- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Nad Wartę
Wtorek, 7 kwietnia 2020 | dodano: 07.04.2020
Rozumiem i doceniam wysiłki zmierzające do ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa ale nie dajmy się zwariować niektórym zakazom, bo czym np. grozi w moim przypadku wjazd do Puszczy Noteckiej, chyba tylko mandatem. Niejednokrotnie przejechałem tam leśnymi drogami sto kilometrów nie napotkawszy poza zwierzakami żywego ducha. Jak miałbym w takich warunkach ulec zakażeniu lub kogoś zakażać. Ale skoro jest zakaz to trzeba się tego trzymać.
Mam alternatywną trasę wśród łąk i pól w okolicy wałów nad Wartą. Na razie nie zakazana. I zupełnie bezludna.






Rower:Kross
Dane wycieczki:
30.25 km (25.00 km teren), czas: 02:36 h, avg:11.63 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do osoby potrzebującej.
Niedziela, 5 kwietnia 2020 | dodano: 05.04.2020
Przy wszystkich ograniczeniach na pewno jest dozwolone wychodzenie w celu udzielenia pomocy osobie potrzebującej, na przykład zawiezienie jedzenia lub leków. Wszystkie te przesłanki spełnia sędziwa teściowa, tzn. jest potrzebująca, a ja jak co tydzień wyjechałem do niej w celu zawiezienia jedzenia. Przy okazji dołożyłem kilka kilometrów ponad niezbędne 15.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
28.59 km (9.00 km teren), czas: 01:55 h, avg:14.92 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Omijając lasy i ludzi
Sobota, 4 kwietnia 2020 | dodano: 04.04.2020
Po zakazie wstępu do lasów pozostały nam do dyspozycji jedynie pola i łąki.
Wobec apeli o siedzenie w domu na czterech literach może nie jest to zbyt odpowiedzialna postawa, ale wypuściłem się na wycieczkę w miejsca które w innych okolicznościach bym omijał. Na trasie natknąłem się jedynie na biegacza i dwóch cyklistów. Tak jest tam zazwyczaj również w normalnych czasach, zatem przewidywałem że będzie zerowa szansa na wymianę bazy wirusów.
Odcinków terenowych mogło być zdecydowanie więcej, ale w gminie Pszczew wypuszczono na nie równiarkę która wprawdzie wyrównała doły ale równocześnie spulchniła nawierzchnię dróg robiąc je nieprzejezdnymi dla roweru. Z tego powodu nie udało się również ominąć Międzyrzecza.

To nie zamczysko, to ruiny elewatora przy skwierzyńskim porcie rzecznym.



Starorzecza Warty

Zielomyśl - Góra Trębacza

Międzyrzecz - dawna stacja kolejowa. Teraz w prywatnych rękach.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
91.74 km (41.00 km teren), czas: 06:22 h, avg:14.41 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W lasy pod Bledzew
Wtorek, 31 marca 2020 | dodano: 31.03.2020Kategoria MRU, gm. Bledzew
Po raz kolejny wypuściłem się w lasy za Obrą. Ostatni raz byłem tam wczoraj przy okazji poszukiwania łąki z biwakiem "Hobbiton". Wtedy trzymałem się brzegów rzeki, dziś pozwoliłem sobie na jazdę w pewnym oddaleniu od Obry.
Za mostem fortecznym w Starym Dworku zainspirowałem się znakami kierującymi do Młyna Tymiana. Młyn Tymiana to osada w pobliżu Bledzewa powstała przy młynie nad strumykiem Tymiana. Nie trzymałem się jednak ściśle szlaku, znacznie ciekawszy wydawał mi się wariant z boczną dróżką przy której stoi budowla mająca jakiś związek z fortyfikacjami MRU nie będąca jednak schronem. Jest to betonowy budyneczek wciśnięty w zbocze pagórka. Wewnątrz na ścianach widoczne jedynie ślady po jakichś uchwytach, wydaje się że budowla miała związek z systemem łączności.
Przy Młynie zawracam. Powrót przez Trzebiszewo i Rakowo

Budyneczek o którym wspominałem wyżej.

