blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76866 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Przedwieczorna przejażdżka ...09

Piątek, 21 października 2016 | dodano: 21.10.2016

     Kolejna wycieczka z serii przedwieczornych wypraw po najbliższej okolicy. Spora część jazdy szutrowymi drogami gminnymi w okolicy Przytocznej. Trasa prowadziła przez Krasne Dłusko-Nową Niedrzwicę - Przytoczną - Rokitno - Twierdzielewo - Chełmsko.


   Przejeżdżając obok skwierzyńskiego ratusza na miejscu nowiutkiej fontanny zauważyłem sporą dziurę w płycie rynku. Niecałe dwa tygodnie temu nawierzchnia rynku i fontanna były uroczyście oddane do użytku po niedawnym remoncie. Misa tej fontanny nie wyróżniała się specjalnie na tle pozostałej nawierzchni, ot lekkie zagłębienie do którego spływała tryskająca woda. Dziś do fontanny podobno wjechał widlak-ładowarka. Oczywiście ładowarki normalnie pod ratusz nie podjeżdżają codziennie. Ten miał tam coś do zrobienia, nikt jednak chłopaka nie uprzedził że pod misą fontanny jest pusta przestrzeń z jej bebechami a zakrywające ją płyty przewidziane są najwyżej pod ciężar człowieka a nie ciężkiej maszyny. Wygląda to teraz tak.


Rower: Dane wycieczki: 35.54 km (23.00 km teren), czas: 02:14 h, avg:15.91 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka .. 08

Środa, 19 października 2016 | dodano: 19.10.2016

     Ponieważ od rana padało na żaden wyjazd dziś nie liczyłem. Dopiero wieczorem nieśmiało wyjrzało słoneczko, i te słoneczko skusiło mnie na przetestowanie efektów pracy z wczorajszego popołudnia. Trasa tradycyjna Stary Dworek, Zemsko, Popowo, a testowałem tylne koło które przez jakiś czas będzie musiało mi jeszcze służyć. 
    Po ostatnim wyjeździe zauważyłem dziwne bicie tylnego koła, a bliższe oględziny wykazały że nastąpiło podłużne pęknięcie felgi. Na nowe musiałbym poczekać kilka dni, a ponieważ miałem przednie koło z uszkodzoną piastą postanowiłem spróbowałem wykorzystać dobre elementy z obydwu i stworzyć jedno dobre. Operacja przekładania piasty i szprych się udała, udało się uregulować symetrię, zlikwidować bicia. Dziś założyłem ogumienie i zamontowałem je na rower. Próba jazdy pokazała że na razie nie muszę się spieszyć z zakupem nowego.
   Naprawy tego typu można traktować jedynie jako hobby, bo wobec ceny nowego koła nie maja chyba jakiegoś większego ekonomicznego uzasadnienia.




Rower: Dane wycieczki: 26.72 km (2.00 km teren), czas: 01:39 h, avg:16.19 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka ...07

Poniedziałek, 17 października 2016 | dodano: 18.10.2016

 Kolejna przedwieczorna przejażdżka. Ubogie możliwości urozmaicania tras siłą rzeczy powodują że trzeba jeździć tymi samymi drogami. Dziś dla urozmaicenia pojechałem do Chełmska i następnie drogami technicznymi przy S-3 do Popowa. Dalej jak zwykle Zemsko, Stary Dworek, zmrok i do domu.


Rower: Dane wycieczki: 30.58 km (7.00 km teren), czas: 01:58 h, avg:15.55 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Śladami Radusza

Sobota, 15 października 2016 | dodano: 15.10.2016Kategoria ponad 100 km, pow. międzychodzki


