- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Koza, opuszczona osada puszczańska.
Piątek, 14 października 2016 | dodano: 15.10.2016Kategoria gm. Skwierzyna
Wcale się dziś nie wybierałem do Kozy, jakoś tak samo wyszło. Piątek, więc wcześniej wróciłem z pracy i myślałem tylko o Krobielewku z przejazdem niebieskim szlakiem przez Puszczę Notecką. Jechało się tak dobrze że przedłużyłem sobie trasę do drogi łączącej Wiejce z Gościmiem. Przebiega ona kilkaset metrów od miejsca gdzie kiedyś była puszczańska wioseczka Koza (niem. Kaza, w latach trzydziestych nazwę zmieniono na Waldluch), więc czemu nie zboczyć.
Koza powstała w XVIII w. na prawie olenderskim. Osadnicy pochodzący spod pobliskiego Międzychodu osiedlili się nad bagnem i jeziorkiem wymienionym w średniowieczu (XV w) przy okazji opisywania granicy wielkopolsko- marchijskiej jako Czegen (od Ziege ? - koza). W mniej więcej dziesięciu gospodarstwach żyło ok. 70 mieszkańców. Po wojnie Koza została niezasiedlona i w dniu dzisiejszym zostały tam tylko ślady domostw, kilka pomnikowych drzew i stary cmentarz. Śladem jeziorka i bagna jest spora łąka z oczkiem pośrodku. W pewnym oddaleniu po przeciwnej stronie jeziorka jest jeszcze jedna łąka przy której został ślad kanału którym był odprowadzany nadmiar wody do oddalonego o jakieś 3 km. Jeziora Łąkie. Gdzieś tu była również przepompownia po której dziś już nie ma żadnego śladu. Dziś najbliższym miejscem gdzie mieszkają ludzie jest oddalona o jakieś 2 km. leśniczówka Leszczyny.
Oczywiście dziś z braku czasu zajrzałem tylko do miejsca gdzie znajdowało się centrum miejscowości i na pobliski cmentarzyk.
Świetnie zachowany kamienny drogowskaz. Dwa wygładzone boki z strzałkamiwskazują drogi do Kozy, Wiejc i Lubiatowa.
Wiejska uliczka z szpalerem drzew i pomnikową lipą na rozstajach.
Cmentarz w Kozie.
Po opuszczeniu Kozy ruszam do Wiejc. W Wiejcach zamarudziłem tylko chwilę dla zdjęć pałacu i zbliżający się zmrok wymusza szybki powrót do domu.
Wiejce. Pałac i rządcówka.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
60.53 km (35.00 km teren), czas: 03:43 h, avg:16.29 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ...06
Poniedziałek, 10 października 2016 | dodano: 10.10.2016
Kolejna przejażdżka z serii tych późno popołudniowych. Tym razem minimum szos, w zamian maksimum terenu. Większość czasu spędziłem w nadwarciańskiej części gminy Przytoczna. Tereny tam niemal bezludne, tylko pojedyncze rozrzucone zagrody połączone systemem zupełnie niezłych dróg szutrowych. Jeździ się tam dosyć przyjemnie i bezpiecznie, dość powiedzieć że przez półtorej godziny spotkałem tylko jednego pieszego i żadnego samochodu, a tamtejsze psy są nastawione przyjaźnie do cyklistów :) Poważnie, żaden mnie nie pogonił:)
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
40.50 km (35.00 km teren), czas: 02:45 h, avg:14.73 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ...05
Niedziela, 9 października 2016 | dodano: 09.10.2016Kategoria gm. Skwierzyna
Podobnie jak wczoraj, zostało półtorej godziny do zmroku i dylemat dokąd jechać. Dawno nie byłem za Wartą więc tym razem padło na Murzynowo z Gościnowem i Dobrojewem. Kilka zdjęć z trasy i mapka:
Skwierzyński rynek po przebudowie nawierzchni. Nowy bruk zastąpił mozaikę różnych asfaltów, trelinek i wszystkiego co nazbierało się przez lata doraźnych napraw. Wczoraj odbyło się uroczyste oddanie do użytku.
Czerwony szlak rowerowy prowadzi przez osadę Kijewice. Specjalnie zboczyłem z trasy aby zajechać nad starorzecze Warty do zespołu przyrodniczo-krajobrazowego "Kijewickie Kerki" z kilkudziesięcioma pomnikowymi dębami i wiązami.
