- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.36
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wieczorową porą po raz wtóry
Wtorek, 27 listopada 2018 | dodano: 27.11.2018
Pogoda i sucha szosa jeszcze sprzyja wyjazdom. Trasa podobna jak wczoraj, poszerzyłem tylko promień i sektor.
Endomondo dziś strajkuje, trasa wgrana z Navime.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
23.50 km (2.00 km teren), czas: 01:26 h, avg:16.40 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wieczorową porą
Poniedziałek, 26 listopada 2018 | dodano: 26.11.2018
Minimalna pętla wokół miasta, na tym kierunku bliżej się nie da :) A Kross nadal czeka na skrobanie z gliny po wczorajszym przełaju w Kaławie.
Rower:
Dane wycieczki:
15.02 km (5.00 km teren), czas: 01:01 h, avg:14.77 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przełamanie MRU
Niedziela, 25 listopada 2018 | dodano: 25.11.2018Kategoria MRU
Cel wyjazdu uległ zmianie na kilkanaście kilometrów przed jego osiągnięciem. Przyjęty kierunek to Łagów ale w Wielowsi oszacowałem że nie zmieszczę się z zaplanowaną trasą powrotną w założonych ramach czasowych. Zawróciłem do Żarzyna i przez Boryszyn leśnymi drogami przełamałem MRU.
Nie nastawiałem się na zwiedzanie podziemi z kilku powodów; jest już grubo ponad miesiąc po sezonie, a po drugie byłem tam już kilkakrotnie. Chociaż podobno po uprzedniej rezerwacji można je zwiedzać również rowerem a tego jeszcze nie przerabiałem. Zwiedzanie Pętli Boryszyńskiej jest możliwe tylko z przewodnikiem, a sezon trwa do 15 października, potem kasy i przewodnicy się zwijają.
W lasku za bunkrami baterii pancernej, obok komina wentylacyjnego w głąb lasu prowadzi dobrze ujeżdżona droga. Kiedyś się już w nią zapuszczałem ale zawsze zawracałem, dziś postanowiłem sprawdzić do końca. Liczyłem że wyprowadzi mnie gdzieś w okolice Nowego Dworku lub Jordanowa. Trochę się przeliczyłem. Zazwyczaj po drugiej stronie lasu natrafia się na drogę gruntową prowadzącą do najbliższej miejscowości. Dziś droga skończyła się na granicy lasu, dalej było pole obsiane rzepakiem a na zamglonym horyzoncie majaczyły zabudowania Kaławy i Pniewa. Pozostało zrobić jazdę przełajową po śladach opryskiwacza. Po kilometrze znalazła się droga gruntowa która wyprowadziła mnie na szosę. Błoto przyklejone do roweru waży co najmniej 2 kg.
Jazda bezpośrednio do domu byłaby zbyt prosta, przedłużyłem ją niemal dwukrotnie skręcając w Kaławie w kierunku Szumiącej. Trasa poprowadziła przez Szumiącą, Stary Dwór, Bukowiec, Skoki do Międzyrzecza. Z Międzyrzecza standard przez Głębokie i Popowo.

Kierunek Wielowieś.

Śródleśne jeziorko, dawny staw młyński.

Łagów? a może MRU?

Pętla Boryszyńska, wejście do podziemi MRU.

Ostatni zachowany na MRU komin wentylacyjny. Cały system podzielony był na pięć stref wentylacyjnych, powietrze czerpano za pomocą urządzeń wentylacyjnych w obiektach bojowych i czerpni w dwunastu kominach wentylacyjnych. Ocalały komin znajduje się nad położonym ok. 30 m. poniżej poziomu gruntu tunelem głównej drogi ruchu. Umieszczenie wlotu komina na wysokości czubków drzew miało zapobiegać przedostaniu się do podziemi gazów bojowych użytych przez przeciwnika.

Ostatnie rozdroże. Tu zawiodła mnie intuicja, wybrany kierunek wyprowadził mnie w pole. Za lasem zabrakło mi około kilometra drogi. Droga skończyła się na skraju lasu, resztę musiałem nadrabiać skrajem pola.

W Międzyrzeczu. Gmach międzyrzeckiego LO.

