- Kategorie:
- gm. Bledzew.68
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.43
- gm. Pszczew.36
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.76
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
gm. Pszczew
| Dystans całkowity: | 2975.43 km (w terenie 794.00 km; 26.69%) |
| Czas w ruchu: | 137:27 |
| Średnia prędkość: | 16.53 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 41.70 km/h |
| Suma podjazdów: | 243 m |
| Suma kalorii: | 2218 kcal |
| Liczba aktywności: | 36 |
| Średnio na aktywność: | 82.65 km i 5h 17m |
| Więcej statystyk | |
Bobowicko, Pszczew
Sobota, 12 grudnia 2015 | dodano: 12.12.2015Kategoria gm. Pszczew, gm. Miedzyrzecz
Dziś wybrałem się do Bobowicka. Za poprzednich pobytów nigdy się tu nie zatrzymywałem.
Jest to wieś o średniowiecznej metryce, położona nad jeziorem, odległa od Międzyrzecza o kilka kilometrów. W średniowieczu pełniła funkcje obronne chroniąc szlak handlowy prowadzący z Poznania na zachód. Fragmenty średniowiecznej wieży obronnej wielkopolskiego rodu rycerskiego Samsonów-Watów podobno są widoczne w piwnicach pałacu. W XVI w. za sprawą kolejnego właściciela Jerzego Nadelewicza Kręskiego Bobowicko stało się jednym z ważniejszych ośrodków arian. Po wypędzeniu arian z Polski, drogą rodzinnych sukcesji należało kolejno do miejscowych rodów Seydlitzów, Kalckreuthów i Dziembowskich. Dziembowscy opuścili wioskę dopiero w 1945 r.
Na szerokim, wysokim cyplu wcinającym się w jezioro stoi zespół budynków dawnej rezydencji właścicieli. Właśnie ta rezydencja była powodem dla którego się tu zatrzymałem. Pomimo tego że jest opuszczona i powoli niszczeje ma swojego właściciela. Bramy są pozamykane, a stosowne tablice informują że wstęp na teren jest zabroniony i grozi spotkaniem z złymi psami. Nie mam pojęcia jak można legalnie wejść na teren posesji. Ja pod pałac przedostałem się przez jedyne niezagrodzone miejsce, ledwie widoczną ścieżką nad jeziorem.
Pierwszą budowlą którą widać przy mojej drodze jest dawna oficyna dworska, tzw. „stary dworek”. Jest to XVIII wieczna budowla o konstrukcji ryglowej. Siły grawitacji pokonały już najsłabszą część budynku, reszta trzyma się resztkami sił.
Oficyna dworska.
Dalej ścieżka prowadzi wzdłuż wysokiego muru oporowego do cypelka przed tarasem pałacu. Przy jednej z ścian szczytowych znajdują się XVIII i XIX wieczne nagrobki, na wszystkich widnieje nazwisko Dziembowski. Zostały tutaj przeniesione (prawdopodobnie z troski o to, by nikt ich nie rozbił) z cmentarzyka rodowego. Obok można byłoby przedostać się na podwórze pałacowe. Zniechęcają do tego dwa widoczne ujadające Brysie i kolejne które słychać gdzieś w tle. Zerknąłem tylko z ukosa na fasadę pałacu z umieszczonym w tympanonie herbem Dziębowskich – Pomianem i wycofałem się przez chaszcze do dziury przez którą się tu wdarłem.
Żeby nie wracać tą samą drogą którą tu dotarłem kontynuuję jazdę do Pszczewa. Jest już zbyt późno aby zabawiać się w zwiedzanie miasteczka, wstąpiłem tylko na teren przykościelny. W kościele trwało jakieś nabożeństwo. Z starego cmentarza za kościołem zachowało się tylko kilka nagrobków – m.in. zasłużonego pszczewskiego proboszcza Władysława Enna, jego następcy Leona Fischboka i dwóch powstańców styczniowych – Melchiora oraz Macieja Górnych. Enna i Fischboka można znaleźć w Google, natomiast o Górnych nie ma wzmianki. Nie ustaliłem czy byli to bracia, czy ojciec z synem.
Nagrobki księży: Enna i Fischboka.

