blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76866 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Diabelska Góra

Niedziela, 19 lutego 2017 | dodano: 19.02.2017Kategoria Puszcza Notecka

     Tytułowa Diabelska Góra to olbrzymia wydma w Puszczy Noteckiej. Tyle tytułem wstępu, a teraz trochę o ostatnim zlodowaceniu. 
     Otóż puszcza jako całość leży w części Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej. Pod koniec epoki lodowcowej wody topniejących lodowców naniosły na ten teren olbrzymie ilości piasku. Po ustąpieniu lodowca odsłonięte zostało niemal 1000 km² przepłukanych przez polodowcowe wody piasków. Porastająca je skąpa roślinność tundrową nie stanowiła żadnej przeszkody dla hulających wówczas wiatrów zachodnich.  Zachodnia część puszczy to teren z którego piaski zostały wywiane, dopiero na wschód od linii Wiejce – Lubiatów pojawiają się powtarzające się pasy podłużnych wydm, poprzecznych do kierunku wiejących wiatrów. Przy północnym skraju puszczy w pobliżu doliny Noteci spotyka się wydmy podłużne o bezładnym ułożeniu i niewielkiej długości.
  Później w miarę łagodnienia klimatu roślinność zatrzymała proces tworzenia wydm i w takim stanie możemy je teraz podziwiać
  Jedną z najwyższych wydm tego typu w zachodniej części Puszczy jest wspomniana Diabelska Góra. Wypatrzyłem ją kiedyś na jednym z arkuszy Messtischblattów - niemieckich przedwojennych  map topograficznych w skali 1:25000 z których często korzystam wyjeżdżając w puszczę.  Pagórek nie jest wysoki, jakieś 10 - 15  metrów wysokości względnej (69 m. npm.) I mijałem go wielokrotnie, ale nigdy nie zbaczałem z drogi żeby wdrapać się na szczyt.  Wydma imponuje swoją rozległością, zawiera co najmniej kilkanaście km³ żółciutkiego piaseczku.

Diabelska Góra
Podjazd na Diabelską Górę.

  Na tym samym arkuszu Messtischblatta znalazłem również jakiś kamień oznaczony jako pomnik i nazwany Friedels-Steinem. Kiedyś już go nawet szukałem bezskutecznie.
  O obydwu obiektach wiedziałem wcześniej, ale impulsem który wygonił mnie do lasu była współczesna mapa którą dostałem w ubiegłym tygodniu od kolegi z pięknie wyrysowanym na miejscu Friedels-Steina krzyżem maltańskim. Tak jak przewidywałem, w miejscu o współrzędnych ściągniętych z mapy nie ma śladu po jakimkolwiek kamieniu. Widocznie już dawno uległ zniszczeniu.
   Przy okazji zboczyłem z szlaku do miejsca gdzie była leśniczówka Jabłonka.
   Na jazdę po puszczy zdecydowanie za wcześnie, trzeba przeczekać aż ustąpi zmarzlina i nadmiar wody wsiąknie w piasek.

Jabłonka
Tu była osada Jabłonka.  


Rower: Dane wycieczki: 54.30 km (35.00 km teren), czas: 04:08 h, avg:13.14 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Nie siedź w domu, jedź ....

Środa, 15 lutego 2017 | dodano: 15.02.2017

...no właśnie, dokąd?   Chociaż dni już dłuższe, to popołudnia nie pozwalają jeszcze na jakąś sensowną wycieczkę. Trzeba się zadowolić jazdą wokół tych samych miejsc. Zatem komu w drogę, temu trampki.


Rower: Dane wycieczki: 25.65 km (0.00 km teren), czas: 01:39 h, avg:15.55 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Ociupinka ruchu

Poniedziałek, 13 lutego 2017 | dodano: 13.02.2017

    Ociupinka ruchu nigdy nie zaszkodzi.  Wypad zrobiłem po to żeby nie zapomnieć jak wygląda najbliższa okolica. A w międzyczasie parę nieistotnych elementów zniknęło z krajobrazu Murzynowa, i jeden dosyć istotny w Skwierzynie. Zniknęły przęsła prowizorycznej przeprawy przez Wartę, a jeszcze zupełnie niedawno były .



