blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76946 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Gorzyca

Czwartek, 19 lutego 2015 | dodano: 19.02.2015Kategoria gm. Miedzyrzecz

   W dniu dzisiejszym zostałem zwolniony z części codziennych obowiązków popołudniowych, mogłem zatem odbyć trochę dłuższą wycieczkę. Już kilka razy wybierałem się pod Gorzycę zobaczyć pomnik-kamień na brzegu Obry. Myślałem że dziś starczy czasu na to aby do niego dotrzeć przed zmrokiem, i prawie się udało.
Z Skwierzyny wyjechałem w kierunku Międzyrzecza. Na wysokości Rojewa skręciłem w las w kierunku Obry. Lasami przedostałem się pod most na Obrze w Gorzycy.


Śródleśna aleja. Droga z Zemska w kierunku Głębokiego i Gorzycy

   Przed leśniczówką nad Obrą odbiłem do zakola z pomnikiem. Starczyło światła na kilka fotografii. Na skraju lasu natknąłem się na osobnika w mundurze który wyraźnie szykował się do nocy na biwaku, rozbijał namiot. Jakaś szkoła przetrwania ? Czy co ?
   Kilka słów o głównym celu dzisiejszej wycieczki. Kamień widzieli zapewne wszyscy którzy kiedykolwiek spływali kajakami Obrą z Świętego Wojciecha do Gorzycy. Trudno go nie zauważyć sterczy metr od brzegu rzeki. Na użytek kajakarzy istnieje opowiastka o zakochanym który po zamarzniętej Obrze usiłował przedostać się do wybranki. Przeprawa skończyła się tragicznie. Naprawdę ma on jednak pewien związek z przeprawą przez rzekę ale innego rodzaju. O tym niżej.


Kamień obelisk nad Obrą

   W październiku 1882 r właściciel majątku w Gorzycy Leonard August Kalckreuth zorganizował polowanie. W trakcie przeprawy przez Obrę wywróciła się łódź z myśliwymi. Dla uczestników przeprawy przygoda zakończyła się tylko kąpielą w lodowatej wodzie, ale jeden z myśliwych stojących na brzegu zmarł na zawał serca. Był to 70-letni ojciec organizatora polowania – Leonard Karl Kalckreuth, właściciel majątku w Chycinie i w Kursku. W następnym roku syn dla upamiętnienia ojca wzniósł ten obelisk. Na kamieniu zachowało się miejsce z maleńkim fragmentem żeliwnej tablicy inskrypcyjnej.
Nie wierząc że będzie jeszcze cokolwiek widać pstryknąłem z mostu pałac w Gorzycy. Właściciel od kilku lat remontuje pałac i otaczające go budynki. Efekty zaczynają być widoczne. W majątku swoją siedzibę ma gospodarstwo agroturystyczne "Maya"


XIX wieczny pałac w Gorzycy

Przed pałacem dopadła mnie noc. Powrót w ciemnościach przez Kursko, Chycinę i Bledzew.


Rower: Dane wycieczki: 48.00 km (23.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Krasne Dłusko

Środa, 18 lutego 2015 | dodano: 18.02.2015
Nie miałem dziś ochoty na żadną z szos. Najłatwiejszy dostęp do pełnego poligonu osiągalny jest wczorajszą trasą.
Ptactwo również było na swoim zwykłym żerowisku. Żurawi dziś zdecydowanie mniej, zresztą zaraz odleciały, zostało stadko łabędzi. One odwrotnie od żurawi dopiero się zlatywały.
Żeby nie wracać tą samą drogą ruszyłem wałami do Dłuska. Dawno tamtędy nie jechałem i trochę się przeliczyłem z odległością. W Dłusku znalazłem się o zmroku. Szybki powrót do Skwierzyny, tym razem na skróty, drogą leśną. No i udało się, mniej szosy być nie mogło. 

