blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(12)

Moje rowery

Stevens 3145 km
Kross 78807 km
Mc Kenzie 20244 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Krobielewko ... Puszcza Notecka

Sobota, 20 grudnia 2014 | dodano: 20.12.2014Kategoria Puszcza Notecka

      Dziś nie jeździłem sam. Wczoraj pojawił się w Skwierzynie mój weekendowy towarzysz. Ponieważ rano dmuchało jak na dworcu w kieleckim, wybraliśmy trasę maksymalnie zasłoniętą przed podmuchami. Wypadło na Puszczę Notecką i jej południowe obrzeże mniej uczęszczaną trasą Skwierzyna-Międzychód. Nie byłem po tamtej stronie Warty od jakichś dwóch miesięcy.
    Odcinek z Skwierzyny do Świniar przebiegł gładko i z wiatrem w plecy. Jechało się tak przyjemnie że postanowiliśmy przedłużyć wycieczkę. W Świniarach kończy się luksus jazdy po nawierzchni asfaltowej a zaczyna się bruk. Tak będzie przez ok 5 km., aż do samego Nowego Dworu. 
W bocznej uliczce, obok dawnego folwarku znajduje się jeden z nielicznych zabytków w Świniarach, oficyna podworska z 1911 r.



   W latach osiemdziesiątych XIX w majątek był własnością księcia Antoniego Hohenzollerna. W 1894 przeszedł na własność rodziny Schlüterów, którzy aż do r. 1945 prowadzili w nim sporą hodowlę koni. Pałac zbudowany przez Hohenzollernów po wojnie popadł w ruinę, i do dnia dzisiejszego nie zachował się.
   Bruk do Nowego Dworu można ominąć boczną drogą nawet znacznie ciekawszą, niestety gruntową. Z obawy przed błockiem wybraliśmy nudny bruk. Przed Nowym Dworem zapada decyzja - jedziemy dalej.
   Kolejne zdjęcie pochodzi z Skrzynicy. Na skraju tej maleńkiej wioseczki widoczna jest spora kolonia domków letniskowych.



   Miesiąc temu jeździłem na drugim brzegu Warty wzdłuż dawnej granicy wersalskiej. Widoczne na zdjęciu domy w Krobielewku są również reliktem z tamtej epoki, to budynki dawnego niemieckiego urzędu celnego. Na tym najbardziej oddalonym jeszcze w 2011 r. był  dobrze widoczny z drogi rosyjski napis zachęcający bojców do marszu na Berlin. Później nigdy nie sprawdzałem czy nadal tam widnieje. 



   Za wioską w kierunku rzeki prowadzi asfaltowa droga kończąca się na wale. Był tam drugi przyczółek drewnianego mostu do Krobielewa zbudowanego przez saperów Wechrmachtu tuż przed wojną, a zniszczonego w 1945 r. O moście tym również wtedy wspominałem. 
  Dziś jednak zawracamy na granicy wioski i kierujemy się asfaltową drogą pożarową w głąb puszczy. Puszcza Notecka ciągnie się w widłach Warty i Noteci na długości ponad 100 km przy średniej szerokości od 15 do25 km. Na tej wysokości jest to ok 15 km.



    W połowie tego dystansu na dużym rozgałęzieniu dróg kończy się asfalt. Nas interesuje szutrówka w kierunku Murzynowa.
     Po przerwie na kawę startujemy w drogę i wtedy następuje załamanie pogody. Rezygnujemy już z Murzynowa, na wysokości Jezierc odbijamy skrótem w kierunku Skwierzyny. Cały dystans terenowy i dojazd do Skwierzyny pokonujemy w ulewnym deszczu. Chwilami miałem wątpliwości czy woda kapiąca z nosa to jeszcze ściekający deszcz, czy może to już gile. Zobaczymy jutro czy wyjdzie nam to na zdrowie.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 51.00 km (16.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad Obrą c. d.

Niedziela, 14 grudnia 2014 | dodano: 14.12.2014Kategoria gm. Bledzew

   Dziś kontynuowałem wczorajszą wycieczkę. Z czasem, a właściwie z jego ograniczeniem sprawa miała się podobnie jak wczoraj. Miałem zamiar dojechać do Lisiej Polany i następnie lasem do Bledzewa. W drodze powrotnej chciałem odwiedzić Stary Dworek.
   Dziś jadę po prawej stronie Obry.  Jedna z leśnych dróg prowadzi na brzeg akurat naprzeciwko Klosterwinkla, skręciłem aby sprawdzić moje wczorajsze podejrzenia że rzeka płynęła kiedyś bardziej na południe. Okazuje się że brzeg ma jakieś 15 m wysokości ponad poziom wody, a u podnóża skarpy płynie woda. Wczoraj kiedy byłem na cyplu po przeciwnej stronie rzeki na moim dzisiejszym brzegu widać było tylko płaski teren porośnięty lasem, żadnej skarpy nie widziałem. Czyli część dawnego cypla jest teraz prawdopodobnie całkiem sporą wyspą. Brzeg podobnie jak przeciwległy zryty jest okopami sprzed osiemdziesięciu lat.





