blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

Sezon 2024 button stats bikestats.pl Sezon 2023 button stats bikestats.pl Sezon 2022 button stats bikestats.pl Sezon 2021 button stats bikestats.pl Sezon 2020 button stats bikestats.pl Sezon 2019 button stats bikestats.pl Sezon 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(6)

Moje rowery

Kross 69345 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Czerwiec, 2020

Dystans całkowity:849.91 km (w terenie 178.00 km; 20.94%)
Czas w ruchu:49:11
Średnia prędkość:17.28 km/h
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:70.83 km i 4h 05m
Więcej statystyk

Lubniewice na luzie

Niedziela, 28 czerwca 2020 | dodano: 28.06.2020

   Wypad do Lubniewic. Na luzie, bez zwiedzania czegokolwiek.


Rower:Kross Dane wycieczki: 54.73 km (11.00 km teren), czas: 03:24 h, avg:16.10 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Diabelski Kamień i lubniewickie jeziora

Niedziela, 21 czerwca 2020 | dodano: 21.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

  Temat na kolejną wycieczkę do Lubniewic wywołał Marecki komentując mój poprzedni wpis. Wspomniał że kiedyś bezskutecznie szukał pomnika lotników i Diabelskiego Kamienia. Szczerze mówiąc o tym drugim usłyszałem po raz pierwszy. W internecie na jego temat są tylko szczątkowe informacje że leży gdzieś przy czarnym szlaku pieszym okrążającym jezioro Krajnik. Wycieczka w sam raz na niedzielne popołudnie.
  Na czarny szlak wjeżdżam na lubniewickim osiedlu Suszyce. Trasa przejezdna na całej długości i bardzo atrakcyjna widokowo. Dopiero przy wypłaszczeniu na końcówce przechodzi w łąki i pola. Jadąc bezskutecznie rozglądam się za śladem jakiegokolwiek głazu. Napotkana para młodych ludzi z psem zapytana w temacie nie potrafi nic powiedzieć. Młody mężczyzna mówi że mieszka od urodzenia w Lubniewicach i wprawdzie kiedyś coś o tym kamieniu słyszał ale gdzie leży nie wie, lecz stawia na pobliskie wąwozy. Trop okazał się słuszny, paręset metrów dalej pokazało się odgałęzienie szlaku z znaczkiem wskazującym że prowadzi do ciekawego obiektu krajoznawczego. 
   Kolejne kilkaset metrów i znaki zbaczają w dzikie strome bezdroża, a ledwo widoczna ścieżka prowadzi na wzniesienie. Rower trzeba zostawić na szczycie i pieszo zejść na dno wąwozu, znaki szlaku kończą się na drzewie przed kamulcem wrośniętym w zbocze wąwozu. Stawiam że to właśnie ten Diabelski Kamień.

Nad jeziorem Krajnik
Wokół jeziora Krajnik
Czarny szlak wokół jeziora Krajnik.

Diabelski Kamień nad jeziorem Krajnik
Diabelski Kamień znad jeziora Krajnik.

   Skoro jestem w Lubniewicach można na jednym ogniu upiec dwie pieczenie, otóż od jakiegoś czasu przymierzałem się do okrążenia jeziora Lubiąż czerwonym szlakiem pieszym. Zakładałem że rowerem też przejadę co później okazało się niezupełnie możliwe. Na razie jednak aż do jeziora Karpnik jest zupełnie jak w parku, twarda alejka w starym lesie, jedzie się lajtowo. Jezioro Karpnik jest punktem w którym trzeba zmienić kierunek, ja jednak schodzę na dół żeby zobaczyć co to za konstrukcja sterczy nad wodą. Okazało się że jest to stary pomost który po obniżeniu lustra wody znalazł się nienaturalnie wysoko w powietrzu. Na brzegu widać że stosunkowo niedawno ubyło wody o dobry metr. Wracam na górę żeby przejechać brzegiem jeziora Krzywego i tu zaczynają się schody, ścieżka wygodna dla pieszego ale dla rowerzysty jest blokowana co kawałek przez zwalone drzewa. Na domiar złego tylne koło zaczęło się dopominać o wymianę dętki. Z prawdziwą ulgą wydostałem się na piękną leśną drogę pożarową a nieco później pod ośrodek wypoczynkowy "Pod Basztą".
   Czerwony szlak zachęcał jeszcze do kontynuowania wycieczki brzegiem jeziora Lubiąż ale teraz zostałem już nieugięty.

