- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Zdążyć przed burzą
Wtorek, 6 czerwca 2017 | dodano: 06.06.2017
Ponieważ synoptycy i służby kryzysowe ostrzegały po piętnastej przed opadami, burzami i gradem wolałem na wszelki wypadek trzymać się w odległości kilku kilometrów od domu, stąd oklepana trasa przez Popowo, Zemsko itd. Zapowiadane klęski żywiołowe ominęły najbliższe okolice, no może za wyjątkiem deszczu, ale on był raczej mikry i spadł już po moim powrocie. Tak czy owak nic więcej nie dałoby się wycisnąć z dzisiejszego popołudnia.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
32.23 km (7.00 km teren), czas: 01:44 h, avg:18.59 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Tym razem Sieraków
Sobota, 3 czerwca 2017 | dodano: 03.06.2017Kategoria ponad 100 km, pow. międzychodzki
Skusiłem się na przejażdżkę drogami w rejonie Kwilcza, Pniew i Sierakowa, chyba jednymi z ciekawszych które dotychczas zjeździłem. Zostało tam jeszcze sporo różnych możliwości, odnoszę wrażenie że sieć dróg jest tam gęściejsza niż w północnej części lubuskiego, a co skrzyżowanie to nowe kuszące propozycje. Szkoda że większość czasu trzeba poświęcić na to aby tam dotrzeć. Niestety PKP nic tu nie pomoże.
Pierwszy postój zrobiłem na placu kościelnym w Kamionnej. Kościół i jego otoczenie naprawdę jest warte chwili postoju. Tu udało mi się dopaść mojego wycieczkowego towarzysza, będącego połykaczem kilometrów. Po informacji że jedziemy do Pniew ponownie zobaczyłem go właśnie przed obwodnicą Pniew.

XVI- wieczny , gotycki kościół w Kamionnej.

XIX- wieczny kamienny słup milowy z Kamionnej.
Do
Sierakowa mógłbym dojechać o wiele prościej jadąc bezpośrednio
z Międzychodu, ale na wybór takiej a nie innej trasy wpłynęła
niezaspokojona podczas ostatniego przejazdu ciekawość. Zwiedziłem
wtedy kalwiński zbór i cmentarz w Orzeszkowie. Ciekawość moją
budziło jeszcze sąsiadujące z zborem założenie
dworsko-folwarczne, dawna własność Kwileckich. Zarówno podwórze
folwarczne jak sam dwór znajdują się w rękach prywatnych. Tablice
na bramie wjazdowej nie zapraszają do środka, a wręcz odwrotnie,
co jest całkowicie zrozumiałe skoro na placu stoją maszyny i
sprzęt rolniczy należące do obecnego właściciela. Zwiedzanie
zakończyłem na krótkim postoju w bramie folwarku. Podjąłem
jeszcze jedną próbę zbliżenia się do dworku od strony parku i
dawnego zboru. Ścieżka prowadząca w kierunku dawnej ziemiańskiej
siedziby otoczona jest slamsami post-pegeerowskich chlewików i szop
na opał należących zapewne do obecnych mieszkańców. Poczułem
się w tym otoczeniu jak niepożądany gość i również zawróciłem.
Muszę dodać że nigdzie nie widziałem żadnej żywej duszy, nawet
jakiegoś marnego kundla.
XIX- wieczny kamienny słup milowy z Kamionnej.
Zawróciłem i ruszyłem w dalszą drogę. W Pniewach już na mnie czeka mój „towarzysz podróży”. Teraz zmieniamy kierunek jazdy kierując się na Chrzypsko. W duchu już się pożegnałem z kolegą oczekując że ponownie zobaczymy się w Sierakowie. I tu się pomyliłem, czekał przed Golgotą w Białokoszycach. Miejsce cokolwiek dziwne na budowę miejsc kultu, ale nigdzie nie znalazłem informacji co zainspirowało jego twórców. Obiekt wznoszony z wielkiej ilości głazów wygląda na będący jeszcze w trakcie budowy.

Białokoszyce - Golgota.
Kolejna miejscowość – Białokosz. O pałacu w Białokoszu, a właściwie hotelu i restauracji informuje jeszcze przed Pniewami przydrożny baner. Pałacyk zbudowano w początku XX wieku. Do lat siedemdziesiątych obok stał starszy XIX-wieczny dwór wykorzystywany jako oficyna. Niestety został rozebrany z względu na swój stan techniczny.

