blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(12)

Moje rowery

Stevens 3108 km
Kross 78807 km
Mc Kenzie 20244 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Po okolicy

Poniedziałek, 6 lipca 2015 | dodano: 06.07.2015

   Przejażdżka po najbliższej okolicy. Nic godnego uwagi.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 35.40 km (5.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Danków

Sobota, 4 lipca 2015 | dodano: 05.07.2015Kategoria ponad 100 km, pow. strzelecko-drezdenecki

   Nareszcie doszedł do skutku planowany od dawna wyjazd do Dankowa. Trochę obawiałem sie zapowiadanej przez meteorologów fali upałów, ale nie było najgorzej.
Ponieważ sieć lokalnych dróg okolic Skwierzyny nie jest w jakiś bezpośredni sposób związana z drogami na północ od szosy Gorzów - Strzelce Krajeńskie musiałem zastosować łącznik przez rezerwat  Zdroiskie Buki. Zatem pierwsza część do Zdroiska pokonana drogami które znam z wcześniejszych wyjazdów. Piękno doliny Santocznej kontempluję bez zatrzymywania.
Pierwszy króciótki postój w Zdroisku. Chciałem bardziej szczegółowo oglądnąć most na Santocznej. Ciekawostką tego niewielkiego w sumie mostu jest to że posiada w swojej konstrukcji tunel i komory minerskie. Nigdy dotyczczas nie miałem okazji aby obejrzeć go bardziej szczegółowo. Tunel i komory są. Trochę ciasne ale człowiek mojej postury może spokojnie wejść.  


Pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców Zdroiska (Zanzthal).


Wejście do tunelu minerskiego.



Tunel z komorami na ładunki minerskie.

     Następny przystanek w Santocznie. Santoczno podobnie jak Zdroisko w XVIII w było osadą hutniczą. W w czasie wojen napoleońskich produkowano tu kartacze dla armii pruskiej. W miejscowej hucie powstało również kilka części do Fauermaschine - pierwszej niemieckiej maszyny parowej. Fakt ten upamiętnia głaz ustawiony w pobliżu kościoła.
Ciekawa jest również historia miejscowego kościoła. Wraz z napływem nowych pracowników huty pojawiła się potrzeba budowy kościoła. Ponieważ nowi parafianie nie śmierdzieli groszem za zgodą Fryderyka II w roku 1767 zaadoptowali na cele religijne jeden z magazynów hutniczych. W latach 1818-1819 dobudowano szachulcową wieżę i odtąd dawny magazyn zaczął przypominać prawdziwy kościół. Bryła budynku kościelnego zachowała się w takim kształcie do dziś. W Santocznie zajrzałem jeszcze do lapidarium utworzonego obok starego zdewastowanego cmentarza protestanckiego i pod mostek na Santocznej. Zachował się tam mały wodospad, resztka jazu którego koła wodne napędzały hutnicze maszyny.


Kościół w Santocznie.


Kamień upamiętniający fakt wykonania w miejscowej hucie części do pierwszej niemieckiej maszyny parowej.


Pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców Santoczna (Zanzhausen). Zupełnie podobny do pomnika w Zdroisku.


Lapidarium w Santocznie. Miejscowy obywatel twierdzi że w pobliżu znajduje się jeszcze kompletnie zdewastowany spory cmentarz żydowski.


Kaskada na Santocznej. Stąd czerpały energię maszyny huty.

   Ruszam do Dankowa. Czeka mnie ok. 10 km zupełnie niezłej, ale wąskiej szosy. Wąskiej gdyż na moich oczach wymijały się dwie ciężarówki z których jedna musiała się wycofać w dogodne miejsce i zjechać na pobocze aby przepuścić drugą. Od Dankowa część mojej trasy pokrywa się z trasą opisaną niedawno przez dornfelda w jego wpisie "Krzyż Wielkopolski - zwiedzanie"
   Danków średniowieczne miasteczko które straciło swoje znaczenie po "prywatyzacji". W końcu XV w. elektor Fryderyk II przekazał Danków swojemu lennikowi von Papsteinowi i w tym czasie pojawiła się ostatnia wzmianka o Dankowie jako miasteczku. Z tamtego okresu zachowały się resztki wałów i miejsce gdzie wznosiła się brama przy drodze do Barlinka. W pewnym oddaleniu od wałów, na przesmyku pomiędzy jeziorami Dankowskim i Kinołęka istniał gródek strażniczy.  Dalsza część wałów miejskich ciągnąca się wzdłuż drogi biegnącej w kierunku Strzelec Krajeńskich została zniwelowana w XIX w w trakcie przebudowy drogi.
  Od strony Strzelc bezpieczeństwa Dankowa strzegł drugi gródek wznoszący się na nasypie wznoszącym się w pobliżu kościoła. Ponadto w Dankowie można zobaczyć resztki imponującego założenia folwarczno-pałacowego. Sam pałac nie zachował się, został zniszczony przez żołnierzy radzieckich.
   Pozostało jeszcze do odszukania zbudowane ok r 1857 mauzoleum rodowe rodziny von Brand, ostatnich właścicieli dóbr dankowskich i ruszam do Strzelec Krajeńskich. 




