- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Krobielewko ... Puszcza Notecka
Sobota, 20 grudnia 2014 | dodano: 20.12.2014Kategoria Puszcza Notecka
Dziś nie jeździłem sam. Wczoraj pojawił się w Skwierzynie mój weekendowy towarzysz. Ponieważ rano dmuchało jak na dworcu w kieleckim, wybraliśmy trasę maksymalnie zasłoniętą przed podmuchami. Wypadło na Puszczę Notecką i jej południowe obrzeże mniej uczęszczaną trasą Skwierzyna-Międzychód. Nie byłem po tamtej stronie Warty od jakichś dwóch miesięcy.
Odcinek z Skwierzyny do Świniar przebiegł gładko i z wiatrem w plecy. Jechało się tak przyjemnie że postanowiliśmy przedłużyć wycieczkę. W Świniarach kończy się luksus jazdy po nawierzchni asfaltowej a zaczyna się bruk. Tak będzie przez ok 5 km., aż do samego Nowego Dworu.
W bocznej uliczce, obok dawnego folwarku znajduje się jeden z nielicznych zabytków w Świniarach, oficyna podworska z 1911 r.

Bruk do Nowego Dworu można ominąć boczną drogą nawet znacznie ciekawszą, niestety gruntową. Z obawy przed błockiem wybraliśmy nudny bruk. Przed Nowym Dworem zapada decyzja - jedziemy dalej.
Kolejne zdjęcie pochodzi z Skrzynicy. Na skraju tej maleńkiej wioseczki widoczna jest spora kolonia domków letniskowych.

Miesiąc temu jeździłem na drugim brzegu Warty wzdłuż dawnej granicy wersalskiej. Widoczne na zdjęciu domy w Krobielewku są również reliktem z tamtej epoki, to budynki dawnego niemieckiego urzędu celnego. Na tym najbardziej oddalonym jeszcze w 2011 r. był dobrze widoczny z drogi rosyjski napis zachęcający bojców do marszu na Berlin. Później nigdy nie sprawdzałem czy nadal tam widnieje.

Dziś jednak zawracamy na granicy wioski i kierujemy się asfaltową drogą pożarową w głąb puszczy. Puszcza Notecka ciągnie się w widłach Warty i Noteci na długości ponad 100 km przy średniej szerokości od 15 do25 km. Na tej wysokości jest to ok 15 km.

Po przerwie na kawę startujemy w drogę i wtedy następuje załamanie pogody. Rezygnujemy już z Murzynowa, na wysokości Jezierc odbijamy skrótem w kierunku Skwierzyny. Cały dystans terenowy i dojazd do Skwierzyny pokonujemy w ulewnym deszczu. Chwilami miałem wątpliwości czy woda kapiąca z nosa to jeszcze ściekający deszcz, czy może to już gile. Zobaczymy jutro czy wyjdzie nam to na zdrowie.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
51.00 km (16.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Obrą c. d.
Niedziela, 14 grudnia 2014 | dodano: 14.12.2014Kategoria gm. Bledzew
Dziś kontynuowałem wczorajszą wycieczkę. Z czasem, a właściwie z jego ograniczeniem sprawa miała się podobnie jak wczoraj. Miałem zamiar dojechać do Lisiej Polany i następnie lasem do Bledzewa. W drodze powrotnej chciałem odwiedzić Stary Dworek.
Dziś jadę po prawej stronie Obry. Jedna z leśnych dróg prowadzi na brzeg akurat naprzeciwko Klosterwinkla, skręciłem aby sprawdzić moje wczorajsze podejrzenia że rzeka płynęła kiedyś bardziej na południe. Okazuje się że brzeg ma jakieś 15 m wysokości ponad poziom wody, a u podnóża skarpy płynie woda. Wczoraj kiedy byłem na cyplu po przeciwnej stronie rzeki na moim dzisiejszym brzegu widać było tylko płaski teren porośnięty lasem, żadnej skarpy nie widziałem. Czyli część dawnego cypla jest teraz prawdopodobnie całkiem sporą wyspą. Brzeg podobnie jak przeciwległy zryty jest okopami sprzed osiemdziesięciu lat.





Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
18.00 km (9.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Obrą
Sobota, 13 grudnia 2014 | dodano: 13.12.2014Kategoria gm. Bledzew
Plany na dzisiejsze popołudnie nie pozwoliły mi wyjechać dalej niż o rzut beretem od domu. Wybrałem zatem wspomniany w wcześniejszym wpisie "Szlak bobrów", pętelka ta liczy tylko 13 km. Czasu starczyło również na to aby zaglądnąć na cypel klasztorny "Klosterwinkel". Dziś zszedłem na sam brzeg Obry. Zdjęcie pokazuje stromiznę, nachylenie stoku co najmniej 45º. Na szczycie pagórka pięknie zachowane drugowojenne transzeje.






Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
15.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Klosterwinkel
Niedziela, 7 grudnia 2014 | dodano: 07.12.2014Kategoria gm. Bledzew
Dzisiaj na rower wyskoczyłem dopiero po piętnastej. Czasu do zmroku zostało niewiele, a zatem możliwości również. W związku z tym że od jakiegoś czasu interesuje mnie kilkuwiekowa obecność i działalność cystersów w sąsiedniej gminie Bledzewie postanowiłem znaleźć miejsce od którego zaczęła się ta historia.
Zatem zaczynając ab ovo, tradycja klasztorna mówiła że pierwsza siedziba cystersów fundowana przez Władysława Odonica w 1232 r znajdowała się w zakolu Obry w pobliżu Starego Dworku. Znalazłem informację że miejsce to oznaczone jest na Mapie Topograficznej 1:25000 z 1894 r. jako „Klosterwinkel”. Okazało się że mapa z lat 30-tych wydana na jej podstawie jest dostępna w Archiwum Map Zachodniej Polski http://mapy.amzp.pl/maps.shtml . Oto wspomniany fragment mapy z zaznaczonymi miejscami gdzie robiłem zdjęcia. Właściwie w chwili ich robienia była już szarówka i zastanawiałem się czy warto wyciągać aparat.


Początkowo
reguła zakonna kładła duży nacisk aby cysters był
pokutnikiem, odsuwającym się od świata doczesnego, żyjącym w
samotności i ciszy, dlatego mnisi osiedlali się przeważnie na
pustkowiach, w lasach lub w bagnistych dolinach, w miejscach bardzo
oddalonych od osad. Aby być samowystarczalnymi uprawiali ziemię,
prowadzili własne gospodarstwa. Miejsce to również i dziś
spełnia wszystkie te warunki; jest podmokłą, położoną w lesie,
odludną i trudno dostępną doliną.


Wracam na "Szlak Bobrów", mijam źródełko. Murek przy źródełku powstał równocześnie z ścieżką edukacyjną. Wejście na ścieżkę znajdowało się tam gdzie dziś znajduje się wspomniany wcześniej węzeł drogowy. Tak więc podczas budowy S3 szlak był odcięty i teraz jest zaniedbany, niemalże w zaniku. Źródełko również.


Do domu wracam okrężną drogą przez Zemsko i Popowo. Wybrałem taki wariant bo chcę zrobić dzisiaj chociaż dwadzieścia kilometrów. W Starym Dworku zauważyłem że wreszcie po kilku latach skończył się remont barokowej kolumny maryjnej przy drodze wylotowej z wioski w kierunku Zemska. Zabytek pochodzi z tego samego okresu co kościół i dwór wspomniany przeze mnie przy poprzednim wyjeździe. Bledzewscy cystersi przeżywali wtedy w miejscowościach stanowiących ich własność jakiś boom budowlany.
Jedynie w Zemsku nie zachowały się po cystersach żadne ślady materialne, nie ma również żadnych informacji o lokalizacji klasztoru. Obecny kościół w Zemsku zbudowano w końcu XIX w. a tylko jego wieża jest starsza o jakieś pół wieku, ale ona również powstała już po kasacie zakonu. Dalsza droga już całkiem po zmroku, na światłach.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
25.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Tędy i owędy, Stary Dworek... Glinik
Sobota, 6 grudnia 2014 | dodano: 06.12.2014Kategoria gm. Bledzew
Pogoda pozwala na jazdę, zatem jedziemy. Dziś nie jadę sam, wczoraj na weekend przyjechał do Skwierzyny Artur. Założenia do trasy - ma mieć ok 40 km i w miarę możliwości powrót ma nastąpić inną drogą niż wyjazd. Wymieniamy poglądy i uzgadniamy co następuje: wyjazd do Starego Dworku, w Starym Dworku przekraczamy Obrę, dalej drogami pożarowymi przez lasy do drogi kostrzyńskiej i Glinika, a z Glinika do Skwierzyny przez Deszczno, Brzozowiec i Trzebiszewo.
W Starym Dworku pośrodku wioski zachowały się wzniesione przez cystersów w latach 70-tych XVIII w. kościół i zrujnowany dwór opacki. Dla zdjęć skręcam pod kościół . Dokładnie naprzeciwko kościoła zamknięta brama prowadząca na dworskie podwórko. Obecny dwór powstał po roku 1770. Poprzedni spłonął całkowicie od uderzenia pioruna. Jeszcze w poprzednim dworze podczas wojny północnej gościli monarchowie: w 1708 król szwedzki Karol XII; w 1711 car rosyjski Piotr I Wielki; w 1712 król Polski August II Mocny. Po rozbiorach w 1796 rząd pruski przeprowadził sekularyzację dóbr klasztornych i ostatni opat był już tylko dzierżawcą. Po kasacie zakonu w 1836 majątkiem rozporządzał wyłącznie rząd pruski, i aż do roku 1945 był on domeną państwową. Później majątek przejął PGR. Dziś jest to teren prywatny, a brama do zabytku zamknięta. Dworek nieużytkowany chyli się ku upadkowi, jeszcze nie leży, ale z całą pewnością już klęczy i raczej nic nie wskazuje że jeszcze powstanie.
O bledzewskich cystersach i ich 600-letniej obecności w tym miejscu jeszcze kiedyś wspomnę, zamierzam bowiem zrobić sobie w przyszłości tematyczną wycieczkę ich śladami.









Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
47.00 km (29.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Listopadowe wyjazdy które nie były wycieczkami
Niedziela, 30 listopada 2014 | dodano: 30.11.2014
Umieściłem tu wszystkie kilometry z listopada które nie zostały przejechane w trakcie wycieczek.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
70.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wzdłuż międzywojennej granicy wersalskiej
Sobota, 29 listopada 2014 | dodano: 29.11.2014Kategoria gm. Przytoczna
Skoro
nie pada to mimo chłodu jazda nadal jest możliwa. Dla jazdy w terenie lekki mrozek nawet pomaga utwardzając piaszczyste odcinki. Na dzisiejszy
wyjazd wybrałem trasę prowadzącą wschodnią granicą sąsiedniej
gminy Przytocznej. Tak się akurat składa że pokrywa się ona z
międzywojenną granicą wersalską.
Wyjazd z Skwierzyny polnymi drogami w kierunku Krasnego Dłuska. Kilkaset metrów od rynku kończą się drogi utwardzone a zaczynają terenowe i tak będzie aż do Krobielewa. Droga prowadzi przez las z którego wyjeżdżam tuż obok leśniczówki w samym Dłusku. Mijam pałac w którym właściciele urządzili ośrodek wypoczynkowy "Leśny Dwór".


Krasne Dłusko może
być znane starszym miłośnikom jazdy konnej, wielu z nich nabyło tutaj tej umiejętności. Kilkanaście lat aż do śmierci w r. 77
mieszkał tu rotmistrz Jarosław Suchorski, wielki miłośnik koni i
jazdy konnej autor podręcznika do jazdy konnej. Jego postać była
wspominana z wielkim szacunkiem w środowisku wojskowym Skwierzyny na
początku lat 80 ubiegłego wieku.
Zaraz za wioską przez mostek na Męcince (Strudze Lubikowskiej) wjeżdżam na drogę prowadzącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Dziś strumyczek ledwie sączy się po dnie, aż się nie chce wierzyć że kiedyś między Przytoczną a Dłuskiem na rzeczce pracowały dwa młyny wodne. Po prawej stronie rozrzucone pojedyncze zabudowania olenderskich osad Gaju i Poręby, a na drugim skwierzyńskim brzegu Warty zabudowania Nowego Dworu i Skrzynicy. W Gaju oddalam się od rzeki na kilkaset metrów , ponownie wracam na wał tuż przed Krobielewem. Nad przydrożnym stawem ślady pracy gryzonia.