Dawna remiza straży pożarnej w Międzyrzeczu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
89.13 km (11.00 km teren), czas: 05:34 h, avg:16.01 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów
Piątek, 23 listopada 2018 | dodano: 23.11.2018
Standardowa jazda przez Gorzów. Dawno nie byłem na przeciwległym brzegu Warty ale skoro już się tam znalazłem pomyślałem o powrocie poprzez inną przeprawę. Najbliższe mosty znajdują się w Międzychodzie i Gorzowie. Po zmroku wolę wracać z Gorzowa, a więc wypadło na Gorzów.

Drapanie w przydrożnym lesie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
62.43 km (0.00 km teren), czas: 03:40 h, avg:17.03 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wieczorową porą
Czwartek, 22 listopada 2018 | dodano: 22.11.2018
Jeżeli unika się jazdy po nocach to niestety na nic więcej nie można sobie pozwolić po pracy. Światła dziennego nie starcza nawet do węzła na S3, więc odpada podziwianie walorów widokowych, zostaje tylko sama goła jazda. Niestety ;).
Wyskoczyłem załatwić kilka nieabsorbujących spraw, i żeby całkowicie nie sflaczeć na połowiczną rundkę przez Popowo.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
26.25 km (0.00 km teren), czas: 01:39 h, avg:15.91 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Szlak na niepogodę
Niedziela, 18 listopada 2018 | dodano: 18.11.2018
Liczyłem że może synoptycy pomylą się z prognozą na niedzielę, niestety tym razem nie pomylili się. Trasę dostosowałem do możliwości, tzn na wszelki wypadek nie oddalałem się zbytnio od domu. Była brana również pod uwagę dłuższa, ale bardziej zachowawcza wersja z możliwością powrotu koleją. Ostatecznie ruszyłem w okolice Pszczewa z zamiarem zapuszczeniem się do Stoków i Dormowa, szczególnie chciałem przyjrzeć się okolicy tej drugiej miejscowości. W Dormowie miałem również zdecydować o wersji drogi powrotnej
Stoki i Dormowo oddalone o 5 km leżą w innych województwach i są nieźle skomunikowane z swoimi gminami i powiatami, nie mają natomiast innego bezpośredniego połączenia jak drogi gruntowe. Ich standard budzi mieszane uczucia, z jednej strony piaszczyste, ale z drugiej strony oznaczone drogowskazami i trudno na nich pobłądzić.
Natura sama zdecydowała za mnie o powrocie. Dojeżdżając do Dormowa poczułem że dotychczasowa mgła zaczyna się skraplać, nie było innej opcji jak rezygnacja z zwiedzania okolic i powrót do domu najbliższą drogą.

W Międzyrzeczu powstaje nowa przeprawa przez Obrę.

Kuligowo, listopadowy spływ na Obrze.

Ku pamięci ofiar obu wojen i powstańców wielkopolskich z maleńkiego Dormowa.

Mgliste perspektywy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
83.70 km (13.00 km teren), czas: 05:01 h, avg:16.68 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nieuchwytne Pąchy zlokalizowane.
Poniedziałek, 12 listopada 2018 | dodano: 12.11.2018Kategoria ponad 100 km, okolice Trzciela, Wielkopolska
W przeszłości robiłem już dwukrotnie podejście aby odszukać tę osadę ukrytą w głębi lasu, gdzieś w przestrzeni pomiędzy Pszczewem a Miedzichowem. Próbowałem od strony Silnej i zawsze mnie zniosło gdzieś w inne rejony, dziś korzystając z prezentu w formie dnia wolnego zrobiłem udane podejście od strony Miedzichowa.
Sama osada to kilka domów leżących nad śródleśnym jeziorkiem. Atmosfera sielska, miejsce wymarzone dla miłośników ciszy i spokoju, lasu i wody. Jazda dobrą szutrową drogą też jest przyjemnością. W przeszłości Pąchy liczyły ok 40 gospodarstw i ponad trzystu mieszkańców, dziś jest ich podobno zaledwie ok dwudziestu, ale baner informuje o działkach na sprzedaż więc może wkrótce będzie więcej.
Z lasu wydostałem się w Silnej i pozostało wrócić do domu dobrze znanymi drogami przez Pszczew, Lubikowo i Rokitno. W sposób zupełnie niezamierzony przejechałem kolejne sto km.

Poranek na drodze.
Młyn Stary Folwark pod Trzcielem.
W Miedzichowie.

Leśne drogowskazy.

Na leśnym rozdrożu.

Stary dom w głębi lasów.