   Przy okazji połaziłem trochę po suchych dnach dawnych starorzeczy. Obecnie Obra wyżłobiła sobie nowe koryto leżące jakieś dwa metry niżej, a zapora w Bledzewie załatwiła definitywnie groźbę powodzi w dolinie i żadne jego zmiany raczej już nie nastąpią. Spod leśniczówki dotarłem tylko na wysokość Starego Dworku.



   Bledzew znów wypadł z planów. Podjadę tylko zobaczyć starodworską barokową kolumnę maryjną po kilkuletnim remoncie. Kto nie widział stanu poprzedniego nie może ocenić włożonej w remont pracy. Brakuje jeszcze jednej figury na dolnej części postumentu. Podobno  nad nią trwają jeszcze prace. Obfotografowałem tablice umieszczone na każdej z trzech stron cokołu. Górna rzeźba przedstawia wniebowzięcie Marii, a dolne świętych z zakonu cystersów.  Zabytek powstał w latach 80-tych XVIII w. tuż przed rozbiorami, które przerwały rozmach prac budowlanych zakonników.





    Spod figury zawracam do domu. Jeszcze tylko na skrzyżowaniu w centrum wioski zauważam rozbudowany drogowskaz dla turystów. W naturze wygląda on znacznie lepiej niż na tym zdjęciu. Nawiasem mówiąc mimo wskazania oczywistego kierunku już spotykałem kiedyś w polach ludzi dopytujących się jak dotrzeć do Lisiej Polany

 
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 18.00 km (9.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad Obrą

Sobota, 13 grudnia 2014 | dodano: 13.12.2014Kategoria gm. Bledzew

   Plany na dzisiejsze popołudnie nie pozwoliły mi wyjechać dalej niż o rzut beretem od domu. Wybrałem zatem wspomniany w wcześniejszym wpisie "Szlak bobrów", pętelka ta liczy tylko 13 km. Czasu starczyło również na to aby zaglądnąć na cypel klasztorny "Klosterwinkel". Dziś zszedłem na sam brzeg Obry. Zdjęcie pokazuje stromiznę, nachylenie stoku co najmniej 45º. Na szczycie pagórka pięknie zachowane drugowojenne transzeje.





   Okazuje się że dolinka jest całkiem spora i spokojnie mogła pomieścić gospodarstwo mające wyżywić siedmiu mnichów. Obra na tym odcinku płynie dziś nienaturalnie prosto jak na swoje zwyczaje. W okresie budowy MRU w dolinie rzeki wybudowano szereg kanałów mających stanowić przeszkody wodne przed GW Ludendorf. Wydaje się że Obra wybrała jeden z takich kanałów na swoje współczesne koryto. Pierwotnie mogła ona być bardziej odsunięta na południe, a cypel był przez to znacznie większy. Szukanie jakichkolwiek śladów posadowienia drewnianych budynków klasztoru i kościoła po ośmiu wiekach nie ma już dziś sensu. Miejsce ma swoisty urok i może się podobać.





  Jadę dalej. Znaki i tablice edukacyjne szlaku zniknęły. Chyba już nikt nie będzie tego odtwarzał. Wszedłem również na teren obozu budowniczych GW Ludendorf. 





   Za mostem zaglądnąłem na Lisią Polanę. Przy brzegu Obry przygotowany pomost do wyciągania kajaków, a za plecami wiata oraz miejsce na ognisko z zapasem drewna i spora łąka. Chyba wszystkie spływy kajakowe pokonujące ten odcinek urządzają sobie tu przerwę, a niektóre za zgodą nadleśnictwa biwakują. Leśniczówka jest kilkadziesiąt metrów stąd.









  Niestety koniec wycieczki, zresztą to był ostatni punkt który chciałem dziś zobaczyć. Wracam do domu.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 15.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Klosterwinkel

Niedziela, 7 grudnia 2014 | dodano: 07.12.2014Kategoria gm. Bledzew

    Dzisiaj na rower wyskoczyłem dopiero po piętnastej. Czasu do zmroku zostało niewiele, a zatem możliwości również. W związku z tym że od jakiegoś czasu interesuje mnie kilkuwiekowa obecność i działalność cystersów w sąsiedniej gminie Bledzewie postanowiłem znaleźć miejsce od którego zaczęła się ta historia.  
  Zatem zaczynając ab ovo, tradycja klasztorna mówiła że pierwsza siedziba cystersów fundowana przez Władysława Odonica w 1232 r znajdowała się w zakolu Obry w pobliżu Starego Dworku. Znalazłem informację że miejsce to oznaczone jest na Mapie Topograficznej 1:25000 z 1894 r. jako „Klosterwinkel”. Okazało się że mapa z lat 30-tych wydana na jej podstawie jest dostępna w Archiwum Map Zachodniej Polski http://mapy.amzp.pl/maps.shtml . Oto wspomniany fragment mapy z zaznaczonymi miejscami gdzie robiłem zdjęcia. Właściwie w chwili ich robienia była już szarówka i zastanawiałem się czy warto wyciągać aparat.


