- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Ciekawość zaspokojona, czyli Rojewo
Niedziela, 13 listopada 2016 | dodano: 13.11.2016
Swojego czasu ciekawość żony wzbudziło Rojewo w którym nigdy nie była (żeby było dowcipniej wychowała się w miejscowości odległej o niecałe 7 km. od Rojewa). Przyjemna popołudniowa pogoda zachęciła do przewietrzenie tyłka, zatem kierunek Rojewo.
Rojewo bliżej niezainteresowanym znane jest jedynie z przystanku autobusowego stojącego samotnie w lesie przy drodze do Międzyrzecza tuż za tablicą "Gmina Międzyrzecz wita". Teraz po zbudowaniu trasy S -3 nawet ten przystanek stracił rację bytu ponieważ najbliższa przeprawa przez drogę szybkiego ruchu znajduje się w odległości ok 1 km., ale po drugiej stronie trzeba ten kilometr odrobić i dołożyć jeszcze jeden. Sama osada należy do kategorii tych w których wrony zawracają. Zainteresowana zobaczyła Rojewo, a dalsza trasa przez Kalsko została zrobiona tylko dla urozmaicenia.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
35.41 km (18.00 km teren), czas: 02:53 h, avg:12.28 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Martyrologiczne Brójce
Piątek, 11 listopada 2016 | dodano: 11.11.2016Kategoria gm. Brójce
Ostatnio dzięki znajomości z członkiem Towarzystwa Historycznego Ziemi Międzyrzeckiej wpadło mi w ręce trochę materiałów z sesji historycznej dotyczącej militarnej przeszłości Świebodzina i okolic która miała miejsce w Świebodzińskim Domu Kultury w październiku br.
Jednym z poruszanych tematów była problematyka odsuwania w niepamięć obozu pracy przymusowej w Brójcach. Obóz ten był związany z budowaną na początku lat czterdziestych autostradą Frankfurt n. Odrą-Poznań. Tamta budowa nigdy nie została ukończona, ale współcześnie niemal po jej śladach poprowadzono zbudowaną kilka lat temu "Autostradę Wolności" czyli A2.
Zastanawiając się dokąd można byłoby udać się w dzisiejszym świątecznym dniu pomyślałem o tym że można byłoby sprawdzić jak na miejscu wygląda stan faktyczny zaniku pamięci o martyrologii więźniów tego obozu. Do Brójc udałem się nieco okrężną drogą przez Bledzew-Boryszyn-Staropole-Jordanowo. Na odcinku z Jordanowa do Brójc celowo wypuściłem się w lokalną, częściowo gruntową, częściowo brukowana drogę. Właśnie przy końcowym odcinku tej drogi niemal na styku z A2 i DK 92 zlokalizowany był obóz "Bratz".
Kiedy w 1939 r. zapadła decyzja o budowie autostrady łączącej Berlin z Poznaniem, realizacji tego projektu z wykorzystaniem robotników przymusowych podjęła się organizacja Todta. Organizacja zajęła się również budową i rozmieszczeniem obozów dla pracowników. Były one tworzone co kilka kilometrów w pobliżu budowanej drogi. Jednym z takich obozów było Rozszerzone Więzienie Policyjne i Obóz Pracy Wychowawczej Policji Bezpieczeństwa w Brójcach (Erweitertes Polizeigefängnis und Arbeitserziehungslager der Sichesheitpolizei in Brätz). Administrowany przez SS obóz znajdował się kilkaset metrów od miejsca pracy. Powstał na przełomie 1940/41. Początkowo więźniami obozu byli Żydzi z łódzkiego getta, wkrótce zaczęto osadzać w nim również więźniów innej narodowości i jeńców wojennych. Otoczony drutami kolczastymi obóz zajmował przestrzeń o wymiarach ok. 120 na 150 m. na której stały w szeregu baraki mieszczące po ok 60 więźniów każdy. W narożnikach ogrodzenia stały wieżyczki wartownicze w których trzymali wartę uzbrojeni SS-mani.
Na przełomie 1942/43 w związku z pogarszaniem się sytuacji militarnej Niemiec zawieszono prace przy budowie autostrady, a więźniowie zostali skierowani do innych prac w okolicznych majątkach, przy kopaniu rowów melioracyjnych, przy budowie obiektów wojskowych w Trzcielu i przemyśle zbrojeniowym w pobliskim Świebodzinie.