Leśniczówka w Pszczewie. Gdzieś stanie nowy św. Hubert.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
100.64 km (22.00 km teren), czas: 05:28 h, avg:18.41 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Dolina dolnej Warty - do granic Rzeczpospolitej Ptasiej
Sobota, 10 listopada 2018 | dodano: 10.11.2018Kategoria ponad 100 km, kierunek Kostrzyn, pow. słubicki
Ponieważ główne uroczystości rocznicowe w naszym mieście przewidziano na jutro zrobiłem sobie wycieczkę w okolice Słońska. Lwią część trasy zamiast DK 22 pokonałem bocznymi drogami. Na ścieżkę w ptasim rezerwacie nie wjeżdżałem, za to zupełnie niespodziewanie znalazłem się w Ośnie.
Dla uniknięcia jazdy po ruchliwej krajówce i urozmaicenia wycieczki ruszyłem w nieznane poprzez wioski w dolinie dolnej Warty. Ograniczona z jednej strony wałami a z drugiej krawędzią wysoczyzny dawna terasa warciańska skolonizowana w XVIII w. stanowi plątaninę kanałów, dróg gruntowych, żwirowych i asfaltowych oraz leżących nad nimi osad i wiosek. Wjeżdżając w ten labirynt zakładam tylko z grubsza gdzie się wynurzę po drugiej stronie. Tym razem zacząłem od Rudnicy. Przerwy w Rudnicy nie przewidywałem jednak przejeżdżając ulicą Kolejową nie mogłem odmówić sobie wizyty na dawnej stacji kolejowej. Dziś widać że od czasu mojej poprzedniej bytności czas jej nie oszczędza. A kiedyś była lokalnym węzłem kolejowym na linii do Sulęcina czemu zawdzięczała dziwne położenie w stosunku do linii kolejowej Gorzów-Kostrzyn. Została zbudowana przy działającej od 1912 r. do 1945 r. linii kolejowej Gorzów Zieleniec-Kniazin. W Kniazinie był rozgałęźny posterunek kolejowy pozwalający dołączyć do linii Międzyrzecz-Rzepin, obecnie jedynym śladem po posterunku jest szerszy nasyp za mostem nad Czerwonym Potokiem w lesie pomiędzy Wędrzynem a Żubrowem.
Trzy lata później w 1915 r. do Rudnicy dotarły pociągi prywatnej linii kolejowej z Kostrzyna przez Krzeszyce i Słońsk. Te połączenie przetrwało do 1992 r. Stacja zbudowana w rozwidleniu szlaków po zamknięciu linii do Sulęcina wymagała od pociągów jadących do Kostrzyna zmiany kierunku jazdy. Dla usunięcia tej niedogodności w latach 80-tych zbudowano nowy łącznik, ale w efekcie stacja znalazła się teraz kilkaset metrów od torów. Zresztą kilka lat później linię zamknięto a tory zdemontowano.
Na wysokości Przemysławia przecinam drogę wojewódzką 131 i wjeżdżam na ziemię nieznaną. Nie byłem tam nigdy za wyjątkiem epizodu jazdy wałami z Słońska do Niwicy pod Gorzowem, dziś miałem okazję przejazdu w odwrotnym kierunku ale przez Zaszczytowo i Głuchowo.
