blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(11)

Moje rowery

Stevens 229 km
Kross 78807 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

gm. Przytoczna

Dystans całkowity:2200.89 km (w terenie 1081.50 km; 49.14%)
Czas w ruchu:97:13
Średnia prędkość:14.68 km/h
Maksymalna prędkość:41.48 km/h
Suma podjazdów:1095 m
Suma kalorii:9809 kcal
Liczba aktywności:43
Średnio na aktywność:51.18 km i 3h 28m
Więcej statystyk

Międzychód - z linią kolejową 363 w tle

Sobota, 28 lutego 2015 | dodano: 28.02.2015Kategoria gm. Przytoczna, gm. Pszczew, pow. międzychodzki

     Wczorajszy przejazd przez Chełmsko podsunął mi pomysł aby spróbować jazdy wzdłuż ponad stuletniej linii kolejowej nr 363 – łączącej stację Rokietnica ze stacją Skwierzyna. Linia ta budowana była etapami, w 1887 roku został otwarty odcinek Międzychód - Wierzbno, w 1888 Rokietnica - Międzychód, a w 1906 Wierzbno - Skwierzyna. Z map wydanych w latach trzydziestych wynikałoby że w okresie międzywojennym linia była rozebrana na odcinku od Wierzbna do Muchocina. Związane to było z istnieniem w rejonie Wierzbna granicy wersalskiej. Obecnie ruch na tej linii jest mocno ograniczony, kursowanie pociągów pasażerskich zawieszono jeszcze przed rokiem 2000, ponadto w 2002 roku zamknięto dla ruchu towarowego trasę Rokietnica - Międzychód. Miałem przyjemność jechać kilka razy tą linią do Poznania. Najbardziej wkurzała konieczność niemal godzinnego postoju w Międzychodzie w oczekiwaniu na pociąg jadący z przeciwnego kierunku. Z racji że linia była jednotorowa w Międzychodzie wypadały mijanki.
   Trasę pokonałem na odcinku od Skwierzyny do Międzychodu. W wycieczce towarzyszył mi kolega z pracy. Kolega jest zwolennikiem drób bitumicznych i trochę mi grymasił na sporą ilość dróg gruntowych.
   Stacje kolejowe na nieczynnej linii niemal wszystkie zaniedbane, większość z nich wykorzystywana jest w celach mieszkalnych. Zaczynamy od Skwierzyny i pobliskiego Chełmska.


Skwierzyna


Gmina Przytoczna wita


Chełmsko

   Kolejna stacyjka znajduje się w pobliżu osady Chełmicko, nosi ona nazwę Rokitno. Ale do właściwego Rokitna trzeba było stąd zasuwać per pedes mniej więcej 4 km.


Rokitno w Chełmicku.

 Do kolejnej stacji w Przytocznej pojechaliśmy przez Nową Niedrzwicę. W wiosce zwraca uwagę pięknie odrestaurowany pałacyk.


Pałac w Nowej Niedrzwicy (w użyciu bywa również stara nazwa Hersztop)


Stacja w Przytocznej

   Z Przytocznej jedziemy do Goraja. W Goraju porzucamy jazdę szosą wzdłuż linii kolejowej, na rzecz dawnych lokalnych traktów.  Istniejące gdzieniegdzie rzędy starych przydrożnych drzew świadczą o ich dawnym znaczeniu. Dziś są to zwyczajne drogi gruntowe. My jedziemy taką drogą prowadzącą do Strychów.
Natomiast następną w kolejności za Gorajem stację w Wierzbnie zostawiamy sobie na drogę powrotną.