Nagrobki Melchiora i Macieja Górnych.
Do Skwierzyny wracam kombinowaną drogą przez Stołuń, omijając Szarcz skrótem nad jeziorem, skrótem obok folwarku Helena w Dziubilewie do Lubikowa, i dalej tradycyjnie do Rokitna. Ze względu na zapadający zmrok od Rokitna rezygnuję z dróg terenowych na rzecz szosy z TIR-ami za plecami.
Tradycyjnie, podobnie jak w ubiegłym tygodniu przed samymi drzwiami domu dopadł mnie deszcz.
Rower:
Dane wycieczki:
66.41 km (12.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pszczew i Silna
Sobota, 5 grudnia 2015 | dodano: 05.12.2015Kategoria gm. Pszczew
Przeważnie w sobotę żona widząc że szykuję się do wyjazdu patrzy na to niechętnym okiem. Poniekąd rozumiem jej niechęć, znów na całą sobotę zostaje sama. Dziś jednak byłem nawet delikatnie zachęcany do wyjazdu. Coś mi to podejrzanie wygląda :).
W ubiegłym tygodniu szukając w internecie jakichś informacji o "drodze frankfurckiej" trafiłem na wzmiankę o Silnej i stacji przeprzęgowej na trasie dyliżansu z Warszawy do Hamburga w której miał gościć Fryderyk Chopin podczas jednej z swoich podróży. Zatem kierunek Pszczew i Silna. Część trasy od Głębokiego do Żółwina pokonałem drogą którą znalazłem w ubiegłą sobotę szukając skrótów. Krócej wprawdzie nie było, ale było za to całkiem inaczej.
Wieża w Kwieciu. Zawsze ciekawi mnie do czego mogła ona służyć w osadzie składającej się z jednego, czy też dwóch domów i znajdującej się na polanie w głębi lasu. Oczywiście znajduje się na terenie prywatnym i wstęp surowo wzbroniony.
W Kuligowie skusił mnie drogowskaz kierujący w boczną drogę do Policka. Droga gruntowa, oznakowana jako niebieski szlak. Początkowo niezła ale ewentualnym naśladowcom nie polecam, ostatni odcinek przed Polickiem stanowi kilkusetmetrowa kałuża. Pozostałe kilka kilometrów pokonałem jednym skokiem. Zwiedzanie Pszczewa zostawiam na później kierując się w stronę Silnej.
W lesie przed Silną do 1939 przebiegała granica polsko- niemiecka wytyczona na mocy traktatu wersalskiego z 28.06.1919 r. Przy dawnym przejściu granicznym ciekawie zaaranżowany parking. Wjazdu na parking pilnuje postać polskiego pogranicznika, obok kopia wersalskiego kamienia granicznego (oryginalny kamień można zobaczyć obok pałacu w Wierzbnie), a za plecami rzeźby widać resztki fundamentów dawnej niemieckiej strażnicy. Na tym przejściu zginął ostrzelany przez nadciągający oddział Wehrmachtu plutonowy Antoni Paluch jedna z pierwszych ofiar II wojny światowej.
Parking na miejscu dawnego przejścia granicznego.
W czasach kiedy dyliżanse zapewniały obsługę podróżnych, w Silnej znajdowała się tzw. pocztahalteria - punkt wymiany koni z pomieszczeniem służącym krótkiemu pobytowi podróżnych na czas ich wymiany. Budynek tak niepozorny (ważniejsze były stajnie i wozownie) że wyminąłem go nie zauważając. Dopiero w drodze powrotnej zauważyłem tablicę pamiątkową. Informuje ona że w dniu 12 września 1828 gościł tutaj Fryderyk Chopin.
W Silnej.
Tym razem w drodze powrotnej obejrzałem miejsca które ominąłem podczas wcześniejszych wizyt w Pszczewie, są to po kolei :
