- Kategorie:
- gm. Bledzew.61
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.15
- gm. Miedzyrzecz.62
- gm. Przytoczna.37
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.34
- gm. Skwierzyna.31
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.51
- Nowa Ameryka.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.65
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Gorzów
Czwartek, 9 lipca 2020 | dodano: 09.07.2020Kategoria gm. Santok, Gorzów
Kolejny wyjazd do Gorzowa. Dziś poświęciłem pół godziny aby wspiąć się na wypatrzony wczoraj cypel z bunkrem wiszącym nad Santokiem niczym jaskółcze gniazdo. Pochylenie stoków wynosi minimum 50 stopni, więc niewiele brakuje do pionu, na wypłaszczeniu częściowo zachowany schron. Jestem zaskoczony porządkiem w ruinach, ktoś tu widocznie niedawno posprzątał, Na przedpolu od strony rzeki sterczy niewielki cypelek z zachowanymi okopami dla piechoty i czymś co wygląda na stanowisko moździerza. Z cypla rozciąga się widok na Santok, rzekę, linię kolejową i przeciwległy brzeg od Polichna aż gdzieś do Siedlic. Obsadzony zaprawionymi w bojach żołnierzami stanowiłby twardy orzech do zgryzienia dla przeciwnika. Zbudowany w końcówce lat trzydziestych kiedy jeszcze głównym zagrożeniem dla zdemilitaryzowanych Niemiec była Polska jest skierowany frontem do rzeki skąd mogło nadciągnąć główne uderzenie. Natomiast od strony wejścia leżą już płaskie pola ciągnące się gdzieś aż do Gralewa. W styczniu 1945 r cała linia Noteci została obsadzona przez kompanię gorzowskiego Volkssturmu zmobilizowaną zaledwie miesiąc wcześniej. Do walk nie doszło ponieważ Rosjanie przerwali się już wcześniej pod Strzelcami Krajeńskimi i znaleźli się na tyłach pozycji. Z obawy przed okrążeniem Volkssturmiści zostali wycofani do Gorzowa i Kostrzyna.
Powrót przez Deszczno. Na końcówce załapałem się jeszcze na nomen omen rzęsisty deszcz.

Santok - bunkier na zachodnim skraju wioski.

Santok-bunkry, otwór wejściowy.

Santok- bunkry, izba pogotowia.

Santok - bunkry, wyjście ewakuacyjne.

Santok - zachowane ślady fortyfikacji polowych na okolicznych wzgórzach

Santok widziany z przedpola bunkra. Kępa drzew widoczna za rzeką to historyczne grodzisko stanowiące "klucz do Królestwa Polskiego".

To już po drugiej stronie rzeki. Deszczno.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
63.23 km (0.00 km teren), czas: 03:32 h, avg:17.90 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów kolejny dzień
Środa, 8 lipca 2020 | dodano: 08.07.2020Kategoria Gorzów
Kolejny dzień w Gorzowie.
Wszelkiego rodzaju prace budowlane mają to do siebie że ciągle wyskakują jakieś problemy które trzeba rozwiązać i czasami prace trwają dłużej niż pierwotnie zakładaliśmy. Tak jest również i tutaj, będę więc nadal jeździł. Zresztą jestem na urlopie.
W drodze powrotnej przez Santok zboczyłem dla widoków w jeden z tamtejszych wąwozów. Pomiędzy Santokiem a Czechowem w ramach fortyfikowania Wału Pomorskiego powstało kilka małych bunkrów które widać z drogi. Były jednak również dwa większe odsunięte od drogi, z drużynami wypadowymi w składzie załogi liczącej 18 osób. Jeden z nich w Czechowie, a drugi w Santoku. Własnie w głębi tego wąwozu na szczycie wysokiej skarpy zobaczyłem betonową konstrukcję tego bunkra. Wyniesienie na niemal 70 metrów ponad powierzchnię rzeki i dna doliny pozwalało na kontrolę przebiegającej u podnóża stoku ważnej linii kolejowej, rzeki, oraz przeciwległego brzegu na przestrzeni wielu kilometrów i wspieranie ogniem karabinów maszynowych leżących poniżej mniejszych schronów. Dziś zabrakło czasu na wspinaczkę, może zdążę jutro.

Wąwozy w Santoku.

Jeden z bunkrów w Santoku.

Widok sprzed bunkra na Wartę.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
61.63 km (9.00 km teren), czas: 03:41 h, avg:16.73 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów. Dzień drugi
Wtorek, 7 lipca 2020 | dodano: 07.07.2020Kategoria Gorzów
Dziś w ramach jazdy do Gorzowa zwiadowczo wypuściłem się na puszczańskie drogi pożarowe. W lesie Sahara, niestety na drogach nieutwardzonych piach po osie.

