blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76946 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Na przełaj przez puszczę

Środa, 8 kwietnia 2015 | dodano: 08.04.2015

   Dałem się po pracy namówić na kolejny wyjazd. Dziś jeździmy po przeciwnej stronie miasta. Początkowo w kierunku Świniar i Nowego Dworu. W polu przed Świniarami spaceruje pierwszy bocian w tym roku. Rzecz jasna pierwszy którego widziałem osobiście.


Pierwszy tegoroczny "klekot"

   W Nowym Dworze zrodził się pomysł aby przebić się przez Puszczę Notecką na przeciwległy skraj do Lipek Wielkich. Puszcza na tej wysokości ma około 18 km szerokości. Po drodze mijamy oczko które na mapie z lat trzydziestych nosi nazwę Mazädel See. Pewnie wcześniej nosiło poczciwe miano Moczadła, na współczesnej mapie bez nazwy. Przy drodze fundamenty domku myśliwskiego. W dalszej drodze mijamy jeszcze jeden ślad po osadzie i leśniczówce Jabłonka


Zarastające "Mazädel See"

   Następny przystanek dopiero w Lipkach. Właśnie mija 19-ta, najwyższy czas wracać prosto do domu.


W Lipkach Wielkich

W Dobrojewie w przydrożnym rowie skończył żywot borsuk pechowiec. To już któryś z kolei na tym odcinku


Rower: Dane wycieczki: 56.00 km (19.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Okolice dalsze i bliższe

Wtorek, 7 kwietnia 2015 | dodano: 07.04.2015

   Nie planowałem na dzisiaj żadnych wyjazdów ale skoro pojawił się złakniony kilometrów skorzystałem z okazji i dołączyłem do niego. Wyjazd w kierunku Bledzewa ale bez żadnych konkretnych pomysłów dokąd jedziemy. Za Bledzewem zagłębiamy się w lasy, aby ostatecznie po 15 km jazdy leśnymi drogami pożarowymi znaleźć się w Trzebiszewie. Przez chwilę było nawet wahanie czy aby nie odwiedzić Glinika, ostatecznie kierunek niemal ten sam. Z Trzebiszewa wracamy do Skwierzyny dawną drogą międzynarodową która po wybudowaniu drogi szybkiego ruchu spadła do roli drogi gminnej z odległą kolejnością zimowego otrzymania o czym informuje stosowna tablica przed nieczynnym barem pod Trzebiszewem.
W domu niechcący skasowałem ustawienia licznika. Nie wiem czy nie jest to dobry moment do zamiany starej padliny na coś nowszego.


"Osiołkowi w żłoby dano, w jeden owies w drugi siano". To dokąd jedziemy?

 
W lesie przy szosie kostrzyńskiej znaleźliśmy taki betonowy obiekt. Prawdopodobnie miał on coś wspólnego z łącznością. Identyczny znajdował się kiedyś pod Trzebiszewem 
na trasie budowy S-3

Rower: Dane wycieczki: 40.00 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

"Weselcie się nadzieją"

Poniedziałek, 6 kwietnia 2015 | dodano: 07.04.2015Kategoria Puszcza Notecka

   "Weselcie się nadzieją" - taki napis widnieje na kamieniu przy leśniczówce Nadziejewki. Myślę że jest stosowny do kończących się właśnie świąt. 