- półwysep Katarzyna, miejsce w którym od IX do XIII w istniało słowiańskie grodzisko. Jedna z legend mówi że z tego grodu miała pochodzić jedna z pogańskich żon Mieszka I. Rzeczywiście archeolodzy nie znaleźli jakichkolwiek śladów zniszczenia grodziska w X wieku, a własnie wtedy wojska piastowskie podczas procesu skupiania państewek plemiennych w państwo Mieszka bezlitośnie łupiły i paliły okoliczne osady. Ten gródek jakimś dziwnym trafem nie podzielił ich losu
Półwysep Katarzyna
- dwór biskupów poznańskich z XIX w. Pszczew w swojej historii pełnił rolę letniej siedziby biskupów poznańskich. Na ich potrzeby powstał reprezentacyjny dwór i folwark. Po drugim rozbiorze majątek przejął rząd pruski. Jednym z kolejnych właścicieli był baron Gartringen. Właśnie on przebudował dwór na istniejący do dziś pałac. Obok w dawnej gorzelni funkcjonuje gospodarstwo agroturystyczne. Naprzeciwko pałacu kamień upamiętniający miejsce w którym do lat sześćdziesiątych stała nieużytkowana od 1945 r. świątynia ewangelicka.
Pałac biskupów i kamień ustawiony na miejscu dawnego kościoła ewangelickiego. Przy drodze do Silnej zachował się jeszcze relikt dawnego cmentarza ewangelickiego. Przed pałacem trochę bałaganu, to ślady jakiegoś remontu.
- Góra Wieżowa - czasem nazywana od niemieckiej nazwy „Schneckenberg” – Górą Sznekową, jest to jak udowodniły badania archeologów świetnie zachowany XIII wieczny gródek stożkowy. Sztucznie usypany pagórek ma wysokość ok. 20 m, na szczycie wznosiła się niegdyś zbudowana z drewnianych bali, wzmocniona polepą wieża mieszkalno-obronna. Dziś można wejść na znajdujący się na szczycie punkt widokowy
Góra Wieżowa i widok na Jezioro Kochle.
Kościół i plebania.
Rynek z domem szewca i resztę atrakcji Pszczewa dziś odpuściłem. Powrót do domu przez Szarcz, Stołuń i Rokitno.
Nigdy nie zapuszczałem się dalej za Pszczew. Po dzisiejszym wyjeździe stwierdzam że urozmaicony teren za jeziorami pszczewskimi jest bardzo atrakcyjny turystycznie i już mam pomysły na kolejną wycieczkę w kierunku Trzciela.
Rower:
Dane wycieczki:
77.24 km (24.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Pszczew i Góra Trębacza w Zielomyślu.
Piątek, 2 października 2015 | dodano: 02.10.2015Kategoria gm. Pszczew
Dziś byłem na Górze Trębacza w Zielomyślu. Wycieczka na Górę Trębacza to jedna z moich pierwszych wycieczek opisanych niegdyś na blogu. Przy okazji zahaczyłem o pobliski Pszczew. Natomiast kilka kilometrów związane jest z wcześniejszą jazdą po Skwierzynie.
Po pracy miałem miałem do dyspozycji trochę więcej czasu niż zwykle. Akurat tyle że go starczyło na wyjazd w okolice Pszczewa. Pierwszym celem jest wieża widokowa na Górze Trębacza, dlatego nigdzie się nie zatrzymuję. Od Chełmska aż do Zielomyśla jadę drogami gruntowymi. Bruku w Lubikowie z premedytacją nie zaliczam do szos, ktokolwiek z niego korzystał ten wie dlaczego. Zaraz za Lubikowem skręcam w kierunku widocznego na horyzoncie lasu. Początkowo jazdę utrudniają wystające spod murawy kamienie, wkrótce jednak droga zmienia się zdecydowanie na korzyść.

