blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(9)

Moje rowery

Kross 76731 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

gm. Bledzew

Dystans całkowity:3079.47 km (w terenie 1083.60 km; 35.19%)
Czas w ruchu:119:04
Średnia prędkość:15.01 km/h
Maksymalna prędkość:31.56 km/h
Suma podjazdów:445 m
Suma kalorii:4868 kcal
Liczba aktywności:67
Średnio na aktywność:45.96 km i 3h 13m
Więcej statystyk

W kierunku Kostrzyna (na wyrost :))

Poniedziałek, 29 czerwca 2015 | dodano: 30.06.2015Kategoria gm. Bledzew

   Drogę w kierunku Kostrzyna wybrałem ponieważ jest niemal płaska i prosta. Nie miałem ochoty na jakieś wycieczki tematyczne więc ta wydawała mi się na dziś w sam raz.
   Przy wjeździe w drogę 24 od wiosny trwają roboty drogowe. Właśnie zaczyna się wyłaniać z ziemi nowy kształt tego skrzyżowania. Będzie to rondo. Mniej więcej na środku budowanego ronda do niedawna stał rozpadający się betonowy pomnik upamiętniający przemarsz 2 Armii WP. Pomnik jest nadal w stanie rozkładu, ale został przeniesiony na pobliski leśny parking, na wprost  bunkra wchodzącego w skład GW Ludendorff. Nowa lokalizacja będzie chyba nawet lepsza od poprzedniej. Może przy okazji, jako bardziej wyeksponowany doczeka się jakiegoś remontu. Przy okazji robót odsłonięto kilkutonowe bloki betonowe z resztkami obciętych szyn. Sądzę że są to resztki zapór drogowych związanych z tym bunkrem.
   Tuż przed granicami gmin Bledzew i Lubniewice, na dziesiątym kilometrze od Skwierzyny przed rokiem 45 istniała osada Wilhelmsthal. Później chyba nie została zasiedlona, a na pewno całkowicie o niej zapomniano. O osadzie tej nie znalazłem nigdzie żadnej informacji poza tym że była administracyjnie związana z Pniewem k/ Osiecka .  Osada leżała kilkaset metrów od szosy, w kotlince pomiędzy pasmami podłużnych wzgórz. Dziś zostały tylko ślady czterech zagród, leśniczówki i mały cmentarzyk z resztkami kilkunastu nagrobków. Miejsce to wskazał mi kiedyś znajomy grzybiarz. Dziś tam również zaglądnąłem.


Użytek ekologiczny na zapleczu Wilhelmsthal.


Remiza dla ptactwa, w krzakach fundamenty domostwa.


Cmentarzyk, kwatera dziecięca.






Wewnątrz zniszczonego nagrobka portal lisiej nory.

   Ponieważ zamarudziłem trochę czasu w Wilhelmsthal to dzisiejszego popołudnia udało mi się dojechać tylko do zajazdu leżącego kilka kilometrów przed Krzeszycami. Zrobiło się zbyt późno aby jechać dalej. Było już kilkanaście minut po dwudziestej kiedy zawracałem na mostku nad Rudniczanką.
   Chciałem jeszcze zajrzeć do miejsca gdzie kiedyś stała stacja kolejowa Wałdowice-Rogi. Zrezygnowałem, bo akurat na drodze biegnącej po starym torowisku zajęła stanowisko przydrożna hostessa. Nie chciałem przeszkadzać w pracy. Do Skwierzyny dotarłem tuż przed zmrokiem.


Rower: Dane wycieczki: 64.00 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Stary Dworek, Bledzew

Środa, 24 czerwca 2015 | dodano: 24.06.2015Kategoria gm. Bledzew

   Dziś sprawdziłem kolejny jagodnik lesie za leśniczówką Bledzewko. Na jagody chyba nie ma co liczyć. 
Dawno nie byłem w Bledzewie, więc skorzystałem z okazji. W Bledzewie ciekawiły mnie postępy na budowie nowych mostów na Obrze i kanale który odprowadza do Obry wody Ponikwy (Jordanki). Mosty te mają w przyszłości zastąpić dotychczas użytkowane, w tym jeden zwodzony rolkowy most forteczny. Obydwa dotychczasowe mosty są zabytkami i chyba zostaną zachowane. Może nawet ktoś się pokusi o próbę odtworzenia brakujących mechanizmów i uruchomienie mostu rolkowego. Ech, rozmarzyłem się :).
Ciekawość zaspokoiłem, a postępy robót widać na zdjęciu.