Rower: Dane wycieczki: 28.74 km (0.00 km teren), czas: 01:46 h, avg:16.27 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Młyny wokół Bledzewa

Sobota, 4 lutego 2017 | dodano: 05.02.2017Kategoria gm. Bledzew

   Prognozy meteorologów na nadchodzący weekend były złe nastawiłem się wobec tego na lenistwo. I tak spędziłbym obydwa dni gdyby nie potrzeba wyskoczenia do Zemska, a skoro już wyjechałem to przedłużyłem ten wyjazd o parę kilometrów. Kiedy ponownie pojawiłem się przed obliczem małżonki, kompletnie ubłocony aż do ... obniżonego pasa, na pierwszy rzut oka postawiła mi diagnozę. Jej zdaniem kwalifikuję się w pełni do leczenia u czubków. Oczywiście nie mogłem jej oficjalnie przyznać racji, ale wewnętrznie czuję że tak bardzo się nie pomyliła.
   Trasa na dzisiejszą wycieczkę urodziła się w piątek wieczorem w rozmowie z znajomymi zaciekawionymi którymś z bledzewskich młynów. Ominąłem tylko jeden, starodworski. Przyznam że po trudnościach napotkanych na poprzednich drogach stchórzyłem.
   Ponieważ część z tych obiektów już nie istnieje posłużyłem się niemiecką mapą z 1938 r. Wszystkie powstały jeszcze w epoce przedindustrialnej lub na jej początku, więc źródłem energii napędzającej maszyny były pobliskie rzeczki i strumienie.


Teren dzisiejszej eksploracji. Gwiazdkami zaznaczyłem kamienie milowe wyprawy.

   Najbardziej oddalony był młyn Grunziger Heidemühle (Goruński Młyn Wrzosowy?) na Strudze Jeziornej, dopływie Obry. Struga Jeziorna wypływa z Jeziora Buszno, płynąc poprzez Pieski, Kęszycę Leśną, oba jeziora w Kursku, Chycińskie  uchodzi do Obry, a w zasadzie do odnogi Zalewu Bledzewskiego. Dziś to miejsce nazywa się Grądzkie, kilkaset metrów stad na wysokim brzegu zalewu można podziwiać obwałowania i fosę średniowiecznego grodziska. Młyn funkcjonował tutaj mniej więcej do roku 1910, właśnie wtedy zaczęła działać elektrownia wodna w Bledzewie i koryto rzeczki stało się zatoką Zalewu Bledzewskiego. Rzeczka płynęła w szerokiej dolinie której strome brzegi wynoszą się o kilkanaście metrów nad poziom wody, a jedynie w tym miejscu zbliżają się do siebie na jakieś 30-50 m. Dziś na miejscu grobli młyńskiej wody rzeczki przepływają przez podwójny przepust rurowy zbudowany na potrzeby Lasów Państwowych. Patrząc z mostu widzimy pod powierzchnią wody równoległe mury jakiejś budowli hydrotechnicznej, i jest to jedyny ślad po budowli młyna. Kilkadziesiąt metrów wyżej zachowały się natomiast fundamenty zagrody młynarza. Zamieszkiwała w niej rodzina młynarza. Na początku XX wieku była mowa o kilkunastu osobach, więc zapewne była tam zakwaterowana również część jego pracowników.

Zalew Bledzewski
Zalew Bledzewski. Przed zalaniem dna doliny płynęła tędy Struga Jeziorna.

Grądzkie (Grunziger Heidemühle)
Grądzkie (Grunziger Heidemühle). Pod powierzchnią wody widać mury budowli młyńskiej.

Grądzkie (Grunziger Heidemühle) - ruiny domu młynarza
Grądzkie (Grunziger Heidemühle) - ruiny domu młynarza. 

