- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wieleń i Puszcza Notecka
Sobota, 5 maja 2018 | dodano: 06.05.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska
W sobotę odbyłem całodniową wycieczkę podczas której założyłem że dotrę przez Puszczę Notecką do Wielenia, zaś powrót miał się odbyć tak jak Bóg przykazał szosami. Pierwszą 40 km część odbyłem drogami pożarowymi przez kompletne odludzia rozciągające się na przestrzeni od Skwierzyny do okolic Drezdenka. Dopiero kolejne 40 km przejechałem lokalnymi szosami przez bardziej zaludnione puszczańskie tereny pomiędzy Drezdenkiem a Wieleniem. Te bardziej zaludnione obszary to kilka pojedynczych wiosek zagubionych w lasach i niewidoczne z drogi odosobniane domostwa. Wyjechałem dosyć późno, ponadto sporo czasu zajęło mi wydostanie się z lasów w pierwszej części puszczańskiej, stąd już od Kwiejc zacząłem się sprężać w nadziei że zdążę jeszcze wrócić do Skwierzyny przed zmrokiem.

Urocze Jezioro Lubowo k/ Grotowa.
Okolice Grotowa, Rąpina i dalej w kierunku Marzenina i Niegosławia są mi znane z wcześniejszych wyjazdów. Natomiast na pytanie zadane w ubiegłym roku na rozwidleniu w Marzeninie dokąd prowadzi droga w prawo otrzymałem od młodocianego tubylca prostą odpowiedź „do lasu”. Takie pytania do tubylców są bardzo pomocne w nawigacji ponieważ dysponuję tylko mało szczegółowymi, zwykłymi mapami samochodowymi. Wtedy nie drążyłem tematu ale przypuszczałem że jednak chodzi o Karwin. Sama nazwa miejscowości jest mi znana chociażby z tej racji że tereny nadleśnictwa Karwin zaczynają się zaledwie kilka kilometrów od skwierzyńskiego mostu na Warcie. Siedziba nadleśnictwa została wprawdzie przeniesiona do Drezdenka ale Karwin pozostał w nazwie.
Tym razem sprawdziłem osobiście co kryje się w rzeczonym „lesie”. Kilka kilometrów jazdy bardziej lub mniej dziurawym asfaltem i wjeżdżam do osiedla otoczonego z wszystkich stron lasem. Oczywiście że jest to Karwin, a droga sama podprowadziła mnie pod wzgórze z kościołem. U stóp wzgórza pomnik upamiętniający akcję oddziału partyzanckiego „Mur” pod dowództwem Edmunda Marona "Marwicza/Mura" na niemieckie nadleśnictwo w Karwinie (wówczas w Hammerheide) przeprowadzoną 14 października 1944 r. podczas której zdobyto kilkanaście sztuk broni z amunicją. Partyzanci z Puszczy Noteckiej dla ochrony miejscowej ludności przed odwetem okupanta większość akcji przeprowadzali przebrani w zdobyczne mundury niemieckie i posługując się wyłącznie językiem niemieckim. W puszczy ukrywało się wówczas sporo dezerterów z armii niemieckiej więc odpowiedzialność przynajmniej za część akcji można było stosunkowo łatwo przypisać dezerterom. Pomnik składa się z pionowej steli kamiennej z tekstem, po bokach której umieszczono dwie wyrzeźbione w drewnie figury przedstawiające partyzantów; klęczącego z bronią i stojącego z lornetką. Na tablicy wyryte są nazwiska partyzantów ponadto oddano na niej hołd „Wszystkim bohaterom działającym na terenie Puszczy Noteckiej w latach 1941-1945”

Pomnik partyzantów z Puszczy Noteckiej w Karwinie.
Na wzgórzu kościelnym stoi przysadzisty szachulcowy XVIII-wieczny kościółek z wieżą. Dzięki zbiegowi okoliczności i uprzejmości pani Małgosi szefowej firmy której zlecono sprzątanie świątyni przed niedzielnym nabożeństwem udało mi się wejść do wnętrza. Niewielkie przytulne wnętrze, zachwyca piękną snycerką, zachowanymi ozdobnymi ławami kolatorskimi, ozdobną amboną, polichromią na drewnianym stropie. Kościółek otrzyma w najbliższym czasie nowe rzeźbione w drewnie stacje Drogi Krzyżowej, leżały już przygotowane na jednej z ław.

