- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.42
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
gm. Przytoczna
| Dystans całkowity: | 2150.32 km (w terenie 1049.00 km; 48.78%) |
| Czas w ruchu: | 93:33 |
| Średnia prędkość: | 14.71 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 41.48 km/h |
| Suma podjazdów: | 809 m |
| Suma kalorii: | 7477 kcal |
| Liczba aktywności: | 42 |
| Średnio na aktywność: | 51.20 km i 3h 27m |
| Więcej statystyk | |
Terenowo do Rokitna.
Wtorek, 9 października 2018 | dodano: 09.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Z szkodą dla innych, odkładanych na później prac i przedsięwzięć jeszcze jedno popołudnie poświęciłem dla włóczęgi po drogach gruntowych w okolicy Twierdzielewa i Rokitna. Droga z Popowa do Twierdzielewa jest dosyć wymagająca, zwłaszcza na końcowych podejściach do wioseczki, a główną trudność sprawia przypominająca plażę droga. Tego piaszczystego odcinka jeszcze nigdy nie udało mi się pokonać na kołach, dzisiaj również.
Z Twierdzielewa zaryzykowałem wyruszenie na kolejny odcinek polnej drogi do Rokitna. Tam również na wysokości jeziorka Małego Rokitniańskiego istnieje podobny piaszczysty odcinek. Dziś o dziwo udało się przejechać bez schodzenia z siodełka.
W Rokitnie zajrzałem tylko za bramę ogrodów sanktuarium. Na zdjęcia było już zbyt późno i zbyt ciemno, pozostało zrobić w tył zwrot i wracać do domu. Tu był ostatni odcinek leśnej drogi szutrowej do Chełmska pokonany na resztkach światła dziennego.

Twierdzielewo. Mikroskopijna wioseczka gdzie oprócz widocznego kościoła istnieje tylko kilka zagród otaczających wewnętrzny placyk.

Rokitniańskie ogrody - Golgota.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
34.15 km (15.00 km teren), czas: 02:12 h, avg:15.52 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W okolice Przytocznej
Poniedziałek, 8 października 2018 | dodano: 08.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Z braku lepszego pomysłu wyskoczyłem na polne drogi nad Wartą w gminie Przytoczna. Latem były zbyt przesuszone i za miałkie dla moich kółek. Zatem dziś była jazda do Krasnego Dłuska i wałem przeciwpowodziowym do Krobielewa. Przy drodze widać jak po lecie zostało mało wody; Męcinka wyschła całkowicie, w przydrożnych stawach i na przepompowni w Gaju zaledwie trochę kałuż na dnie.
W Krobielewie rzut oka na słońce i trzeba było zrobić korektę planów na minus. Czyli do Przytocznej zamiast szosą przez Goraj, pojechałem na przełaj przez Dębówko. Znów zmrok dopadł mnie w Przytocznej, i żeby nie pętać się nocą po lasach odpuściłem sobie spokojne drogi gminne na rzecz drogi krajowej 24. Nie cierpię tej drogi, zwłaszcza po zmroku - brak poboczy i kawalkady tirów na karku.
W Krobielewie rzut oka na słońce i trzeba było zrobić korektę planów na minus. Czyli do Przytocznej zamiast szosą przez Goraj, pojechałem na przełaj przez Dębówko. Znów zmrok dopadł mnie w Przytocznej, i żeby nie pętać się nocą po lasach odpuściłem sobie spokojne drogi gminne na rzecz drogi krajowej 24. Nie cierpię tej drogi, zwłaszcza po zmroku - brak poboczy i kawalkady tirów na karku.

Deficyt wody i ascetyczne molo.

Kapliczka z prywatnej posesji w Krobielewie. A nie jest to taka zwyczajna zagroda.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
44.06 km (22.00 km teren), czas: 02:45 h, avg:16.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Przytocznej
Niedziela, 29 października 2017 | dodano: 29.10.2017Kategoria gm. Przytoczna
Od dwóch dni tęsknym okiem wyglądałem jakiejś pogodniejszej chwili, orkan Grzegorz obok podmuchów przyniósł również nieco wody. Dziś po południu nieśmiało pokazało się słońce, a wiatr początkowo mi sprzyjał dmuchając w plecy. Trasa do Przytocznej została wybrana nieprzypadkowo, miałem tam do spełnienia pewną misję z której postarałem się wywiązać najlepiej jak potrafiłem. Mam nadzieję że na coś się przydałem.

