blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(12)

Moje rowery

Stevens 3037 km
Kross 78807 km
Mc Kenzie 20244 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Do Mostu Pojednania

Sobota, 11 lipca 2020 | dodano: 12.07.2020Kategoria ponad 100 km, pow. strzelecko-drezdenecki

   W sobotni poranek wybrałem się z kolegą do do Strzelec Krajeńskich, miał tam do przekazania jakiś pakiecik od znajomych. Po załatwieniu sprawy nie wypadało wracać do domu bez jakiejś wycieczki po okolicy. Ruszyliśmy drogą prowadzącą do Bierzwnika z myślą że później gdzieś zboczymy w nieznane dotychczas zakątki.

Strzelce Krajeńskie - kolegiata
Strzelce Krajeńskie - kolegiata.

Strzelce Krajeńskie - Brama Młyńska
Brama Młyńska

 Tuż za Lipimi Górami pojawiła się okazja zapuszczenia się w nieznane, skrzyżowanie dróg i można wybierać; Ogardy, Tuczno, a może Pielice. Nigdy jeszcze nie byłem w Pielicach. Sama nazwa miejscowości była mi znana z sprzed czterech lat kiedy błąkałem się między jeziorami po tamtejszych lasach w poszukiwaniu resztek "Spalonego Mostu" który jak się okazało na miejscu był już odbudowany jako "Most Pojednania". Wtedy jednak do Pielic nie dotarłem. Teraz jest okazja dotarcia do mostu z innego kierunku
   Sama wioska pomimo tego że nie zapuszczaliśmy się w głąb pozostawia przyjemne wrażenie. Krótka przerwa przy XVIII-wiecznym szachulcowym kościółku i ruszamy żółtym szlakiem w lasy nad jeziorem Osiek w poszukiwaniu Mostu Pojednania.

XVIII-wieczny kościółek w Pielicach
XVIII-wieczny kościółek w Pielicach.

   Szlak pomimo tego że nie przechodzi przez most to teoretycznie powinien wyprowadzić nas niemal do celu. Pewnie nie zaszkodziłoby parę dodatkowych znaków w miejscach przysparzających wątpliwości. My w każdym razie podchodziliśmy do tego w trzech podejściach. Samo miejsce jest urokliwe. W okresie międzywojennym istniał tam drewniany most łączący łączący gminy Dobiegniew i Strzelce. Drewniany most spłonął w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, podobno skutek nieostrożności wędkarzy którzy zaprószyli ogień. Do 2014 r. sterczały w tym miejscu pale pozostałe po spalonej przeprawie. Most jest zbudowany na przesmyku pomiędzy jeziorem Osiek a jego zachodnią częścią Ogardzką Odnogą. Na północnym brzegu zbudowano wieżę  widokową. Widok z wieży na most nieco zakłócają dwa drzewa, rekompensuje to jednak widok na jezioro Osiek.

Na szlaku do Mostu Pojednania
Na szlaku do Mostu Pojednania.

Wieża widokowa przy Moście Pojednania
Wieża widokowa przy Moście Pojednania.

Most Pojednania
Most Pojednania.

Jezioro Osiek
Jezioro Osiek.

    Teraz pozostaje przymierzyć się do powrotu. Wracamy przez Chomętowo, Dobiegniew. Przed Klesnem zbaczamy z ciekawości do Górzysk (tam również nigdy nie byłem). W Górzyskach zaliczam awarię, rozwarstwia się pancerz przedniej przerzutki. Znam ten rodzaj uszkodzeń, już to kiedyś przerabiałem. Teraz pozostaje jechać dalej na najmniejszej tarczy lub dopasować kawałek znalezionej gałęzi i wcisnąć między ramę i dźwignię przerzutki aby ją odsunąć na górne położenie. Dalsza droga jest raczej płaska więc nie będzie potrzeby redukować.

Kościół w Chomentowie
Kościół w Chomętowie.

Wielka radość

    Stare Kurowo omijamy przez Głęboczek i Przynotecko,  w Gościmcu wracamy na drogę którą pokonaliśmy kilka godzin temu jadąc do Strzelec. Kalkulacja czasu pozostałego do zmroku wskazuje że trzeba zrezygnować z pomysłu powrotu innymi szlakami.


