- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Skrajem Puszczy Noteckiej
Sobota, 13 października 2018 | dodano: 13.10.2018Kategoria ponad 100 km, Wielkopolska
Cudowna pogoda pozwoliła na jedną z ostatnich chyba dłuższych wycieczek tej jesieni. Dziś zabrał się ze mną Januszek, kolega z którym jeździ się tak jakbym jechał sam tylko z pewnymi ograniczeniami. Faceta interesuje kierunek w którym jedziemy a potem od czasu do czasu przypadkiem udaje się go dogonić. Ograniczeniem jest to że jak mnie wyprzedzi o kilka kilometrów nie mogę improwizować trasy.
Mojego towarzysza od dawna intrygują betonowe dostrzegalnie przeciwpożarowe. Mieliśmy już od początku września zaplanowany wyjazd do Sierakowa, a właściwie do dostrzegalni Zdroje gdzie z platformy umieszczonej na wysokości 25 metrów można podziwiać Sierakowski Park Krajobrazowy. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie, dziś wszystko się zgrało; pogoda, czas i najistotniejsze - susza spowodowała że na wieży wciąż pełnione są dyżury, albowiem tylko wtedy jest możliwe wejście na balkon widokowy z marszu. W innych wypadkach trzeba to załatwiać z nadleśnictwem w Sierakowie. Trasa zatem nasunęła się sama, jazda wzdłuż Warty południowym skrajem Puszczy Noteckiej do Sierakowa i do wieży, a potem jeżeli czas pozwoli do Wronek. Powrót w zależności od fantazji; północnym skrajem Puszczy lub południowym brzegiem Warty. W Wronkach zapadła decyzja - wracamy przez Sieraków i Międzychód ewentualnie Kwilcz.
Wspominając o zwiedzaniu Wronek musiałbym powtarzać swój wpis z wycieczki którą odbyłem wiosną tego roku. Przejechałem tym samym szlakiem tylko w odwrotnym kierunku. Zaraz po opuszczeniu miasta mój towarzysz zwiał, a ja skusiłem się na przejazd przez Biezdrowo. Gdzieś tam w głowie kołatała informacja zapamiętana z dawniejszych wycieczek w tamte okolice o jakimś sanktuarium. Drogi nie nadłożyłem wiele, ale ciekawość zaspokoiłem (z braku czasu tylko częściowo) . W międzyczasie usiłowałem telefonicznie wyhamować Januszka, udało się to tylko częściowo, nie poczekał i minął wszystkie sensowne drogi do Kwilcza. Bezpośredni kontakt słowny z nim udało się nawiązać dopiero w Sierakowie (kolejny w Międzychodzie i Skwierzynie :))
W Biezdrowie pozostał do zobaczenia pałac i kościół. W kościele znajduje się krzyż który według legendy miał przynieść pobożny pielgrzym z Częstochowy. Legendę tę ilustruje drewniana rzeźba stojąca na skrzyżowaniu. I to była jedyna rzecz którą tam poznałem.
To była ostatnia przerwa, do domu pozostało blisko 70 km, a czasu do zmroku około 2 godzin. W domu znalazłem się tradycyjnie po dwudziestej :)

Gdzieś w okolicy Zatomia Starego.

Wieża obserwacyjna Zdroje.

Widok z wieży na Puszczę Notecką.

Halloween za pasem :)

Cmentarzyk żołnierzy napoleońskich w Chojnie.

Ilustracja do legendy o krzyżu z Biezdrowa.

Sanktuarium w Biezdrowie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
164.08 km (0.00 km teren), czas: 09:47 h, avg:16.77 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Popołudniowy wypad do lasu
Piątek, 12 października 2018 | dodano: 12.10.2018
Dzisiejszą wycieczkę można opisać krótko - drzewa, drzewa, i tak przez 34 kilometry. Wokół spokój, cisza i zapach żywicy na wyrębach. Ponieważ nie przejeżdżałem w pobliżu żadnych osad trasy nie da się opisać wymieniając mijane miejscowości.

Dzika Obra. Raj dla kajakarzy :).

Dziki chmiel nad Obrą.

Szkoła pod dębami- okolice jeziora Glinik.

