- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Na Górę Trębacza
Niedziela, 9 kwietnia 2017 | dodano: 10.04.2017Kategoria gm. Pszczew
Jak zwykle w niedzielę - rytuał, rodzinna wycieczka rowerowa. Dziś udało mi się namówić małżonkę na wyprawę na Górę Trębacza do Zielomyśla. Niemal do samej wieży widokowej na szczycie można dotrzeć z Skwierzyny drogami szutrowymi. Żeby nie straciła ducha walki na wszelki wypadek przemilczałem że Zielomyśl jest odległy o ponad 20 km.
Szkoda że przy wieży turysta nie uświadczy już tablicy z legendą o szwedzkim trębaczu, i innych które były tu jeszcze w ubiegłym roku. Niestety współcześni Wandalowie docierają również do miejsc odludnych. Za przykładem swoich dalekich germańskich przodków z starożytności nie posuwają się jeszcze do wyciągania gwoździ z murów Rzymu, sorry, z drewnianej konstrukcji wieży widokowej, na razie ograniczyli się tylko do zniszczenia wszystkich tablic informacyjnych.

Powrót bezdrożami został stanowczo zawetowany, a moje obiekcje do drogi krajowej 24 zbagatelizowane.
Szosa z Zielomyśla do Wierzbna przyjęta entuzjastycznie - pusta, gładka, idealna do rowerowych spacerów. Ale po pokonaniu odcinka Wierzbno - Chełmsko, bez poboczy, za to z kolumnami ciężarówek za plecami przyznała że teraz już rozumie dlaczego chciałem jej uniknąć.
Rower:
Dane wycieczki:
50.60 km (19.00 km teren), czas: 03:26 h, avg:14.74 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Za Obrę
Wtorek, 4 kwietnia 2017 | dodano: 04.04.2017
Do Zemska wyjazd w potrzebach (nie moich :-)), a po załatwieniu sprawy zrobiłem wypad dla przyjemności (teraz już dla siebie) w lasy za Obrę. Myślałem że zdążę dotrzeć do miejsca które nazywam roboczo jego przedwojenną nazwą "Wilhelmsthal". Życie zweryfikowało pomysł na minus, zawróciłem. Zabrakło mi około pół godziny żeby dotrzeć na miejsce przed szarówką.
Rower:
Dane wycieczki:
30.58 km (8.00 km teren), czas: 01:45 h, avg:17.47 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krobielewo
Niedziela, 2 kwietnia 2017 | dodano: 03.04.2017Kategoria gm. Przytoczna
Rytualna coniedzielna dwuosobowa wycieczka rodzinna. Trasa nietypowa dla tego rodzaju wycieczek, bo wałami nad Wartą do Krobielewa.
Przypadkiem natrafiliśmy na otwarte drzwi kościółka w Krobielewie. Administracyjnie jest to filia parafii z Goraja. Wnętrze bardzo surowe w tonacji bieli i błękitu. Pewnie nie zaszkodziłby tu jakiś remont, widać że budowla nadgryziona jest już zębem czasu a szkoda byłoby gdyby kościółek nie przetrwał naszych czasów. Pani opiekująca się świątynią w rozmowie z żoną wspomniała o jakiejś dotacji przyznanej na naprawę dachu, dobre i to.
Towarzyszka na gorąco wyraża niezadowolenie z doboru trasy, niezadowolenie z nawierzchni dróg (za dużo szutru, za mało asfaltu). O pozostałe wrażenia na razie wolę nie pytać.
Ja tak się starałem żeby było miło i ciekawie, a znów wyszło jak zwykle :-).

Gdzieś pod Przytoczną.

Krobielewo - kościółek poewangelicki.