Rower:Kross Dane wycieczki: 143.87 km (11.00 km teren), czas: 08:54 h, avg:16.17 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gorzów

Piątek, 10 lipca 2020 | dodano: 11.07.2020Kategoria gm. Santok

   W Gorzowie zastała mnie dziś potężna ulewa połączona z gradobiciem. Pomimo tego że wracałem ponad trzy godziny po opadach w przydrożnych rowach w okolicy Czechowa leżały zmyte z drogi całe kupy lodowych kul, z tego też powodu nie szukałem po chaszczach żadnych schronów ograniczając się do jednego leżącego tuż przy ulicy Wodnej w Santoku. Niewielki jednosektorowy schron z piecioosobową załogą był nietypowym na tym odcinku Linii Noteci ponieważ płyta pancerna strzelnicy została zamontowana na ścianie bocznej zamiast na czołowej jak w pozostałych, Przyklejony do murowanej stodoły i zamaskowany drewnianymi wrotami miał udawać budynek gospodarczy, Po wojnie wysadzony, zresztą do dziś widać na stodole ślady naprawy po uszkodzeniach spowodowanych wybuchem. Jego zadaniem była niedopuszczenie do sforsowania rzeki na odcinku od grodziska do przeprawy promowej.
  W dalszej drodze jedynym odstępstwem od najkrótszej drogi do domu było zboczenie z trasy do w Dobrojewie spowodowane dość sporym ruchem na szosie do Drezdenka na rzecz znacznie spokojniejszego Gościnowa.

Santok - ruiny bunkra przy ul. Wodnej
Santok - ruiny bunkra przy ul. Wodnej.

Schron - trochę szczegółów
Schron - trochę szczegółów.

Prom w Santoku
Prom w Santoku. Według tablicy z rozkładem jazdy pływa w dni powszednie rano i po południu, a w weekendy po uzgodnieniu pod wskazanym numerem telefonu. Przejazd związany jest chyba tylko z turystami i być może z rolniczym wykorzystaniem leżących za Wartą łąk ponieważ jedyną drogą leżąca na tej wysokości jest gruntowa droga dojazdowa do Borka.


Rower:Kross Dane wycieczki: 62.80 km (0.00 km teren), czas: 03:20 h, avg:18.84 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gorzów

Czwartek, 9 lipca 2020 | dodano: 09.07.2020Kategoria gm. Santok, Gorzów

  Kolejny wyjazd do Gorzowa. Dziś poświęciłem pół godziny aby wspiąć się na wypatrzony wczoraj cypel z bunkrem wiszącym nad Santokiem niczym jaskółcze gniazdo. Pochylenie stoków wynosi minimum 50 stopni, więc niewiele brakuje do pionu, na wypłaszczeniu częściowo zachowany schron. Jestem zaskoczony porządkiem w ruinach, ktoś tu widocznie niedawno posprzątał, Na przedpolu od strony rzeki sterczy niewielki cypelek z zachowanymi okopami dla piechoty i czymś co wygląda na stanowisko moździerza. Z cypla rozciąga się widok na Santok, rzekę, linię kolejową i przeciwległy brzeg od Polichna aż gdzieś do Siedlic. Obsadzony zaprawionymi w bojach żołnierzami stanowiłby twardy orzech do zgryzienia dla przeciwnika. Zbudowany w końcówce lat trzydziestych kiedy jeszcze głównym zagrożeniem dla zdemilitaryzowanych Niemiec była Polska jest skierowany frontem do rzeki skąd mogło nadciągnąć główne uderzenie. Natomiast od strony wejścia leżą już płaskie pola ciągnące się gdzieś aż do Gralewa. W styczniu 1945 r cała linia Noteci została obsadzona przez kompanię gorzowskiego Volkssturmu zmobilizowaną zaledwie miesiąc wcześniej. Do walk nie doszło ponieważ Rosjanie przerwali się już wcześniej pod Strzelcami Krajeńskimi i znaleźli się na tyłach pozycji. Z obawy przed okrążeniem Volkssturmiści  zostali wycofani do Gorzowa i Kostrzyna. 
  Powrót przez Deszczno. Na końcówce załapałem się jeszcze na nomen omen rzęsisty deszcz.

