blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76731 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

gm. Bledzew

Dystans całkowity:3079.47 km (w terenie 1083.60 km; 35.19%)
Czas w ruchu:119:04
Średnia prędkość:15.01 km/h
Maksymalna prędkość:31.56 km/h
Suma podjazdów:445 m
Suma kalorii:4868 kcal
Liczba aktywności:67
Średnio na aktywność:45.96 km i 3h 13m
Więcej statystyk

Nad Chyciną i Długim

Niedziela, 7 stycznia 2018 | dodano: 07.01.2018Kategoria gm. Bledzew

   Z powodów rodzinnych nie mogłem skorzystać z wczorajszej cudownej pogody, liczyłem że dziś sobie to zrekompensuję. Kiedy wyjeżdżałem z domu zamiary były ambitne,ale co parę kilometrów redukowałem plany do bardziej realnej postaci.
   Ostatecznie parę kilometrów za Chyciną porzuciłem nadzieję na dotarcie dalej niż do Kurska, wobec tego skręciłem w boczną drogę nad jeziorem Długim. Ciekawiło mnie co leży dalej za widocznym z drogi nieukończonym budynkiem. Budynek miał być chyba jakimś małym hotelikiem i może jeszcze kiedyś ktoś się zdecyduje na jego ukończenie. Za budynkiem był ciąg ogrodzonych posesji z domkami kempingowymi i na koniec jakiś kanał z kładką wykonaną z deski.
    W pierwszej chwili pomyślałem że jest to kanał łączący jeziora Długie i Chycińskie, zdumiał mnie tylko jego mikroskopijny rozmiar i kierunek płynącej wody, który powinien być odwrotny.
   Ostatecznie dotarłem do jakiejś zagrody na półwyspie. Już kilkaset metrów przed sadybą stały znaki zakazujące wjazdu na teren prywatny więc zawróciłem do Chyciny. Przy okazji wyjaśniło się że mijany niedawno ciek łączy bagna leżące przy drodze do Kurska z jeziorem Długim.
  Przez Zamostowo dotarłem do Gorzycy i tu miała miejsce ostatnia korekta trasy. Zrezygnowałem z Międzyrzecza na rzecz skrótu do Głębokiego. Zapadał zmrok więc teraz powędrowałem już prosto do domu.   


XIX-wieczny kościół w Chycinie. Kościół ufundował Leonard Kalckreuth, właściciel miejscowego majątku, po tragicznej śmierci żony Henrietty.  Przed rokiem 1945 był kościołem parafialnym dla ewangelików z okolicznych miejscowości, obecnie jest filią parafii rzymsko-katolickiej z Bledzewa. Świątynia położona jest niezwykle malowniczo na wysokim wzniesieniu, na które od strony drogi prowadza drewniane stopnie.


Ciekawość zaprowadziła mnie w okolice tego nieukończonego obiektu nad jeziorem Długim koło Kurska.



Chycina obfituje w wodę, jeziora i kanały. Ten odprowadza wodę z bagna obok drogi do Kurska.



Rower:Kross Dane wycieczki: 46.60 km (12.00 km teren), czas: 02:32 h, avg:18.39 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przez Nową Wieś z cysterskim akcentem