Leśne żniwa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
48.11 km (34.00 km teren), czas: 03:09 h, avg:15.27 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Szybki wypad do Pszczewa
Czwartek, 11 października 2018 | dodano: 11.10.2018Kategoria gm. Pszczew
Mogłem sobie dziś pozwolić na wcześniejszy niż zazwyczaj wyjazd, uznałem więc że zdążę dojechać do Pszczewa.
Odległość nie jest porażająca, ale główna trudność leży w tym że trzeba tam jechać drogami okrężnymi lub na przełaj drogami szutrowymi. Wybrałem wersję na przełaj, a skoro już wkroczyłem na tą ścieżkę odwrotu nie było. Ewentualny odwrót oznaczał powrót szutrami, a na to straciłem ochotę już gdzieś pomiędzy Lubikowem i Stołuniem. Pozostało dotrzeć do Pszczewa i wrócić do domu szosą przez Międzyrzecz.
Zachód słońca zastał mnie nad jeziorem Szarcz. W stosunku do wcześniejszych kalkulacji miałem lekkie opóźnienie, a skoro chciałem zdążyć przed zmrokiem przynajmniej do Międzyrzecza trzeba było się sprężać. Tak też zrobiłem.

Stado współczesnych długoszyich "dinozaurów".

Zachód słońca nad jeziorem Szarcz.

Nepomuk z Pszczewa.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
67.38 km (16.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:17.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Kalsko i Brzozowy Ług.
Środa, 10 października 2018 | dodano: 10.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Dalej zaniedbuję wszystkie inne zajęcia. Z jeszcze większymi wyrzutami sumienia niż wczoraj ruszyłem po pracy na rowerową wycieczkę. Nie można było zmarnować takiej cudnej pogody. Trasa prowadziła szutrowymi drogami gminnymi przez Chełmsko, Nową Niedrzwicę, Przytoczną, Rokitno i Kalsko z jego odległym przysiółkiem Brzozowym Ługiem.
Wczoraj w Rokitnie byłem już niemal o zmroku, dziś też niewiele wcześniej, niemniej poświęciłem chwilę żeby wejść na teren sanktuaryjnego ogrodu. Ogród wydawał mi się dziś znacznie skromniejszy niż wtedy kiedy byłem tu po raz pierwszy. Okrążyłem teren alejkami, zatrzymałem się przed drewnianym domkiem z figurami mnichów nawiązującym do historii pierwszych polskich męczenników zakonników zamordowanych z pobudek rabunkowych w eremie pod Międzyrzeczem. Przełożony tego skromnego klasztoru był przyjacielem św. Brunona z Kwerfurtu który spisał ich żywot krótko po wydarzeniach.
Brama którą wjechałem i wyjechałem do ogrodu nawiązuje w stylu do wileńskiej Ostrej Bramy. Korzystając z otwartych drzwi wszedłem na klatkę schodową i do kaplicy nad bramą, obraz w ołtarzu rozwiewa wszystkie wątpliwości.
Za bramą trzeba było podjąć decyzję czy wracać tą samą trasą którą przybyłem, czy raczej spróbować powrotu oddalając się do Międzyrzecza i dopiero tam zawrócić w inną drogę, Była jeszcze opcja z skrótem przez Brzozowy Ług (dawne Białe Łąki). Osada formalnie jest przysiółkiem Kalska, ale leży w środku lasu o kilka kilometrów od niego. Właśnie z tej opcji skorzystałem pomimo obaw że w zapadających ciemnościach mogę potem krążyć po lesie szukając wyjścia. Tym razem udało się bezbłędnie. Powrót był znów po zmroku.

Jesienne pola.

Pustelnia pięciu braci męczenników międzyrzeckich.

Jeden z braci był poza zagrodą.

Ostra Brama z kaplicą w Rokitnie.

Rokitno. Obraz z Kaplicy Ostrobramskiej.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
50.83 km (17.00 km teren), czas: 02:58 h, avg:17.13 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Terenowo do Rokitna.
Wtorek, 9 października 2018 | dodano: 09.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Z szkodą dla innych, odkładanych na później prac i przedsięwzięć jeszcze jedno popołudnie poświęciłem dla włóczęgi po drogach gruntowych w okolicy Twierdzielewa i Rokitna. Droga z Popowa do Twierdzielewa jest dosyć wymagająca, zwłaszcza na końcowych podejściach do wioseczki, a główną trudność sprawia przypominająca plażę droga. Tego piaszczystego odcinka jeszcze nigdy nie udało mi się pokonać na kołach, dzisiaj również.
Z Twierdzielewa zaryzykowałem wyruszenie na kolejny odcinek polnej drogi do Rokitna. Tam również na wysokości jeziorka Małego Rokitniańskiego istnieje podobny piaszczysty odcinek. Dziś o dziwo udało się przejechać bez schodzenia z siodełka.
W Rokitnie zajrzałem tylko za bramę ogrodów sanktuarium. Na zdjęcia było już zbyt późno i zbyt ciemno, pozostało zrobić w tył zwrot i wracać do domu. Tu był ostatni odcinek leśnej drogi szutrowej do Chełmska pokonany na resztkach światła dziennego.