Most obrotowy w Starym Dworku.


Postępy na budowie.


Bledzew żegna.
Rower: Dane wycieczki: 28.00 km (7.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

Lubniewice

Sobota, 9 maja 2015 | dodano: 09.05.2015Kategoria gm. Bledzew, pow. sulęciński, Lubniewice

   Dokąd się udać? Z takim dylematem wyjechaliśmy Arturem poza rogatki Skwierzyny. Ostatecznie wypadło na wielokrotnie powtarzaną trasę Skwierzyna - Wałdowice - Lubniewice i powrót przez Osiecko i Bledzew.
W Lubniewicach przedsezonowa leniwa atmosfera, na deptaku nad jeziorem pojedynczy spacerowicze. Przejechaliśmy się wokół Nowego Zamku, posiedzieliśmy na centralnym placu miasteczka. Tak się rozleniwiliśmy że ciężko było ponownie wskoczyć na siodełko i ruszać w drogę do domu.


Taras Nowego Zamku od strony jeziora.




   Dziesiątki razy przejeżdżałem przez Osiecko i nigdy nie zagłębiałem się do wnętrza wioski. Dziś podjechaliśmy do wzgórka na którym znajduje się kościół. Stamtąd widać że wieś jest całkiem spora, a jej centrum znajduje się z tamtej strony kościoła.
  Na placyku u podnóża kościelnego wzniesienia leży przechylony sześcienny kamień. Okazuje się że są to resztki pomnika poświęconego pamięci poległych w I wojnie światowej żołnierzy z Osiecka tzw. "kriegerdenkmala". Ktoś celowo zniszczył napisy z trzech stron kamienia, nieuszkodzona zachowała się tylko jedna.


Kościół św. Mikołaja w Osiecku - filia parafii w Sokolej Dąbrowie, Obok kościoła zachowały się dwa nagrobki z dawnego cmentarza. W niedzielę w kościele są również odprawiane msze w obrządku ukraińsko-bizantyjskim.


Kriegerdenkmal.


Jedyna zachowana strona z nazwiskami poległych. U góry z prawej strony polsko brzmiący "Jan Kunowski".

   W dalszej drodze dołożyliśmy kilka dodatkowych kilometrów zbaczając w wszystkie możliwe zakamarki Bledzewa i Popowa.


Przed Popowem.

   Cały czas od strony Gorzowa zbierało się na burzę, a tuż przed Skwierzyną dopadł nas deszczyk

Rower: Dane wycieczki: 75.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Gdzieś w lasach pod Lubniewicami

Sobota, 25 kwietnia 2015 | dodano: 25.04.2015Kategoria gm. Bledzew

   Wyjazd bez określonego celu, spontanicznie wyszło sporo kręcenia po lasach w trójkącie Skwierzyna-Lubniewice-Wałdowice. Przemierzyłem również chyba wszystkie drogi na ich obrzeżach. Byłem między innymi w Pniewie opuszczonej wiosce pod Osieckiem. Budząca się przyroda ukryje aż do jesieni wszystkie ruiny. Wygląda to o niebo lepiej niż miesiąc temu, niemniej pozostaje przygnębiające wrażenie.





   Zajechałem nad Jezioro Śmierdzące w Lubniewicach. Tak, jest takie małe śródleśne jezioro w Lubniewicach, jakieś 200 m od drogi wylotowej w kierunku Gorzowa. Wbrew swojej nazwie chyba nie śmierdzi, a przynajmniej ja nie czułem żadnego odorku. Skąd taka nazwa trudno powiedzieć Nazwa współczesna jest tłumaczeniem starej nazwy niemieckiej Stinkender See.