Kościół w Dankowie.


 Na wzgórzu widocznym za drzewami znajdował się gródek strzegący w średniowieczu przejścia od strony Strzelec Krajeńskich.


Jedna z bram prowadzących do wnętrza zabudowań folwarcznych.


Dawna oranżeria. Z tyłu widoczna stajnia z gołębnikiem.


Pozostałości wałów i fosy.


Mauzoleum von Brandów.


Wnętrze komory grobowej z niszami na sarkofagi.

   Strzelce Krajeńskie zaliczam przelotem zaglądając tylko do zabytków które zawsze kojarzą mi się z tym miastem, są to: kolegiata, baszta Więzienna i brama Młyńska.


Kolegiata mariacka w Strzelcach Krajeńskich.


Baszta Więzienna (Prochowa).


Brama Młyńska.

  Z Strzelec kieruję się w kierunku Starego Kurowa. Przy drodze do Starego Kurowa  znajduje się wioska Gardzko. Trafiłem tam zaciekawiony nagrobkami o których wspominał w swoim wpisie dornfeld. Są to pomniki nagrobne wzniesione na początku XIX w. ku czci Heinricha Gottloba Ludwika von Holzendorfa i jego małżonki. Przez jakiś czas miejscowy majątek dzierżawił Franz Balthasar Schonberg von Brenckenhoff który w pewnym okresie swojego życia jako wysoki urzędnik Fryderyka II kierował osuszaniem i zasiedleniem łęgów nadnoteckich, w r 1772 z polecenia króla rozpoczął budowę Kanału Bydgoskiego. W późniejszym okresie odsunięty od stanowisk w wyniku podejrzeń o nadużycia. Z powodu tychże podejrzeń po śmierci skonfiskowano jego majątek. W swoich majątkach wprowadził uprawę i hodowlę bardziej szlachetnych i wydajnych gatunków i ras roślin i zwierząt. Prowadził między innymi jakieś próby wprowadzenia hodowli bawołów i wielbłądów. 


Kamień przy drodze do Gardzka. Upamiętnia fakt stacjonowania w Gardzku  (w marcu 1945) sztabu 4 Brygady Saperów. Później w czasach pokojowych brygada aż do jej rozwiązania w r. 1999 stacjonowała w pobliskim Gorzowie Wielkopolskim w koszarach przy ul. Chopina.


Kościół w Gardzku.




Pomniki Heinricha Gottloba Ludwika von Holzendorfa i jego małżonki.


Dawny zajazd w Gardzku.


I dawna szkoła.


   Dalsza droga to już tylko powrót do Skwierzyny. Ze względu na most na Noteci skusiłem się na drogę z Nowego Kurowa do Trzebicza. Myślę że już drugi raz nie skorzystam z tego skrótu. Siedem kilometrów bruku pozwalało na jazdę tylko po poboczach. Z Trzebicza do Goszczanowa szosą i kolejny skrót przez Puszczę Notecką do Skwierzyny.
   W planach były jeszcze leśniczówka Okno i jaz forteczny w Drezdenku. Leśniczówki musiałbym szukać dlatego tym razem odpuściłem, natomiast na jaz zabrakło czasu. W trakcie wycieczki zostałem poinformowany o wieczornych planach z grillem i piwkiem. Dotarłem do domu pół godziny przed czasem. Zdążyłem tylko spłukać pot i kurz. Przetarłem tamten kierunek, pewnie jeszcze tam kiedyś zawitam. Szkoda tylko że każdy wyjazd w tamte okolice to ponad 100 km.


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 129.40 km (18.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Po Skwierzynie w różnych sprawach

Piątek, 3 lipca 2015 | dodano: 05.07.2015

   Wyjazdy w celu załatwienia różnych spraw. Aż dziwne że nazbierało sie tego w jednym dniu 25 km
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 25.70 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do Międzychodu...po wodę z Laufpompy :)

Środa, 1 lipca 2015 | dodano: 02.07.2015Kategoria pow. międzychodzki

   Na Międzychód zdecydowałem się będąc już za mostem na Warcie. Do Międzychodu dotarłem południowym skrajem Puszczy Noteckiej przez Wiejce. Chciałem gruntownie zwiedzić miasto, ostatecznie jest niewiele większe od Skwierzyny zatem jakieś półtorej godziny powinno wystarczyć. Żeby mieć więcej czasu na zwiedzanie nigdzie po drodze się nie zatrzymywałem,  a i tak znów nic z tego nie wyszło. Przejechałem tylko obok portu, skręciłem w głąb miasta, dotarłem pod muzeum i zaraz za pocztą zostałem zaproszony na kawę. Zapraszający jest kuzynem żony i mimo że mieszka zupełnie gdzie indziej  prowadzi wraz z żoną w pobliżu własną działalność gospodarczą. Właśnie zamykali zakład i nie skończyło się tylko na wymianie grzeczności.