Twierdzielewo. Mikroskopijna wioseczka gdzie oprócz widocznego kościoła istnieje tylko kilka zagród otaczających wewnętrzny placyk.

Rokitniańskie ogrody - Golgota.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
34.15 km (15.00 km teren), czas: 02:12 h, avg:15.52 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W okolice Przytocznej
Poniedziałek, 8 października 2018 | dodano: 08.10.2018Kategoria gm. Przytoczna
Z braku lepszego pomysłu wyskoczyłem na polne drogi nad Wartą w gminie Przytoczna. Latem były zbyt przesuszone i za miałkie dla moich kółek. Zatem dziś była jazda do Krasnego Dłuska i wałem przeciwpowodziowym do Krobielewa. Przy drodze widać jak po lecie zostało mało wody; Męcinka wyschła całkowicie, w przydrożnych stawach i na przepompowni w Gaju zaledwie trochę kałuż na dnie.
W Krobielewie rzut oka na słońce i trzeba było zrobić korektę planów na minus. Czyli do Przytocznej zamiast szosą przez Goraj, pojechałem na przełaj przez Dębówko. Znów zmrok dopadł mnie w Przytocznej, i żeby nie pętać się nocą po lasach odpuściłem sobie spokojne drogi gminne na rzecz drogi krajowej 24. Nie cierpię tej drogi, zwłaszcza po zmroku - brak poboczy i kawalkady tirów na karku.
W Krobielewie rzut oka na słońce i trzeba było zrobić korektę planów na minus. Czyli do Przytocznej zamiast szosą przez Goraj, pojechałem na przełaj przez Dębówko. Znów zmrok dopadł mnie w Przytocznej, i żeby nie pętać się nocą po lasach odpuściłem sobie spokojne drogi gminne na rzecz drogi krajowej 24. Nie cierpię tej drogi, zwłaszcza po zmroku - brak poboczy i kawalkady tirów na karku.

Deficyt wody i ascetyczne molo.

Kapliczka z prywatnej posesji w Krobielewie. A nie jest to taka zwyczajna zagroda.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
44.06 km (22.00 km teren), czas: 02:45 h, avg:16.02 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
I jeszcze raz Gorzów
Sobota, 6 października 2018 | dodano: 06.10.2018Kategoria Gorzów
Wczoraj wybierając się do Gorzowa zupełnie nie przewidywałem że dziś znajdę się tam ponownie. Trasa też była podobna chociaż zrezygnowałem z Górek i Czechowa, a w drodze powrotnej z Ciecierzyc i Borka. Wyjazd był towarzysko-rodzinny pomimo że rowerem jechałem tylko ja.
Tak się składało że przejeżdżałem w pobliżu kilku gorzowskich kościołów stąd dominują one na dzisiejszych zdjęciach. Dwa z nich to budowle współczesne. Na placu przed budującym się wtedy kościołem na Górczynie w roku 1997 papież Jan Paweł II spotkał się z blisko 0,5 mln wiernych. Natomiast na os. Staszica pierwotnie należącym do parafii katedralnej miał powstać największy w Polsce kompleks sakralny z nową katedrą, siedzibą kurii, domem biskupim i towarzyszącymi instytucjami. Ostatecznie nastąpiła zmiana planów i skończyło się na utworzeniu nowej parafii. Kościół na Zawarciu to budowla międzywojenna.
W drodze powrotnej zatrzymałem się dla kilku zdjęć na moście staromiejskim. Potem znów skończyło się na nocnym powrocie do domu.

Ten kościół jest akurat skwierzyński. Pod krzyżem na szczycie wieży od kilku dni pracują alpiniści.

Na gorzowskim Górczynie.

Na gorzowskim os. Staszica.

Na gorzowskim Zawarciu.