Świetnie zachowane w terenie rowy strzeleckie.

Młyn Tymiana.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
39.90 km (32.00 km teren), czas: 03:01 h, avg:13.23 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Hobbiton
Poniedziałek, 30 marca 2020 | dodano: 30.03.2020Kategoria gm. Bledzew
Nie dawał mi spokoju ten "Hobbiton" którego wypatrzyłem w sobotę z prawego brzegu Obry wobec tego wypuściłem się po pracy w poszukiwaniu tego miejsca z drugiego brzegu. Poszukiwania zaczynam od Starego Dworku.
Lewy brzeg jest trochę niedostępny, krótko mówiąc jazda skrajem doliny jest wyprawą dosyć ekstremalną. Dolina ma ok. 20-30 m. głębokości i dosyć strome brzegi, w kilku miejscach na zboczu są jakieś stare drogi prowadzące na dół ale na dole okazuje się że dalsza jazda jest niemożliwa. Za to widoki niesamowite. W końcu natrafiłem na właściwą drogę, wąziutki przesmyk pomiędzy jakimś kanałem i nurtem rzeki wyprowadza na podmokłą łąkę. Jedyne wyższe miejsce jest przy wąskim cyplu gdzie rzeka wykonuje "w tył zwrot". Właśnie w miejscu gdzie ten cypel się rozszerza mieści się biwak "Hobbiton" należący do wypożyczalni kajaków z Św. Wojciecha pod Międzyrzeczem.
Nawiasem mówiąc na tym odcinku od Starego Dworku do Bledzewa jest luka w fortyfikacjach MRU, nie ma żadnych schronów a jedynie na szczycie skarpy sieć okopów. Oszczędność chyba w pełni uzasadniona, dolinki z marszu raczej nie da się sforsować inaczej niż pieszo, a i to wydaje się wątpliwe.
Ciekawość zaspokoiłem, pozostało dotrzeć do Młyna Tymiana w Bledzewie i wracać do domu. Po zmianie czasu na letni można już pozwolić sobie w dzień roboczy na kilkugodzinne wycieczki.

Stary Dworek. Ten dwór już się nie podniesie.

Stary Dworek.



W dolinie Obry.

Hobbiton.

Ciekawy przykład mostu - na szczęście tylko przez ujście kanału. W sobotę fotografowałem go z innego brzegu.

Jakaś pustelnia?
Rower:Kross
Dane wycieczki:
35.39 km (7.00 km teren), czas: 02:38 h, avg:13.44 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Po okolicy
Sobota, 28 marca 2020 | dodano: 28.03.2020Kategoria MRU, gm. Bledzew
Ślad dzisiejszego wyjazdu jest trochę skomplikowany. Prawdę mówiąc to były trzy wycieczki w zbliżone okolice a przejścia pomiędzy nimi były płynne. Zatem po kolei;
Hobbiton - miejsce biwakowe nad Obrą wypatrzone wczoraj na mapie Google. Miejsce znane mi od dawna chociażby z dzikiego żwirowiska w wysokim brzegu doliny z którego dawniej korzystała okoliczna ludność, poza tym do niedawna było tam dzikie kąpielisko dla młodych mieszkańców Zemska. Ponadto szukałem tam kiedyś śladów po drewnianym moście nazywanym przed 1945 r. "Mönchs-Brücke" (rzecz jasna żadnych śladów nie znalazłem).
Nie byłem tam ładnych kilka lat więc żadnego miejsca biwakowego nie kojarzyłem. Dziś miejsce jest odludne, a do niedawna wyglądało na to że najkrótsza prowadząca tam droga gruntowa została zaorana. Okazało się że droga została odtworzona, zbocze z żwirowiskiem zarosło krzakami a pobliski las został pomnikiem przyrody "Las nad źródliskiem". Hobbiton leży na przeciwległym lewym brzegu rzeki. Obra w tym miejscu meandruje, na to nakładają się leżące na drugim brzegu starorzecza i kanały, mam wrażenie że miejsce jest dostępne jedynie od strony rzeki. Kiedyś sprawdzę jak to wygląda od strony Bledzewa. Dziś ograniczyłem się jedynie do kilku zdjęć i wracam do Skwierzyny.