Muzeum - dawna siedziba magistratu.


Może tego dokładnie nie widać, ale dwujęzyczne napisy w rejonach zamieszkałych przez mniejszości narodowe to już bardzo stary pomysł. Dziś mniejszości w Międzychodzie nie ma, napis natomiast został.


Pomnik powstańców wielkopolskich w okolicy dworca kolejowego i wyjazdu na Muchocin.

   Po rozstaniu pozostało tylko ruszać do domu. Jeszcze pozostała jedna sprawa, woda z Laufpompy. Z drogi do Międzychodu została mi pusta butelka po napoju. Celowo jej nie wyrzucałem. Naczynie pozwoliło mi wziąć próbki wody do testowania na samym sobie. Z moją półtora litrową butelką byłem tylko marnym detalistą. Do wody była dwuosobowa kolejka z kilkoma 5-litrowymi butlami, za chwilę taka sama za mną. Jeszcze przed Skwierzyną zużyłem 1/3 próbki. Woda zupełnie smaczna, zapach po kilku łykach przestaje przeszkadzać, bardziej dalekosiężne działanie chyba nie nastąpi. Reszcie mojej próbki żona przygląda się i wącha z daleko idącą rezerwą. Przy braku czujności mogę nie zdążyć jej skonsumować i trafi tam gdzie jej zdaniem powinna trafić.
   Powrót miał się odbyć partyzanckimi drogami przez lasy. I znów z braku czasu plan został zrealizowany połowicznie. Z Międzychodu wyjechałem w kierunku Muchocina i zaraz za granicami miasta zagłębiłem się w las. Drogę do Strychów i Goraja pokonałem jeszcze zgodnie z założeniem. W Goraju krótka analiza czasu i wychodzi że najlepiej będzie skorzystać z szosy. Dziś ruch był stosunkowo umiarkowany. Nawet żaden z kierowców nie usiłował straszyć rowerzysty wyprzedzając na przysłowiową żyletkę, co często się tam zdarza.
A zwiedzanie odłożone znów na następny wyjazd do Międzychodu.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 75.00 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(5)

W kierunku Kostrzyna (na wyrost :))

Poniedziałek, 29 czerwca 2015 | dodano: 30.06.2015Kategoria gm. Bledzew

   Drogę w kierunku Kostrzyna wybrałem ponieważ jest niemal płaska i prosta. Nie miałem ochoty na jakieś wycieczki tematyczne więc ta wydawała mi się na dziś w sam raz.
   Przy wjeździe w drogę 24 od wiosny trwają roboty drogowe. Właśnie zaczyna się wyłaniać z ziemi nowy kształt tego skrzyżowania. Będzie to rondo. Mniej więcej na środku budowanego ronda do niedawna stał rozpadający się betonowy pomnik upamiętniający przemarsz 2 Armii WP. Pomnik jest nadal w stanie rozkładu, ale został przeniesiony na pobliski leśny parking, na wprost  bunkra wchodzącego w skład GW Ludendorff. Nowa lokalizacja będzie chyba nawet lepsza od poprzedniej. Może przy okazji, jako bardziej wyeksponowany doczeka się jakiegoś remontu. Przy okazji robót odsłonięto kilkutonowe bloki betonowe z resztkami obciętych szyn. Sądzę że są to resztki zapór drogowych związanych z tym bunkrem.
   Tuż przed granicami gmin Bledzew i Lubniewice, na dziesiątym kilometrze od Skwierzyny przed rokiem 45 istniała osada Wilhelmsthal. Później chyba nie została zasiedlona, a na pewno całkowicie o niej zapomniano. O osadzie tej nie znalazłem nigdzie żadnej informacji poza tym że była administracyjnie związana z Pniewem k/ Osiecka .  Osada leżała kilkaset metrów od szosy, w kotlince pomiędzy pasmami podłużnych wzgórz. Dziś zostały tylko ślady czterech zagród, leśniczówki i mały cmentarzyk z resztkami kilkunastu nagrobków. Miejsce to wskazał mi kiedyś znajomy grzybiarz. Dziś tam również zaglądnąłem.


Użytek ekologiczny na zapleczu Wilhelmsthal.


Remiza dla ptactwa, w krzakach fundamenty domostwa.


Cmentarzyk, kwatera dziecięca.






Wewnątrz zniszczonego nagrobka portal lisiej nory.

