Gorzycą lub powrót do Krzywokleszcza i mosty w Starym Dworku, wybrana została opcja z Starym Dworkiem.
Wracamy do Krzywokleszcza. Obok osady przez pola prowadzi aleja z śliwkami, ekologicznymi, nie doprawianymi spalinami. Przez te śliwki i ambonę myśliwską, na którą się wdrapałem dla widoków trochę mi się oddalił prowadzący.

Widok z ambony myśliwskiej trochę mnie zawiódł, tylko przydrożne śliwki i pola aż po horyzont pod lasem.
Na wysokości drugiego słupa ledwo majaczy mój lider
Zaczekała na mnie dopiero na skrzyżowaniu przed Krzywokleszczem. Pokiereszowane drogowskazy pokazują wszystko ale nie właściwe kierunki. Potrzebna jest moja znajomość terenu. Stąd już gonimy bezpośrednio do Starego Dworku i do domu.
Do "biedronkowych" kilometrów dokładam kolejne 32. Nie zobaczyłem "Spalonego Mostu" pod Dobiegniewem, ale nie było najgorzej.
Rower:
Dane wycieczki:
44.48 km (22.60 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gdzieś po lasach za Starym Dworkiem
Czwartek, 10 września 2015 | dodano: 10.09.2015Kategoria gm. Bledzew
Dziś znalazłem chętnego na małą popołudniową przejażdżkę, no to zabrałem go na sympatyczny leśny spacer. Trasa spokojna, urozmaicona, niemal cały czas w terenie, dawno nie odwiedzana, i gdyby nie kapuśniaczek który złapał nas przy moście obrotowym pod Starym Dworkiem byłoby całkiem miło.
Wyjazd z Skwierzyny drogą szutrową w kierunku Rakowa. Wokół łąki i łany kukurydzy. Za Rakowem widoki podobne, zmienia się tylko nawierzchnia z szutru na płyty "Jumbo", ale przy korzystaniu z pobocza jedzie się stosunkowo gładko. W Trzebiszewie przekraczamy szosę i odtąd niemal do końca zagłębiamy się w las. Pomiędzy szosą 22, a Trzebiszewem cała masa połamanych sosen. Leśnicy już porządkują te wiatrołomy, ale jeszcze kupa pracy przed nimi.

Łąki pod Rakowem. Kilkadziesiąt minut później z tej szarej chmury zaczęło siąpić.
Po drugiej stronie drogi 22 malownicza trasa do miejsca zwanego Spaloną Leśniczówką. Rumowisko po zabudowaniach leśniczówki porasta bujna dżungla krzaków i zielska. Kilkaset metrów dalej kiedyś istniała druga leśniczówka i dom robotników leśnych. Dziś kępy bzów służą tylko za punkty orientacyjne.

Dżungla na miejscu gdzie kiedyś stały zabudowania leśniczówki.

A po drugiej stronie drogi rozległa łąka.
Mojego towarzysza podróży zainteresowały miejsca wymienione na drogowskazach przybitych do słupa na skrzyżowaniu w Starym Dworku, a zwłaszcza bunkry. Dziś już było zbyt szaro, trzeba będzie urządzić kolejny spacerek po okolicy i zabrać go na Lisią Górę do tych bunkrów.
Rower:
Dane wycieczki:
31.95 km (23.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