Jezioro Lubiąż
Jezioro Lubiąż.

Jezioro Karpnik
Jezioro Karpnik.

Jezioro Krzywe
Jezioro Krzywe.

    Żeby nie wracać szosą wybrałem powrót leśnymi drogami pożarowymi. Po dopompowaniu powietrza starczyło do parkingu przy DK 24. Tu w komfortowych warunkach wymieniłem dętkę i zapada decyzja, nadkładam drogi i wracam przez Glinik. W ten sposób  jadąc utwardzonymi drogami pożarowymi zyskuję ciszę i spokój niemal do samej Skwierzyny.

Skwierzyna nieczynny most kolejowy
Skwierzyna nieczynny most kolejowy.



Rower:Kross Dane wycieczki: 80.39 km (36.00 km teren), czas: 05:19 h, avg:15.12 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Glisno. Pomnik lotników

Piątek, 19 czerwca 2020 | dodano: 19.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

         Dawno, kilka lat temu temu zaciekawił mnie  artykuł zamieszczony na stronach portalu Polska Niezwykła a dotyczący upamiętnienia dwóch niemieckich podoficerów którzy zginęli śmiercią lotnika na stokach góry Glinik. Artykuł mówi że " Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim, ukryty wśród drzew stoi olbrzymi kamień z wyrytym napisem. Z pewnym trudem można odczytać, że poświęcony jest pamięci feldwebla Ericha Rauta i unteroffiziera Helmuta Heiliga, którzy 14 marca 1944 r. zginęli w tym miejscu śmiercią lotnika. W podpisie widoczna nazwa miejscowości Messeritz (Międzyrzecz) i długie, nieodczytywalne słowo – być może określające jakieś stowarzyszenie, które ten nietypowy pomnik ufundowało."
   Od kilku lat przynajmniej raz w roku wybierałem się na stoki wzgórza żeby spróbować go odszukać, oczywiście wszystkie dotychczasowe poszukiwania były szukaniem igły w stoku siana. Teren jest rozległy, mocno pofałdowany, częściowo porośnięty lasem, wprawdzie w artykule są podane współrzędne, ale jak się dziś okazało wskazywały one miejsce oddalone od miejsca katastrofy o ponad dwa kilometry . Dotychczas podczas poszukiwań mylnie sugerowałem się właśnie tymi współrzędnymi i słowami „ Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim” gdy tymczasem droga przy której stoi ten głaz prowadzi do Dębowca i Nowej Wsi.
     Kilka dni temu przypadkiem natknąłem się na Facebooku na wpis pana Ryszarda H. który informował swojego kolegę że przesłał mu zdjęcie mapy z zaznaczoną lokalizacją pomnika. Włączyło mi się światełko alarmowe i zapytałem czy przypadkiem nie jest to obiekt moich wcześniejszych poszukiwań, a jeżeli tak to prosiłem również o te same zdjęcie. To było bingo. Mapę dostałem i z zdziwieniem zauważyłem że pokazuje całkowicie inny rejon od tego w którym dotychczas szukałem. W tym rejonie również bywałem ale niczego nigdy nie zauważyłem
   Dziś wypuściłem się aby bliżej spenetrować ten kawałek lasu. Kosztowało mnie to chwilę łażenia po ledwo widocznych dróżkach ale udało się, pomnik znalazłem. Faktem jest że pomimo tego iż stoi zaledwie kilkadziesiąt metrów od drogi i nawet jest z niej widoczny to tak doskonale wtapia się barwą w otoczenie że szanse na jego przypadkowe zobaczenie są bardzo niewielkie. Myślę że nie zaszkodziła by w tym miejscu jakaś tablica lub chociażby najskromniejsza strzałka z wskazaniem kierunku.
  Na odszukaniu głazu skupił się cały dzisiejszy program wyjazdu, a skoro cel został osiągnięty pozostaje wracać do domu.

Zapomniany pomnik niemieckich lotników którzy zginęli na stokach góry Glinik pod Glisnem
Zapomniany pomnik niemieckich lotników którzy zginęli pod Glisnem na stokach góry Glinik.

Glisno, pomnik osadników wojskowych
Glisno, pomnik osadników wojskowych.


