blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76756 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wąwozy w Uroczysku Lubniewsko.

Czwartek, 9 lutego 2023 | dodano: 09.02.2023Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

   W ubiegłym roku zaciekawił mnie sulęciński zielony szlak pieszy nad wąwozami w Uroczysku Lubniewsko. Z dotychczasowej praktyki wynikało że w większości przypadków szlaki piesze są poprowadzone ścieżkami i drogami które lepiej lub gorzej da się jednak pokonać na rowerze. Ścieżka nad wąwozami określana jest jako szlak trudny i nie ma tu żadnej przesady, a skala trudności przerosła możliwości roweru i cyklisty. Chcąc trzymać się szlaku musiałbym przez większość trasy pojazd prowadzić a miejscami nieść co przy sporym nachyleniu stoków byłoby raczej niewykonalne. Stąd pewne modyfikacje, korzystałem głównie z dróg pożarowych łapiąc gdzieniegdzie oznakowanie szlaku. Szlak jest mocno urozmaicony i wart odwiedzenia przed rozpoczęciem sezonu wegetacyjnego, później widoczność ograniczy listowie.

Prawdopodobnie ruiny folwarku Helminenwalde (Ordzików)
Prawdopodobnie ruiny folwarku Helminenwalde (Ordzików). Wprawdzie przedwojenne mapy WIG-u sytuują ten folwark po przeciwnej stronie przedwojennej linii kolejowej ale miejsce się zgadza. Nieistniejący folwark powstał w 1785 roku i wchodził w skład majątku w Gliśnie.

Żródła Czerwonego Potoku
Źródła Czerwonego Potoku.

   Całość szlaku to 12,7 km ale uznałem że najciekawsza część zaczyna się na czwartym kilometrze przy źródłach Czerwonego Potoku. Ścieżka nad brzegiem głębokiego kotła z źródliskami była lekko przedwczesnym początkiem tej części szlaku bowiem nieco dalej odkryłem wygodny wjazd na drogę pożarową z interesującym mnie oznakowaniem. W dole po prawej stronie widoczny zaporowy stawek "Żabie Oko" i malowniczy most kolejowy nad wąwozem i potokiem. Za kolejnym wiaduktem szlak zbacza nad Wąwóz Pierwszy Lepszy, i tu już zostałem pokonany po raz pierwszy. Nad wlot kolejnego wąwozu udało się dotrzeć drogą pożarową, był to Wąwóz Długi z strumykiem na dnie, szlak prowadzi w głębsze partie wąwozu niestety dla mnie niedostępne. Kolejny dostępny z mojej drogi to wlot do Wąwóz Wielkiego. Wąwozy leżące na dalszej części szlaku dostępne tylko dla piechurów. Wąwóz Żubrowski znam, zatem ominąłem. Jeszcze kilka mniejszych jarów i wyjeżdżam nad pole z olbrzymim głazem narzutowym Sobierajskim Kamieniem, stąd brzegiem Jarów Brzezina i Sucha Rzeka dotarłem do szlaku okrążającego jezioro Lubniewsko. Pokonałem około 8 km i niemal 400 metrów różnicy poziomów.

Źródła Czerwonego Potoku
Źródła Czerwonego Potoku.

Nad kotłem z źródłami Czerwonego Potoku
Ścieżka nad kotłem z źródłami Czerwonego Potoku.

Żabie Oko i wiadukt nad Czerwonym Potokiem
Żabie Oko i wiadukt nad Czerwonym Potokiem.

Pod nieisniejącą linią kolejową do Gorzowa
Pod nieistniejącą linią kolejową do Gorzowa.

Wlot do Wąwozu Długiego
Wlot do Wąwozu Długiego.

Początek Wąwozu Wielkiego
Początek Wąwozu Wielkiego.

Sobierajski Kamień
Sobierajski Kamień.

