blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76902 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Reminiscencja czwartkowego pomnika wilka

Sobota, 9 lipca 2016 | dodano: 09.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz

     Wbrew swoim wcześniejszym oczekiwaniom miałem dziś wolne popołudnie, można wyskoczyć na kilka godzin poza Skwierzynę. Po czwartkowym wyjeździe do pomnika wilka miałem ochotę powtórzyć tamtą trasę ale tym razem niejako pod włos, byłaby to wycieczka skrojona akurat na czas który mam do dyspozycji . 
     Do Żółwina wszystko szło zgodnie z planem, później niezupełnie, ale z obydwu pomyłek jestem zadowolony. Odkryłem nowe drogi z których może kiedyś będę jeszcze korzystał. Zatem po kolei, otóż kiedyś w Żółwinie wypatrzyłem drogowskaz do Policka, ale droga w którą on kieruje nie wyglądała zachęcająco. Dziś byłem sam, bez malkontentów, zaryzykowałem i liczyłem że wyjadę w Policku. Droga okazała się całkiem przyzwoita tylko nieoczekiwanie dla samego siebie znalazłem się w Bobowicku. Błąd w nawigacji został popełniony na rozjeździe tuż za Żółwinem gdzie wybrałem drogę bardziej uczęszczaną.




W Żółwinie

    Prawem serii kolejny błąd zrobiłem z marszu. Jeszcze przed skrzyżowaniem w Bobowicku myślałem o prawidłowej drodze, ale na skrzyżowaniu zamiast do Trzciela odruchowo skręciłem w kierunku Pszczewa i natychmiast zapomniałem o sprawie. Coś mi wprawdzie nie pasowało widokowo, ale złożyłem to na karb nietypowego kierunku z którego przyjechałem.  Analogicznie jak w czwartek wykonałem zwrot w prawo w leśne drogi pożarowe, a po paru kilometrach wyjeżdżając z lasu zobaczyłem osadę Janowice której się tu nie spodziewałem. Ze zdumienia dostałem oczu wielkości spodków. O samej wiosce wiedziałem tylko tyle że jest w tamtym rejonie, ale nie mogłem jej umiejscowić w stosunku do znanych mi miejscowości.  Na domiar złego dziś wybrałem się bez map więc dalsza jazda odbyła się na tzw. czuja. W znanej sobie przestrzeni odnalazłem się dopiero po kilku kilometrach w Karolewie.
    Z Karolewa niebieskim szlakiem dotarłem do parkingu przed Skokami. Szlak jest poprowadzony niedawno zbudowaną leśną drogą o świetnej nawierzchni szutrowej. Częściowo pokrywa się z trasą którą miałem w dzisiejszych planach, czyli można powiedzieć że wróciłem do normalności. Z parkingu o którym wspomniałem na początku akapitu najłatwiej i najwygodniej jest dotrzeć do pomnika wilka. Droga do niego jest nieźle oznakowana.




W Skokach




Gdzieś nad bezimiennym ciekiem wypływającym z Jeziora Bukowieckiego w kierunku Międzyrzecza. Oficjalnym i głównym odpływem jest Paklica.

  W Skokach od dawna ciekawił mnie węzeł szlaków przed mostem i odchodzące od niego drogi. Dziś czas pozwalał tylko na najkrótszą opcję. Wybrałem ok 9 km. niebieski szlak do Nietoperka i stamtąd powrót szosą do Skwierzyny. 


Rower: Dane wycieczki: 72.32 km (28.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Coby nie zgnuśnieć

Piątek, 8 lipca 2016 | dodano: 08.07.2016

     Zanosi się na to że w nadchodzący weekend z różnych niezależnych ode mnie powodów będę zmuszony trzymać się w pobliżu domu więc żeby całkowicie nie zgnuśnieć trzeba będzie pokręcić się po najbliższej okolicy.
     Dziś po pracy zrobiłem mały wypadzik na jagody do wypatrzonego w ubiegłym roku jagodnika. Tegoroczny strzał był w ciemno ale efekt zupełnie przyzwoity. Potem zostałem wysłany do "Biedronki" po jakieś brakujące produkty, a codzienne zwykłe trzy kilometry rozciągnęły się w dziesięć. Jeszcze przed powrotem miałem rozmowę telefoniczną z zniecierpliwioną małżonką podejrzewającą że przy okazji zakupów opuściłem teren gminy. Gminy nie opuściłem, ale wystarczyłoby się wybrać do Wiejc należących również do naszej gminy a odległych o 20 km w linii prostej i można zniknąć z domu na parę godzin nie opuszczając jej terenu. Tym razem przejechałem tylko trasę nordic poprowadzoną wśród łąk i pól nad Wartą.