Piątek, 22 grudnia 2017 | dodano: 22.12.2017Kategoria gm. Bledzew

    Przez Stary Dworek przejeżdżam dziesiątki razy, rzadko jednak zapuszczam się w głąb wioski na placyk przed kościołem i zdewastowanym dworem - dawną rezydencją  opatów bledzewskiego klasztoru cystersów. Dziś wyjechałem na tyle wcześnie że do Starego Dworku dotarłem jeszcze w pełnym świetle dnia. Kompleks dworsko-kościelny leży o rzut beretem od skrzyżowania przez które muszę przejechać. Pod kościołem bywałem już wielokrotnie, bardziej ciekawiły mnie ruiny dworku. Pamiętam że jeszcze po transformacji ustrojowej i prywatyzacji PGR-u dworek widoczny z mostu na Obrze prezentował się zupełnie przyzwoicie. Dopiero w ostatnich latach widoczne były tylko sterczące żebra zrujnowanego dachu. Zapuściłem się zatem w drogę biegnącą wzdłuż budynków gospodarczych na zaplecze budowli.
   Stary Dworek przez ponad 250 lat od 1560 r. był rezydencją opatów bledzewskiego konwentu cystersów. Ruiny dworku pochodzą jednak z lat siedemdziesiątych XVIII w. Inicjatorem przebudowy był zmarły w 1762 r. opat Józef Loka. Budową zajął się jego następca opat Franciszek Rogaliński. Finanse bledzewskiego zgromadzenia były podzielone w ten sposób że pomimo równolegle prowadzonej przebudowy klasztoru w Bledzewie opat nie angażował się w rozbudowę klasztoru  całą swoją uwagę i fundusz kierując na kolejny plac budowy: kościoła i rezydencji opackiej w Starym Dworku.  Sprawa stała się nagląca gdyż poprzedni drewniany dwór spłonął w 1770 r. od uderzenia pioruna. Brak dokładnych danych o budowie dworu, znana jest natomiast data położenia fundamentów pod kościół w Starym Dworku, był to rok 1768. Prawdopodobnie obydwie budowy prowadzono równocześnie, wskazuje na to ułożenie w jednej osi kościoła, dworu i nieistniejącej dziś wieży bramnej. Kościół został poświęcony dziesięć lat później. Znana jest również data postawienia kolumny Maryjnej która została wzniesiona w 1777 r przez opata Onufrego Wierzbińskiego na zakończenie budowy całego kompleksu starodworskiego.
    Na dalszych losach rezydencji kilkanaście lat później zaważyły wydarzenia polityczne. W 1793 r wyniku II rozbioru Prusy zagarnęły Wielkopolskę, a w 1796 r. rząd pruski przeprowadził sekularyzację dóbr kościelnych i klasztornych. Rezydencja opata jako część majątku ziemskiego została przejęta przez skarb pruski. Opat Wierzbiński zwrócił się do pruskich władz o wydzierżawienie dworu uzasadniając że od niepamiętnych czasów jest to jedyna rezydencja opacka. Władze tym razem wyraziły zgodę na dzierżawę, nie stało się tak jednak po ponownym zaborze Wielkopolski w 1815 r. Stary Dworek pozostał domeną królewsko-pruską i został puszczony w dzierżawę. W 1886 r. została rozebrana wieża bramna z przyległymi stajniami, na których miejscu wzniesiono stojące do dziś budynki gospodarcze. Po 1945 r. dwór i majątek przejął PGR. Dziś dwór jest własnością prywatną, nieużytkowany uległ kompletnej dewastacji.
    Po 250-letnim pobycie opatów w Starym Dworku pozostały tylko wzniesione w trzecim ćwierćwieczu XVIII w. : barokowy kościół św. Józefa, zdewastowany dwór, ostatnio odremontowana kolumna Maryjna i resztki tarasowego parku nad wysokim brzegiem Obry które można oglądać z tyłu dworu.



Kościółek w Starym Dworku.




Ruina opackiego dworu.


Szopka przy skrzyżowaniu w Stary Dworku.

   Po opuszczeniu placu kościelnego przekroczyłem Obrę i lasem ruszam do Bledzewa. Do Bledzewa wjeżdżam od strony zalewu na Tymianie, piaszczysta, rzadko zabudowana ulica nosi nawet nazwę Starodworskiej.  Przed ostatnim (pierwszym) domem stoi kolumna z figurą Matki Boskiej.
    Figura ta ma tylko pośredni związek z cystersami. Otóż w bledzewskim klasztorze po przeniesieniu zakonników do Rokitna, podczas ostatniej kampanii napoleońskiej od marca do lipca 1814 r. urządzono lazaret dla rannych i chorych żołnierzy  rosyjskich. Zmarłych grzebano własnie w tym miejscu, a na miejscu pochówku ustawiono później figurę maryjną. Inskrypcja u podnóża kolumny mówi o 87 pogrzebanych.  W 2014 r. przeprowadzono na przyległym placyku prace ekshumacyjne. W ich trakcie odnaleziono szczątki 35 osób pochowanych w 16 jamach grobowych. Odkryte szczątki zebrano wtedy do drewnianych trumien i ponownie pochowano w bezpośrednim sąsiedztwie figury. Pozostali 52 żołnierze rosyjscy zmarli w lazarecie pochowani zostali najprawdopodobniej w obrębie kopca pod pomnikiem. Z ustaleń archeologa i antropologa wynika że pochowani żołnierze to głównie młodzi ok. 20-letni mężczyźni. Znajdowano przy nich również przedmioty osobiste i niewielkie fragmenty umundurowania.


Żołnierski cmentarzyk z 1814 r.

    W Bledzewie było jeszcze na tyle jasno że skusiłem się na 20-kilometrowy rajd przez Sokolą Dąbrowę, Nową Wieś, Templewo i Goruńsko. Po godzinie byłem z powrotem w Bledzewie  i spokojnie popedałowałem do domu, teraz już w kompletnych ciemnościach.
     A moje dzisiejsze nagłe, (ale odgrzewane) zainteresowanie cystersami wzięło się po lekturze dwóch wyszukanych w sieci publikacji o cystersach z Bledzewa i Paradyża.


