- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
W dolinie dolnej Warty
Poniedziałek, 5 listopada 2018 | dodano: 05.11.2018Kategoria ponad 100 km, pow. gorzowski
Nie udało się ruszyć z domu ani w sobotę, ani w niedzielę. Ale miałem wolny poniedziałek i spróbowałem zrobić sobie rekompensatę za weekend. Zatem nadszedł czas na odłożony dwa tygodnie temu Bogdaniec.
Jeżeli Bogdaniec to trzeba będzie jakoś przebrnąć przez Gorzów. Była rozpatrywana opcja z ominięciem miasta od północy przez Wojcieszyce i Kłodawę ale upadła, musiałem po drodze zajechać na ul. Warszawską. Wspomniałem o brnięciu przez miasto ponieważ od samego śródmieścia aż do zachodniego węzła obwodnicy ulica Kostrzyńska to jeden wielki plac budowy. Trochę mylnie założyłem że w najgorszym wypadku da się przejechać chodnikami. Niestety chodniki również zostały rozkopane w okolicy cerkwi prawosławnej i po raz kolejny w okolicy dawnego cmentarza ewangelickiego przy ul. Dobrej. W końcu udało się jakoś wydostać spośród wykopów, za to pojawia się kolejna przeszkoda - to brukowana droga (z przeszkodami) dla rowerów. Poprzecinana co kilka metrów przy zjazdach na posesje wystającymi krawężnikami nie pozwala na osłabienie czujności.
Wracając do Bogdańca, zazwyczaj przecinałem miejscowość przejeżdżając na kierunku Gorzów-Kostrzyn, dziś zapuściłem się w dolinę Bogdanki. Park Kulturowy „Dolina Trzech Młynów” obejmuje ciągnącą się w północnej części Bogdańca wzdłuż drogi do Stanowic dolinę rzeczki Bogdanki. Były tam zlokalizowane trzy historyczne młyny oraz zabudowa typu willowego z przełomu XIX/XX wieku.
Interesująca mnie Zagroda Młyńska to dawny Młyn Górny 1826 r. , obecnie filia gorzowskiego muzeum. Nie planowałem zwiedzania wnętrza młyna i ekspozycji muzealnej, ograniczyłem się tylko do zwiedzenia zagrody i wystawy konnych maszyn rolniczych. Większość tych maszyn była jeszcze w powszechnym użyciu w czasach mojej młodości w rodzinnej Małopolsce kiedy podstawową siłę pociągową stanowiły konie, a szczytem luksusu w nielicznych gospodarstwach był napędzający młocarnie i sieczkarnie silnik dieslowski wyprodukowany w Andrychowie tzw „esiok”. Reszta musiała się zadowalać kieratem z konikiem lub siłą własnych rąk (silników elektrycznych nie stosowano z prostego powodu, w początkowych latach sześćdziesiątych zelektryfikowane były tam tylko większe miejscowości).
Za młynem leżą dawne stawy młyńskie, spiętrzenie wody i znajduje się tylne wejście na leśną ścieżkę spacerowo-edukacyjną. Dolinę opuściłem przy budynku nadleśnictwa. Mostek nad rzeczką jest równocześnie wejściem do arboretum.
Powrót rozpocząłem oddalając się od Bogdańca w kierunku Kostrzyna do przeprawy w Świerkocinie. Droga dla rowerów ciągnie się aż do Nowin, jednak za Bogdańcem jest już bez zastrzeżeń, asfaltowa, bez progów. Szkoda tylko że gdzieniegdzie centralnie na środku ścieżki jest zaparkowany samochód.
Dopiero od mostu na Warcie mogłem mówić o zbliżaniu się do domu. Dla urozmaicenia pokluczyłem sobie trochę po osadach dawnej pruskiej „Nowej Ameryki”. W labirynt tamtejszych dróżek wkroczyłem w Malcie pod Krzeszycami aby wynurzyć się na bardziej znany teren dopiero w Dębokierzu za Kołczynem.
Dalszy powrót odbył się już bez zatrzymywania.

Prawosławna cerkiew parafialna w Gorzowie.

Kościół w Wieprzycach.

Wieprzyce - płyta nagrobna prof. Henselera z małżonką, przeniesiona w 2004 r. z likwidowanego berlińskiego cmentarza.


