- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.39
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.20
- pow. międzychodzki.52
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.5
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Przypadkowe Pniewo
Piątek, 19 października 2018 | dodano: 19.10.2018Kategoria gm. Bledzew
Pomysł przejazdu przez Pniewo pojawił się przypadkowo podczas przekraczania drogi krajowej 24. Ostatni raz przejeżdżałem tamtędy chyba z półtorej roku temu więc czemu nie dziś. Pniewo jest oddalone ok 8 km na południe od drogi krajowej. Osada o nazwie Osterwalde istniała tu już w XV wieku. W wiosce istniał wtedy folwark von Waldowów. Od XVI w. osada miała swój kościół o konstrukcji ryglowej, a od początku XIX murowany. Dziś Pniewo wymarło, w samej wioseczce zachował się tylko jeden nadający się do zamieszkania dom. Kilkaset metrów na południe od Pniewa znajduje się jeszcze jeden i przed samym Osieckiem kolejne cztery, wszystkie zaliczane do Pniewa. Zabudowania w Pniewie utraciły dachy i sufity, zachowały się jedynie nieliczne ściany. Zachowały się również resztki przykościelnego cmentarza i ruiny kościelnej podmurówki. Na wielu nagrobkach istnieją jeszcze dobrze czytelne nazwiska spoczywających pod nimi zmarłych.
Dziś w tym zazwyczaj odludnym miejscu był cały tłum ludzi i samochodów. Ludzi co prawda widziałem dwóch; geodetę z pomocnikiem ale zaparkowanych samochodów co najmniej sześć. Pola, dawniej pegerowskie, dziś są użytkowane rolniczo przez rolników z zewnątrz. Być może gdyby tu mieszkali rolnicy indywidualni wioska miałaby szansę na przetrwanie przemian gospodarczych.
Połaziłem pół godziny w buszu pokrywającym dawne zagrody i cmentarz i ruszyłem w drogę powrotną tym razem szosą.

Lubuskie Pendolino :) w Trzebiszewie.

Dawna wiejska uliczka w Pniewie k/Osiecka.

Przyroda odbiera co swoje.

Pniewo. Na zapomnianym cmentarzu.

Pniewo. Drzewa też umierają.

Jeszcze raz Pniewo i tamtejsza zaborcza przyroda.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.88 km (22.00 km teren), czas: 03:07 h, avg:16.33 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzyrzecz kolejny raz
Czwartek, 18 października 2018 | dodano: 18.10.2018
Znów okazało się że nie jestem w domu do niczego nie potrzebny i mogę sobie zrobić z popołudniem co tylko zechcę. Coś podejrzana sprawa ale tak jest blisko od dwóch tygodni :). A skoro wczoraj nie udało się zobaczyć nowiutkiego pomnika gen. Dowbora-Muśnickiego zagospodarowałem czas na wyjazd do Międzyrzecza.
Do Międzyrzecza przejechałem spacerowym tempem leśnymi drogami podziwiając uroki złotej jesieni. Z lasu wynurzyłem się dopiero w Świetym Wojciechu, a przez Obrę przeprawiłem się kładką obok urokliwego, pięknie położonego kościółka.
Pomnik dowódcy Powstania Wielkopolskiego i twórcy Armii Wielkopolskiej wpisuje się w stulecie zwycięskiego powstania Wielkopolan i odzyskania niepodległości. Na skwerku nieopodal ujścia Paklicy na niskim postumencie ustawiono naturalnej wielkości figurę generała. Inskrypcji umieszczonej na postumencie można zarzucić to że jest za mało czytelna dla stojącego człowieka, wszyscy oglądający musieli przykucać lub schylić się aby coś na niej odczytać. Stojący od dwóch dni pomnik jest jeszcze dla międzyrzeczan nowością, stąd sporo osób przychodzi aby go zobaczyć.
Udało się jeszcze powrócić do domu na resztkach światła dziennego.

Kościółek w Świętym Wojciechu.