Rower:Kross Dane wycieczki: 62.58 km (20.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:15.91 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Rekreacyjnie

Czwartek, 18 czerwca 2020 | dodano: 18.06.2020

   Z braku czasu nie wychodzą mi ostatnio wyprawy czysto turystyczne, zastępczo muszę jeździć po trasach najłatwiejszych, przewidywalnych i nieodległych. Zatem dzisiejsza droga prowadziła przez Stary Dworek, Zemsko i Popowo.


Rower:Kross Dane wycieczki: 31.70 km (2.00 km teren), czas: 01:51 h, avg:17.14 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Rekreacyjnie do Puszczy

Piątek, 12 czerwca 2020 | dodano: 12.06.2020

  Krótki, rekreacyjny, grupowy wypad do Puszczy Noteckiej. Dwukilometrowa różnica między wskazaniami Endomondo a faktycznie przejechanymi kilometrami wynikła z tego że o włączeniu rejestratora przypomniałem sobie dopiero przed drugim mostem czyli po ok. 2 km. Na temat wycieczki nie będę się rozwodził. Jeżdżę tamtymi drogami stosunkowo często i widzę pewne różnice chociaż wszystkie drzewa są jednakowe, ale jeden z uczestników wycieczki który jechał tamtędy pierwszy raz twierdzi że dla niego nie ma żadnych różnic i wszystkie drogi są jednakowe. Najważniejsze że jest tam cisza, spokój i świeże powietrze.


Rower:Kross Dane wycieczki: 50.40 km (22.00 km teren), czas: 02:35 h, avg:19.51 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do fortów kostrzyńskich.

Czwartek, 11 czerwca 2020 | dodano: 12.06.2020Kategoria ponad 100 km, kierunek Kostrzyn

  Jakiś czas temu umówiłem się z kolegami z Jednośladu Drezdenko na wyprawę do fortów kostrzyńskich. Z zrozumiałych względów na chwilę obecną dostępne dla nas są tylko trzy bowiem czwarty z nich leży już za Odrą na terenie Niemiec. 
  Ponieważ poranne połączenia kolejowe są dosyć dogodne wybrałem się z kolegą do Kostrzyna pociągiem, w Gorzowie dołączyliśmy do kolegów z Drezdenka. Wysiadamy w Dąbroszynie z dwóch względów; po pierwsze dla samego Dąbroszyna miejsca ciekawego historycznie, a po drugie pierwszy z fortów w Sarbinowie jest oddalony o rzut beretem od Dąbroszyna. Z tym rzutem trochę mi nie wyszło ponieważ zamiast skierować się w właściwą drogę zjechaliśmy aż do samego Kostrzyna i potem trzeba było pedałować pod górę.
  Wracając do samego Dąbroszyna; w połowie XVII w. Dąbroszynem włada Hans Adam von Schöning, pruski feldmarszałek, uczestnik odsieczy wiedeńskiej. Pomimo swoich zasług z względu na trudne cechy swojego charakteru i konflikt z innymi pruskimi generałami swoją karierę wojskową ukończył w armii saskiej. Feldmarszałek był budowniczym pałacu i pobliskiego kościoła w którym spoczął po swojej śmierci.  W bocznej nawie kościoła stoją pomniki nagrobne Hansa Adama Schöninga i jego żony, oraz popiersie ich syna, natomiast w krypcie grobowej rodów von Schöning i von Wreech spoczywa jego sarkofag. Zgodnie z legendą feldmarszałek został w nim pochowany z swoją diamentową szpadą , darem od cesarza Leopolda. Dziś udało się wejść do kościoła i zobaczyć mauzoleum Schöningów , niestety na kracie zamykającej wejście do krypty wisiały kłódki, ponadto kościół był przygotowywany do nabożeństwa i nasza obecność tylko przeszkadzała. Przed kościołem kilka płyt nagrobnych rodziny Schwerinów z dawnego cmentarzyka przykościelnego i trzy krzyże symbolizujące nagrobki ostatnich właścicieli majątku którzy nie mogli spocząć obok swych przodków.
  Tuż obok kościoła stoi pałac zbudowany w połowie XVII w. przez feldmarszałka, później przebudowywany przez jego spadkobierców. W pałacu jako nastolatek wielokrotnie gościł królewicz pruski Fryderyk. Fryderyk około roku 1730 popadł w ostry konflikt z ojcem Fryderykiem Wilhelmem I "królem sierżantem". Efektem była nieudana próba ucieczki z kraju. Ujęty Fryderyk został uwięziony w kostrzyńskiej twierdzy, a jego przyjaciel i pomocnik w ucieczce porucznik von Katte ścięty na jego oczach przed kostrzyńskim zamkiem. Gdy ojciec królewicza zamienił mu wyrok na obowiązek praktyki urzędniczej w kostrzyńskim rządzie Nowej Marchii często gościł on w Dabroszynie u żony pułkownika von Wreecha. Platonicznie uwielbiana przez księcia piękna Eleonora von Wreech , wówczas już matka pięciorga dzieci, była wnuczką wspomnianego wcześniej feldmarszałka.
  Naprzeciw pałacu w parku stoi okazały pomnik Wiktorii wystawiony w roku 1840 przez von Schwerinów, kolejnych posiadaczy Dąbroszyna, a upamiętniający dokonania i pobyt Fryderyka II w Dąbroszynie. Trochę poszczerbiony i postrzelany przez żołnierzy radzieckich przetrwał w stosunkowo niezłym stanie.