Lubikowski bruk, ale ten najmniej garbaty.

Lubikowo - kierunek na Zielomyśl.
Góra Trębacza znajduje się na skraju lasu przed Zielomyślem. Stożkowaty polodowcowy pagórek dominuje nad okolicą. Wiosną i latem br. Gmina Pszczew zbudowała na jej szczycie 18-metrową wieżę widokową. Sama nazwa góry nawiązuje do legendy pochodzącej z czasów wojen z Szwedami. Podobno ze szczytu wzgórza trębacz szwedzki dawał sygnały do zbiórki dla rozproszonych po bitwie oddziałów szwedzkich. Podobnie jak trębacz z krakowskiego kościoła mariackiego nie dokończył grania sygnału gdyż poległ od polskiej kuli. Z platformy na szczycie wieży roztacza się rozległy widok na okoliczne lasy i pola.





Był taki zamysł aby w drodze powrotnej przedostać się do Stołunia, potem przebić się do drogi Międzyrzecz- Rokitno, a na koniec do kolejnej szosy Międzyrzecz - Skwierzyna. Straciłem jednak jakoś serce do dalszej jazdy po drogach terenowych. Alternatywą była jazda do Wierzbna i powrót szosą z tirami na plecach, albo dalsza, ale spokojniejsza droga przez Pszczew i Międzyrzecz.
Przed Zielomyślem mijam nietypowy budynek przystanku przy linii kolejowej Międzychód-Międzyrzecz. Były mieszkaniec odległego o 4 km. Lubikowa opowiadał że w czasach siermiężnego socjalizmu właśnie stąd wyjeżdżało się pociągiem z Lubikowa do Międzyrzecza i Międzychodu. Sam Zielomyśl jest osadą o średniowiecznym rodowodzie, od początku należał do biskupów poznańskich. Po rozbiorach został skonfiskowany przez władze pruskie i przekazany w ręce prywatne. W okresie międzywojennym znalazł się o 1,5 km. od granicy polskiej.




Przez Pszczew tylko przemknąłem. Nie zagłębiałem się w uliczki, nie byłem na rynku. Zostawiam to na przyszłość. Chciałbym w Pszczewie zajrzeć kiedyś na półwysep Katarzyna. Podobno tam znajdowała się prakolebka współczesnego miasteczka. Znajomy mieszkaniec Pszczewa mówi że nie ma tam nic ciekawego do zobaczenia, ale skoro coś tam jest chciałem to zobaczyć.

Figura św. Jana Nepomucena. Ustawiona w Pszczewie przy wjeździe od strony Szarcza. Postawiona w miejscu starej betonowej podczas remontu wykonanego w r. 2005 .

Kościół parafialny w Pszczewie.

Silnik i koła pasowe lokomobili parowej pracującej od r. 1908 w pszczewskim tartaku.

Mogiła żołnierzy napoleońskich przy wylocie w kierunku Międzyrzecza.
Mogiła ta ma związek z odwrotem Wielkiej Armii Napoleona Bonapartego z Rosji. W lutym r.1813 jeden z jej oddziałów został w Pszczewie dopędzony przez kozaków atamana Płatowa. Kozacy nie mieli zamiaru brać jeńców i urządzili bezlitosną rzeź, nie zadali sobie również trudu pochowania swoich ofiar. Zrobili to dopiero mieszkańcy Pszczewa po minięciu kozackiego zagrożenia. W miejscu tym ustawili kapliczkę. Kilka lat temu dołączyli drewniane rzeźby żołnierzy napoleońskich i kamień z napisem „Mogiła żołnierzy napoleońskich poległych w 1813r.” Do tej pory nie zachowały się jednak niemal żadne źródła dotyczące tego mordu i ostatecznie nie wiadomo ile osób zostało tu zamordowanych i jaka ich część znajduje się w tej mogile. W czerwcu br. miały być przeprowadzone prace ekshumacyjne mające między innymi na celu ustalenie ilości pomordowanych. Nie sprawdzałem czy rzeczywiście te prace miały miejsce, chociaż podczas mojej poprzedniej bytności wydawało mi się że tych figur było więcej.
Po opuszczeniu Pszczewa pozostało szybko wracać do domu. Nie udało się dotrzeć do Skwierzyny przed zmrokiem, kompletne ciemności dopadły mnie gdzieś przed Popowem, o kilka kilometrów od celu.
Rower:
Dane wycieczki:
70.90 km (16.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Góra Czarownic
Środa, 27 maja 2015 | dodano: 27.05.2015Kategoria gm. Przytoczna, gm. Pszczew
Górą Czarownic nazywany jest cypel z wzniesieniem nad zatoką w południowej części Jeziora Lubikowskiego. Miejscowa legenda mówi że w księżycowe noce odbywały się tam sabaty czarownic z całej zachodniej Wielkopolski. Dno jeziora wokół półwyspu usłane jest kamieniami, zaś naprzeciwko za pasem wody wznosi się spora ok. 5 ha Wyspa Konwaliowa. Porasta ją gęsty las bukowy z domieszką starych dębów i innych drzew liściastych. Wyspa objęta jest ścisłą ochroną.
Zdaniem miejscowych, jezioro kryje także inne tajemnice. M.in. kolumnę niemieckich pojazdów wojskowych, które podobno zatonęły w nim pod koniec stycznia 1945 r. – Niemcy uciekający lokalnymi drogami przed nacierającymi oddziałami Armii Czerwonej wjechali na zamarznięte jezioro właśnie w tym rejonie obok wyspy Konwaliowej. Pod kilkoma pojazdami załamał się lód. Płetwonurkowie szukający wraków nic nie znaleźli więc tę historię chyba trzeba włożyć między bajki.
Kiedy po pracy zastanawiałem się jak zagospodarować resztę popołudnia przyszedł mi do głowy pomysł że mógłbym odszukać ten cypel o którym słyszałem, zaś nigdy tam nie byłem. Moja wiedza o jego lokalizacji ograniczała się tylko do informacji że do zatoki nieopodal półwyspu, wpływa kanał łączący jeziora Lubikowskie z Czarnym.
Próbowałem dotrzeć na półwysep od strony drogi Rokitno - Międzyrzecz. Z niedostatku informacji o lokalnych drogach, a właściwie ich braku wykonałem kilka chybionych podejść które kończyły się na brzegu, ale nie na cyplu. W końcu znalazłem się w Stołuniu i dopiero stamtąd wjechałem w drogę która okazała się właściwą. Wydaje się że również można tam dotrzeć drogą biegnącą nad zachodnim brzegiem Jeziora Czarnego.