Pracownia Remiza w Łupowie -wszystko na sprzedaż

Ekspozycja konnych maszyn rolniczych w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu...

...ciąg dalszy - kieraty i silnik S-60 stosowane w ubiegłym wieku do napędu maszyn rolniczych (młocarnie,prasy).

Zagroda Młyńska - budynek młyna, filia muzeum gorzowskiego.

Koła młyńskie...

... i wodospad.

Bogdanieckie arboretum.

Dróżka w arboretum.

Kościółek w Łukominie.

Kościół w Wieprzycach.

Wieprzyce - płyta nagrobna prof. Henselera z małżonką, przeniesiona w 2004 r. z likwidowanego berlińskiego cmentarza.


Pracownia Remiza w Łupowie -wszystko na sprzedaż

Ekspozycja konnych maszyn rolniczych w Zagrodzie Młyńskiej w Bogdańcu...

...ciąg dalszy - kieraty i silnik S-60 stosowane w ubiegłym wieku do napędu maszyn rolniczych (młocarnie,prasy).

Zagroda Młyńska - budynek młyna, filia muzeum gorzowskiego.

Koła młyńskie...

... i wodospad.

Bogdanieckie arboretum.

Dróżka w arboretum.

Kościółek w Łukominie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
106.90 km (21.00 km teren), czas: 05:56 h, avg:18.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W górki pod Czechowem
Piątek, 2 listopada 2018 | dodano: 02.11.2018Kategoria pow. gorzowski
Znów zamiary rozminęły się z możliwościami, głównie czasowymi. Myślałem o przedostaniu się do DK 22, przejażdżce pod Strzelce Krajeńskie i powrocie przez Zwierzyn i Lipki. Nie wziąłem pod uwagę że w poprzedni weekend przesunięto czas i teraz mi go zabraknie. W najlepszym wypadku do zmroku dotarłbym do Zwierzynia a potem byłaby samotna nocna jazda przez odludzia. W nocy zdecydowanie wolę jazdę w terenie znanym i zamieszkanym. W Santoku zdecydowałem się że zrobię rundę przez Gorzów a nadmiar czasu wykorzystam na jazdę po górkach w Czechowie.
Do zjechania w wąwozy i górki pod Czechowem sprowokował mnie MLJ swoim pytaniem czy widziałem tamtejsze ruiny wiatraka. Oczywiście że widziałem, a nawet kiedyś podczas pierwszego podejścia przedzierałem się do nich z Janczewa na przełaj przez pola podczas gdy na miejscu okazało się że istnieje tam podjazd od strony torów. Same ruiny stoją na prywatnym pastwisku otoczonym, drutami (czasami będącymi pod napięciem) elektrycznego pastucha. Skoro jest to pastwisko więc cały teren i wnętrze budowli zostało zaminowane wielka ilością krowich placków. Dziś miałem to szczęście że krowy wypasały się na kwaterze leżącej na przeciwległym zboczu wąwozu, pastuch był wyłączony oraz było sucho (istotne ze względu na krowie łajno) więc przelazłem przez druty i podszedłem do ruin.
Wiatrak zbudowano z czerwonej cegły w połowie XIX wieku na wysuniętym cyplu wysoczyzny, z trzech stron otaczają go strome stoki wąwozów i doliny Warty. Miejsce piękne i wietrzne z wspaniałym widokiem na dolinę. Do dziś przetrwały tylko mury pozbawione belkowanych stropów i obracanej konstrukcji dachu. W czasach świetności mielił ok. 1 tony zboża na dobę a pracował średnio przez 1/3 roku. Na początku lat 20. potężna wichura uszkodziła mu śmigło ale młyn napędzany teraz silnikiem pracował jeszcze do lat 40. Bezpośrednio po wojnie stał się łupem szabrowników i budowla popadła w ruinę. Miejsce to aż się prosi o rozreklamowanie i zorganizowanie w nim jakiejś agroturystyki.
Po opuszczeniu wiatraka powałęsałem się jeszcze po okolicznych pagórkach i wąwozach, zjechałem do Gorzowa i wróciłem do domu przez Deszczno.

Droga do Polichna.