   Po rozstaniu się z świątecznymi gośćmi, dla spalenia chociaż części dodatkowych kalorii wyskoczyłem przed wieczorem na przejażdżkę. Przy okazji świat pomyślałem właśnie o tym kamieniu. Dziś sprawdziłem, nadal stoi chociaż napis stał się trochę mniej czytelny niż wtedy kiedy zobaczyłem go pierwszy raz.
    Tytułem wstępu parę słów o Nadziejewkach (Hoffnung) -  była to nieistniejąca już dziś osada położona na południowym skraju Puszczy Noteckiej na zachód od Krobielewka, oddalona o jakiś kilometr od drogi do Międzychodu. W okresie międzywojennym istniało tam kilkanaście gospodarstw, obecnie pozostały tylko zabudowania leśniczówki. Nadziejewki powstały w XVIII w. w ramach osadnictwa na prawie olenderskim. Po dwustu latach gospodarzenia  ludzie opuścili domy i pola, a puszcza odebrała swoją własność. Zachowała się jeszcze część nagrobków na cmentarzyku położonym w pobliżu drugiej leśniczówki przed Krobielewkiem. W roku 2008 miejscowość została formalnie zniesiona.


Jeden z budynków. Wydaje się że korzysta z niego któreś z kół łowieckich


Po prawej leśniczówka


Słupek-drogowskaz z pobliskiego skrzyżowania dawnych dróg łączących puszczańskie osady 

Zdjęcie z innego wyjazdu, ale na tym słupku zachowały się strzałki i nazwy miejscowości

   W drodze powrotnej zatrzymałem się w miejscu gdzie kiedyś był cmentarz Skrzynicy. Skrzynica byłaby również wsią wymierającą gdyby nie kilkanaście domków letniskowych. Wracając do tematyki cmentarnej. W niektórych miejscowościach w ramach porządkowania tych starych niszczejących nekropolii tworzy się lapidaria. Podobnie jest w pobliskim Krobielewku. Przy którymś z pobytów w Krobielewku zaszedłem żeby je zobaczyć. Niektóre z nagrobków wydawały mi się znajome, ale widziałem je nie w Krobielewku a właśnie w dziś nieistniejących miejscowościach tj.  Nadziejewkach, Pechludze i Kazie. Może jestem w błędzie ale moim zdaniem powinny pozostać w puszczy, tam gdzie zostały prochy tych których upamiętniały. Natomiast w Skrzynicy z cmentarza uchowało się jedynie kilka tui i ta kupka gruzu. Nawet nieczytelny jest jego zarys w terenie. Lapidarium w Skrzynicy jak widać nie będzie.



   Zajechałem również do Świniar, w miejsce gdzie ongiś znajdował się pałac. Interesowały mnie fragmenty rzeźb które kiedyś widziałem nad stawem w parku pałacowym. Dziś ich już nie było, a znalazłem tylko taką ławeczkę.



   Więcej się już nie zatrzymywałem. Powrót prosto do domu. Wszystkie bruki od Świniar do Nowego Dworu w obydwie strony traktuję jako jazdę w terenie. Zresztą i tak przy nich trzeba było jechać poboczem, a zatem tak jakby drogą gruntową.

Rower: Dane wycieczki: 46.00 km (16.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przytoczna i Świniary

Sobota, 4 kwietnia 2015 | dodano: 04.04.2015

   Nareszcie aura przestała szaleć. Niektóre chmurki jeszcze straszyły deszczem, ale ostatecznie kończyło się za każdym razem tylko na lekkim pokropieniu. Dzisiejsze moje wyjazdy odbywały się w trzech podejściach. Rano dwukrotnie w sprawie ostatnich przedświątecznych zakupów - razem około 8 km. Po wykonaniu przypadających na mnie zadań zostałem zwolniony na resztę popołudnia.
   Drugi wyjazd w swojej znacznej części odbył się w terenie. Trasa przez Zemsko - Popowo - Twierdzielewo - Rokitno - Przytoczną - Nową Niedrzwicę - Krasne Dłusko i z Dłuska do domu pokonana szosą tylko na odcinkach z Skwierzyny do Popowa i pomiędzy  Niedrzwicą a Dłuskiem. Drogi terenowe po deszczach błotniste ale przejezdne. Większość miejsc przez które przejeżdżałem opisałem i obfotografowałem w swoich wcześniejszych wpisach na blogu. Jedyne zdjęcie które dziś zamieszczam przedstawia dom seniora "Pogodna Jesień" w Rokitnie. Dom seniora jest prywatną inicjatywą, działa chyba od 2011. Wcześniej w tym miejscu działała, o ile dobrze pamiętam, szkoła podstawowa. Budynek szkoły został wchłonięty przez znacznie rozbudowany obecny obiekt.