"Kijewickie Kerki" z innej perspektywy.
Topinambur - słonecznik bulwiasty. Zdziczały uciekinier z upraw. Gatunek inwazyjny którego ojczyzną jest Ameryka Północna, stanowi zagrożenie dla gatunków roślin rodzimych. W zasadzie jego siedliska powinny być ograniczane w pobliżu obszarów chronionych i miejsc cennych przyrodniczo.
Opuszczam teren "Kijewickich Kerków". Tego nie widać, ale ta droga poprowadzona jest po dawnym torowisku kolejki łączącej odległą o 1,5 km murzynowską cegielnię z nieistniejącym nabrzeżem nad Wartą. Przeładowywano tu wyprodukowaną cegłę i opał dla cegielni. Kolejka i przystań straciła swoje znaczenie w latach trzydziestych ubiegłego wieku kiedy to uruchomiono linię kolejową łączącą Skwierzynę z Krzyżem. Nowa linia przebiegała niemal przez teren cegielni. Linia do Krzyża została zlikwidowana w latach dziewięćdziesiątych. Cegielnia również podzieliła jej los.
Po ceramicznym epizodzie Murzynowa zostały tylko ul. Osiedle Ceramików, ruiny i sterczące kominy cegielni, glinianki w lesie i kilka baraków obozu pracy przymusowej z czasów II wojny światowej. Baraki te ocalały ponieważ po wojnie zaadoptowano je na mieszkania
Po opuszczeniu terenów nadrzecznych zrobiłem szybki przejazd przez Gościnowo i Dobrojewo. W domu melduję się o zmroku.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
31.84 km (5.00 km teren), czas: 01:51 h, avg:17.21 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ..04
Sobota, 8 października 2016 | dodano: 09.10.2016Kategoria gm. Bledzew
Dopiero po szesnastej pogoda ustabilizowała się na tyle żeby można było sobie pozwolić na jakiś króciutki wyjazd. Gdzie można dotrzeć i wrócić w ciągu dwu godzin? Pozostaje powłóczyć się po okolicy i w związku z tym pomyślałem o okolicznej małej przydrożnej architekturze sakralnej. W ostatnim okresie wyremontowano kilka przydrożnych figur min. w Starym Dworku, w Zemsku (w trakcie) i na bledzewskim rynku.
Tęcza, no to chyba dziś już nie będzie padało.

Unikatowa barokowa kolumna maryjna w Starym Dworku. Bardziej popularne w Czechach i na Dolnym Śląsku, ta jest w naszym regionie podobno najbardziej wysunięta na północ. Zbudowana w 1777 r. na polecenie bledzewskiego opata cystersów. Przedstawia wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Brak figurki jednego z świętych cysterskich. Według posiadanych przeze mnie informacji jest jeszcze w renowacji
W Zemsku przy figurce maryjnej odmówił posłuszeństwa aparat. Usterka była błaha, wystarczyło wyjąć i ponownie włożyć kartę pamięci. Udało się go uaktywnić przed Nepomukiem w Bledzewie.Unikatowa barokowa kolumna maryjna w Starym Dworku. Bardziej popularne w Czechach i na Dolnym Śląsku, ta jest w naszym regionie podobno najbardziej wysunięta na północ. Zbudowana w 1777 r. na polecenie bledzewskiego opata cystersów. Przedstawia wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Brak figurki jednego z świętych cysterskich. Według posiadanych przeze mnie informacji jest jeszcze w renowacji
Nad Czystym.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
32.36 km (5.00 km teren), czas: 01:52 h, avg:17.34 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gdzieś w lasy pod Lubniewice
Piątek, 7 października 2016 | dodano: 07.10.2016Kategoria gm. Bledzew
Wybrałem się w lasy skwierzyńsko-sulęcińskie na pograniczu nadleśnictw Lubniewice i Skwierzyna. Właśnie w tamtym rejonie jeszcze niedawno trwały intensywne prace budowlane na drogach pożarowych 13 (strona skwierzyńska) i 9 (strona lubniewicka). Zresztą na obydwu do dziś trwają jeszcze jakieś prace wykończeniowe, z tym że na 13-stce pracował sprzęt i nie chciałem przeszkadzać operatorom kręcąc się pod kołami maszyn. Zawróciłem po trzech kilometrach.
Nowa droga pożarowa nr 13.