Prom w Santoku.Pagórek i drzewa na przeciwległym brzegu to średniowieczne grodzisko "klucz i strażnica państwa polskiego"

Na czechowskich stokach.

Ruiny wiatraka w Czechowie.

Czechowski wiatrak.

Warta widok z wzgórz pod Czechowem.

Zachód słońca na Zawarciu.

W gorzowskim porcie.

Prom w Santoku.Pagórek i drzewa na przeciwległym brzegu to średniowieczne grodzisko "klucz i strażnica państwa polskiego"

Na czechowskich stokach.

Ruiny wiatraka w Czechowie.

Czechowski wiatrak.

Warta widok z wzgórz pod Czechowem.

Zachód słońca na Zawarciu.

W gorzowskim porcie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
65.42 km (11.00 km teren), czas: 04:11 h, avg:15.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów i improwizacje
Niedziela, 28 października 2018 | dodano: 28.10.2018Kategoria ponad 100 km
Przez cały tydzień pielęgnowałem wizję sobotniego wyjazdu do Bogdańca. Przejeżdżałem wprawdzie tamtędy kilka razy ale tylko tranzytowo, bez próby bliższego poznania ciekawostek i zabytków. Zainteresowała mnie zwłaszcza Zagroda Młyńska.
Tym razem nic z tego nie wyszło, w sobotę ryłem na działce wykop pod kabel, a dziś synoptycy straszyli opadami. Wybrałem opcję zachowawczą - wyjazd do Gorzowa i jeżeli pogoda pozwoli powrót przez Santok. Pogoda pozwoliła, a w Santoku na chwilę wyjrzało blade słoneczko.
Właśnie to słoneczko skłoniło mnie do improwizacji, ruszyłem wałami nadnoteckimi do następnej przeprawy przez Noteć w Gościmcu. Wokół całkowite pustkowia, pojedyncze gospodarstwa pojawiają się dopiero na wysokości Górek Noteckich. W okolicy Górecka porzucam wały. Ongiś w niepamiętnych czasach istniała tam przeprawa promowa Górecko-Lipki Małe po której została „asfaltowa” droga. Dziś ten asfalt na niektórych odcinkach można zmieść z drogi miotłą. Z Górecka zupełnie niezły asfalt wyprowadził mnie do Gościmca. Przeprawiając się przez Noteć wjeżdżam do Goszczanowca i podejmuję decyzję o kolejnej improwizacji. Zamiast jazdy szosą przez Lipki wybieram jazdę przez Puszczę Notecką. Jeden z dogodnych wjazdów w głąb lasu znajduje się w Zielątkowie obok gościńca Wilcze Doły. Grobla nad stawami pozwala przedostać się nad jezioro Gostomie i od tego miejsca puszcza stoi otworem.
Już w głębi lasów poczułem na nosie krople deszczu, na szczęście jedyne, ale skończyłem z improwizacjami. Zależało mi żeby ewentualne opady dopadły mnie jak najbliżej domu. Nie dopadły, znów się udało.

Pod Deszcznem; MO, Fiat 125, Ził157 i inne cuda techniki :).

W Czechowie.


Pustkowia nad Notecią.


Nad brzegami Noteci.

Górecko- droga do dawno nieistniejącego promu na Noteci.

Na grobli przy Wilczych Dołach. Fotomodel uporczywie odwracał się, najwidoczniej miał mnie w d..pie.

W Czechowie.


Pustkowia nad Notecią.


Nad brzegami Noteci.

Górecko- droga do dawno nieistniejącego promu na Noteci.