Pomnik gen. Dowbora-Muśnickiego w Międzyrzeczu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
42.77 km (19.00 km teren), czas: 02:26 h, avg:17.58 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
U Dowbora
Środa, 17 października 2018 | dodano: 17.10.2018
Dzisiaj w Międzyrzeczu odsłonięto pomnik gen Józefa Dowbora Muśnickiego, dowódcy Powstania Wielkopolskiego i patrona stacjonującej w mieście 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej. Wybrałem się zobaczyć pomnik i prawie się udało. Tzn. byłem pod pomnikiem tuż po zapadnięciu ciemności, zabrakło mi jakieś 10 minut. Akurat tyle zamarudziłem zatrzymywany na pogawędki przez napotykanych znajomych.
Pomnik stoi w całkowitej ciemności a jedyną lampę w okolicy zasłania korona drzewa. W ciemności majaczyła sylwetka generała naturalnej wielkości i dziś w zasadzie tylko tyle mogę o nim powiedzieć.
Pozostało tylko kilka zdjęć zrobionych w drodze do Międzyrzecza i ślad GPS.

Nepomuk z Bledzewa.

Droga Wilhelma. Wysadzona platanami aleja w lesie pod Chyciną.

Pomnik Weteranów. Dowbor stoi już w kompletnych ciemnościach.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.99 km (10.00 km teren), czas: 02:44 h, avg:18.65 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Za Wartą
Poniedziałek, 15 października 2018 | dodano: 15.10.2018Kategoria gm. Skwierzyna
Samą jazdę poprzedziła dziś seria pogawędek z napotkanymi znajomymi. Pogawędka z dyrektorem naszego OSiR-u przesądziła o dalszym kierunku jazdy, otóż mniej więcej przed miesiącem wspominał że wraz z młodzieżą szkolną zamierzają oczyścić któryś z leśnych cmentarzy w pobliżu miasta z wskazaniem na ten który leży przy drodze do Świniar. Chodzi o stare cmentarze pozostałe po dawnych osadach olenderskich, nieczynne od czasu gdy dotychczasowi mieszkańcy musieli po roku 1945 wyjechać do Niemiec.
Dziś się pochwalił że słowo stało się czynem, a wykonane prace oglądali goście z niemieckiego miasta partnerskiego. Pojechałem obejrzeć co zdziałała młodzież. Zaskoczył mnie stan zachowania tego cmentarzyka, dotychczas widać było w krzakach fragmenty nagrobków, krzyży, leżące stelle, nie można było sobie wyrobić rozeznania o jego rozmiarach. Teraz to wszystko zostało odsłonięte, a prace mają być jeszcze kontynuowane. Myślę że rosnący tam dotychczas busz uchronił to wszystko co się odsłoniło od zniszczenia w czasach słusznie minionych.
Z podobnymi działaniami stykam się dosyć często jeżdżąc po Puszczy Noteckiej, jak chociażby niedawno w Nowym Zatomiu, nieco wcześniej w Piłce i Dębowcu, ale tam zachowało się o wiele mniej.
Inicjatywa pożyteczna, przywracająca szacunek do miejsca wiecznego spoczynku dawnych mieszkańców tych ziem. Osobiście jestem za kontynuowaniem takich działań, a na terenie naszej gminy znam co najmniej sześć takich lepiej lub gorzej zachowanych leśnych nekropolii.

Bezimienny pomnikowy dąb przy ul. Międzychodzkiej w Skwierzynie.

Droga do Świniar.

Jedna z kwater na dawnym cmentarzu w pobliżu Kolonii Świniary.

Ten sam cmentarz z innej perspektywy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
23.30 km (12.00 km teren), czas: 01:28 h, avg:15.89 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Piknik na Lisiej Polanie
Niedziela, 14 października 2018 | dodano: 14.10.2018
Popołudnie spędzone w piknikowym nastroju nad Obrą na Lisiej Polanie. Trzeba tam było jednak dojechać i wrócić, tak zrobiła się wycieczka rowerowa.

Stanica kajakarska nad Obrą na Lisiej Polanie.