Kościółek w Karwinie.

I jego wnętrze.
Przed
opuszczeniem
placu kościelnego zasięgnąłem języka dokąd prowadzi droga która
dotąd asfaltowa w tym miejscu zamienia się w gruntową. Okazuje się
że do Kwiejc. Czyli tam gdzie w następnej kolejności zamierzam
jechać, ponadto za chwilę pani Małgosia jedzie do tamtejszego
kościółka zrobić porządki i jeżeli byłbym zainteresowany
również mogę sobie obejrzeć jego wnętrze.

I jego wnętrze.
Do Kwiejc dotarliśmy prawie równocześnie. W głównej części wsi zachowało się sporo starych domów. Poewangelicki kościół wzniesiono w 1909 r. Nad drzwiami wmurowano belkę z datą budowy. Niedawno został wyremontowany ze wsparciem środków unijnych. Podczas prac remontowych w oparciu o stare fotografie odtworzono w wnętrzu oryginalne barwy.

Kościół w Kwiejcach.

Belka nad drzwiami z wyrytym rokiem budowy.

Wnętrze kościółka w Kwiejcach.

Belka nad drzwiami z wyrytym rokiem budowy.

Wnętrze kościółka w Kwiejcach.
Kolejny krótki przystanek zrobiłem w Piłce. Zaintrygowała mnie tablica kierująca do znajdującego się 200 m za kościołem Parku Grzybowego. Jest to ścieżka przyrodnicza przy której rozmieszczono gigantyczne modele rosnących tutaj grzybów wraz z opisem. Ponadto jest tu kilka ławeczek i altanek i plac zabaw dla dzieci.

Zbliżamy się do Piłki.

Kościół w Piłce.

Park Grzybowy.

Na takie grzybki to tylko do Piłki pod Drawskiem :-).

Na parkowych ścieżkach.

Kościół w Piłce.

Park Grzybowy.

Na takie grzybki to tylko do Piłki pod Drawskiem :-).

Na parkowych ścieżkach.
Już
od Kwiejc wiem że nie mogę sobie pozwalać na dłuższy pobyt przy
miejscowych atrakcjach zatem start w kierunku Wielenia. Po drodze
mijam Miały, miejscowość znana mi z przejazdów z Małopolski do
Gorzowa. Stacja Miały oznaczała że wkrótce należy wysiadać w
Krzyżu, kolejna w Drawskim Młynie że teraz należy już kierować
się do wyjścia. Wieleń jednak nie leży przy linii kolejowej Poznań
– Szczecin. Droga prowadzi przez młode lasy liczące sobie ok 20
lat. Wiele wskazuje że jest to ślad po drugim co do wielkości
pożarze lasów w powojennej Polsce kiedy 10 sierpnia 1992 r w ciągu
kilku godzin spłonęło prawie 6 tys. ha lasu. Reszta Puszczy
została uratowana dzięki gwałtownej burzy która ugasiła pożar.

Stacja Miały.
W końcu docieram do celu, Wieleń kiedyś miasteczko powiatowe , dziś tylko siedziba gminy. Powołanie w roku 1887 nowego powiatu z siedzibą w Wieleniu było potężnym kopem dla rozwoju miejscowości. Większość dzisiejszych budynków użytkowanych przez instytucje użyteczności publicznej pochodzi z tego okresu.
Po traktacie wersalskim południowa część miasta znalazła się w Polsce, część zanotecka przypadła Niemcom. W północnej niemieckiej części znalazł się pałac Sapiehów przy którym zatrzymałem się po raz ostatni podczas dzisiejszej wycieczki.
W XVIII w. właścicielem Wielenia był Piotra Sapiecha, który odziedziczył majątek po matce Ludwice z Opalińskich. Pałac pochodzi z jego czasów, wzniesiony został w 1749 roku. Po śmierci Piotra w 1771 r. majątkiem zarządzała żona Joanna. Po długich procesach o te dobra z rodziną Piotra w 1789 sprzedała majątek dostojnikowi pruskiego dworu Sigismundowi Friedrichowi von Blankensee. Po jego śmierci w 1817 r. Wieleń stał się współwłasnością jego synów, ostatecznie jedynym właścicielem został starszy syn Wilhelm. W roku 1850 Wilhelm zmarł, a majątkiem zarządzała wdowa po nim która zaadoptowała swojego siostrzeńca Adalberta von Schulenburg. W roku 1855 przekazała mu swoje dobra które pozostały w rękach tej rodziny do roku 1945. Pod koniec II wojny światowej pałac został spalony i przez lata popadał w ruinę. Częściowo odbudowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, obecnie jest własnością prywatną. Do zespołu pałacowego należą również budynek bramny i mauzoleum rodu von Schulenburg.
Wstępu na teren pałacowy bronią zamknięta brama i ujadające za nią psy, natomiast na teren mauzoleum leżącego przy drodze do Krzyża wszedłem przez bramę prowadzącą do wnętrza od strony parku okrążając ogrodzenie. Kaplica zachowała się jeszcze w stosunkowo niezłym stanie, natomiast do krypty grobowej prowadzi wybita w murze dziura. Co kryje się w wnętrzu trudno powiedzieć.

