blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76731 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

gm. Deszczno

Dystans całkowity:1019.25 km (w terenie 345.00 km; 33.85%)
Czas w ruchu:49:16
Średnia prędkość:16.02 km/h
Maksymalna prędkość:30.77 km/h
Suma podjazdów:250 m
Suma kalorii:4313 kcal
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:59.96 km i 3h 47m
Więcej statystyk

W piątkowe popołudnie

Piątek, 9 lutego 2018 | dodano: 09.02.2018Kategoria gm. Deszczno

   Zdążyłem w świetle dnia dotrzeć pod Gorzów i z powrotem. Warunki do jazdy wyśmienite, niemal bezwietrznie, droga sucha, jedyną dolegliwością był niewielki, kilkustopniowy mróz. Na wszelki wypadek nie zapuszczałem się w boczne oblodzone uliczki.
   Trasa prowadziła wzdłuż drogi S3 do Karnina, powrót przez Siedlice, Ciecierzyce, Borek i dawną trójką. W Karninie przy okazji obejrzałem sobie uliczkę Nad Rozlewiskiem, słyszałem o niej od znajomych zainteresowanych kupnem mieszkania w tamtej okolicy. Dziś jest to fajne miejsce do zamieszkania, ale tuż za domami jest plaża nad zalewem utworzonym w wyrobisku po dawnej żwirowni i nie wiadomo czy sąsiedztwo plażowiczów nie będzie latem uciążliwe.
   Dzisiejszy wyjazd dobrze mi zrobił, czuję się wymarznięty, ale wyluzowany.

Karnin - uliczka Nad Rozlewiskiem
Karnin - uliczka nad Rozlewiskiem.

Osiedlowa uliczka w Karninie
Druga strona uliczki.

Kościół w Borku
Kościół w Borku.

Borek - rozlewiska Warty
Borek - rozlewiska Warty. Dawno tu nie byłem ale wydaje mi się że przy normalnym stanie wody ta kępa drzew znajduje się na drugim brzegu rzeki,



Rower:Kross Dane wycieczki: 53.80 km (9.00 km teren), czas: 02:48 h, avg:19.21 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Ponownie w podgorzowskiej dolinie Warty

Niedziela, 3 września 2017 | dodano: 03.09.2017Kategoria gm. Deszczno

   Ponownie wybrałem się w podgorzowską dolinę Warty. Formalnie jest to teren gminy Deszczno, chociaż wtargnąłem również do gminy Krzeszyce.
   DK 24 i drogą przeciwpożarową 13 dotarłem w okolice Kiełpina. Po Kiełpinie trochę kluczyłem ponieważ chciałem zobaczyć przysiółek Rudnicy o intrygującej nazwie Altona. Mapa wskazywała na istnienie jakiejś drogi prowadzącej bezpośrednio z Kiełpina do Altony. Przy okazji błąkania się obok budynków po-folwarcznych w krzakach na skraju zapuszczonego parku natknąłem się na ruiny imponujących piwnic pałacu von Waldowów. Do ruiny zabytkowego budynku doprowadził jak to zwykle bywało PGR gospodarujący w tutejszym majątku.

Pomnikowy dąb w Kiełpinie
Potężny pomnikowy dąb w Kiełpinie.

   Altona okazała się osadą składającą się z kilku zabudowań rozrzuconych wśród łąk i na skraju lasu. W jednym z gospodarstw właściciel hoduje stadko pawi. Ptaki były bardzo płochliwe i zanim zdążyłem wyciągnąć aparat zniknęły gdzieś w zakamarkach zagrody.
  Z Altony wybrałem się w kierunku Warty. Droga początkowo zapowiadała się nieźle, jednak w pewnym momencie niespodziewanie rozpłynęła się wśród łąk, a przed nosem pojawił się Kanał Bema za którym widniały zabudowania gospodarstw Płonicy. Zacząłem się liczyć  z koniecznością powrotu. Na szczęście kilkadziesiąt metrów dalej w zielsku majaczyły jakieś barierki, przebrnąłem do nich skrajem bagienka licząc że może jakimś sposobem przebrnę na przeciwległy brzeg. Była tam śluza z małą kładką po której sforsowałem kanał i wylądowałem na warciańskim wale przeciwpowodziowym którym dojechałem aż do Gorzowa na Zakanale.
    W gospodarstwach przy wałach mieszka spora ilość różnego rodzaju i wielkości luźno biegających piesków. Chyba rzadko widują cyklistów więc w kilku wypadkach wybiegały zaciekawione i ucieszone z gościa aby się "przywitać". Oczywiście odnosiłem się do nich z sympatią a one okazywały się podatne na słowną perswazję i w większości zostawiały moje łydki w spokoju. Wyjątek też mnie nie skrzywdził, ale zdrowo przestraszył. Biegł za mną milczkiem i dopiero po kilkudziesięciu metrach niespodziewanie się "odezwał" a następnie zawrócił jakby nigdy nic.