   Droga od zabudowań młynarza do mostku zbiega z stromego brzegu z nachyleniem ok. 30º. Na tej oblodzonej górce miałem jedną z większych jazd (na butach). Nieopatrznie razem z rowerem wyszedłem na środek drogi i straciłem przyczepność, odtąd każda próba ruchu powiązana była z osuwaniem się w dół. Zanim odzyskałem kontrolę nad kierunkiem ruchu w kilku ślizgach zjechałem jakieś 15 m.

Grądzkie - lodowisko na drodze
Grądzkie - lodowisko na drodze.

   Kolejne trzy młyny leżały nad strumykiem Ponikwa, nazywanym również Jordanką. Ponikwa zbiera wody wypływające z mokradeł leżących za Nową Wsią i pod Sokolą Dąbrową. Przy mostku na drodze z Sokolej Dąbrowy jej wody zostały rozdzielone, część z nich skierowana była do młyna Hintermühle. Do dziś zachowały się tylko kamienny mostek nad Jordanką z kawałkiem drogi dojazdowej do młyna (reszta drogi zaorana) i fragmenty przyziemia. Nad strumykiem gospodarzą bobry, a nieco niżej leżą stawy rybne. Nawiasem mówiąc właścicielka stawów przyjechała poprawić kwiaty pod stojącym nieopodal krzyżem i zainteresowała się kto tam się pęta nad brzegiem strumyka. Widok aparatu wyjaśnił jej wszystko i rozstaliśmy się po wymianie uprzejmości.

Bledzew mostek na Ponikwie przy ruinach młyna (Hintermühle)
Bledzew - mostek na Ponikwie przy ruinach młyna (Hintermühle). 

Bledzew - droga do Hintermühle
Bledzew - droga do Hintermühle.

Bledzew - Ponikwa przy Hintermühle
Bledzew - Ponikwa przy Hintermühle.

Bledzew - ruiny młyna Hintermühle
Bledzew - ruiny młyna Hintermühle.
 
  Kilkaset metrów dalej w stronę Bledzewa próbuję czasem przedostać się na drugi brzeg Ponikwy. Na co dzień jest tam bród przeznaczony dla ciągników, dla cyklistów pozostaje ryzykowny skok przez strumyk. Dziś natrafiłem na kładkę zbudowana przemyślnym sposobem z miejscowego materiału. Przedostałem się tam dla cmentarza żydowskiego. Właśnie tam w lesie za ulicą Wodną znajduje się kilkunastoarowy cmentarzyk na którym zachowało się kilka macew. Kilkuletnie krzaczki wskazują że od czasu do czasu jest czyszczony. Natomiast ulica Wodna na jej leśnym odcinku w pełni zasługuje na swoją nazwę, jest wodno-lodowa i przejazd nią wymaga ekwilibrystycznych umiejętności.

Bledzew - Ponikwa
Bledzew - Ponikwa.

Bledzew - cmentarz żydowski
Bledzew - cmentarz żydowski.

   Ul. Wodna w Bledzewie przechodzi w ul. Młyńską. Budynek młyna chociaż zaniedbany stoi i nawet nosi ślady jakiegoś bardzo nieśmiałego remontu. Zastanawiałem się czy on rzeczywiście był wodny skoro Jordanka płynie prawie 100 m. od budynku, sytuacje wyjaśniły ślady częściowo zasypanej młynówki. Coś obiło mi się o uszy że obecnymi właścicielami młyna jest małżeństwo polsko-niemieckie które ma względem niego jakieś ambitniejsze plany

Bledzew - dawny młyn wodny przy ul. Młyńskiej
Bledzew - dawny młyn wodny przy ul. Młyńskiej.

   Zaułkami Bledzewa wydostałem się na ul. Starodworską. Droga do młyna nad Tymianą zazwyczaj piaszczysta dziś jest pokryta kilkucentymetrową warstwą błota. Wszystko za sprawą chwilowo nieprzepuszczalnego bo zamarzniętego podłoża. Leżący nieco na uboczu miasteczka młyn spełnia obecnie role odrobinę zaniedbanego domu mieszkalnego. Obok, w kierunku ujścia Tymiany do Obry leży dobrze zagospodarowane gospodarstwo agroturystyczne i stawy. Kilka zdjęć i wracam do Bledzewa.