Białokosz- pałacyk (obecnie restauracja i hotel).
Zza kolejnego zakrętu wyłania się wspaniały widok na Jezioro Chrzypskie. W Łężeczkach zbudowano parking i punkt widokowy pozwalający na spokojne kontemplowanie krajobrazu. Ponieważ jestem w tej okolicy pierwszy raz nie wiedziałem że w Chrzypsku można zobaczyć kolejną siedzibę ziemiańską i jeden z ostatnich kościołów w Wielkopolsce które były wznoszone w stylu gotyckim. Miałem również pomysły na jakieś niewielkie zboczenie z trasy, niestety jeżeli chodzi o marszrutę to reżim narzucił mój towarzysz po raz kolejny znikając mi z oczu. Ponownie zobaczyłem go w Sierakowie.

Łężeczki - Jezioro Chrzypskie.
Sieraków – urocze miasteczko, nieco mniejsze od Skwierzyny, ale dla mnie patrzącego świeżym okiem i nie dostrzegającego ewentualnych minusów o wiele od niej piękniejsze. Trochę czasu spędziliśmy wałęsając się główną ulicą miasteczka. Przed przekroczeniem Warty wypadało jeszcze zboczyć pod zamek Opalińskich i do stadniny.

Kościół w Sierakowie.

Zamek Opalińskich.
Zamek nie miał szczęścia przetrwać do czasów współczesnych. Świetna siedziba magnackiego rodu zaczęła podupadać w 1695 r. po śmierci Jana Karola ostatniego męskiego przedstawiciela sierakowskiej linii Opalińskich. Dobra odziedziczyła jego córka Katarzyna, żona króla Stanisława Leszczyńskiego. Kolejną dziedziczką została ich córka Maria, żona Ludwika XV króla Francji. W 1749 r dobra i zamek odkupił saski hrabia von Brühl, pierwszy minister króla Augusta III. Ponieważ kolejni właściciele nie mieszkali na miejscu budowla niszczała, aż pod koniec XVIII wieku dokonano rozbiórki północnego skrzydła zamku. Dzieła zniszczenia dopełnił wielki pożar miasta w 1817 r. W roku 1829 folwark sierakowski odkupił król pruski zakładając w nim stadninę, spalone resztki zamku rozebrano a odzyskany materiał wykorzystano rozbudowując zabudowania stadniny. Z południowego skrzydła zamku zachowały się jedynie piwnice i część parteru zamienione w lodownię. To co obecnie widzimy jest jedynie restytucją południowego skrzydła zamku powstałą przez nadbudowę istniejących piwnic i nakrycie stromym dachem krytym dachówką.
Na koniec krótka wizyta na dziedzińcu stadniny. Ponieważ XIX-wieczne armie opierały się na trakcji końskiej, dla ich wartości bojowej bardzo istotne było utrzymywanie odpowiedniej ilości i jakości tych czworonogów. W roku 1828 władze pruskie uznały Sieraków za miejsce najodpowiedniejsze do założenia stada reproduktorów. Na bazie dawnych koszar zamkowych i folwarku powstały obiekty gospodarcze stadniny. Dyrekcja zajmowała okazały nowo zbudowany w tym celu pałac leżący przy jednym z boków dziedzińca. Na środku dziedzińca rosną cztery pomnikowe dęby kryjące w swoim cieniu płytę wystawową i kamienie z wyrytymi imionami koni. Kamienie są pamiątką po zwycięzcach w próbach wyścigowych z końmi bliźniaczej stadniny w Gnieźnie.

Sieraków - stadnina.

"Pałac" - siedziba dyrekcji stadniny.

Dziedziniec stadniny z pomnikowymi dębami.
W
Sierakowie przekraczamy Wartę i zaczynamy powrót do domu. A swojego
kolegę kolejny raz zobaczyłem dopiero po 50 km na moście w
Skwierzynie.
"Pałac" - siedziba dyrekcji stadniny.

Dziedziniec stadniny z pomnikowymi dębami.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
138.84 km (4.00 km teren), czas: 07:52 h, avg:17.65 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W pszczewskie lasy, po raz kolejny.
Piątek, 2 czerwca 2017 | dodano: 03.06.2017Kategoria gm. Pszczew
Nie dawał mi spokoju ten św. Hubert którego ominąłem dwa dni temu, zatem przy najbliższej okazji wybrałem się w pszczewskie lasy. Dziś trochę inny wariant trasy, starałem się unikać bardziej piaszczystych odcinków. Tak całkowicie do końca ta sztuka się nie udała. Na odcinku Kalsko- Kuligowo wpadłem w sypkie piaski z jakimś twardym podłożem, samochody jeździły po tym bez problemu, dla rowerów okazało się za grząskie.
Zajrzałem nad jezioro Głęboczek. Kieruje do niego tablica przymocowana na przydrożnym drzewie. Słyszałem że przez Głęboczek przepływa jakaś struga odprowadzająca część nadmiaru wód z jeziora Lubikowskiego. Lubikowskie ma więc dwa odpływy; z których jeden wpada do Warty na wysokości Krasnego Dłuska zaś drugi do Obry pod Kuligowem. W ostatecznym rozrachunku po przepłynięciu ok 50 km też trafi do Warty ale kilka kilometrów niżej.
Tym razem na Huberta natrafiłem bez problemów. Natomiast droga wskazywana przez drogowskaz za jego plecami okazała się drogą do Kuligowa a nie Stołunia, jednak po pewnych doraźnych korektach dotarłem również do Stołunia. Dalsza jazda do Zielomyśla również po drogach żwirowych. Powrót do Skwierzyny szosą krajową nr 24 z TIR-ami na plecach.