  Aby nie wracać przez Osiecko i Bledzew okrążyłem jeziora Lubiąż i Krzywe, przez Trzcińce wydostałem się na szosę do Gorzowa. Przy zjeździe do rezerwatu Jezioro Janie zapuściłem się po raz ostatni w lasy. Tym razem czas nie pozwolił na inny wariant niż szybki przejazd do drogi krajowej 24, ostatnie 15 kilometrów byłem zmuszony jechać szosą z tirami na karku. 

Rezerwat Jezioro Janie
Rezerwat Jezioro Janie.

Przeprawa przez Lubniewkę
Przeprawa przez Lubniewkę.

I jak zwykle przydrożny syf w lesie.
I jak zwykle przydrożny syf w lesie. 


Rower:Kross Dane wycieczki: 79.94 km (31.00 km teren), czas: 05:51 h, avg:13.66 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Pod Bieleń

Wtorek, 7 lutego 2023 | dodano: 08.02.2023Kategoria okolice Trzciela, gm. Pszczew, ponad 100 km

    Latem ubiegłego roku ktoś z znajomych z FB przejechał z Panowic do Siercza zahaczając o rzekomo obecnie nieistniejącą osadę Weissensand. Sam już nie pamiętam co mnie tam zainteresowało, niemniej pamiętałem że miałem kiedyś się tam wyprawić.
  Wczoraj wieczorem zapadła decyzja jadę do Panowic zobaczyć co się kryje w tamtejszych lasach. Znajomy nie do końca miał rację w sprawie Weissensand, niemieckie ongiś Białe Piaski spolszczyły się na współczesny Bieleń, a przy okazji zanikły najbardziej oddalone zagrody.
    Tuż za granicą Międzyrzecza leży las z Pomnikiem Wilka. Pierwotnie nie miałem zamiaru zbaczać pod pomnik ale hasło "wilk" uruchomiło kilka powiązanych z sobą skojarzeń. Niedawno pod Przemyślem zaginął człowiek, po blisko dwóch tygodniach odnaleziono jego ciało rozszarpane przez dzikie zwierzęta. Śledczy nie ustalili jednoznacznie przyczyny zgonu, a zwierzęta nie pozostawiły śladów umożliwiających ustalenie ich gatunku. Nie jest wykluczone że w sprawę zamieszane były wilki. Ze względu na to że znaczna część moich wycieczek prowadzi do Puszczy Noteckiej i sąsiednich kompleksów leśnych żona również mi wróży że kiedyś mnie też rozszarpią i zjedzą wilki. Nie pozostało nic innego jak zajechać pod pomnik.
   Latem 1852 r, w miejscu gdzie stoi trzymetrowy obelisk zbudowany z głazów, myśliwy Johan Unger upolował ostatniego wilka w powiecie międzyrzeckim. Potem aż do czasów współczesnych nie notowano obecności wilków na tym terenie. Obelisk zachował się w stanie szczątkowym, dopiero w roku 2005 graniczące w tym miejscu nadleśnictwa Trzciel i Międzyrzecz sfinansowały jego odbudowę.
   Spod Pomnika Wilka nie zawracałem do szosy, korzystając z tego że mróz ściął rozjeżdżone drogi. skierowałem się bezpośrednio do Bukowca. Do Panowic zostało jeszcze kilka kilometrów.

Tyle możliwości. Wybieram pomnik wilka
Tyle możliwości. Wybieram pomnik wilka.

Pomnik wilka
Pomnik wilka.

Bukowiec. Budynek bramny na teren pałacowy.
Bukowiec. Budynek bramny na teren przypałacowy. Od samego pałacu wyzwolili nas żołnierze sowieccy.
 