   Wrażeń niewiele, nie zobaczyłem nic nowego i nic ciekawego. Wyjazd nie był turystyczny, a raczej był to dłuższy spacer. 
   Powrót szosą kostrzyńską

Rower: Dane wycieczki: 95.00 km (22.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Spalona Lesniczówka

Czwartek, 12 marca 2015 | dodano: 12.03.2015Kategoria gm. Bledzew

   Po pracy miałem wyjazd w charakterze kuriera. Przesyłka niewielka – opakowanie lekarstw. Właściwie zmieściła się w kieszeni, zatem nie przeszkadzała w wycieczce za Obrę. Zastosowałem przedwczorajszy plan wyjazdu na szosę kostrzyńską, następnie przejazdu drogami pożarowymi do mostu w Starym Dworku i na końcu do odbiorcy przesyłki w Zemsku.
Na wysokości drugiej linii wysokiego napięcia zjechałem z szosy w jedną z ważniejszych dróg pożarowych w tej części lasu. W okolicy miejsca zwanego Spaloną Leśniczówką istnieje węzeł dróg skąd można jechać w kierunku Pniewa i Osiecka, Krzywokleszcza i Sokolej Dabrowy, Bledzewa i Starego Dworku oraz Trzebiszewa i Glinika. Kiedyś rzeczywiście w tym miejscu stała leśniczówka nazywana "Roterhirsch". Pewnie w latach powojennego zamętu została podpalona przez szabrowników stąd obecna polska nazwa. Obok skrzyżowania obszerna śródleśna łąka i użytek ekologiczny "Przy Rowie".


Węzeł dróg


Użytek ekologiczny "Przy Rowie"



   Ewentualnych moich naśladowców w zwiedzaniu tego miejsca chciałem ostrzec przed niczym nie zabezpieczoną, ale zamaskowaną za pomocą spróchniałych gałęzi ocembrowaną studnią. Wprawdzie nie ma w niej wody, ale ma pewnie jakieś 5 m. głębokości. Nie bardzo rozumiem dlaczego Lasy Państwowe jakoś nie zabezpieczą, lub nie zasypią tej pułapki.


Niebezpieczna studnia

Od jesieni roboty leśne pozmieniały krajobraz, widok tej poręby wzbudził u mnie obawy że zbłądziłem w dobrze znanym terenie. Dokładnie za moimi plecami kiedyś była kolejna z leśniczówek "Neukrug". Pozostały po niej tylko zakwitające wiosną krzaki bzów. Najbliższymi sąsiadami leśniczówki oprócz wspomnianej wcześniej "Roterhirsch" była oddalona o jakieś 2 km osada Krzywokleszcz i leśniczówka Bledzewko w Starym Dworku.


Jeszcze miesiąc temu był tu pełnowymiarowy las


Czy to jakiś znak stosowany przez leśników?

   Stąd już musiałem ruszać do Zemska. Przy fotografowaniu tego znaku umieszczonego na sośnie padła bateria aparatu. A tak chciałem jeszcze zamieścić na blogu zdjęcie jakiegoś walącego się budynku w otoczeniu podobnie zaniedbanych, mającego pokazać piękno lubuskich wiosek. Piękno nad którym tak się niektórzy zachłystują na portalu http://www.ziemialubuska.pl/ .
   Obok zalewu Czapliniec docieram do leśniczówki w Starym Dworku, jeszcze dwa mosty i znów jestem na szosie. Szybki przejazd do Zemska, oddaję przesyłkę i już po zmroku powrót do domu.
    Dostałem kolejne zapotrzebowanie na lekarstwa, pewnie nie minie mnie jutro kolejna jazda w tamtą stronę.