W Krobielewie godne uwagi: pracownia
artystyczna lokalnego artysty rzeźbiarza
i kościół szachulcowy z początku XIX w. Po przeciwnej stronie
Warty widać zabudowania Krobielewka. W swojej historii Krobielewko i Krobielewo stanowiły również jedną wieś leżącą po obydwu stronach Warty. W czasie wojen z Szwedami istniał tu drewniany most, którego relikty podobno można zaobserwować przy niskim stanie wody. Kolejny drewniany most zbudowali saperzy Wermachtu tuż przed II wojną światową, służył on do przeprawy wojska w czasie agresji na Polskę we wrześniu 1939. Miał on długość 318 m, i był wówczas najdłuższym drewnianym mostem w Niemczech.
Most ten został zniszczony w czasie działań wojennych w r.1945. Do
roku 1983 istniała w tym miejscu przeprawa promowa. Dziś na obydwu
brzegach pozostały drogi na których zwinięto asfalt na wysokości dawnych
przyczółków mostowych.



W
pobliskim Stryszewie granica przecinała koryto Warty dlatego
funkcjonował tam urząd celny kontrolujący ruch na rzece. Ja
zamierzam jednak dotrzeć do dwóch bliźniaczych schronów bojowych
w lesie pod Stryszkami i kieruję się w kierunku Goraja. Kilka
kilometrów nawierzchni asfaltowej. Zaraz po minięciu Nowin
kierunkowskaz kieruje mnie w las. Znów drogi gruntowe. Dojeżdżam
do stacji transformatorowej przed stawami. Teraz kierunek w prawo.
Kiedyś istniała tu kolonia domków, dziś zachował się jeden,chyba dopiero niedawno opuszczony, ale już pozbawiony okien, drzwi i części blacho-dachówki.. Zaraz za domkiem na pagórku bunkry. Podobno takich bliźniaków na pasie przesłaniania MRU jest więcej. Spotkałem się z opinią że były specjalnie umieszczane
w miejscach widocznych z strony polskiej, gdyż ich podstawowym zadaniem
było odstraszanie ewentualnego „agresora”. Grubość ścian, a zatem ich odporność nie wyklucza takiego przeznaczenia. Z przedpola bunkrów
roztacza się widok na stawy i przecinającą je groblę.

Krótka
decyzja, jadę do Strychów. Przeprawiam się przez groblę i w las. Z jednego stawu przy grobli spuszczono wodę, nie przeszkadza to jednak łabędziowi minimaliście.

W Strychach zdecydowałem się na jazdę w kierunku Międzychodu. W centrum miejscowości modernistyczna świątynia z wieżą. Przy kościele zabudowania Katolickiego Ośrodka Terapii Uzależnień Anastasis.

W pobliskim lesie mijam podmokłą dolinkę z strumykiem, obok aleja drzew. W tym miejscu przekraczam starą wersalska granicę. W trawie leży wyrwana tablica informująca że aleja jest zabytkiem przyrody. Za plecami sporadycznie używana do ruchu towarowego
linia kolejowa z Międzychodu w kierunku Wierzbna i dalej z odgałęzieniami do Skwierzyny i Międzyrzecza. Akurat ten odcinek został otwarty w roku 1887. Na starej mapie z
lat trzydziestych widać że w związku z granicą, pomiędzy Wierzbnem a Muchocinem zostały zdemontowane tory.


Przed Jeziorem Tuczno kieruję się na Stare
Gorzycko i jego przysiółek Sterki. Tu na rozwidleniu dróg Skwierzyna
– Poznań z drogą do Nowego Gorzycka, przy obecnej granicy województw
Lubuskiego i Wielkopolskiego zachował się budynek
niemieckiego posterunku straży granicznej, jeszcze niedawno mieścił się w nim zajazd, dziś opuszczony niszczeje. Po drugiej stronie drogi zachowały się schody prowadzące do nieistniejącego budynku polskiej kontroli
granicznej. W latach 30-31 zanotowano na tym przejściu kilka
incydentów polegających na niszczeniu znaków granicznych i
wyrywaniu szlabanu.


W pobliskim Wierzbnie w parku przed pałacem oglądnąć można tzw. kamień wersalski przeniesiony z pobliskiej granicy. Dzisiejszy ruch na drodze w kierunku Skwierzyny nie zachęcał jednak do jazdy drogą pozbawioną pobocza. Wierzbno zatem sobie darowałem, a kamień wygląda tak jak na zdjęciu zrobionym za mojej poprzedniej bytności w tej okolicy.