    O wyprawie do Radusza myślałem już przed dwoma laty ale zawsze odkładałem ją na później. Dziś zdecydowałem się na przekroczenie drogi Międzychód-Drezdenko i odwiedzenie tego tajemniczego miejsca. Szkoda tylko że nie zaopatrzyłem się w jakąś sensowną mapę tamtego terenu dlatego polegałem głównie na interaktywnej mapie Międzychodu obejrzanej w internecie i odtwarzanej w pamięci oraz niebieskim szlaku rowerowym. Nie znając terenu i położenia śladów Radusza nadrobiłem sporo kilometrów trzymając się szlaku gdy tymczasem centrum Radusza i większość śladów po nim znajdują się w pobliżu leśniczówki Kamień.
    Wspomniany Radusz był onegdaj olbrzymią i rozległą jak na puszczańskie warunki wsią o rozproszonej zabudowie liczył bowiem około 100 gospodarstw i ponad 600 mieszkańców w większości pochodzenia niemieckiego. Był pierwszą wsią na terenie Puszczy Noteckiej która została założona na prawie olenderskim. Około 1700 r. przybyli tu pierwsi osadnicy pochodzący z Dolnego Śląska. Z biegiem czasu wieś się rozrastała. Utrzymywała się z rolnictwa i pomimo słabych gleb była niezwykle zamożna. Przeciętne gospodarstwa liczyły po ok 80 ha, niektóre przekraczały 100, a zdarzały się nawet do kilkuset ha. W wiosce znajdowały się kościół ewangelicki, szkoła, poczta, kilka karczm, młyny, kuźnia, dwa cmentarze i zbudowana w 1930 r strażnica Straży Granicznej.
   Kiedy po traktacie wersalskim Radusz znalazł się po polskiej stronie granicy część dotychczasowych mieszkańców odmówiła przyjęcia polskiego obywatelstwa i musiała opuścić swoje domy. Ich miejsce zajęli polscy osadnicy, którzy przed wojną zajmowali około 10% zagród. Niemcy stanowili nadal zdecydowana większość mieszkańców, ale obie społeczności żyły obok siebie zgodnie aż do wybuchu wojny.

Radusz - pamiątkowy kamień
Radusz - pamiątkowy kamień ustawiony w 1933 r. podczas pierwszych obchodów Święta Lasu. Wydarzenie to zbiegło się z ukończeniem prac zalesieniowych po wielkiej gradacji strzygoni choinówki która w latach 1923-24 zniszczyła 70% drzewostanu Puszczy Noteckiej.

Radusz - strażnica na wersalskiej granicy
Radusz - strażnica na wersalskiej granicy. Obecnie zostały po niej tylko fundamenty.

Radusz - karczma
Radusz - karczma. 

Radusz - poczta
Radusz - poczta.

    Główną przyczyną zniszczenia wsi była pasja łowiecka dostojników Rzeszy i chęć powiększenia obwodu łowieckiego. Od 1940 okoliczne lasy stały się terenem polowań Artura Greislera- namiestnika Warthegau i Hermana Goeringa i wówczas rozpoczęło się wysiedlanie mieszkańców. Wysiedlano zarówno Niemców jak i Polaków, więc represje wobec ludności polskiej nie odgrywały tu chyba głównej roli. Kilkadziesiąt rodzin polskich zostało wysiedlonych i wywiezionych na roboty do Niemiec, natomiast niemieccy mieszkańcy Radusza otrzymali nowe gospodarstwa w okupowanej Polsce. Część domostw została zniszczona jeszcze w czasie wojny, pozostałe opuszczone sterczały do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku bowiem wysiedleni mieszkańcy nigdy już do Radusza nie powrócili. Kilka ocalałych zabudowań pełni dziś rolę leśniczówek.


Radusz- figurka św. Huberta przed droga zbaczającą do dawnego centrum wioski.

Radusz - jeden z cmentarzy
Radusz - jeden z cmentarzy.

Radusz - historyczne centrum wsi
Radusz - historyczne centrum wsi.

Radusz - gospodarstwo
Radusz - gospodarstwo.

     Radusz zwiedziłem tak gruntownie jak na to pozwalał szlak. Jakimś sposobem ominąłem jedynie leśniczówkę Mokrzec w której działa izba pamięci, możliwe że szlak ją omija. Ciekawość Radusza zaspokoiłem. Dziś wiem że w przyszłości znaczną część tego szlaku można sobie spokojnie podarować i trzeba zaopatrzyć się w jakieś bardziej szczegółowe mapy tamtego terenu. Większość drogi pokonałem zupełnie wygodną drogą szutrową, jednak nie brakło nawierzchni trawiastej i kopnych piachów. Tych ostatnich na szczęście tylko kilkaset metrów.
     W drogę powrotną wybrałem się przez Sowią Górę, Gościm i północnym skrajem Puszczy. Nadłożyłem pewnie co najmniej 20 dodatkowych kilometrów i nie zdążyłem do domu przed opadami, ale zarazem uniknąłem powrotu przez Wiejce które już dziś widziałem lub szosą z Poznania której szczerze nie lubię.