Do obozu można było się dostać za różne przewinienia. Największą grupę więźniów stanowili uciekinierzy z robót przymusowych. Czas pobytu wahał się od dwóch tygodni do roku. Normą było nędzne wyżywienie ledwo wystarczające do przeżycia, zmuszanie do wyczerpującej pracy, poddawanie terrorowi fizycznemu i psychicznemu. Były przypadki zabójstw oraz wywożenia więźniów do obozów zagłady. Więźniów nie oszczędziła również epidemia tyfusu z lata 1944 która pochłonęła kilkaset ofiar. Szacuje się że zginęło tu ponad 2 tys osób, a ponad tysiąc zostało wywiezionych do obozów zagłady. Zwłoki ofiar zostały pochowane w nieoznaczonych mogiłach. Po wojnie ekshumowano na terenie obozu szczątki ok 100 osób które zostały pochowane w zbiorowej mogile na cmentarzu komunalnym w Brójcach.
Teren dawnego obozu wygląda jak na poniższych zdjęciach. Droga prowadząca na dawny plac apelowy z pomnikiem kompletnie nieoznaczona, trafiłem na nią jedynie dlatego że podejrzewałem jej istnienie i moją ciekawość wzbudziły pokolorowane słupki. Kamień przy DK 92 to lekka zmyłka, obozowisko znajduje się w pobliskim lesie i jest oddalone o kilkaset metrów.
W latach 1428-1945 Brójce były miasteczkiem. Pamiątką po prawach miejskich jest prostokątny rynek z traktem komunikacyjnym przecinającym go po przekątnej. Podobnie jak Skwierzyna Brójce posiadają dwa kościoły; jeden katolicki, drugi również katolicki ale odziedziczony po ewangelikach. Natomiast mnie interesuje cmentarz komunalny z pomnikiem ofiar obozu. Logika wskazywałaby że leży on przy ul. Cmentarnej, tymczasem ta wyprowadziła mnie ona na stary cmentarz ewangelicki i leżący po sąsiedzku żydowski.
Czas nie pozwalał już na dłuższe poszukiwania, a tubylcy u których można byłoby zasięgnąć języka gdzieś się zakamuflowali. Po powrocie do domu i sprawdzeniu w necie zobaczyłem że cmentarz komunalny leży przy drodze do Nowego Dworu i minąłem go w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów.
Teraz już bez zatrzymywania wracam do domu przez Łagowiec, Bukowiec i Międzyrzecz. Chcę uniknąć jazdy po zmroku. Udało się, zdążyłem tuż przed zmierzchem.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
95.23 km (20.00 km teren), czas: 05:46 h, avg:16.51 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Z wizytą do sąsiadów
Sobota, 5 listopada 2016 | dodano: 05.11.2016Kategoria ponad 100 km, pow. strzelecko-drezdenecki, Stare nekropolie i mauzolea
Metodami partyzanckimi, skrycie, leśnymi, puszczańskimi drogami dotarłem od Skwierzyny niemal do rogatek Drezdenka. A skoro byłem już na przedmieściach nie wypadało nie zajrzeć do śródmieścia.
W Drezdenku nie widziałem dotychczas jeszcze wielu ciekawych miejsc. Nie byłem na przykład w Parku Kultur Świata. Kilka lat temu w parku nad Starą Notecią w ramach rewitalizacji umieszczono pomniejszone repliki charakterystycznych budowli z wszystkich kontynentów. Park ten niemal przed wiekiem został założony na starym cmentarzu ewangelickim. Dziś naprawiłem ten błąd, park zwiedziłem, zrobiłem kilka zdjęć. Na blogu pominąłem fotografie Tadż Mahal, Sfinksa, wieży Eiffela i opery w Sydney. Przyczyną jest to że mam jakieś problemy z zamieszczaniem więcej niż cztery zdjęcia.