    W samych Panowicach nie ma nic ciekawego, a jedyny zabytek, pałacyk który został odbudowany po pożarze leży na zamkniętym terenie prywatnym. Za torami kolejowymi zapuściłem się w drogę która od dawna mnie intrygowała, wcześniej czasem ją widywałem z okien wagonu przy okazji podróży do Poznania. Trochę pokluczyłem po leśnych drogach, odkryłem kilka śladów po domostwach Weissensand, cmentarzyk dawnych mieszkańców ominąłem (gdzieś się schował w krzakach) i znalazłem się na drodze z Trzciela do Międzyrzecza. Pora była jeszcze stosunkowo wczesna i nie zważając na konsekwencje zadecydowałem, jadę przez Rybojady do Pszczewa.
   Przez kolejny kompleks lasów i pól, kieruję się do przeprawy na Obrze. W grę wchodzi most pod Rybojadami, i jest okazja do odwiedzenia pobliskiego schronu bojowego Regelbau D-5 MG Schartenstand.
   W dwudziestoleciu międzywojennym kilkaset metrów od mostu przebiegała granica polsko-niemiecka. W związku z niemieckimi obawami przed polską interwencją w przypadku konfliktu z głównym wrogiem którego upatrywano w Francji zbudowano przygraniczna linię niemieckich umocnień polowych, zwanych Trzcielską Pozycją Przesłaniania, która rozciągała się od Krobielewa na północy, po Klenicę nad Odrą na południu. Pozycja składała się z polowych fortyfikacji z postaci linii rowów strzeleckich i przeciwpancernych wzmacnianych w newralgicznych miejscach stałymi punktami oporu w postaci schronów bojowych. Jednym z takich punktów jest Regelbau D-5 z okolic Rybojadów.
    W pobliżu mostu na Obrze zlokalizowany był posterunek niemieckiej straży granicznej. Miejsce było ważne z tego względu że było to jedyne miejsce gdzie na odcinku od Policka do Trzciela można było przeprawić się przez rzekę, w związku z tym postanowiono wzmocnić je stałym punktem oporu w postaci schronu bojowego Regelbau D-5 MG Schartenstand dla pojedynczego karabinu maszynowego. Aby zwiększyć pole jego ostrzału izbę bojową umieszczono nie jak zazwyczaj na poziomie gruntu, a na wysokości około 2-3 metrów. Poprawiało to znacznie pole ostrzału obrońców, ale jednocześnie zwiększało szanse przeciwnika na zlokalizowanie i zniszczenie punktu oporu. Aby go zamaskować był wkomponowany w jeden z budynków strażnicy. Dodatkowo w sąsiedztwie mostu, wybudowano jaz o konstrukcji kozłowo-iglicowej, który w razie potrzeby miał spiętrzyć rzekę Obrę i podnieść lustro wody jeziora Rybojadło utrudniając przedostanie się na drugi brzeg.
   Czasem spotykam się z określaniem tego schronu jako "Heinrichstand". Moim zdaniem błędnie ponieważ "Heinrichstandy" były innej konstrukcji, w której szalunkiem i równocześnie zabezpieczeniem przed odpryskami betonu w przypadku trafienia w strop schronu była blacha falista typu H jak Heinrich. Geometria wnętrza tego schronu wyklucza zastosowanie tego typu szalunku.   

Unikalny schron przed mostem na Obrze w Rybojadach
Unikalny schron przed mostem na Obrze w Rybojadach.

Jaz iglicowy na Obrze. Element fortyfikacji Trzcielskiej Pozycji Przesłaniania MRU.
Jaz kozłowo-iglicowy na Obrze. Element fortyfikacji Trzcielskiej Pozycji Przesłaniania MRU.  

Bobrza stołówka
Bobrza stołówka.


    Kilka kilometrów wyżej w kierunku Pszczewa na przesmyku między jeziorami Chłop i Wędromierz również wzniesiono strażnicę i dwa Regelbau D-5. Te są umieszczone na poziomie gruntu a ponieważ leżą na terenie prywatnym właściciel przerobił je na jakieś piwniczki.