Kajakarskie atrakcje na Obrze.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
24.43 km (7.00 km teren), czas: 01:56 h, avg:12.64 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Skrajem Puszczy Noteckiej
Sobota, 13 października 2018 | dodano: 13.10.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska, Puszcza Notecka
Cudowna pogoda pozwoliła na jedną z ostatnich chyba dłuższych wycieczek tej jesieni. Dziś zabrał się ze mną Januszek, kolega z którym jeździ się tak jakbym jechał sam tylko z pewnymi ograniczeniami. Faceta interesuje kierunek w którym jedziemy a potem od czasu do czasu przypadkiem udaje się go dogonić. Ograniczeniem jest to że jak mnie wyprzedzi o kilka kilometrów nie mogę improwizować trasy.
Mojego towarzysza od dawna intrygują betonowe dostrzegalnie przeciwpożarowe. Mieliśmy już od początku września zaplanowany wyjazd do Sierakowa, a właściwie do dostrzegalni Zdroje gdzie z platformy umieszczonej na wysokości 25 metrów można podziwiać Sierakowski Park Krajobrazowy. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie, dziś wszystko się zgrało; pogoda, czas i najistotniejsze - susza spowodowała że na wieży wciąż pełnione są dyżury, albowiem tylko wtedy jest możliwe wejście na balkon widokowy z marszu. W innych wypadkach trzeba to załatwiać z nadleśnictwem w Sierakowie. Trasa zatem nasunęła się sama, jazda wzdłuż Warty południowym skrajem Puszczy Noteckiej do Sierakowa i do wieży, a potem jeżeli czas pozwoli do Wronek. Powrót w zależności od fantazji; północnym skrajem Puszczy lub południowym brzegiem Warty. W Wronkach zapadła decyzja - wracamy przez Sieraków i Międzychód ewentualnie Kwilcz.
Wspominając o zwiedzaniu Wronek musiałbym powtarzać swój wpis z wycieczki którą odbyłem wiosną tego roku. Przejechałem tym samym szlakiem tylko w odwrotnym kierunku. Zaraz po opuszczeniu miasta mój towarzysz zwiał, a ja skusiłem się na przejazd przez Biezdrowo. Gdzieś tam w głowie kołatała informacja zapamiętana z dawniejszych wycieczek w tamte okolice o jakimś sanktuarium. Drogi nie nadłożyłem wiele, ale ciekawość zaspokoiłem (z braku czasu tylko częściowo) . W międzyczasie usiłowałem telefonicznie wyhamować Januszka, udało się to tylko częściowo, nie poczekał i minął wszystkie sensowne drogi do Kwilcza. Bezpośredni kontakt słowny z nim udało się nawiązać dopiero w Sierakowie (kolejny w Międzychodzie i Skwierzynie :))
W Biezdrowie pozostał do zobaczenia pałac i kościół. W kościele znajduje się krzyż który według legendy miał przynieść pobożny pielgrzym z Częstochowy. Legendę tę ilustruje drewniana rzeźba stojąca na skrzyżowaniu. I to była jedyna rzecz którą tam poznałem.
To była ostatnia przerwa, do domu pozostało blisko 70 km, a czasu do zmroku około 2 godzin. W domu znalazłem się tradycyjnie po dwudziestej :)

Gdzieś w okolicy Zatomia Starego.

Wieża obserwacyjna Zdroje.

Widok z wieży na Puszczę Notecką.

Halloween za pasem :)

Cmentarzyk żołnierzy napoleońskich w Chojnie.

Ilustracja do legendy o krzyżu z Biezdrowa.

Sanktuarium w Biezdrowie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
164.08 km (0.00 km teren), czas: 09:47 h, avg:16.77 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Popołudniowy wypad do lasu
Piątek, 12 października 2018 | dodano: 12.10.2018
Dzisiejszą wycieczkę można opisać krótko - drzewa, drzewa, i tak przez 34 kilometry. Wokół spokój, cisza i zapach żywicy na wyrębach. Ponieważ nie przejeżdżałem w pobliżu żadnych osad trasy nie da się opisać wymieniając mijane miejscowości.

Dzika Obra. Raj dla kajakarzy :).

Dziki chmiel nad Obrą.

Szkoła pod dębami- okolice jeziora Glinik.

Leśne żniwa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
48.11 km (34.00 km teren), czas: 03:09 h, avg:15.27 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Szybki wypad do Pszczewa
Czwartek, 11 października 2018 | dodano: 11.10.2018Kategoria gm. Pszczew
Mogłem sobie dziś pozwolić na wcześniejszy niż zazwyczaj wyjazd, uznałem więc że zdążę dojechać do Pszczewa.
Odległość nie jest porażająca, ale główna trudność leży w tym że trzeba tam jechać drogami okrężnymi lub na przełaj drogami szutrowymi. Wybrałem wersję na przełaj, a skoro już wkroczyłem na tą ścieżkę odwrotu nie było. Ewentualny odwrót oznaczał powrót szutrami, a na to straciłem ochotę już gdzieś pomiędzy Lubikowem i Stołuniem. Pozostało dotrzeć do Pszczewa i wrócić do domu szosą przez Międzyrzecz.
Zachód słońca zastał mnie nad jeziorem Szarcz. W stosunku do wcześniejszych kalkulacji miałem lekkie opóźnienie, a skoro chciałem zdążyć przed zmrokiem przynajmniej do Międzyrzecza trzeba było się sprężać. Tak też zrobiłem.

