- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.42
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
gm. Przytoczna
| Dystans całkowity: | 2150.32 km (w terenie 1049.00 km; 48.78%) |
| Czas w ruchu: | 93:33 |
| Średnia prędkość: | 14.71 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 41.48 km/h |
| Suma podjazdów: | 809 m |
| Suma kalorii: | 7477 kcal |
| Liczba aktywności: | 42 |
| Średnio na aktywność: | 51.20 km i 3h 27m |
| Więcej statystyk | |
Międzyrzecz
Sobota, 30 października 2021 | dodano: 30.10.2021Kategoria gm. Miedzyrzecz, gm. Przytoczna
Dziś czasu starczyło tylko na mocno rozbudowaną, okrężną trasę do i z Międzyrzecza. Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć mijanych, zabytkowych, kościółków z okolic Międzyrzecza i Przytocznej.

XVIII-wieczny kościółek w Gorzycy.

XVIII-wieczny kościółek w Św. Wojciechu.

Kościółek w Kalsku. Zbudowany w latach 1692-1693. Wzniesiony w konstrukcji zrębowej, dodatkowo w XVIII w. został otoczony zewnętrzną konstrukcją szkieletową. Widać to teraz przy okazji remontu.


Kościółek w Twierdzielewie. Obecną postać świątynia przybrała w 1905r., kiedy to ściany budowli przemurowano cegłą zachowano jednak formę architektoniczną typową dla drewnianych świątyń wielkopolskich pochodzących z XVI i XVII w.

Halloween w Twierdzielewie.

Halloween w Twierdzielewie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
61.86 km (22.00 km teren), czas: 03:37 h, avg:17.10 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do Krobielewa
Niedziela, 4 kwietnia 2021 | dodano: 04.04.2021Kategoria gm. Przytoczna
Na pierwszy dzień świąt nikt nie zapowiadał się z wizytą i w ten sposób mogliśmy z żoną zagospodarować ten dzień według własnego uznania. Najpierw długi wspólny spacer, a po obiedzie każde z nas według zainteresowań. Ja wypuściłem się na wycieczkę nadwarciańskimi wałami do Krobielewa.
Na odcinku do Krasnego Dłuska w krajobrazie dominują pustkowia, pola urozmaicone kępami drzew i pozostałe po odcięciu wałami od głównego koryta starorzecza Warty.

Pustkowia nad Wartą.

Na starorzeczach.

Plątanina gałęzi.
Krasne Dłusko jest krótką ulicówką zdominowaną przez dużą fermę trzody i leżący obok pałac z dawnym spichlerzem. Do niedawna w pałacu prowadzony był ośrodek wypoczynkowy. Za sprawą intensywnej woni zestawienie obok siebie ośrodka i hodowli nie było najszczęśliwsze, ale od kilku lat pałac jest opuszczony więc fetor nikomu nie przeszkadza. Krasne Dłusko może być znane starszym miłośnikom jazdy konnej, wielu z nich nabyło tutaj tej umiejętności. Kilkanaście lat aż do swojej śmierci w r. 77 mieszkał tu rotmistrz Jarosław Suchorski, wielki miłośnik koni i jazdy konnej, autor podręcznika do jazdy konnej. Ja przyjechałem do Skwierzyny w roku 78 ale pamiętam że jego postać była wspominana z wielkim szacunkiem, szczególnie w środowisku wojskowym.

Pałacyk w Krasnym Dłusku.

Krasne Dłusko - dworski spichlerz.
Po drugiej stronie Dłuska całkowicie zmienia się mijany krajobraz, tutaj płaskie dno doliny zdominowane jest przez pola i rozproszone wśród nich pojedyncze zabudowania gospodarstw. Kolejna zmiana krajobrazów czeka ewentualnego wędrowca za Krobielewem. Ja jednak w Krobielewie zawracam w kierunku Przytocznej.
W swojej historii Krobielewo i leżące za rzeką Krobielewko przez pewien okres stanowiły jedną wieś leżącą po obydwu stronach Warty. W czasie wojen z Szwedami istniał tu drewniany most, którego relikty podobno można zaobserwować przy niskim stanie wody. Kolejny drewniany most zbudowali saperzy Wermachtu tuż przed II wojną światową, służył on do przeprawy wojsk w czasie agresji na Polskę we wrześniu 1939. Miał on długość 318 m, i był wówczas najdłuższym drewnianym mostem w Niemczech. Jego nośność pozwalała przeprawiać lekkie czołgi Panzerkampfwagen II będące wówczas podstawowymi czołgami niemieckich dywizji pancernych. Most ten został zniszczony w czasie działań wojennych w r.1945. Do roku 1983 istniała w tym miejscu przeprawa promowa. Dziś na obydwu brzegach pozostały drogi na których zwinięto asfalt na wysokości dawnych przyczółków mostowych.