Rower: Dane wycieczki: 34.00 km (15.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Szosa kostrzyńska - Wilhelmsthal

Środa, 25 lutego 2015 | dodano: 25.02.2015Kategoria gm. Bledzew

     Wieczorem wyskoczyłem na szosę kostrzyńską. Aparatu nie brałem z dwóch powodów;
- po pierwsze spodziewałem się że na zdjęcia już będzie za ciemno,
- po drugie kto zna odcinek między Wałdowicami a Skwierzyną wie że widok składa się z kilku prostych zbiegających się na horyzoncie. Te proste to; skraje drogi, rowy przydrożne, nad rowami pas brzózek i u góry nad głową ich wierzchołki.
    Do zmroku udało mi się dotrzeć do parkingu na 63 kilometrze, tuż obok tablic informujących o granicy gmin (Bledzew i Lubniewice) i powiatów (międzyrzecki i sulęciński). Starczyło jeszcze kilku minut żeby zaglądnąć na miejsce które na mapach z lat trzydziestych nosi nazwę Wilhelmsthal, obecnie chyba nie ma nawet żadnej nazwy. Miejsce to leży jakieś trzysta metrów od szosy, są tam ślady po kilku zagrodach, spora śródleśna łąka i mały cmentarzyk. Jeżeli ktoś jest ciekawy zdjęć można zobaczyć pod linkiem   http://bramalubuska.forum.st/t179-wilhelmsthal-gmi...    jest dokładnie tak samo tylko bez śniegu. Powrót jak zwykle po zmroku.Trasa wycieczki liczyła 25 km, pozostałe 11 zostały przejechane na miejscu w Skwierzynie.

Rower: Dane wycieczki: 36.00 km (2.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Pniewo - wioska widmo

Niedziela, 22 lutego 2015 | dodano: 22.02.2015Kategoria gm. Bledzew

   Dawno nie jechałem leśną drogą prowadzącą od szosy kostrzyńskiej w kierunku Pniewa i Osiecka. W ubiegłym roku była ona naprawiana poprzez wysypanie gruzu, a tym samym stała się nieprzejezdna dla rowerów. Chciałem sprawdzić jak to wygląda w tym roku. Przez ten czas pojazdy pracujące w lesie wgniotły gruz w grunt i jest całkiem znośnie. W las wjechałem na wysokości północnego węzła obwodnicy Skwierzyny.
Nie byłbym sobą jakbym się nie zatrzymał obok wysadzonych resztek jednokondygnacyjnego bunkra Pz.W.859.





   Po 10 km wyjechałem na dużą polanę z brukowaną drogą prowadzącą od lasu do wymarłej wsi – widma. Pniewo k/ Osiecka wioska której już nie ma, została tylko droga wybrukowana kocimi łbami, ruiny zagród, stary cmentarz i kupka gruzu w miejscu gdzie kiedyś stał kościół. Zamieszkały jest tylko jeden dom na końcu wsi w pobliżu dawnego folwarku. Pochodziłem wśród nagrobków cmentarza i resztek zagród (podobno w 1939 było ich 22) i ruszyłem do Osiecka.


Dawna droga wiejska w Pniewie


Resztki zagrody


Zachowany portal od sławojki


Cmentarz przykościelny




Pagórek gruzu kryje fundamenty kościółka.


Wiosna idzie


Jedyna zamieszkała zagroda


Po wyjeździe z lasu widok na Osiecko

   Chciałem dziś również sprawdzić możliwość dotarcia z Osiecka do Dębowca z wykorzystaniem skrótu na przełaj przez las. Okazało się że droga jest zupełnie niezła i po kilku kilometrach jazdy ukazuje się Dębowiec - osada popegeerowska oddalona o 4 km od Nowej Wsi. Mieszka tam tylko kilka rodzin. Z Osiecka można tam dotrzeć pokonaną przeze mnie leśną drogą gruntową, natomiast z Nowej Wsi i Glisna drogami brukowanymi kocimi łbami. Miałem w związku z tym kolejną porcję terenu jadąc jej poboczem do Nowej Wsi. 



   Na odcinku do Sokolej Dąbrowy skorzystałem z szosy asfaltowej. W Sokolej Dąbrowie pomyślałem jednak o możliwości dotarcia do Starego Dworku poprzez las obok osady Krzywokleszcz z ominięciem Bledzewa i Zemska. Zatem kolejne kilometry po drogach gruntowych.