Rower: Dane wycieczki: 24.00 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nad Wartą

Wtorek, 17 lutego 2015 | dodano: 17.02.2015

   Dziś wybrałem się na przejażdżkę wałem przeciwpowodziowym w kierunku Dłuska. Miejsca te o tej porze roku są odludne, nawiedzane tylko sporadycznie. Dziś widziałem jedynie świeże ślady końskich kopyt. Z jeźdźcami musiałem się rozminąć o jakieś pół godziny.
W ubiegłym tygodniu od jednego z właścicieli tych koni słyszałem  że zbierają się tam stada żurawi liczące po kilkaset sztuk. Myślałem że trochę koloryzuje, w końcu Skwierzyna to nie Słońsk. Po wczorajszej próbie czasu oceniłem że dziś starczy go akurat na to by sprawdzić jak to jest naprawdę z tym drobiem. Jechało się doskonale, drogi jeszcze nie rozjeżdżone przez ciągniki rolnicze.
Żurawie są. Około 200 m od wału żeruje stado liczące jakieś 300 osobników. Tak zlewają się z barwą pola że niemal niewidoczne. Na zdjęciach widoczna jest tylko niewielka część tego stada. Po kilkunastu minutach towarzystwo w kilku grupach zerwało się do lotu i poszybowało gdzieś w kierunku Międzychodu. Pojechałem jeszcze kawałek i zawróciłem płosząc po drodze stadko saren. 




U góry żurawie


Łąki między wałami

Rower: Dane wycieczki: 15.00 km (12.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Kijewice i Murzynowo

Poniedziałek, 16 lutego 2015 | dodano: 16.02.2015Kategoria gm. Skwierzyna

   Dziś chciałem sprawdzić na jakie odległości mogę sobie już pozwolić po pracy aby nie wracać całkowicie po zmroku. Okazuje się że o tej porze zimy odległość ta oscyluje wokół 20 km. Akurat starczy do Murzynowa z małymi obocznościami. Wybrałem spokojną drogę gruntową prowadzącą przez Kijewice. Wjazd na nią umiejscowiony jest obok składnicy drewna i byłej stacji kolejowej Skwierzyna Gaj. Skorzystałem z okazji aby zobaczyć w jakim stanie jest drugi z naszych zbędnych mostów kolejowych. Wjazd oczywiście zabezpieczony gustownym parkanem z żerdek, chętni do bliższego zapoznania się z konstrukcją mogą skorzystać jednak z sporej dziury.



   Jak na poprzednim z mostów na tym również ostał się jeno szkielet, z góry bardziej ażurowy niż wydawałoby się patrząc na niego z boku. Most ma podobną funkcję jak betoniak z wczorajszego wpisu. Pozwala odpływać nadmiarowi wody w czasie wylewów Warty. W przeciwnym wypadku nasyp kolejowy działałby jak zapora.





   Droga do Kijewic w lepszym stanie niż oczekiwałem tego po zimie. W lesie za stacją spodziewałem się błota i kałuż, okazało się że jest zupełnie sucho i gładko. Same Kijewice nic ciekawego, dwa domy mieszkalne i ferma gęsi w budynkach folwarcznych. Dziś nie widziałem żadnej gąski, pewnie będą dopiero wiosną. Za Kijewicami w starorzeczu Warty znajduje się zespół okazałych dębów "Kijewickie Kerki" dziś jednak nie skręcam w ich kierunku. Czas goni bo chciałem jeszcze w Murzynowie zaglądnąć na rodowy cmentarzyk rodziny Delius. Deliusowie byli międzywojennymi posiadaczami majątku w Murzynowie, a jeden z braci miejscowej cegielni. Nie ma na tej nekropolii śladów po jakichkolwiek nagrobkach, być może że w ogóle nie zdążono dokonać tam żadnych pochówków. Na leśnej polance za starym ewangelickim cmentarzem pozostał tylko okazały granitowy krzyż z napisem informującym że miejsce to przeznaczono do wiecznego spoczynku członków rodziny Delius.



Po powrocie na szosę akurat zaczął się zmierzch. Do Skwierzyny udało się wrócić tuż przed zmrokiem.

Rower: Dane wycieczki: 20.00 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Nowy Dwór

Niedziela, 15 lutego 2015 | dodano: 15.02.2015Kategoria gm. Skwierzyna

   Była to rekreacyjna jazda jednym z niedzielnych szlaków Skwierzynian, z tym że wszyscy zawracają od miejsca gdzie zaczyna się bruk w Świniarach, a ja dotarłem jeszcze kilka km dalej. A teraz trochę szczegółów. Jeszcze przed opuszczeniem Skwierzyny zatrzymałem się na moście tzw betoniaku. Zbudowany w latach trzydziestych wraz z groblą po której przebiega droga przez dolinę Warty, w czasie powodzi przepuszcza nadmiar wody nie mieszczącej się w zwykłym korycie rzeki.