Pomnik Wiktorii.


Pałac widoczny spod pomnika Wiktorii.

Mauzoleum rodziny von Schöning w dąbroszyńskim kościele
Mauzoleum rodziny von Schöning w dąbroszyńskim kościele.


Pomnik Henryka Pruskiego.


Świątynia Cecylii.


XIX- wieczny gołębnik na dawnym folwarku.

  Kolejne dwa zabytki mieszczą się po przeciwnej stronie pałacu, za drogą, w lesie na wysokim zboczu doliny. Nad wąwozem którym biegnie droga do Sarbinowa widać resztki mostku łączącego dwa sąsiadujące wzgórza. Na jednym z nich wznosił się nieistniejący dziś pawilon - świątynia Zofii, a na przeciwległym brzegu zachował się obelisk wzniesiony dla upamiętnienia przeprawy ks. Henryka (brata Fryderyka II) przez przełęcz Gabel w Sudetach w roku 1778 podczas wojny o sukcesję bawarską (nazywana czasem wojną kartoflaną). Książę Henryk był zręcznym dyplomatą i szczęśliwym wodzem. Podobno nie przegrał żadnej bitwy, a żołnierze chętnie walczyli pod jego dowództwem ponieważ szanował żołnierską krew, ponadto był czymś w rodzaju prakomandosa - chętnie stosował uderzenia niewielkimi siłami w czuły punkt oporu nieprzyjaciela. Jako dyplomata odegrał znaczącą rolę w doprowadzeniu do I rozbioru Polski posłując w tej sprawie do Petersburga. 
   
Na kolejnym pagórku wznosi się niedawno odrestaurowana świątynia Cecylii z rzeźbą Chronosa.  
   Z północnej strony Kostrzyna pozostał nam jeszcze Fort Sarbinowo. Tablice przed obiektem zabraniają wstępu i nieostrożnym grożą śmiercią, dostępu broni kupa gruzu wysypana na drodze dojazdowej. Ryzykujemy i wjeżdżamy na teren. Zagłębiamy się w podziemne korytarze z obszernymi komorami, Trzeba uważnie patrzeć  pod nogi gdyż na nieostrożnego piechura czyhają pułapki, w skrajnych przypadkach można znaleźć się nawet o jedną kondygnację niżej.
. Fort powstał w latach 1883-89 i jak to zazwyczaj bywa z tego typu budowlami cały wysiłek poszedł na marne, wobec skokowego rozwoju technicznego artylerii już w momencie ukończenia prac fort okazał się przestarzały. W założeniu miał kontrolować wzniesienia nad Kostrzynem od strony północnej. W czasie I wojny światowej mieścił się w nim obóz jeniecki. Na liście znanych jeńców widnieje nazwisko porucznika Tuchaczewskiego, późniejszego radzieckiego marszałka znanego nam z bitwy warszawskiej.
    Po zakończeniu wojny urządzono w nim obóz przejściowy dla optantów. Optanci byli uchodźcami pochodzenia niemieckiego którzy nie przyjmując obywatelstwa nowo powstałej Polski zostali zmuszeni do jej opuszczenia. Przez pewien czas Niemcy miały trudności z rozmieszczeniem dużych mas ludzi przybyłych spoza nowych granic stąd przez pewien czas przebywali oni w takich prowizorycznych obozach.
   W czasie II wojny funkcjonowała tu fabryka dalekopisów i jeden z oddziałów słońskiej fabryki amunicji. Po zakończeniu wojny w pomieszczeniach fortu detonowano niewypały niszcząc część pomieszczeń. Pomimo tego fort wciąż imponuje swoim ogromem.