Szkoła w Wieleniu.

Pałac Sapiehów w Wieleniu.

Budynek bramny przy pałacu w Wieleniu.

Mauzoleum rodu von Schulenburg w Wieleniu.

Pałac Sapiehów w Wieleniu.

Budynek bramny przy pałacu w Wieleniu.

Mauzoleum rodu von Schulenburg w Wieleniu.
Od tej chwili powrót odbywał się już z najwyższym pośpiechem szosami przez Krzyż i Drezdenko. Jeszcze tylko króciutki postój techniczny przed stacją w Starych Bielicach, Dziś jest to tylko jeden z przystanków na trasie kolejowej z Krzyża do Gorzowa, ale przez sześćdziesiąt lat była stacją węzłową dla zlikwidowanej w latach dziewięćdziesiątych linii kolejowej Krzyż – Skwierzyna.

Stacja w Starych Bielicach.
Niestety do domu znów wróciłem o 22:00.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
172.23 km (42.00 km teren), czas: 09:17 h, avg:18.55 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Na przełaj przez puszczę
Piątek, 4 maja 2018 | dodano: 06.05.2018Kategoria gm. Skwierzyna
W dzisiejszy piątek odpuściłem sobie tradycyjną wycieczkę do Gorzowa na rzecz lekkiej i beztroskiej wycieczki po lasach. Przejechałem dawno nie jeżdżonym szlakiem przez Puszczę Notecką od Skrzynicy do Lipek. Ku mojemu zdziwieniu w przeciwieństwie do poprzedniej wiosny w tym roku droga pożarowa do Lipek jest niemal gładka. W drodze powrotnej zajrzałem do Dobrojewa i Gościnowa i powrót do domu.
Od ponad roku wyjazd i powrót od tej strony jest związany z pewną niedogodnością na którą niedawno podczas swojego przejazdu przez Skwierzynę natknął się biker Michuss niepotrzebnie obawiając się że będzie musiał przekraczać Wartę w Międzychodzie.
Otóż Skwierzyna nie ma szczęścia do mostów. Most nad rzeką po pewnych perturbacjach i blokadach udało się wywalczyć. Nowe przęsła pierwotnie miały być zbudowane na starych podporach, ale ostatecznie skończyło się na rozbiórce starych filarów i budowie od nowa. Pozostała jednak druga część przeprawy. Drugi brzeg nadrzecznej doliny jest oddalony w tym miejscu o blisko siedemset metrów od rzeki . W latach trzydziestych ubiegłego wieku zbudowano przed miastem nasyp z drogą na koronie wału. Nasyp ten ma chronić Skwierzynę przed nadpływającą wielką wodą i kierować ją pod przeciwległy brzeg doliny, a tam zbudowano estakadę pod którą ma ona spłynąć z powrotem już poza miastem do koryta Warty. Estakada ta miała być remontowana w drugiej kolejności. W przetargu został wyłoniony wykonawca który wiosną ubiegłego roku przestąpił do pracy. Zapał do pracy szybko mu jednak przeszedł rozpaprał robotę i zaczął piętrzyć jakieś problemy, w końcu właściciel drogi (Zarząd Dróg Wojewódzkich) jesienią zerwał z nim umowę, a estakadę zamknął. Objazd odbywa się teraz drogą gminną wyłożoną betonowymi płytami po których lepiej iść niż jechać. I dlatego chyba spora część cyklistów łamiąc zakaz omija zapory i barykady z wysypanego piasku i przeprawia się przez betoniaka ocalałym pasmem jezdni. Natomiast kolejny przetarg na dalszą część remontu estakady chyba nadal jest nierozstrzygniety i pozostaje tylko liczyć na to że w najbliższym czasie Warta nie wystąpi z koryta ponieważ objazd ten zawsze jest przy tej okazji zalewany.