Jezioro Głęboczek.

Kuligowo - skromna chałupka.

Kuligowo - monument wystawiony w latach 20-tych ubiegłego wieku ku pamięci mieszkańców Kuligowa i Marianowa poległych na frontach I wojny światowej. Kilka nazwisk i imion ewidentnie polskich.

Pszczewski św. Hubert.

Kuligowo - skromna chałupka.

Kuligowo - monument wystawiony w latach 20-tych ubiegłego wieku ku pamięci mieszkańców Kuligowa i Marianowa poległych na frontach I wojny światowej. Kilka nazwisk i imion ewidentnie polskich.

Pszczewski św. Hubert.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
70.23 km (32.00 km teren), czas: 04:07 h, avg:17.06 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przez pszczewskie lasy
Środa, 31 maja 2017 | dodano: 31.05.2017
Dzisiejszy wyjazd nie miał żadnych celów turystycznych, wyjechałem żeby pojeździć i przy okazji sprawdzić jeden z szlaków wyznaczonych przez lasy zamknięte w trójkącie Pszczew - Policko - Stołuń.
Zamierzałem dotrzeć do figury św. Huberta pod Pszczewem, stamtąd drogowskaz kieruje w leśną drogę do Stołunia i Szarcza. I własnie ten odcinek chciałem spenetrować. Zasadniczo trzymałem się tego planu, tylko trochę nieoczekiwanie zamiast pod Hubertem wylądowałem na szosie pod Stołuniem. W błąd wprowadziła mnie nowa droga której się tu nie spodziewałem, a właściwie zapomniałem że już kiedyś o niej czytałem na "Blogu leśniczego" ". Teraz mam niemal stuprocentową pewność że lasy przez które przejechałem stanowią gospodarstwo autora tego blogu.
Dziś zdjęć nie będzie, mogę jedynie przedstawić swój ślad na mapie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
58.22 km (29.00 km teren), czas: 03:22 h, avg:17.29 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Deszczno
Czwartek, 25 maja 2017 | dodano: 25.05.2017
Miały być Lubniewice, wyszło Deszczno. A droga do Lubniewic przez las nadal czeka na odkrycie :)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
54.48 km (24.00 km teren), czas: 03:11 h, avg:17.11 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Na Górę Bukowiec
Wtorek, 23 maja 2017 | dodano: 23.05.2017Kategoria pow. sulęciński
Z powodu chronicznego braku czasu bardziej rozbudowane wpisy zostawiam do uzupełnienia jak będę bardziej wolny.

Wjechałem na sam szczyt :).

Jeszcze jeden rzut oka na szczyt Bukowca.

Bledzew - w ubiegłym roku byłem chyba świadkiem budowy tej kolejki w Chycinie.