   Miejsce wydaje się łatwe do odszukania bowiem kiedyś obok przebiegała dobrze znana ścieżka edukacyjna skwierzyńskiego nadleśnictwa tzw. "Szlak Bobrów". Dalej jakieś 500 m stąd znajdują się ruiny GW Ludendorff, a po drugiej stronie rzeki za  mostem na Obrze leśniczówka oraz znana kajakarzom i nie tylko im stanica "Lisia Polana". Aby dotrzeć do miejsca pierwotnej lokacji klasztoru wyjeżdżam z Skwierzyny starą trójką w kierunku węzła drogowego Skwierzyna-Północ, zaraz za węzłem skręcam w las w pierwszą drogę w lewo obok separatora gromadzącego wody opadowe z S-3. Drogą tą docieram do brzegu Obry. Akurat w tym miejscu droga znajduje się na wysokim, urwistym brzegu, jakieś 10 m ponad poziomem wody. Zaraz za ujściem kolektora trzeba opuścić wygodniejszą drogę i przedzierać się wzdłuż rzeki do klasztornego zakola. Teren się jeszcze bardziej wznosi. Dopiero za stromym podłużnym pagórkiem widać dolinkę. Dolina ograniczona jest z trzech stron rzeką, a z czwartej wzniesieniem.  To pewnie tu, ale czas nie pozwala na dłuższe podziwianie. Pewnie jeszcze nieraz będę w tym rejonie, więc przy innej okazji zejdę spokojnie na dół.


   Początkowo reguła zakonna kładła duży nacisk aby cysters był pokutnikiem, odsuwającym się od świata doczesnego, żyjącym w samotności i ciszy, dlatego mnisi osiedlali się przeważnie na pustkowiach, w lasach lub w bagnistych dolinach, w miejscach bardzo oddalonych od osad. Aby być samowystarczalnymi uprawiali ziemię, prowadzili własne gospodarstwa. Miejsce to również i dziś spełnia wszystkie te warunki; jest podmokłą, położoną w lesie, odludną i trudno dostępną doliną.



   Osada zwana była Małym albo Nowym Dobrym Ługiem, od Dobrego Ługu na Łużycach skąd przybyli pierwsi mnisi. Lokacja powstała na terenie zalewowym. Powtarzające się powodzie prawdopodobnie wymusiły w 1287 r. przeprowadzkę klasztoru do Zemska. Podczas jednej z nich w 1265 r. w kościele klasztornym odnotowano poziom wody 1,5 (ok. 0,8-1,0 m) łokcia od posadzki. Wiek później cystersi stopniowo wyprowadzili się z Zemska do Bledzewa. Wydaje się że tym razem główną przyczyną przeprowadzki z Zemska były trudności wynikając z braku dostatecznej ilości wody. Zapewne niebagatelne znaczenie miały również względy gospodarcze. Ponieważ Bledzew leżał bliżej ówczesnych szlaków komunikacyjnych, stąd mógł mieć łatwiejszy udział w wymianie handlowej niż Zemsko.
   Wracam na "Szlak Bobrów", mijam źródełko. Murek przy źródełku powstał równocześnie z ścieżką edukacyjną. Wejście na ścieżkę znajdowało się tam gdzie dziś znajduje się wspomniany wcześniej węzeł drogowy. Tak więc podczas budowy S3 szlak był odcięty i teraz jest zaniedbany, niemalże w zaniku. Źródełko również.

   Kilkaset metrów dalej obok ścieżki wciąż widoczne fundamenty baraków obozu budowniczych GW Ludendorff.  Natknąłem się tam na gościa z wykrywaczem. Obaj nie spodziewaliśmy się o tej porze  już nikogo w lesie więc i zdumienie było chyba obopólne. 