Przy okazji wyrębu odsłoniła się leśniczówka przed Świniarami.

Nowe oznakowania w Puszczy Noteckiej. Teraz będzie ciężko zabłądzić :-).

Na starym cmentarzu w Dobrojewie.

Betoniak w Skwierzynie.

Nowe oznakowania w Puszczy Noteckiej. Teraz będzie ciężko zabłądzić :-).

Na starym cmentarzu w Dobrojewie.

Betoniak w Skwierzynie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
60.75 km (18.00 km teren), czas: 03:34 h, avg:17.03 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Świątecznie, rodzinnie do Gorzycy i Międzyrzecza
Czwartek, 3 maja 2018 | dodano: 03.05.2018
Rodzinna wycieczka w spacerowym tempie przez Bledzew, Gorzycę do Międzyrzecza.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
52.43 km (13.00 km teren), czas: 04:16 h, avg:12.29 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Chrzypsko Wielkie i Małe
Wtorek, 1 maja 2018 | dodano: 01.05.2018Kategoria ponad 100 km, pow. międzychodzki, Wielkopolska
Zasadniczym celem wycieczki było obejrzenie nieczynnego wiaduktu kolejowego nad rzeczką Oszczenicą w Chrzypsku Małym. Założony cel został osiągnięty. Zaś w ramach swoistej premii dorzuciłem sobie jeszcze przejazd na przełaj przez Puszczę Notecką z Sierakowa do Kwiejc.
Korzystając z okazji chciałem w drodze do Chrzypska spróbować zobaczyć kilka różnych obiektów, niestety wszędzie akcja spaliła na panewce. A były to po kolei: - obiekty kompanii radiotechnicznej w Mechnaczu które widywałem jeżdżąc pociągiem ze Skwierzyny do Poznania. Linia ta została zamknięta ponad dwadzieścia lat temu i tyle samo nie byłem w Mechnaczu. Kompania zresztą również mniej więcej w tym samym czasie padła ofiarą reorganizacji i zostały po niej tylko koszary i w osobnym kompleksie schrony. Wdrukowało mi się w pamięć że wszystkie te budowle zlokalizowane są od strony Kwilcza i tamtą stronę spenetrowałem, tymczasem okazało się że jest dokładnie odwrotnie, a schrony ukryte są w krzakach widocznych na polach za dawnym torowiskiem. Podobno nie ma tam nic ciekawego, ale może kiedyś sam sobie to ocenię.
Z Mechnacza polną drogą ruszyłem w kierunku kolejnej tajemniczej i niedostępnej budowli, którą jest pałac zbudowany w Rozbitku w połowie XIX wieku dla Georga von Reiche. Brama od strony drogi od zawsze jest zamknięta na cztery spusty, jedynie przez sztachety widać wysadzoną platanami aleję w głębi której zza gałęzi majaczy boczna ściana pałacu. Liczyłem po cichu na jakieś nie strzeżone dziury w bocznej części ogrodzenia. Moje rachuby oparte były na błędnych przesłankach, droga przez wieś biegnie wzdłuż zabudowań folwarcznych, ale tu również wszystkie bramy są zamknięte, jedynie zza drzew widać dachy frontowej części pałacu. Próba podejścia z drugiej strony wymagałaby przejścia przez prywatne działki mieszkańców nowo zbudowanego osiedla a spodziewany wynik wygląda na jeszcze mniej zachęcający. Szkoda, ponieważ tylko z tych fragmentów dachów które widać należałoby przypuszczać że uroda budowli jest godna obejrzenia. Pałac obecnie jest własnością prywatną kompozytora Jana Kaczmarka.
Teraz nadszedł czas na próbę zobaczenia z bliska gniazda rodowego rycerskiej rodziny Kurnatowskich herbu Łodzia. Od roku 1391 były nim Kurnatowice. Wprawdzie od początku XVII wieku przeszły one w ręce innych rodzin lecz Kurnatowscy zachowali nazwisko i w pobliżu nadal mieszkali potomkowie rodziny, o czym świadczą rodowe groby na starym cmentarzu kalwińskim w Orzeszkowie o których wspominałem w ubiegłym roku .
Dawna siedziba szlachecka w Kurnatowicach nie zachowała się, lecz na jej miejscu stanął współczesny dworek utrzymany w stylu innych siedzib ziemiańskich siedzib z okolicy Międzychodu. Dworek jest własnością prywatną i od strony drogi zasłania go inny dom, oraz wysoki żywopłot. Kusiła wprawdzie otwarta brama na folwarczne podwórze skąd należało się spodziewać lepszej perspektywy ale widok dwóch brysi które grzecznie unosiły się na powitanie intruza skutecznie zwalczył pokusę. Były one co prawda oddzielone od publiczności kratą kojca, ale sama ich obecność sygnalizowała że nieproszeni goście nie są na podwórzu mile widziani.
Nie można również zobaczyć kolejnych siedzib ziemiańskich stojących w kolejnych mijanych miejscowościach jak w Łężcach, gdzie dwór ukryty jest w głębi podwórza gospodarczego i zasłonięty koronami drzew. Oczywiście wstęp dla obcych surowo wzbroniony, co przy prowadzonej w przyległych budynkach hodowli jest całkowicie zrozumiałe. Podobna sytuacja jest w Lutomiu gdzie przy szczelnie zamkniętej bramie można się jedynie dowiedzieć że znajdujące się za murem założenie parkowo-pałacowe jest do sprzedania.
Teraz znajduję się już w pobliżu celu wycieczki, docieram do Chrzypska Wielkiego i teraz kieruję się w prawo wzdłuż nasypu kolejowego do Chrzypska Małego. I w końcu jest dolinka nad rzeczką Oszczenicą i widoczny w łąkach za wioską wiadukt.