Na grobli przy Wilczych Dołach. Fotomodel uporczywie odwracał się, najwidoczniej miał mnie w d..pie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
101.76 km (43.00 km teren), czas: 05:43 h, avg:17.80 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Po zmroku
Środa, 24 października 2018 | dodano: 24.10.2018
Po zmroku była tylko druga, większa część wyjazdu. Życie nie stoi w miejscu, modernizacja sieci elektrycznej na ogrodach działkowych wymusza na mnie pewne niewielkie inwestycje więc wyjechałem z domu aby sprawdzić ofertę "Mrówki". Zakup materiałów zostawiłem sobie na później ale skoro byłem już poza domem dorzuciłem sobie rundkę przez Stary Dworek i Zemsko.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
23.47 km (0.00 km teren), czas: 01:37 h, avg:14.52 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
"Wieża Marii" z przyległosciami
Sobota, 20 października 2018 | dodano: 20.10.2018Kategoria ponad 100 km, okolice Trzciela
Tytułowa "Wieża Marii" jest dostrzegalnią pożarową zlokalizowaną w lasach gdzieś pomiędzy wioskami Pąchy i Zachodzko. Pomysł odszukania wieży zrodził się w ubiegłym tygodniu podczas szukania informacji o dostrzegalni Zdroje. Chodziło tylko o jej odszukanie, ponieważ wejście na wieżę to jest inna historia. Wchodzić na nią można głównie latem i wcześniej dobrze byłoby skontaktować się z nadleśnictwem Bolewice. Zatem wejście zostało odłożone na inną okazję. Reszta dzisiejszej wycieczki to tylko fajny wypełniacz czasu i jazda po atrakcyjnych terenach. Bardzo mi odpowiadają poprowadzone w mocno pofałdowanym terenie, pełne zakrętów drogi w okolicach Lewic i Łowynia.
Wieża Marii stoi na wzgórzu (109 m n.p.m.) zwanym Czarcią Górą. Wieżę o wysokości 24 metrów wzniesiono w 1888 r, obserwowano z niej okoliczne tereny leśne w celu wychwycenia pożarów. Początkowo pod wieżą stał gotowy do akcji zaprzęg z wodą. Wieża jako dostrzegalnia funkcjonowała do 1982 r. Opuszczona wieża niszczała aż do roku 2005, kiedy została odbudowana.
Podobno główną przyczyną jej porzucenia była tragedia rodziny do której obowiązków należało obserwowanie lasów i opieka nad wieżą. Otóż pewnej nocy w wrześniu 1979 r. z zakładu psychiatrycznego w Obrzycach uciekł Józef Pluta, już rankiem następnego dnia pojawił się w Pąchach i wymordował całą rodzinę która dotychczas opiekowała się tą wieżą. W następnych dniach pojawiły się kolejne ofiary Pluty. Nawiasem mówiąc doskonale pamiętam psychozę jaka wówczas zapanowała w Lubuskim i Wielkopolsce, ludzie po zmroku obawiali się wychodzić z domów. Pluta miesiąc później zginął wytropiony przez milicję podczas obławy. Oficjalnie popełnił samobójstwo, ludzie jednak twierdzili że został zastrzelony. Ludzie odetchnęli, ale pozostawiona sama sobie wieża zaczęła popadać w ruinę.
Wieża leży w bliskości czarnego szlaku rowerowego zaczynającego się w pobliżu Rybojadów. Szlak opisany jako "Piach po osie czyli MIEDZICHOWSKI PARYŻ-DAKAR" jest wymarzony dla miłośników ekstremalnej turystyki rowerowej. Dość powiedzieć że były tam odcinki piasków po osie przemieszane z nawierzchnią twardą, fragment brukowany i przeprawa w bród przez kilkumetrowej szerokości strumień wypływający z jeziora Wędromierz (przeprawę umożliwiły wystające ponad powierzchnię wody kamienie po których trzeba było skakać z rowerem pod pachą). Za przeprawą pojawił się fragment szlaku który poznałem w ubiegłym roku szukając grodziska na Żelaznej Bramie. Znana droga skończyła się w wiosce Jabłonka Stara. Dalszy szlak stał się mniej "atrakcyjny", a wkrótce pojawił się parking z strzałką wskazującą drogę do wieży. Kilkaset metrów i przed oczami piętrzy się strome wzgórze z wieżą na szczycie. Zgodnie z oczekiwaniami jest zamknięta. Została zlokalizowana, a na widoki z szczytu przyjdzie czas w przyszłym sezonie. Teraz pozostało znaleźć drogę do Zachodzka, porównać z dotychczasową i zapamiętać. Powrót na szosę okazał się dosyć łatwy, wkrótce pojawił się rozjazd z krzyżującym się żółtym szlakiem, pozostało wybierać czy kontynuować jazdę czarnym, czy żółtym do Pąchów lub Zachodzka. Zachodzko ze względu na szosę Miedzichów- Międzychód wydawało się bardziej obiecujące.
Dalsza jazda do Miedzychodu i Skwierzyny przez Wiejce była połączeniem przyjemności z jazdy z koniecznością powrotu do domu.