Rower: Dane wycieczki: 24.13 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Do pomnika wilka

Czwartek, 7 lipca 2016 | dodano: 07.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz

     Na dzisiejszy wyjazd namówił mnie Adam Cz. Decyzja o tym dokąd pojedziemy zapadła już w trakcie jazdy. Wypadło na stojący w lesie kilka kilometrów za Międzyrzeczem pomnik wilka. 
    Okolice Międzyrzecza zawsze były mocno zalesione. Gdy u schyłku średniowiecza rozpoczęto na masową skalę wyrąb lasów, nastąpił spadek pogłowia zwierzyny płowej, głównego pokarmu wilczych watah. Przymierające głodem wilki zabrały się wówczas za zwierzęta domowe, szczególnie za owce i bydło. W obronie inwentarza zaczęto je bezlitośnie tępić. Osiemnastego lipca 1852 r. w lasach międzyrzeckich zastrzelono ostatniego wilka który przywędrował w te okolice z Wielkopolski. W wielkiej obławie zorganizowanej przez myśliwych i chłopów z Bukowca, Wyszanowa i Bobowicka padł z ręki Johana Ungera z Lusowa pod Poznaniem. Ok. 6 km na południowy wschód od Międzyrzecza w miejscu gdzie został upolowany, postawiono obelisk z kamieni w kształcie wysokiej na 3 m piramidy. Na jednej ze ścian bocznych umieszczono tablicę z wyrytym wierszowanym napisem w języku niemieckim. Podczas przeprowadzonego kilka lat temu remontu do niemieckiego dołączono napis polski będący dosyć swobodnym tłumaczeniem oryginału
 "Tu zakończył Kompan życie,
który owiec zżera płód
Johan Unger należycie
Zaspokoił jego głód".
      Do pomnika dotarliśmy tradycyjną trasą przez Międzyrzecz. Powrót czerwonym i zielonym szlakiem do Bobowicka, a stamtąd przez Żółwin do Kalska i Rokitna. Z Rokitna czerwonym szlakiem do Chełmska.
    W lasach pod Bobowickiem zaskakują znakomicie utrzymane leśne drogi, jazda po nich jest samą przyjemnością. Od czasu mojego ostatniego pobytu w tych lasach (kilkanaście miesięcy temu) na węzłowych rozjazdach szlaków pojawiły się tabliczki kierunkowe. Zabłądzenie stało się tam praktycznie niemożliwe. Zaszły zmiany na plus.


Rzeczony pomnik wilka


Tablice kierunkowe szlaków


Rower: Dane wycieczki: 63.32 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Wokół Deszczna

Środa, 6 lipca 2016 | dodano: 06.07.2016

  Po pracy zafundowałem sobie przejazd do Zemska, a ponieważ wydawało się że pogoda ulega stabilizacji ruszyłem w drogę wokół Deszczna przez wioski skupione przy trasie DK 22.  Pogoda wprawdzie się ustabilizowała, ale stabilizacja oznaczała również że przez większość drogi dmuchało  jak na kieleckim dworcu. Miałem wrażenie że w którąkolwiek stronę by się nie obrócić zawsze wiatr był w oczy biednemu cykliście.
 Tym razem przejechałem przez Łagodzin, w ten sposób w gminie Deszczno została mi tylko jedna miejscowość w której nigdy prawdopodobnie nie byłem, mianowicie Ulim. Szczerze mówiąc wszystkie te wioski założone na osuszonych nadwarciańskich bagnach w XVIII w. są do siebie bliźniaczo podobne więc trudno zapamiętać gdzie się już było, a gdzie jeszcze nie :).


Kościół w Łagodzinie (początek XX w.)


Zespół szkół w Deszcznie.


Kolejny gigant z stacji paliw w Deszcznie.


Rower: Dane wycieczki: 76.66 km (3.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Punkt zwrotny - Bobowicko

Wtorek, 5 lipca 2016 | dodano: 05.07.2016Kategoria gm. Miedzyrzecz

   Była to typowa jazda donikąd której punkt zwrotny (od zwrotu w tył) miał miejsce w Bobowicku.
  Na przejażdżkę wybrałem się z Adamem Cz. Wyjazd trasą do Międzyrzecza przez Rokitno. Droga jest dalsza od standardowej o jakieś 6 km., ale znacznie ciekawsza widokowo. Szczególnie sielankowa jest na odcinku kilku kilometrów tuż za Kalskiem z łąkami i polami poprzetykanymi małymi zagajnikami i kępami drzew. Dziś do tej sielanki nie dotarliśmy za sprawą zwrotu w lewo. Zwrot w lewo oznaczał żwirową drogę z Kalska do Kuligowa. Z Kuligowa ruszamy szosą do Międzyrzecza. Liczyłem na to że Adam da się przed powrotem namówić na Kuźnik i zahaczymy o Jezioro Bukowieckie, tymczasem to on mnie namówił na jazdę drogą dla rowerów do Bobowicka.