   Dalsza droga prowadzi przez most na Obrze. Za mostem mijam stary, suchy kanał do którego niegdyś kierowana była woda z Obry napędzająca koła nieistniejącego młyna. Widoczne są jeszcze gdzieniegdzie resztki gruzu po zburzonych młyńskich obiektach. Przejeżdżam obok leśniczówki, zaraz koniec lasu, a na horyzoncie widać zabudowania Starego Dworku. Zrobiło się już zbyt ciemno na fotografowanie.
    Do domu wracam okrężną drogą przez Zemsko i Popowo. Wybrałem taki wariant bo chcę zrobić dzisiaj chociaż dwadzieścia kilometrów. W Starym Dworku zauważyłem że wreszcie po kilku latach skończył się remont barokowej kolumny maryjnej przy drodze wylotowej z wioski w kierunku Zemska. Zabytek pochodzi z tego samego okresu co kościół i dwór wspomniany przeze mnie przy poprzednim wyjeździe. Bledzewscy cystersi przeżywali wtedy w miejscowościach stanowiących ich własność jakiś boom budowlany.
  Jedynie w Zemsku nie zachowały się po cystersach żadne ślady materialne, nie ma również żadnych informacji o lokalizacji klasztoru. Obecny kościół w Zemsku zbudowano w końcu XIX w. a tylko jego wieża jest starsza o jakieś pół wieku, ale ona również powstała już po kasacie zakonu. Dalsza droga już całkiem po zmroku, na światłach.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 25.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Tędy i owędy, Stary Dworek... Glinik

Sobota, 6 grudnia 2014 | dodano: 06.12.2014Kategoria gm. Bledzew

    Pogoda pozwala na jazdę, zatem jedziemy. Dziś nie jadę sam, wczoraj na weekend przyjechał do Skwierzyny Artur.  Założenia do trasy - ma mieć ok 40 km i w miarę możliwości powrót ma nastąpić inną drogą niż wyjazd. Wymieniamy poglądy i uzgadniamy co następuje: wyjazd do Starego Dworku, w Starym Dworku przekraczamy Obrę, dalej drogami pożarowymi przez lasy do drogi kostrzyńskiej i Glinika, a z Glinika do Skwierzyny przez Deszczno, Brzozowiec i Trzebiszewo.
   W Starym Dworku pośrodku wioski zachowały się wzniesione przez cystersów w latach 70-tych XVIII w. kościół i zrujnowany dwór opacki. Dla zdjęć skręcam pod kościół . Dokładnie naprzeciwko kościoła zamknięta brama prowadząca na dworskie podwórko. Obecny dwór powstał po roku 1770. Poprzedni spłonął całkowicie od uderzenia pioruna. Jeszcze w poprzednim dworze podczas wojny północnej gościli monarchowie: w 1708 król szwedzki Karol XII; w 1711 car rosyjski Piotr I Wielki; w 1712 król Polski August II Mocny. Po rozbiorach w 1796 rząd pruski przeprowadził sekularyzację dóbr klasztornych i ostatni opat był już tylko dzierżawcą. Po kasacie zakonu w 1836 majątkiem rozporządzał wyłącznie rząd pruski, i aż do roku 1945 był on domeną państwową. Później majątek przejął PGR. Dziś jest to teren prywatny, a brama do zabytku zamknięta. Dworek nieużytkowany chyli się ku upadkowi, jeszcze nie leży, ale z całą pewnością już klęczy i raczej nic nie wskazuje że jeszcze powstanie.
  O bledzewskich cystersach i ich 600-letniej obecności w tym miejscu jeszcze kiedyś wspomnę, zamierzam bowiem zrobić sobie w przyszłości tematyczną wycieczkę ich śladami.




   Teraz obok parku dworskiego zjeżdżamy w dół do nowego mostu na Obrze. Za mostem widoczna wystawa dzieł miejscowego rzeźbiarza p. Ćwiertni, a nieopodal jego dom i pracownia. Jeszcze tylko rzut oka do tyłu na wysoki brzeg Obry z ruinami dworu, i dalej w drogę.




  Mijamy obrotowy most forteczny, leśniczówkę Bledzewko i przed osadą Krzywokleszcz odbijamy na północ w kierunku szosy kostrzyńskiej. Mijamy węzeł leśnych dróg oznaczany na mapach jako "Spalona Leśniczówka". Na starych mapach z lat 30-tych ubiegłego wieku, stojąca w tym miejscu leśniczówka nazywana jest "Roterhirsch".  W tych krzaczyskach można znaleźć resztki zmurszałych cegieł i niezabezpieczoną studnię nieistniejącej leśniczówki 


  Po przecięciu szosy kostrzyńskiej docieramy do jeziora a następnie wioski Glinik. W Gliniku krótka przerwa dla wytchnienia i kilku zdjęć. Zauważyłem interesujące połączenie użytego materiału z formą i przeznaczeniem - kapliczka z folii czy też jakiegoś innego przezroczystego plastiku i późniejsza dobudówka z przezroczystej plastikowej płyty dachowej. Najstarsza część (rotunda z kopułą) nasuwa skojarzenia z budowlami bizantyjskimi. Najważniejsze że służy ludziom, a plastik to pewnie taki współczesny signum temporis. Dalej kościół i po drugiej stronie drogi pomnik poświęcony mieszkańcom Glinika poległym w pierwszej wojnie światowej. Nazwiska poległych są dobrze widoczne: podano zarówno daty urodzenia, jak i śmierci. Na głowicy obelisku można odczytać datę 1914-1918. Podobno w 1945 r. został on zakopany przez nowo przybyłych osadników, i dopiero w roku 2007 przypadkowo odkryty i odkopany. Trudno dziś określić, gdzie był pierwotnie ustawiony.