Po kilku nietrafionych podjazdach na brzeg ostatecznie znalazłem się w Stołuniu.

Brzeg jeziora na Górze Czarownic.

Po drugiej stronie wody Wyspa Konwaliowa.
W drodze do jeziora zatrzymałem się przed początkiem Kalwarii Rokitniańskiej. Miałem zamiar w drodze powrotnej przejechać się ścieżkami i zrobić kilka zdjęć bardziej kompaktowych kapliczek. Niestety wracałem już po 20;30 i dałem sobie spokój z tym tematem.

Stąd się zaczyna Droga Krzyżowa.

Wewnątrz kaplicy płaskorzeźba przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę.

Droga do kolejnych kapliczek.
Rower:
Dane wycieczki:
59.00 km (37.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Międzychód - z linią kolejową 363 w tle
Sobota, 28 lutego 2015 | dodano: 28.02.2015Kategoria gm. Przytoczna, gm. Pszczew, pow. międzychodzki
Wczorajszy przejazd przez Chełmsko podsunął mi pomysł aby spróbować jazdy wzdłuż ponad stuletniej linii kolejowej nr 363 – łączącej stację Rokietnica ze stacją Skwierzyna. Linia ta budowana była etapami, w 1887 roku został otwarty odcinek Międzychód - Wierzbno, w 1888 Rokietnica - Międzychód, a w 1906 Wierzbno - Skwierzyna. Z map wydanych w latach trzydziestych wynikałoby że w okresie międzywojennym linia była rozebrana na odcinku od Wierzbna do Muchocina. Związane to było z istnieniem w rejonie Wierzbna granicy wersalskiej. Obecnie ruch na tej linii jest mocno ograniczony, kursowanie pociągów pasażerskich zawieszono jeszcze przed rokiem 2000, ponadto w 2002 roku zamknięto dla ruchu towarowego trasę Rokietnica - Międzychód. Miałem przyjemność jechać kilka razy tą linią do Poznania. Najbardziej wkurzała konieczność niemal godzinnego postoju w Międzychodzie w oczekiwaniu na pociąg jadący z przeciwnego kierunku. Z racji że linia była jednotorowa w Międzychodzie wypadały mijanki.
Trasę pokonałem na odcinku od Skwierzyny do Międzychodu. W wycieczce towarzyszył mi kolega z pracy. Kolega jest zwolennikiem drób bitumicznych i trochę mi grymasił na sporą ilość dróg gruntowych.
Stacje kolejowe na nieczynnej linii niemal wszystkie zaniedbane, większość z nich wykorzystywana jest w celach mieszkalnych. Zaczynamy od Skwierzyny i pobliskiego Chełmska.