Wybieram dalszą mniej ruchliwą ale nietypową trasę. Kieruję się w drogę na Nowe Gorzycko, za Gorzyckiem jadę do Zielomyśla, jednak sama wioskę omijam skręcając wczesniej do Szarcza, z Szarcza pedałuję do Stołunia. W Stołuniu obok remizy stoi drewniany pomnik pochodzącego z tej wioski międzywojennego siłacza i zapaśnika Leona Pineckiego. Pinecki zmarł już w okresie powojennym w Łagowie

Zaraz za Stołuniem muszę na kilka kilometrów pożegnać się z szosą prowadzącą do Międzyrzecza i skrótem drogą gruntową docieram do szosy Międzyrzecz- Rokitno na wysokości Jeziora Lubikowskiego. Zapada zmrok więc teraz jadę już bezpośrednio do domu. Większość trasy pokonałem drogami leśnymi, zatem wiatr zbytnio nie dokuczał. I znacznie zbliżyłem się do granicy 8 tys. w mijającym roku.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wyjazd z Skwierzyny polnymi drogami w kierunku Krasnego Dłuska. Kilkaset metrów od rynku kończą się drogi utwardzone a zaczynają terenowe i tak będzie aż do Krobielewa. Droga prowadzi przez las z którego wyjeżdżam tuż obok leśniczówki w samym Dłusku. Mijam pałac w którym właściciele urządzili ośrodek wypoczynkowy "Leśny Dwór".


Zaraz za wioską przez mostek na Męcince (Strudze Lubikowskiej) wjeżdżam na drogę prowadzącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Dziś strumyczek ledwie sączy się po dnie, aż się nie chce wierzyć że kiedyś między Przytoczną a Dłuskiem na rzeczce pracowały dwa młyny wodne. Po prawej stronie rozrzucone pojedyncze zabudowania olenderskich osad Gaju i Poręby, a na drugim skwierzyńskim brzegu Warty zabudowania Nowego Dworu i Skrzynicy. W Gaju oddalam się od rzeki na kilkaset metrów , ponownie wracam na wał tuż przed Krobielewem. Nad przydrożnym stawem ślady pracy gryzonia.













Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
76.00 km (40.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Ponownie pomnik wilka.
Wtorek, 25 listopada 2014 | dodano: 25.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz
Dziś mam dzień urlopu. Na rano miałem zaplanowany wyjazd do Gorzowa, a po powrocie liczyłem że pogoda pozwoli na rower. Żonę już wczoraj wyhamowałem w jej pomysłach na zagospodarowanie mojego wolnego przedpołudnia. Na resztę dnia jestem zatem wolny jak konik polny. Przeglądnąłem wszystkie informacje w temacie i jadę jeszcze raz poszukać pomnika
wilka. Sektor ograniczony drogami Międzyrzecz-Pszczew oraz Międzyrzecz-Świebodzin jest mi całkowicie nieznany, oczywiście nie licząc jazdy pociągiem do Zbąszynka. Dzisiejszy wyjazd
jest dopiero drugim w tamte okolice. Kierunek wygląda na dosyć ciekawy, ale jakąś dokładniejszą eksplorację trzeba odłożyć do wiosny.
W drodze do Międzyrzecza i Skoków nie szukam żadnych ciekawostek. Pierwszy przystanek robię na grobli w Skokach.
Skoki- dawniej Borowy Młyn (Heydemühle) osada nad Paklicą przy Jeziorze Bukowieckim. Jezioro jest zalewem powstałym przez spiętrzenie wód Paklicy dla potrzeb młyna. Urządzeniem piętrzącym jest ziemna grobla po której przebiega droga powiatowa do Zbąszynka. Najciekawsze w tym jest to że zalew został zbudowany w drugiej połowie XIV w, ma zatem jakieś 650 lat i należy do najstarszych tego typu budowli na ziemi międzyrzeckiej. Powierzchnia zalewu wraz z połączonym z nim kanałem Jeziorem Wyszanowskim wynosi ok. 140 ha. Zatem więcej niż powierzchnia Zalewu Bledzewskiego, dawałoby mu to powierzchniowo pierwsze miejsce w powiecie. Młyn wzniesiony w tym miejscu przetrwał jako młyn do końca XX w. Obecnie istniejąca zabytkowa budowla jest mieszkaniem właścicieli i siedzibą agencji reklamowej STUDIO STODOŁA Agencja Zleceń Nietypowych. Agencja zajmuje się między innymi znakowaniem szlaków turystycznych. W trakcie pogawędki z właścicielem agencji dowiedziałem się że przy młynie istniała maleńka elektrownia wodna wykorzystująca siłę spadku wody, obecnie nieczynna. Właściciel ma zamiar częściowo ją odrestaurować, stworzyć ekspozycję urządzeń i udostępnić do zwiedzania. Dla przyszłych poszukiwaczy pomnika wilka również miał dobrą wiadomość, właśnie pracuje nad jego oznakowaniem. Od niego uzyskałem również szczegółowe informacje jak tam dotrzeć. W zasadzie potwierdziły się moje przypuszczenia co do jego lokalizacji. Poprzednim razem minąłem go w odległości jakichś 150 m.
Przynajmniej raz miała tu miejsce większa katastrofa budowlana, mianowicie w 1761 woda przerwała groblę i wezbrane wody Paklicy zalały najniżej położone tereny Międzyrzecza. Po drugiej wojnie w celu naprawy zapory wody jeziora były spuszczane dwukrotnie. Ostatnio o fatalnym stanie grobli mówiło się w roku 2008, jednak już coś w tym względzie zostało zrobione ponieważ mój rozmówca wspomniał że wbito ściankę Larsena i widać świeże kamienne wzmocnienia tamy.