Za Wartą.

Kościół w Krobielewie.

Wiadukt w Przytocznej.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
48.14 km (33.00 km teren), czas: 03:11 h, avg:15.12 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzyrzecz
Niedziela, 7 lutego 2021 | dodano: 07.02.2021Kategoria gm. Miedzyrzecz, gm. Przytoczna
Trochę surowe warunki ale zaryzykowałem przejażdżkę w okowach mrozu. Odwiedziłem Międzyrzecz. Dla urozmaicenia powrót przez Rokitno. Trzy godziny na mrozie w zupełności wystarczyły żeby nieco ochłonąć. Poniżej kilka zdjęć z międzyrzeckiego kompleksu zamkowego, rynku i Rokitna:







Kopia orła z piersi rokitniańskiej madonny, nowy element na Rokitniańskiej Kalwarii.

Panorama Rokitna.

Z centrum Rokitna, pątnicy u celu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
47.49 km (0.00 km teren), czas: 03:07 h, avg:15.24 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Z rozpędu nad Wartę w okolice Przytocznej
Poniedziałek, 20 kwietnia 2020 | dodano: 20.04.2020Kategoria gm. Przytoczna
Z rozpędu jeszcze raz wybrałem się nad Wartę w okolicę Przytocznej. Miałem około trzech godzin czasu do dyspozycji, akurat tyle żeby odszukać cmentarzyk o którym wspominałem wczoraj z okazji poszukiwania ruin młyna Buschmühle. Dziś udało się natrafić na tą zapomnianą nekropolię. Leży na piaszczystym pagórku na skraju bagna nieopodal jakiegoś dużego gospodarstwa. Dróżka prowadząca do niego jest tak nikła że raczej trzeba się jej domyślać niż widzieć.
W dalszej części wycieczki uzyskałem trochę nikomu niepotrzebnej wiedzy co kryje się za kolejnymi zakrętami dróżek. Po raz kolejny przejechałem za opłotkami Murowca (dawny Karski Młyn) aby w końcu przeprawić się na drugą stronę Dłuskiej Strugi i wydostać się na szosę gdzieś przed Dębówkiem. Przy okazji pojawiło się kilka kolejnych pytań o to co leży dalej, będzie więc powód do kolejnego wyjazdu. Szkoda tylko że piaszczyste drogi stają się coraz bardziej grząskie, krótko mówiąc jest już zbyt sucho.

W tym lesie jeszcze jest mały zapas wody.

Stare Dłusko - opuszczony i zapomniany cmentarzyk dawnych mieszkańców tych ziem.

Nie mogłem tego skadrować ale tam była kaskada trzech tam bobrowych.

Osada Murowiec

Jeszcze jeden raz szczątki Młyna Przedniego
Rower:Kross
Dane wycieczki:
44.22 km (33.00 km teren), czas: 03:16 h, avg:13.54 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do młynów nad Dłuską Strugą
Niedziela, 19 kwietnia 2020 | dodano: 19.04.2020Kategoria gm. Przytoczna
Wczoraj wspominałem o "Vordermühle", Przednim Młynie nad Dłuską Strugą w Przytocznej, natomiast przeglądając stare mapy znalazłem nad tą sama strugą młyn "Buschmühle". Pewnie gdyby tam stał jeszcze jakikolwiek budynek należałoby go nazywać Młynem Krzaczastym. Niemniej w ostatnim dniu wałęsania się po tamtejszych odludziach postanowiłem zobaczyć co się z nich zachowało.