Gorzowska dolina Warty

Starorzecza w dolinie Warty
Widoki z wałów przeciwpowodziowych.

Panorama Gorzowa zza Warty
Panorama Gorzowa widok zza Warty i Kanału Ulgi.

   Dalszy powrót drogami obok S3 przez Łagodzin, Karnin, Deszczno do Trzebiszewa i Skwierzyny.



Rower:Kross Dane wycieczki: 75.80 km (40.00 km teren), czas: 04:47 h, avg:15.85 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Do gorzowskiej doliny Warty

Sobota, 2 września 2017 | dodano: 03.09.2017Kategoria gm. Deszczno

       Dziś tylko skromniutka wycieczka do sąsiedniej gminy, ale za to na jej całkowicie przeciwległy skraj. W powietrzu wisiał deszcz i dalsze wyjazdy byłyby mocno ryzykowne. Pomimo całej ostrożności nie uniknąłem zmoczenia, szczęściem byłem kilkaset metrów od wiaduktu na S3 i najbardziej rzęsiste opady przeczekałem pod mostem.
     Gmina Deszczno, bo o niej mowa, dzisiaj rozpoczynała obchody kolejnej edycji swojego Święta Pieczonego Kurczaka. Impreza połączona z gminnymi dożynkami ściąga tłumy mieszkańców gminy, sąsiadów i licznych gorzowian. Kiedy przejeżdżałem obok Placu Kurczakowego w Maszewie trwały ostatnie przygotowania do przyjęcia gości.
      Do Łagodzina przejeżdżam przez tereny i drogi które znam z wcześniejszych wyjazdów, dopiero po przekroczeniu DK 22 wjeżdżam w zakątek do którego jeszcze nigdy nie miałem okazji zajechać.
      Były tam zatem w kolejności: Ulim, Niwica, Koszęcin, Dzierżów, Prądocin, Krasowiec, Płonica i Bolemin gdzie ponownie przekroczyłem DK 22 wracając do domu. Poza Ulimiem który ma jeszcze średniowieczny rodowód pozostałe wioski powstały w XVIII wieku w ramach kolonizacji i osuszania bagien nadwarciańskich. Dominują widoki płaskich łąk i pól poprzecinanych rowami melioracyjnymi z stojącą w nich lub płynącą wodą. Zabudowania i podwórka podzieliłbym na trzy kategorie; są nowoczesne i wiekowe ale zadbane, są stare i zaniedbane z błotnistymi podwórkami, ale nierzadkie są również widoki walących się ruder z sterczącymi żebrami krokwi. Drogi w większości asfaltowe i o dziwo gładkie.

Płonica - dolina Warty
Płonica - dolina Warty.

      Na dłużej zatrzymałem się przed kościołem w Boleminie, a może to jeszcze była Płonica. Kościół nie jest jakąś perełką architektoniczną, ale związana jest z nim pewna ciekawostka. Bolemin powstał w 1754 roku, w tym samym roku kilka rodzin kolonistów osiedliło się na terenie dzisiejszej Płonicy chociaż formalnie była to część Bolemina. Kilka lat później w 1757 r kiedy wzrosła tam liczba osadników nastąpił podział wsi na Płonicę i Bolemin. W latach dziewięćdziesiątych XVIII wieku zbudowano wspólny dla obydwu wsi kościół, Podobno mieszkańcy obydwu wsi pozostawali z sobą w jakimś dziś już nieznanym konflikcie dlatego kościół posiadał dwa wejścia i dwie kruchty - osobna dla mieszkańców Bolemina i osobna dla mieszkańców Płonicy. Kościół w takiej formie przetrwał do stosunkowo nieodległych czasów. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku gruntownie go przebudowano likwidując stare kruchty. Nowe wejście zbudowano od strony Płonicy dobudowując nową kruchtę. W wyniku przebudowy świątynia całkowicie zatraciła większość swoich pierwotnych cech.

Kościół w Boleminie
Wspomniany wyżej kościół w Boleminie.

Pensjonat dla koni :-)
Pensjonat dla koni :-) w Boleminie. 

      Dalsza droga z Bolemina prowadziła do Orzelca i leśną drogą pożarową 12 i 13 do DK 24.

Gdzieś w okolicach Glinika
Gdzieś w okolicach Glinika.

Oczko w lesie przy DK 24, rejon Glinika
Oczko w lesie przy DK 24, rejon Glinika.

      Spenetrowana okolica, stosunkowo nieodległa, nadaje się znakomicie na krótkie 3-4 godzinne wypady.