Budynek niemieckiej straży granicznej przy przesmyku między granicznymi jeziorami Chłop i Wędromierz.
Dawny budynek niemieckiej straży granicznej przy przesmyku między granicznymi jeziorami Chłop i Wędromierz. 

   Od Pszczewa kolejne leśne drogi. Pszczew opuszczam ul. Kuligowską przy której zlokalizowana jest mogiła dziewięciu żołnierzy armii napoleońskiej.
   210 lat temu 12 lutego 1813 roku doszło do brzemiennej w skutki bitwy pod Sierakowem. Zimą 1813 r. wycofujące się resztki Wielkiej Armii zorganizowały obronę na linii Warty. Główną rolę w rosyjskich planach przełamania obrony na Warcie miał odegrać Doński Korpus Kozaków pod dowództwem atamana Płatowa. Nocą 12 lutego 1813 Kozacy przeszli w Sierakowie zamarzniętą Wartę po lodzie i zaatakowali od tyłu broniących mostu polskich i litewskich kawalerzystów gen Giedroycia. Rosjanie szybko opanowali przeprawę i zmusili w ten sposób siły francuskie do szybkiego odwrotu za Odrę.  Wkrótce po opanowaniu sierakowskiego mostu Kozacy dotarli między innymi pod Pszczew. Na przedmieściach miasteczka dopadli i roznieśli na szablach kilkuosobowy oddziałek napoleoński. Archeolodzy ustalili że w mogile spoczywa dziewięciu mężczyzn, trzech z nich miało obcięte stopy  (????) 

Pszczew. Mogiła napoleońskich żołnierzy poległych podczas odwrotu w lutym 1813 r
Pszczew. Mogiła napoleońskich żołnierzy poległych podczas odwrotu w lutym 1813 r .

Św. Hubert przy leśnej drodze Pszczew-Kuligowo
Św. Hubert przy leśnej drodze Pszczew-Kuligowo.

Mobilna ambona pod Pszczewem. Ciekawy patent :)
Mobilna ambona pod Pszczewem. Ciekawy patent :).
 
   W Rokitnie okazało się że przy tradycyjnej marszrucie zabraknie do okrągłej setki kilku kilometrów stąd zmiana kierunku i powrót do domu z nietypowego dla tej trasy kierunku.


Rower:Kross Dane wycieczki: 102.56 km (40.00 km teren), czas: 06:12 h, avg:16.54 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Krobielewo

Sobota, 4 lutego 2023 | dodano: 04.02.2023Kategoria gm. Przytoczna

     W poszukiwaniu tematu na dzisiejszą wycieczkę przypomniał mi się kriegerdenkmal w Krobielewie o którym dowiedziałem się w grudniu ubiegłego roku, a ponieważ tematy pierwszo-wojenne leżały kiedyś w kręgu moich zainteresowań ruszyłem niezwłocznie w teren. Zabrakło mi wtedy czasu aby przyjrzeć się bliżej steli leżącej w krzakach pod ścianą pobliskiego budynku gospodarczego. Dziś korzystając z poprawy pogody częściowo nadrobiłem tamto zaniedbanie. 
   Do Krobielewa zazwyczaj jadę drogą przy wałach przeciwpowodziowych, dziś również nie inaczej. W Krobielewie na placu przykościelnym wdałem się w pogawędkę z panią mieszkającą naprzeciwko. Widząc moje zainteresowanie tą tablicą zapytała skąd o niej wiem. Wspominała że był pomysł ponownego jej ustawienia na pierwotnym miejscu ale była również różnica zdań na ten temat, były zarówno "za", jak i "przeciw". Koniec końców tablica nadal leży tam gdzie została wrzucona w czasach słusznie minionych i może tak jest dla niej lepiej. Przynajmniej nie jest narażona na działania bezmyślnych wandali i czeka na lepsze czasy. 
    Tablica poświęcona jest "Poległym bohaterom
  Ostatnie nazwiska słabo czytelne, w sumie siedemnastu mężczyzn z których najstarszy urodził się w 1887 r. , a najmłodsi w 1898.