I jego skromne wnętrze.
Rower:
Dane wycieczki:
50.39 km (32.00 km teren), czas: 04:02 h, avg:12.49 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krosno Odrzańskie
Sobota, 1 kwietnia 2017 | dodano: 03.04.2017Kategoria ponad 100 km, Puszcza Rzepińska
O tym że znajdę się dziś razem z moim welocypedem w Krośnie Odrzańskim nie wiedziałem jeszcze na pół godziny przed wyjazdem. Przez cały poprzedni tydzień przeglądałem mapy pogranicza lubusko-wielkopolskiego z okolic Nowego Tomyśla i Międzychodu, szukałem ciekawostek, tymczasem o kierunku jazdy zadecydował rzut monetą.
Do towarzyszenia w wyprawie zgłosił się kolega którego kiedyś przeciągnąłem po leśnych bezdrożach zamkniętych w trójkącie Silna-Lewice-Trzciel i do dziś reaguje alergicznie na samą myśl o tamtym kierunku. W ramach odtrutki dostał kilkanaście kilometrów bruków przez lasy na łagowskich obrzeżach wędrzyńskiego poligonu. Sam tak wybrał :-).
Część tego szlaku już kiedyś przemierzyłem, były tam jednak odcinki które widziałem po raz pierwszy. Nowością dla mnie był odcinek z Łagowa do Niedźwiedzia przez Toporów. Myślę że za jakiś czas może być tematem do kolejnego wyjazdu.
Odcinek Niedźwiedź-Gryżyna-Bytnica już kiedyś pokonałem, nowością natomiast była dalsza część od Bytnicy przez Krosno , Radnicę i Skąpe. Na znane drogi wróciłem w Radoszynie. Byłem tu w ubiegłym roku.
Tereny ciekawe, rowerowo dostępne, szkoda tylko że leżą na granicy zasięgu jednodniowych wyjazdów. Chociaż gdyby skorzystać z usług PKP i zacząć podróż z Sulechowa, tylko kto mnie zmusi do wyjazdu o 5:36 ?

W łagowskich lasach.

Droga na Gorajec.
"Pałac myśliwski" - Dom Pomocy Społecznej w Toporowie.

W Niedźwiedziu.

Niedźwiedź - drewniany kościółek.

Niedźwiedź - galeria rzeźby pod chmurką.

Jak wyżej.

Miśki w Niedźwiedziu.

Bytnica - siedziba władz.

Bytnica.

Bytnica.

Radoszyn - na pierwszym planie kościół ewangelicki w stanie ruiny, w głębi średniowieczny katolicki.
Rower:
Dane wycieczki:
171.74 km (15.00 km teren), czas: 09:44 h, avg:17.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trzemeszno Lubuskie
Piątek, 31 marca 2017 | dodano: 31.03.2017Kategoria pow. sulęciński
Tytułowe Trzemeszno samo w sobie nie było celem wyjazdu, po prostu leży mniej więcej w połowie dzisiejszej przypadkowej trasy.
A ja chciałem tylko połazić po lesie za Kurskiem w poszukiwaniu trzech odosobnionych bunkrów GW Nethelbeck, Zabrałem jednak z sobą osobnika który organicznie nie cierpi jeździć drogami gruntowymi i przedzierać się przez krzaki. Machnąłem ręką na Nethelbecka i wyszło jak wyszło.
Pod Skwierzyną natknąłem się na podróżującego pojazdem przypominającym rikszę. Twierdzi że jedzie do Brukseli i można go znaleźć w internecie. Jeszcze nie próbowałem sprawdzać.

Globtroter z swoim pojazdem. Mówi że jedzie do Brukseli.

Kościółek w Grochowie.