Rower:Kross Dane wycieczki: 68.97 km (12.00 km teren), czas: 03:31 h, avg:19.61 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Orzelec

Piątek, 29 kwietnia 2016 | dodano: 30.04.2016Kategoria gm. Deszczno

   Od ubiegłej niedzieli nigdzie nie wyjeżdżałem. Przez cały tydzień przewalały się nad okolicą ciemne chmury, było zimno i mokro. A dziś w piątek same sprzyjające okoliczności: krócej pracuję, słoneczne popołudnie, żona po powrocie do domu proponuje "może pójdziesz na rower", więc czemu nie skorzystać. Potem się zastanowię skąd ten przypływ dobroci a na razie myślę gdzie by tu się wybrać. Rzut monetą – wypadło na Glinik z dojazdem leśnymi drogami pożarowymi 13 i 12 od strony drogi krajowej nr 22. Ostatecznie Glinik ominąłem a odwiedziłem Orzelec. 



    Orzelec - wioska pomiędzy Boleminem a Glinikiem, założona w 1770 r. przez magistrat Gorzowa (Landsberga). Wśród pierwszych 25 rodzin które się tu osiedliły większość pochodziła z ówczesnej Polski. Natomiast jej niemiecka nazwa Kattenhorst pochodzi od nazwiska Karla Emila von Kate,  dowódcy landsberskiego pułku dragonów który kilkanaście lat wcześniej podczas wojny siedmioletniej wyróżnił się w bitwie pod Pragą. Szosa jedynie zahacza o zachodni skraj wioski, reszta ciągnie się wzdłuż leśnej drogi aż do drogi pożarowej nr 12. Obecnie we wsi znajduje się kilka dużych ferm drobiu. A na stronie gminy Deszczno wypatrzyłem informację o miejscowym hobbyście badaczu zachowań pająków Janie Łobowskim.
    Obok wioski natknąłem się na stary śródleśny cmentarz dawnych niemieckich mieszkańców Kattenhorst, na kilku nagrobkach jeszcze zachowały się czytelne inskrypcje. Zawsze na takich cmentarzach nasuwa mi się refleksja o ulotności życia i pamięci o tych którzy odeszli. Przeszły mi na myśl pierwsze wersy pieśni Horacego "Exegi monumentum". Tu niemal wszystko stanowi ich zaprzeczenie, nikt z nich nie zbudował monumentów trwalszych od spiżu, wszystko powalił bieg czasu i lat przemijanie. Nawet nie potrzeba na to stuleci, wystarczy całkowita wymiana ludności.  






   Dalsza droga to boczne szlaki prowadzące z Glinika do Karnina. Pomiędzy Deszcznem a Trzebiszewem sprawdziłem jeszcze kilka bocznych leśnych traktów i przez Rakowo wróciłem do Skwierzyny.








Okolice Rakowa


Rower: Dane wycieczki: 54.07 km (26.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Bledzew, Glinik

Niedziela, 27 grudnia 2015 | dodano: 27.12.2015Kategoria gm. Bledzew, gm. Deszczno

    Pierwsza poświąteczna wycieczka, z której część odbyłem z cyklistami SSC. Leciutka trasa do Bledzewa z powrotem do Starego Dworku przez las. Pożegnałem się z nimi na parkingu pod Lisią Górą i ruszyłem indywidualnie nad Jezioro Glinik.
  Jezioro objechałem od zachodu czerwonym szlakiem rowerowym. Zajrzałem na obydwa półwyspy. Przy plaży spora liczba samochodów, a wokół jeziora tłumy spacerowiczów. Na zbliżeniu śladu GPS wygląda jakbym jezioro przekroczył po wodzie. Nie ma w tym żadnego cudu, po prostu w tym miejscu jest grobla oddzielająca jezioro od leżącego obok stawu. Staw pewnie kiedyś zanim usypano groblę był płytką zatoką jeziora. 


Mało czytelna inskrypcja w języku niemieckim zawiera prośbę do Matki Boskiej o błogosławieństwo dla ziemi bledzewskiej i informuje że u jej stóp znalazło miejsce wiecznego spoczynku 87 żołnierzy rosyjskich z kampanii napoleońskiej zmarłych w okresie od marca do lipca 1814 r.  w lazarecie utworzonym w bledzewskim klasztorze.


Jezioro Glinik.


Punkt do odszukania podczas biegu na orientację. Ukryty za drzewem na większym półwyspie.








Widoczki z Małego Półwyspu.