Nieczynny wiadukt kolejowy w Chrzypsku Małym.
Wiadukt zbudowany w latach 1906-1907 na linii kolejowej z Międzychodu do Szamotuł jako ceglana konstrukcja arkadowa. Grząskie dno dolinki wymagało wbicia dla ustabilizowania podłoża setek drewnianych pali. Wznosi się na około 15 metrów ponad poziom rzeczki. Środkowe przęsła mostu zostały zniszczone w trakcie wojny obronnej w wrześniu 1939, a w 1941 roku Niemcy go odbudowali zmieniając przy okazji konstrukcję głównego przęsła które wykonano z stalowej kratownicy. Most służył kolei do roku 1992 kiedy zlikwidowano trasę, przez kilka lat pojawiały się jeszcze na nim pociągi specjalne. Dziś pozostawiony własnemu losowi jest miejscową atrakcją turystyczną.

Rzepakowo-Sierakowski Park Krajobrazowy.

Jezioro Chrzypskie.

W drodze do Sierakowa - Lutom.

Jezioro Chrzypskie.

W drodze do Sierakowa - Lutom.
Opuszczam Chrzypsko Małe polną drogą prowadzącą w kierunku Łężeczek. Z punktu widokowego przy drodze z Pniew roztacza się wspaniały widok na leżące w dole wody jeziora. Nie zamierzam zapuszczać się głębiej w Wielkopolskę zatem czas na powrót. Przez Łężce, Lutom docieram do Sierakowa. Wygląda na to że jak się sprężę to przed zmrokiem zdążę przejechać na drugą stronę Puszczy Noteckiej, poznać okolice Kwiejc i przez Drezdenko wrócić do Skwierzyny.

Droga przez wydmy w Puszczy Noteckiej.

Las monitorowany.

Oto Ameryka.