Ponieważ interesują mnie dawne mauzolea rodowe, a niedawno dowiedziałem się o kaplicy grobowej familii Stoltzów, zajrzałem również na cmentarz komunalny. Kaplica zbudowana w latach 1913-1914 w stylu rzymskim. Ernst Stoltz był miejscowym potentatem, właścicielem młyna i tartaku oraz jednym z darczyńców kościoła Przemienienia Pańskiego. Mauzoleum zachowane chyba w najlepszym stanie spośród znanych mi chociaż na nim również widać działanie zęba czasu
Z Drezdenkiem związana jest również osoba Karla Ludwiga Hencke, urzędnika pocztowego, astronoma amatora. Urodził się w Drezdenku i był jednym z najsłynniejszych mieszkańców miasteczka. To tutaj w swoim obserwatorium urządzonym na poddaszu domu, 8 grudnia 1845 r. zaobserwował na niebie nowa planetoidę. Nadał jej nazwę Astraea. Była to piata z kolei planetoida, a pierwsza odkryta po 38 latach. Do tej pory astronomowie uważali że nie ma ich więcej niż cztery. Hencke na tym nie poprzestał i kilka lat później odkrył kolejną planetoidę - Hebe. W 170 rocznicę odkrycia planetoidy Astraea w obecności praprawnuczki astronoma na domku przy ul. Łąkowej odsłonięto specjalną tablicę informująca, ze tutaj mieszkał i dokonywał epokowych odkryć skromny poczmistrz i wielki astronom. Domek jest naprawdę skromny, swoim wyglądem ocierający się wręcz o stan nazywany zazwyczaj ruderą. Zdjęcia domu nie zamieszczę z tych samych powodów jak wyżej.
Ponieważ do domu zostało jeszcze 50 km, a czas zaczął poganiać musiałem pożegnać Drezdenko i wracać. Jak wspomniałem w tytule, gminy Drezdenko i Skwierzyna mają wspólną granicę w puszczy pomiędzy Wiejcami a Lubiatowem i są sąsiadami. Zatem wynikałoby że do stolicy tej sąsiedniej gminy mamy 50 km :).
W drodze powrotnej, a jakże, zgodnie z prognozami synoptyków nie uniknąłem deszczu. Dopadł mnie ponad 30 km od domu, a przed kompletnym przemoczeniem uchroniła mnie wożona przezornie w sakwie kurtka przeciwdeszczowa.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
103.08 km (40.00 km teren), czas: 06:51 h, avg:15.05 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Niespodziewane grzybobranie
Czwartek, 3 listopada 2016 | dodano: 03.11.2016
Dzisiejszy wyjazd w zamyśle miał polegać na błąkaniu się po leśnych dróżkach wokół Bledzewa. Plan zrealizowałem tylko połowicznie. Na przeszkodzie stanęła spora kolonia sów (kani) na które natknąłem się na skraju pól pod Krzywokleszczem. Wycieczka zamieniła się w grzybobranie, a po napełnieniu sakwy z konieczności zawróciłem do domu. Przy podsumowaniu zbiorów okazało się że było ich ponad 60, a na deser trafił się jeszcze dorodny prawdziwek.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
39.40 km (30.00 km teren), czas: 03:19 h, avg:11.88 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W końcu słoneczna złota polska jesień
Niedziela, 23 października 2016 | dodano: 23.10.2016
Po południu zrobiła się cudowna słoneczna złoto- jesienna pogoda. W tym roku to chyba ostatnia szansa na wycieczkę w pastelowych, nostalgicznych klimatach, przecież za tydzień może być już szaro. Szkoda byłoby zmarnować takie popołudnie. No to zrobiliśmy sobie z małżonką sympatyczną niedzielną wycieczkę. Było tradycyjne Zemsko i Popowo, zaryzykowaliśmy przejazd przez piaski w Twierdzielewie, przez odludzia tzw Kolonii Nowa Skwierzynka żeby po blisko 40 km dotrzeć do Skwierzyny tuż przed zachodem słońca.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
39.87 km (13.00 km teren), czas: 03:13 h, avg:12.39 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Skwierzyna - Gorzów, Gorzów - Skwierzyna
Sobota, 22 października 2016 | dodano: 22.10.2016Kategoria Gorzów
W przypadku pogodnej soboty miałem opracowany plan wycieczki do Drezdenka trasą która co najmniej do Lubiatowa prowadzi przez Puszczę Notecką. Rano jednak padało a po nocnym deszczu na osiedlowych drogach zostały spore kałuże. Oczami wyobraźni zobaczyłem takie same na puszczańskich drogach i całkowicie straciłem chęć do taplania się w błocie. Zresztą wcale się nie pomyliłem bowiem jadąc później w kierunku Gorzowa widziałem na wylotach leśnych dróg całe oceany pełne wody i błota.
Deszczyk był jakiś taki nieśmiały i jak już wspomniałem zdecydowałem się na jazdę do Gorzowa bocznymi drogami przez Borek, Ciecierzyce i z powrotem przez Santok. Przejeżdżając ul. Kobylogórską nie odmówiłem sobie przyjemności zajechania pod pałacyk zbudowany na początku XX w. w miejscu starszego dworu nazywanego Kuhburg. Kiedyś już tu na blogu wspominałem o tym pałacyku.