Kriegerdenkmal poświęcony pamięci mieszkańców Krobielewa, Stryszewa i Orłowców poległych na frontach I wojny światowej
Leżący w krzakach Kriegerdenkmal poświęcony pamięci mieszkańców Krobielewa, Stryszewa i Orłowców poległych na frontach I wojny światowej.

   Powrót również bezdrożami, częściowo są to chyba drogi gminne ale utwardzone kruszywem. Na podwórzu jednego z gospodarstw w Gaju zauważyłem nowość. Gospodarz wystawił w ogrodzie ciekawy ciągnik produkcji amerykańskiej firmy "Alis Chalmers".
   Firma powstała na początku XX wieku z połączenia dwóch mniejszych należących do rodzin Alis i Chalmers. Początkowo zajmowała się budową maszyn dla różnych dziedzin przemysłu, jednak na początku lat trzydziestych zaczęła się orientować na produkcję maszyn dla rolnictwa. Kiedy w roku 1928 Ford zaprzestał produkcji ciągników Fordson (ciągnik Fordson z lat dwudziestych ubiegłego wieku można zobaczyć na wystawie w Deszcznie przy trasie do Gorzowa) powstała luka w którą wskoczyła z swoimi ciągnikami "Alis Chalmers".
   Wystawiony ciągnik swoją sylwetką bardzo przypomina produkowane w latach 1937-1957  Alis Chalmers B .  "Alis-Chalmers B" dostarczany był w kilku wersjach wyposażenia, min. stalowe koła, przystawka WOM, 3 biegowa przystawka pasowa. To tłumaczyłoby stalowe tylne koła. Ciągniki tego producenta są w naszym kraju bardzo rzadkie ponieważ do Polski nie były sprowadzane.
    Nawiasem mówiąc Alis-Chalmers jako pierwszy zaczął w latach trzydziestych stosować w swoich ciągnikach ogumione koła co znacznie poprawiło ich właściwości trakcyjne.

Ciągnik Alis Chalmers, prawdopodobnie model B produkowany w latach 1937-57 w
Ciągnik Alis Chalmers, prawdopodobnie model B produkowany w latach 1937-57 w stanie Wisconsin (USA) a od 1947 również w Anglii.
   

Rower:Kross Dane wycieczki: 50.87 km (37.00 km teren), czas: 03:29 h, avg:14.60 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Osetnica

Czwartek, 2 lutego 2023 | dodano: 02.02.2023

    Trochę wietrznie ale ruszyłem w teren. Dziś czerwonym szlakiem rowerowym do Polichna po bezdrożach nad Wartą. Po bezdrożach dlatego że miejscami nie trzymałem się ściśle szlaku a bardziej wałów powodziowych aby w końcu na wysokości Osetnicy wrócić na szosę i do domu. Do Polichna zostało jakieś 3 do 4 km drogą gruntową przy wale.
   Na odludnej części wycieczki w pobliżu Warty mijałem Kijewice i Warcin. Wspomniana Osetnica to mała, oddalona wioseczka, a właściwie przysiółek Gościnowa nad samym brzegiem Warty. Do szosy zostało stąd jakieś dwa kilometry a do zmroku niewiele ponad godzinę, pozostało zawrócić do domu. Powrót szosą przez Gościnowo i Murzynowo.

Nad Wartą w Warcinie
Nad Wartą w Warcinie.

Rowek przydrożny

Szlak do Warcina
Czerwony szlak do Warcina.