   Przed samym wieczorem zostało jeszcze do zagospodarowania trochę czasu i w związku z tym zrobiłem sobie trzeci i ostatni dzisiejszy wyjazd za Wartę, w kierunku Świniar.

Rower: Dane wycieczki: 73.00 km (19.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Szlakiem wiat przystankowych

Czwartek, 2 kwietnia 2015 | dodano: 02.04.2015

   Od kilku dni bardzo dynamiczna pogoda nie pozwala na wyjazdy dalsze niż po zakupy do Biedronki, dziś jednak zostałem poproszony o wyjazd do Zemska. Zaryzykowałem jazdę dłuższą drogą przez Popowo. Udało się ją przejechać bez przemoczenia, a zawdzięczam to dwóm wiatom przystankowym oraz sklepowi. Pierwsza fala opadów dopadła mnie jeszcze w Skwierzynie, znalazłem schronienie w przydrożnym sklepie. Wiata przy remizie w Popowie pozwoliła przeczekać kolejną małą zamieć.





   Na rozdrożu przed wiatą istnieje trójkątny placyk z kapliczką. Kilkakrotnie natknąłem się w internecie na informację że w przeszłości w tym miejscu znajdował się cmentarz ewangelicki. Za cmentarzem przemawiałyby zachowane kamienne słupki ogrodzenia, jednak nie jest on zaznaczony na żadnej starej mapie. Na podobnym rozdrożu ale po przeciwnej, zachodniej, stronie wioski znajduje się czynny do dziś cmentarz komunalny. Za kapliczką widoczne zabudowania stacji kolejowej.
   Po zamieci Słońce wyszło na kilkanaście minut. Zdążyłem w tym czasie przejechać do Zemska i znów przed deszczem ratuje mnie miejscowy przystanek - wiata. 
   Powrót do Skwierzyny przez Stary Dworek. Tym razem bez opadów wytrzymało nieco dłużej i dlatego pozwoliłem sobie na parę dodatkowych kilometrów. I pewnie jeszcze pozwoliłbym sobie na więcej gdyby nie kolejna powtórka z śniegiem i deszczem.

Rower: Dane wycieczki: 40.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Nowa Wieś, Templewo

Sobota, 28 marca 2015 | dodano: 28.03.2015

   Popołudniowy przejazd trasą Skwierzyna - Bledzew - Sokola Dąbrowa - Nowa Wieś - Templewo - Goruńsko - Bledzew - Skwierzyna.
   Przed wyjazdem widziałem przejazd kolumny pojazdów 3. Szwadronu 2. Pułku Kawalerii armii amerykańskiej wracających z ćwiczeń na poligonie w Drawsku Pomorskim. Amerykanie dzisiejszą noc mają spędzić w miejscowych koszarach.
   Dzisiejsza trasa należy do często przemierzanych przez znajomych mi bikerów. Sam również jeżdżę tą trasą przynajmniej kilkanaście razy w roku. Fajna widokowo, kilkanaście podjazdów i zjazdów, niewielkie natężenie ruchu. Jedzie się z przyjemnością.
   Przed wyjazdem nie sprawdziłem baterii w aparacie, później okazało się że energii starczyło tylko na zdjęcie kościoła w Nowej Wsi. 


Kościół w Nowej Wsi - zbudowany w latach 1758-60 staraniem bledzewskiego opata cystersów Józefa Loki. 

   Przed Bledzewem zboczyłem w nową drogę pożarową prowadzącą nad jezioro Czyste. Poprzedni dojazd do kąpieliska nie należał do łatwych zwłaszcza po deszczach, lub dłuższym ich braku. W pierwszym przypadku błoto, w drugim piach i pył.
   Z Czystego jadę już prosto do domu.