Drugim miejscem w którym lubię się zatrzymać podczas przejazdów bez zagłębiania się w miejską dżunglę, jest most Lubuski (jeśli się nie mylę co do jego nazwy). Widać z niego jedną z ładniejszych panoram śródmieścia Gorzowa, a po przeciwnej stronie mostu dawny port i stocznię. Za sprawą jakiejś przebudowy są obecnie pewne trudności z pokonaniem ul. Warszawskiej. Chyłkiem i bokami jakoś przedostałem się na drugą stronę budowy i dalszą drogę odbyłem już bez zatrzymywania. Chociaż - zatrzymałem się na skrzyżowaniu za Polichnem aby wyciągnąć z sakwy kurtkę przeciwdeszczową. Po kilkuset metrach okazała się niepotrzebna i do samego domu nie spadła już kropla deszczu.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
71.38 km (1.00 km teren), czas: 04:17 h, avg:16.66 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ...09
Piątek, 21 października 2016 | dodano: 21.10.2016
Kolejna wycieczka z serii przedwieczornych wypraw po najbliższej okolicy. Spora część jazdy szutrowymi drogami gminnymi w okolicy Przytocznej. Trasa prowadziła przez Krasne Dłusko-Nową Niedrzwicę - Przytoczną - Rokitno - Twierdzielewo - Chełmsko.
Przejeżdżając obok skwierzyńskiego ratusza na miejscu nowiutkiej fontanny zauważyłem sporą dziurę w płycie rynku. Niecałe dwa tygodnie temu nawierzchnia rynku i fontanna były uroczyście oddane do użytku po niedawnym remoncie. Misa tej fontanny nie wyróżniała się specjalnie na tle pozostałej nawierzchni, ot lekkie zagłębienie do którego spływała tryskająca woda. Dziś do fontanny podobno wjechał widlak-ładowarka. Oczywiście ładowarki normalnie pod ratusz nie podjeżdżają codziennie. Ten miał tam coś do zrobienia, nikt jednak chłopaka nie uprzedził że pod misą fontanny jest pusta przestrzeń z jej bebechami a zakrywające ją płyty przewidziane są najwyżej pod ciężar człowieka a nie ciężkiej maszyny. Wygląda to teraz tak.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
35.54 km (23.00 km teren), czas: 02:14 h, avg:15.91 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka .. 08
Środa, 19 października 2016 | dodano: 19.10.2016
Ponieważ od rana padało na żaden wyjazd dziś nie liczyłem. Dopiero wieczorem nieśmiało wyjrzało słoneczko, i te słoneczko skusiło mnie na przetestowanie efektów pracy z wczorajszego popołudnia. Trasa tradycyjna Stary Dworek, Zemsko, Popowo, a testowałem tylne koło które przez jakiś czas będzie musiało mi jeszcze służyć.
Po ostatnim wyjeździe zauważyłem dziwne bicie tylnego koła, a bliższe oględziny wykazały że nastąpiło podłużne pęknięcie felgi. Na nowe musiałbym poczekać kilka dni, a ponieważ miałem przednie koło z uszkodzoną piastą postanowiłem spróbowałem wykorzystać dobre elementy z obydwu i stworzyć jedno dobre. Operacja przekładania piasty i szprych się udała, udało się uregulować symetrię, zlikwidować bicia. Dziś założyłem ogumienie i zamontowałem je na rower. Próba jazdy pokazała że na razie nie muszę się spieszyć z zakupem nowego.
Naprawy tego typu można traktować jedynie jako hobby, bo wobec ceny nowego koła nie maja chyba jakiegoś większego ekonomicznego uzasadnienia.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
26.72 km (2.00 km teren), czas: 01:39 h, avg:16.19 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ...07
Poniedziałek, 17 października 2016 | dodano: 18.10.2016
Kolejna przedwieczorna przejażdżka. Ubogie możliwości urozmaicania tras siłą rzeczy powodują że trzeba jeździć tymi samymi drogami. Dziś dla urozmaicenia pojechałem do Chełmska i następnie drogami technicznymi przy S-3 do Popowa. Dalej jak zwykle Zemsko, Stary Dworek, zmrok i do domu.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
30.58 km (7.00 km teren), czas: 01:58 h, avg:15.55 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Śladami Radusza
Sobota, 15 października 2016 | dodano: 15.10.2016Kategoria ponad 100 km, pow. międzychodzki
O wyprawie do Radusza myślałem już przed dwoma laty ale zawsze odkładałem ją na później. Dziś zdecydowałem się na przekroczenie drogi Międzychód-Drezdenko i odwiedzenie tego tajemniczego miejsca. Szkoda tylko że nie zaopatrzyłem się w jakąś sensowną mapę tamtego terenu dlatego polegałem głównie na interaktywnej mapie Międzychodu obejrzanej w internecie i odtwarzanej w pamięci oraz niebieskim szlaku rowerowym. Nie znając terenu i położenia śladów Radusza nadrobiłem sporo kilometrów trzymając się szlaku gdy tymczasem centrum Radusza i większość śladów po nim znajdują się w pobliżu leśniczówki Kamień.