9-ka ciągnąca się od zalewu w Wałdowicach do Lubniewic wygląda na ukończoną chociaż mniej więcej na wysokości rezerwatu Janie stoi jeszcze kilka maszyn pod opieką niewidocznego ochroniarza. Po późniejszych doświadczeniach z czerwonym szlakiem rowerowym mam nadzieję że maszyny zostały po to aby uporządkować boczne drogi.
Właśnie tu próbowałem skręcić w czerwony szlak rowerowy do mostku nad Lubniewką. Droga jak okiem sięgnąć okazała sie nieprzejezdna, zasypana masami piasku z pobliskiej budowy. Wydaje się że od tej strony rezerwat jest dziś niedostępny. Udało się jedynie dotrzeć na skraj bagna z majaczącym w oddali pasmem wody. Bo rezerwat Janie to zarastające jezioro Janowiec (Janie).
W głębi za drzewami majaczy jezioro Janie.
Przy kolejnym mostku na Lubniewce porzucam nową drogę i przedzieram się leśną drogą niskiej kategorii do Osiecka. Dziś droga jest zniszczona i zaniedbana ale kiedyś musiała mieć większe znaczenie o czym świadczy szpaler starych drzew rosnących wzdłuż poboczy.
Mostek na Lubniewce
Osiecko. Na rozstajach. W prawo do lasu, w lewo ... hmm też do lasu.
Osiecko
W Osiecku wyjeżdżam na szosę i pozostało tylko wracać do domu, tym bardziej że znacząco zaczęła wzrastać wilgotność.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
58.80 km (19.00 km teren), czas: 03:32 h, avg:16.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ..03
Wtorek, 4 października 2016 | dodano: 05.10.2016
Korzystając z chwili łaskawszej pogody wyskoczyłem przed wieczorem na dwie godziny. Coś synoptycy wspominają że jutro może być mniej przyjemnie i może się nie uda powtórzyć dzisiejszej przejażdżki. Wyjazd w kierunku Międzyrzecza. Ciepło, sucho (chociaż na bocznych drogach gruntowych widać po wczorajszej nocy spore kałuże), tylko jedna przeciwność - wiatr z jakiegoś nieokreślonego kierunku który utrudniał jazdę w obydwie strony.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
41.35 km (2.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Jesienne spotkanie cyklistów w Mościcach 01-02.10.2016
Niedziela, 2 października 2016 | dodano: 02.10.2016Kategoria ponad 100 km, pow. gorzowski
Dzięki uprzejmości koleżanek i kolegów zrzeszonych w skwierzyńskiej SSC mogłem do nich dołączyć i wziąłem udział w spotkaniu cyklistów z północnej części lubuskiego i ościennych rejonów wielkopolski. Spotkanie miało miejsce w Mościcach koło Witnicy.
W Mościcach przez kilka lat stał niewykorzystywany budynek po zlikwidowanej szkole, parę lat temu za symboliczna kwotę budynek z przeznaczeniem na swoją bazę zakupił gorzowski oddział PTTK. Powoli w miarę posiadanych środków miłośnicy turystyki doprowadzają obiekt do stanu używalności. Został tam już włożony ogrom pracy, wiele trzeba jeszcze włożyć, obiekt jednak żyje i służy turystom i młodzieży. Integralną częścią bazy jest również niewielki park dendrologiczny.
Sobotę poświęciliśmy na dotarcie do Mościc. Jazda najkrótszą drogą przez Kołczyn z przeprawą przez Wartę w Świerkocinie poszła stosunkowo sprawnie i miło. Mniej miło stało się dopiero w Witnicy, kiedy to zaczęło padać. W Mościcach przed spotkaniem zostało jeszcze trochę czasu, można byłoby pozwiedzać okolicę, ale ewentualnych chętnych odstraszył wiszący w powietrzu deszcz. Znaleźli się jednak odważni, np. reprezentacja Lipek i Polichna na czele z p. Markim Skrobańskim którzy czuli niedosyt kilometrów i ruszyli gdzieś w trasę.
W Mościcach zostaliśmy ugoszczeni przy ognisku, potem nastąpiły długie nocne Polaków rozmowy (niekoniecznie o suchym pysku). Były wspomnienia, poruszano sprawy ważne i błahe.