Bledzew - droga do młyna nad Tymianą (Thiems Mühle)
Bledzew - droga do młyna nad Tymianą (Thiems Mühle).

Bledzew - staw młyński na Tymianie (Thiems Mühle)
Bledzew - staw młyński na Tymianie (Thiems Mühle).

Bledzew - młyn nad Tymianą (Thiems Mühle)
Bledzew - młyn nad Tymianą (Thiems Mühle).

   Pozostał jeszcze jeden młyn. Jest to budynek tzw. młyna słodowego leżący przy ul. Plac Klasztorny. Obecny budynek ma rodowód XIX-wieczny, został jednak zbudowany na miejscu wcześniejszego młyna leżącego na zapleczu zburzonego kompleksu klasztornego cystersów. Do dziś zachowała się w tym miejscu łąka z śladami po stawie i młynówce. Rolę młynówki spełniała rzeka Jordanka uchodząca obecnie do Obry poprzez sztuczny kanał wykopany w latach trzydziestych ubiegłego wieku w ramach budowy MRU. Dziś dawnym korytem Jordanki sączy się strumyk odprowadzający wody roztopowe spływające z leżącego wyżej Bledzewa.

Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle)
Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle).

Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle)
Bledzew - dawne dno stawu przed młynem słodowym.

   Ubłocony w najwyższym stopniu wydostaję się na szosę do Skwierzyny, trochę doprowadzam się do cywilizowanego wyglądu i wracam do domu po krzywdzącą opinię na temat mojego stanu umysłowego.



Rower: Dane wycieczki: 43.18 km (16.00 km teren), czas: 03:26 h, avg:12.58 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wokół domu,wte i wewte.

Niedziela, 29 stycznia 2017 | dodano: 29.01.2017

  Rodzinny wyjazd w celach rekreacyjnych. Tempo dostosowane do możliwości małżonki.


Rower: Dane wycieczki: 38.42 km (0.00 km teren), czas: 05:55 h, avg:6.49 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Wzdłuż Warty do Muchocina.

Sobota, 28 stycznia 2017 | dodano: 29.01.2017Kategoria gm. Przytoczna, pow. międzychodzki

   Dzień wolny, temperatura w pobliżu 0 ºC, słonecznie, bezwietrznie – warunki wymarzone na dłuższą wycieczkę. Pytanie tylko dokąd i którędy, z naciskiem którędy. Pytanie dokąd? pozostało otwarte do samego końca. Natomiast odpowiedź na pytanie którędy? przynosiły warunki panujące na gminnych drogach szutrowych w okolicy Przytocznej i Miedzychodu.
   Zrobiłem przejazd drogą szutrową prowadzącą u podnóża wałów warciańskich przeciwpowodziowych na odcinku od Krasnego Dłuska do Krobielewa. Droga na otwartych przestrzeniach, wystawiona wcześniej na działanie słońca a dziś zmrożona, idealnie szorstka.

Pałac w Krasnym Dłusku
Pałac w Krasnym Dłusku.

Krasne Dłusko
Krasne Dłusko. 

Gaj - stawy

Gaj - wolny chów
Gaj - wolny chów.

Krobielewo- przed pracownią lokalnego artysty rzeźbiarza
Krobielewo- przed zagrodą-pracownią lokalnego artysty rzeźbiarza.

Krobielewo - pracownia artysty
Krobielewo - pracownia artysty, rzut oka za bramę.

Krobielewko
Przeciwległy brzeg, Krobielewko.