Kapliczka w Sokolej Dąbrowie


Leśne drogowskazy

Z Starego Dworku do Skwierzyny dojechałem już bez udziwnień i szukania nowych dróg. W sumie z dzisiejszych 51 km, 36 przejechałem po drogach gruntowych i kocich łbach, czyli de facto również gruntowych ponieważ jechać na nich dało się tylko poboczami.

Rower: Dane wycieczki: 51.00 km (36.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

51 km z tygodnia+26 nad Obrą

Piątek, 6 lutego 2015 | dodano: 06.02.2015Kategoria gm. Bledzew

  Nazbierało się w przeciągu tygodnia 51 km z jakichś wyjazdów po bułki itp. Nic więcej o nich się nie da powiedzieć, ująłem je w tym wpisie tylko dla statystyki.
Dziś po południu byłem wolny od wszelkich obowiązków o godzinę wcześniej niż zwykle. Spróbowałem ile można w tym czasie, o tej porze roku przejechać w warunkach przyzwoitej widoczności. Udało się zrobić 11 km w lesie i 4 km dojazdu do lasu. Powrót nastąpił już w zupełnej ciemności. Pierwsza i ostatnia przerwa miała miejsce na moście nad Obrą w okolicy GW Ludendorf.


Gdzieś w lesie nad Obrą


Niektórzy nazywają tą kopułę z Pz.W.867 kaskiem Wadera


A taki widok na Obrę roztacza się spod kopuły


Miejsce startu OBERSTRONGA znajduje za zakrętem rzeki

Jakieś 200 m od tego miejsca w górę rzeki, 28 lutego 2015 odbędzie start XI Ogólnopolskiego Zimowego Spływu Obrą o tytuł "OBERSTRONGA", który organizuje  Nadobrzański Klub Płetwonurków "Obra" w Skwierzynie. Uczestnicy pokonają trasę do Skwierzyny w skafandrach do nurkowania typu "mokrego" brrrrr.....

Rower: Dane wycieczki: 77.00 km (11.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Goruńsko, Bukowieccy i Büttnerowie

Poniedziałek, 5 stycznia 2015 | dodano: 05.01.2015Kategoria gm. Bledzew

   Aura jednak nie była zbyt łaskawa dla moich pomysłów na dzisiejszy dzień. Wprawdzie po południu przestało padać, a nawet przestało wiać, ale na szlakach terenowych pozostało sporo błota. Do Goruńska wyjechałem późnym popołudniem, o Chycinie przed zmrokiem nawet nie mogłem pomyśleć. Zatem do rzeczy, kilka informacji tytułem wprowadzenia w klimat.
Goruńsko i Chycina wioski o średniowiecznym rodowodzie będące własnością rycerską w odróżnieniu od sąsiednich cysterskich: Sokolej Dąbrowy,  Bledzewa oraz joannickiego Templewa. Do połowy XIX w. były własnością rodu Bukowieckich. Zdaje się że w kolekcji muzeum międzyrzeckiego znajdują się również portrety trumienne przedstawicieli tej rodziny. Pałac w Goruńsku zniszczony w 1945 r. przez żołnierzy radzieckich nie zachował się. Z założenia dworskiego do dziś przetrwała jedynie oficyna rządcy, nieczynna gorzelnia i resztki parku z jego ażurowym ogrodzeniem.



Mimo że w Goruńsku nie ma obecnie czynnego cmentarza jest za to kilka starszych obiektów cmentarnych. Pierwszy z nich to kępa drzew na wzgórku, rzucająca się w oczy zaraz po wyjeździe z lasu od strony Bledzewa. Mimo że jest oddalony od szosy o jakieś 50 m to nie ma do niego żadnej drogi, ani ścieżki. Aby do niego dotrzeć musiałem przedrzeć się przez pole uprawne, na szczęście nie było tej jesieni zaorane. Wewnątrz cmentarza czytelny układ alejek, kilkanaście zachowanych nagrobków z pierwszej połowy XX wieku. Z okresu powojennego jeden grób małżeństwa Thiele, ale tuż obok nagrobek z tym samym nazwiskiem z końca XIX w.