Chełmsko - późnogotycki kościół św. Kazimierza.
W Chełmsku zjechałem z szosy aby uniknąć towarzystwa samochodów. Droga do Nowej Niedrzwicy prowadzi częściowo przez las, a więc jest jakaś osłona od wiatru, nie do pogardzenia są tam również wrażenia estetyczne. Krótko mówiąc jest to przypominająca nieco aleję parkową, piękna droga otoczona lasem z sporą ilością brzóz.
W Przytocznej już któryś raz z rzędu zjeżdżam w boczną uliczkę Zamkową licząc że może kiedyś natrafię na otwartą bramę w ogrodzeniu parku i pałacyku. Chciałbym kiedyś obejrzeć ten pałacyk bezpośrednio a nie poprzez zasłaniające perspektywę iglaki. Wprawdzie dwa lata temu obecny właściciel podobno nieoficjalnie obiecywał udostępnić park wszystkim chętnym, ale fakt jest taki że dostępu do parku z jednej strony broni płot, a od strony drogi do Dębówka zdziczała dżungla. Za krzakami widnieją mokradła nad przepływającą przez teren Męcinką więc teren jest skutecznie broniony przed intruzami przez samą naturę. Dworek pochodzi z drugiej połowy XVIII wieku, został powiększony na początku XX wieku o skrzydło północno-zachodnie z obszerną salą balową z zabudowanym tarasem. W głębi za pałacykiem widać jeszcze park z przepływającym strumykiem i stawy. Piszę że "jeszcze" ponieważ parkan obsadzony jest tujami które wkrótce skutecznie zasłonią widok przed wzrokiem ciekawskich.

Przytoczna - dwór z drugiej połowy XVIII wieku. Widok nieco szpeci opał i palety złożone na placu poniżej dziedzińca.

Przytoczna - piękny dom o konstrukcji szachulcowej. Obawiam się że przy najbliższym remoncie zgodnie z panującym trendem zostanie oszpecony przez obłożenie styropianem.
Z Przytocznej skierowałem się do Rokitna drogą prowadzącą do kaplicy stojącej w polach pomiędzy Rokitnem a Lubikowem. Kaplica ma ścisły związek z losami wizerunku Madonny Rokitniańskiej. Otóż około roku 1670 król Michał Korybut Wiśniowiecki poprosił o przewiezienie obrazu do Warszawy. Spełniła wtedy swojego rodzaju misję pokojową bowiem król zabrał ją z sobą pod Lublin gdzie chciał stłumić bunt szlachty. Wkrótce król odniósł zwycięstwo nie w walce orężnej ale drogą pertraktacji z buntownikami. W dowód wdzięczności król kazał umieścić na obrazie białego orła z napisem „Da pacem Domine in diebus nostris” (Daj Panie pokój dniom naszym) oraz koronę królewską. W 1671 r. król wyraził zgodę aby wizerunek Madonny powrócił do Rokitna. Wybudowano wtedy na granicznym wzgórzu wśród pól pomiędzy Rokitnem i Lubikowem kaplicę. Odbyło się w niej całonocne czuwanie, po którym 21 listopada 1671 r. z wielką czcią wniesiono obraz do odnowionego, drewnianego jeszcze wtedy, kościoła w Rokitnie. Zbity tynk oznacza chyba że przy kaplicy będą prowadzone jakieś prace remontowe.