Reszta Świata jest gdzieś obok Gościmia :-).
Drogowskaz
w Sierakowie kieruje w drogę wojewódzką 133
prowadzącą
do Wielenia, ale lojalnie uprzedza że na odcinku
12 km jest nawierzchnia gruntowa i przejadą tamtędy raczej tylko
pojazdy terenowe. Ja przejechałem sporą część z tej dwunastki i
pozostaje mi to tylko potwierdzić. Rzeczywiście są na niej
fragmenty które może pokonać tylko terenówka. Po
kilku kilometrach jazdy trzeba przedzierać się przez pasmo stromych
i wysokich wydm, przy
okazji porzucam oznakowaną drogę na prowadzącą bardziej w
kierunku zachodnim. Nie ukrywam że w końcu zacząłem się
niepokoić że tych gruntowych kilometrów zrobię znacznie więcej
niż deklarowane 12. W końcu jest szosa w lesie, numer drogi również
133, moja
radość
z powrotu do cywilizacji jest
wielka. W Kwiejcach widzę że lekko przeceniłem czas pozostały do
zmroku, zatem koniec z turystyką pozostaje szybki powrót w kierunku
Lubuskiego. Pozostałe
60 km pokonałem za jednym zamachem, zmrok dopadł mnie ok. 10 km od
domu gdzieś w okolicy Dobrojewa.
Las monitorowany.

Oto Ameryka.

Reszta Świata jest gdzieś obok Gościmia :-).
Rower:Kross
Dane wycieczki:
172.21 km (17.00 km teren), czas: 09:50 h, avg:17.51 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Obrą i Strugą Jeziorną
Niedziela, 29 kwietnia 2018 | dodano: 29.04.2018
W ten weekend zatrzymała mnie w domu wizyta wnuka, dopiero po wyjeździe malucha wyskoczyłem do Bledzewa na mały dwugodzinny rajd za Obrą. Następna przeprawa na prawy brzeg znajduje się w Gorzycy, zatem była również Gorzyca. Wcześniej należało sforsować Strugę Jeziorną, na szczęście nie wpław :-).
Równiarka która niwelowała koleiny na leśnej drodze pożarowej od Gorzycy do Głębokiego zrobiła krecią robotę dla cyklistów . Jest wprawdzie równo, ale miałko i tylko przez brak czasu nie szukałem jakichś alternatyw dla tego niegdyś fajnego szlaku o gładkiej i twardej nawierzchni gruntowej.

Przeprawa przez Strugę Jeziorną.

Rozlewiska Strugi Jeziornej.

Ujście Strugi Jeziornej do Zalewu Bledzewskiego. Spiętrzenie Obry na zaporze w Bledzewie spowodowało że niewielka w sumie rzeczka rozlała się na całą szerokość podmokłej doliny którą ongiś spływała do Obry.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
43.05 km (14.00 km teren), czas: 02:31 h, avg:17.11 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów
Piątek, 27 kwietnia 2018 | dodano: 28.04.2018Kategoria Gorzów
Podczas dzisiejszej wycieczki do Gorzowa odwiedziłem znajdujący się przy ulicy Gwiaździstej cmentarz żydowski.
Zanim jeszcze dotarłem do kirkutu zaraz po przekroczeniu Mostu Staromiejskiego skręciłem na Bulwar Zachodni pod pomnik legendarnego gorzowskiego przewoźnika przez Wartę Pawła Zacharka, który od 1945 roku aż do oddania do użytku mostu kolejowego z kładką dla pieszych w roku 1965 skracał gorzowianom drogę na Zawarcie. Przy okazji nie chcąc zawracać musiałem z konieczności zwiedzić zaplecze przebudowy estakady i przedostać się metodami pionierskimi na peron IV (jedyny czynny w czasie przebudowy) skąd dopiero przez przejście podziemne udało mi się wydostać na drugą stronę torów na plac przed dworcem.

Łódź Pawła Zacharka legendarnego gorzowskiego przewoźnika na Bulwarze Zachodnim.
Sam cmentarz żydowski ma mniejwięcej 1 ha powierzchni i położony jest ok. 2 km od dworca w malowniczym wąwozie na południowym stoku wzgórza wznoszącego się nad drogą do Kostrzyna. Pierwsze wzmianki o tym cmentarzu pojawiają się na początku XVIII wieku. W pierwszej połowie XIX wieku cmentarz otoczono murem i zbudowano dom przedpogrzebowy. Obie budowle przetrwały do dziś. Zachowała się również główna aleja obsadzona kasztanowcami, oraz przy zachodnim murze fragmenty okazałych grobowców należących do zamożnych rodzin żydowskich.