  Jedną z ciekawostek Krobielewa jest szosa prowadząca od strony Goraja i kończąca się na barierze ustawionej na szczycie wału przeciwpowodziowego. Analogiczna sytuacja jest na przeciwległym brzegu w Krobielewku. Jest to ślad po najdłuższym drewnianym moscie w przedwojennych Niemczech zbudowanym w 1939 r. przez saperów Wermachtu w wiadomym celu. Granica państwowa przebiegała niecałe trzy kilometry dalej pomiędzy dzisiejszymi osadami Stryszewo i Muchocinek. Był to najbardziej na zachód wysunięty skrawek II Rzeczypospolitej. Do dnia dzisiejszego przy wale przeciwpowodziowym zachował się tam budynek rzecznego posterunku celnego.

Stryszewo - budynek przedwojennego rzecznego posterunku celnego na Warcie
Stryszewo - budynek przedwojennego rzecznego posterunku celnego na Warcie.


Ten sam posterunek na mapie WIG z 1936 r.

Stryszki - schron
Niemiecki schron graniczny w pobliskich (3,5 km) Stryszkach. Dziś tam nie dotarłem, zdjęcie z innej wycieczki.

   Za Muchocinkiem droga prowadziła przez las, była bardziej oblodzona ale przy odrobinie ostrożności zupełnie znośna. Miałem pewne pomysły na bliższe zapoznanie się z Muchocinem i pobliskim Jeziorem Winnogórskim, jednak czas, a właściwie jego brak wymusił odłożenie tego pomysłu na inne bardziej sprzyjające okoliczności.
   Sam Międzychód ominąłem, skręcając tuż za tablicą miejscowości w uliczkę Słodowy Młyn ukrywającą się za nasypem kolejowym. Wyprowadziła mnie na drogę do Starego Gorzycka. Skoro Stare Gorzycko, to siłą rzeczy musi być Wierzbno. Niestety kilkaset metrów na tym odcinku  dostępne było tylko dla łyżwiarzy. Od Wierzbna do domu prowadzi droga krajowa 24, ruchliwa i pozbawiona poboczy. Jeżeli jest to tylko możliwe staram się jej unikać i tylko dlatego spróbowałem alternatywnego szlaku przez Brzeźno, Lubikowo i Rokitno. Leśne odcinki były dziś przejezdne tylko dlatego że zamarzły, a następna taka okazja będzie pewnie dopiero latem w czasie suszy.

Pod Rokitnem
Pod Rokitnem.


Rower: Dane wycieczki: 64.22 km (49.00 km teren), czas: 05:01 h, avg:12.80 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Lubniewice

Niedziela, 22 stycznia 2017 | dodano: 23.01.2017

  Ten wyjazd nie miał żadnego podtekstu turystycznego, jazda dla jazdy. Boczne drogi gruntowe oblodzone, szkoda ryzykować.


Rower: Dane wycieczki: 53.58 km (0.00 km teren), czas: 03:11 h, avg:16.83 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Bukowiec