Kaplica wśród pól (ok 2 km. od Rokitna).
Wracam do Skwierzyny czerwonym szlakiem czyli drogą przez las do Chełmska i drogą techniczną przy zjeździe z S3 w kierunku Poznania.
Orkan Grześ tym razem był łaskawy dla okolic Skwierzyny, nigdzie nie zauważyłem większych szkód poza dwugodzinną przerwą w dostawie prądu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
41.81 km (23.00 km teren), czas: 02:44 h, avg:15.30 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pod Kalsko
Czwartek, 6 lipca 2017 | dodano: 06.07.2017Kategoria gm. Przytoczna
Wyjeżdżając z domu optymistycznie zamierzałem dotrzeć pod Pszczew, zobaczyć ośrodek Banderoza, przebić się pod Stołuń i wrócić do domu przez Lubikowo. Ostatecznie podróż do Pszczewa przerwałem aby sprawdzić skąd i dokąd prowadzi zielony szlak rowerowy na który natknąłem się w lesie pod Żółwinem. Ciekawość zaspokoiłem kosztem kluczenia w lasach pod Kalskiem.
W Rokitnie zajrzałem na Górę Kościelną. Górka obecnie jest włączona do rokitniańskiej Drogi Krzyżowej, natomiast jeszcze zupełnie niedawno porastały ją szczelnie krzewy tarniny w których można było natknąć się na wykopy z ceglanymi fundamentami. Doły to była chyba robota archeologów, natomiast fundamenty pochodziły z nigdy nieukończonej budowy kościoła - sanktuarium.
W roku 1707 na wzgórzu rozpoczęto budowę kościoła który miał obsłużyć rosnącą liczbę pątników pielgrzymujących do cudownego obrazu Matki Bożej. Roboty wkrótce zostały przerwane. Do prac budowlanych przystąpiono trzydzieści lat później ale już w zupełnie innym miejscu wznosząc istniejącą do dziś świątynię. Resztki murów z poprzedniej nieudanej budowli rozebrano pozostawiając tylko to co skrywała ziemia. Dopiero zupełnie niedawno, przy okazji budowy kilku końcowych stacji rokitniańskiej Kalwarii teren odkrzaczono, uporządkowano, odsłonięto fundamenty wieży i w podziemiach jednej z stacji wyeksponowano fragment fundamentu kościelnej nawy.
Powrót z Rokitna nietypowo bo szosą. Dziś nie miałem ochoty na żadne drogi szutrowe :-).

Widok z Góry Kościelnej w Rokitnie. Niewykorzystane fundamenty wieży kościelnej z roku 1707.

Odsłonięty fragment niewykorzystanych fundamentów kościelnych.

Przy S-3, okolice MOP Popowo

Odsłonięty fragment niewykorzystanych fundamentów kościelnych.

Przy S-3, okolice MOP Popowo
Rower:Kross
Dane wycieczki:
49.20 km (17.00 km teren), czas: 02:48 h, avg:17.57 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krobielewo
Niedziela, 2 kwietnia 2017 | dodano: 03.04.2017Kategoria gm. Przytoczna
Rytualna coniedzielna dwuosobowa wycieczka rodzinna. Trasa nietypowa dla tego rodzaju wycieczek, bo wałami nad Wartą do Krobielewa.
Przypadkiem natrafiliśmy na otwarte drzwi kościółka w Krobielewie. Administracyjnie jest to filia parafii z Goraja. Wnętrze bardzo surowe w tonacji bieli i błękitu. Pewnie nie zaszkodziłby tu jakiś remont, widać że budowla nadgryziona jest już zębem czasu a szkoda byłoby gdyby kościółek nie przetrwał naszych czasów. Pani opiekująca się świątynią w rozmowie z żoną wspomniała o jakiejś dotacji przyznanej na naprawę dachu, dobre i to.
Towarzyszka na gorąco wyraża niezadowolenie z doboru trasy, niezadowolenie z nawierzchni dróg (za dużo szutru, za mało asfaltu). O pozostałe wrażenia na razie wolę nie pytać.
Ja tak się starałem żeby było miło i ciekawie, a znów wyszło jak zwykle :-).

Gdzieś pod Przytoczną.

Krobielewo - kościółek poewangelicki.