Brama gorzowskiego kirkutu.


Z cmentarnego muru.

Chyba tak nie zostanie?

Dawny dom przedpogrzebowy przy gorzowskim kirkucie. W latach dwudziestych zbudowano nieopodal drugi dom przedpogrzebowy jednak po licznych przeróbkach zatracił pierwotny wygląd. Prawdopodobnie jest to budynek jakiegoś warsztatu stojący w bezpośrednim sąsiedztwie bramy.
Z względu na powojenne dewastacje zachowało się tylko kilkadziesiąt połamanych i leżących macew, zaś stojące można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. O dziwo w czasach brunatnej dyktatury cmentarz przed dewastacją ochronił landsberski magistrat. Otóż na początku 1942 roku do władz miasta zgłosiła się firma kamieniarska z ofertą zakupu nagrobków. Magistrat dał odpowiedź odmowną twierdząc że nie jest właścicielem cmentarza, odsyłając w tej sprawie do odpowiedzialnego za cmentarz żydowskiego męża zaufania Maxa Koschminskiego. Spotkałem się też z odmienną wersją wydarzeń która mówi, że z inicjatywą likwidacji cmentarza wystąpiły władze miasta, dopiero umiarkowane zainteresowanie kamieniarzy poszukujących granitu a nie piaskowca z którego wykonane były w większości nagrobki spowodował zmianę postawy magistratu. Sam Koschmiński będący z zawodu weterynarzem został pół roku później jako jeden z ostatnich gorzowskich Żydów wywieziony do obozu przejściowego Tilsit (Tylża) w Prusach Wschodnich.
Osiedle Słoneczne opuściłem kierując się w górę ul Olimpijską aby okrążyć Gorzów od północy i wydostać się do Wawrowa skąd tradycyjnie przez Santok wróciłem do domu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
83.92 km (6.00 km teren), czas: 04:50 h, avg:17.36 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Jazda próbna
Wtorek, 24 kwietnia 2018 | dodano: 24.04.2018
Żeby zupełnie nie wyjść na kanibala technicznego oprócz jazdy trzeba czasem zrobić obsługę techniczną pojazdu, coś tam posmarować, coś dokręcić. Po zakończeniu obsługi kusiło mnie żeby wypróbować jak to wyszło i ostatecznie nie mogłem sobie odmówić małego sprawdzianu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
15.75 km (5.50 km teren), czas: 00:59 h, avg:16.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez Zemsko
Poniedziałek, 23 kwietnia 2018 | dodano: 23.04.2018
Po popołudniowym deszczu wyskoczyłem na godzinkę na koło. Trasa najprostsza i najkrótsza z możliwych które można zrobić aby nie wracać po swoim śladzie, czyli nieśmiertelne Zemsko z przyległościami.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
22.61 km (2.00 km teren), czas: 01:09 h, avg:19.66 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wokół Puszczy Noteckiej
Sobota, 21 kwietnia 2018 | dodano: 21.04.2018Kategoria ponad 200 km, pow. międzychodzki, Wielkopolska
Wokół całej Puszczy się nie udało. Około piętnastej byłem dopiero w Wronkach, a do Obornik zostało jeszcze kolejne 35 km. Trzeba było zawrócić, a jeszcze wcześniej przejechać na północny skraj Puszczy. Nawet mimo tego okrojenia planów do domu dotarłem kilka minut przed dwudziestą drugą.
Dosyć gruntownie za to zwiedziłem Wronki. Dziś ograniczę się tylko do kilku zdjęć. Parę słów komentarza dopiszę w czasie wolnym.

Kościół w Kamionnej k/Międzychodu.

I jego wnętrze.

Rokokowa ambona.

I dzwonnica.

Wroniecki osiołek "Psikus". Na upamiętnienie zasłużył sobie tym że 20 kwietnia 1941 ku radości miejscowych Polaków swoim rykiem "uświetnił" i przerwał oficjalną uroczystość hitlerowskich okupantów związaną z obchodami urodzin Hitlera.