Widok betoniaka od spodu

Za Świniarami dawna droga do Międzychodu skręcała w obecną drogę leśną i prowadziła w kierunku istniejącej do roku 1945 karczmy "Grünbaum". Zaraz za karczmą wypiętrzało się wzgórze Heidchen Berg (podobno dziś nosi nazwę Góra Łukaszki ?) Wokół wzgórza istniała 5-cio zagrodowa kolonia Nowe Świniarki. A na szczycie pagórka zachował się stary cmentarzyk. Jeszcze kilka lat temu było tam kilka czytelnych tablic nagrobnych, dziś zachowały się tylko dwie najtrwalsze nie pozwalające się zniszczyć tym czymś przypadkowym co nawinie się pod rękę wandalowi.


Kościół w Świniarach


Za dębami
po lewej stronie drogi  istniała ongiś karczma "Grünbaum"


Droga do cmentarzyka na wzgórku.







   Dalej droga prowadzi do ruin pałacu w Nowym Dworze. Ruiny znajdują się w zdziczałym parku którego głównym elementem jest sierpowaty staw - prawdopodobnie dawne starorzecze Warty. Na skraju parku stoi maleńki kościółek służący miejscowej społeczności. W osadzie jest ok. 10 zagród.


Ruiny pałacu. Sądząc po stanie ruin proces destrukcji trwa chyba stosunkowo niedawno. Pierwszy raz byłem tu jakieś pięć lat temu. Przybyło tylko chaszczy



Jeszcze tylko rzut oka na kolejny cmentarz przy drodze do Międzychodu. Kiedyś widziałem na nim kilka nagrobków z bardzo konkretnym pożegnaniem i powrót do Skwierzyny. Do Świniar 4 km bruku. Trzeba robić jazdę w terenie korzystając z poboczy


"Do zobaczenia"  byle nie za szybko :)


Stuletni odcinek drogi do Międzychodu

   Przed Świniarami zachowało się w bruku gniazdo do wstawiania zapór drogowych (relikt z okresu granicy wersalskiej) i ślady po co najmniej sześciu kolejnych gniazdach. Ostatecznie do granicy było jakieś 10 km.


Zachowane gniazdo do ustawiania zapór drogowych sprzed roku 1939


Gwiazdkami zaznaczyłem ślady po gniazdach pod zapory

   Przed ruinami skwierzyńskiej cegielni zjechałem na starą drogę do Świniar i brzegiem Warty wróciłem do miasta


Widok na Wartę

Rower: Dane wycieczki: 30.00 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Kaława

Sobota, 14 lutego 2015 | dodano: 14.02.2015Kategoria gm. Miedzyrzecz

    Niemal wszystkie miejsca które chciałem zobaczyć podczas dzisiejszego wyjazdu odwiedziłem. Nie udało mi się tylko dotrzeć do Szumiącej aby zobaczyć tamtejszą karawakę (podobno niezawodny środek przeciwko rozprzestrzenianiu się "powietrza morowego").
Dziś bez pośpiechu poszukałem pod Międzyrzeczem miejsca gdzie ongiś stała tzw. wieża Bismarcka. Jeżeli ktoś jest bliżej nią zainteresowany więcej informacji znajdzie pod  http://www.bismarcktuerme.de/ebene4/polen/meseritz...

Tak wyglądała po wybudowaniu, a nawet jeszcze w 1956 


A tak dziś w 2015

Rozumiem że wieża jako symbol niemieckiego nacjonalizmu nie powinna być jakoś szczególnie chroniona, ale szkoda że została zburzona. Już teraz na początku XXI w. mieszkańcy Nietoperka zebrali głazy leżące u jej podnóża. Głazy z wyrytymi inskrypcjami miały upamiętniać ofiarodawców dzięki którym została ona zbudowana. Sądząc z napisów na kamieniach były to poszczególne miejscowości i różne organizacje działające na ich terenie. Głazy te zgromadzone są teraz w centrum Nietoperka. Wśród nich zauważyłem dwa słupki graniczne pochodzące z nieodległej granicy wersalskiej. Świadczą o tym litery "D" i "P" umieszczone na przeciwległych ścianach słupka i krecha na górnej powierzchni.