Grochowo - wnętrze kościółka. Grochowo w latach powojennych miało zostać wchłonięte przez pobliski poligon. Poprzednie wyposażenie kościoła zostało wywiezione do innych świątyń w okolicy. Po zmianie planów dotyczących Grochowa wierni otrzymali jedynie pusty budynek.
Rower:
Dane wycieczki:
83.82 km (11.00 km teren), czas: 04:50 h, avg:17.34 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gościm, testowanie skrótów.
Środa, 29 marca 2017 | dodano: 29.03.2017
Przedwieczorny wyjazd do Gościmia trasą prowadzącą przez Puszczę Notecką miał w zamyśle przetestowanie pewnych spekulacji na temat skrótów. Skrót okazał się połowiczną klapą; stratą było to że droga była dłuższa, a zyskiem pozostały wrażenia wzrokowe. Na fotografie było już zbyt szaro.
Rower:
Dane wycieczki:
64.91 km (26.00 km teren), czas: 03:15 h, avg:19.97 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gdzieś pod Miedzyrzeczem
Niedziela, 26 marca 2017 | dodano: 27.03.2017
Rytualna coniedzielna wycieczka w towarzystwie małżonki. Trasa prowadziła przez lasy pomiędzy Bledzewem a Międzyrzeczem. Byłoby całkiem sympatycznie gdyby nie zmasakrowane przez ciężkie samochody drogi. Dobrze że chociaż bez błota :-).
Rower:
Dane wycieczki:
39.15 km (13.00 km teren), czas: 02:56 h, avg:13.35 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Trzciel i Żelazna Brama
Sobota, 25 marca 2017 | dodano: 27.03.2017Kategoria ponad 100 km, okolice Trzciela
Dzisiejsza wycieczka była kontynuacją wczorajszej, tym razem celem był Trzciel i grodzisko na Żelaznej Bramie. Z powodów rodzinnych nie udało się wyjechać przed godziną 10:00, i z tych samych powodów obiecałem zameldować się w domu najpóźniej o godz. 17:30. Oczywiście jak to zwykle ze mną bywa trochę źle skalkulowałem czas i znów podpadłem.
Żelazną Bramą określa się przesmyk na wysokim wale oddzielającym jeziora: Głębokie, Proboszczowskie i Rybojadło.
Do Jezior Pszczewskich dotarłem leśnymi drogami prowadzącymi wzdłuż Obry. Przesmykiem pomiędzy jeziorami Chłop i Wędromierz przedostałem się na ich wschodnią stronę . W dotarciu do grodziska pomogła informacja o przebiegającym w pobliżu niebieskim szlaku pieszym z Trzciela do Pszczewa. Wał na którym znajduje się grodzisko miejscami ma szerokość nie większą niż 20-30 metrów i wynosi się na kilkanaście metrów ponad poziom otaczających go jezior. Miejsce to z natury obronne dostępne jest tylko z jednej strony. W epoce żelaza była w tym miejscu osada obronna ludności kultury łużyckiej. Wykopaliska przeprowadzone na terenie grodziska ujawniły obecność wałów ogradzających teren zbliżony do trójkąta o długości ok 200 m. oraz bram.

Nad jeziorem Wędromierz.

Grodzisko na Żelaznej Bramie. Przesmyk między jeziorami jest w tym miejscu niewiele szerszy niż widoczny na zdjęciu odcinek wału.

Na Żelaznej Bramie, widok obwałowań od wnętrza grodziska.
Miejsce i widoki na pobliskie jeziora są tu wspaniałe. Z pewnością na przesmyk jest jakiś łatwiejszy dostęp z leżących po drugiej stronie jeziora Rybojadów spotkałem bowiem w okolicy kilka osób spacerujących z aparatami fotograficznymi. Teraz kolej na Trzciel.

W drodze do Trzciela. Do leśniczówki Królewiec. Dziękuję :-), pojechałem prosto.

Cmentarz ewangelicki w Jabłonce Starej.

Na cmentarzu w Jabłonce Starej.

Na cmentarzu w Jabłonce Starej.
W myśl ustaleń Traktatu Wersalskiego Trzciel został podzielony w ten sposób że jego większa część pozostała w Niemczech, natomiast linia kolejowa z stacją przypadła Polsce. Stało się tak na wyraźne żądanie Polski. Zadziałał tu podobny mechanizm jak na Zaolziu z Koleją Koszycko-Bogumińską, chodziło o kontrolę nad linią kolejową Zbąszyń-Mięzychód która w ten sposób w całości znalazła się w rękach polskich, natomiast samo miasto zostało odcięte od połączeń kolejowych z Niemcami. Wzbudziło to ogromne poczucie krzywdy u niemieckich mieszkańców Trzciela
Za sprawą międzynarodowej komisji, obradującej w szkole katolickiej w Trzcielu w dniu 14 czerwca 1920 r. granica została wyznaczona w odległości 10 m od toru kolejowego, po drodze przecięła w pół dom w którym mieszkał handlarz wikliną Albert Konopka. Dom ten stał się w Niemczech swoistą atrakcją wymienianą w przewodnikach. Inną niedogodnością związaną z takim przebiegiem granicy było to że po stronie polskiej pozostał również cmentarz katolicki, co w początkowym okresie zmuszało mieszkańców miasteczka do wywożenia swoich zmarłych za granicę państwową. Natomiast w Niemczech pozostały domy kolejarzy mieszkających na ulicy sąsiadującej z dworcem.
Niemcy z konieczności wybudowali po drugiej stronie Obry nowy dworzec i 9 km. odcinek torów łączących Trzciel z linią kolejową przebiegającą przez pobliski Lutol Suchy. Po roku 1939 linia ta pozostała niewykorzystana i ostatecznie została zlikwidowana. Podczas zwiedzania Trzciela próbowałem również rzucić okiem na budynek tej stacji, niestety narzucone z góry limity czasowe nie pozwoliły na dowolnie długie błąkanie się po miasteczku. Ostatecznie do stacji nie dotarłem, a do domu spóźniłem się niemal o godzinę.