Wspomniany Radusz był onegdaj olbrzymią i rozległą jak na puszczańskie warunki wsią o rozproszonej zabudowie liczył bowiem około 100 gospodarstw i ponad 600 mieszkańców w większości pochodzenia niemieckiego. Był pierwszą wsią na terenie Puszczy Noteckiej która została założona na prawie olenderskim. Około 1700 r. przybyli tu pierwsi osadnicy pochodzący z Dolnego Śląska. Z biegiem czasu wieś się rozrastała. Utrzymywała się z rolnictwa i pomimo słabych gleb była niezwykle zamożna. Przeciętne gospodarstwa liczyły po ok 80 ha, niektóre przekraczały 100, a zdarzały się nawet do kilkuset ha. W wiosce znajdowały się kościół ewangelicki, szkoła, poczta, kilka karczm, młyny, kuźnia, dwa cmentarze i zbudowana w 1930 r strażnica Straży Granicznej.
Kiedy po traktacie wersalskim Radusz znalazł się po polskiej stronie granicy część dotychczasowych mieszkańców odmówiła przyjęcia polskiego obywatelstwa i musiała opuścić swoje domy. Ich miejsce zajęli polscy osadnicy, którzy przed wojną zajmowali około 10% zagród. Niemcy stanowili nadal zdecydowana większość mieszkańców, ale obie społeczności żyły obok siebie zgodnie aż do wybuchu wojny.

Radusz - pamiątkowy kamień ustawiony w 1933 r. podczas pierwszych obchodów Święta Lasu. Wydarzenie to zbiegło się z ukończeniem prac zalesieniowych po wielkiej gradacji strzygoni choinówki która w latach 1923-24 zniszczyła 70% drzewostanu Puszczy Noteckiej.

Radusz - strażnica na wersalskiej granicy. Obecnie zostały po niej tylko fundamenty.


Radusz - strażnica na wersalskiej granicy. Obecnie zostały po niej tylko fundamenty.

Radusz - karczma.


Radusz - poczta.
Główną przyczyną zniszczenia wsi była pasja łowiecka dostojników Rzeszy i chęć powiększenia obwodu łowieckiego. Od 1940 okoliczne lasy stały się terenem polowań Artura Greislera- namiestnika Warthegau i Hermana Goeringa i wówczas rozpoczęło się wysiedlanie mieszkańców. Wysiedlano zarówno Niemców jak i Polaków, więc represje wobec ludności polskiej nie odgrywały tu chyba głównej roli. Kilkadziesiąt rodzin polskich zostało wysiedlonych i wywiezionych na roboty do Niemiec, natomiast niemieccy mieszkańcy Radusza otrzymali nowe gospodarstwa w okupowanej Polsce. Część domostw została zniszczona jeszcze w czasie wojny, pozostałe opuszczone sterczały do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku bowiem wysiedleni mieszkańcy nigdy już do Radusza nie powrócili. Kilka ocalałych zabudowań pełni dziś rolę leśniczówek.
Radusz- figurka św. Huberta przed droga zbaczającą do dawnego centrum wioski.

Radusz - jeden z cmentarzy.

Radusz - historyczne centrum wsi.

Radusz - gospodarstwo.
W drogę powrotną wybrałem się przez Sowią Górę, Gościm i północnym skrajem Puszczy. Nadłożyłem pewnie co najmniej 20 dodatkowych kilometrów i nie zdążyłem do domu przed opadami, ale zarazem uniknąłem powrotu przez Wiejce które już dziś widziałem lub szosą z Poznania której szczerze nie lubię.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
121.25 km (27.00 km teren), czas: 07:24 h, avg:16.39 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