Rower: Dane wycieczki: 121.25 km (27.00 km teren), czas: 07:24 h, avg:16.39 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Koza, opuszczona osada puszczańska.

Piątek, 14 października 2016 | dodano: 15.10.2016Kategoria gm. Skwierzyna

Wcale się dziś nie wybierałem do Kozy, jakoś tak samo wyszło. Piątek, więc wcześniej wróciłem z pracy i myślałem tylko o Krobielewku z przejazdem niebieskim szlakiem przez Puszczę Notecką. Jechało się tak dobrze że przedłużyłem sobie trasę do drogi łączącej Wiejce z Gościmiem. Przebiega ona kilkaset metrów od miejsca gdzie kiedyś była puszczańska wioseczka Koza (niem. Kaza, w latach trzydziestych nazwę zmieniono na Waldluch), więc czemu nie zboczyć.
Koza powstała w XVIII w. na prawie olenderskim. Osadnicy pochodzący spod pobliskiego Międzychodu osiedlili się nad bagnem i jeziorkiem wymienionym w średniowieczu (XV w) przy okazji opisywania granicy wielkopolsko- marchijskiej jako Czegen (od Ziege ? - koza). W mniej więcej dziesięciu gospodarstwach żyło ok. 70 mieszkańców. Po wojnie Koza została niezasiedlona i w dniu dzisiejszym zostały tam tylko ślady domostw, kilka pomnikowych drzew i stary cmentarz. Śladem jeziorka i bagna jest spora łąka z oczkiem pośrodku. W pewnym oddaleniu po przeciwnej stronie jeziorka jest jeszcze jedna łąka przy której został ślad kanału którym był odprowadzany nadmiar wody do oddalonego o jakieś 3 km. Jeziora Łąkie. Gdzieś tu była również przepompownia po której dziś już nie ma żadnego śladu. Dziś najbliższym miejscem gdzie mieszkają ludzie jest oddalona o jakieś 2 km. leśniczówka Leszczyny.
Oczywiście dziś z braku czasu zajrzałem tylko do miejsca gdzie znajdowało się centrum miejscowości i na pobliski cmentarzyk.




Świetnie zachowany kamienny drogowskaz. Dwa wygładzone boki z strzałkamiwskazują drogi do Kozy, Wiejc i Lubiatowa.




Wiejska uliczka z szpalerem drzew i pomnikową lipą na rozstajach.




Cmentarz w Kozie.


Po opuszczeniu Kozy ruszam do Wiejc. W Wiejcach zamarudziłem tylko chwilę dla zdjęć pałacu i zbliżający się zmrok wymusza szybki powrót do domu.




Wiejce. Pałac i rządcówka.


Rower: Dane wycieczki: 60.53 km (35.00 km teren), czas: 03:43 h, avg:16.29 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka ...06

Poniedziałek, 10 października 2016 | dodano: 10.10.2016

  Kolejna przejażdżka z serii tych późno popołudniowych. Tym razem minimum szos, w zamian maksimum terenu. Większość czasu spędziłem w nadwarciańskiej części gminy Przytoczna. Tereny tam niemal bezludne, tylko pojedyncze rozrzucone zagrody połączone systemem zupełnie niezłych dróg szutrowych. Jeździ się tam  dosyć przyjemnie i bezpiecznie, dość powiedzieć że przez półtorej godziny spotkałem tylko jednego pieszego i żadnego samochodu, a tamtejsze psy są nastawione przyjaźnie do cyklistów :) Poważnie, żaden mnie nie pogonił:) 


Rower: Dane wycieczki: 40.50 km (35.00 km teren), czas: 02:45 h, avg:14.73 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka ...05

Niedziela, 9 października 2016 | dodano: 09.10.2016Kategoria gm. Skwierzyna

  Podobnie jak wczoraj, zostało półtorej godziny do zmroku i dylemat dokąd jechać. Dawno nie byłem za Wartą więc tym razem padło na Murzynowo z Gościnowem i Dobrojewem. Kilka zdjęć z trasy i mapka:


Skwierzyński rynek po przebudowie nawierzchni. Nowy bruk zastąpił mozaikę różnych asfaltów, trelinek i wszystkiego co nazbierało się przez lata doraźnych napraw. Wczoraj odbyło się uroczyste oddanie do użytku.