Trzciel- współczesny dom zbudowany na miejscu słynnego domu Alberta Konopki przeciętego wpół przedwojenną granicą państwową.

Trzciel- budynek dawnej strażnicy polskiej straży granicznej.

Trzciel - budynek niemieckiej straży granicznej. Za narożnikiem ogrodzenia biegła granica.

Stacja kolejowa w Trzcielu.

Trzciel - budynek pełen zalet dla oczekujących na pociąg w Trzcielu. Prawda że budowniczowie zadbali o jego estetykę?

Wieża wodna na stacji w Trzcielu.

Trzciel - młyn na Czarnej Wodzie.

Młynówka.

Trzciel - remiza strażacka (dawna synagoga).

Trzciel - remiza (z boku bardziej czytelne cechy charakterystyczne dla pierwotnego przeznaczenia budynku).

Trzciel - dawna gazownia.

Trzciel - budynek dawnej szkoły ewangelickiej, po drugiej stronie ulicy znajduje się pusty plac po zburzonym kościele luterańskim.

Przydrożny krzyż w Sierczu. Krzyż postawili w podzięce za uratowanie życia z pożogi wojennej dwaj bracia, repatrianci z obwodu tarnopolskiego. Początkowo krzyż był cały drewniany i stał na polu jednego z braci. Po jakimś czasie polnym krzyżem zainteresowały się ówczesne władze z Trzciela i nakazały zlikwidować budowlę. Gospodarz nie ugiął się przed szykanami władz i nadal krzyż stał aż którejś nocy gdzieś zniknął. Bardzo to zbulwersowało mieszkańców Siercza. Fundator skradzionego krzyża nie dał za wygraną, a z racji, że był cieślą, wykonał jeszcze masywniejszy krzyż z metalowym krucyfiksem. Jego brat wykonał okolicznościowy napis, którego treść już się zatarła.

Tajemnicze napisy na przydrożnym kamieniu.
Rower:
Dane wycieczki:
104.72 km (50.00 km teren), czas: 06:46 h, avg:15.48 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pszczewski sztetl i Rybojady
Piątek, 24 marca 2017 | dodano: 26.03.2017Kategoria gm. Pszczew
Uznałem że w nieco dłuższe piątkowe popołudnie starczy czasu na odwiedzenie Pszczewa, zatem decyzja – kierunek Pszczew.
Niedawno w rozmowie z znajomym wypłynęła informacja o istnieniu w Pszczewie synagogi (o cmentarzu żydowskim wiedziałem wcześniej), dlatego dziś zagłębiłem się w jego uliczki aby ją naocznie zobaczyć. Lokalizacja łatwa do odnalezienia, lecz sam budynek po licznych adaptacjach na inne cele, a zwłaszcza po ociepleniu styropianem całkowicie zatracił wygląd domu modlitwy.

Pszczew - dawny budynek synagogi.

Pszczew - synagoga, widok od strony ogrodów.

Pszczew - synagoga, widok od strony ogrodów.

Pszczew - drewniana rzeźba przedstawiająca starego Żyda.

Pszczew - rynek ściana wschodnia.

Pszczew - rynek, narożnik południowo-zachodni.