Sobota, 21 stycznia 2017 | dodano: 23.01.2017Kategoria gm. Miedzyrzecz

   Ewentualnych czytelników proszę o wybaczenie za nieco przydługie wywody historyczne. Tak już mam że lubię sobie czasem poględzić na temat miejsc które odwiedzam.
   Niedawno od kolegi otrzymałem trochę materiałów dotyczących Bukowca. Kolega jest pasjonatem lokalnej historii i pomimo że od wielu lat mieszka zupełnie gdzie indziej to Bukowiec jest jego rodzinną miejscowością i żywo interesuje się jego przeszłością.
   Bukowiec znałem wcześniej tylko z tranzytowych przejazdów, teraz po zapoznaniu się z jego historią widzę go w całkowicie innym świetle. Dzisiejszy Bukowiec jest praktycznie pozbawiony zabytków ale nie zawsze tak było. Do roku 1945 była to bogata i ludna wieś z pięknym majątkiem, z pałacem i pięknym parkiem, XVI wiecznym drewnianym kościołem i kilkoma pomnikami. Później dawna świetność stawała się tylko coraz odleglejszym wspomnieniem.
   Na przestrzeni kilkuset lat Bukowcem rządziło kilka rodzin zaczynając od Bukowieckich kończąc na Gersdorffach. Gersdorffowie byli właścicielami majątku w latach 1787 - 1945 i dziś wybrałem się na przejażdżkę po ich śladach.
   Pierwszym przedstawicielem tej rodziny władającym w Bukowcu był urodzony w 1760 r Leopold Zygmunt. W posiadanie Bukowca wszedł żeniąc się z przedstawicielką rodu Unrugów, poprzednich właścicieli dóbr. W młodości poświęcił się on służbie wojskowej. Służył w regimencie husarii Gebharda Leberechta von Blüchera będąc jego adiutantem. Blücher w późniejszym okresie dosłużył się stopnia feldmarszałka i był jednym z najważniejszych pruskich dowódców w okresie wojen napoleońskich. Pamiętamy jego rolę w bitwie pod Lipskiem i później w pokonaniu Napoleona pod Waterloo.
   W latach o których wspominamy miejscem stacjonowania tego regimentu kawalerii był Słupsk, ale aby nie stanowił on nadmiernego obciążenia dla mieszczan część poddziałów była rozlokowana w okolicznych miejscowościach. Jeden z szwadronów którym jeszcze jako major dowodził Blücher stacjonował w Miastku.
   Własnie w Miastku w 1791 r. przyszedł na świat kolejny przedstawiciel rodu Gersdorfów, Gustaw Leopold. Gustaw był człowiekiem o rozległych zainteresowaniach; próbował swoich sił w poezji, interesował się techniką, kolekcjonował numizmaty. Wszystkie pamiątki po nim spłonęły w pożarze pałacu w 1945 r, zachował się jedynie niewielki rymowany tekst na "Pomniku Wilka". Gustaw zmarł w 1865 r w swoim ulubionym miejscu pobytu, Folwarku Jeziornym (Seevorwerk.) znajdującym się nad brzegiem Jeziora Bukowieckiego. O folwarku jeszcze wspomnę później.
    Po śmierci Gustawa w Bukowcu gospodarzyło jeszcze trzy pokolenia Gersdorfów. Byli to Wilhelm Carl Hermann (1828-1992), jego syn Hans Otto (1864-1908) i wnuk Hermann. Hermann zmarł w okolicach Berlina w kwietniu 1945 r. Kilka miesięcy wcześniej podczas przemarszu przez Bukowiec wojsk radzieckich zmarła jego żona. Istnieją pogłoski że było to samobójstwo. Dzieci Hermanna rozproszyły się po Niemczech, Chile i Hiszpanii.
  Teraz wracam do nikłych śladów minionej świetności Bukowca. Jadąc od strony Międzyrzecza zaraz po minięciu Skoków mamy do wyboru dwie opcje; Pomnik Wilka, i miejsce gdzie do początku XX wieku stały zabudowania Folwarku Jeziornego (Seevorwerk.). Folwark znajdował się na południowym brzegu Jeziora Bukowieckiego i pełnił również funkcje leśniczówki . Od szosy do Wyszanowa prowadzi do niego żółty szlak rowerowy. Dziś w miejscu gdzie stały zabudowania folwarku istnieje tylko parking dla wędkarzy, a za parkingiem prostokątna działka porośnięta nieco nietypowym jak na las drzewostanem i krzakami śnieguliczki. Leśniczówka spłonęła na początku XX wieku i już nie została odbudowana w tym samym miejscu.


Tu był Folwark Jeziorny.

Jezioro Bukowiec
Jezioro Bukowieckie - taki był widok z okien Folwarku Jeziornego.

  Nową leśniczówkę i tartak Gersdorffowie wybudowali  przy szosie z Międzyrzecza do Bukowca. Tartak został zlikwidowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, natomiast zabudowania leśniczówki zachowały się do dziś, jest to osada nazywana "Czarny Bocian".


Czarny Bocian.