Skwierzyna

Gmina Przytoczna wita

Chełmsko

Rokitno w Chełmicku.

Pałac w Nowej Niedrzwicy (w użyciu bywa również stara nazwa Hersztop)
Stacja w Przytocznej
Natomiast następną w kolejności za Gorajem stację w Wierzbnie zostawiamy sobie na drogę powrotną.

Stacja w Goraju

Barokowy kościół w Goraju

Szwedzki Okop

Stacja w Międzychodzie

Pomnik powstańców wielkopolskich
Tuż za ostatnimi zabudowaniami Gorzycka spotykamy stadko żerujących żurawi.

Stadko żurawi w okolicy Starego Gorzycka

Kościółek w Wierzbnie

Stacja w Wierzbnie

Budowa wieży widokowej na Górze Trębacza w Zielomyślu pod Pszczewem

Z poziomu gruntu dostępna jest tylko taka panorama


Drzwi wejściowe da się uchylić, jednak dostępu do wnętrza broni solidna krata


Miejsc odwiedzonych było sporo, wszystko bardzo pobieżnie. Na bardziej szczegółowe wycieczki przyjdzie pora wiosną.
Rower:
Dane wycieczki:
78.00 km (27.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Zielomyśl , Góra Trębacza
Niedziela, 2 listopada 2014 | dodano: 03.11.2014Kategoria gm. Pszczew
Podczas jednej z letnich wycieczek zabłądziłem do Zielomyśla. W centrum wioski stoi drewniana rzeźba trębacza. Przypomniała mi ona, że kiedyś, gdzieś, coś słyszałem o Górze Trębacza. Miałem zamiar wrócić tu wiosną i spróbować jej poszukać.

Piękna niedziela zachęciła do wykonania planu przed terminem. Uzbrojony w wiedzę, gdzie mniej więcej szukać, ruszam w drogę. Ostatecznie to tylko jakieś 25 km. od Skwierzyny. Do Przytocznej jazda szosą poznańską (rano ruch jeszcze umiarkowany), dalej wybrałem już same drogi terenowe: Przytoczna- Lubikowo, Lubikowo - kierunek Szarcz, po minięciu Folwarku Helena drogowskaz wskazuje leśną drogę do Zielomyśla. Sama góra znajduje się na skraju lasu pomiędzy Zielomyślem a Lubikowem. Prowadzi do niej dosyć dobra droga szutrowa.
Pagórek przypomina porośnięty młodym lasem kopiec wynoszący się na jakieś 30 m ponad otaczający teren (szczyt na wys. 99 m. npm). Według legendy nazwa góry związana jest z przemarszem przez Zielomyśl jakiegoś oddziału szwedzkiego. Widząc nadciągające oddziały polskie szwedzki trębacz wszedł na w/w górę i zatrąbił na alarm, po czym zginął z ręki polskiego łucznika. Inna wersja legendy widzi sprawę dokładnie odwrotnie.
Pagórek przypomina porośnięty młodym lasem kopiec wynoszący się na jakieś 30 m ponad otaczający teren (szczyt na wys. 99 m. npm). Według legendy nazwa góry związana jest z przemarszem przez Zielomyśl jakiegoś oddziału szwedzkiego. Widząc nadciągające oddziały polskie szwedzki trębacz wszedł na w/w górę i zatrąbił na alarm, po czym zginął z ręki polskiego łucznika. Inna wersja legendy widzi sprawę dokładnie odwrotnie.
Na wierzchołek prowadzi świeżo wycięta poprzez młodnik droga . Byłby to świetny punkt widokowy, jednak rozległą panoramę zasłaniają gałęzie i wierzchołki drzew.
Podobno mieszkańcy Zielomyśla starają się o budowę wieży widokowej. Jeżeli miałaby powstać w tym miejscu, to lokalizacja byłaby znakomita.
Powrót bezstresowy drogami terenowymi do Lubikowa, Rokitna, Twierdzielewa i lokalną drogą asfaltową do Chełmska. Z Chełmska powrót do Skwierzyny starą drogą poznańską.
Rower:
Dane wycieczki:
47.00 km (30.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