Pszczew- cmentarz żydowski.
Jako ciekawostkę można wspomnieć że na początku XIX wieku gmina żydowska z Pszczewa uważana była przez berlińską policję za siedzibę szeroko rozgałęzionej szajki przestępczej. Policja szacowała że czwarta część mieszkańców Pszczewa żyła z złodziejstwa i paserstwa. W Pszczewie funkcjonowały warsztaty zaopatrujące złodziei w narzędzia pracy, tu można było znaleźć fałszywych świadków. Żeby się jednak całkowicie nie mijać z prawdą trzeba powiedzieć że w procederze brali udział również przedstawiciele wszystkich nacji i stanów, a nawet rajcy miejscy. Wielokrotnie ślady włamań w Berlinie prowadziły bezpośrednio do Pszczewa. Dopiero w 1832 policja natrafiła na trop bandy złodziei i paserów i zlikwidowała przestępcze gniazdo.
Ugruntowaną złą sławę w tym względzie miały również: Trzemeszno Lubuskie, Brójce, Zbąszyń Trzciel, Bledzew, Skwierzyna i inne miejscowości w zachodniej Wielkopolski. W nich również po akcji z 1832 roku wykryto i zlikwidowano szajki złodziejskie.
Wypuściłem się jeszcze na kilkanaście kilometrów w kierunku Trzciela. Początkowo chciałem dotrzeć najwyżej do Borowego Młyna, w duchu liczyłem na jakiś oznakowany przejazd do szosy w kierunku Międzyrzecza, ostatecznie dotarłem pod Rybojady. Dla zainteresowanych lokalną historią jest to rejon gdzie 29 stycznia 1945 r wojska radzieckie przełamały po dwudniowych walkach pozycje przesłaniania MRU wychodząc bezpośrednio na pozycję główną. O bezwzględności tych walk mogą świadczyć masowe i pojedyncze groby żołnierzy niemieckich odnajdywane w ostatnich czasach przez sekcję archeologiczną Stowarzyszenia Pomost oraz relacje o rozstrzeliwaniu jeńców i rannych. Rosjanie swoich poległych zebrali bezpośrednio po walkach i spoczywają na cmentarzu wojennym w Międzyrzeczu.
W Borowym Młynie z majaczącym przez drzewa po drugiej stronie szosy Jeziorem Stobno związana jest historia którą słyszałem w odniesieniu do kilku innych jezior umiejscawianych różnie w zależności od opowiadającego. Rosjanie atakowali umocnienia zarówno lądem jak i po lodzie zamarzniętych jezior, przykra niespodzianka spotkała atakujące czołgi na zamarzniętym Jeziorze Stobno pod którymi załamał się lód. Na dno poszło część czołgów razem z usadowioną na nich piechotą. Wypadek nie spowolnił natarcia i wkrótce Rosjanie w rejonie Bukowca i Lutola Suchego zamknęli kocioł z wycofującymi się oddziałami niemieckimi, a ich los stał się od tej chwili przesądzony
Ufortyfikowanie linii Jezior Obrzańskich było (niezamierzonym przez aliantów) efektem postanowień Traktatu Wersalskiego, przede wszystkim ustaleniem przebiegu nowej granicy polsko-niemieckiej, ograniczeniem liczebnościi armii niemieckiej do 100 tys, wprowadzeniem limitów na posiadane przez nią uzbrojenie i w pewnym stopniu zakazem rozbudowy i budowy fortyfikacji.
Wypełniania postanowień traktatu miała pilnować specjalna komisja aliancka z siedzibą w Berlinie. Początkowo nadzór komisji w dziedzinie fortyfikacji był dosyć skuteczny, z czasem jednak w ramach oszczędności zaczęto likwidować jej terenowe placówki. Wkrótce wschodnia granica Niemiec znalazła się poza całkowita kontrolą. W rejonie Trzciela i Pszczewa przebiegała ona w odległości niespełna 150 km od stolicy Niemiec. Niemcy doceniając znaczenie tzw. Bramy Lubuskiej postanowili zabezpieczyć się przed jej utratą. Już w 1925 r. zapadły pierwsze decyzje w sprawie budowy odpowiednio odsuniętej od Odry pozycji obronno-zaczepnej, wkrótce przygotowania te odkryła komisja aliancka i roboty musiały zostać przerwane. Do sprawy na wielką skalę powrócono w roku 1932 po kryzysie w stosunkach z Polską. Niemcy nie zakładali że Polska zdecyduje się na działania prowadzące do generalnych rozwiązań ale na wszelki wypadek postanowiono zabezpieczyć ten kierunek.
W roku 1935 na odcinku rozciągającym się od Odry na południu do Warty na północy ruszyła na pełną skalę budowa potężnego kompleksu odosobnionych schronów strzegących przejść pomiędzy jeziorami, różnego rodzaju przeszkód wodnych, a na jego pozbawionej przeszkód naturalnych środkowej części systemu bunkrów połączonych podziemnymi tunelami. Aby wyhamować impet ewentualnego polskiego uderzenia na pozycje główne rejonu umocnionego około 20 km na wschód powstał system fortyfikacji polowych wzmocnionych pojedynczymi schronami i umocnionymi gniazdami karabinów maszynowych. Linia Jezior Obrzańskich oddzielających terytorium Niemiec od granicy z Polską nadawała się do tego celu idealnie. Wprawdzie jeszcze przed wojną zmiana niemieckiej doktryny wojennej spowodowała wyhamowanie prac, a po agresji na Polskę ich całkowite wstrzymanie. O nieco zapomnianych fortyfikacjach przypomniano sobie dopiero w roku 1944 kiedy wojska radzieckie stanęły nad przedwojennymi granicami Rzeszy.
Labirynt przesmyków pomiędzy jeziorami do dnia dzisiejszego zryty jest siecią rowów strzeleckich, natomiast na poszukiwanie schronów dziś nie starczyło czasu. Jedyny łatwo dostępny w tych warunkach obiekt to schron – stanowisko karabinu maszynowego w pobliżu mostu na Obrze przed Rybojadami. Jest to przykład na specyficznie zamaskowaną budowlę obronną. Po zachowanych śladach fundamentów widać że schron ten był wkomponowany w bryłę większego budynku. Zabudowania te były strażnicą Grenzchutzu.
Wcześniej w Borowym Młynie również mijałem położony malowniczo budynek dawnego niemieckiego urzędu celnego.