Rower:Kross Dane wycieczki: 33.86 km (17.00 km teren), czas: 02:15 h, avg:15.05 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Zemsko

Środa, 1 lutego 2023 | dodano: 01.02.2023

   Powtórka ostatniej trasy, tym razem wyruszyłem z odwrotnej strony. Nie natknąłem się na nic godnego uwagi. Pogoda nadal pod zdechłym Azorkiem. Z wielkim trudem zdążyłem przed kolejną falą opadów, a zaczęło się tuż po tym jak zamknąłem za sobą drzwi i trwa do tej pory. 

W pobliskim lesie
W pobliskim lesie.


Rower:Kross Dane wycieczki: 23.38 km (8.00 km teren), czas: 01:33 h, avg:15.08 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Zemsko z przyległościami

Niedziela, 29 stycznia 2023 | dodano: 29.01.2023

    Pogoda była na tyle dynamiczna że nie ryzykowałem dalszej jazdy. Akurat natrafiłem na leciutką śnieżycę i słaby ale upierdliwy wiatr. Dopiero od Starego Dworku wietrzyk zaczął współpracować, a przynajmniej nie przeszkadzał. Drogi wymarłe, żadnych cyklistów, żadnych biegaczy, żadnych kijkarzy,  zaledwie dwa lub trzy samochody. 

Jakiś kikut


Rower:Kross Dane wycieczki: 27.67 km (3.00 km teren), czas: 01:42 h, avg:16.28 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Sobieraj

Czwartek, 26 stycznia 2023 | dodano: 26.01.2023Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

   Wyruszając z domu miałem zamiar odwiedzić Uroczysko Lubniewsko wjeżdżając nad jezioro i do doliny Czerwonego Potoku od strony Sobieraja. Istniało ryzyko że nad Wąwozem Żubrowskim i na dnie doliny może być trochę błota, nie przewidziałem jednak że już od Sobieraja dalsza droga przez pola jako gruntowa jest po prostu "nieodśnieżona". Wyglądało to na tyle niezachęcająco że zawróciłem do Jarnatowa, zresztą czas pozostały do zmroku nie pozwalał na jakieś większe eksperymenty z przedłużaniem wycieczki.
    Droga do Jarnatowa to kombinacja znanych mi szlaków drogą krajową 24 i dziesięciokilometrowej drogi pożarowej z Wałdowic do Lubniewic, z właściwie nieznaną drogą pożarową z lubniewickiego osiedla Trzcińce do Jarnatowa. Z Jarnatowa wypuściłem się mocno zużytą szosą w kierunku Sobieraja. Jak wspomniałem wyżej, w Sobieraju nastąpił spadek morale i motywacji, zawróciłem, pokręciłem się trochę po Jarnatowie i ruszyłem do Lubniewic. Powrót z Lubniewic klasyczną drogą przez Osiecko i Bledzew.
    Kilka miesięcy temu byłem w Jarnatowie na wycieczce rowerowej zorganizowanej przez lubniewicki GOK i miejscowe społeczeństwo po uporządkowaniu tamtejszych gminnych mauzoleów. Mauzoleum w Jarnatowie należało do rodu von Böttinger. Protoplasta jarnatowskich Böttingerów Theodor był właścicielem odziedziczonego po ojcu browaru w Würzburgu, a jako zięć Friedricha Bayera, właściciela fabryki farb udziałowcem w firmie teścia.  Po śmierci teścia jako członek zarządu fabryki farb wspólnie z swoimi szwagrami Rumpffem i Bayerem juniorem w dużej mierze przyczynił się do jej przekształcenia w ogólnoświatowy koncern. Od 1925 już po śmierci Theodora koncern Bayera stał się częścią kartelu znanego jako IG Farben. Theodor był aktywny politycznie i działał w wielu stowarzyszeniach gospodarczych. Doczesne szczątki Theodora i jego żony Adele spoczęły w nowo zbudowanym grobowcu. Nie dane było im zaznać spokoju wiekuistego. Po mniej więcej dwóch dekadach grobowiec został splądrowany i do niedawna w jego wnętrzu walały się szczątki trumien i góry śmieci. Gdzie ostatecznie znalazły się kości małżonków zapewne dziś nikt już nie wie. Proces dewastacji po wykonanych w ubiegłym roku robotach ruszył od nowa, dziś już została wyrwana część kraty zabezpieczającej wnętrze. Poniżej kilka zdjęć z Jarnatowa.