  Teraz pozostała już tylko szybka jazda do domu. Jeszcze zatrzymałem się na jedno zdjęcie kościoła w Deszcznie i koniec dzisiejszego fotografowania, wyczerpała się bateria w aparacie.


   W Trzebiszewie rezygnujemy z wygodnej szosy, skręcamy w ul. Rakowiecką (jak w W-wie) i przez Rakowo docieramy do Skwierzyny. Podczas dzisiejszej wycieczki przekroczyłem 8 tys. km. przejechanych w tym roku.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 47.00 km (29.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Listopadowe wyjazdy które nie były wycieczkami

Niedziela, 30 listopada 2014 | dodano: 30.11.2014
Umieściłem tu wszystkie kilometry z listopada które nie zostały przejechane w trakcie wycieczek.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 70.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wzdłuż międzywojennej granicy wersalskiej

Sobota, 29 listopada 2014 | dodano: 29.11.2014Kategoria gm. Przytoczna
Skoro nie pada to mimo chłodu jazda nadal jest możliwa. Dla jazdy w terenie lekki mrozek nawet pomaga utwardzając piaszczyste odcinki. Na dzisiejszy wyjazd wybrałem trasę prowadzącą wschodnią granicą sąsiedniej gminy Przytocznej. Tak się akurat składa że pokrywa się ona z międzywojenną granicą wersalską.
Wyjazd z Skwierzyny polnymi drogami w kierunku Krasnego Dłuska. Kilkaset metrów od rynku kończą się drogi utwardzone a zaczynają terenowe i tak będzie aż do Krobielewa. Droga prowadzi przez las z którego wyjeżdżam tuż obok leśniczówki w samym Dłusku. Mijam pałac w którym właściciele urządzili ośrodek wypoczynkowy "Leśny Dwór".




   Krasne Dłusko może być znane starszym miłośnikom jazdy konnej, wielu z nich nabyło  tutaj  tej umiejętności. Kilkanaście lat aż do śmierci w r. 77 mieszkał tu rotmistrz Jarosław Suchorski, wielki miłośnik koni i jazdy konnej autor podręcznika do jazdy konnej. Jego postać była wspominana z wielkim szacunkiem w środowisku wojskowym Skwierzyny na początku lat 80 ubiegłego wieku.
   Zaraz za wioską przez mostek na Męcince (Strudze Lubikowskiej) wjeżdżam na drogę prowadzącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Dziś strumyczek ledwie sączy się po dnie, aż się nie chce wierzyć że kiedyś między Przytoczną a Dłuskiem na rzeczce pracowały dwa młyny wodne. Po prawej stronie rozrzucone pojedyncze zabudowania olenderskich osad Gaju i Poręby, a na drugim skwierzyńskim brzegu Warty zabudowania Nowego Dworu i Skrzynicy. W Gaju oddalam się od rzeki  na kilkaset metrów , ponownie wracam na wał tuż przed Krobielewem. Nad przydrożnym stawem ślady pracy gryzonia.


    W Krobielewie godne uwagi: pracownia artystyczna lokalnego artysty rzeźbiarza i kościół szachulcowy z początku XIX w. Po przeciwnej stronie Warty widać zabudowania Krobielewka.  W swojej historii Krobielewko i Krobielewo stanowiły również jedną wieś leżącą po obydwu stronach Warty. W czasie wojen z Szwedami istniał tu drewniany most, którego relikty podobno można zaobserwować przy niskim stanie wody. Kolejny drewniany most zbudowali saperzy Wermachtu tuż przed II wojną światową, służył on do przeprawy wojska w czasie agresji na Polskę we wrześniu 1939. Miał on długość 318 m, i był wówczas najdłuższym drewnianym mostem w Niemczech. Most ten został zniszczony w czasie działań wojennych w r.1945. Do roku 1983 istniała w tym miejscu przeprawa promowa. Dziś na obydwu brzegach pozostały drogi na których zwinięto asfalt na wysokości dawnych przyczółków mostowych.