Jeden z kamieni spod wieży Bismarcka


Widok na lapidarium


Słupki z granicy wersalskiej

Tablica obok lapidarium informuje że w pobliżu znajdują się pozostałości cmentarza protestanckiego. Byłem - pozostało po nim kilka omszałych kamieni. Ponadto w pobliżu miały być ruiny kopalnia węgla brunatnego Gut Glück, oraz w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni resztki parku i pałacyku Charlottenchof. Tam również zawędrowałem i oprócz kilku kupek ceglanego gruzu i malowniczych porośniętych  bluszczem drzew nic ciekawego nie znalazłem. Może to i lepiej że wynik był taki skromny, bo podobno mogłem znaleźć jakiś niczym niezabezpieczony szyb pokopalniany.


Droga do ruin kopalni i pałacyku Charlottenchof




Takie tam chaszcze

Na koniec Kaława. Wszedłem na miejscowy cmentarz aby zobaczyć z bliska ciekawy zespół rzeźb. Nigdzie nie znalazłem nic na temat ich powstania. W każdym razie dosyć oryginalna kompozycja, nigdzie w pobliżu nie spotkałem niczego podobnego.


Na cmentarzu w Kaławie

Pod knajpą w centrum Kaławy znalazłem się po 15. Do wyboru miałem dalszą jazdę do Szumiącej i powrót po nocy, lub powrót do Skwierzyny. Wybrałem powrót. Teraz już nigdzie nie zaglądałem i przed 17 zameldowałem się w domu.



Rower: Dane wycieczki: 61.00 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Żeby się pogoda nie zmarnowała

Piątek, 13 lutego 2015 | dodano: 13.02.2015
Po pracy mam luz, pogoda jak marzenie, żal byłoby nie skorzystać. Nie miałem ochoty na jakieś dalsze wycieczki więc powałęsałem się po polach za Wartą. Do zmroku udało się jeszcze zrobić kawał drogi. W ubiegłym tygodniu wspominałem o dawnej trasie kolejowej z Skwierzyny do Krzyża. Kilkaset metrów od dworca istniała na tej linii przeprawa przez Wartę a jakiś kilometr dalej kolejny most nad bagnem, chyba kiedyś była to  jakaś odnoga rzeki. Dziś byłem pod mostem na Warcie.


Żeby nikt nie mógł powiedzieć że wstęp wolny

Kilkunastometrowa pusta przestrzeń pod ażurkiem nie zachęca do wchodzenia

Wejście do portu widoczne spod mostowego filara.
Teren wokół portu wykupił jeden z miejscowych przedsiębiorców - marzy mu się że stworzy tam marinę i jakieś zaplecze dla wodniaków wędrujących Wartą.  Dziś tam psy d... szczekają mimo że do rynku jest najwyżej 300 m. Nie pamiętam aby w porcie cokolwiek pływało oprócz żab i butelek po spożytym mało wykwintnym alkoholu.

I znów wieczór 
Rower: Dane wycieczki: 24.00 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Wyjazdy różne

Środa, 11 lutego 2015 | dodano: 11.02.2015
Dla celów statystycznych zamieszczam kilometry zrobione podczas wyjazdów zakupowych i załatwiania różnych spraw bieżących:
poniedziałek -  9 km
wtorek          - 14 km 
dziś              - 24 km.
Dziś również w podobnym celu miałem wyjazd do Zemska. Zrobiłem przy okazji rundkę przez Stary Dworek i Popowo. Wziąłem aparat licząc że jeszcze starczy światła na kilka zdjęć. No nie bardzo starczyło, niemniej dwie rzeczy chciałem pokazać. Pierwsza to kapliczka z drugiej połowy XIX w. stojąca nieco w ukryciu przy wylocie drogi z Zemska do Starego Dworku.