Santok - bunkry
Santok - bunkier na zachodnim skraju wioski.

Santok-bunkry, otwór wejściowy
Santok-bunkry, otwór wejściowy.

Santok- bunkry, pomieszczenie załogi
Santok- bunkry, izba pogotowia.

Santok - bunkry, wyjście ewakuacyjne
Santok - bunkry, wyjście ewakuacyjne.

Santok - zachowane ślady fortyfikacji polowych na wzgórzach
Santok - zachowane ślady fortyfikacji polowych na okolicznych wzgórzach

Santok widziany z przedpola bunkra
Santok widziany z przedpola bunkra. Kępa drzew widoczna za rzeką to historyczne grodzisko stanowiące "klucz do Królestwa Polskiego".

W Deszcznie
To już po drugiej stronie rzeki. Deszczno.




Rower:Kross Dane wycieczki: 63.23 km (0.00 km teren), czas: 03:32 h, avg:17.90 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gorzów kolejny dzień

Środa, 8 lipca 2020 | dodano: 08.07.2020Kategoria Gorzów

    Kolejny dzień w Gorzowie.
    Wszelkiego rodzaju prace budowlane mają to do siebie że ciągle wyskakują jakieś problemy które trzeba rozwiązać i czasami prace trwają dłużej niż pierwotnie zakładaliśmy. Tak jest również i tutaj, będę więc nadal jeździł. Zresztą jestem na urlopie.
   W drodze powrotnej przez Santok zboczyłem dla widoków w jeden z tamtejszych wąwozów. Pomiędzy Santokiem a Czechowem w ramach fortyfikowania Wału Pomorskiego powstało kilka małych bunkrów które widać z drogi. Były jednak również dwa większe odsunięte od drogi, z drużynami wypadowymi w składzie załogi liczącej 18 osób. Jeden z nich w Czechowie, a drugi w Santoku. Własnie w głębi tego wąwozu na szczycie wysokiej skarpy zobaczyłem betonową konstrukcję tego bunkra. Wyniesienie na niemal 70 metrów ponad powierzchnię rzeki i dna doliny pozwalało na kontrolę przebiegającej u podnóża stoku ważnej linii kolejowej, rzeki, oraz przeciwległego brzegu na przestrzeni wielu kilometrów i wspieranie ogniem karabinów maszynowych leżących poniżej mniejszych schronów.  Dziś zabrakło czasu na wspinaczkę, może zdążę jutro. 

Wąwozy w Santoku
Wąwozy w Santoku.

Jeden z bunkrów w Santoku
Jeden z bunkrów w Santoku.

Widok sprzed bunkra na Wartę
Widok sprzed bunkra na Wartę.


Rower:Kross Dane wycieczki: 61.63 km (9.00 km teren), czas: 03:41 h, avg:16.73 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gorzów. Dzień drugi

Wtorek, 7 lipca 2020 | dodano: 07.07.2020Kategoria Gorzów

    Dziś w ramach jazdy do Gorzowa zwiadowczo wypuściłem się na puszczańskie drogi pożarowe. W lesie Sahara, niestety na drogach nieutwardzonych piach po osie.

Sahara w Puszczy
Sahara w Puszczy. 


Rower:Kross Dane wycieczki: 66.93 km (17.00 km teren), czas: 04:14 h, avg:15.81 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Gorzów

Poniedziałek, 6 lipca 2020 | dodano: 06.07.2020Kategoria Gorzów

   Międzypokoleniowa solidarność rodzinna wymaga abym na kilka dni zamienił się w tanią, ale niekoniecznie wysoko wykwalifikowana siłę roboczą. Miejsce pracy w Gorzowie.
   Dziś jechałem przez Borek, powrót przez Santok. Jutro być może zrobię trasę odwrotnie.

Kościółek w Borku
Kościółek w Borku.


Rower:Kross Dane wycieczki: 66.57 km (0.00 km teren), czas: 03:29 h, avg:19.11 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Międzyrzecz

Środa, 1 lipca 2020 | dodano: 01.07.2020

   Klasyczna wycieczka do Międzyrzecza ciekawszą trasą przez Rokitno i Kalsko, powrót monotonną dawną trójką.

W polach
W polach.

I w lesie
I w lesie.