   W pobliskim Stryszewie granica przecinała koryto Warty dlatego funkcjonował tam urząd celny kontrolujący ruch na rzece. Ja zamierzam jednak dotrzeć do dwóch bliźniaczych schronów bojowych w lesie pod Stryszkami i kieruję się w kierunku Goraja. Kilka kilometrów nawierzchni asfaltowej. Zaraz po minięciu Nowin kierunkowskaz kieruje mnie w las. Znów drogi gruntowe. Dojeżdżam do stacji transformatorowej przed stawami. Teraz kierunek w prawo. Kiedyś istniała tu kolonia domków, dziś zachował się jeden,chyba dopiero niedawno opuszczony, ale już pozbawiony okien, drzwi i części blacho-dachówki.. Zaraz za domkiem na pagórku bunkry. Podobno takich bliźniaków na pasie przesłaniania MRU jest więcej. Spotkałem się z opinią że były specjalnie umieszczane w miejscach widocznych z strony polskiej, gdyż ich podstawowym zadaniem było odstraszanie ewentualnego „agresora”. Grubość ścian, a zatem ich odporność nie wyklucza takiego przeznaczenia. Z przedpola bunkrów roztacza się widok na stawy i przecinającą je groblę.


Krótka decyzja, jadę do Strychów. Przeprawiam się przez groblę i w las. Z jednego stawu przy grobli spuszczono wodę, nie przeszkadza to jednak łabędziowi minimaliście.


W Strychach zdecydowałem się na jazdę w kierunku Międzychodu. W centrum miejscowości modernistyczna świątynia z wieżą. Przy kościele zabudowania Katolickiego Ośrodka Terapii Uzależnień Anastasis.


W pobliskim lesie mijam podmokłą dolinkę z strumykiem, obok aleja drzew. W tym miejscu przekraczam starą wersalska granicę. W trawie leży wyrwana tablica informująca że aleja jest zabytkiem przyrody. Za plecami sporadycznie używana do ruchu towarowego linia kolejowa z Międzychodu w kierunku Wierzbna i dalej z odgałęzieniami do Skwierzyny i Międzyrzecza. Akurat ten odcinek został otwarty w roku 1887. Na starej mapie z lat trzydziestych widać że w związku z granicą,  pomiędzy Wierzbnem a Muchocinem zostały zdemontowane tory.





Przed Jeziorem Tuczno kieruję się na Stare Gorzycko i jego przysiółek Sterki. Tu na rozwidleniu dróg Skwierzyna – Poznań z drogą do Nowego Gorzycka, przy obecnej granicy województw Lubuskiego i Wielkopolskiego zachował się budynek niemieckiego posterunku straży granicznej, jeszcze niedawno mieścił się w nim zajazd, dziś opuszczony niszczeje. Po drugiej stronie drogi zachowały się schody prowadzące do nieistniejącego budynku polskiej kontroli granicznej. W latach 30-31 zanotowano na tym przejściu kilka incydentów polegających na niszczeniu znaków granicznych i wyrywaniu szlabanu.




   W pobliskim Wierzbnie w parku przed pałacem oglądnąć można tzw. kamień wersalski przeniesiony z pobliskiej granicy. Dzisiejszy ruch na drodze w kierunku Skwierzyny nie zachęcał jednak do jazdy drogą pozbawioną pobocza. Wierzbno zatem sobie darowałem, a kamień wygląda tak jak na zdjęciu zrobionym za mojej poprzedniej bytności w tej okolicy.  


Wybieram dalszą mniej ruchliwą ale nietypową trasę. Kieruję się w drogę na Nowe Gorzycko, za Gorzyckiem jadę do Zielomyśla, jednak sama wioskę omijam skręcając wczesniej do Szarcza, z Szarcza pedałuję do Stołunia. W Stołuniu obok remizy stoi drewniany pomnik pochodzącego z tej wioski międzywojennego siłacza i zapaśnika Leona Pineckiego. Pinecki zmarł już w okresie powojennym w Łagowie



    Zaraz za Stołuniem muszę na kilka kilometrów pożegnać się z szosą prowadzącą do Międzyrzecza i skrótem drogą gruntową docieram do szosy Międzyrzecz- Rokitno na wysokości Jeziora Lubikowskiego. Zapada zmrok więc teraz jadę już bezpośrednio do domu. Większość trasy pokonałem drogami leśnymi, zatem wiatr zbytnio nie dokuczał. I znacznie zbliżyłem się do granicy 8 tys. w mijającym roku.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 76.00 km (40.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Ponownie pomnik wilka.