Rower: Dane wycieczki: 54.00 km (3.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wałdowice

Środa, 25 marca 2015 | dodano: 25.03.2015Kategoria pow. sulęciński

   Przejazd trasą Skwierzyna - Wałdowice - Lubniewice - Osiecko - Bledzew - Skwierzyna. W Wałdowicach zrobiłem krótką przerwę przy maleńkiej elektrowni wodnej działającej w miejscu dawnego młyna wodnego na Lubniewce. Obiekt nie wygląda na oczko w głowie właściciela. Zabudowania młyna dawno pochłonęła przyroda, obwałowanie przy budowli piętrzącej wodę naprawione doraźnie workami z piaskiem. Mała kaskada przy lewym brzegu też chyba jest wynikiem destrukcyjnego działania sił natury.


Lubniewka


Krata  od strony wody wysokiej




Od strony niskiej wody


Nowy mostek przy elektrowni


Fundamenty zabudowań młynarza

Do leśniczówki i nad zalew nie zaglądałem. Zaczęło się robić późno a chcąc wracać przez Lubniewice mam do pokonania jeszcze ok 2/3 drogi. Pomimo że nie zatrzymywałem się już nigdzie, zmrok i tak dopadł mnie w Bledzewie.


Budynek bramny nowego zamku w Lubniewicach

Rower: Dane wycieczki: 61.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Sokola Dąbrowa; Goruńsko

Poniedziałek, 23 marca 2015 | dodano: 23.03.2015

  Jeszcze jedno wolne popołudnie. Sesji zdjęciowej nie było. Dziś przejechałem zachodnim brzegiem Obry od Starego Dworku do Bledzewa. Jazda odbyła się częściowo bezdrożami, za to z wspaniałymi widokami na plątaninę kanałów i starorzeczy wijących się po dnie doliny w wszystkich możliwych kierunkach. Kosztowała mnie sporo wysiłku i nie wiem czy jeszcze kiedyś skuszę się dobrowolnie na jej powtórzenie. Żeby nie wracać przedwcześnie dorzuciłem jeszcze kilka kilometrów jadąc do Sokolej Dąbrowy. Z Sokolej przejazd brukami do Goruńska. Dziś w Goruńsku był chyba jakiś dzień wolności dla kundli. Na kolonii rolniczej wybiegały za mną dosłownie z co drugiej zagrody. Na szczęście nie wkładały serca w pogoń za łydkami bikera i większość zniechęcała się po kilkunastu metrach. Z Goruńska powrót do Skwierzyny. Do miasta dotarłem wraz z zapadającym mrokiem.

Rower: Dane wycieczki: 49.00 km (11.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Twierdzielewo, Rokitno

Niedziela, 22 marca 2015 | dodano: 22.03.2015Kategoria gm. Przytoczna

   Na dzisiejszą niedzielę nie miałem żadnych planów. Trochę zimna, ale piękna, słoneczna pogoda zachęciła do spędzenia popołudnia poza miastem. Rano chyba był przymrozek, pomimo południa natrafiałem w lesie na zamarznięte kałuże.
   Wybrałem się do Twierdzielewa poszukać dogodnego dojazdu do jeziora Żabno, następnie nad jezioro Rokitniańskie, był jeszcze pomysł zahaczenia o plażę na Lubikowskim. Podobno w Lubikowie trwa wyburzanie domków-slamsów przy plaży, chciałem zobaczyć jak to teraz będzie wyglądało.
   Do Twierdzielewa dotarłem swoją zwykłą leśną drogą od strony Popowa. Żabno objechałem w około 75 %, znam teraz prawie wszystkie dojazdy. Dostęp do wody istnieje chyba tylko w jednym miejscu, gdzie indziej wszędzie trzciny i uginający się pod nogami grunt. Na całym zachodnim brzegu ciągnie się linia okopów sprzed 1945 r.