I jego skromne wnętrze.
Rower:
Dane wycieczki:
50.39 km (32.00 km teren), czas: 04:02 h, avg:12.49 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Goraj
Sobota, 25 lutego 2017 | dodano: 26.02.2017Kategoria gm. Przytoczna
Bardzo często powodem który wygania mnie na wycieczki rowerowe po bliższej i dalszej okolicy są miejsca które z jakichś powodów mnie zaciekawiły lub zasłyszane historyjki. Dzisiejsza również należała do tych których celem było odszukanie czegoś w terenie. Od dawna interesuję się pamiątkami przeszłości ziem na których spędziłem 2/3 swojego życia. Należą do nich również mauzolea i cmentarze rodowe miejscowej szlachty. Niedawno w przypadkowej rozmowie dowiedziałem się o grobowcu w parku podworskim w Goraju. Przez Goraj przejeżdżam przynajmniej kilka razy w roku, wydawało mi się że wiem o wszystkich ciekawszych obiektach w okolicy, ale to była dla mnie nowość o której usłyszałem pierwszy raz. W dostępnych materiałach również ani śladu. Dopiero na niemieckiej mapie topograficznej z podręcznego zestawu Messtischblattów na zboczu wzgórza wznoszącego się za dworskim parkiem widać znaczek oznaczający cmentarz. Przy najbliższej okazji, czyli w dzisiejszą sobotę wybrałem się do Goraja.
Pojechałem terenową trasą omijającą drogę krajową nr 24, a w zasadzie prawie wszystkie cywilizowane drogi. Przed Rokitnem zaintrygowała mnie masa okorowanych drzew w pobliżu rowu płynącego z wioski do leśnego jeziorka Małe Rokitno. Zatrzymałem się żeby podziwiać dwie odbudowane bobrze tamy (rowek był niedawno czyszczony). Kolejny przystanek zrobiłem przed folwarcznym podwórzem w Lubikowie. Brama na podwórze otoczone zrujnowanymi budynkami zamknięta jest od kiedy sięgam pamięcią. Czasem zastanawiam się czy na stan techniczny budynków pozostałych po bogatych przedwojennych majątkach miała większy wpływ pegeerowska gospodarka czy brak sensownego gospodarza już po ich sprywatyzowaniu. Na większości z nich widnieją przecież tablice że są własnością prywatną, ale własność prywatną interesują zyski a nie inwestycje w bezproduktywne zabytki. Piękne zabytkowe zabudowania pozostawione same sobie niszczeją w postępie geometrycznym, a część słabszych i bardziej zaniedbanych w ostatnich latach padła na naszych oczach. Tak jest w niedawno odwiedzanym przeze mnie Bukowcu, tutaj i w Goraju do którego jadę. Upływ czasu jest dla nich bezlitosny.

Rokitno - ślady żerowania bobrów.


Rokitno - działalność bobrów.


Lubikowo - dworek
Ograniczyłem się do zdjęcia zza płota, i ruszam w dalszą drogę. Teraz pozostało tylko przeskoczyć na drugą stronę DK 24 i jestem w Goraju.
Obok spichrza wypatrzyłem znaki kierujące na żółty szlak rowerowy. Kierunek zbieżny z moim, droga brukowana, układ budynków zapamiętany z mapy więc trzymam się szlaku. Po prawej ręce ciągnie się płot za którym widać drzewa, a wśród nich pagórek z wystającą z ziemi ceglaną ścianą. Płot przechodzi w ogrodzenie z siatki leśnej, ale po kilkudziesięciu metrach pojawia się możliwość przekroczenia przeszkody i zawracam pod pagórek.
Goraj - spichlerz.
Pagórek w swoim wnętrzu kryje pustą komorę grobową, ale z jego zbocza widać prostokątny placyk, otoczony murkiem i nieco zagłębiony poniżej otaczającego terenu. Domyślam się że jest to prawdopodobnie zdewastowany cmentarzyk rodowy właścicieli majątku.

Goraj - pomnik Ludolfa von Jacobi.


Goraj - grobowiec w park podworskim.


Goraj - park podworski , cmentarzyk rodowy właścicieli majątku.
Ciekawość częściowo zaspokoiłem, ale na powrót jeszcze za wcześnie, wracam zatem na bruk. Żółty szlak i bruk prowadzą w górę, w kierunku niebotycznego (111 mnpm. ) szczytu Skocznej Góry. Po pewnym czasie szlak rowerowy zbacza do Przytocznej, natomiast bruk prowadzi pod wieżę telekomunikacyjną widoczną w promieniu wielu kilometrów. W pobliżu do 1945 istniał folwark Annadwor (Annahof) , według spisu z 1837 był tam 1 dom z 10-ma mieszkańcami. Fundamenty folwarku znajdują się w przydrożnych gęstych zaroślach z jakichś krzewów pozostałych po domostwie. Sam szczyt wzgórza leży nieco wyżej, w pobliskim lesie.

Goraj - maszt telefonii.
Droga zatacza łuk na zboczu i wraca do Goraja. Zajeżdżam po 500-letni cis rosnący przy bramie wjazdowej do spalonego w 1945 r. pałacu. Cis ma ok 100 cm średnicy i jest najgrubszym okazem rosnącym w Wielkopolsce. Zaglądam pod barokowy kościół z XVIII w. Jego północną ścianę wzmacnia szereg szkarp, które jakoś mi nie pasują optycznie do bryły budynku. Okazuje się że zostały dobudowane podczas remontu przeprowadzonego w końcu XIX w. Kościół ucierpiał również w 1945 r. ponieważ stacjonujące tu oddziały radzieckie urządziły sobie w jego wnętrzu stajnię. Dotychczas nie udało mi się jeszcze zajrzeć do jego wnętrza.