Zabytkowy kościół w Mościcach
Mam uzasadnione podejrzenia że ta kapliczka to zmodyfikowany pierwszo-wojenny kriegerdenkmal
Z osób bardziej znanych w lokalnym rowerowym światku na spotkaniu pojawili się: gospodarz - prezes gorzowskiego PTTK-u p. Zbigniew Rudziński, p. Daniel Wilk z reprezentacją cyklistów z Krzyża, santocki globtroter cyklista p. Marek Skrobański.
Dzień drugi to krótka wycieczka nad Jezioro Wielkie, w roli przewodnika wystąpił sam prezes p. Rudziński, znakomity gawędziarz.
W końcu nadszedł czas na podsumowanie spotkania, pożegnania i powrót do domu. W jednej z wersji marszruty pojawił się pomysł na przeprawę promem w Kłopotowie i powrót nadwarciańskimi wałami. Okazuje się jednak że w weekendy prom nie kursuje i sprawa upadła. Zatem pozostał powrót po wczorajszych śladach. W drodze do Skwierzyny towarzyszyła nam grupka z Lipek i Polichna.
W tym miejscu mieszkańcy gminy Witnica i leśnicy po katastrofie smoleńskiej dla uczczenia ofiar posadzili 96 symbolicznych cisów. Wszystko godnie i spokojnie, bez propagandowych szopek.
Wieża widokowa nad Jeziorem Wielkim.
Jezioro wbrew nazwie nie jest znów takie wielkie.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
129.14 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorajec zdobyty
Poniedziałek, 26 września 2016 | dodano: 26.09.2016Kategoria pow. sulęciński
Wycieczkę na Gorajec miałem w planach od dawna ale zawsze jakoś było nie po drodze. Ostatnio temat Gorajca został wywołany wycieczką na Bukowiec moich znajomych z bloga - Lasgosi i Robaka, a zwłaszcza relacją Gosi w którym zapowiada ponowny wyjazd w tamte okolice, własnie dla zdobycia Gorajca. Niniejszym informuję że Was wyprzedziłem.
Nad jeziora Buszno i Buszewko jadę najkrótszą możliwą trasą przez Bledzew i Templewo. W lesie pomiędzy Templewem a Busznem znajdują się relikty byłego radzieckiego składu głowic i bomb jądrowych. Obiekt w zasadzie jest zlikwidowany a wejścia do dwóch ocalałych podziemnych bunkrów są zabezpieczone przed ciekawskimi betonowymi płytami i zasypane tonami ziemi. Do jednego z nich można byłoby wejść przy odrobinie samozaparcia przez pozostawiony niewielki otwór. Do niewielkiego w sumie zboczenia z trasy (ok 300 m.) dziś skłonił mnie niedawno przeczytany artykuł o mrówkach. Jeżeli ktoś z czytających blog jest zainteresowany oto on: http://wyborcza.pl/1,75400,20653958,mrowki-atomowki.html .
Jeden z ocalałych bunkrów składu.
Jedno mrowisko i dwa światy. Zainteresowanych odsyłam do zalinkowanego artykułu.
Nad bunkrem rośnie las. Kiedyś znajdowała się tam jakaś infrastruktura, jakieś szyby. Dziś są zasypane, zostały tylko prowadzące do nich schody.
Wspomniane powyżej głazy-pomniki.
Przedzierając się po stoku przez rzadkie krzaki trafiłem na całkiem wygodną drogę prowadzącą do znaków kierujących na Gorajec. Niestety podjazd do samego szczytu jest zbyt stromy jak na moje możliwości. Na szczycie góry dla wygody wędrowców ustawiono stół z ławkami, a nad stołem platforma widokowa z której można podziwiać z kilkumetrowej perspektywy okoliczne buki i szafka z księgą zdobywców. Ostatni wpis z dnia wczorajszego.
Na Gorajcu (209 m. n.p.m.)
Z góry zjechałem drogą którą dotarłem na szczyt, droga ta doprowadziła mnie do niebieskiego szlaku, tego przy którym leży wspomniany głaz Oblasser. Jak widać w drodze na szczyt popełniłem niewielki falstart. Niestety na niebieskim nie ma żadnego oznaczenia że tu należałoby skręcić na Gorajec. Jedynym punktem orientacyjnym jest stół z ławkami ustawiony obok rozdroża i kapliczka przy drzewie stojąca kilkadziesiąt metrów dalej w kierunku Bukowca. Nie należy przy tym liczyć zbytnio na czarny szlak pieszy który ma rzekomo prowadzić na szczyt, po prostu nigdzie nie widziałem odpowiedniego oznakowania.