Stare okopy z okresu II wojny światowej nad Żabnem.


 Żabno widziane z jedynego miejsca gdzie był dostęp do wody.

   Następnie na kilkanaście minut zaglądnąłem do Twierdzielewa. Wioska jest w skali mikro, gospodarstw chyba nie więcej jak 14, taki jest najwyższy numer domu jaki wypatrzyłem. Ale jest w niej kościół, remiza OSP, kiedyś była szkoła. Dla zainteresowanych wypoczynkiem jest gospodarstwo agroturystyczne. Do większości sąsiednich miejscowości tylko drogi gruntowe. 


Kościółek w Twierdzielewie



   Do Rokitna również jadę drogą gruntową. W miejscu oznaczonym na starych mapach jako jeziorko Małe Rokitniańskie powstał nowy punkt czerpania wody ppoż. Obok figurki w Rokitnie skręcam w drogę prowadzącą nad jezioro. Kiedyś nad jeziorem Rokitniańskim funkcjonował ośrodek wypoczynkowy jakiejś fabryki włókienniczej z Bielawy. Piękna lokalizacja, miejsce oddalone od szumu i gwaru większych ośrodków, ba nawet do najbliższego Rokitna jest kilka kilometrów leśnymi drogami. Pewnie to oddalenie również przyczyniło się do tego że nikt nie przejął tego ośrodka.  Dziś ośrodek pozostał wspomnieniem, pozostało tylko kilka zrujnowanych domków, resztki pomostu. Szkoda że piękne jezioro pozostaje niewykorzystane turystycznie.


Coś nowego zbudowane przy drodze do Rokitna


Jezioro Rokitniańskie


Niszczejące resztki budynków ośrodka nad Rokitnem.

Żeby nie wracać drogą którą tu przyjechałem wydostałem się jakąś ścieżką na skraj lasu i stamtąd drogą na przełaj przez pola dotarłem do Kalwarii Rokitniańskiej. Dziś tylko przeciąłem ją w poprzek, zrobiłem zdjęcie najbliższej stacji drogi krzyżowej i wydostałem się na szosę do Rokitna.






W dole widoczne J. Lubikowskie.

Przed drogą powrotną do Skwierzyny zajrzałem w Rokitnie  w miejsce jeszcze niedawno zarośnięte krzakami. Dziś trwa tam budowa którejś z kolejnych kaplic na drodze krzyżowej. Jest to wzniesienie nieopodal wsi, do dziś nazywane Górą Kościelną. Na tym wzgórzu w roku 1705 rozpoczęto budowę kościoła mającego zastąpić dotychczasowy drewniany, który nie był wystarczająco duży, by pomieścić wciąż rosnącą rzeszę pielgrzymów przybywających do cudownego obrazu. Z nieznanych powodów budowa kościoła wkrótce została wstrzymana. Może były to kłopoty finansowe bledzewskich cystersów, może jakaś szalejąca w tamtym okresie zaraza. Ostatecznie istniejący do dziś barokowy kościół zaczęto budować dopiero po 30 latach, w roku 1740 na specjalnie usypanym wzgórzu, w samym środku wsi. Natomiast nieukończoną budowlę rozebrano, pozostały w ziemi jedynie jej fundamenty widoczne na poniższych zdjęciach.


Rokitno - relikty fundamentów na Górze Kościelnej


Fragment fundamentów wyeksponowany w piwnicy budowanej kaplicy


Góra Kościelna - widok na sanktuarium


Góra Kościelna - widok na kaplicę o której wspominałem w http://jorg.bikestats.pl/1284496,Miedzychod-z-lini...


Jedna z ładniejszych kaplic na stoku wzgórza


Kapliczka - punkt orientacyjny dla udających się nad jezioro.

Na Lubikowo zabrakło już chęci i czasu.