   W centrum wioski zachowała się XIX wieczna kaplica grobowa Bukowieckich. Pod koniec ubiegłego wieku dobudowano do niej nową część i zaadoptowano ją na kościół. Nad drzwiami starszej części zachowały się wykute w piaskowcu napisy „Grób familii Bukowieckich” i „Z woli Bogusława Bukowieckiego * d. 10 lutego 1757 + 24 lutego 1842 wystawił August Bukowiecki”.



    Budowniczy kaplicy August Samuel Bukowiecki to barwna postać, oficer pruski i armii Księstwa Warszawskiego, starosta wyrzyski. Kto ciekaw tej postaci zapraszam do poczytania opowieści o jego losach pod linkiem strony od 259 do 263. Prywatnie był teściem znanego poznańskiego dziennikarza z połowy XIX wieku Marcelego Motty, ojcem równie znanego dziennikarza poznańskiego Juliana Bukowieckiego i dziadkiem gen. Mieczysława Bukowieckiego 
 Po śmierci żony Augusta, w 1862 ,spadkobiercy Bukowieckich postanowili spieniężyć majątek. Goruńsko wraz z przyległościami sprzedano Gustawowi Hermannowi Büttnerowi z Berlina. Nowy właściciel zobowiązał się zachować znajdujący się na jego dobrach grobowiec poprzednich właścicieli w stanie nienaruszonym. W rękach Büttnerów Goruńsko pozostawało do r. 1945. Po Büttnerach zachował się na pobliskim wzgórzu monumentalny rodowy grobowiec.



   Od byłego pałacu prowadzi do niego kilkusetmetrowa aleja okazałych drzew. Alejka rozmiękła po dzisiejszych porannych opadach stała się ciężka do pokonania. Można się do niej przedostać od głównej drogi po schodach i ścieżką przez park. Dziś miałem pewne problemy z jej odszukaniem. Po kilku nieudanych podejściach natrafiłem w końcu na nią przedzierając się błotnistą drogą przez zaplecza jakichś gospodarstw. Okazało się że właściwa ścieżka do alejki cmentarnej początkowo biegnie wzdłuż drogi do Templewa, a dopiero później wzdłuż południowego ogrodzenia parku. Samo mauzoleum znajduje się na końcu alejki w kępie obrośniętych bluszczem drzew. Wewnątrz mauzoleum zieje dziura otwartej i pustej komory grobowej. Podobno gdzieś w pobliżu cmentarza rodowego istniał cmentarz żydowski, jednak bez bardziej szczegółowych danych nie znalazłem jego lokalizacji. Nie jest również zaznaczony na mapach z lat trzydziestych ubiegłego wieku. 
   Pozostał jeszcze jeden, najstarszy cmentarz poewangelicki, znajduje się on przy południowym stawie (od strony Templewa). Zapadał już zmrok dlatego nie zapuszczałem się w jego zarośla. Podobno nie ma na nim nagrobków, widoczne w terenie są tylko jego zarysy. Część dzisiejszych zdjęć nie nadawała sie do opublikowania dlatego skorzystałem z wcześniejszych. Przy najbliższej okazji postaram się je zaktualizować. Na Chycinę nie starczyło już czasu.