Fragment mapy WIG z zaznaczonymi młynami.
Na pierwszy ogień poszedł Buschmühle. Trudno mi go przypisać do którejś z pobliskich miejscowości bowiem leży wśród pastwisk mniej więcej w połowie drogi między Dłuskiem, a Gajem. Domów w pobliżu nie ma żadnych, gdzieś w pobliżu miał być jeszcze stary cmentarzyk ale zawiodła mnie pamięć mapy. Wokół ogrodzone drutami pastwiska i stada krów. Z zabudowań młyna zostały tylko tkwiące w trawie kamienie fundamentów i rozpadające się budowle piętrzące wodę.




Buschmühle.
Do drugiego z młynów Vordermühle zamierzałem podjechać od strony wioseczki Dębówko. Drogi wybierałem na czuja, dlatego zupełnie niespodziewanie znalazłem się przy ogrodzeniu Karowca, jedynych zachowanych zabudowaniach po młynach nad Dłuską Strugą. Teren oczywiście prywatny, zakaz wstępu, gospodarze na podwórzu. Opuszczam teren i zjeżdżam nad brzegi rzeczki.
Do Kolejnego z młynów pozostało jeszcze nieco jazdy, zacząłem już mieć wątpliwości czy nie przeoczyłem mostka. Wszystko wynagradzają widoki wąwozu, strumyka i roślinności. Przypomina mi to nieco rezerwat "Zdroiskie Buki". Nie dziwię się że stanowił w okresie międzywojennym cel wycieczek gości wypoczywających w Przytocznej. W końcu są ruiny, a kawałek dalej mostek pozwalający przedostać się na drugi brzeg.



Vordermühle.
Do zamieszkałych terenów wyjeżdżam gdzieś między Przytoczną, a Nową Niedrzwicą, aby ponownie zapuścić się w pola przy dawno nie istniejącym folwarku Karczewo. Pozwoliło mi to wrócić do domu z kierunku na którym nie byłem chyba od jakichś pięciu lat.

Przytoczna zza pagórka.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
39.63 km (34.00 km teren), czas: 03:27 h, avg:11.49 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad jezioro Maszyna
Sobota, 18 kwietnia 2020 | dodano: 19.04.2020Kategoria gm. Przytoczna
Tytułowe jezioro Meszyn potocznie nazywane Maszyna nie wyróżnia się niczym szczególnym, było tylko punktem w którym zawróciłem podczas dzisiejszego wypadu. Prawdopodobnie był to ostatni z wypadów w pola i łąki nad Wartą w gminie Przytoczna. W zasadzie Muchocinek i jezioro Meszyn leży już administracyjnie w Wielkopolsce a więc gminie Międzychód ale bliżej mu do lubuskiego Stryszewa.
Wydawało mi się że przez ubiegłe dwa tygodnie zajrzałem na tych odludziach w wszystkie możliwe dziury, ale wolę te bezdroża niż tłumaczenie się napotkanym patrolom gdzie i po co jeżdżę, tak więc ruszyłem na znane szlaki z opcją zbaczania w wszystkie dróżki które będą przejezdne.
Z przejezdnością później bywało różnie.

Któreś z licznych bagienek w okolicy Krasnego Dłuska. W ciągu ostatnich dwóch tygodni bardzo w nich opadł poziom wody.
Na początek muszę dotrzeć wałami przeciwpowodziowymi do Krasnego Dłuska a tam już się otwierają szersze możliwości. Dziś ruszyłem polami do Nowej Niedrzwicy (jest prostsza droga szosą). Stare przedwojenne mapy pokazują że przy tej drodze leży cmentarz o którym do tej pory nie wiedziałem. Czasem można na takich zapomnianych cmentarzach zobaczyć ciekawe nagrobki. Tutaj o tym że ten kawałek lasu był cmentarzem mówią tylko dwa elementy; przewrócony nagrobek w formie złamanego pnia drzewa i wystająca z mchu leżąca stela. Podobną w formie widziałem kiedyś na placu przykościelnym w pobliskim Chełmsku.