Krajobraz za Głuchowem przypomina nieco mocno powiększone okolice podskwierzyńskiego Rakowa. Są tam rozległe połacie płaskich pól poprzecinanych rowami i kanałami ściągającymi nadmiar wody, a na horyzoncie widnieją wieże kościelne z Głuchowa, Lemierzyc i Słońska.
Z kanałami i nadmiarem wody związany jest kolejny cel wycieczki, przepompownia w Słońsku. Wielkie melioracje z końca XVIII w. udostępniły do skolonizowania ponad 30 tys. ha. nadwarciańskich bagien jednak wały przeciwpowodziowe nie rozwiązały problemu nadmiaru wody. W czasie kiedy poziom Warty był wysoki wody gruntowe i opadowe pozostawały na polach i w gospodarstwach osadników. Dopiero wynalezienie maszyny parowej po ponad stu latach od rozpoczęcia melioracji pozwoliło na rozwiązanie problemu. Słońska przepompownia parowa pozwalała w razie potrzeby przerzucić z zawala nawet milion metrów sześciennych wody na dobę. Maszyna parowa pracowała jeszcze do lat sześćdziesiątych, kiedy ostatecznie zastąpiły ją silniki elektryczne. Budynek jest ciekawy architektonicznie. Obok jest zlokalizowane gospodarstwo agroturystyczne.
W Słońsku ograniczyłem się tylko do przejazdu przez dawne miasteczko, dziś zdegradowane do roli wsi. Przejeżdżam obok ruin zamku, od 1427 do 1945 zamek był siedzibą baliwa Joannitów. Po 1945 w zamku gospodarował PGR, podobno był tam magazyn zboża. Zamek spłonął na początku lat 70-tych ubiegłego wieku, dziś sterczą tylko puste mury ścian. Po drugiej stronie rzeczki Łęczy mijam dawny zamkowy kościół Joannitów. Za kościołem drogowskaz kusi do zjechania na ścieżkę przyrodniczą w Przyborowie prowadzącą nabrzeżem Postomii w w głąb Parku Narodowego Ujście Warty.
Z obawy o nadmierne czasowe przedłożenie wycieczki zrezygnowałem z Przyborowa, ale na pobliskim rondzie zapomniałem o rozsądku, skusił mnie drogowskaz „Ośno 18 km”. Rozsądek wrócił mi na tyle późno że nie było sensu zawracać, pozostało zrezygnować z pomysłów zwiedzania tego jednego z najbardziej lubuskich miast i spróbować przed zmrokiem minąć chociażby Sulęcin. Egipskie ciemności zapadły już w pobliżu domu, w Lubniewicach. A było tak ciemno że przez ostatnie 25 km jedynymi punktami pozwalającymi mi określić swoje położenie były tylko mijane miejscowości.
Wracając do lubuskości Ośna - współczesna Ziemia Lubuska w istocie jest zlepkiem części różnych innych krain historycznych, jak: Dolnego Śląska, Łużyc, Nowej Marchii, Wielkopolski i właśnie części Ziemi Lubuskiej. Ośno właśnie leży na terenie dawnej historycznej Ziemi Lubuskiej a o jego ważnej roli świadczą chociażby zachowane mury obronne i monumentalny kościół. Jedyną króciutka przerwę zrobiłem właśnie przed tym kościołem i sąsiednim okazałym budynkiem ratusza. Odtąd pozostało już tylko mozolne pokonanie 60 km dzielących mnie od lubuskiej (historycznie wielkopolskiej) Skwierzyny.