Wejście do fortu Sarbinowo.


Jeden z dziedzińców fortu.

   W Kostrzynie zatrzymujemy się przed pomnikiem śpiącego lwa. Pomnik odsłonięty w roku 1925 poświęcony jest pamięci żołnierzy kostrzyńskiego garnizonu poległych w I wojnie światowej, pospacerowaliśmy po przypominającej Pompeje starówce i ruszamy w kierunku Górzycy do kolejnych fortów.

Poległym w I wojnie światowej
Poległym w I wojnie światowej.




Kostrzyńska starówka.


Dziedziniec zamkowy. Z okien tego zamku 6 listopada 1730 książe Fryderyk musiał obserwować wykonanie wyroku śmierci na swoim przyjacielu poruczniku Hansie Hermannie von Katte. Na środku dziedzińca zachował się postument pomnika Fryderyka Wilhelma I (Wielkiego Elektora) znanego nam z serialu "Czarne chmury"


Ruiny kościoła parafialnego.

   Fort "Żabice" ulokowany jest kilka kilometrów za wsią, przy drodze do Gorzycy. Położony na płaskowyżu wznoszącym się nad doliną Odry wspólnie z sąsiednim Fortem "Czarnów" w założeniu miał chronić kostrzyńską twierdzę przed nagłym wtargnięciem obcych wojsk od strony południowo-wschodniej. Zbudowany w latach 1887-1890 nigdy nie spełnił swojej roli militarnej. Szybki rozwój techniki wojennej spowodował że obydwa forty straciły swoje znaczenie strategiczne zanim zostały ukończone. W czasie ostatniej wojny działała w nim filia słońskiej fabryki amunicji. Wiosną 1945 na krótko usadowili się w nim czerwonoarmiści, a później stopniowo niszczał. Przez pewien czas w forcie składowano odpady środków ochrony roślin (tzw. Mogilnik).  Niestety fort obecnie jest niedostępny dla przypadkowych zwiedzających ponieważ na jego terenie działa strzelnica sportowo-myśliwska.

Fort Żabice
Fort Żabice.

Blok wejściowy fortu Żabice
Blok wejściowy fortu Żabice.

   Fort w Czarnowie był kolejnym z fortów otaczających Twierdzę Kostrzyn. Zbudowany w ciągu dwóch lat (1888-1890), miał za zadanie kontrolować prowadzące do twierdzy szosy z Skwierzyny i Ośna. Forty w Żabicach i Czarnowie w porównaniu z dwoma wcześniejszymi kostrzyńskimi fortami zostały zbudowane w konstrukcji uproszczonej i z zastosowaniem nowych technologii budowania stropów gdzie nad tradycyjnie sklepionymi ceglanymi stropami zastosowano piaskowe poduszki i betonowe czapy nad którymi usypano nasypy. Technologia ta była odpowiedzią na skokowy wzrost mocy artylerii który nastąpił w latach osiemdziesiątych XIX wieku. W porównaniu z nimi pozostałe niedawno ukończone obiekty z dnia na dzień stały się przestarzałe. Fort w Czarnowie powstał bez koszar dla załogi. Koszary zbudowano dopiero tuż przed I wojną światową kiedy został on przekształcony w punkt oporu dla kompanii piechoty. Obecny stan zachowania fortu kiepski; z koszar pozostały tylko resztki tylnej ściany, wały artyleryjskie, fosy zarośnięte gęstymi i kolczastymi krzakami. 


Wejście do poterny fortu Czarnów.


Tylna ściana koszar (zdjęcie robione podczas poprzedniego pobytu w forcie).


Sucha fosa w Forcie Czarnów. Po lewej stronie wał artylerii z stanowiskami armat.