Rower:Kross Dane wycieczki: 46.13 km (7.00 km teren), czas: 02:36 h, avg:17.74 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Nad Obrę

Niedziela, 5 listopada 2017 | dodano: 05.11.2017Kategoria gm. Bledzew

    W niedzielne przedpołudnie wypuściłem się na rundkę przez Popowo, Zemsko i Stary Dworek. Trasa nieciekawa, jeżdżona tylko dlatego że wszystkie inne są znacznie dłuższe i pochłaniają więcej czasu. Dla urozmaicenia opuściłem szosę i zagłębiłem się w lasy za Starym Dworkiem.

Za Obrą użytek ekologiczny
Za Obrą użytek ekologiczny "Nad rowem". Rejon tzw spalonej leśniczówki.

    Wybrałem się w miejsce związane z początkiem działalności cystersów na ziemi bledzewskiej, a wspomniane przez ostatniego profesa bledzewskiego, przeora ks. Piotra Widawskiego.
    Ks. Piotr Widawski pisząc w roku 1843 dla leszczyńskiego tygodnika „Przyjaciel Ludu” artykuł zatytułowany „Kościół i klasztor księży cystersów w Bledzewie” wspomina o „kościele pod wezwaniem św. Henryka i klasztorze Księży Cystersów w Nowym Doberlugu, fundowanego na wzgórku przy rzece Obrze, niedaleko dzisiejszego młyna starodworskiego w latach 1232.-1235. przez Władysława Plwacza, Książęcia wielkopolskiego. Sprowadziwszy on siedmiu zakonników z klasztoru doberluckiego z Górnych Łużyc, wyznaczył im, za poprzednim zezwoleniem dziedziców wsi Zemska, Eustachiusza i Wojcieszka, miejsca puste i błotniste przy rzece Obrze na wzgórku, i kazał im wybudować kościół drewniany, równie i pomieszkania dla nich, a na ich utrzymanie pięćset morgów gruntu między rzeczką Puniqua (Punikwa) darował wieczyście, przywilejem zatwierdził, i Nowym Doberlugiem nazwał.
   Zakonnicy ledwie 50 lat tu zamieszkać mogli, albowiem częste wezbrania rzeki Obry, smutne zawsze po sobie zostawiały ślady, tak dalece, że w roku 1263. tak wielki był wylew tej rzeki, że w kościele klasztornym, na półtora łokcia stała woda, i dla tej przyczyny, kazali zakonnicy ten kościół rozebrać, i przewieść do bliskiej wsi Staregodworku, gdzie stał aż do roku 1705., a zakonnicy przymuszeni byli, przenieść się do wsi Zemska, darowanej im w roku 1260. przez dwóch braci, Eustachiusza i Wojcieszka, gdzie około roku 1280. wybudowali kościół pod tytułem: Zwiastowania N. Maryi Panny, przez połowę murowany, a przez połowę drewniany, i pomieszkania z drzewa dokąd się, lubo nie wszyscy, przenieśli około roku 1285.”
   Zakonnicy miejsce to opuścili, ale okoliczni mieszkańcy nadal aż do 1945 roku nazywali je Klosterwinkel. Właśnie ta nazwa miejscowa bardzo ułatwia odnalezienie pierwotnej lokalizacji klasztoru. Z pomocą przychodzi tu tzw. Messtischblat. Klosterwinkel został na niej zaznaczony w zakolu Obry, nieco powyżej dawno nieistniejącego młyna starodworskiego. Dziś w pobliżu dawnego młyna stoi leśniczówka Lisia Góra, a na przeciwległym brzegu Obry wznoszą się ruiny Grupy Warownej Ludendorff i sterczą spod mchów i igliwia fundamenty baraków budowniczych MRU. Samo miejsce dziś również jest odludne i trudno dostępne. A śladów drewnianych budowli próżno szukać po 800 latach. Również sama rzeka pewnie zmieniła kilka razy koryto, a dziś dodatkowo są tam kanały fortyfikacyjne wykopane w latach 30 ubiegłego wieku.

Nad Obrą, miejsce nazywane przed rokiem 1945
Nad Obrą, miejsce nazywane przed rokiem 1945 "Klosterwinkel". Przypuszczalne miejsce pierwotnej lokalizacji bledzewskiego klasztoru cystersów.

Obra okolice zakątka Klosterwinkel
Obra okolice zakątka Klosterwinkel.

  Wracam do Skwierzyny drogą przy Obrze.

I jeszcze raz Obra, rejon Oberskiego Młyna
I jeszcze raz Obra, rejon Oberskiego Młyna.


Rower:Kross Dane wycieczki: 32.49 km (21.00 km teren), czas: 02:11 h, avg:14.88 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Stacja Templewo

Poniedziałek, 15 maja 2017 | dodano: 15.05.2017Kategoria gm. Bledzew

   Patrząc na popołudniowe niebo biłem się z myślami; jechać? a może jednak nie ryzykować? Zaryzykowałem, nie spadła ani jedna kropelka. Wypuściłem się pod Międzyrzecz, a potem drogami gruntowymi i gdzieniegdzie szutrowymi, od Głębokiego do Templewa.