Drugim wątkiem dzisiejszego dnia był nieoznakowany w żaden sposób szlak prowadzący wzdłuż schronów GW Ludendorff i powiązanych z nią pojedynczych obiektów ciągnących się od Rakowa aż do Starego Dworku i ponowny powrót do Skwierzyny.






Na koniec okazało się że byłoby wskazane abym wyskoczył do Zemska w charakterze kuriera.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
62.41 km (25.00 km teren), czas: 04:39 h, avg:13.42 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Na Uroczysko Lubniewsko
Niedziela, 22 marca 2020 | dodano: 22.03.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice
Spontaniczny wypad do Lubniewic, na Uroczysko Lubniewsko. Trochę zaniedbany przeze mnie szlak prowadzi wokół jeziora Lubniewsko. Niby nic nowego nie spodziewałem się tam zobaczyć ale dziś przypadkowo natknąłem się na średniowieczne grodzisko z ok VIII -X. wieku.
Tzn. o grodzisku wiedziałem od dawna ale nigdy go nie szukałem. Świetnie zachowane roboty ziemne. Nie zauważyłem żadnej drogi prowadzącej na szczyt pagórka, a przecież jakaś musiała być. Pytanie dotyczące drogi nasunęło mi się w chwili kiedy byłem już na dole i dylemat zostawiłem sobie do rozwiązania w przyszłości. Wewnętrzny majdan może nie imponuje rozmiarami (średnica ok 150-200m) ale fosa wokół pagórka ma głębokość ok 10 m. Zawsze mnie fascynują zdolności organizacyjne i ogrom pracy jaki trzeba było włożyć aby prymitywnymi narzędziami i technikami przerzucić takie masy ziemi.

Uroczysko Lubniewsko, punkt widokowy domek na wodzie. Mocno podupadł od czasu mojej ostatniej wizyty.

Jezioro Lubniewsko.

Ostatnie wzniesienie, później już tylko płasko.

Jeden z mniejszych wąwozów w pobliżu Żubrowa.

Dolina Czerwonego Potoku, mała retencja.

Górski Młyn, węzeł szlaków na rozdrożu.

Domek nad wodą widziany z przeciwległego brzegu.


Grodzisko w pobliżu Glisna.

Stara droga u podnóża grodziska.

Jezioro Lubniewsko.

Ostatnie wzniesienie, później już tylko płasko.

Jeden z mniejszych wąwozów w pobliżu Żubrowa.

Dolina Czerwonego Potoku, mała retencja.

Górski Młyn, węzeł szlaków na rozdrożu.

Domek nad wodą widziany z przeciwległego brzegu.


Grodzisko w pobliżu Glisna.