Sahara w Puszczy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
66.93 km (17.00 km teren), czas: 04:14 h, avg:15.81 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów
Poniedziałek, 6 lipca 2020 | dodano: 06.07.2020Kategoria Gorzów
Międzypokoleniowa solidarność rodzinna wymaga abym na kilka dni zamienił się w tanią, ale niekoniecznie wysoko wykwalifikowana siłę roboczą. Miejsce pracy w Gorzowie.
Dziś jechałem przez Borek, powrót przez Santok. Jutro być może zrobię trasę odwrotnie.

Kościółek w Borku.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
66.57 km (0.00 km teren), czas: 03:29 h, avg:19.11 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzyrzecz
Środa, 1 lipca 2020 | dodano: 01.07.2020
Klasyczna wycieczka do Międzyrzecza ciekawszą trasą przez Rokitno i Kalsko, powrót monotonną dawną trójką.

W polach.

I w lesie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
54.29 km (16.00 km teren), czas: 03:28 h, avg:15.66 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Lubniewice na luzie
Niedziela, 28 czerwca 2020 | dodano: 28.06.2020
Wypad do Lubniewic. Na luzie, bez zwiedzania czegokolwiek.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
54.73 km (11.00 km teren), czas: 03:24 h, avg:16.10 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Diabelski Kamień i lubniewickie jeziora
Niedziela, 21 czerwca 2020 | dodano: 21.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice
Temat na kolejną wycieczkę do Lubniewic wywołał Marecki komentując mój poprzedni wpis. Wspomniał że kiedyś bezskutecznie szukał pomnika lotników i Diabelskiego Kamienia. Szczerze mówiąc o tym drugim usłyszałem po raz pierwszy. W internecie na jego temat są tylko szczątkowe informacje że leży gdzieś przy czarnym szlaku pieszym okrążającym jezioro Krajnik. Wycieczka w sam raz na niedzielne popołudnie.
Na czarny szlak wjeżdżam na lubniewickim osiedlu Suszyce. Trasa przejezdna na całej długości i bardzo atrakcyjna widokowo. Dopiero przy wypłaszczeniu na końcówce przechodzi w łąki i pola. Jadąc bezskutecznie rozglądam się za śladem jakiegokolwiek głazu. Napotkana para młodych ludzi z psem zapytana w temacie nie potrafi nic powiedzieć. Młody mężczyzna mówi że mieszka od urodzenia w Lubniewicach i wprawdzie kiedyś coś o tym kamieniu słyszał ale gdzie leży nie wie, lecz stawia na pobliskie wąwozy. Trop okazał się słuszny, paręset metrów dalej pokazało się odgałęzienie szlaku z znaczkiem wskazującym że prowadzi do ciekawego obiektu krajoznawczego.
Kolejne kilkaset metrów i znaki zbaczają w dzikie strome bezdroża, a ledwo widoczna ścieżka prowadzi na wzniesienie. Rower trzeba zostawić na szczycie i pieszo zejść na dno wąwozu, znaki szlaku kończą się na drzewie przed kamulcem wrośniętym w zbocze wąwozu. Stawiam że to właśnie ten Diabelski Kamień.


Czarny szlak wokół jeziora Krajnik.

Diabelski Kamień znad jeziora Krajnik.
Skoro jestem w Lubniewicach można na jednym ogniu upiec dwie pieczenie, otóż od jakiegoś czasu przymierzałem się do okrążenia jeziora Lubiąż czerwonym szlakiem pieszym. Zakładałem że rowerem też przejadę co później okazało się niezupełnie możliwe. Na razie jednak aż do jeziora Karpnik jest zupełnie jak w parku, twarda alejka w starym lesie, jedzie się lajtowo. Jezioro Karpnik jest punktem w którym trzeba zmienić kierunek, ja jednak schodzę na dół żeby zobaczyć co to za konstrukcja sterczy nad wodą. Okazało się że jest to stary pomost który po obniżeniu lustra wody znalazł się nienaturalnie wysoko w powietrzu. Na brzegu widać że stosunkowo niedawno ubyło wody o dobry metr. Wracam na górę żeby przejechać brzegiem jeziora Krzywego i tu zaczynają się schody, ścieżka wygodna dla pieszego ale dla rowerzysty jest blokowana co kawałek przez zwalone drzewa. Na domiar złego tylne koło zaczęło się dopominać o wymianę dętki. Z prawdziwą ulgą wydostałem się na piękną leśną drogę pożarową a nieco później pod ośrodek wypoczynkowy "Pod Basztą".
Czerwony szlak zachęcał jeszcze do kontynuowania wycieczki brzegiem jeziora Lubiąż ale teraz zostałem już nieugięty.

Jezioro Lubiąż.

Jezioro Karpnik.