Stela z Nowej Niedrzwicy (Hersztopu).
Tematyka cmentarna pojawi się później jeszcze raz, przypadkiem znalazłem się obok rodowego cmentarzyka właścicieli Goraja. Teraz jednak ruszam w nieznane skrajem lasu i pól. Droga prowadzi w kierunku Przytocznej ale którędy i czy gdzieś się nie skończy pozostaje pytaniem. Jeszcze przed Przytoczną zbaczam nad płynącą w dole Dłuską Strugę, Kiedyś w okresie przedwojennym leżało tam kultowe miejsce wycieczek, młyn wodny "Vordermühle" , dziś została tylko nazwa Przedni Młyn. Woda w strudze sączy się leniwie, chwilami wręcz stoi, widać na niej pracę bobrów. Droga nadal jest przejezdna więc kontynuuję jazdę, natrafiam na jakieś moczary leżące obok jeziora Nadolne. Droga wokół jeziora okazała się jednak ślepym zaułkiem. Trzeba było zawrócić do Przytocznej



Nad Dłuską Strugą.
Drogą przez pola dotarłem do Goraja niejako od zaplecza. W południowo-zachodnim narożniku dawnego parku dworskiego znajduje się rodowa nekropolia ostatnich właścicieli Goraja, von Jacobich. Pierwszy rzuca się w oczy kopiec z ukrytą w wnętrzu pustą komorą grobową, obok zdewastowany cmentarzyk rodzinny, a tuż za kopcem obalony głaz poświęcony pamięci Ludolfa von Jacobi, 22 – letniego ochotnika z 2 pułku dragonów, który poległ bohaterską śmiercią za ojczyznę w dn. 16.02.1915 pod Biezun w Rosji. Rzeczywiście niemiecka 2 Dywizja Kawalerii do której należał 2 pułk dragonów od połowy listopada 1914 do końca maja 1915 toczyła walki pozycyjne pod rosyjską wówczas Mławą, skąd do Bieżunia jest o rzut beretem.

W drodze do Goraja.



Cmentarzyk von Jacobich
W ogóle nie miałem zamiaru przekraczać szosy Goraj-Krobielewo ale będąc już na niej skusiłem się na przedłużenie trasy do Stryszek. Kiedyś była tam kolonia kilku domów ale dziś pozostał zamieszkany chyba tylko jeden budynek dawnego młyna Pietrzak. Draga w kierunku jeziora Maszyna przedstawia sobą już wiele do życzenia, przesuszony piasek uniemożliwia jazdę. Z ulgą zobaczyłem charakterystyczne drzewo przy rowku prowadzącym do jeziora. Zawracam w drogę prowadzącą do Stryszewa. Dla oszczędności czasu do domu wracam drogą wzdłuż wałów przeciwpowodziowych.