Podejście do Wieży Marii.

Wieża Marii w całej okazałości.

Św. Hubert na węźle szlaków w lasach bolewickich.

Hubert z bliska.

W Lewicach.

Kręci się :). Gdzieś w okolicach Łowynia.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
111.11 km (20.00 km teren), czas: 06:43 h, avg:16.54 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przypadkowe Pniewo
Piątek, 19 października 2018 | dodano: 19.10.2018Kategoria gm. Bledzew
Pomysł przejazdu przez Pniewo pojawił się przypadkowo podczas przekraczania drogi krajowej 24. Ostatni raz przejeżdżałem tamtędy chyba z półtorej roku temu więc czemu nie dziś. Pniewo jest oddalone ok 8 km na południe od drogi krajowej. Osada o nazwie Osterwalde istniała tu już w XV wieku. W wiosce istniał wtedy folwark von Waldowów. Od XVI w. osada miała swój kościół o konstrukcji ryglowej, a od początku XIX murowany. Dziś Pniewo wymarło, w samej wioseczce zachował się tylko jeden nadający się do zamieszkania dom. Kilkaset metrów na południe od Pniewa znajduje się jeszcze jeden i przed samym Osieckiem kolejne cztery, wszystkie zaliczane do Pniewa. Zabudowania w Pniewie utraciły dachy i sufity, zachowały się jedynie nieliczne ściany. Zachowały się również resztki przykościelnego cmentarza i ruiny kościelnej podmurówki. Na wielu nagrobkach istnieją jeszcze dobrze czytelne nazwiska spoczywających pod nimi zmarłych.
Dziś w tym zazwyczaj odludnym miejscu był cały tłum ludzi i samochodów. Ludzi co prawda widziałem dwóch; geodetę z pomocnikiem ale zaparkowanych samochodów co najmniej sześć. Pola, dawniej pegerowskie, dziś są użytkowane rolniczo przez rolników z zewnątrz. Być może gdyby tu mieszkali rolnicy indywidualni wioska miałaby szansę na przetrwanie przemian gospodarczych.
Połaziłem pół godziny w buszu pokrywającym dawne zagrody i cmentarz i ruszyłem w drogę powrotną tym razem szosą.

Lubuskie Pendolino :) w Trzebiszewie.

Dawna wiejska uliczka w Pniewie k/Osiecka.

Przyroda odbiera co swoje.

Pniewo. Na zapomnianym cmentarzu.

Pniewo. Drzewa też umierają.

Jeszcze raz Pniewo i tamtejsza zaborcza przyroda.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.88 km (22.00 km teren), czas: 03:07 h, avg:16.33 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzyrzecz kolejny raz
Czwartek, 18 października 2018 | dodano: 18.10.2018
Znów okazało się że nie jestem w domu do niczego nie potrzebny i mogę sobie zrobić z popołudniem co tylko zechcę. Coś podejrzana sprawa ale tak jest blisko od dwóch tygodni :). A skoro wczoraj nie udało się zobaczyć nowiutkiego pomnika gen. Dowbora-Muśnickiego zagospodarowałem czas na wyjazd do Międzyrzecza.
Do Międzyrzecza przejechałem spacerowym tempem leśnymi drogami podziwiając uroki złotej jesieni. Z lasu wynurzyłem się dopiero w Świetym Wojciechu, a przez Obrę przeprawiłem się kładką obok urokliwego, pięknie położonego kościółka.
Pomnik dowódcy Powstania Wielkopolskiego i twórcy Armii Wielkopolskiej wpisuje się w stulecie zwycięskiego powstania Wielkopolan i odzyskania niepodległości. Na skwerku nieopodal ujścia Paklicy na niskim postumencie ustawiono naturalnej wielkości figurę generała. Inskrypcji umieszczonej na postumencie można zarzucić to że jest za mało czytelna dla stojącego człowieka, wszyscy oglądający musieli przykucać lub schylić się aby coś na niej odczytać. Stojący od dwóch dni pomnik jest jeszcze dla międzyrzeczan nowością, stąd sporo osób przychodzi aby go zobaczyć.
Udało się jeszcze powrócić do domu na resztkach światła dziennego.