Jezioro Krzywe.

Skwierzyna nieczynny most kolejowy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
80.39 km (36.00 km teren), czas: 05:19 h, avg:15.12 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Glisno. Pomnik lotników
Piątek, 19 czerwca 2020 | dodano: 19.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice
Dawno, kilka lat temu temu zaciekawił mnie artykuł zamieszczony na stronach portalu Polska Niezwykła a dotyczący upamiętnienia dwóch niemieckich podoficerów którzy zginęli śmiercią lotnika na stokach góry Glinik. Artykuł mówi że " Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim, ukryty wśród drzew stoi olbrzymi kamień z wyrytym napisem. Z pewnym trudem można odczytać, że poświęcony jest pamięci feldwebla Ericha Rauta i unteroffiziera Helmuta Heiliga, którzy 14 marca 1944 r. zginęli w tym miejscu śmiercią lotnika. W podpisie widoczna nazwa miejscowości Messeritz (Międzyrzecz) i długie, nieodczytywalne słowo – być może określające jakieś stowarzyszenie, które ten nietypowy pomnik ufundowało."
Od kilku lat przynajmniej raz w roku wybierałem się na stoki wzgórza żeby spróbować go odszukać, oczywiście wszystkie dotychczasowe poszukiwania były szukaniem igły w stoku siana. Teren jest rozległy, mocno pofałdowany, częściowo porośnięty lasem, wprawdzie w artykule są podane współrzędne, ale jak się dziś okazało wskazywały one miejsce oddalone od miejsca katastrofy o ponad dwa kilometry . Dotychczas podczas poszukiwań mylnie sugerowałem się właśnie tymi współrzędnymi i słowami „ Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim” gdy tymczasem droga przy której stoi ten głaz prowadzi do Dębowca i Nowej Wsi.
Kilka dni temu przypadkiem natknąłem się na Facebooku na wpis pana Ryszarda H. który informował swojego kolegę że przesłał mu zdjęcie mapy z zaznaczoną lokalizacją pomnika. Włączyło mi się światełko alarmowe i zapytałem czy przypadkiem nie jest to obiekt moich wcześniejszych poszukiwań, a jeżeli tak to prosiłem również o te same zdjęcie. To było bingo. Mapę dostałem i z zdziwieniem zauważyłem że pokazuje całkowicie inny rejon od tego w którym dotychczas szukałem. W tym rejonie również bywałem ale niczego nigdy nie zauważyłem
Dziś wypuściłem się aby bliżej spenetrować ten kawałek lasu. Kosztowało mnie to chwilę łażenia po ledwo widocznych dróżkach ale udało się, pomnik znalazłem. Faktem jest że pomimo tego iż stoi zaledwie kilkadziesiąt metrów od drogi i nawet jest z niej widoczny to tak doskonale wtapia się barwą w otoczenie że szanse na jego przypadkowe zobaczenie są bardzo niewielkie. Myślę że nie zaszkodziła by w tym miejscu jakaś tablica lub chociażby najskromniejsza strzałka z wskazaniem kierunku.
Na odszukaniu głazu skupił się cały dzisiejszy program wyjazdu, a skoro cel został osiągnięty pozostaje wracać do domu.

Zapomniany pomnik niemieckich lotników którzy zginęli pod Glisnem na stokach góry Glinik.

Glisno, pomnik osadników wojskowych.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
62.58 km (20.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:15.91 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rekreacyjnie
Czwartek, 18 czerwca 2020 | dodano: 18.06.2020
Z braku czasu nie wychodzą mi ostatnio wyprawy czysto turystyczne, zastępczo muszę jeździć po trasach najłatwiejszych, przewidywalnych i nieodległych. Zatem dzisiejsza droga prowadziła przez Stary Dworek, Zemsko i Popowo.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
31.70 km (2.00 km teren), czas: 01:51 h, avg:17.14 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Rekreacyjnie do Puszczy
Piątek, 12 czerwca 2020 | dodano: 12.06.2020
Krótki, rekreacyjny, grupowy wypad do Puszczy Noteckiej. Dwukilometrowa różnica między wskazaniami Endomondo a faktycznie przejechanymi kilometrami wynikła z tego że o włączeniu rejestratora przypomniałem sobie dopiero przed drugim mostem czyli po ok. 2 km. Na temat wycieczki nie będę się rozwodził. Jeżdżę tamtymi drogami stosunkowo często i widzę pewne różnice chociaż wszystkie drzewa są jednakowe, ale jeden z uczestników wycieczki który jechał tamtędy pierwszy raz twierdzi że dla niego nie ma żadnych różnic i wszystkie drogi są jednakowe. Najważniejsze że jest tam cisza, spokój i świeże powietrze.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.40 km (22.00 km teren), czas: 02:35 h, avg:19.51 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)