  Z Czarnowa ruszamy do Słońska. Przy wjeździe do Słońska, w bocznej uliczce leży cmentarz na którym spoczywają szczątki więźniów politycznych zmarłych i zamęczonych w tutejszym ciężkim więzieniu Sonnenburg. Szczególnie wstrząsający mord miał miejsce nocą z 30 na 31 stycznia 1945. kiedy przybyły z pobliskiego Frankfurtu oddział SS przy współudziale załogi dokonał mordu pozostałych więźniów. Hitlerowcy następnie oblali zwłoki benzyną i podpalili. 2 lutego wkraczający oddział Armii Czerwonej odnalazł na dziedzińcu więzienia 819 na wpół zwęglonych zwłok. Opuszczając cmentarzyk omijamy bocznymi uliczkami Słońsk i wyjeżdżamy na wał przeciwpowodziowy którym jedziemy  aż do mostu w Świerkocinie.

Ofiarom Sonnenburga
Wszystkim ofiarom Sonnenburga.

Luksemburskim więźniom Sonnenburga
Luksemburskim więźniom Sonnenburga .

   Do XVIII w. w dolinie dolnej Warty na odcinku pomiędzy Gorzowem i Kostrzynem rozciągały się rozlewiska i bagna, a rzeka nie miała głównego koryta płynąc dziesiątkami kanałów i strumyków. Bagnisty teren porastał podmokły las, a jedynie na pagórkach wystających z bagien leżało kilka starych wsi założonych jeszcze w średniowieczu. Decyzję skolonizowania tych dotychczas niewykorzystywanych gospodarczo terenów podjął król Fryderyk II Wielki. To na jego zlecenie pułkownik von Petri wykonał projekt olbrzymich prac, a szeroko zakrojone roboty ruszyły w 1767 r. Osuszono rozlewiska, nurt rzeki wyprostowano i skierowano do jednego koryta, wybudowano dziesiątki kilometrów wałów i kanałów. Prace trwały 18 lat i pochłonęły ogromną kwotę miliona pruskich talarów. Należałoby przy okazji wspomnieć o osobie Franza Balthasara Schoenberga von Breckenhoffa, który bezpośrednio odpowiadał za logistykę, organizację i rozliczanie funduszy. Jego zaangażowanie nie zostało jednak odpowiednio docenione, ponieważ pod koniec swojego życia popadł w niełaskę oskarżony o nadużycia i malwersacje. Dziś trudno powiedzieć czy te oskarżenia były prawdziwe. Breckenhoff próbował się oczyścić od zarzutów, trzeba jednak powiedzieć że z mizernym skutkiem. Wkrótce po tym zmarł, a po śmierci skonfiskowano jego majątek. Breckenhoff poprzez rodzinę żony jest związany z okolicami Strzelec Krajeńskich. Wspominałem o nim kiedyś na blogu w swoim wpisie http://jorg.bikestats.pl/1347557,Dankow.html w części dotyczącej Gardzka.


Przepompownia w Słońsku.

  Na tereny wydarte bagnom zaczęto kierować osadników. Na wyraźne polecenie króla koloniści powinni pochodzić spoza Prus. Osiedliło się tu wtedy również trochę ubogiego polskiego chłopstwa, co poświadczają dane archiwalne z lat 1763-74. Nie osuszono jedynie bagien rozciągających się od Słońska do Kostrzyna, jest to teren dzisiejszego Parku Narodowego "Ujście Warty".  Do 1778 roku założono tu 122 kolonie w których zamieszkało 1846 rodzin. Wtedy pojawiły się takie nazwy jak Pennsylvanien, Hampshire, Saratoga, Florida, New York, Yorktown. Legenda mówi ze kiedy do Fryderyka II przyszła delegacja chłopów prosząca o możliwość wyjazdu do Ameryki odparł "Ja wam Nową Amerykę i wolność dam nad Wartą". Według innej legendy nazwy te były wówczas odzwierciedleniem nastrojów w fryderycjańskich Prusach, gdzie z sympatią śledzono walkę północno-amerykańskich kolonii o wolność.

Serengeti nad Wartą
Serengeti nad Wartą.

   Przed mostem w Świerkocinie rozstajemy się z kolegami z Drezdenka. Powrót do domu przez Kołczyn, Rudnicę i długi 20 kilometrowy leśny odcinek DK 24. W Studzince dopada nas ulewny deszcz, potem jeszcze dwukrotnie nieco słabszy. Wszystkie szczęśliwie udało się przeczekać pod jakimiś przygodnymi schronieniami.