Stacja w Goraju


Barokowy kościół w Goraju

   Za Strychami znów zbliżamy się do torów. Do Międzychodu docieramy od strony Muchocina. Tuż przy granicy miasta, przed oczyszczalnią ścieków widać z drogi wały tzw. szwedzkiego okopu. Jest to wklęsłe, czworoboczne grodzisko, zwane przez okoliczną ludność „Zbójecką Górą”. Z trzech stron posiada dobrze zachowane wały o wysokości 4-5 m, natomiast z czwartej wał się nie zachował przechodząc w strome urwisko opadające do Warty. W tradycji niemieckiej wzgórze to nosiło nazwę Räuberberge („zbójecka góra”), natomiast przedwojennych mapach polskich występowało jako Szwedzki Okop. Nazwa ta sięga czasów wojny północnej. W 1705 r. podczas pobytu Karola XII w Międzychodzie Szwedzi podejrzewali Polaków o zdradziecki napad. Król szwedzki kazał sypać szańce na Räuberberge, chcąc ostrzelać miasto. Ostatecznie do ostrzału nie doszło i Międzychód ocalał. Stąd wywodzi się nazwa Szwedzki Okop, jak nazywano to miejsce jeszcze przed 1945 r. Po 1996 r. wzgórze wróciło do utrwalonej w literaturze nazwy Zbójecka Góra. Nazwa ta nawiązuje do legendy według której grodzisko było siedzibą zbójców, którzy kontrolowali ruch na Warcie, dzieląc się nielegalnie ściąganym mytem z właścicielami Muchocina. Wg innej legendy, trzy siostry - sieroty, o których rękę poprosiło trzech bogato ubranych młodzieńców podążyły za nimi potajemnie do lasu, gdzie okazało się, że narzeczeni są zbójcami. Siostry, uciekając przed nimi skoczyły do Warty i utonęły. Odtąd wzgórze nazywano Zbójecką Górą, a urwisty brzeg rzeki – Dziewiczym Skokiem. Ustawiono tam krzyż, pod którym w południe i północy widywano czarnego kota, straszącego przechodniów. Krzyża tam obecnie nie ma, kota również, a nasypy są świeżo rozjeżdżone przez krosowców. Grodzisko chyba nie przetrwa kolejnych wieków.


Szwedzki Okop


Stacja w Międzychodzie


Pomnik powstańców wielkopolskich

   Z Międzychodu ruszamy przez Stare Gorzycko do pominiętej wcześniej stacji w Wierzbnie. Taka trasa pozwoli uniknąć jazdy ruchliwą szosą z Poznania do Gorzowa. Za Gorzyckiem droga asfaltowa przechodzi znów w gruntową.
   Tuż za ostatnimi zabudowaniami Gorzycka spotykamy stadko żerujących żurawi.


Stadko żurawi w okolicy Starego Gorzycka


Kościółek w Wierzbnie


Stacja w Wierzbnie

      Z Wierzbna ruszamy boczną drogą prowadzącą w kierunku Pszczewa. Nie jest to na pewno najkrótszy wariant drogi do Skwierzyny, ale pozwala uniknąć jazdy w ciągłym napięciu ruchliwą drogą bez poboczy. Ponadto chciałem sprawdzić czy budowa wieży widokowej na Górze Trębacza w Zielomyślu nie była czczym ubiegłorocznym gadaniem. Budowa jak widać postępuje.


Budowa wieży widokowej na Górze Trębacza w Zielomyślu pod Pszczewem


Z poziomu gruntu dostępna jest  tylko taka panorama

Dalsza jazda leśną drogą do Lubikowa. W Lubikowie wybieramy drogę żwirową do Rokitna prowadzącą obok XVII w. kapliczki. Kapliczka została zbudowana w połowie drogi pomiędzy wioskami w roku 1671 z okazji powrotu rokitniańskiego obrazu z Warszawy.




Drzwi wejściowe da się uchylić, jednak dostępu do wnętrza broni solidna krata



   W Rokitnie zaglądnąłem na maleńki cmentarzyk cystersów znajdujący się u podnóża bazyliki. Krzewy nie pozwalają na zdjęcia. W najbardziej oddalonym zakątku stoją dwa odłamane krzyże nagrobne z XIX w.



    Resztę drogi pokonaliśmy leśnym skrótem do Chełmska , a stamtąd pozostał jeszcze tylko zjazd do Skwierzyny i koniec wycieczki.
Miejsc odwiedzonych było sporo, wszystko bardzo pobieżnie. Na bardziej szczegółowe wycieczki przyjdzie pora wiosną.


Rower: Dane wycieczki: 78.00 km (27.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Lubikowo

Piątek, 20 lutego 2015 | dodano: 20.02.2015Kategoria gm. Przytoczna

   Wczorajszy wpis Robaka z wyjazdu do Rokitna i Lubikowa podsunął mi pomysł że mógłbym zobaczyć przebudowaną w ubiegłym roku plażę nad Jez. Lubikowskim. Jakoś do tej pory nie miałem okazji podziwiać tej inwestycji, choć wiele o niej słyszałem. Problemem mógłby być czas dojazdu, no bo co można zobaczyć po zmroku. Zdążyłem dojechać rzutem na taśmę, kiedy wyjeżdżałem na brzeg jeziora zaczęło się robić szaro. Takie szare wyszły też zdjęcia. 