Punkty orientacyjne drogi na Gorajec znajdujące się przy niebieskim szlaku (licząc od Bukowca) kapliczka, stół i rozjazd: w prawo niebieski nad Buszno, w lewo na Gorajec.
Skoro już byłem w pobliżu odwiedziłem również Bukowiec. Z Bukowca zjeżdżam do Sieniawy i teraz czeka mnie tylko powrót do domu. Żeby nie było zbyt łatwo sprawdziłem starą brukowaną drogę z Wielowsi do Piesek. Była ona brukowana, ale nie na całej długości, ostatnie kilometry zamieniły się w zwykłą ulepszoną drogę leśną.
Na Bukowcu.
I ostatni z dzisiejszych głazów.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
80.93 km (39.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Do głazu 'Tadka"
Niedziela, 25 września 2016 | dodano: 25.09.2016Kategoria gm. Bledzew
Trochę powłóczyłem się moją starą wypróbowana weekendówką w lasach za Obrą. Dziś jednak mnie zawiodła, miejscami a zwłaszcza tam gdzie nawierzchnia nie jest wzmocniona szutrem koleiny zamieniły się w sypkie piaski i jazda była możliwa tylko środkiem drogi i na niskich przełożeniach. Jakoś je przebrnąłem i w najbliższym czasie tam nie pojadę.
Z weekendówki najłatwiej dotrzeć do głazu o którym wspomniałem w wczorajszym wpisie i to był koronny argument przy wyborze trasy. Takie głazy pomniki to moja słabość i staram się je odszukać, a potem czasem pokazywać towarzyszom wędrówek. Głaz poświęcony pamięci zmarłego przed kilku laty leśniczego Tadeusza Śmiałkowskiego ustawiony jest w takim miejscu że odnaleźć go można tylko wiedząc o jego istnieniu i znając jego współrzędne. Podobno było to ulubione miejsce leśniczego co tłumaczyłoby lokalizację kamienia. Można byłoby jednak zasygnalizować jego istnienie na tabliczce kierującej do punktu widokowego (nie mam pojęcia jaki punkt mieli na myśli ustawiający strzałkę).
Głaz "Tadek" pod Krzywokleszczem
Pomysł z takimi pomnikami leśników uważam za słuszny, szkoda że akurat ten jest tak głęboko ukryty. Nawiasem mówiąc leśniczy w takim małym środowisku jak Bledzew jest osobą publiczną i kiedyś go poznałem, ale nasza znajomość była trochę jednostronna (on mnie na pewno nie) .
W dalszej wędrówce przemknąłem obok zagubionej w lasach osady Krzywokleszcz (mieszkają tam chyba dwie rodziny). Droga do Bledzewa dziś jest sypkim piaskiem przesypującym się między szprychami, wybrałem niewiele lepszą do Sokolej Dąbrowy. Stąd aż do domu mam asfaltową nawierzchnię. Jazda znów stała się przyjemnością.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
39.10 km (19.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przedwieczorna przejażdżka ..nr 02
Sobota, 24 września 2016 | dodano: 24.09.2016
Dziś również pozwoliłem sobie na przedwieczorną przejażdżkę. Trasa ogólnie w tym samym kierunku co wczoraj, jednak z akcentem na Zemsko i Stary Dworek.
W Starym Dworku zrobiłem zwrot w lasy za Obrą. Otóż dowiedziałem się niedawno że około 1 km. od Krzywokleszcza stoi ustawiony głaz "Tadek" poświęcony pamięci jednego z bledzewskich leśniczych. Zrobiłem wywiad na temat współrzędnych i liczyłem że dziś uda się do niego dotrzeć. Pewnie by się udało gdybym miał trochę więcej czasu.
Na miejscu odszukałem śródleśną łąkę na której skraju ma leżeć wspomniany głaz. To była łatwizna, ale przeszkodą nie do przebycia okazał się kilkumetrowej szerokości rów, koryto leśnego strumyka zasilającego pobliski Zalew Czapliniec. Dziś wody w nim co prawda nie było, ale miąższości zalegającego na dnie mułu wolałem nie sprawdzać. Objazd zająłby co najmniej pół godziny i tyle mniej więcej czasu zostało do zmroku. Zawróciłem i to była jedyna słuszna decyzja, zmrok dopadł mnie na moście w Starym Dworku. A kamyk został na inną okazję.
Rower:Mc Kenzie
Dane wycieczki:
24.45 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