   Sama siedziba rodu w Bukowcu swój kształt z czasów swojej świetności, a której widoki zostały zachowane tylko na starych fotografiach, uzyskała pod koniec XIX wieku. Inicjatorem przebudowy był Hans Otto konserwatywny poseł do Sejmu Rzeszy. Pałac spłonął w 1945 r. Na jego miejscu pobudowane zostały garaże PGR-u. W trakcie budowy przed zniwelowaniem terenu nie przeprowadzono żadnych badań więc nic nie wiadomo o śladach po wcześniejszych dworach. Natomiast folwark zniszczał na wskutek gospodarowania przez PGR i późniejszych zmieniających się dzierżawców i właścicieli. W stosunkowo najlepszym stanie zachował się główny wjazd do folwarku. Okazały budynek bramny w swojej bryle nawiązuje do renesansowych budowli obronnych. Teren folwarku, jako prywatny, oficjalnie jest niedostępny. Zakaz można nieformalnie ominąć wchodząc przez dziurę w ogrodzeniu od strony parku.

Bukowiec - wiejska ulicaBukowiec - ulica 


Główny wjazd na teren folwarku.

  Od strony południowo-zachodniej rezydencja była otoczona parkiem. Park założony w rozległej kotlince w stanie obecnym jest całkowicie zdziczały i traktowany jako wygodne miejsce do wyrzucania starych opon, zużytego sprzętu domowego i połamanych mebli. Wysokość między dnem jaru a jego brzegami sięga ok 10-15 m. Śladem po alejkach są szpalery starych drzew i resztki schodów prowadzące na wyższy poziom. Na dnie istniał kiedyś ok 1,5 ha staw, obecnie wyschnięty.

Bukowiec - parkowa alejka
Bukowiec - parkowa alejka.


Wyschnięty staw w parku.

Bukowiec ruiny mauzoleum Gersdorffów
Tyle zostało z mauzoleum Gersdorffów.

   Na północnym skraju parku znajdowało się mauzoleum rodowe Gersdorffów. Mauzoleum zostało wysadzone w powietrze w latach siedemdziesiątych. Nie bardzo rozumiem czemu to miało służyć. Obecnie w tym miejscu leży tylko kupka zasypanych liśćmi gruzów. Kiedyś obok grobowca znajdował się zaniedbany grób, twierdzono że leży w nim żona ostatniego właściciela która popełniła tu samobójstwo podczas wyzwalania Bukowca w 1945 r.
   Wyjeżdżając z parku zapuściłem się przez dziurę na podwórze folwarczne. Trochę przez brak czasu, a trochę przez szacunek dla własności prywatnej nie zapuszczałem się głębiej. Ogólny widok zabudowań to stan trwałej ruiny.

Bukowiec- ruiny gorzelni
Bukowiec- ruiny gorzelni, reszta folwarcznego podwórza w stanie podobnym lub gorszym.

  Na koniec pobytu w Bukowcu próbowałem odszukać w terenie i zobaczyć pozostałości kolejnych ciekawostek. Na przedwojennych zdjęciach pokazywany jest pomnik cesarza Wilhelma II znajdujący się ok 100 m od bramy folwarku. Do dziś zachowało się tylko niewielkie wzniesienie na którym stał cokół z pomnikiem. Kolejny nieistniejący monument to pomnik leśniczego Wilhelma Obsta który stał na rozdrożu drogi prowadzącej na stację i do Sierczynka. Teoretycznie powinien tam znajdować się fundament pomnika, ja jednak nic nie znalazłem.


Kopczyk na którym stał pomnik Wilhelma II.

Bukowiec - tu stał pomnik leśniczego Obsta
Bukowiec - prawdopodobnie tu stał pomnik leśniczego Obsta. 

   Zawracam pod kościół. Obecna budowla pochodzi z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Poprzedni drewniany kościół z połowy XVI w. spłonął doszczętnie w 1978 r. Naprzeciwko kościoła widoczny jeden z dwóch imponujących cisów. Do drugiego nie dotarłem, rośnie gdzieś w pobliżu byłego pałacu.

Bukowiec - współczesny kościół. Poprzedni z XVI w. spłonął w latach siedemdziesiatych
Bukowiec - współczesny kościół. Poprzedni drewniany, z XVI w., doszczętnie spłonął w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. 