Międzyrzecz - okolice Głębokiego
Międzyrzecz - okolice Głębokiego. 

 W Templewie skusiłem się na odwiedzenie dawnej stacji kolejowej. Leży nieco na uboczu i nigdy się tam nie zapuszczałem. Stacyjka leży przy nieczynnej linii kolejowej z Wierzbna (a właściwie z Międzychodu) do Rzepina. Jeszcze kilka lat temu na odcinku Międzyrzecz-Rzepin widywałem szynobusy. Teraz z torów korzysta chyba tylko wojsko z Wedrzyna. Podobno szynobusy zamiast pasażerów woziły powietrze. Moim prywatnym zdaniem problem tkwił nie w braku chętnych do jazdy, tylko w rozkładzie jazdy który był nastawiony na młodzież szkolną, gdy tymczasem z Międzyrzecza  dojeżdża do pracy w Wędrzynie kilkudziesięciu żołnierzy i pracowników wojska. Z braku innej możliwości dojeżdżają tam prywatnymi samochodami.
 Linia była zbudowana w końcu XIX wieku, zdaje się że na tym odcinku oddano ją do użytku w roku 1892. Obecnie budynek stacyjny jest wykorzystywana jako mieszkalny, obok stoi kolejny budynek w którym mieszkali kolejarze i wieża wodna. 

Kleszczewo - rzepakowe pola
Rzepakowe pola pod Kleszczewem.

Stacja kolejowa Templewo
Stacja kolejowa w Templewie. 

Wieża wodna i mieszkania kolejarzy w Templewie
Wieża wodna i mieszkania kolejarzy.

 Z Templewa skierowałem się już bezpośrednio do Skwierzyny.



Rower:Kross Dane wycieczki: 48.82 km (14.00 km teren), czas: 02:35 h, avg:18.90 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Młyny wokół Bledzewa

Sobota, 4 lutego 2017 | dodano: 05.02.2017Kategoria gm. Bledzew

   Prognozy meteorologów na nadchodzący weekend były złe nastawiłem się wobec tego na lenistwo. I tak spędziłbym obydwa dni gdyby nie potrzeba wyskoczenia do Zemska, a skoro już wyjechałem to przedłużyłem ten wyjazd o parę kilometrów. Kiedy ponownie pojawiłem się przed obliczem małżonki, kompletnie ubłocony aż do ... obniżonego pasa, na pierwszy rzut oka postawiła mi diagnozę. Jej zdaniem kwalifikuję się w pełni do leczenia u czubków. Oczywiście nie mogłem jej oficjalnie przyznać racji, ale wewnętrznie czuję że tak bardzo się nie pomyliła.
   Trasa na dzisiejszą wycieczkę urodziła się w piątek wieczorem w rozmowie z znajomymi zaciekawionymi którymś z bledzewskich młynów. Ominąłem tylko jeden, starodworski. Przyznam że po trudnościach napotkanych na poprzednich drogach stchórzyłem.
   Ponieważ część z tych obiektów już nie istnieje posłużyłem się niemiecką mapą z 1938 r. Wszystkie powstały jeszcze w epoce przedindustrialnej lub na jej początku, więc źródłem energii napędzającej maszyny były pobliskie rzeczki i strumienie.


Teren dzisiejszej eksploracji. Gwiazdkami zaznaczyłem kamienie milowe wyprawy.

   Najbardziej oddalony był młyn Grunziger Heidemühle (Goruński Młyn Wrzosowy?) na Strudze Jeziornej, dopływie Obry. Struga Jeziorna wypływa z Jeziora Buszno, płynąc poprzez Pieski, Kęszycę Leśną, oba jeziora w Kursku, Chycińskie  uchodzi do Obry, a w zasadzie do odnogi Zalewu Bledzewskiego. Dziś to miejsce nazywa się Grądzkie, kilkaset metrów stad na wysokim brzegu zalewu można podziwiać obwałowania i fosę średniowiecznego grodziska. Młyn funkcjonował tutaj mniej więcej do roku 1910, właśnie wtedy zaczęła działać elektrownia wodna w Bledzewie i koryto rzeczki stało się zatoką Zalewu Bledzewskiego. Rzeczka płynęła w szerokiej dolinie której strome brzegi wynoszą się o kilkanaście metrów nad poziom wody, a jedynie w tym miejscu zbliżają się do siebie na jakieś 30-50 m. Dziś na miejscu grobli młyńskiej wody rzeczki przepływają przez podwójny przepust rurowy zbudowany na potrzeby Lasów Państwowych. Patrząc z mostu widzimy pod powierzchnią wody równoległe mury jakiejś budowli hydrotechnicznej, i jest to jedyny ślad po budowli młyna. Kilkadziesiąt metrów wyżej zachowały się natomiast fundamenty zagrody młynarza. Zamieszkiwała w niej rodzina młynarza. Na początku XX wieku była mowa o kilkunastu osobach, więc zapewne była tam zakwaterowana również część jego pracowników.