Stara droga u podnóża grodziska.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
71.75 km (38.00 km teren), czas: 04:51 h, avg:14.79 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do GW Schill
Sobota, 21 marca 2020 | dodano: 22.03.2020Kategoria MRU
Wirus ciągle w ofensywie, wszystkie otwarte imprezy rowerowe organizowane na powitanie wiosny stały się nieaktualne, wobec tego w grę wchodzą jedynie prywatne wyjazdy w zamkniętym gronie lub wycieczki indywidualne. W piątek padło pytanie, czy w małej grupie liczącej dwie, najwyżej cztery osoby możemy wybrać się do podziemi GW Schill. Daliśmy sobie odpowiedź (może błędną, ale nich tam) że tak, dodatkowo jako znający teren miałem za zadanie zaoszczędzić pozostałym uczestnikom wycieczki kluczenia po lasach w poszukiwaniu obiektu. Miejsce zbiórki zostało ustalone na godz. 9-tą przy parkingu obok mostu w Bledzewie. Zanim z kolegą dotarliśmy do Bledzewa dwaj pozostali uczestnicy wyprawy zdążyli szczegółowo obejrzeć uchylno- przesuwny most forteczny na kanale płynącym obok Obry. Czas mamy ograniczony ponieważ jeden z kolegów oprócz wycieczki ma jeszcze do zrealizowania swoje plany rodzinne
Do Kurska jest stąd około 12 km, a po drodze kilka zniszczonych obiektów należących do północnego odcinka MRU. Tuż za rogatkami Bledzewa na przesmyku między jeziorami Lipawki i Czyste leżą ruiny Grupy Warownej Roon. Potężny kilkukondygnacyjny bunkier został całkowicie zniszczony jednak ilość zachowanych brył żelbetu w porównaniu do pobliskiej GW Moltke nie poraża swoim ogromem Dziś nie robiłem zdjęć, ciekawscy mogą je zobaczyć w moim wcześniejszym wpisie .
Okrążamy Czyste, na przeciwnym brzegu kolejny przesmyk między jeziorami tym razem pomiędzy Czystym, a Chycińskim. Na szczycie wzniesienia ruiny wspomnianej wcześniej GW Moltke. Ten potężny schron również został wysadzony, obok potężnego leja wypełnionego fragmentami ścian leży odrzucony i odwrócony wybuchem strop. Stosunkowo mało zniszczonych jest kilka pomieszczeń na dolnej kondygnacji, gdzie daje się rozpoznać umywalnię i jakieś pomieszczenia techniczne.



Grupa Warowna Moltke.


75 lat bez konserwacji (niemiecka solidność ?).
Leżące pośrodku założenia podziemne koszary i połączone z nimi 170 metrową poterną dwa schrony GW Schill zaliczane są już do środkowego odcinka MRU. W tym przypadku saperzy nie przyłożyli się do swojej roboty. Wprawdzie blok wejściowy został kompletnie zniszczony, ale w dawnym bloku bojowym który normalnie był dostępny jedynie z podziemi zniszczone zostały tylko część pomieszczeń i otworzyło się obecne wejście do wnętrza. Wewnątrz w zasadzie nic nie zmieniło się od czasu kiedy opisywałem jedno z moich poprzednich zejść do podziemi, no teraz jest bardziej czysto

Blok wejściowy GW Schill.
Na wejściu do podziemi GW Schill wyczerpał się czas przewidziany na wycieczkę, Do Bledzewa wracamy przez Gorzycę i brzegami Zalewu Bledzewskiego

Rozlewiska Obry. Okolice Mostu Bieruta.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
62.09 km (30.00 km teren), czas: 04:18 h, avg:14.44 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Glinik
Niedziela, 15 marca 2020 | dodano: 15.03.2020
Z braku innych ofert na spędzenie wolnego przedpołudnia wypuściłem się nad jezioro Glinik. Stwierdzam że ścieżka nordic nad brzegiem jeziora jest o niebo lepsza od szlaku rowerowego zarówno pod względem nawierzchni jak i widokowo. Nad jeziorem sporo spacerujących pojedynczo i parami, więc bez obawy.

Poranek w lesie.

Nad Glinikiem.

Tu również działają bobry.Świeża robota.