Stacja w Rudnicy. Jeden z ostatnich śladów po nieistniejącej już linii kolejowej Gorzów-Kostrzyn przez Krzeszyce.


Przepompownia w Słońsku.

Na granicach Rzeczpospolitej Ptasiej.

Słońsk - ruiny zamku brandenburskich baliwów joannickich. Zamek sfajczył się pod zarządem PGR.

Do rezerwatu ornitologicznego w Słońsku.

Zamkowy kościół joannitów w Słońsku.

Średniowieczny kościółek w Gronowie k/Ośna.

Monumentalna świątynia w Ośnie Lubuskim.

Ratusz w Ośnie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
140.42 km (8.00 km teren), czas: 07:18 h, avg:19.24 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przed zmrokiem
Środa, 7 listopada 2018 | dodano: 07.11.2018
Dla rozprostowania nóg przejechałem tradycyjną przedwieczorną trasę przez Stary Dworek, Zemsko i Popowo.

Wieczorny pejzaż.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
26.63 km (2.00 km teren), czas: 01:23 h, avg:19.25 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W dolinie dolnej Warty
Poniedziałek, 5 listopada 2018 | dodano: 05.11.2018Kategoria ponad 100 km, pow. gorzowski
Nie udało się ruszyć z domu ani w sobotę, ani w niedzielę. Ale miałem wolny poniedziałek i spróbowałem zrobić sobie rekompensatę za weekend. Zatem nadszedł czas na odłożony dwa tygodnie temu Bogdaniec.
Jeżeli Bogdaniec to trzeba będzie jakoś przebrnąć przez Gorzów. Była rozpatrywana opcja z ominięciem miasta od północy przez Wojcieszyce i Kłodawę ale upadła, musiałem po drodze zajechać na ul. Warszawską. Wspomniałem o brnięciu przez miasto ponieważ od samego śródmieścia aż do zachodniego węzła obwodnicy ulica Kostrzyńska to jeden wielki plac budowy. Trochę mylnie założyłem że w najgorszym wypadku da się przejechać chodnikami. Niestety chodniki również zostały rozkopane w okolicy cerkwi prawosławnej i po raz kolejny w okolicy dawnego cmentarza ewangelickiego przy ul. Dobrej. W końcu udało się jakoś wydostać spośród wykopów, za to pojawia się kolejna przeszkoda - to brukowana droga (z przeszkodami) dla rowerów. Poprzecinana co kilka metrów przy zjazdach na posesje wystającymi krawężnikami nie pozwala na osłabienie czujności.
Wracając do Bogdańca, zazwyczaj przecinałem miejscowość przejeżdżając na kierunku Gorzów-Kostrzyn, dziś zapuściłem się w dolinę Bogdanki. Park Kulturowy „Dolina Trzech Młynów” obejmuje ciągnącą się w północnej części Bogdańca wzdłuż drogi do Stanowic dolinę rzeczki Bogdanki. Były tam zlokalizowane trzy historyczne młyny oraz zabudowa typu willowego z przełomu XIX/XX wieku.
Interesująca mnie Zagroda Młyńska to dawny Młyn Górny 1826 r. , obecnie filia gorzowskiego muzeum. Nie planowałem zwiedzania wnętrza młyna i ekspozycji muzealnej, ograniczyłem się tylko do zwiedzenia zagrody i wystawy konnych maszyn rolniczych. Większość tych maszyn była jeszcze w powszechnym użyciu w czasach mojej młodości w rodzinnej Małopolsce kiedy podstawową siłę pociągową stanowiły konie, a szczytem luksusu w nielicznych gospodarstwach był napędzający młocarnie i sieczkarnie silnik dieslowski wyprodukowany w Andrychowie tzw „esiok”. Reszta musiała się zadowalać kieratem z konikiem lub siłą własnych rąk (silników elektrycznych nie stosowano z prostego powodu, w początkowych latach sześćdziesiątych zelektryfikowane były tam tylko większe miejscowości).
Za młynem leżą dawne stawy młyńskie, spiętrzenie wody i znajduje się tylne wejście na leśną ścieżkę spacerowo-edukacyjną. Dolinę opuściłem przy budynku nadleśnictwa. Mostek nad rzeczką jest równocześnie wejściem do arboretum.
Powrót rozpocząłem oddalając się od Bogdańca w kierunku Kostrzyna do przeprawy w Świerkocinie. Droga dla rowerów ciągnie się aż do Nowin, jednak za Bogdańcem jest już bez zastrzeżeń, asfaltowa, bez progów. Szkoda tylko że gdzieniegdzie centralnie na środku ścieżki jest zaparkowany samochód.
Dopiero od mostu na Warcie mogłem mówić o zbliżaniu się do domu. Dla urozmaicenia pokluczyłem sobie trochę po osadach dawnej pruskiej „Nowej Ameryki”. W labirynt tamtejszych dróżek wkroczyłem w Malcie pod Krzeszycami aby wynurzyć się na bardziej znany teren dopiero w Dębokierzu za Kołczynem.
Dalszy powrót odbył się już bez zatrzymywania.

Prawosławna cerkiew parafialna w Gorzowie.

Kościół w Wieprzycach.

Wieprzyce - płyta nagrobna prof. Henselera z małżonką, przeniesiona w 2004 r. z likwidowanego berlińskiego cmentarza.


Pracownia Remiza w Łupowie -wszystko na sprzedaż

Ekspozycja konnych maszyn rolniczych w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu...

...ciąg dalszy - kieraty i silnik S-60 stosowane w ubiegłym wieku do napędu maszyn rolniczych (młocarnie,prasy).

Zagroda Młyńska - budynek młyna, filia muzeum gorzowskiego.

Koła młyńskie...

... i wodospad.

Bogdanieckie arboretum.

Dróżka w arboretum.

Kościółek w Łukominie.

Kościół w Wieprzycach.

Wieprzyce - płyta nagrobna prof. Henselera z małżonką, przeniesiona w 2004 r. z likwidowanego berlińskiego cmentarza.


Pracownia Remiza w Łupowie -wszystko na sprzedaż

Ekspozycja konnych maszyn rolniczych w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu...

...ciąg dalszy - kieraty i silnik S-60 stosowane w ubiegłym wieku do napędu maszyn rolniczych (młocarnie,prasy).

Zagroda Młyńska - budynek młyna, filia muzeum gorzowskiego.

Koła młyńskie...

... i wodospad.

Bogdanieckie arboretum.

Dróżka w arboretum.

Kościółek w Łukominie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
106.90 km (21.00 km teren), czas: 05:56 h, avg:18.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