Zalew Bledzewski
Zalew Bledzewski. Przed zalaniem dna doliny płynęła tędy Struga Jeziorna.

Grądzkie (Grunziger Heidemühle)
Grądzkie (Grunziger Heidemühle). Pod powierzchnią wody widać mury budowli młyńskiej.

Grądzkie (Grunziger Heidemühle) - ruiny domu młynarza
Grądzkie (Grunziger Heidemühle) - ruiny domu młynarza. 

   Droga od zabudowań młynarza do mostku zbiega z stromego brzegu z nachyleniem ok. 30º. Na tej oblodzonej górce miałem jedną z większych jazd (na butach). Nieopatrznie razem z rowerem wyszedłem na środek drogi i straciłem przyczepność, odtąd każda próba ruchu powiązana była z osuwaniem się w dół. Zanim odzyskałem kontrolę nad kierunkiem ruchu w kilku ślizgach zjechałem jakieś 15 m.

Grądzkie - lodowisko na drodze
Grądzkie - lodowisko na drodze.

   Kolejne trzy młyny leżały nad strumykiem Ponikwa, nazywanym również Jordanką. Ponikwa zbiera wody wypływające z mokradeł leżących za Nową Wsią i pod Sokolą Dąbrową. Przy mostku na drodze z Sokolej Dąbrowy jej wody zostały rozdzielone, część z nich skierowana była do młyna Hintermühle. Do dziś zachowały się tylko kamienny mostek nad Jordanką z kawałkiem drogi dojazdowej do młyna (reszta drogi zaorana) i fragmenty przyziemia. Nad strumykiem gospodarzą bobry, a nieco niżej leżą stawy rybne. Nawiasem mówiąc właścicielka stawów przyjechała poprawić kwiaty pod stojącym nieopodal krzyżem i zainteresowała się kto tam się pęta nad brzegiem strumyka. Widok aparatu wyjaśnił jej wszystko i rozstaliśmy się po wymianie uprzejmości.

Bledzew mostek na Ponikwie przy ruinach młyna (Hintermühle)
Bledzew - mostek na Ponikwie przy ruinach młyna (Hintermühle). 

Bledzew - droga do Hintermühle
Bledzew - droga do Hintermühle.

Bledzew - Ponikwa przy Hintermühle
Bledzew - Ponikwa przy Hintermühle.

Bledzew - ruiny młyna Hintermühle
Bledzew - ruiny młyna Hintermühle.
 
  Kilkaset metrów dalej w stronę Bledzewa próbuję czasem przedostać się na drugi brzeg Ponikwy. Na co dzień jest tam bród przeznaczony dla ciągników, dla cyklistów pozostaje ryzykowny skok przez strumyk. Dziś natrafiłem na kładkę zbudowana przemyślnym sposobem z miejscowego materiału. Przedostałem się tam dla cmentarza żydowskiego. Właśnie tam w lesie za ulicą Wodną znajduje się kilkunastoarowy cmentarzyk na którym zachowało się kilka macew. Kilkuletnie krzaczki wskazują że od czasu do czasu jest czyszczony. Natomiast ulica Wodna na jej leśnym odcinku w pełni zasługuje na swoją nazwę, jest wodno-lodowa i przejazd nią wymaga ekwilibrystycznych umiejętności.

Bledzew - Ponikwa
Bledzew - Ponikwa.

Bledzew - cmentarz żydowski
Bledzew - cmentarz żydowski.

   Ul. Wodna w Bledzewie przechodzi w ul. Młyńską. Budynek młyna chociaż zaniedbany stoi i nawet nosi ślady jakiegoś bardzo nieśmiałego remontu. Zastanawiałem się czy on rzeczywiście był wodny skoro Jordanka płynie prawie 100 m. od budynku, sytuacje wyjaśniły ślady częściowo zasypanej młynówki. Coś obiło mi się o uszy że obecnymi właścicielami młyna jest małżeństwo polsko-niemieckie które ma względem niego jakieś ambitniejsze plany

Bledzew - dawny młyn wodny przy ul. Młyńskiej
Bledzew - dawny młyn wodny przy ul. Młyńskiej.

   Zaułkami Bledzewa wydostałem się na ul. Starodworską. Droga do młyna nad Tymianą zazwyczaj piaszczysta dziś jest pokryta kilkucentymetrową warstwą błota. Wszystko za sprawą chwilowo nieprzepuszczalnego bo zamarzniętego podłoża. Leżący nieco na uboczu miasteczka młyn spełnia obecnie role odrobinę zaniedbanego domu mieszkalnego. Obok, w kierunku ujścia Tymiany do Obry leży dobrze zagospodarowane gospodarstwo agroturystyczne i stawy. Kilka zdjęć i wracam do Bledzewa.