Wtorek, 25 listopada 2014 | dodano: 25.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz
Dziś mam dzień urlopu. Na rano miałem zaplanowany wyjazd do Gorzowa, a po powrocie liczyłem że pogoda pozwoli na rower. Żonę już wczoraj wyhamowałem w jej pomysłach na zagospodarowanie mojego wolnego przedpołudnia. Na resztę dnia jestem zatem wolny jak konik polny. Przeglądnąłem wszystkie informacje w temacie i jadę jeszcze raz poszukać pomnika wilka. Sektor ograniczony drogami Międzyrzecz-Pszczew oraz Międzyrzecz-Świebodzin jest mi całkowicie nieznany, oczywiście nie licząc jazdy pociągiem do Zbąszynka. Dzisiejszy wyjazd jest dopiero drugim w tamte okolice. Kierunek wygląda na dosyć ciekawy, ale jakąś dokładniejszą eksplorację trzeba odłożyć do wiosny.
W drodze do Międzyrzecza i Skoków nie szukam żadnych ciekawostek. Pierwszy przystanek robię na grobli w Skokach.
Skoki- dawniej Borowy Młyn (Heydemühle) osada nad Paklicą przy Jeziorze Bukowieckim. Jezioro jest zalewem powstałym przez spiętrzenie wód Paklicy dla potrzeb młyna. Urządzeniem piętrzącym jest ziemna grobla po której przebiega droga powiatowa do Zbąszynka. Najciekawsze w tym jest to że zalew został zbudowany w drugiej połowie XIV w, ma zatem jakieś 650 lat i należy do najstarszych tego typu budowli na ziemi międzyrzeckiej. Powierzchnia zalewu wraz z połączonym z nim kanałem Jeziorem Wyszanowskim wynosi ok. 140 ha. Zatem więcej niż powierzchnia Zalewu Bledzewskiego, dawałoby mu to powierzchniowo pierwsze miejsce w powiecie. Młyn wzniesiony w tym miejscu przetrwał jako młyn do końca XX w. Obecnie istniejąca zabytkowa budowla jest mieszkaniem właścicieli i siedzibą agencji reklamowej STUDIO STODOŁA Agencja Zleceń Nietypowych. Agencja zajmuje się między innymi znakowaniem szlaków turystycznych. W trakcie pogawędki z właścicielem agencji dowiedziałem się że przy młynie istniała maleńka elektrownia wodna wykorzystująca siłę spadku wody, obecnie nieczynna. Właściciel ma zamiar częściowo ją odrestaurować, stworzyć ekspozycję urządzeń i udostępnić do zwiedzania. Dla przyszłych poszukiwaczy pomnika wilka również miał dobrą wiadomość, właśnie pracuje nad jego oznakowaniem. Od niego uzyskałem również szczegółowe informacje jak tam dotrzeć. W zasadzie potwierdziły się moje przypuszczenia co do jego lokalizacji. Poprzednim razem minąłem go w odległości jakichś 150 m.
Przynajmniej raz miała tu miejsce większa katastrofa budowlana, mianowicie w 1761 woda przerwała groblę i wezbrane wody Paklicy zalały najniżej położone tereny Międzyrzecza. Po drugiej wojnie w celu naprawy zapory wody jeziora były spuszczane dwukrotnie. Ostatnio o fatalnym stanie grobli mówiło się w roku 2008, jednak już coś w tym względzie zostało zrobione ponieważ mój rozmówca wspomniał że wbito ściankę Larsena i widać świeże kamienne wzmocnienia tamy.



Pomnik wilka prawdopodobnie jedyny w Polsce, a być może w Europie postawiono w miejscu w którym 18 lipca 1852 r. upolowano ostatniego wilka w lasach międzyrzeckich. Wilki w ówczesnych czasach były traktowane jako szkodniki i jako takie bezlitośnie tępione. Wilk którego upolowano w okolicy Wyszanowa przywędrował z Wielkopolski i wyrządzał duże szkody wśród zwierząt domowych okolicznych rolników. Zorganizowano więc wielkie polowanie z obławą, podczas którego ostatniego wilka ustrzelił myśliwy z podpoznańskiego Lusowa Johan Unger. Wdzięczni mieszkańcy okolicznych wiosek postawili w tym miejscu pamiątkowy kamienny obelisk o wysokości ok. 3 m. Umieszczono na nim okolicznościową płytę z napisem. Obecna płyta z napisem niemieckim i luźnym tłumaczeniem na polski została na nim umieszczona po remoncie przeprowadzonym przez leśników w 2004 r. Przedtem pomnik jako poniemiecki był w opłakanym stanie. Podobno watachę wilków nazywano w miejscowej gwarze komuną, zatem komunista z tekstu niemieckiego jest po prostu wilkiem. W polskim tłumaczeniu miano Communist zastąpiono określeniem Kompan.
Pomnik nie jest wyeksponowany, nieco oddalony od drogi i zlewa się barwą z otaczającymi pniami sosen. Bez oznaczenia łatwo go ominąć. 