Rower:Kross Dane wycieczki: 54.29 km (16.00 km teren), czas: 03:28 h, avg:15.66 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)

Lubniewice na luzie

Niedziela, 28 czerwca 2020 | dodano: 28.06.2020

   Wypad do Lubniewic. Na luzie, bez zwiedzania czegokolwiek.


Rower:Kross Dane wycieczki: 54.73 km (11.00 km teren), czas: 03:24 h, avg:16.10 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Diabelski Kamień i lubniewickie jeziora

Niedziela, 21 czerwca 2020 | dodano: 21.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

  Temat na kolejną wycieczkę do Lubniewic wywołał Marecki komentując mój poprzedni wpis. Wspomniał że kiedyś bezskutecznie szukał pomnika lotników i Diabelskiego Kamienia. Szczerze mówiąc o tym drugim usłyszałem po raz pierwszy. W internecie na jego temat są tylko szczątkowe informacje że leży gdzieś przy czarnym szlaku pieszym okrążającym jezioro Krajnik. Wycieczka w sam raz na niedzielne popołudnie.
  Na czarny szlak wjeżdżam na lubniewickim osiedlu Suszyce. Trasa przejezdna na całej długości i bardzo atrakcyjna widokowo. Dopiero przy wypłaszczeniu na końcówce przechodzi w łąki i pola. Jadąc bezskutecznie rozglądam się za śladem jakiegokolwiek głazu. Napotkana para młodych ludzi z psem zapytana w temacie nie potrafi nic powiedzieć. Młody mężczyzna mówi że mieszka od urodzenia w Lubniewicach i wprawdzie kiedyś coś o tym kamieniu słyszał ale gdzie leży nie wie, lecz stawia na pobliskie wąwozy. Trop okazał się słuszny, paręset metrów dalej pokazało się odgałęzienie szlaku z znaczkiem wskazującym że prowadzi do ciekawego obiektu krajoznawczego. 
   Kolejne kilkaset metrów i znaki zbaczają w dzikie strome bezdroża, a ledwo widoczna ścieżka prowadzi na wzniesienie. Rower trzeba zostawić na szczycie i pieszo zejść na dno wąwozu, znaki szlaku kończą się na drzewie przed kamulcem wrośniętym w zbocze wąwozu. Stawiam że to właśnie ten Diabelski Kamień.

Nad jeziorem Krajnik
Wokół jeziora Krajnik
Czarny szlak wokół jeziora Krajnik.

Diabelski Kamień nad jeziorem Krajnik
Diabelski Kamień znad jeziora Krajnik.

   Skoro jestem w Lubniewicach można na jednym ogniu upiec dwie pieczenie, otóż od jakiegoś czasu przymierzałem się do okrążenia jeziora Lubiąż czerwonym szlakiem pieszym. Zakładałem że rowerem też przejadę co później okazało się niezupełnie możliwe. Na razie jednak aż do jeziora Karpnik jest zupełnie jak w parku, twarda alejka w starym lesie, jedzie się lajtowo. Jezioro Karpnik jest punktem w którym trzeba zmienić kierunek, ja jednak schodzę na dół żeby zobaczyć co to za konstrukcja sterczy nad wodą. Okazało się że jest to stary pomost który po obniżeniu lustra wody znalazł się nienaturalnie wysoko w powietrzu. Na brzegu widać że stosunkowo niedawno ubyło wody o dobry metr. Wracam na górę żeby przejechać brzegiem jeziora Krzywego i tu zaczynają się schody, ścieżka wygodna dla pieszego ale dla rowerzysty jest blokowana co kawałek przez zwalone drzewa. Na domiar złego tylne koło zaczęło się dopominać o wymianę dętki. Z prawdziwą ulgą wydostałem się na piękną leśną drogę pożarową a nieco później pod ośrodek wypoczynkowy "Pod Basztą".
   Czerwony szlak zachęcał jeszcze do kontynuowania wycieczki brzegiem jeziora Lubiąż ale teraz zostałem już nieugięty.

Jezioro Lubiąż
Jezioro Lubiąż.

Jezioro Karpnik
Jezioro Karpnik.

Jezioro Krzywe
Jezioro Krzywe.