Bledzew - droga do młyna nad Tymianą (Thiems Mühle)
Bledzew - droga do młyna nad Tymianą (Thiems Mühle).

Bledzew - staw młyński na Tymianie (Thiems Mühle)
Bledzew - staw młyński na Tymianie (Thiems Mühle).

Bledzew - młyn nad Tymianą (Thiems Mühle)
Bledzew - młyn nad Tymianą (Thiems Mühle).

   Pozostał jeszcze jeden młyn. Jest to budynek tzw. młyna słodowego leżący przy ul. Plac Klasztorny. Obecny budynek ma rodowód XIX-wieczny, został jednak zbudowany na miejscu wcześniejszego młyna leżącego na zapleczu zburzonego kompleksu klasztornego cystersów. Do dziś zachowała się w tym miejscu łąka z śladami po stawie i młynówce. Rolę młynówki spełniała rzeka Jordanka uchodząca obecnie do Obry poprzez sztuczny kanał wykopany w latach trzydziestych ubiegłego wieku w ramach budowy MRU. Dziś dawnym korytem Jordanki sączy się strumyk odprowadzający wody roztopowe spływające z leżącego wyżej Bledzewa.

Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle)
Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle).

Bledzew - młyn słodowy (Malz-Mühle)
Bledzew - dawne dno stawu przed młynem słodowym.

   Ubłocony w najwyższym stopniu wydostaję się na szosę do Skwierzyny, trochę doprowadzam się do cywilizowanego wyglądu i wracam do domu po krzywdzącą opinię na temat mojego stanu umysłowego.



Rower: Dane wycieczki: 43.18 km (16.00 km teren), czas: 03:26 h, avg:12.58 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka ..04

Sobota, 8 października 2016 | dodano: 09.10.2016Kategoria gm. Bledzew

    Dopiero po szesnastej pogoda ustabilizowała się na tyle żeby można było sobie pozwolić na jakiś króciutki wyjazd. Gdzie można dotrzeć i wrócić w ciągu dwu godzin? Pozostaje powłóczyć się po okolicy i w związku z tym pomyślałem o okolicznej małej przydrożnej architekturze sakralnej. W ostatnim okresie wyremontowano kilka przydrożnych figur min. w Starym Dworku, w Zemsku (w trakcie) i na bledzewskim rynku. 


Tęcza, no to chyba dziś już nie będzie padało.


Unikatowa barokowa kolumna maryjna w Starym Dworku. Bardziej popularne w Czechach i na Dolnym Śląsku, ta jest w naszym regionie podobno najbardziej wysunięta na północ. Zbudowana w 1777 r. na polecenie bledzewskiego opata cystersów. Przedstawia wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Brak figurki jednego z świętych cysterskich. Według posiadanych przeze mnie informacji jest jeszcze w renowacji

W Zemsku przy figurce maryjnej odmówił posłuszeństwa aparat. Usterka była błaha, wystarczyło wyjąć i ponownie włożyć kartę pamięci. Udało się go uaktywnić przed Nepomukiem w Bledzewie.

XVIII wieczna barokowa figura św. Jana Nepomucena na bledzewskim rynku. Powstała mniej więcej 50 lat wcześniej niż statua z Starego Dworku. Figura Nepomucena jest również nietypowa dla tych terenów.

  Z Bledzewa podjechałem nad jezioro Czyste. Ostatnio była tam budowana droga pożarowa pozwalająca wyjechać w Gorzycy pod Miedzyrzeczem lub w skróconej wersji przed tzw. białym domkiem w okolicy Rojewa. Droga zabarykadowana górą tłucznia przeznaczonego do wbudowania. Presja czasu, bo za kilka minut zachodziło słońce, nie pozwalała na przeciskanie się bokiem. Zatem zwrot w bok i jakimś oznakowanym szlakiem nordic wydostałem się na drogę prowadzącą do tzw. Dolatówki nad Zalewem Bledzewskim. Teraz szybko do mostu na Obrze i do Skwierzyny. Udało się wrócić jeszcze przed zapadnięciem zmroku.


Nad Czystym.   


Rower: Dane wycieczki: 32.36 km (5.00 km teren), czas: 01:52 h, avg:17.34 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Gdzieś w lasy pod Lubniewice

Piątek, 7 października 2016 | dodano: 07.10.2016Kategoria gm. Bledzew

   Wybrałem się w lasy skwierzyńsko-sulęcińskie na pograniczu nadleśnictw Lubniewice i Skwierzyna. Właśnie w tamtym rejonie jeszcze niedawno trwały intensywne prace budowlane na drogach pożarowych 13 (strona skwierzyńska) i 9 (strona lubniewicka). Zresztą na obydwu do dziś trwają jeszcze jakieś prace wykończeniowe, z tym że na 13-stce pracował sprzęt i nie chciałem przeszkadzać operatorom kręcąc się pod kołami maszyn. Zawróciłem po trzech kilometrach.