Jedna z dwóch kapliczek w Zemsku
Druga to kościół będący filią parafii w Bledzewie. Współczesny budynek kościoła powstawał w pewnym sensie wieloetapowo, drogą ewolucji. Zemsko do czasów sekularyzacji było własnością cystersów z Bledzewa. Cystersi tuż przed rozbiorami wybudowali w wiosce drewniany kościół, który zastąpił starszy - pochodzący jeszcze z czasów gdy siedziba klasztoru mieściła się w Zemsku. Do drewnianego budynku w latach trzydziestych XIX w., już po kasacie zakonu parafianie dobudowali istniejącą obecnie wieżę kościelną. Z kolei na przełomie wieków rozebrano część drewnianą, zastępując ja obecną murowaną. Szkoda że miałem już słabe światło, a kolor nieba niemal zlewał się z kolorem tynku na wieży. Efekty miały być całkiem inne, a wyszło jak zwykle.

Kościół w Zemsku
Rower: Dane wycieczki: 47.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Zdroiskie Buki, i jeszcze trochę dalej

Sobota, 7 lutego 2015 | dodano: 08.02.2015Kategoria pow. strzelecko-drezdenecki

   Aby dzisiejsza wizyta w rezerwacie "Zdroiskie Buki" nie była zbyt łatwa trochę sobie przedłużyłem jej trasę. Pojechałem nie najkrótsza drogą do Santoka, ale do Zwierzynia. Pierwszy etap do Goszczanowa pokonałem skrótem przez Puszczę Notecką.


Leśniczówka Jezierce w zimowej szacie


Kościół w Goszczanowie


Figura św. Jana Vianneya patrona miejscowego kościoła

   Do przeprawy przez Noteć w Goszczanowcu podjechałem skrótem przez Duraczewo. Chwilę zatrzymałem się przed miejscowym kościołem. Stoi tam kapliczka, której postument to wtórnie wykorzystany tzw "kriegerdenkmal", pomnik wzniesiony dla uczczenia pamięci mieszkańców tej miejscowości poległych na frontach I wojny światowej . Na bocznych ścianach postumentu zachowały się wyryte w kamieniu, dziś już słabo widoczne nazwiska poległych.


Kościół w Goszczanowcu.


Kapliczka o której wspominałem wyżej.

Noteć przekroczyłem za Goszczanowcem jadąc trasą prowadzącą w kierunku Strzelc. Na otwartych przestrzeniach za Notecią dokuczał wiatr. Nawet trochę żałowałem że nie pozostałem gdzieś na zacisznych drogach w Puszczy.


Noteć - widok z mostu


Kościół w Żółwinie


Przy pierwszym domu w Zwierzyniu resztki małego bunkra (to już chyba zalicza się do Wału Pomorskiego)

    W Zwierzyniu odbiłem w kierunku Górek Noteckich. a następnie do Przyłęgu. Dalej Zdroisko, rezerwat i wyjechałem z lasu w Płomykowie.




Kapliczka i kościół w Zwierzyniu




Kościół i dom w Górkach Noteckich


Pełcz (Polka) gdzieś pomiędzy Górkami a Przyłęgiem


Kościół w Przyłęgu

   Zdroisko – (Zanzthal). W latach 1767–1870 istniała tu huta "Zanzthal" – stalownia i wytwórnia blach, prętów, sztab żelaza. Do napędu maszyn wykorzystywała energię przepływającej w pobliżu rzeczki- Santocznej. Huta wyrabiała narzędzia, druty, gwoździe, igły. W 1782 roku została założona z polecenia Fryderyka II druga huta o nazwie Zanzhammer – Sącznik Zdroisko. Produkowała amunicję artyleryjską do armat 3-6-12 funtowych. Szczególny rozkwit huty nastąpił w okresie walk Prus z Napoleonem. Później produkcja w takich małych, oddalonych od szlaków kolejowych hutach stała się nieopłacalna. Prawdopodobnie swoje znaczenie w upadku huty miał również dostęp do surowców i rozwój nowych technologii pozwalających produkować lepszą i tańszą stal w hutach śląskich. Zdroisko przestało być ośrodkiem przemysłowym. Jako ciekawostkę należy wspomnieć o sąsiednim Santocznie które również posiadało swoją hutę. Właśnie w santoczańskiej hucie w roku 1785 wyprodukowano kilka części do pierwszej niemieckiej maszyny parowej, uruchomionej rok później.