Goraj - 500-letni cis, najgrubszy w Wielkopolsce.

Goraj - staw w parku podworskim.


Goraj - staw w parku podworskim.

Goraj - barokowy kościół, po lewej stronie widoczne XIX-wieczne wzmocnienia murów.


Droga Goraj-Przytoczna.
Ponownie wkraczam na żółty szlak aby dotrzeć polnymi drogami do Przytocznej. W Przytocznej zajrzałem pod górujący nad jeziorem XIX-wieczny kościół. Jakoś nigdy dotychczas tam nie zbaczałem, a dziś mam jeszcze masę czasu do dyspozycji. Na stromym brzegu jeziora zachowało się kilka starych nagrobków, rówieśników obecnej świątyni.

Przytoczna - kościół.


Przytoczna - głaz jubileuszowy.


Przytoczna - stary nagrobek na dawnym przykościelnym cmentarzu.
Opuszczając Przytoczną kieruję się do Rokitna. Przejeżdżając obok Domu Pomocy Społecznej w Rokitnie z premedytacją złamałem zakaz wstępu wkraczając na jego teren. To niewielkie w sumie wykroczenie zrobiłem aby sfotografować piękną bryłę budynku głównego. Został on zbudowany w 1848 r jako budynek sierocińca dla chłopców. Ok. 1910 r. uległ przebudowie. Stan dzisiejszy jak na zdjęciu.

Rokitno - Dom Pomocy Społecznej.
W Rokitnie
miałem ostatni przystanek. Stąd już, trochę jednak meandrując, wróciłem prosto do Skwierzyny. Rower:
Dane wycieczki:
60.17 km (43.00 km teren), czas: 04:35 h, avg:13.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wzdłuż Warty do Muchocina.
Sobota, 28 stycznia 2017 | dodano: 29.01.2017Kategoria gm. Przytoczna, pow. międzychodzki
Dzień wolny, temperatura w pobliżu 0 ºC, słonecznie, bezwietrznie – warunki wymarzone na dłuższą wycieczkę. Pytanie tylko dokąd i którędy, z naciskiem którędy. Pytanie dokąd? pozostało otwarte do samego końca. Natomiast odpowiedź na pytanie którędy? przynosiły warunki panujące na gminnych drogach szutrowych w okolicy Przytocznej i Miedzychodu.
Zrobiłem przejazd drogą szutrową prowadzącą u podnóża wałów warciańskich przeciwpowodziowych na odcinku od Krasnego Dłuska do Krobielewa. Droga na otwartych przestrzeniach, wystawiona wcześniej na działanie słońca a dziś zmrożona, idealnie szorstka.

Pałac w Krasnym Dłusku.


Krasne Dłusko.




Gaj - wolny chów.


Krobielewo- przed zagrodą-pracownią lokalnego artysty rzeźbiarza.


Krobielewo - pracownia artysty, rzut oka za bramę.


Przeciwległy brzeg, Krobielewko.
Jedną z ciekawostek
Krobielewa jest szosa prowadząca od strony Goraja i kończąca się
na barierze ustawionej na szczycie wału przeciwpowodziowego. Analogiczna sytuacja jest na przeciwległym brzegu w Krobielewku. Jest to
ślad po najdłuższym drewnianym moscie w przedwojennych Niemczech
zbudowanym w 1939 r. przez saperów Wermachtu w wiadomym celu. Granica
państwowa przebiegała niecałe trzy kilometry dalej pomiędzy
dzisiejszymi osadami Stryszewo i Muchocinek. Był to najbardziej na
zachód wysunięty skrawek II Rzeczypospolitej. Do dnia dzisiejszego
przy wale przeciwpowodziowym zachował się tam budynek rzecznego
posterunku celnego.
Stryszewo - budynek przedwojennego rzecznego posterunku celnego na Warcie.

Ten sam posterunek na mapie WIG z 1936 r.
Ten sam posterunek na mapie WIG z 1936 r.