Nowa droga pożarowa nr 13.

    9-ka ciągnąca się od zalewu w Wałdowicach do Lubniewic wygląda na ukończoną chociaż mniej więcej na wysokości rezerwatu Janie stoi jeszcze kilka maszyn pod opieką niewidocznego ochroniarza. Po późniejszych doświadczeniach z czerwonym szlakiem rowerowym mam nadzieję że maszyny zostały po to aby uporządkować boczne drogi.
   Właśnie tu próbowałem skręcić w czerwony szlak rowerowy do mostku nad Lubniewką. Droga jak okiem sięgnąć okazała sie nieprzejezdna, zasypana masami piasku z pobliskiej budowy. Wydaje się że od tej strony rezerwat jest dziś niedostępny. Udało się jedynie dotrzeć na skraj bagna z majaczącym w oddali pasmem wody. Bo rezerwat Janie to zarastające jezioro Janowiec (Janie).


W głębi za drzewami majaczy jezioro Janie.

Przy kolejnym mostku na Lubniewce porzucam nową drogę i przedzieram się leśną drogą niskiej kategorii do Osiecka. Dziś droga jest zniszczona i zaniedbana ale kiedyś musiała mieć większe znaczenie o czym świadczy szpaler starych drzew rosnących wzdłuż poboczy.


Mostek na Lubniewce


Osiecko. Na rozstajach. W prawo do lasu, w lewo ... hmm też do lasu.


Osiecko

W Osiecku wyjeżdżam na szosę i pozostało tylko wracać do domu, tym bardziej że znacząco zaczęła wzrastać wilgotność.


Rower: Dane wycieczki: 58.80 km (19.00 km teren), czas: 03:32 h, avg:16.64 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Do głazu 'Tadka"

Niedziela, 25 września 2016 | dodano: 25.09.2016Kategoria gm. Bledzew

   Trochę powłóczyłem się moją starą wypróbowana weekendówką w lasach za Obrą. Dziś jednak mnie zawiodła, miejscami a zwłaszcza tam gdzie nawierzchnia nie jest wzmocniona szutrem koleiny zamieniły się w sypkie piaski i jazda była możliwa tylko środkiem drogi i na niskich przełożeniach. Jakoś je przebrnąłem i w najbliższym czasie tam nie pojadę.
  Z weekendówki najłatwiej dotrzeć do głazu o którym wspomniałem w wczorajszym wpisie i to był koronny argument przy wyborze trasy. Takie głazy pomniki to moja słabość i staram się je odszukać, a potem czasem pokazywać towarzyszom wędrówek. Głaz poświęcony pamięci zmarłego przed kilku laty leśniczego Tadeusza Śmiałkowskiego ustawiony jest w takim miejscu że odnaleźć go można tylko wiedząc o jego istnieniu i znając jego współrzędne. Podobno było to ulubione miejsce leśniczego co tłumaczyłoby lokalizację kamienia. Można byłoby jednak zasygnalizować jego istnienie na tabliczce kierującej do punktu widokowego (nie mam pojęcia jaki punkt mieli na myśli ustawiający strzałkę).


Głaz "Tadek" pod Krzywokleszczem

  Pomysł z takimi pomnikami leśników uważam za słuszny, szkoda że akurat ten jest tak głęboko ukryty. Nawiasem mówiąc leśniczy w takim małym środowisku jak Bledzew jest osobą publiczną i kiedyś go poznałem, ale nasza znajomość była trochę jednostronna (on mnie na pewno nie) .
   W dalszej wędrówce przemknąłem obok zagubionej w lasach osady Krzywokleszcz (mieszkają tam chyba dwie rodziny). Droga do Bledzewa dziś jest sypkim piaskiem przesypującym się między szprychami, wybrałem niewiele lepszą do Sokolej Dąbrowy. Stąd aż do domu mam asfaltową nawierzchnię. Jazda znów stała się przyjemnością.




Rower: Dane wycieczki: 39.10 km (19.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Goruńsko