Pomnik
wilka prawdopodobnie jedyny w Polsce, a być może w Europie
postawiono w miejscu w którym 18 lipca 1852 r. upolowano ostatniego
wilka w lasach międzyrzeckich. Wilki w ówczesnych czasach były
traktowane jako szkodniki i jako takie bezlitośnie tępione. Wilk
którego upolowano w okolicy Wyszanowa przywędrował z Wielkopolski
i wyrządzał duże szkody wśród zwierząt domowych okolicznych
rolników. Zorganizowano więc wielkie polowanie z obławą, podczas
którego ostatniego wilka ustrzelił myśliwy z podpoznańskiego
Lusowa Johan Unger. Wdzięczni mieszkańcy okolicznych wiosek
postawili w tym miejscu pamiątkowy kamienny obelisk o wysokości ok. 3 m. Umieszczono na nim
okolicznościową płytę z napisem. Obecna płyta z napisem
niemieckim i luźnym tłumaczeniem na polski została na nim
umieszczona po remoncie przeprowadzonym przez leśników w 2004 r.
Przedtem pomnik jako poniemiecki był w opłakanym stanie. Podobno
watachę wilków nazywano w miejscowej gwarze komuną, zatem
komunista z tekstu niemieckiego jest po prostu wilkiem. W polskim
tłumaczeniu miano Communist zastąpiono określeniem Kompan.
Pomnik nie jest wyeksponowany, nieco oddalony od drogi i zlewa się barwą z otaczającymi pniami sosen. Bez oznaczenia łatwo go ominąć.
W wcześniejszej w rozmowie przed młynem w Stokach jego właściciel wspomniał że w najbliższej okolicy były jeszcze cztery młyny na Paklicy: w Międzyrzeczu, w Kuźniku, w Szumiącej i Gościkowie. W Międzyrzeczu zostało po młynie tylko miejsce i nazwa ulicy, do Szumiącej i Gościkowa trochę nie po drodze. Natomiast do Kuźnika wystarczy w drodze powrotnej zboczyć w Skokach. Tylko 1 km drogi asfaltowej, a dalej za Kuźnikiem drogą gruntową można dotrzeć do dzielnicy Międzyrzecza - Obrzyc. Odwiedziłem zatem obie miejscowości.
Kuźnik - dawniej Miedziany Młyn (Kupfermühle) osada powstała przy kolejnym z młynów na Paklicy. Budynek młyna pochodzi z pierwszej połowy XIX w i jest objęty ochroną konserwatorską. Stan jak widać poniżej. Ktoś chyba w nim jeszcze mieszka. Patrząc jednak na stan obecny można mieć obawy że bez poważniejszego remontu długo chyba nie przetrwa. Młyn był czynny podobno do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pod koniec ubiegłego wieku powyżej nieczynnego młyna zbudowano na Paklicy małą elektrownię wodną.