Borowy Młyn- leśniczówka wspominana w relacjach z walk o przełamanie pozycji przesłaniania MRU.

Borowy Młyn - dawny budynek niemieckiej straży granicznej.

Rybojady - schron który był zakamuflowany w budynku niemieckiej straży granicznej.
Od schronu w Rybojadach rozpocząłem powrót do Skwierzyny.
Rower:
Dane wycieczki:
76.51 km (22.00 km teren), czas: 04:04 h, avg:18.81 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzychód i wieża Bismarcka
Środa, 22 marca 2017 | dodano: 22.03.2017Kategoria pow. międzychodzki
Dziś trochę nieoczekiwanie znalazłem się w Międzychodzie. Nieoczekiwanie dlatego że wcale nie zamierzałem dziś jeździć, a jeżeli już to wcale nie brałem pod uwagę tego kierunku. Dwie godziny do zmroku nie pozwalały na poszukiwanie ciekawostek, wręcz przeciwnie zachęcały do sprężania się i unikania odludzi.
Skoro już jestem w Międzychodzie chciałem wspomnieć o budowli nieistniejącej już od 80 lat, a którą można dostrzec na pochodzących z początku XX wieku widokówkach przedstawiających międzychodzki dworzec kolejowy.
Otóż w ostatnim ćwierćwieczu XIX i na początku XX wieku w społecznościach niemieckich na całym świecie zrodziła się idea uczczenia pamięci Ottona von Bismarcka poprzez budowę prostych w kształcie wież lub kolumn z misą ogniową na szczycie. Wieże te w założeniu miały również wyrażać niemiecką dumę narodową. Ogień na szczycie wież miał być rozpalany kilka razy w roku przy okazji rocznic związanych z patronem i innych świąt ludowych jak np. letnie przesilenie. Na obecnym terenie Polski istniało ich prawdopodobnie około 40, z czego do naszych czasów dotrwało prawdopodobnie 17. Obliczenia obarczone są błędem ponieważ niektóre wieże którym przypisuje się takie miano w istocie były czymś innym (np. wieże w lesie pod Mostkami lub w Ośnie). W naszej najbliższej okolicy były takie dwie, obydwie już nieistniejące:
- międzyrzecka została rozebrana na początku lat sześćdziesiątych, został po niej tylko kopiec w pobliżu południowego węzła obwodnicy Międzyrzecza i kamienie z inskrypcjami fundatorów ustawione w centrum pobliskiego Nietoperka.
- międzychodzka została rozebrana w okresie międzywojennym w 1937 r., podobno zachowały się po niej fundamenty, lecz znajdują się na ogrodzonym murem terenie prywatnym. Przy wcześniejszej porze może można byłoby negocjować z właścicielami terenu o zgodę na wejście, jednak dziś czas popędza. Zrobiłem tylko z ulicy zdjęcie dęba posadzonego przy rozebranej wieży. O samej wieży nie będę się rozpisywał, zainteresowanych odsyłam pod ten link .

Międzychód - dąb przy ul Cmentarnej, jedyny widoczny z daleka ślad po międzychodzkiej wieży Bismarcka.

Gorzycko Stare k/Międzychodu - nowa przychodnia.
Wracając z Międzychodu wybrałem drogę przez Stare Gorzycko do Wierzbna, zatem nie nakładałem drogi gdyż wieża była zbudowana przy obecnej ul. Cmentarnej, niemal przy jej skrzyżowaniu z drogą do Gorzycka.
Przed zmrokiem udało się doskoczyć do Przytocznej.
Rower:
Dane wycieczki:
66.50 km (8.00 km teren), czas: 03:22 h, avg:19.75 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