Martwe sosny - pomniki przyrody za szpitalnym płotem w Międzyrzeczu-Obrzycach

  Pierwsze krople deszczu spadły w Bobowicku. Tamtejsi mieszkańcy twierdzą że jak chmura nadciąga od strony jeziora to deszcz rozchodzi się po kościach. Ten też miał się tak rozejść, i z taką nadzieją ruszyliśmy w drogę powrotną.  Może prognozy tubylców są prawidłowe, ale chyba tylko dla Bobowicka, niestety w Międzyrzeczu padało nadal, w Popowie przed krótkotrwałą ulewą schroniliśmy się w wiacie przystankowej, a w momencie kiedy zamykałem za sobą drzwi domu w Skwierzynie spadł kolejny rzęsisty deszcz. To że udało się wrócić z w miarę suchą skórą zawdzięczamy pelerynom, wiatom, a przede wszystkim szczęśliwemu zrządzeniu losu.


Rower: Dane wycieczki: 53.90 km (11.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Dla relaksu

Poniedziałek, 4 lipca 2016 | dodano: 04.07.2016

 Z powodów rodzinnych weekend spędziłem w Poznaniu. Oczywiście rower został w Skwierzynie. Dziś znalazłem tylko chwilę czasu aby zaokrąglić wynik z minionego półrocza.  


Rower: Dane wycieczki: 14.32 km (1.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Dziś bez tytułu

Czwartek, 30 czerwca 2016 | dodano: 30.06.2016

   Skwierzyńskie wodociągi już cały tydzień walczą z bakterią e.coli. Wszystkie objawy wskazują na to że bakteria dziś przeszła do wzmożonego ataku.  I właśnie ta obrona przed bakterią trafiła mnie rykoszetem. 
  Umówiłem się z Adamem Cz. że po pracy szybko załatwiamy codzienne obowiązki i jedziemy pod Wyszanów do pomnika wilka. Wracając do domu natknąłem się na strażaków z OSP rozwieszających ogłoszenia o zaostrzeniu reżimu sanitarnego. W skrócie treść ogłoszenia sprowadzała się do informacji że wodą z naszych wodociągów można jedynie spłukiwać g...na. Zdobycie dostatecznej ilości płynu zajęło mi czas do osiemnastej, a na koniec w tej samej sprawie zostałem na kilkanaście minut ściągnięty do pracy. Ponadto dziś mecz z Portugalią. Zabrakło czasu na Wyszanów. Wystarczyło tylko na rundę przez Międzyrzecz i Rokitno. Indywidualnie przejechałem się jeszcze po głębokim zapleczu Skwierzyny. Byłem w okolicy portu.


W Kalsku

   W czasach gdy Warta była jeszcze uczęszczaną drogą wodną w Skwierzynie istniał port rzeczny. Spełniał on również rolę portu zimowego na czas gdy rzeka była skuta lodem. Dziś port jest przykładem tego jak miasto odwróciło się od rzeki. Nie istnieje już nic z dawnej infrastruktury portowej, wejście do basenu portowego zamulone, bocznica kolejowa dawno zlikwidowana, nie prowadzi tam żadna droga, a ulica Portowa kończy się na płocie tartaku. Jedyne co tam straszy to betonowy szkielet dawnego elewatora zbożowego. Przyroda zabiera to co człowiekowi jest zbędne i tego nie da się odwrócić, ale jednak szkoda że nie wpłynie już tu żaden statek, jacht czy barka.