Dworek w Trzcińcach
Dworek w Trzcińcach. Trzcińce są osiedlem włączonym do Lubniewic. Kiedyś był tu folwark po którym został dworek i kilka domów.

Dębowa aleja w Jarnatowie
Dębowa aleja w Jarnatowie.

Dawna gorzelnia w Jarnatowie
Dawna gorzelnia w Jarnatowie.

Grobowiec mauzoleum rodu von Böttingerów
Grobowiec mauzoleum rodu von Böttingerów.

Górna część mauzoleum
Górna część mauzoleum.

Tablica informacyjna
Tablica informacyjna.



Rower:Kross Dane wycieczki: 72.77 km (19.00 km teren), czas: 04:39 h, avg:15.65 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gorzów

Wtorek, 24 stycznia 2023 | dodano: 24.01.2023Kategoria Gorzów

      Dawno nie wypuszczałem się w kierunku Santoka i Gorzowa, dziś nadrobiłem zaległości. Jeszcze za wcześnie na jakiś bardziej rozbudowany program takiego wypadu dlatego ograniczyłem się do jazdy tam i z powrotem.
      Wracając z Gorzowa skusiłem się na ulepszoną drogę gruntową poprowadzoną szczytem wału powodziowego z której zjechałem dopiero na wysokości Ciecierzyc. 

W Polichnie
W Polichnie.

Noteć i Santok
Ujście Noteci i Santok.

Ujście Polki (Pełczy) do Noteci
Nie wszyscy wiedzą że w Santoku do Noteci uchodzi rzeka Polka (Pełcz).

Santok, Noteć i marina
Santok, Noteć i marina.

Widoczek z Czechowa
Widoczek z Czechowa.

Willa Hermanna Pauckscha
Willa Hermanna Pauckscha.

Galeria pod Mostem Lubuskim
Galeria pod Mostem Lubuskim.

Podziemie działa
Krecia robota, podziemie działa.

Wiosenne upiększanie poboczy
Zaczęło się wiosenne upiększanie poboczy. Niestety.


Rower:Kross Dane wycieczki: 70.00 km (10.00 km teren), czas: 04:29 h, avg:15.61 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Międzyrzecz

Poniedziałek, 23 stycznia 2023 | dodano: 23.01.2023

    Po weekendowym śniegu na leśnych drogach została błotno-śniegowa breja. Pamiętając o drodze Kalsko-Rojewo w którą zapuściłem się w poprzedni poniedziałek dziś odpuściłem sobie interior. Odwiedziłem Międzyrzecz. Droga tam przez Rokitno i Kalsko, powrót starą trójką.




Infrastruktura się redukuje.


Dwujęzyczność?



Rower:Kross Dane wycieczki: 55.46 km (1.00 km teren), czas: 03:26 h, avg:16.15 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przez Most Bieruta

Sobota, 21 stycznia 2023 | dodano: 21.01.2023

    Kedy w końcu udało mi się wyrwać z domu to rozpadało się na dobre. Opady były przewidywane, ale rano jeszcze było na tyle przyjemnie że póki co chciałem okrążyć Głębokie i wrócić przez Most Bieruta odwiedzając przy okazji znajomego pszczelarza. 
    W zasadzie wszystko się udało z tym że w najbardziej oddalonym punkcie jeszcze przed prognozowanym terminem zaczął padać mokry śnieg i to była ta mniej przyjemna część drogi. I tak podobno ma być przez cały weekend :(.  


 
Rower:Kross Dane wycieczki: 36.11 km (8.00 km teren), czas: 02:21 h, avg:15.37 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)