Czerwony szlak rowerowy prowadzi przez osadę Kijewice. Specjalnie zboczyłem z trasy aby zajechać nad starorzecze Warty do zespołu przyrodniczo-krajobrazowego "Kijewickie Kerki" z kilkudziesięcioma pomnikowymi dębami i wiązami.


"Kijewickie Kerki" z innej perspektywy.


Topinambur - słonecznik bulwiasty. Zdziczały uciekinier z upraw. Gatunek inwazyjny którego ojczyzną jest Ameryka Północna, stanowi zagrożenie dla gatunków roślin rodzimych. W zasadzie jego siedliska powinny być ograniczane w pobliżu obszarów chronionych i miejsc cennych przyrodniczo.


Opuszczam teren "Kijewickich Kerków". Tego nie widać, ale ta droga poprowadzona jest po dawnym torowisku kolejki łączącej odległą o 1,5 km murzynowską cegielnię z nieistniejącym nabrzeżem nad Wartą. Przeładowywano tu wyprodukowaną cegłę i opał dla cegielni. Kolejka i przystań straciła swoje znaczenie w latach trzydziestych ubiegłego wieku kiedy to uruchomiono linię kolejową łączącą Skwierzynę z Krzyżem. Nowa linia przebiegała niemal przez teren cegielni. Linia do Krzyża została zlikwidowana w latach dziewięćdziesiątych. Cegielnia również podzieliła jej los.

      Po ceramicznym epizodzie Murzynowa zostały tylko ul. Osiedle Ceramików, ruiny i sterczące kominy cegielni, glinianki w lesie i kilka baraków obozu pracy przymusowej z czasów II wojny światowej. Baraki te ocalały ponieważ po wojnie zaadoptowano je na mieszkania  
    Po opuszczeniu terenów nadrzecznych zrobiłem szybki przejazd przez Gościnowo i Dobrojewo. W domu melduję się o zmroku.


Rower: Dane wycieczki: 31.84 km (5.00 km teren), czas: 01:51 h, avg:17.21 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Przedwieczorna przejażdżka ..04

Sobota, 8 października 2016 | dodano: 09.10.2016Kategoria gm. Bledzew

    Dopiero po szesnastej pogoda ustabilizowała się na tyle żeby można było sobie pozwolić na jakiś króciutki wyjazd. Gdzie można dotrzeć i wrócić w ciągu dwu godzin? Pozostaje powłóczyć się po okolicy i w związku z tym pomyślałem o okolicznej małej przydrożnej architekturze sakralnej. W ostatnim okresie wyremontowano kilka przydrożnych figur min. w Starym Dworku, w Zemsku (w trakcie) i na bledzewskim rynku. 


Tęcza, no to chyba dziś już nie będzie padało.


Unikatowa barokowa kolumna maryjna w Starym Dworku. Bardziej popularne w Czechach i na Dolnym Śląsku, ta jest w naszym regionie podobno najbardziej wysunięta na północ. Zbudowana w 1777 r. na polecenie bledzewskiego opata cystersów. Przedstawia wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny. Brak figurki jednego z świętych cysterskich. Według posiadanych przeze mnie informacji jest jeszcze w renowacji

W Zemsku przy figurce maryjnej odmówił posłuszeństwa aparat. Usterka była błaha, wystarczyło wyjąć i ponownie włożyć kartę pamięci. Udało się go uaktywnić przed Nepomukiem w Bledzewie.

XVIII wieczna barokowa figura św. Jana Nepomucena na bledzewskim rynku. Powstała mniej więcej 50 lat wcześniej niż statua z Starego Dworku. Figura Nepomucena jest również nietypowa dla tych terenów.