W wcześniejszej w rozmowie przed młynem w Stokach jego właściciel wspomniał że w najbliższej okolicy były jeszcze cztery młyny na Paklicy: w Międzyrzeczu, w Kuźniku, w Szumiącej i Gościkowie. W Międzyrzeczu zostało po młynie tylko miejsce i nazwa ulicy, do Szumiącej i Gościkowa trochę nie po drodze. Natomiast do Kuźnika wystarczy w drodze powrotnej zboczyć w Skokach. Tylko 1 km drogi asfaltowej, a dalej za Kuźnikiem drogą gruntową można dotrzeć do dzielnicy Międzyrzecza - Obrzyc. Odwiedziłem zatem obie miejscowości.
Kuźnik - dawniej Miedziany Młyn (Kupfermühle) osada powstała przy kolejnym z młynów na Paklicy. Budynek młyna pochodzi z pierwszej połowy XIX w i jest objęty ochroną konserwatorską. Stan jak widać poniżej. Ktoś chyba w nim jeszcze mieszka. Patrząc jednak na stan obecny można mieć obawy że bez poważniejszego remontu długo chyba nie przetrwa. Młyn był czynny podobno do połowy lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pod koniec ubiegłego wieku powyżej nieczynnego młyna zbudowano na Paklicy małą elektrownię wodną.


Na koniec zajrzałem za bramę szpitala w Obrzycach. Szpital dla nerwowo i psychicznie chorych – zbudowany w roku 1904, a więc w tym roku obchodził jubileusz 110 -lecia. W latach 42-45 hitlerowska "służba zdrowia" w ramach akcji T4 wymordowała w tutejszym szpitalu ponad 10 tys. chorych i niepełnosprawnych psychicznie. Nie kręciłem się po obiekcie. Zaraz za bramą wyróżniają się wśród pawilonów szpitala: kaplica i wieża ciśnień

Była to chyba ostatnia większa wycieczka w tym roku.  Do 8 tys km w 2014r brakuje mi tylko 156 km. Myślę że do końca roku uda się je zrobić jeżdżąc chociażby tylko po zakupy.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 63.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Skoki - nieuchwytny pomnik wilka

Sobota, 22 listopada 2014 | dodano: 22.11.2014Kategoria gm. Miedzyrzecz
Na dziś zaplanowane było odszukanie pomnika wilka, obelisku postawionego na pamiątkę ustrzelenia w roku 1852 ostatniego wilka w lasach międzyrzeckich. Trochę ograniczony czas nie pozwolił na dokładniejsze spenetrowanie rejonu w którym stoi ten pomnik. A stoi na wzgórzu i miał być widoczny z przebiegającego nieopodal czerwonego szlaku pieszego.Jak się okazało wzgórków przy szlaku było kilka, a obelisk pozostał niewidoczny. Zabrakło czasu na powtórne przejechanie tego odcinka. Jeżeli pogoda pozwoli spróbuję jeszcze raz przy najbliższym wyjeździe. Wydaje mi się że teraz wiem w którym miejscu został popełniony błąd w poszukiwaniach.
Trasa do Międzyrzecza zwykłym szlakiem, starą trójką. Zdjęcia z przejazdu przez Międzyrzecz pochodzą z poprzednich wyjazdów. Są to po kolei: pierwsze - dawna remiza i komenda PSP w Międzyrzeczu; drugie - Liceum Ogólnokształcące; trzecie - wieża ciśnień



Dalej z Międzyrzecza drogą w kierunku Zbąszynka i Wolsztyna. Pomnik znajduje się kilkaset metrów od drogi, w lesie po jej lewej stronie na odcinku pomiędzy Skokami a leśniczówką Czarny Bocian. Za Skokami jazda terenowa leśnymi drogami, niektóre z nich w znakomitym stanie jak ta która jest oznakowana jako niebieski szlak rowerowy, inne bardziej terenowe  jak czerwony szlak pieszy do Bukowca. Wędrówka przez lasy skończyła się ostatecznie w Bukowcu. Z Bukowca szybki powrót jednym skokiem poprzez Międzyrzecz do Skwierzyny. Reasumując cel został osiągnięty połowicznie: była przejażdżka na dystansie 69 km. , i pomimo że pomnik nie został odnaleziony to rejon poszukiwań jest teraz zawężony do jakichś 500 m.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 69.00 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Spacerkiem do Świniar

Niedziela, 16 listopada 2014 | dodano: 16.11.2014
Tym razem tylko niedzielny spacer. Uzgodniliśmy z Arturem że jedziemy do Świniar.
Gdzieś w Puszczy Noteckiej w okolicy Świniar rodzi się nadzieja na nasz gminny Kuwejt. Podobno prace przy odwiercie są zakrojone na szeroką skalę, a w razie sukcesu niewykluczone jest powstanie kopalni gazu. Miałem ochotę zobaczyć to na własne oczy.
Ostatecznie szukanie i oglądanie wiertni zostawiłem sobie  na lepszą pogodę. Rzeczywiście cały czas wisi w powietrzu groźba jakiegoś opadu.
Mimo wszystko jechało się dosyć przyjemnie. Siąpić zaczęło zaraz po powrocie do domu, zatem koniec z rowerem. Dziś nie robiłem żadnych zdjęć.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 23.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)