Amazonia nad jeziorem w Przytocznej


Elementy infrastruktury przybrzeżnej


Sztucznie usypany półwysep 

Powrót jak zwykle w ciemnościach. Nie lubię jeździć w tamtym kierunku szosą  z względu na panujący na niej spory ruch i brak poboczy. Zwykle jak czas mnie nie goni korzystam z bocznych dróg gruntowych. Dziś jednak czas gonił, a ruch na drodze był chyba nawet wzmożony. Może jakiś wpływ na to miał również rozpoczynający się weekend. 
Rower: Dane wycieczki: 45.00 km (4.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(2)

Wzdłuż międzywojennej granicy wersalskiej

Sobota, 29 listopada 2014 | dodano: 29.11.2014Kategoria gm. Przytoczna
Skoro nie pada to mimo chłodu jazda nadal jest możliwa. Dla jazdy w terenie lekki mrozek nawet pomaga utwardzając piaszczyste odcinki. Na dzisiejszy wyjazd wybrałem trasę prowadzącą wschodnią granicą sąsiedniej gminy Przytocznej. Tak się akurat składa że pokrywa się ona z międzywojenną granicą wersalską.
Wyjazd z Skwierzyny polnymi drogami w kierunku Krasnego Dłuska. Kilkaset metrów od rynku kończą się drogi utwardzone a zaczynają terenowe i tak będzie aż do Krobielewa. Droga prowadzi przez las z którego wyjeżdżam tuż obok leśniczówki w samym Dłusku. Mijam pałac w którym właściciele urządzili ośrodek wypoczynkowy "Leśny Dwór".




   Krasne Dłusko może być znane starszym miłośnikom jazdy konnej, wielu z nich nabyło  tutaj  tej umiejętności. Kilkanaście lat aż do śmierci w r. 77 mieszkał tu rotmistrz Jarosław Suchorski, wielki miłośnik koni i jazdy konnej autor podręcznika do jazdy konnej. Jego postać była wspominana z wielkim szacunkiem w środowisku wojskowym Skwierzyny na początku lat 80 ubiegłego wieku.
   Zaraz za wioską przez mostek na Męcince (Strudze Lubikowskiej) wjeżdżam na drogę prowadzącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Dziś strumyczek ledwie sączy się po dnie, aż się nie chce wierzyć że kiedyś między Przytoczną a Dłuskiem na rzeczce pracowały dwa młyny wodne. Po prawej stronie rozrzucone pojedyncze zabudowania olenderskich osad Gaju i Poręby, a na drugim skwierzyńskim brzegu Warty zabudowania Nowego Dworu i Skrzynicy. W Gaju oddalam się od rzeki  na kilkaset metrów , ponownie wracam na wał tuż przed Krobielewem. Nad przydrożnym stawem ślady pracy gryzonia.


    W Krobielewie godne uwagi: pracownia artystyczna lokalnego artysty rzeźbiarza i kościół szachulcowy z początku XIX w. Po przeciwnej stronie Warty widać zabudowania Krobielewka.  W swojej historii Krobielewko i Krobielewo stanowiły również jedną wieś leżącą po obydwu stronach Warty. W czasie wojen z Szwedami istniał tu drewniany most, którego relikty podobno można zaobserwować przy niskim stanie wody. Kolejny drewniany most zbudowali saperzy Wermachtu tuż przed II wojną światową, służył on do przeprawy wojska w czasie agresji na Polskę we wrześniu 1939. Miał on długość 318 m, i był wówczas najdłuższym drewnianym mostem w Niemczech. Most ten został zniszczony w czasie działań wojennych w r.1945. Do roku 1983 istniała w tym miejscu przeprawa promowa. Dziś na obydwu brzegach pozostały drogi na których zwinięto asfalt na wysokości dawnych przyczółków mostowych.