To też forma recyklingu zużytych opon :)
Rower:Kross
Dane wycieczki:
73.10 km (19.00 km teren), czas: 04:26 h, avg:16.49 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Spacerowo przez bledzewskie lasy
Niedziela, 21 maja 2017 | dodano: 21.05.2017
Niedziela - a więc tradycyjny niedzielny rodzinny spacer rowerowy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
32.83 km (16.00 km teren), czas: 02:23 h, avg:13.77 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Strugą Jeziorną
Sobota, 20 maja 2017 | dodano: 20.05.2017Kategoria gm. Miedzyrzecz, MRU
Plany na sobotę były o wiele ambitniejsze. Rano przed wyjazdem w okolice Sierakowa powstrzymała mnie wątpliwa pogoda, nie chciałem ryzykować jazdy w deszczu. Kiedy około południa sytuacja wyjaśniła się na tyle że zdecydowałem się na wyjazd, Sieraków pozostawał już poza zasięgiem. Pomyślałem o Lubrzy, w sobotę miała tam się odbyć jakaś impreza cywilno-militarna przeprowadzona pod patronatem honorowym MON-u. Ostatecznie jazdę w kierunku Lubrzy przerwałem za Zarzyniem, na wysokości jeziora Paklicko Małe.
Drogą gruntową przedostałem się w pobliże Wysokiej i zawróciłem czerwonym szlakiem w kierunku Kęszycy Leśnej. Po drodze natknąłem się na jeden z schronów strzegących głównego wjazdu do podziemi MRU, następnie natrafiłem na nasypy kulochwytów dawnej strzelnicy kęszyckiego garnizonu. Niebieskim szlakiem dotarłem nad jezioro Krzewie, szlak porzuciłem w pobliżu tylnej bramy dawnych koszar. Dalszą jazdę kontynuowałem brzegiem Jeziora Kęszyckiego żółtym szlakiem pieszym.
Jezioro jest sztucznym zbiornikiem powstałym przez spiętrzenie wód Strugi Jeziornej, spiętrzona woda zalała dolinkę rzeczki i połączyła w jeden większy akwen dwa niewielkie, dotychczas oddzielne oczka. Tama została wzniesiona równolegle z budową koszar Regenwurmlager (Obóz Dżdżownic), obecna Kęszyca. Jezioro stało się ważnym elementem zapór hydrotechnicznych osłaniających bunkry MRU. W czasie drugiej wojny w koszarach stacjonowali Belgowie z Legionu Walońskiego walczącego z Rosjanami na froncie wschodnim i Hindusi walczący u boku Hitlera z Anglikami. Wśród miejscowych krążyły legendy o zatopionych w jeziorze pod koniec wojny skarbach. Zostały one ostatecznie rozwiane przez płetwonurków czyszczących dno zbiornika. Na dnie znaleźli jedynie kilka rowerów i parę aparatów służących do destylacji bimbru. Szlak żółty doprowadził mnie do szosy Międzyrzecz-Sulęcin.
Pomimo znaków informujących o zamkniętej drodze ruszyłem do mostu obrotowego w Kursku Dąbiu. Dziury w moście wyjaśniły przyczynę zamknięcia drogi. Po drugiej stronie skusiła mnie gładka droga szutrowa pnąca się w górę zbocza doliny. Zupełnie przypadkowo natknąłem się na jeden z schronów Grupy Warownej Nethelbock. Schrony tej GW położone w trudno dostępnym terenie, w głębi lasu są jednymi z najbardziej tajemniczych i rzadko odwiedzanych obiektów MRU.
Teraz pozostało jedynie wrócić do domu.

Pałacyk w Nowej Wsi.

Templewo - budynek po dworski.

Okolice Kęszycy - niemiecki schron bojowy Pz.W.772 strzegący głównego wjazdu do podziemi MRU.

Okolice Kęszycy - zachowane kulochwyty po dawnej strzelnicy garnizonowej.

Jezioro Krzaczaste.

Kęszyca - niezagospodarowany budynek po radzieckim klubie oficerskim.

Uliczka w Kęszycy.

Jezioro Kęszyckie.

Jeden z schronów GW Nethelbeck.

Wiadukt w Kursku-Dąbiu.