Willa żyjącego na przełomie XIX i XX wieku wronieckiego architekta Wilczewskiego.

Wroniecki dworzec kolejowy z końca XIX wieku.

Słynny wroniecki Zakład Karny. Więzienie zbudowano w roku 1894 w amerykańskim systemie celkowym.

Wroniecki ratusz. Wbrew powszechnie przyjętym praktykom zamiast na rynku znajduje się przy oddalonej od niego o kilkaset metrów ul. Ratuszowej.

Wronki - widok z drugiego brzegu Warty na klasztor franciszkanów.

I na kładkę nad Wartą.

Mijane w drodze powrotnej. Budynek Urzędu Gminy w Drawsku k/Krzyża Wlkp.

Willa żyjącego na przełomie XIX i XX wieku wronieckiego architekta Wilczewskiego.

Wroniecki dworzec kolejowy z końca XIX wieku.

Słynny wroniecki Zakład Karny. Więzienie zbudowano w roku 1894 w amerykańskim systemie celkowym.

Wroniecki ratusz. Wbrew powszechnie przyjętym praktykom zamiast na rynku znajduje się przy oddalonej od niego o kilkaset metrów ul. Ratuszowej.

Wronki - widok z drugiego brzegu Warty na klasztor franciszkanów.

I na kładkę nad Wartą.

Mijane w drodze powrotnej. Budynek Urzędu Gminy w Drawsku k/Krzyża Wlkp.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
202.06 km (3.00 km teren), czas: 10:28 h, avg:19.31 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów po raz n-ty
Piątek, 20 kwietnia 2018 | dodano: 20.04.2018Kategoria Gorzów
Przy dzisiejszym pobycie w Gorzowie przejechałem śladami rodzeństwa Bahrów. O najstarszym i najbardziej zasłużonym dla miasta bracie, Maxie wspominałem kiedyś przy okazji pobytu na gorzowskim Zawarciu obok osiedla które zbudował dla pracowników swojej przędzalni i tkalni juty. Dziś odwiedziłem ich miejsca zamieszkania. Zanim zajechałem nad Kłodawkę zajrzałem do parku przy muzeum, skusił mnie tam opis kwitnących magnolii, zresztą mocno przesadzony.

Kamienne wąwozy w parku przy Muzeum Lubuskim w Gorzowie.
Bliżej centrum miasta leżą wille braci, wspomnianego wcześniej Maxa i Roberta. Zbudowane na wspólnej działce nad Kłodawką przy dzisiejszej ul. 30 Stycznia stykają się bocznymi ścianami. Do r. 1945 były w posiadaniu rodziny, potem aż do r. 2007 były siedzibą biskupów gorzowskich. Chyba nadal są własnością kurii.

Willa, a właściwie stykające się z sobą dwie wille braci Maxa i Roberta Bahrów, dziś jest to gorzowski Pałac Biskupi.
W drodze do siedziby kolejnego z braci Karla mijam Plac Grunwaldzki z Dzwonem Pokoju ufundowanym w 2007 roku przez byłych i współczesnych mieszkańców miasta z okazji jego 750-tych urodzin. Umieszczony w specjalnie zbudowanej dzwonnicy ma bić tylko kilka razy w roku z okazji ważnych świąt państwowych i rocznic miasta.

Dzwon Pokoju na gorzowskim Placu Grunwaldzkim. Ufundowany przez dawnych i obecnych mieszkańców Gorzowa na 750-lecie miasta.


Gmach Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, widok z Placu Grunwaldzkiego.
Pałacyk Karla Bahra przy dzisiejszej ul. Kazimierza Wielkiego w chwili budowy znajdował się już całkowicie poza miastem nad jeziorkiem nazywanym obecnie Ruskim Stawkiem. Dzisiejszym właścicielem budynku jest Urząd Miasta i mieści się w nim m.in. gorzowski Pałac Ślubów

Willa kolejnego z braci Bahrów Karla, dziś mieści się tu gorzowski Pałac Ślubów.
Na tym zakończyłem dzisiejsze krążenie po Gorzowie. Powrót tradycyjnie przez Santok.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
68.38 km (0.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:17.38 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