Drzewo z dziurą.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
65.04 km (55.00 km teren), czas: 05:08 h, avg:12.67 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Po raz wtóry na wersalskie pogranicze
Sobota, 23 listopada 2019 | dodano: 23.11.2019Kategoria gm. Przytoczna
Dziś wprosiłem się na wycieczkę organizowaną przez znajomych z Międzychodu. Pierwotnie wybierałem się do Kwilcza ale z różnych względów musiałem ten projekt zarzucić a widziałem że znajomi cykliści wybierają się na dawne wersalskie pogranicze w rejonie Muchocina i Strychów. Byłem już tam w podobnym celu pięć lat temu . Dziś celem wycieczki było odszukanie dawnych kamieni granicznych i lokalnych ciekawostek przyrodniczych. Temat jak najbardziej interesujący. Umawiamy się w Międzychodzie i ruszamy w drogę do Strychów, znaną mi skądinąd ponieważ wielokrotnie z niej korzystałem chcąc ominąć drogę krajową nr 24.
Pierwszy z kamieni stoi tuż przy leśnej drodze za torami linii Międzychód-Wierzbno. Niepozorny, mijałem go wielokrotnie i nawet się nie domyślałem jego znaczenia. Sama linia kolejowa została zbudowana w roku 1887, ale ten odcinek został zdemontowany po roku 1919 aby ponownie go odtworzyć po roku 1945. Teraz tory pozostawione same sobie pewnie ulegną definitywnej samodestrukcji.
Kontynuujemy drogę do Strychów, chwilowo zostawiamy sobie Strychy na później kierując się w kierunku Muchocina. Tam w pobliżu jeziora Winnogóra znajduje się kolejny z kamieni. Nie są to kamienie wersalskie niemniej widoczny jeszcze napis „grenze” nie pozostawia wątpliwości.
Do Strychów zawracamy znad jeziora Maszyna.
Strychy po roku 1919 stały się miejscowością graniczną i wzniesiono w niej osiedle domów dla funkcjonariuszy niemieckiej straży granicznej. Wytyczenie nowej granicy międzypaństwowej spowodowało również pewne niedogodności dla mieszkańców wioski. Przed rokiem 1919 Strychy należały do parafii ewangelickiej w Międzychodzie leżącym teraz już w Polsce dlatego konieczne stało się erygowanie nowej gminy protestanckiej. Dzięki staraniom właściciela miejscowego majątku Wernera Franza parafia ta powstała w r 1927. Z prywatnych funduszy Wernera i środków pozyskanych z Programu Rozwoju Marchii Granicznej w latach 1931-1933 wzniesiono w wiosce nowy kościół, dom pastora, salę wiejską i kaplicę na cmentarzu. Kompleks wzniesiono na terenie wcześniejszego cmentarza.
Modernistyczna bryła kościoła różni się zdecydowanie od innych świątyń regionu. Projektantem budowli był Kurt Kirstein, sprawujący urząd rejencyjnego radcy budowlanego w Pile, stolicy Marchii Granicznej powstałej po 1918 r. z terenów, które nie zostały zwrócone Polsce, a które wcześniej były częścią dawnej pruskiej Prowincji Poznańskiej. Nawiasem mówiąc pomimo tego że Piła była nominalną stolicą tej dziwnej Marchii, składającej się z trzech niepołączonych z sobą obszarów to do roku 1929 siedziba jej władz ulokowana była w części budynków obecnego szpitala w Obrzycach pod pobliskim Międzrzeczem.
Wracając do bryły kościoła to składa się ona z dwóch prostopadłościanów z gładkimi elewacjami i płaskimi dachami. Górna część wieża jest ażurowa z względów praktycznych, aby przez otwory mógł wydostawać się dźwięk dzwonów.
Jednym z dzieł Kirstena, znanych wszystkim oglądających festiwale opolskie był zrealizowany do spółki z Karolem Lehmannem projekt gmachu rejencji opolskiej. W tym przypadku konieczne było wyburzenie piastowskiego zamku z którego pozostała jedynie znana wszystkim wieża.
Nie dane było mi zajrzeć do wnętrza świątyni w której znajduje się drewniany krucyfiks wykonany przez berlińskiego rzeźbiarza Waltera E. Lemcke zapamiętanego jako projektant pierwszego znicza olimpijskiego, którym przeniesiono płomień podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1936 r. w Berlinie.
Kolejnym przystankiem na trasie było Wierzbno gdzie przed pałacem został wkopany oryginalny wersalski słup graniczny przeniesiony z pobliskiej granicy.
Aby uniknąć jazdy drogą krajową wracam lokalną droga do Zielomyśla i Szarcza. W Szarczu żegnam się z międzychodzianami.
Pozostało mi do pokonania, w większości drogami szutrowymi, dwadzieścia kilka kilometrów do domu. Po drodze mijam Lubikowo, kapliczkę w polach przed Rokitnem i samo Rokitno.
Do okrągłej setki zabrakło tylko kilkanaście kilometrów.

Na dawnej wersalskiej granicy w okolicy Międzychodu.

Do jeziora Winnagóra.

Modernistyczny kościół w Strychach.

Pozostałości dawnego cmentarza.

Dawne osiedle funkcjonariuszy niemieckiej straży granicznej w Strychach.

Kolejny kamień z wyraźnie czytelnym napisem "Grenze".

Futerkowa sosna.

Dziurawy dąb przy jeziorze Maszyna.

Kamień wersalski z Wierzbna.

Pałac w Wierzbnie.

Osamotniona.

Samotna kaplica wśród pól (okolice Rokitna).
Rower:Kross
Dane wycieczki:
87.02 km (27.00 km teren), czas: 05:24 h, avg:16.11 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Krobielewo, Goraj
Środa, 9 października 2019 | dodano: 09.10.2019Kategoria gm. Przytoczna
W Goraju bywam przejazdem praktycznie raz w miesiącu. Dziś zrobiłem sobie wycieczkę drogą gruntową przy wałach przeciwpowodziowych do Krobielewa. Powrót szosami, a więc w sposób oczywisty Goraj.
Jedną z ciekawostek Goraja jest cis rosnący przy bramie prowadzącej na teren dawnego parku dworskiego. Podobno jest to najgrubszy wielkopolski okaz, o obwodzie pnia 300 cm. a jego wiek szacuje się na ponad 500 lat.
Dziś Goraj leży w Lubuskim, historycznie jest to jednak Wielkopolska. Stąd drzewo znalazło się w rankingu cisów wielkopolskich.