Piątek, 18 marca 2016 | dodano: 18.03.2016Kategoria gm. Bledzew

   Kilka dni temu byłem wieczorem w Goruńsku. Po powrocie obiecałem czytelnikom mojego bloga że odwiedzę Goruńsko o wcześniejszej porze i postaram sie pokazać grobowce rodzin Bukowieckich i ich następców Büttnerów.
   Dziś miałem okazję ponownie pojechać do Goruńska. Na wycieczkę zabrał się zemną Janusz N.
   O budowniczym grobowca majorze Auguście Bukowieckim wspominałem w swoim wcześniejszym wpisie. August Bukowiecki urodził się w pobliskiej Chycinie z innej gałęzi Bukowieckich. Jego rodzinna Chycina po śmierci ojca została podzielona pomiędzy spadkobierców i ostatecznie na początku XIX w. sprzedana rodzinie Kalkreuthów.  August ponownie pojawił się w okolicy Chyciny po roku 1842 kiedy to po swoim dalekim bezpotomnym krewnym, Jerzym Bogusławie Bukowieckim odziedziczył Goruńsko.
  Po przejęciu Goruńska wybudował właśnie ten grobowiec o którym jest mowa. W nowym grobowcu zostali pochowani Jerzy Bogusław i jego zmarłe wcześniej dzieci. Sam August po swojej śmierci w 1856  również został tutaj pochowany. Zaledwie o kilka tygodni przeżył ojca kolejny lokator grobowca, Bernard Bukowiecki.


Grobowiec rodzinny Bukowieckich. Część otynkowana to współczesna dobudówka


Widok całości skutecznie zasłaniają świerki

  Po śmierci majora majątek przypadł żonie i sześciorgu pozostałym przy życiu dzieciom Augusta. Żona majora zmarła w 1862 r, a rodzina postanowiła sprzedać majątek i pieniądze rozdzielić. Nowym właścicielem został Gustaw Herman Büttner z Berlina. Nabywca zobowiązał się pozostawić w stanie nienaruszonym znajdujący się na jego dobrach rodowy grobowiec poprzednich właścicieli. Grobowiec przetrwał w tym stanie do 1945 r. kiedy to komorę grobową zasypano, a prowadzący do niej otwór zamurowano. Odtąd zaczął pełnić rolę kaplicy, którą w latach osiemdziesiątych rozbudowano do obecnych rozmiarów.
    Nowy właściciel również wybudował na pobliskim wzgórzu monumentalny grobowiec dla swojej rodziny . Od wioski do popadającego w ruinę mauzoleum prowadzi aleja okazałych dębów. 


Dębowa aleja prowadząca do mauzoleum  Büttnerów


Niszczejący grobowiec
Büttnerów

    W drodze do Goruńska przejeżdżaliśmy przez Stary Dworek. Za mostem na Obrze ma swoją plenerową pracownię miejscowy artysta rzeźbiący w drewnie. Mówię o plenerze gdyż dziś tworzył swoje dzieła dosłownie na brzegu rzeki. Przejeżdżając obok wdaliśmy się z nim w krótką pogawędkę i zrobiłem kilka zdjęć. Do Bledzewa jedziemy kierując się za mostem fortecznym w leśną drogę do dawnego młyna nad Tymianą. Obecnie trwa tam zrąb, stąd droga rozjeżdżona przez sprzęt drwali i samochody odbierające drewno. Chwilowo odradzam korzystanie z tego szlaku.




Dom i pracownia artysty


Trochę reklamy.

  Żeby nie iść na łatwiznę powrót do Skwierzyny zrobiliśmy drogą kilkakrotnie dłuższą jadąc przez Międzyrzecz.



Rower: Dane wycieczki: 56.37 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Elektrownia w Bledzewie

Środa, 16 marca 2016 | dodano: 16.03.2016Kategoria gm. Bledzew

   Pięknej popołudniowej pogody szkoda było zmarnować na przesiadywanie w domu. Adam usprawnił swój pojazd, a wczoraj się przyznał że jeszcze nie był przy elektrowni w Bledzewie. Pora naprawić ten brak. Namówiłem go na przejażdżkę nad zalew, a potem jeszcze na parę dodatkowych kilometrów po okolicznych polach.
   Dziś mieliśmy szczęście, furtka przy bramie na teren obiektu była niezamknięta. Udając że nie widzimy wypisanego wołowymi literami zakazu wstępu zjeżdżamy pod zaporę. Hydroelektrownia w Bledzewie należy prawdopodobnie do jednej najstarszych pracujących w Polsce. Oficjalnie pracuje niemal nieprzerwanie od 1911 r., ale już pod koniec 1910 pracowały w niej dwa pierwsze hydrogeneratory. To już ponad wiek, a staruszka nadal jest krzepka i pełna wigoru. Moc elektrowni wynosi 1,5 MW.
   Kilka lat temu miałem okazję być w wnętrzu. Proszę mi wierzyć że oprócz jednego wszystkie pozostałe generatory są rówieśnikami elektrowni. Energetycy zgromadzili w wnętrzu trochę starego zabytkowego osprzętu. Przy odrobinie szczęścia warto tam zajrzeć.
   Oryginalna budowla za sprawą czerwonego dachu i nietypowej dla takich obiektów wieżyczki przypomina trochę zamczysko.
 

Elektrownia - widok od dolnej wody. Poziom za tamą jest wyższy o około 8 m.


Widok od strony górnej wody
 


Rower: Dane wycieczki: 30.55 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)