    Żeby nie wracać szosą wybrałem powrót leśnymi drogami pożarowymi. Po dopompowaniu powietrza starczyło do parkingu przy DK 24. Tu w komfortowych warunkach wymieniłem dętkę i zapada decyzja, nadkładam drogi i wracam przez Glinik. W ten sposób  jadąc utwardzonymi drogami pożarowymi zyskuję ciszę i spokój niemal do samej Skwierzyny.

Skwierzyna nieczynny most kolejowy
Skwierzyna nieczynny most kolejowy.



Rower:Kross Dane wycieczki: 80.39 km (36.00 km teren), czas: 05:19 h, avg:15.12 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Glisno. Pomnik lotników

Piątek, 19 czerwca 2020 | dodano: 19.06.2020Kategoria pow. sulęciński, Lubniewice

         Dawno, kilka lat temu temu zaciekawił mnie  artykuł zamieszczony na stronach portalu Polska Niezwykła a dotyczący upamiętnienia dwóch niemieckich podoficerów którzy zginęli śmiercią lotnika na stokach góry Glinik. Artykuł mówi że " Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim, ukryty wśród drzew stoi olbrzymi kamień z wyrytym napisem. Z pewnym trudem można odczytać, że poświęcony jest pamięci feldwebla Ericha Rauta i unteroffiziera Helmuta Heiliga, którzy 14 marca 1944 r. zginęli w tym miejscu śmiercią lotnika. W podpisie widoczna nazwa miejscowości Messeritz (Międzyrzecz) i długie, nieodczytywalne słowo – być może określające jakieś stowarzyszenie, które ten nietypowy pomnik ufundowało."
   Od kilku lat przynajmniej raz w roku wybierałem się na stoki wzgórza żeby spróbować go odszukać, oczywiście wszystkie dotychczasowe poszukiwania były szukaniem igły w stoku siana. Teren jest rozległy, mocno pofałdowany, częściowo porośnięty lasem, wprawdzie w artykule są podane współrzędne, ale jak się dziś okazało wskazywały one miejsce oddalone od miejsca katastrofy o ponad dwa kilometry . Dotychczas podczas poszukiwań mylnie sugerowałem się właśnie tymi współrzędnymi i słowami „ Na jednym ze wzgórz pomiędzy Glisnem a Trzemesznem Lubuskim” gdy tymczasem droga przy której stoi ten głaz prowadzi do Dębowca i Nowej Wsi.
     Kilka dni temu przypadkiem natknąłem się na Facebooku na wpis pana Ryszarda H. który informował swojego kolegę że przesłał mu zdjęcie mapy z zaznaczoną lokalizacją pomnika. Włączyło mi się światełko alarmowe i zapytałem czy przypadkiem nie jest to obiekt moich wcześniejszych poszukiwań, a jeżeli tak to prosiłem również o te same zdjęcie. To było bingo. Mapę dostałem i z zdziwieniem zauważyłem że pokazuje całkowicie inny rejon od tego w którym dotychczas szukałem. W tym rejonie również bywałem ale niczego nigdy nie zauważyłem
   Dziś wypuściłem się aby bliżej spenetrować ten kawałek lasu. Kosztowało mnie to chwilę łażenia po ledwo widocznych dróżkach ale udało się, pomnik znalazłem. Faktem jest że pomimo tego iż stoi zaledwie kilkadziesiąt metrów od drogi i nawet jest z niej widoczny to tak doskonale wtapia się barwą w otoczenie że szanse na jego przypadkowe zobaczenie są bardzo niewielkie. Myślę że nie zaszkodziła by w tym miejscu jakaś tablica lub chociażby najskromniejsza strzałka z wskazaniem kierunku.
  Na odszukaniu głazu skupił się cały dzisiejszy program wyjazdu, a skoro cel został osiągnięty pozostaje wracać do domu.

Zapomniany pomnik niemieckich lotników którzy zginęli na stokach góry Glinik pod Glisnem
Zapomniany pomnik niemieckich lotników którzy zginęli pod Glisnem na stokach góry Glinik.

Glisno, pomnik osadników wojskowych
Glisno, pomnik osadników wojskowych.


Rower:Kross Dane wycieczki: 62.58 km (20.00 km teren), czas: 03:56 h, avg:15.91 km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)