   Ponieważ zamarudziłem trochę czasu w Wilhelmsthal to dzisiejszego popołudnia udało mi się dojechać tylko do zajazdu leżącego kilka kilometrów przed Krzeszycami. Zrobiło się zbyt późno aby jechać dalej. Było już kilkanaście minut po dwudziestej kiedy zawracałem na mostku nad Rudniczanką.
   Chciałem jeszcze zajrzeć do miejsca gdzie kiedyś stała stacja kolejowa Wałdowice-Rogi. Zrezygnowałem, bo akurat na drodze biegnącej po starym torowisku zajęła stanowisko przydrożna hostessa. Nie chciałem przeszkadzać w pracy. Do Skwierzyny dotarłem tuż przed zmrokiem.


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 64.00 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Po okolicy po raz drugi

Niedziela, 28 czerwca 2015 | dodano: 28.06.2015

   Podobnie jak wczoraj. Nic ciekawego, chociaż plan był ociupinkę ambitniejszy. Mieliśmy z Arturem dotrzeć do Krzeszyc, niestety w połowie drogi spłoszył nas kapuśniaczek. Zawróciliśmy spod Wałdowic. Jeszcze przed powrotem, dla wyjaśnienia sytuacji zrobiliśmy krótką przerwę nad zalewem. Deszczyk zaczął się wzmagać. Postanowiliśmy wracać. Wprawdzie już po paru kilometrach wyjrzało słońce ale nie zmienialiśmy decyzji.
   Jeszcze przed wieczorem spenetrowałem kolejny jagodnik, na którym ktoś podobno widział, a nawet zbierał jagody. Były ale wielkości łebka od szpilki. Szkoda sobie zawracać głowy tegorocznym runem leśnym.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 64.00 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Po okolicy

Sobota, 27 czerwca 2015 | dodano: 27.06.2015

   Nic ciekawego. Wyjazd dla zażycia odrobiny ruchu. Jazda drogami które pokonywałem tyle razy że mogę jechać z zamkniętymi oczami. W pierwszej części Popowo, Zemsko, Stary Dworek. W drugiej Murzynowo, Dobrojewo i Gościnowo. Wiszące chmury zniechęcały do dalszych wycieczek.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 65.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Stary Dworek, Bledzew

Środa, 24 czerwca 2015 | dodano: 24.06.2015Kategoria gm. Bledzew

   Dziś sprawdziłem kolejny jagodnik lesie za leśniczówką Bledzewko. Na jagody chyba nie ma co liczyć. 
Dawno nie byłem w Bledzewie, więc skorzystałem z okazji. W Bledzewie ciekawiły mnie postępy na budowie nowych mostów na Obrze i kanale który odprowadza do Obry wody Ponikwy (Jordanki). Mosty te mają w przyszłości zastąpić dotychczas użytkowane, w tym jeden zwodzony rolkowy most forteczny. Obydwa dotychczasowe mosty są zabytkami i chyba zostaną zachowane. Może nawet ktoś się pokusi o próbę odtworzenia brakujących mechanizmów i uruchomienie mostu rolkowego. Ech, rozmarzyłem się :).
Ciekawość zaspokoiłem, a postępy robót widać na zdjęciu.


Most obrotowy w Starym Dworku.


Postępy na budowie.


Bledzew żegna.
Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 28.00 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Lisie Góry i jagody

Poniedziałek, 22 czerwca 2015 | dodano: 22.06.2015

   Po pracy wyskoczyłem do lasu za bunkrami GW Ludendorff na Lisich Górach. Chciałem sprawdzić jak tego lata obrodziły jagody na tamtejszych jagodnikach. Zazwyczaj tam bywały, w tym roku jednak nie dopisały.  Nadciągający kapuśniaczek zniechęcił mnie do poszukiwań w odleglejszych miejscach.

Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 15.00 km (9.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Niedzielna wycieczka rodzinna

Niedziela, 21 czerwca 2015 | dodano: 21.06.2015

   Pogoda nie najlepsza, ale na tyle stabilna że zrobiliśmy sobie z żoną rekreacyjną wycieczkę rodzinną. Trasa prowadzi przez Zemsko i Popowo. Powtarzana tyle razy że nawet małżonce już się znudziła. Sugeruje że w następną niedzielę można byłoby ją zmienić.
Cóż, przy tego typu wyjazdach nawet nie ośmielam się forsować swoich pomysłów, niech sobie sama wybiera dokąd jedziemy. Podobno przy moich propozycjach zawsze błędnie szacuję deklarowaną odległość (zwłaszcza niedopuszczalny jest błąd z odległościami większymi niż obiecywane), wybierane nawierzchnie też pozostawiaja zazwyczaj wiele do życzenia. A tak przy jakichkolwiek objawach niezadowolenia jestem kryty i zawsze mogę powiedzieć  "sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało".


Rower:Mc Kenzie Dane wycieczki: 31.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)