Rower: Dane wycieczki: 56.41 km (34.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Po gminie Deszczno

Czwartek, 20 sierpnia 2015 | dodano: 20.08.2015Kategoria gm. Deszczno

   Wycieczka przebiegła trasą prowadzącą przez Rakowo, wałami nad Wartą i drogami wśród pól do Borka. Potem znów jakimiś bezdrożami do Osiedla Poznańskiego, a stamtąd już wyłącznie szosami do Ciecierzyc, ponownie do Borka i przez Brzozowiec oraz Trzebiszewo do Skwierzyny. Trasa zrodziła się spontanicznie, jeszcze w Rakowie nie przewidywałem że znajdę się w Borku, a tym bardziej w Ciecierzycach.
  Pod Trzebiszewem tuż przy drodze straszy kilka kolonii "zemsty Stalina" - Barszczu Sosnowskiego. W przeszłości miałem wątpliwą przyjemność dotknąć się tego świństwa przedramieniem, oparzenia goiły się potem przez kilka tygodni.


Drogi nad Wartą pod Trzebiszewem.


 Barszcz jak egzotyczny las. Trochę zasuszony, ale w trawie czają się młodziutkie rośliny.


Lepiej trzymać się daleko od poboczy, ten jest jeszcze świeży i groźny.


W Borku.
Rower: Dane wycieczki: 51.58 km (21.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Glinik

Sobota, 21 marca 2015 | dodano: 21.03.2015Kategoria gm. Deszczno

   Na dzisiejszy wyjazd dołączył do mnie kolega z pracy. Od dawna miałem zamiar przejechać wzdłuż istniejącej w latach 1912-1949 linii kolejowej  414a Rudnica – Kniazin(nieistniejący rozjazd gdzieś w okolicy Żubrowa). Dzień wydawał się dobry aby spróbować jazdy na odcinku od Rudnicy do Lubniewic, resztę zostawiając sobie na inną okazję. Jak się później okazało nie był na tyle dobry aby nawet dotrzeć do samej Rudnicy.
   Kilka tygodni temu Robak zaintrygował mnie wspominając o "Małym Półwyspie" nad jeziorem Glinik. Chciałem zatem połączyć ten wyjazd z dokładniejszym spenetrowaniem brzegów Glinika. Do jeziora dotarliśmy od szosy kostrzyńskiej. Wschodni trudno dostępny brzeg jest mi znany z wcześniejszych wyjazdów, niemal na całej długości wysokie skarpy stromo opadające do wody. Wybieramy zatem brzeg zachodni jadąc czerwonym szlakiem rowerowym. Poniżej południowego cypla jeziora znajduje zabagniona się kotlinka z odpływem do jeziora. Kotlinka jest użytkiem ekologicznym "Nad Glinikiem". Kolejne urozmaicenie linii brzegowej stanowi spory półwysep wyniesiony na kilka metrów nad poziom wody, brzegi łagodne, łatwo dostępne. Półwysep połączony z lądem wąskim przesmykiem, w kilku miejscach trzeba przeskakiwać nad rozlewiskiem. Z półwyspu widoczna w oddali plaża i Mały Półwysep.


Przesmyk o którym wspominam wyżej.


Widok z półwyspu na południową część jeziora


Na wprost plaża i Mały Półwysep

Własnie tu po opuszczeniu półwyspu nastąpiła radykalna, wymuszona sytuacją zmiana planów. Tylna opona kolegi dostała przepukliny. Robimy doraźny remont metodami Adama Słodowego (starsi pamiętają jego program "Zrób to sam"). Za pomocą sznurka i taśmy izolacyjnej wepchnęliśmy jajo z powrotem, ale dalsza jazdy wydawała się trochę ryzykowna. Przerwę urządziliśmy sobie przy plaży. Właśnie kilka rodzin z dziećmi przymierzało się do spławienia Marzanny. Naprzeciwko plaży półwysep który mnie tutaj sprowadził.


Marzanna nadziana niczym Azja Tuchajbejowicz


Półwysep widziany z plaży

Groblą pomiędzy jeziorem a stawami przedostajemy się na drugi brzeg. Tam widzę że na ten półwysep już kiedyś próbowałem wejść, wtedy nie dało się dotrzeć suchą stopą i odpuściłem. Z półwyspu widzimy chyba żeremie bobrowe, bo czym w takim razie byłaby ta sterta gałęzi na wodzie. Na cypelku ławki, stolik i maszt. No i "nasi tu byli", pozostawili tylko butelki.



Ścieżka na Mały Półwysep


Żeremie bobrowe ?


Na samym cypelku

   Za stawami przejeżdżamy na druga stronę strumyka do ścieżki przyrodniczej i wracamy przez Brzozowiec do Skwierzyny.




    Pomimo całego mojego sceptycyzmu, dotyczącego zastosowanych metod usuwania awarii, eksperyment powiódł się znakomicie. Udało się dotrzeć do domu. Może niepotrzebnie przerywaliśmy zaplanowaną wycieczkę? :) 
     Natomiast kilkanaście z dzisiejszych kilometrów nie ma nic wspólnego z Glinikiem, tuż przed zmrokiem jeździłem jeszcze do Zemska.


Rower: Dane wycieczki: 68.00 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)