Rower:Kross Dane wycieczki: 105.66 km (12.00 km teren), czas: 05:56 h, avg:17.81 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Zemsko, Popowo

Środa, 10 czerwca 2020 | dodano: 10.06.2020

   Spacerowy przejazd po okolicy. 


Rower:Kross Dane wycieczki: 24.74 km (0.00 km teren), czas: 01:19 h, avg:18.79 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do Depotu i Szczańca

Wtorek, 9 czerwca 2020 | dodano: 10.06.2020Kategoria ponad 100 km, pow. świebodziński

   Spontaniczny wyjazd z kolegą w kierunku Świebodzina zamienił się w wyjazd do Rogozińca, Depotu i Szczańca. Świebodzin miał być w drodze powrotnej ale zawiodła pamięć wzrokowa oglądanych wcześniej map. W chwili kiedy zorientowaliśmy się że coś jest niezupełnie zgodne z założeniami było już za późno na zawracanie.
  Dlaczego akurat tamten kierunek? Ponieważ w tamtym rejonie zachowały się relikty olbrzymich składów amunicji i budynki koszar oraz komendy składu. Budynki koszar wykorzystuje dzisiaj Technikum Leśne, natomiast resztki magazynów sterczą gdzieniegdzie wśród drzew na przestrzeni 27 km². Nie będę rozpisywał się na temat samego obiektu ponieważ musiałbym powtarzać informacje zawarte na ten przykład pod tymi linkami dotyczącymi samego arsenału i jego układu komunikacyjnego .
    Kiedyś już odwiedzałem to miejsce, ale mój  wpis z tamtej wycieczki zawiera nieprecyzyjne informacje dotyczące czasu i okoliczności budowy obiektu. Składy powstały dopiero w trakcie trwania I wojny światowej, a nie jak wcześniej sądziłem po wojnie prusko-francuskiej 1870 r. Niewykluczone że przy ich budowie pracowali francuscy jeńcy, ale niemal pół wieku później. Spełniały swoją rolę magazynową zaledwie kilka lat ponieważ traktat wersalski wymusił na Niemcach rozbrojenie i likwidację części infrastruktury wojennej. Dodatkowym powodem ich likwidacji było to że po Powstaniu Wielkopolskim znalazły się zaledwie kilka kilometrów od granicy i nie miały już kogo zaopatrywać.

W Rogozińcu

W Rogozińcu, opuszczony budynek dawnych koszar

Budynek dawnej komendy

Stuletnie fundamenty po magazynach amunicji

Ślady dawnego torowiska
Ślady dawnego torowiska.   

Szczaniec leży kilka kilometrów od Rogozińca po przeciwnej stronie lasu. Nie zabawialiśmy dłużej ponieważ w perspektywie był jeszcze Świebodzin. Był ale do momentu kiedy zorientowaliśmy się że jedziemy w kierunku Brójec, a więc przeciwnym do zamierzonego. Pozostało jedynie zajechać na teren hitlerowskiego obozu karnego Bratz. Kolega nigdy tam nie był więc był zaciekawiony. Dalsza trasa podyktowana była późną porą i odległością do domu, a więc Nowy Dwór. Kaława, Międzyrzecz. W Skwierzynie zameldowaliśmy się przed zapadnięciem ciemności przysłowiowym rzutem na taśmę.

Kanał Leniwej Obry
Kanał Leniwej Obry.

Kościół w Szczańcu
Kościół w Szczańcu.

Jedna z dwóch kaplic nagrobnych w otoczeniu kościoła w Szczańcu
Jedna z dwóch kaplic nagrobnych w otoczeniu kościoła w Szczańcu.

Przed karnym obozem Bratz
Przed karnym obozem Bratz.

Na terenie obozu
Na terenie obozu.

Przydrożne maki
Przydrożne maki.