Dzięki bobrom można posiedzieć nad wodą :)

Przedwiosenna Obra.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
40.59 km (32.00 km teren), czas: 03:19 h, avg:12.24 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W dolinę Kamionki
Sobota, 14 marca 2020 | dodano: 15.03.2020Kategoria ponad 100 km, pow. międzychodzki, Wielkopolska
Dolina Kamionki interesuje mnie niezmiennie od dawna ale moje wyprawy w tamte okolice kończyły się jedynie na kilkakrotnym pobycie w Kamionnej i Mnichach oraz sąsiednich Mniszkach. Dziś również osiągnąłem niewiele więcej ale poznałem teren na tyle że przy ewentualnej wycieczce do Łowynia mogę się pokusić o wypad w okolice Papierni bez obawy kluczenia po nieznanych drogach.
Przed wyjazdem chciałem nadrobić zaniedbania zaopatrzeniowe, albowiem modlitwa „Dobry Boże daj ludziom rozum, bo papier toaletowy, ryż i makaron już mają” w moim przypadku nie do końca odpowiada prawdzie. Co do rozumu to nie będę sędzią w własnej sprawie, a reszta teoretycznie miała być w miejscowych marketach. Niestety dziś były tylko puste półki, ale premier obiecał że ryżu i makaronu w poniedziałek nie zabraknie więc uspokojony wypuściłem się do Międzychodu szlakiem przez Wiejce.

Jedyny ślad po Nadziejewkach. Wioska istniała na skraju Puszczy Noteckiej w okolicy Krobielewka.
Nie zabrałem z domu żadnych map i polegałem tylko na pamięci. Wydawało mi się że z Międzychodu do Mnich przez Ławicę , Chalin i Prusim to tylko rzut beretem, kiedy jednak na trasie do Sierakowa minąłem dawną stację w Starym Zatomiu dopadły mnie wątpliwości czy aby nie minąłem już gdzieś po drodze właściwej drogi. Nie, nie minąłem, jeszcze trochę i jest droga do Ławicy. Kiedyś już tędy jechałem ale to było tak dawno że uleciało mi z pamięci. Właśnie w samej Ławicy przypomniałem sobie że dawno temu w Chalinie ciekawiło mnie dokąd zaprowadzi droga wysadzona szpalerem jabłoni. Droga ta wyprowadziła mnie wtedy pod bramę folwarku w Ławicy, a dziś jadę w odwrotnym kierunku.

Mostek nad strugą Wartelnik na nieczynnej linii kolejowej do Sierakowa.

Dylemat dokąd dalej?

Dylemat dokąd dalej?
W samym Chalinie byłem już kilkakrotnie, dziś zajeżdżam tylko aby zobaczyć co się zmieniło od ostatniej wizyty.
Dwór w Chalinie do drugiej połowy XIX wieku był siedzibą rodu Kurnatowskich. Wilhelm Kurnatowski z Chalina był pierwszym landratem utworzonego w 1818 r powiatu międzychodzkiego, a jego brat Zygmunt generałem wojsk Królestwa Kongresowego. Syn Wilhelma, Apolinary Stefan również obrał karierę wojskową w armii Królestwa Polskiego. Po upadku powstania listopadowego powrócił do swojego majątku. Jesienią 1845 r został wciągnięty do konspiracji przygotowującej powstanie trójzaborowe. Jako fachowcowi powierzono mu organizację oddziału kawalerii wobec czego zorganizował „klub dżokejski” którego członkowie pod pozorem polowań odbywali konne ćwiczenia wojskowe. Jego własny szwagier Henryk Poniński w przekonaniu że uchroni w ten sposób kraj od kolejnej tragedii wiosną 1846 roku ujawnił policji pruskiej plany powstania z listą przywódców. Aresztowany został również Apolinary. Obciążany w śledztwie wyparł się wszystkiego twierdząc że jego podróże i udziały w polowaniach były tylko szlachecką zabawą. W końcu po kilkunastu miesiącach pobytu w więzieniach w Słońsku i berlińskim Moabicie został uwolniony. Sam Poniński w konsekwencji donosu był później bojkotowany w życiu towarzyskim Polaków jako zdrajca. Apolinary jako dowódca oddziału kawalerii wziął udział w powstaniu 1848 r. Po upadku powstania powrócił do Chalina. Zmarł w roku 1868, po jego śmierci jedyna jego córka Adela sprzedała Chalin w ręce niemieckie. Szczątki Apolinarego i jego stryja Zygmunta spoczywają na zabytkowym cmentarzu kalwińskim w Orzeszkowie.
Znacznie wcześniej bowiem na początku XVII w. miały miejsce wydarzenia związane z osobą Barbary Berezianki o której wspominałem podczas poprzedniej wizyty w Chalinie. Śladem po nich jest duch Barbary który podobno błąka się czasem po dworskich pokojach i parkowych alejkach.
Wracając do współczesności, w dworze i zbudowanej obok współczesnej oficynie ma swoją siedzibę Ośrodek Edukacji Przyrodniczej. W przylegającym do nich parku rosną jedyne w Polsce dwa „dęby Robin Hooda” uzyskane drogą rozmnażania wegetatywnego z dębu rosnącego w lesie Sherwood a który według legendy był schronieniem Robin Hooda i jego towarzyszy. Dęby posiadają stosowne certyfikaty. Na koniec należy wspomnieć o nowoczesnym obserwatorium astronomicznym zbudowanym na polanie leżącej na skraju dworskiego parku. Miejsce wybrano dlatego że władze gminy Sieraków zadeklarowały utworzenie w tym miejscu Ostoi Ciemnego Nieba przez redukcję zanieczyszczania sztucznym światłem i stworzenie prawnych przeszkód przed niekontrolowanym instalowaniem nowych źródeł światła.