  Z Bledzewa podjechałem nad jezioro Czyste. Ostatnio była tam budowana droga pożarowa pozwalająca wyjechać w Gorzycy pod Miedzyrzeczem lub w skróconej wersji przed tzw. białym domkiem w okolicy Rojewa. Droga zabarykadowana górą tłucznia przeznaczonego do wbudowania. Presja czasu, bo za kilka minut zachodziło słońce, nie pozwalała na przeciskanie się bokiem. Zatem zwrot w bok i jakimś oznakowanym szlakiem nordic wydostałem się na drogę prowadzącą do tzw. Dolatówki nad Zalewem Bledzewskim. Teraz szybko do mostu na Obrze i do Skwierzyny. Udało się wrócić jeszcze przed zapadnięciem zmroku.


Nad Czystym.   


Rower: Dane wycieczki: 32.36 km (5.00 km teren), czas: 01:52 h, avg:17.34 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Gdzieś w lasy pod Lubniewice

Piątek, 7 października 2016 | dodano: 07.10.2016Kategoria gm. Bledzew

   Wybrałem się w lasy skwierzyńsko-sulęcińskie na pograniczu nadleśnictw Lubniewice i Skwierzyna. Właśnie w tamtym rejonie jeszcze niedawno trwały intensywne prace budowlane na drogach pożarowych 13 (strona skwierzyńska) i 9 (strona lubniewicka). Zresztą na obydwu do dziś trwają jeszcze jakieś prace wykończeniowe, z tym że na 13-stce pracował sprzęt i nie chciałem przeszkadzać operatorom kręcąc się pod kołami maszyn. Zawróciłem po trzech kilometrach.


Nowa droga pożarowa nr 13.

    9-ka ciągnąca się od zalewu w Wałdowicach do Lubniewic wygląda na ukończoną chociaż mniej więcej na wysokości rezerwatu Janie stoi jeszcze kilka maszyn pod opieką niewidocznego ochroniarza. Po późniejszych doświadczeniach z czerwonym szlakiem rowerowym mam nadzieję że maszyny zostały po to aby uporządkować boczne drogi.
   Właśnie tu próbowałem skręcić w czerwony szlak rowerowy do mostku nad Lubniewką. Droga jak okiem sięgnąć okazała sie nieprzejezdna, zasypana masami piasku z pobliskiej budowy. Wydaje się że od tej strony rezerwat jest dziś niedostępny. Udało się jedynie dotrzeć na skraj bagna z majaczącym w oddali pasmem wody. Bo rezerwat Janie to zarastające jezioro Janowiec (Janie).


W głębi za drzewami majaczy jezioro Janie.

Przy kolejnym mostku na Lubniewce porzucam nową drogę i przedzieram się leśną drogą niskiej kategorii do Osiecka. Dziś droga jest zniszczona i zaniedbana ale kiedyś musiała mieć większe znaczenie o czym świadczy szpaler starych drzew rosnących wzdłuż poboczy.


Mostek na Lubniewce


Osiecko. Na rozstajach. W prawo do lasu, w lewo ... hmm też do lasu.


Osiecko

W Osiecku wyjeżdżam na szosę i pozostało tylko wracać do domu, tym bardziej że znacząco zaczęła wzrastać wilgotność.


Rower: Dane wycieczki: 58.80 km (19.00 km teren), czas: 03:32 h, avg:16.64 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Przedwieczorna przejażdżka ..03

Wtorek, 4 października 2016 | dodano: 05.10.2016

  Korzystając z chwili łaskawszej pogody wyskoczyłem przed wieczorem na dwie godziny. Coś synoptycy wspominają że jutro może być mniej przyjemnie i może się nie uda powtórzyć dzisiejszej przejażdżki. Wyjazd w kierunku Międzyrzecza. Ciepło, sucho (chociaż na bocznych drogach gruntowych widać po wczorajszej nocy spore kałuże), tylko jedna przeciwność - wiatr z jakiegoś nieokreślonego kierunku który utrudniał jazdę w obydwie strony.


Rower: Dane wycieczki: 41.35 km (2.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)