Rower:Kross Dane wycieczki: 101.44 km (10.00 km teren), czas: 05:18 h, avg:19.14 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Toporów

Niedziela, 7 czerwca 2020 | dodano: 07.06.2020Kategoria ponad 100 km, pow. sulęciński

    Wyprawę do Toporowa sprowokował kuzyn żony. Kiedy w ubiegłym tygodniu zastanawialiśmy się gdzie można byłoby wypuścić się w niedzielę rzuciłem hasło Łagów. Kuzyn ma rodzinę w Toporowie więc Łagów wyewoluował w Toporów.
   Jeżdżący ze mną mogą liczyć na sporą dawkę dróg terenowych, nie inaczej było również dziś. Nie wiem czy się z tego cieszył ale przeciągnąłem go przez lasy od Templewa aż do Jemiołowa. Po drodze zboczyliśmy do dawnych radzieckich magazynów głowic jądrowych w okolicy jeziora Buszno. Obok jeziora Buszenko  przecięliśmy obrzeża poligonu aby wydostać się już na skraju pól pod Jemiołowem. Teraz pozostało jedynie zjechać na skraj Łagowa i przez Poźrzadło dotrzeć do Toporowa. Trasa wycieczki w znacznym stopniu pokrywa się z moją wyprawą do Puszczy Rzepińskiej  sprzed trzech lat dlatego dziś nie będę rozpisywał się w szczegółach.
  Powrót odbył się gładko, bez bezdroży, za to z deszczem wiszącym nad głową jak przysłowiowy miecz Damoklesa. 
  Dziś zawiodła karta pamięci dlatego pozostało jedynie zdjęcie znad jeziora Buszenko, kilka zdjęć z skansenu maszyn rolniczych w Jemiołowie i Dębu Piotrowego w Toporowie.

Jezioro Buszenko
Jezioro Buszenko.

Prywatny skansen maszyn rolniczych w Jemiołowie

W skansenie maszyn rolniczych

I jeszcze raz skansen
W skansenie maszyn rolniczych.

Toporów - Dąb Piotrowy
Toporów - Dąb Piotrowy.



Rower:Kross Dane wycieczki: 105.66 km (18.00 km teren), czas: 05:57 h, avg:17.76 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Pszczew, Trzciel, Bledzew.

Sobota, 6 czerwca 2020 | dodano: 06.06.2020Kategoria ponad 100 km, gm. Pszczew, okolice Trzciela

   Do Trzciela wybierałem się już w czwartek, wtedy jednak zawróciłem w Pszczewie. Dziś również synoptycy straszyli przelotnymi opadami ale obyło się bez kropli deszczu. Przy okazji spróbowałem odszukać kilka budowli stałych Trzcielskiej Pozycji Przesłaniania. Pozycja mająca zatrzymać impet pierwszego uderzenia na główne fortyfikacje MRU zasadniczo składała się z umocnień ziemnych niemniej w jej ramach powstało nieco budowli stałych, jak schrony w Borowym Młynie,  schron i powiązany z nim jaz na Obrze w Rybojadach.
   Budowle z okolicy mostka na strudze w Borowym Młynie wyglądały na zbudowane do potrzeb militarnych. Indagowany w tej sprawie tubylec potwierdził moje przypuszczenia. Były to raczej jakieś magazynki materiałów wojennych. Betonowa budowla bez żadnych otworów strzelniczych jest ukryta w gęstych zaroślach na terenie prywatnym. Żaden aparat fotograficzny jest tam raczej nieprzydatny. 

Ławeczka z Borowego Młyna
Ławeczka z Borowego Młyna.

    Kolejną budowlą o której sobie przypomniałem był jaz na Obrze. Powiązany z leżącym w pobliżu schronem w budynkach niemieckiej straży granicznej pozwalał spiętrzać wody Obry i pobliskiego jeziora poprawiając obronność miejsca. Do schronu dziś nie podjeżdżałem.
    Wiaterek w plecy, sprzyjająca pogoda pozwoliły na przedłużenie jazdy aż pod Bledzew.

Jaz na Obrze w Rybojadach. Należał do budowli fortyfikacyjnych Trzcielskiej Pozycji Przesłaniania
Jaz na Obrze w Rybojadach. Należał do budowli fortyfikacyjnych Trzcielskiej Pozycji Przesłaniania.

Lutol Suchy.
Lutol Suchy. Dokładnie rok temu w Boże Ciało spłonął dach na kościele. Obecnie trwa odbudowa. 

Karawaka z Szumiącej - remedium na pandemię.
Karawaka z Szumiącej - remedium na pandemię.
 
 



Rower:Kross Dane wycieczki: 130.32 km (17.00 km teren), czas: 07:41 h, avg:16.96 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)