Niemiecki schron graniczny w pobliskich (3,5 km) Stryszkach. Dziś tam nie dotarłem, zdjęcie z innej wycieczki.
Za Muchocinkiem droga prowadziła przez las, była bardziej oblodzona ale przy odrobinie ostrożności zupełnie znośna. Miałem pewne pomysły na bliższe zapoznanie się z Muchocinem i pobliskim Jeziorem Winnogórskim, jednak czas, a właściwie jego brak wymusił odłożenie tego pomysłu na inne bardziej sprzyjające okoliczności.
Sam Międzychód ominąłem, skręcając tuż za tablicą miejscowości w uliczkę Słodowy Młyn ukrywającą się za nasypem kolejowym. Wyprowadziła mnie na drogę do Starego Gorzycka. Skoro Stare Gorzycko, to siłą rzeczy musi być Wierzbno. Niestety kilkaset metrów na tym odcinku dostępne było tylko dla łyżwiarzy. Od Wierzbna do domu prowadzi droga krajowa 24, ruchliwa i pozbawiona poboczy. Jeżeli jest to tylko możliwe staram się jej unikać i tylko dlatego spróbowałem alternatywnego szlaku przez Brzeźno, Lubikowo i Rokitno. Leśne odcinki były dziś przejezdne tylko dlatego że zamarzły, a następna taka okazja będzie pewnie dopiero latem w czasie suszy.

Pod Rokitnem.
Rower:
Dane wycieczki:
64.22 km (49.00 km teren), czas: 05:01 h, avg:12.80 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pod Międzyrzecz
Piątek, 27 maja 2016 | dodano: 27.05.2016Kategoria gm. Przytoczna
Wyjazd w charakterze popołudniowego spaceru z małżonką. Kierunek - chyba jedyny zaproponowany który nie został przez nią utrącony w fazie przedstartowej. A ja bardzo się liczę z jej opinią :-). Upieranie się przy swoim zdaniu to jak kopanie z koniem, przyjemność żadna a ryzyko wielkie. Nad Głębokim udało się tylko wynegocjować żeby nie wracać tą sama trasą którą przyjechaliśmy. Potem sama przyznała że droga przez Kalsko i Rokitno jest o wiele bardziej malownicza niż oklepana trasa przez Popowo i Głębokie.
Zatem byliśmy na kąpielisku nad Głębokim. Kąpiel jeszcze nie wchodzi w grę, ale jest już sporo ludzi. Odnoszę wrażenie że poziom wody jest znacznie niższy niż zakładali budowniczowie pomostów. Po prostu zamiast w wodzie stoją one teraz na granicy plaży.

Nad Głębokim
Z Głębokiego ruszamy do Międzyrzecza. Jeszcze przed rogatkami miasta zagłębiamy się w las za torami kolejowymi. Jest tam kilka fajnych skrótów do drogi Międzyrzecz-Rokitno. Teraz najmniej sypkich piachów jest na drodze przechodzącej obok osady Kwiecie i właśnie ta dziś była wykorzystana.
Nad zachodnim skrajem Jeziora Lubikowskiego zboczyliśmy na dróżki Kalwarii Rokitniańskiej. Żona nigdy tam jeszcze nie była. Zwiedzenie całej liczącej około 4,5 km drogi krzyżowej nie wchodziła w grę, wróciliśmy na szosę tuż za rozjazdem do Lubikówka.



Kierujemy się teraz w stronę domu. Powodów do powrotu co najmniej kilka; po pierwsze było już sporo po dziewiętnastej, po drugie małżonka ma jakieś dziwne wyczucie że własnie zbliża się do 30 km i włącza się jej alarm wewnętrzny. Pada groźba żebym nie kombinował z innymi drogami do domu poza tą najkrótszą. Na domiar złego gdzieś od Gorzowa nadciągnęły ciemne chmury i wyglądało że nie ujdzie nam to na sucho. Wszystko się udało, zdążyliśmy do domu przed wieczorem, a groźba deszczu rozeszła się po kościach.
Rower:
Dane wycieczki:
42.33 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rokitno, nietypową trasą
Piątek, 4 marca 2016 | dodano: 05.03.2016Kategoria gm. Przytoczna
Dobór dzisiejszej trasy odbył się na zasadzie "dokąd oczy poniosą". Wyjeżdżając musiałem spełnić tylko jeden warunek, przejechać przez Zemsko. Po załatwieniu sprawy pomyślałem o drodze do Rokitna przez Twierdzielewo. Zatem do czynu, kierunek Popowo. W Popowie zjeżdżam na drogi gruntowe, które opuszczę dopiero po 24 kilometrach w Skwierzynie na ul. Leśnej. Krótkie asfaltowe przerywniki miałem tylko w Rokitnie, Przytocznej i Nowej Niedrzwicy.