Bukowiec - jeden z cisów
Jeden z bukowieckich cisów.

   Przed powrotem zajrzałem na placyk z którego rozchodzą się drogi do Wyszanowa i Lutola. Uwagę przejeżdżających zwraca figura św. Krzysztofa. Fundament figury pierwotnie był fundamentem kriegerdenkmala poświęconego pamięci mieszkańców Bukowca poległych na frontach pierwszej wojny światowej. 


Patron podróżnych.

  Pod figurą św. Krzysztofa zakończyłem eksplorację Bukowca i zawróciłem do domu. 
 



Rower: Dane wycieczki: 74.76 km (6.00 km teren), czas: 05:31 h, avg:13.55 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Glinik, .....miał być :-).

Niedziela, 15 stycznia 2017 | dodano: 15.01.2017

   Chyba nigdy nie byłem zimą nad Glinikiem, przynajmniej sobie tego nie przypominam. I pewnie dziś byłbym, tak przynajmniej zamierzałem, ostatecznie jednak do celu nie dotarłem. Nie przewidziałem że warunki na leśnych drogach będą tak zdradliwe.
  Z założenia chciałem uniknąć nieciekawej jazdy szosą więc trasa miała początkowo przebiegać prawym brzegiem Obry z przeprawą przez most przy Lisiej Górze pod Starym Dworkiem, następnie do parkingu leżącego mniej więcej w połowie leśnego odcinka DK 24, nad jezioro i powrót drogą techniczną przy S-3.


Obra w zimowej szacie.


Lisia Góra.


   Zgodnie z planem udało się dotrzeć tylko do parkingu. Drogi były wprawdzie zasypane cienką warstewką śnieżnego puchu ale pod śniegiem było tylko zmrożone szorstkie podłoże. Przy odrobinie ostrożności jechało się całkiem przyjemnie. Zupełnie inaczej wyglądały drogi po północnej stronie szosy do Kostrzyna. Tam pojazdy leśników ubiły wcześniejszą warstewkę śniegu a odwilż i mróz zamieniły tę masę w lodowisko ukryte zdradliwie przed wzrokiem cyklisty pod świeżą warstwą puchu. Na odcinku niecałych 200 metrów zrobiłem dwa piękne ślizgi zakończone glebą. Po drugim przestałem wierzyć że później będzie lepiej. Do jeziora zostało jeszcze ok 4 km., czyżby kilkadziesiąt prawdopodobnych  kolejnych upadków? Nie, aż takiej determinacji w sobie nie miałem. Skapitulowałem i zawróciłem na świeżo przekroczoną szosę.
  Prawdziwe rozpoczęcie sezonu odkładam na bardziej sprzyjające warunki. 


Rower: Dane wycieczki: 30.61 km (13.00 km teren), czas: 02:13 h, avg:13.81 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Popowo, itd.

Niedziela, 8 stycznia 2017 | dodano: 08.01.2017

Na cóż można sobie pozwolić po zmroku jak nie na oklepaną trasę Popowo, Zemsko i Stary Dworek. Lekki śnieżek, poświata księżyca przenikająca przez chmury, mróz w okolicy -6 ºC , bezwietrznie, kompletny brak samochodów, nic dziwnego że jazda w takich warunkach usypia czujność. Na pełne nogi postawił mnie dopiero za Starym Dworkiem jakiś zwierzak który niespodziewanie wyrwał się z przydrożnego rowu wyskoczył na szosę i ponownie dał nura w chaszcze. W mgnieniu oka przypomniała mi się zielonooka chupacabra o której wspominał onegdaj na swoim blogu MLJ i poczułem  jak skoczyła mi adrenalina. Prawdopodobnie był to jednak tylko nasz swojski szarak którego podobnie jak mnie uśpiła cisza i brak ruchu drogowego. 
  Gdyby nie ta szczypta stresu wyjazd byłby bezbarwny chociaż dosyć przyjemny.


Rower: Dane wycieczki: 22.27 km (2.00 km teren), czas: 01:26 h, avg:15.54 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)