Rower: Dane wycieczki: 44.00 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Glinik

Sobota, 21 marca 2015 | dodano: 21.03.2015Kategoria gm. Deszczno

   Na dzisiejszy wyjazd dołączył do mnie kolega z pracy. Od dawna miałem zamiar przejechać wzdłuż istniejącej w latach 1912-1949 linii kolejowej  414a Rudnica – Kniazin(nieistniejący rozjazd gdzieś w okolicy Żubrowa). Dzień wydawał się dobry aby spróbować jazdy na odcinku od Rudnicy do Lubniewic, resztę zostawiając sobie na inną okazję. Jak się później okazało nie był na tyle dobry aby nawet dotrzeć do samej Rudnicy.
   Kilka tygodni temu Robak zaintrygował mnie wspominając o "Małym Półwyspie" nad jeziorem Glinik. Chciałem zatem połączyć ten wyjazd z dokładniejszym spenetrowaniem brzegów Glinika. Do jeziora dotarliśmy od szosy kostrzyńskiej. Wschodni trudno dostępny brzeg jest mi znany z wcześniejszych wyjazdów, niemal na całej długości wysokie skarpy stromo opadające do wody. Wybieramy zatem brzeg zachodni jadąc czerwonym szlakiem rowerowym. Poniżej południowego cypla jeziora znajduje zabagniona się kotlinka z odpływem do jeziora. Kotlinka jest użytkiem ekologicznym "Nad Glinikiem". Kolejne urozmaicenie linii brzegowej stanowi spory półwysep wyniesiony na kilka metrów nad poziom wody, brzegi łagodne, łatwo dostępne. Półwysep połączony z lądem wąskim przesmykiem, w kilku miejscach trzeba przeskakiwać nad rozlewiskiem. Z półwyspu widoczna w oddali plaża i Mały Półwysep.


Przesmyk o którym wspominam wyżej.


Widok z półwyspu na południową część jeziora


Na wprost plaża i Mały Półwysep

Własnie tu po opuszczeniu półwyspu nastąpiła radykalna, wymuszona sytuacją zmiana planów. Tylna opona kolegi dostała przepukliny. Robimy doraźny remont metodami Adama Słodowego (starsi pamiętają jego program "Zrób to sam"). Za pomocą sznurka i taśmy izolacyjnej wepchnęliśmy jajo z powrotem, ale dalsza jazdy wydawała się trochę ryzykowna. Przerwę urządziliśmy sobie przy plaży. Właśnie kilka rodzin z dziećmi przymierzało się do spławienia Marzanny. Naprzeciwko plaży półwysep który mnie tutaj sprowadził.


Marzanna nadziana niczym Azja Tuchajbejowicz


Półwysep widziany z plaży

Groblą pomiędzy jeziorem a stawami przedostajemy się na drugi brzeg. Tam widzę że na ten półwysep już kiedyś próbowałem wejść, wtedy nie dało się dotrzeć suchą stopą i odpuściłem. Z półwyspu widzimy chyba żeremie bobrowe, bo czym w takim razie byłaby ta sterta gałęzi na wodzie. Na cypelku ławki, stolik i maszt. No i "nasi tu byli", pozostawili tylko butelki.



Ścieżka na Mały Półwysep


Żeremie bobrowe ?


Na samym cypelku

   Za stawami przejeżdżamy na druga stronę strumyka do ścieżki przyrodniczej i wracamy przez Brzozowiec do Skwierzyny.




    Pomimo całego mojego sceptycyzmu, dotyczącego zastosowanych metod usuwania awarii, eksperyment powiódł się znakomicie. Udało się dotrzeć do domu. Może niepotrzebnie przerywaliśmy zaplanowaną wycieczkę? :) 
     Natomiast kilkanaście z dzisiejszych kilometrów nie ma nic wspólnego z Glinikiem, tuż przed zmrokiem jeździłem jeszcze do Zemska.


Rower: Dane wycieczki: 68.00 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)