Stado współczesnych długoszyich "dinozaurów".

Zachód słońca nad jeziorem Szarcz.

Nepomuk z Pszczewa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
67.38 km (16.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:17.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Kalsko i Brzozowy Ług.
Środa, 10 października 2018 | dodano: 10.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Dalej zaniedbuję wszystkie inne zajęcia. Z jeszcze większymi wyrzutami sumienia niż wczoraj ruszyłem po pracy na rowerową wycieczkę. Nie można było zmarnować takiej cudnej pogody. Trasa prowadziła szutrowymi drogami gminnymi przez Chełmsko, Nową Niedrzwicę, Przytoczną, Rokitno i Kalsko z jego odległym przysiółkiem Brzozowym Ługiem.
Wczoraj w Rokitnie byłem już niemal o zmroku, dziś też niewiele wcześniej, niemniej poświęciłem chwilę żeby wejść na teren sanktuaryjnego ogrodu. Ogród wydawał mi się dziś znacznie skromniejszy niż wtedy kiedy byłem tu po raz pierwszy. Okrążyłem teren alejkami, zatrzymałem się przed drewnianym domkiem z figurami mnichów nawiązującym do historii pierwszych polskich męczenników zakonników zamordowanych z pobudek rabunkowych w eremie pod Międzyrzeczem. Przełożony tego skromnego klasztoru był przyjacielem św. Brunona z Kwerfurtu który spisał ich żywot krótko po wydarzeniach.
Brama którą wjechałem i wyjechałem do ogrodu nawiązuje w stylu do wileńskiej Ostrej Bramy. Korzystając z otwartych drzwi wszedłem na klatkę schodową i do kaplicy nad bramą, obraz w ołtarzu rozwiewa wszystkie wątpliwości.
Za bramą trzeba było podjąć decyzję czy wracać tą samą trasą którą przybyłem, czy raczej spróbować powrotu oddalając się do Międzyrzecza i dopiero tam zawrócić w inną drogę, Była jeszcze opcja z skrótem przez Brzozowy Ług (dawne Białe Łąki). Osada formalnie jest przysiółkiem Kalska, ale leży w środku lasu o kilka kilometrów od niego. Właśnie z tej opcji skorzystałem pomimo obaw że w zapadających ciemnościach mogę potem krążyć po lesie szukając wyjścia. Tym razem udało się bezbłędnie. Powrót był znów po zmroku.

Jesienne pola.

Pustelnia pięciu braci męczenników międzyrzeckich.

Jeden z braci był poza zagrodą.

Ostra Brama z kaplicą w Rokitnie.

Rokitno. Obraz z Kaplicy Ostrobramskiej.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.83 km (17.00 km teren), czas: 02:58 h, avg:17.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Terenowo do Rokitna.
Wtorek, 9 października 2018 | dodano: 09.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Z szkodą dla innych, odkładanych na później prac i przedsięwzięć jeszcze jedno popołudnie poświęciłem dla włóczęgi po drogach gruntowych w okolicy Twierdzielewa i Rokitna. Droga z Popowa do Twierdzielewa jest dosyć wymagająca, zwłaszcza na końcowych podejściach do wioseczki, a główną trudność sprawia przypominająca plażę droga. Tego piaszczystego odcinka jeszcze nigdy nie udało mi się pokonać na kołach, dzisiaj również.
Z Twierdzielewa zaryzykowałem wyruszenie na kolejny odcinek polnej drogi do Rokitna. Tam również na wysokości jeziorka Małego Rokitniańskiego istnieje podobny piaszczysty odcinek. Dziś o dziwo udało się przejechać bez schodzenia z siodełka.
W Rokitnie zajrzałem tylko za bramę ogrodów sanktuarium. Na zdjęcia było już zbyt późno i zbyt ciemno, pozostało zrobić w tył zwrot i wracać do domu. Tu był ostatni odcinek leśnej drogi szutrowej do Chełmska pokonany na resztkach światła dziennego.

Twierdzielewo. Mikroskopijna wioseczka gdzie oprócz widocznego kościoła istnieje tylko kilka zagród otaczających wewnętrzny placyk.

Rokitniańskie ogrody - Golgota.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
34.15 km (15.00 km teren), czas: 02:12 h, avg:15.52 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