Kościółek w Świętym Wojciechu.

Pomnik gen. Dowbora-Muśnickiego w Międzyrzeczu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
42.77 km (19.00 km teren), czas: 02:26 h, avg:17.58 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
U Dowbora
Środa, 17 października 2018 | dodano: 17.10.2018
Dzisiaj w Międzyrzeczu odsłonięto pomnik gen Józefa Dowbora Muśnickiego, dowódcy Powstania Wielkopolskiego i patrona stacjonującej w mieście 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Wybrałem się zobaczyć pomnik i prawie się udało. Tzn. byłem pod pomnikiem tuż po zapadnięciu ciemności, zabrakło mi jakieś 10 minut. Akurat tyle zamarudziłem zatrzymywany na pogawędki przez napotykanych znajomych.
Pomnik stoi w całkowitej ciemności a jedyną lampę w okolicy zasłania korona drzewa. W ciemności majaczyła sylwetka generała naturalnej wielkości i dziś w zasadzie tylko tyle mogę o nim powiedzieć.
Pozostało tylko kilka zdjęć zrobionych w drodze do Międzyrzecza i ślad GPS.

Nepomuk z Bledzewa.

Droga Wilhelma. Wysadzona platanami aleja w lesie pod Chyciną.

Pomnik Weteranów. Dowbor stoi już w kompletnych ciemnościach.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.99 km (10.00 km teren), czas: 02:44 h, avg:18.65 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Za Wartą
Poniedziałek, 15 października 2018 | dodano: 15.10.2018Kategoria gm. Skwierzyna
Samą jazdę poprzedziła dziś seria pogawędek z napotkanymi znajomymi. Pogawędka z dyrektorem naszego OSiR-u przesądziła o dalszym kierunku jazdy, otóż mniej więcej przed miesiącem wspominał że wraz z młodzieżą szkolną zamierzają oczyścić któryś z leśnych cmentarzy w pobliżu miasta z wskazaniem na ten który leży przy drodze do Świniar. Chodzi o stare cmentarze pozostałe po dawnych osadach olenderskich, nieczynne od czasu gdy dotychczasowi mieszkańcy musieli po roku 1945 wyjechać do Niemiec.
Dziś się pochwalił że słowo stało się czynem, a wykonane prace oglądali goście z niemieckiego miasta partnerskiego. Pojechałem obejrzeć co zdziałała młodzież. Zaskoczył mnie stan zachowania tego cmentarzyka, dotychczas widać było w krzakach fragmenty nagrobków, krzyży, leżące stelle, nie można było sobie wyrobić rozeznania o jego rozmiarach. Teraz to wszystko zostało odsłonięte, a prace mają być jeszcze kontynuowane. Myślę że rosnący tam dotychczas busz uchronił to wszystko co się odsłoniło od zniszczenia w czasach słusznie minionych.
Z podobnymi działaniami stykam się dosyć często jeżdżąc po Puszczy Noteckiej, jak chociażby niedawno w Nowym Zatomiu, nieco wcześniej w Piłce i Dębowcu, ale tam zachowało się o wiele mniej.
Inicjatywa pożyteczna, przywracająca szacunek do miejsca wiecznego spoczynku dawnych mieszkańców tych ziem. Osobiście jestem za kontynuowaniem takich działań, a na terenie naszej gminy znam co najmniej sześć takich lepiej lub gorzej zachowanych leśnych nekropolii.

Bezimienny pomnikowy dąb przy ul. Międzychodzkiej w Skwierzynie.

Droga do Świniar.

Jedna z kwater na dawnym cmentarzu w pobliżu Kolonii Świniary.

Ten sam cmentarz z innej perspektywy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
23.30 km (12.00 km teren), czas: 01:28 h, avg:15.89 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Piknik na Lisiej Polanie
Niedziela, 14 października 2018 | dodano: 14.10.2018
Popołudnie spędzone w piknikowym nastroju nad Obrą na Lisiej Polanie. Trzeba tam było jednak dojechać i wrócić, tak zrobiła się wycieczka rowerowa.

Stanica kajakarska nad Obrą na Lisiej Polanie.

Kajakarskie atrakcje na Obrze.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
24.43 km (7.00 km teren), czas: 01:56 h, avg:12.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