Lapidarium w Zdroisku


"Kriegerdenkmal" w Zdroisku - pod dużym głazem z wyrytym krzyżem i datami 1914-1918 złożone mniejsze kamienie z wyrytymi nazwiskami poległych.


Kosciółek w Zdroisku

   Do rezerwatu wjechałem obok ośrodka gorzowskiej energetyki. Ośrodek znajduje się na terenie jednej z w/w hut (Zanzhammer). Drogi w rezerwacie, miejscami nieprzejezdne, zostały doprowadzone do tego stanu przez dziki. Ryją w poszukiwaniu nasion buków, ale ostatecznie są tu u siebie i takie ich zbójeckie prawo. Było już dosyć późno i ograniczyłem się do zdjęć pokazujących meandrującą w głębokim wąwozie Santoczną - dopływ wspomnianej wcześniej Pełczy i kamień postawiony w r 1931 przez burmistrza Strzelec Krajeńskich. Lasy te wówczas były własnością miasta Friedeberg obecne Strzelce Krajeńskie. Miejscowi leśniczowie dokładali wielu starań aby zachować piękne bukowe lasy porastające zbocza wąwozu w którym płynie Santoczna. Obecnie jest to teren rezerwatu. Burmistrz Strzelec aby uhonorować ich wysiłki polecił ustawić ten kamień. Napis na głazie mówi „Dem Freunde u. Heger unseres Waldes Bürgermeister Dr Michel gewidmet d. Stadt Friedeberg” ( Przyjaciołom i gajowym naszych lasów dedykuję burmistrz miasta Strzelce Krajeńskie - Dr Michel, 1931r).   Burmistrz miasta był doktorem nauk prawnych. Kilkadziesiąt metrów dalej szpaler drzew grabowych z zdziczałego żywopłotu i resztki fundamentów  wskazują miejsce gdzie kiedyś znajdowała się gajówka "Słodowiec". Obiekt spełniał w swoim czasie funkcje rekreacyjno-wypoczynkowe. W latach dwudziestych mieściła się w niej restauracja "Waldschenke", a bezpośrednio przed swoim upadkiem była ośrodkiem szkoleniowo-wypoczynkowym gorzowskiego GPBP. Wraz z upadkiem przemysłówki skończył się również i jej żywot.



Meandrująca w głębokim wąwozie Santoczna


Kamień- pomnik leśników dzięki którym zachował się las stanowiący teren rezerwatu.


Gajówka "Słodowiec" stan dzisiejszy
   Powrót przez Santok tradycyjną trasą do Skwierzyny. I oczywiście tradycyjnie po zmroku.

Rower: Dane wycieczki: 96.00 km (32.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

51 km z tygodnia+26 nad Obrą

Piątek, 6 lutego 2015 | dodano: 06.02.2015Kategoria gm. Bledzew

  Nazbierało się w przeciągu tygodnia 51 km z jakichś wyjazdów po bułki itp. Nic więcej o nich się nie da powiedzieć, ująłem je w tym wpisie tylko dla statystyki.
Dziś po południu byłem wolny od wszelkich obowiązków o godzinę wcześniej niż zwykle. Spróbowałem ile można w tym czasie, o tej porze roku przejechać w warunkach przyzwoitej widoczności. Udało się zrobić 11 km w lesie i 4 km dojazdu do lasu. Powrót nastąpił już w zupełnej ciemności. Pierwsza i ostatnia przerwa miała miejsce na moście nad Obrą w okolicy GW Ludendorf.


Gdzieś w lesie nad Obrą


Niektórzy nazywają tą kopułę z Pz.W.867 kaskiem Wadera


A taki widok na Obrę roztacza się spod kopuły


Miejsce startu OBERSTRONGA znajduje za zakrętem rzeki

Jakieś 200 m od tego miejsca w górę rzeki, 28 lutego 2015 odbędzie start XI Ogólnopolskiego Zimowego Spływu Obrą o tytuł "OBERSTRONGA", który organizuje  Nadobrzański Klub Płetwonurków "Obra" w Skwierzynie. Uczestnicy pokonają trasę do Skwierzyny w skafandrach do nurkowania typu "mokrego" brrrrr.....

Rower: Dane wycieczki: 77.00 km (11.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)