Cis z Goraja.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.67 km (23.00 km teren), czas: 03:05 h, avg:16.43 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Lubikowo
Piątek, 9 sierpnia 2019 | dodano: 09.08.2019Kategoria gm. Przytoczna
Nie dawało mi spokoju te grodzisko nad Jeziorem Rokitniańskim z poprzedniego wpisu. Dziś zajrzałem w miejsce które od biedy mogło by być grodziskiem. Jest to pagórek nad jeziorem, dawniej kiedy poziom jeziora był o tyle wyższy że łączyło się z Lubikowskim pagórek mógł być wyspą.
Reszta jazdy to błąkanie się po polnych drogach w przestrzeni zamkniętej pomiędzy Rokitnem, Lubikowem i Przytoczną. Przy okazji odkryłem plantację drzew tlenowych w Przytocznej. Drzewo oxytree jest czymś z czym wiązane są podobne nadzieje jak kiedyś z barszczem Sosnowskiego. Wynik jest jeszcze trudny do przewidzenia. Zdaje się że przyrodnicy podchodzą do eksperymentu z tymi drzewami z dużą nieufnością.

Kaplica w polach pod Rokitnem.

Plantacja drzewek tlenowych w Przytocznej.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
52.15 km (21.00 km teren), czas: 03:48 h, avg:13.72 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Kalsko i Brzozowy Ług.
Środa, 10 października 2018 | dodano: 10.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Dalej zaniedbuję wszystkie inne zajęcia. Z jeszcze większymi wyrzutami sumienia niż wczoraj ruszyłem po pracy na rowerową wycieczkę. Nie można było zmarnować takiej cudnej pogody. Trasa prowadziła szutrowymi drogami gminnymi przez Chełmsko, Nową Niedrzwicę, Przytoczną, Rokitno i Kalsko z jego odległym przysiółkiem Brzozowym Ługiem.
Wczoraj w Rokitnie byłem już niemal o zmroku, dziś też niewiele wcześniej, niemniej poświęciłem chwilę żeby wejść na teren sanktuaryjnego ogrodu. Ogród wydawał mi się dziś znacznie skromniejszy niż wtedy kiedy byłem tu po raz pierwszy. Okrążyłem teren alejkami, zatrzymałem się przed drewnianym domkiem z figurami mnichów nawiązującym do historii pierwszych polskich męczenników zakonników zamordowanych z pobudek rabunkowych w eremie pod Międzyrzeczem. Przełożony tego skromnego klasztoru był przyjacielem św. Brunona z Kwerfurtu który spisał ich żywot krótko po wydarzeniach.
Brama którą wjechałem i wyjechałem do ogrodu nawiązuje w stylu do wileńskiej Ostrej Bramy. Korzystając z otwartych drzwi wszedłem na klatkę schodową i do kaplicy nad bramą, obraz w ołtarzu rozwiewa wszystkie wątpliwości.
Za bramą trzeba było podjąć decyzję czy wracać tą samą trasą którą przybyłem, czy raczej spróbować powrotu oddalając się do Międzyrzecza i dopiero tam zawrócić w inną drogę, Była jeszcze opcja z skrótem przez Brzozowy Ług (dawne Białe Łąki). Osada formalnie jest przysiółkiem Kalska, ale leży w środku lasu o kilka kilometrów od niego. Właśnie z tej opcji skorzystałem pomimo obaw że w zapadających ciemnościach mogę potem krążyć po lesie szukając wyjścia. Tym razem udało się bezbłędnie. Powrót był znów po zmroku.

Jesienne pola.

Pustelnia pięciu braci męczenników międzyrzeckich.

Jeden z braci był poza zagrodą.

Ostra Brama z kaplicą w Rokitnie.

Rokitno. Obraz z Kaplicy Ostrobramskiej.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.83 km (17.00 km teren), czas: 02:58 h, avg:17.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