Dawny port rzeczny w Skwierzynie


Rower: Dane wycieczki: 50.86 km (6.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

To sobie k...a pojeździłem (podczas ulewy)

Środa, 29 czerwca 2016 | dodano: 29.06.2016

  Po dzisiejszej przejażdżce przyszedł mi na myśl monolog muchy z "Filmu że mucha nie siada". Jest to coś w stylu " to se ku*wa polatałam usz... .jak zwykle ku*wa...". Wieczorem, kiedy się wydawało że spadł już dzisiejszy limit wody i wyszło słoneczko namówiłem Adama Cz. na maleńki rajdzik po okolicy. Tuż przed Popowem gwałtownie zwiększyła się wilgotność, powiedziałbym nawet że był to proces lawinowy do tego stopnia że kanalizacja burzowa w okolicy wiaty przystankowej nie nadążała z odbiorem wody. Kolejne zmiany następowały szybciej niż w kalejdoskopie. Jeszcze przed Zemskiem wyszło słoneczko i nawet pokazała się tęcza ale dwa kilometry dalej spadła kolejna, mniejsza porcja deszczu. Kilka kilometrów i jeszcze jedna poprawka. 
 Już po deszczu wypuściliśmy się w kierunku Gorzowa aby w Trzebiszewie zboczyć do Rakowa i wrócić do Skwierzyny.
 Oto seria zdjęć z rejonu Rakowa. Rakowo jest zlokalizowane w dziwnej okolicy, niby w bezpośrednim sąsiedztwie Skwierzyny i Trzebiszewa a na odludziu. Otoczone z trzech stron bagnami a od czwartej wałem przeciwpowodziowym. Przy każdej większej wodzie na Warcie następuje cofka na Obrze i droga do Rakowa znajduje się pod wodą. Natomiast do samej osady woda nigdy nie wchodzi. Można wtedy tam dotrzeć tylko wałem lub od strony Trzebiszewa. W osadzie są dwa kilkurodzinne bloki popegeerowskie i kilka domków, razem pewnie ok 10 rodzin oraz ogrodzone wysokim szczelnym ogrodzeniem obiekty inwentarskie w których coś tam jest hodowane. Kilka lat temu były to gęsi, dziś nie mam pojęcia.












Rower: Dane wycieczki: 42.07 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

W lasach za Trzebiszewem

Wtorek, 28 czerwca 2016 | dodano: 28.06.2016

   Dokądkolwiek by nie wyjechać z Skwierzyny to nie da się uniknąć lasu, a własnie lasu chciałem dziś uniknąć. Stąd mój pierwotny zamiar wyjazdu w pola i łąki rozciągające się nad Wartą w kierunku Rakowa i Trzebiszewa. Chciałem dotrzeć do Borku, tam zawrócić na południe, a na kolejnych skrzyżowaniach kierunek miał być wybierany losowo. Zrealizowałem dwa punkty tego programu; wyjechałem w kierunku Rakowa, a nawet dotarłem do pierwszych domów w Trzebiszewie (nomen omen na ulicy Rakowieckiej) i tam płynnie przeszedłem do punktu trzeciego z pominięciem drugiego. 




Dolina Warty w rejonie Trzebiszewa i Rakowa


"Krwiożerczy" Barszcz Sosnowskiego. Rower postawiłem dla zobrazowania wielkości tego ziółka

  Zatem okrążyłem Trzebiszewo i zagłębiłem się w lasy nad drogą szybkiego ruchu. S-kę przekroczyłem gdzieś przed Brzozowcem, wkrótce skusiłem się na przejazd drogą pożarową nr... zapomniałem. Potem były jeszcze jakieś inne kolejne drogi, aż natknąłem się na czerwony szlak rowerowy. Kierunek szlaku z grubsza odpowiadał mojemu więc powodowany ciekawością pojechałem za znakami. Tablica "Użytek ekologiczny nad Glinikiem" wszystko wyjaśnia i przypomina, przecież czerwony szlak prowadzi dookoła jeziora i jeździłem tędy już wiele razy chociaż zawsze zajeżdżałem od innej strony. Nie chce mi się zawracać, jadę dalej. Pojawia się znajomy nr drogi pożarowej, droga nr 20. Kiedyś już nią jechałem, przecina ona DK 24 i prowadzi dalej w kierunku Osiecka. Ale dziś Osiecka nie będzie, urwałem się z domu na dwie godziny i chyba trochę już przeholowałem. Wracam do domu szosą. Jest super; optymalna temperatura, słoneczko w plecy, umiarkowany ruch i sprawa dziwna, kierowcy się dziś nie spieszą.


Rower: Dane wycieczki: 40.39 km (26.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Za Obrę

Poniedziałek, 27 czerwca 2016 | dodano: 27.06.2016

 Wyjazd do lasów za Obrą w celach bardzo praktycznych, otóż miałem tam sprawdzić jak mają się sprawy z jagodami. Sprawdziłem. Jagody są, ale kolokwialnie mówiąc d...y nie urywa, w tamtych rejonach klęski urodzaju raczej nie będzie. Przy okazji przejechałem się po swojej trasie zarezerwowanej na weekendy.

Rower: Dane wycieczki: 30.90 km (17.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)