Widok z bulwaru zachodniego na most staromiejski i dominantę i biały spichlerz.

Bulwar zachodni.

Bulwar wschodni.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
80.26 km (2.00 km teren), czas: 05:03 h, avg:15.89 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gorzów i wieczorynka
Piątek, 5 października 2018 | dodano: 05.10.2018
W zamierzeniu miała być tylko zwykła jazda bez wątku turystycznego i taką była. Jedyne odstępstwo to jazda wąwozem w którym leżą Górki i powrót z Wawrowa do Czechowa. Tą ostatnią drogą jeszcze nigdy nie jechałem. W połowie stoku skusiłem się na obiecującą alejkę prowadzącą w dół przez park Czechówek. Na samym dole alejka zakończyła się kilkoma piaszczystymi ścieżkami, a wszystkie prowadziły stromo pod górę. Znów zostało przedzieranie się przez krzaki.
Gorzów pokonałem w ostatnich promieniach słońca. Reszta jazdy musiała odbyć się po zmierzchu, a od Trzebiszewa w kompletnej nocy.

W Górkach k/Santoka.

Rura w krzakach.

Perspektywa.

W parku Czechówek - "Uwaga" na głowy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
72.17 km (0.00 km teren), czas: 04:14 h, avg:17.05 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wieczorową porą
Czwartek, 4 października 2018 | dodano: 04.10.2018Kategoria gm. Miedzyrzecz
Do standardowej pętli przez Zemsko i Popowo dorzuciłem improwizowaną trasę do Gorzycy i nad Głębokie.
Pod Gorzycą zdążyłem jeszcze przed zmrokiem zajrzeć nad jedno z zakoli Obry. W zaroślach i pokrzywach stoi tam ponad dwumetrowy kamienny obelisk z krzyżem. Od strony lądu jest niewidoczny ale widzieli go zapewne wszyscy którzy kiedykolwiek spływali kajakami Obrą od Świętego Wojciecha w dół rzeki. Trudno go zresztą nie zauważyć, sterczy metr od brzegu rzeki. Znajomi kajakarze przekazali mi opowiastkę o zakochanym który po zamarzniętej Obrze usiłował przedostać się do wybranki. Przeprawa skończyła się tragicznie, lód się załamał i nieszczęsny amant opuścił ziemski padół.
Naprawdę ma on jednak pewien związek z przeprawą przez rzekę i tragedią ale innego rodzaju. W październiku 1882 r właściciel majątku w Gorzycy Leonard August Kalckreuth zorganizował polowanie. W trakcie przeprawy przez Obrę wywróciła się łódź z myśliwymi. Dla uczestników przeprawy przygoda zakończyła się tylko nieprzyjemną kąpielą w lodowatej wodzie, ale jeden z myśliwych stojących na brzegu zmarł na zawał serca. Był to 70-letni ojciec organizatora polowania – Leonard Karl Kalckreuth, właściciel majątku w Chycinie i w Kursku. W następnym roku syn dla upamiętnienia ojca wzniósł ten obelisk. Na kamieniu zachowało się miejsce z maleńkim fragmentem żeliwnej tablicy inskrypcyjnej.
Nad Głębokim byłem już po zachodzie słońca, nie pozostało nic innego niż wracać do domu.

W lesie nad Strugą Jeziorną.

Jesienne kolorowe pnącza. Jest to relikt po istniejącym tu kiedyś w środku lasu młynie.

Gorzyca - obelisk nad Obrą.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
42.36 km (16.00 km teren), czas: 02:47 h, avg:15.22 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wieczorową porą
Środa, 3 października 2018 | dodano: 03.10.2018
Dziś było trochę szosy, trochę nieznanych dotychczas leśnych dróg. Brzozowy Ług (Dawniej Białe Łąki) i Kwiecie są mi znane od dawna, ale dzisiejsze drogi niezupełnie. Pod Kwieciem wyjechałem na szosę do Rokitna, samo Rokitno ominąłem na rzecz Lubikowa. Powrót przez Przytoczną. Na mapie wyszedł z tego dosyć regularny trójkąt. Ostatni z boków wypadł już po zmroku.

Kolory jesieni.

Wjechałem w ślepą uliczkę, dalej drogi nie ma. Tu były pola folwarku Kwiecie.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
53.08 km (8.00 km teren), czas: 03:03 h, avg:17.40 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