   W pobliskim Stryszewie granica przecinała koryto Warty dlatego funkcjonował tam urząd celny kontrolujący ruch na rzece. Ja zamierzam jednak dotrzeć do dwóch bliźniaczych schronów bojowych w lesie pod Stryszkami i kieruję się w kierunku Goraja. Kilka kilometrów nawierzchni asfaltowej. Zaraz po minięciu Nowin kierunkowskaz kieruje mnie w las. Znów drogi gruntowe. Dojeżdżam do stacji transformatorowej przed stawami. Teraz kierunek w prawo. Kiedyś istniała tu kolonia domków, dziś zachował się jeden,chyba dopiero niedawno opuszczony, ale już pozbawiony okien, drzwi i części blacho-dachówki.. Zaraz za domkiem na pagórku bunkry. Podobno takich bliźniaków na pasie przesłaniania MRU jest więcej. Spotkałem się z opinią że były specjalnie umieszczane w miejscach widocznych z strony polskiej, gdyż ich podstawowym zadaniem było odstraszanie ewentualnego „agresora”. Grubość ścian, a zatem ich odporność nie wyklucza takiego przeznaczenia. Z przedpola bunkrów roztacza się widok na stawy i przecinającą je groblę.


Krótka decyzja, jadę do Strychów. Przeprawiam się przez groblę i w las. Z jednego stawu przy grobli spuszczono wodę, nie przeszkadza to jednak łabędziowi minimaliście.


W Strychach zdecydowałem się na jazdę w kierunku Międzychodu. W centrum miejscowości modernistyczna świątynia z wieżą. Przy kościele zabudowania Katolickiego Ośrodka Terapii Uzależnień Anastasis.


W pobliskim lesie mijam podmokłą dolinkę z strumykiem, obok aleja drzew. W tym miejscu przekraczam starą wersalska granicę. W trawie leży wyrwana tablica informująca że aleja jest zabytkiem przyrody. Za plecami sporadycznie używana do ruchu towarowego linia kolejowa z Międzychodu w kierunku Wierzbna i dalej z odgałęzieniami do Skwierzyny i Międzyrzecza. Akurat ten odcinek został otwarty w roku 1887. Na starej mapie z lat trzydziestych widać że w związku z granicą,  pomiędzy Wierzbnem a Muchocinem zostały zdemontowane tory.





Przed Jeziorem Tuczno kieruję się na Stare Gorzycko i jego przysiółek Sterki. Tu na rozwidleniu dróg Skwierzyna – Poznań z drogą do Nowego Gorzycka, przy obecnej granicy województw Lubuskiego i Wielkopolskiego zachował się budynek niemieckiego posterunku straży granicznej, jeszcze niedawno mieścił się w nim zajazd, dziś opuszczony niszczeje. Po drugiej stronie drogi zachowały się schody prowadzące do nieistniejącego budynku polskiej kontroli granicznej. W latach 30-31 zanotowano na tym przejściu kilka incydentów polegających na niszczeniu znaków granicznych i wyrywaniu szlabanu.




   W pobliskim Wierzbnie w parku przed pałacem oglądnąć można tzw. kamień wersalski przeniesiony z pobliskiej granicy. Dzisiejszy ruch na drodze w kierunku Skwierzyny nie zachęcał jednak do jazdy drogą pozbawioną pobocza. Wierzbno zatem sobie darowałem, a kamień wygląda tak jak na zdjęciu zrobionym za mojej poprzedniej bytności w tej okolicy.  


Wybieram dalszą mniej ruchliwą ale nietypową trasę. Kieruję się w drogę na Nowe Gorzycko, za Gorzyckiem jadę do Zielomyśla, jednak sama wioskę omijam skręcając wczesniej do Szarcza, z Szarcza pedałuję do Stołunia. W Stołuniu obok remizy stoi drewniany pomnik pochodzącego z tej wioski międzywojennego siłacza i zapaśnika Leona Pineckiego. Pinecki zmarł już w okresie powojennym w Łagowie



    Zaraz za Stołuniem muszę na kilka kilometrów pożegnać się z szosą prowadzącą do Międzyrzecza i skrótem drogą gruntową docieram do szosy Międzyrzecz- Rokitno na wysokości Jeziora Lubikowskiego. Zapada zmrok więc teraz jadę już bezpośrednio do domu. Większość trasy pokonałem drogami leśnymi, zatem wiatr zbytnio nie dokuczał. I znacznie zbliżyłem się do granicy 8 tys. w mijającym roku.

Rower: Dane wycieczki: 76.00 km (40.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(1)