Droga gładka i aksamitna, ale niestety trzeba pokonać ten odcinek pieszo

Do początku XIX w gospodarzami w sanktuarium byli cystersi.

Brama wjazdowa, za bramą jak już wspomniałem centrum obsługi pielgrzymów i muzeum.

Do Przytocznej jadę polnymi drogami od strony kościółka-kaplicy stojącego w połowie drogi pomiędzy Rokitnem, a Lubikowem. Z Przytocznej do Nowej Niedrzwicy i dalej do Chełmska drogami szutrowymi. Natomiast w samym Chełmsku skusiłem się na boczną gruntową drogę prowadzącą z wioski do łąk nad Wartą w Skwierzynie. I to był błąd którego można było uniknąć, ale już nie chciało mi się go naprawiać i zawracać. Po raz drugi w dniu dzisiejszym trafiłem na nieprzejezdne piachy. Wcześniej pchałem rower tuż przed Twierdzielewem, ale planując jazdę tamtędy należy to traktować jako pewnik. Ktokolwiek jechał tamtędy to wie że równie dobrze może próbować jazdy w piaskownicy.
Dalsza jazda, aż do samego końca już bez przygód
Rower:
Dane wycieczki:
44.31 km (24.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Okolice Przytocznej
Niedziela, 7 lutego 2016 | dodano: 08.02.2016Kategoria gm. Przytoczna
Dzisiejsza wycieczka z założenia miała przebiegać trasą poprowadzoną przez miejsca w których diabeł mówi dobranoc. W zasadzie plan się powiódł. Większość czasu spędziłem w lesie i na polnych drogach pomiędzy rozrzucanymi na nadwarciańskich łęgach zabudowaniami.
W las zjechałem tuż za południowym węzłem obwodnicy Skwierzyny. Leśna droga za leśniczówką Popowo prowadzi do przejazdu pod drogą S-3 i kolejnej leśniczówki Żabno. Leśniczówka ta leży na polanie oddzielonej wąziutkim pasem drzew od pól należących do Chełmska. Tuż za leśniczówką rozciąga się podłużana sięgająca aż do Twierdzielewa zabagniona kotlina. Niegdyś kotlina była misą wielkiego jeziora Żabno. Dzisiejsze Żabno to dwa niewielkie oczka i duże bagno w pobliżu Twierdzielewa.
Kolejny leśno-polny odcinek rozciąga się pomiędzy Twierdzielewem i Przytoczną. Przed Rokitnem sprawdziłem nieznaną mi wcześniej drogę która wyprowadziła mnie pod DPS. Omijając Rokitno docieram do centrum Przytocznej. Wybieram polną drogę do Nowej Niedrzwicy. Za Przytoczną robię krótką kalkulację czasu pozostałego do zmroku z której wynika że zdążę jeszcze zjechać w kierunku doliny Warty do osady Murowiec (dawny młyn wodny Karowiec na Strudze Lubikowskiej).
Osada to dwa domy z stadem ujadających za ogrodzeniem psów, teren oczywiście prywatny, a wstęp wzbroniony. Wycofuję się wzdłuż płynącej w głębokim jarze Lubikowskiej Strugi. Droga kończy się na płaskiej pociętej rowami melioracyjnymi łące. Obawiam się że dążąc polnymi drogami w kierunku Warty mogę trafić w ślepy zaułek. Czas nie pozwala na metodę prób i błędów. Wśród kilku możliwych dróg rozpoznaję tę prowadzącą do Krasnego Dłuska.
Do samego Dłuska nie dotarłem, wcześniej skusiła skusiła mnie inna wysadzona topolami, a biegnąca do niej pod kątem prostym. W ten sposób znalazłem się w Nowej Niedrzwicy. Powrót do domu wielokrotnie już wypróbowaną ulepszoną drogą gruntową do Chełmska. Ostatnie kilka kilometrów z Chełmska wracam szosą.

Przytoczna. Pomnik upamiętniający II Armię WP.
Struga Lubikowska. W głębi za drzewami majaczą zabudowania młyna Karowiec. Struga płynie w kilkumetrowym jarze. Kilkaset metrów niżej struga wpływa na nadwarciańskie łąki i wtedy okazuje się że ta pozornie czarna woda jest krystalicznie czysta.
Rower:
Dane wycieczki:
41.36 km (28.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