Na
koniec zajrzałem za bramę szpitala w Obrzycach. Szpital dla nerwowo
i psychicznie chorych – zbudowany w roku 1904, a więc w tym roku obchodził jubileusz 110 -lecia. W latach 42-45 hitlerowska "służba zdrowia" w ramach akcji T4
wymordowała w tutejszym szpitalu ponad 10 tys. chorych i
niepełnosprawnych psychicznie. Nie kręciłem się po obiekcie. Zaraz za bramą wyróżniają się wśród pawilonów szpitala: kaplica i wieża ciśnień

Była
to chyba ostatnia większa wycieczka w tym roku. Do 8 tys
km w 2014r brakuje mi tylko 156 km. Myślę że do końca roku uda
się je zrobić jeżdżąc chociażby tylko po zakupy.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W drodze do Międzyrzecza i Skoków nie szukam żadnych ciekawostek. Pierwszy przystanek robię na grobli w Skokach.
Skoki- dawniej Borowy Młyn (Heydemühle) osada nad Paklicą przy Jeziorze Bukowieckim. Jezioro jest zalewem powstałym przez spiętrzenie wód Paklicy dla potrzeb młyna. Urządzeniem piętrzącym jest ziemna grobla po której przebiega droga powiatowa do Zbąszynka. Najciekawsze w tym jest to że zalew został zbudowany w drugiej połowie XIV w, ma zatem jakieś 650 lat i należy do najstarszych tego typu budowli na ziemi międzyrzeckiej. Powierzchnia zalewu wraz z połączonym z nim kanałem Jeziorem Wyszanowskim wynosi ok. 140 ha. Zatem więcej niż powierzchnia Zalewu Bledzewskiego, dawałoby mu to powierzchniowo pierwsze miejsce w powiecie. Młyn wzniesiony w tym miejscu przetrwał jako młyn do końca XX w. Obecnie istniejąca zabytkowa budowla jest mieszkaniem właścicieli i siedzibą agencji reklamowej STUDIO STODOŁA Agencja Zleceń Nietypowych. Agencja zajmuje się między innymi znakowaniem szlaków turystycznych. W trakcie pogawędki z właścicielem agencji dowiedziałem się że przy młynie istniała maleńka elektrownia wodna wykorzystująca siłę spadku wody, obecnie nieczynna. Właściciel ma zamiar częściowo ją odrestaurować, stworzyć ekspozycję urządzeń i udostępnić do zwiedzania. Dla przyszłych poszukiwaczy pomnika wilka również miał dobrą wiadomość, właśnie pracuje nad jego oznakowaniem. Od niego uzyskałem również szczegółowe informacje jak tam dotrzeć. W zasadzie potwierdziły się moje przypuszczenia co do jego lokalizacji. Poprzednim razem minąłem go w odległości jakichś 150 m.
Przynajmniej raz miała tu miejsce większa katastrofa budowlana, mianowicie w 1761 woda przerwała groblę i wezbrane wody Paklicy zalały najniżej położone tereny Międzyrzecza. Po drugiej wojnie w celu naprawy zapory wody jeziora były spuszczane dwukrotnie. Ostatnio o fatalnym stanie grobli mówiło się w roku 2008, jednak już coś w tym względzie zostało zrobione ponieważ mój rozmówca wspomniał że wbito ściankę Larsena i widać świeże kamienne wzmocnienia tamy.


Pomnik nie jest wyeksponowany, nieco oddalony od drogi i zlewa się barwą z otaczającymi pniami sosen. Bez oznaczenia łatwo go ominąć.


W wcześniejszej w rozmowie przed młynem w Stokach jego właściciel wspomniał że w najbliższej okolicy były jeszcze cztery młyny na Paklicy: w Międzyrzeczu, w Kuźniku, w Szumiącej i Gościkowie. W Międzyrzeczu zostało po młynie tylko miejsce i nazwa ulicy, do Szumiącej i Gościkowa trochę nie po drodze. Natomiast do Kuźnika wystarczy w drodze powrotnej zboczyć w Skokach. Tylko 1 km drogi asfaltowej, a dalej za Kuźnikiem drogą gruntową można dotrzeć do dzielnicy Międzyrzecza - Obrzyc. Odwiedziłem zatem obie miejscowości.
Kuźnik - dawniej Miedziany Młyn (Kupfermühle) osada powstała przy kolejnym z młynów na Paklicy. Budynek młyna pochodzi z pierwszej połowy XIX w i jest objęty ochroną konserwatorską. Stan jak widać poniżej. Ktoś chyba w nim jeszcze mieszka. Patrząc jednak na stan obecny można mieć obawy że bez poważniejszego remontu długo chyba nie przetrwa. Młyn był czynny podobno do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pod koniec ubiegłego wieku powyżej nieczynnego młyna zbudowano na Paklicy małą elektrownię wodną.




Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
63.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Skoki - nieuchwytny pomnik wilka
Sobota, 22 listopada 2014 | dodano: 22.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz
Na
dziś zaplanowane było odszukanie pomnika wilka, obelisku postawionego na pamiątkę ustrzelenia w roku 1852 ostatniego wilka w lasach międzyrzeckich. Trochę ograniczony czas nie pozwolił na
dokładniejsze spenetrowanie rejonu w którym stoi ten pomnik. A stoi na wzgórzu i miał być widoczny z przebiegającego nieopodal czerwonego szlaku pieszego.Jak się okazało wzgórków przy szlaku było kilka,
a obelisk pozostał niewidoczny. Zabrakło czasu na powtórne
przejechanie tego odcinka. Jeżeli pogoda pozwoli spróbuję jeszcze raz przy najbliższym wyjeździe. Wydaje mi się że teraz wiem w którym miejscu został popełniony błąd w poszukiwaniach.
Trasa do Międzyrzecza zwykłym szlakiem, starą trójką. Zdjęcia z przejazdu przez Międzyrzecz pochodzą z poprzednich wyjazdów. Są to po kolei: pierwsze - dawna remiza i komenda PSP w Międzyrzeczu; drugie - Liceum Ogólnokształcące; trzecie - wieża ciśnień



Dalej z Międzyrzecza drogą w kierunku Zbąszynka i Wolsztyna. Pomnik
znajduje się kilkaset metrów od drogi, w lesie po jej lewej stronie na odcinku pomiędzy
Skokami a leśniczówką Czarny Bocian. Za Skokami jazda terenowa
leśnymi drogami, niektóre z nich w znakomitym stanie jak ta która jest oznakowana jako niebieski szlak rowerowy, inne bardziej terenowe jak czerwony szlak pieszy do Bukowca. Wędrówka przez lasy skończyła się ostatecznie w Bukowcu. Z
Bukowca szybki powrót jednym skokiem poprzez Międzyrzecz do Skwierzyny. Reasumując cel został
osiągnięty połowicznie: była przejażdżka na dystansie 69 km. , i pomimo że pomnik nie
został odnaleziony to rejon poszukiwań jest teraz zawężony do jakichś 500 m.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trasa do Międzyrzecza zwykłym szlakiem, starą trójką. Zdjęcia z przejazdu przez Międzyrzecz pochodzą z poprzednich wyjazdów. Są to po kolei: pierwsze - dawna remiza i komenda PSP w Międzyrzeczu; drugie - Liceum Ogólnokształcące; trzecie - wieża ciśnień



Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
69.00 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Spacerkiem do Świniar
Niedziela, 16 listopada 2014 | dodano: 16.11.2014
Tym razem tylko niedzielny spacer. Uzgodniliśmy z Arturem że jedziemy do
Świniar.
Gdzieś w Puszczy Noteckiej w okolicy Świniar rodzi się nadzieja na nasz gminny Kuwejt. Podobno prace przy odwiercie są zakrojone na szeroką skalę, a w razie sukcesu niewykluczone jest powstanie kopalni gazu. Miałem ochotę zobaczyć to na własne oczy.
Ostatecznie szukanie i oglądanie wiertni zostawiłem sobie na lepszą pogodę. Rzeczywiście cały czas wisi w powietrzu groźba jakiegoś opadu.
Mimo wszystko jechało się dosyć przyjemnie. Siąpić zaczęło zaraz po powrocie do domu, zatem koniec z rowerem. Dziś nie robiłem żadnych zdjęć.
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gdzieś w Puszczy Noteckiej w okolicy Świniar rodzi się nadzieja na nasz gminny Kuwejt. Podobno prace przy odwiercie są zakrojone na szeroką skalę, a w razie sukcesu niewykluczone jest powstanie kopalni gazu. Miałem ochotę zobaczyć to na własne oczy.
Ostatecznie szukanie i oglądanie wiertni zostawiłem sobie na lepszą pogodę. Rzeczywiście cały czas wisi w powietrzu groźba jakiegoś opadu.
Mimo wszystko jechało się dosyć przyjemnie. Siąpić zaczęło zaraz po powrocie do domu, zatem koniec z rowerem. Dziś nie robiłem żadnych zdjęć.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
23.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