Dworek w Chalinie.

Obserwatorium astronomiczne w Chalinie. Góry ziemi za obserwatorium mają chyba związek z kolejną inwestycją. W Chalinie budowany jest staw z obserwatorium życia wodnego.

Przydrożny krzyż i pomnikowe lipy.

Przydrożny krzyż i pomnikowe lipy.
Teraz należałoby udać się do głównego celu wycieczki, doliny rzeczki Kamionki. Kamionka na odcinku od Kamionnej do leżących kilka kilometrów wyżej Lewic płynie w głębokiej rynnie glacjalnej wyżłobionej przez spływające pod lodem wody topniejącego lodowca. Wysokie brzegi doliny porastają lasy będące częścią Pszczewskiego Parku Krajobrazowego. Zanim jednak dotrę nad Kamionkę przejeżdżam przez Prusim. Na granicy pól Prusima i Popowa mijam olbrzymi głaz upamiętniający bitwę stoczoną 250 lat temu przez konfederatów barskich z rosyjskim korpusem ekspedycyjnym Drewicza. Również już wcześniej o tym wspominałem .

Na polu bitwy konfederatów barskich z kozakami Drewicza.

Przechodniu powiedz Polsce.

Prusim, Olandia.

Przechodniu powiedz Polsce.

Prusim, Olandia.
Nad Kamionkę docieram w Mnichach, przeprawiam się na drugi brzeg i zapuszczam w lasy ciągnące się w kierunku Lewic. Tutaj kolejny raz daje o sobie znać brak mapy, muszę się trzymać szerokiej leśnej drogi prowadzącej na południe, mogę sobie pozwolić jedynie na zboczenie do leśniczówki Papiernia. I nie chodzi tutaj o możliwość zabłądzenia, a raczej o brak wiedzy czego można się spodziewać na końcu dróg odchodzących od tego traktu. Na szosę prowadzącą do Miedzichowa dotarłem nieco dalej od Łowynia niż planowałem. Wyjechałem stamtąd z postanowieniem powrotu wiosną, teren już znam.

XVIII wieczny dworek w Mnichach.

Zwierciadło w Mnichach.

W okolicy Papierni.

Dawna stacja Łowyń.

Dawna stacja Łowyń.
Ponieważ w międzyczasie zrobiło się już późno nie pozostało nic innego jak przyłożyć się do jazdy w kierunku domu. Wracam przez Łowyń, Świechocin, Pszczew, Szarcz, Lubikowo i Rokitno. W domu znalazłem się tuż po zmroku.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
128.82 km (25.00 km teren), czas: 08:32 h, avg:15.10 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