Napisy na ścianie wiaduktu pochodzące z okresu budowy obiektów pobliskiej GW Schill.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
82.39 km (29.00 km teren), czas: 05:31 h, avg:14.93 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Żubrowski Wąwóz
Piątek, 19 maja 2017 | dodano: 20.05.2017Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice
Dzisiejsza wycieczka jest kontynuacją wczorajszej. Wyjechałem bowiem w ten sam rejon lecz krążyłem innymi ścieżkami.
Do Uroczyska Lubniewsko dotarłem trasą przez Rogi, wzdłuż dawnego torowiska. W Rogach po raz n-ty zajechałem przed pałac von Waldowów, liczyłem że może natknę się na uchyloną furtkę żeby zajrzeć na pałacowy podjazd. Nic z tego, teren pałacowy powoli zamienia się w fortecę. Od strony osady wznosi się 3-metrowy, nowy mur z cegły klinkierowej, zaś sama brama zabudowana jest jeszcze wyższym ogrodzeniem z blachy falistej. Spróbowałem przejechać się wzdłuż płotu i bingo, dalej jest tylko płot z siatki i przez gałęzie widać fasadę budowli. Liczyłem jeszcze na widok z przeciwległego brzegu jeziorka, niestety jest teren prywatny, ogrodzony i strzeżony przez dwa psy wielkości sporych cielaków.
Jarnatów dziś mnie nie interesuje, przejeżdżam przez wioskę tranzytem do Sobieraja i dalej nad brzeg Jeziora Lubniewsko. Dziś zajeżdżam pod Wąwóz Żubrowski od strony doliny Czerwonego Potoku. Dnem jaru prowadzi pieszy szlak turystyczny i właśnie z niego chciałem skorzystać żeby obejrzeć wąwóz z innej perspektywy. Z pewną nostalgią muszę wspomnieć że podobne rozpadliny w krainie mojego dzieciństwa występują dosyć często i są tam nazywane „paryjami”. Zdjęcia nie oddają nieco dziwnego wrażenia jakie dla człowieka nawykłego do otwartych przestrzeni sprawia spacer w wąskiej szczelinie wyżłobionej w zboczu przez spływające wody .
Po wydostaniu się z uroczyska przejechałem żółtym szlakiem do Kolonii Glisno i dalej do samego Glisna. W Gliśnie znalazłem się na tyłach pałacowego parku. Skorzystałem z okazji żeby przejechać pod malowniczymi ruinami zamykającymi widok z pałacowego tarasu na rozległą polanę. Niektóre źródła mówią że są to ruiny mauzoleum rodu von Marwitz. Osobiście mam wrażenie że zostały zbudowane celowo jako element widokowy parku. Nie pozostawiają za to wątpliwości ruiny w przebiegającym nieopodal wąwozie, są to resztki grobowca-mauzoleum rodu von Wartenbergów.
Opuszczając gliśnieński park kończę wycieczkową część dzisiejszego wyjazdu, a zaczynam mozolny powrót do domu.

Pałacyk w Rogach, widok zza płota.

Gdzieś pod Jarnatowem. Wiadukt, niepotrzebny od ponad 70 lat.

Jarnatów- aleja dębów, droga do Rogów.

W Wąwozie Żubrowskim.

Widok z dna Wąwozu Żubrowskiego.

Park przy pałacu w Gliśnie - malownicze ruiny, podobno było to mauzoleum rodu von Marwitz.

Mauzoleum rodu von Wartenbergów.

Pałac w Gliśnie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
77.64 km (21.00 km teren), czas: 05:08 h, avg:15.12 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Uroczysko Lubniewsko
Środa, 17 maja 2017 | dodano: 17.05.2017Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice
Szlaki wokół jeziora Lubniewsko to chyba jedna z moich pierwszych wycieczek odkąd przestałem traktować rower wyłącznie jako środek służący do przemieszczania się po najbliższej okolicy, i pod ich urokiem pozostaję do dziś. Szkoda tylko że chcąc pojeździć po tamtejszych pagórkach i wąwozach muszę tam dotrzeć i stamtąd wrócić, co w sumie zajmuje ponad dwie godziny jazdy. W zwykłe popołudnie na uroczysko zostaje raptem niewiele więcej jak kolejne dwie.
Na dzisiejszej wycieczce wystąpiłem w roli przewodnika, zabrałem z sobą amatora rowerowej turystyki który nigdy tamtędy nie jechał. Poprowadziła ona najzwyklejszym szlakiem wokół jeziora z przejazdem doliną Czerwonego Potoku aż do mostu kolejowego i nasypem po starym szlaku kolejowym do Glisna. Droga łatwa i przyjemna chociaż mój towarzysz trochę narzekał że nie zapisywał się na kolarstwo górskie. Oczywiście to zwykłe malkontenctwo, przecież tamte pagórki to tylko miniatura prawdziwych gór. Dawno nie wjeżdżałem na szlak od strony zachodniej, więc nie obyło się bez niespodzianek. Zupełnie niespodziewanie dla samego siebie znalazłem się na polanie pod Żubrowem. Polana ta jest zapewne znana większości uczestników zlotów cyklistów w Sulęcinie, to tam ma miejsce piknikowa część imprezy. Dzięki temu przejechałem wzdłuż Wąwozu Żubrowskiego od samej góry aż na dno doliny Czerwonego Potoku. Poniżej kilka zdjęć i mapka wyjazdu.

Uroczysko Lubniewsko - Wąwóz Żubrowski, 700-metrowy jar o stromych niemal pionowych zboczach i głębokości dochodzącej do 30 m.

Uroczysko Lubniewsko - podmokła dolina dolnego biegu Czerwonego Potoku.

Uroczysko Lubniewsko.

Uroczysko Lubniewsko - wąwóz w górnym biegu Czerwonego Potoku.

Uroczysko Lubniewsko - most kolejowy nad Czerwonym Potokiem.

Uroczysko Lubniewsko - szlak do Sulęcina.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
72.84 km (16.00 km teren), czas: 04:17 h, avg:17.01 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