Rower: Dane wycieczki: 34.00 km (3.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)

Bledzew i GW Roon

Niedziela, 4 stycznia 2015 | dodano: 05.01.2015Kategoria MRU, gm. Bledzew

   Uczepiłem się Bledzewa jak pijany płotu, ale przy krótkich wyjazdach ten kierunek jest najciekawszy. Dziś chciałem zaglądnąć do GW Roon leżącej jakieś dwa km za Bledzewem w kierunku Goruńska. Obiekty MRU wznoszono etapami poczynając od 1934 r. Miały one w połączeniu z umocnieniami Wału Pomorskiego i Linią Odry zabezpieczyć wschodnią granicę Niemiec. Ciągnące się na dystansie 80 km fortyfikacje MRU dzielimy na trzy odcinki: północny, centralny i południowy. Każdy z nich pod względem charakterystyki jest inny. Obrona południowego miała opierać się na budowlach hydrotechnicznych pozwalających zalać znaczne powierzchnie dolin rzecznych, oraz żelbetowych schronach. Odcinek centralny najbardziej znany którego osią jest podziemna 10 km droga ruchu wraz z 20 km korytarzy prowadzących do poszczególnych grup warownych. Oraz północny którego obrona miała opierać się na wykorzystaniu istniejących rzek, wykopanych kanałów i jezior. Najważniejszymi elementami północnego odcinka są GW Ludendorf, most obrotowy w Starym Dworku, most rolkowy w Bledzewie oraz broniące przesmyków między jeziorami: GW Roon (pomiędzy Lipawkami i Czystm) GW Moltke (pomiędzy Czystym i Chycińskim). Po północnej stronie szosy Międzyrzecz-Sulęcin znajdują się jeszcze odosobnione lecz formalnie należące do odcinka centralnego GW Schill i Nettelbeck oraz drugi z mostów obrotowych w MRU.
    Jadąc z Bledzewa w kierunku Goruńska mijamy fermę trzody (sądząc po zapachu), w dole widać jezioro Lipawki. Do ruin GW skręcam po minięciu małego lasku znajdującego się tuż za fermą. Jest to ta sama leśna droga ppoż. która mieszkańcy Bledzewa docierają do kąpieliska na jez. Czystym. Właśnie świeżutko wybudowana, dziś miałem okazję zobaczyć ja po raz pierwszy.





   GW pierwotnie składała się z dwukondygnacyjnego schronu głównego i połączonych z nim krótkimi poternami dwóch trzykondygnacyjnych wież pancernych. Na uzbrojenie składało się kilka karabinów maszynowych i moździerz maszynowy. Wysadzony po wojnie, uległ całkowitemu zniszczeniu. Obecnie jest to gigantyczna dziura w ziemi, z resztkami ścian, kupkami gruzu betonowego, obok kilka odrzuconych wybuchem fragmentów stropu wielkości kabiny samochodu ciężarowego. Miejsce pomimo że leży kilkadziesiąt metrów od drogi jest rzadko odwiedzane, a latem wśród bujnej zieleni aż do chwili dotarcia na skraj gruzowiska niemal niewidoczne.







   Wracam do Bledzewa. Przejeżdżając obok cmentarza znów składam wizytę Hertlowi i poległemu podczas I wojny gefrajtrowi Alojzemu Schulz. Na nagrobku widoczna inskrypcja „Hier ruht in Gott unser lieber Sohn und Bruder Aloysius Schulz Gefreiter im.Res.Inf.Rgl.93; * 2.2.1897 + 7.5.1918 im Lazarett zu Stettin. Nach schwerem Kampf hat Gott entschieden!”.





   Spokoju zmarłych z kolumn cmentarnego ogrodzenia strzegą zadumane anioły.



   Z wzgórza cmentarnego rozciąga się widok na panoramę południowej części Bledzewa.



   Zagłębiłem się jeszcze w uliczki miasteczka. Wąskimi, wybrukowanymi kocimi łbami, zaułkami wydostałem się na rynek.









   I teraz została tylko jazda do Skwierzyny, wykonać to po co właściwie wyszedłem z domu. Nie jestem w tym miejscu oryginalny ale miałem wyskoczyć tylko po ziemniaki. Moje w tym szczęście że nie były potrzebne do niedzielnego obiadu. Jutro mam dzień wolny, więc może zaglądnę do Chyciny na gruzy GW Moltke, a przy okazji przejazdu przez Goruńsko do mauzoleum Bittnerów. Wszystko zależy od jutrzejszej aury.

Rower: Dane wycieczki: 34.00 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(0)