- Kategorie:
- gm. Bledzew.67
- gm. Brójce.3
- gm. Deszczno.17
- gm. Miedzyrzecz.65
- gm. Przytoczna.39
- gm. Pszczew.35
- gm. Santok.35
- gm. Skwierzyna.32
- Gorzów.27
- kierunek Kostrzyn.9
- Lubniewice.21
- Łagów.10
- MRU.56
- Nowa Ameryka.1
- Okolica.1
- okolice Trzciela.18
- ponad 100 km.196
- ponad 200 km.7
- pow. gorzowski.19
- pow. międzychodzki.51
- pow. nowotomyski.4
- pow. słubicki.5
- pow. strzelecko-drezdenecki.32
- pow. sulęciński.67
- pow. świebodziński.28
- Poznań.4
- Puszcza Drawska.8
- Puszcza Gorzowska.8
- Puszcza Notecka.67
- Puszcza Rzepińska.5
- Rodzinne strony.7
- Stare nekropolie i mauzolea.13
- Szamotuły.1
- Wielkopolska.43
- Zachodniopomorskie.10
- Zbąszynek.2
Wpisy archiwalne w kategorii
MRU
| Dystans całkowity: | 3269.26 km (w terenie 917.35 km; 28.06%) |
| Czas w ruchu: | 181:16 |
| Średnia prędkość: | 14.91 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 36.30 km/h |
| Suma podjazdów: | 850 m |
| Suma kalorii: | 8392 kcal |
| Liczba aktywności: | 56 |
| Średnio na aktywność: | 58.38 km i 4h 01m |
| Więcej statystyk | |
W lasy za Obrę
Niedziela, 20 stycznia 2019 | dodano: 20.01.2019Kategoria MRU
Piękny poranek z słońcem i szadzią na drzewach skusił mnie na króciutki wypad za Obrę. Z racji że przeprawiałem się za rzekę w Starym Dworku chciałem zamieścić kilka zdjęć dla ewentualnych miłośników miejscowych obiektów fortyfikacyjnych.

Dla miłośników fortyfikacji MRU - działający forteczny most obrotowy pod Starym Dworkiem. Poza zerwaną przeciwwagą pozwalającą obracać przęsło automatycznie mechanizm jest sprawny i dwóch ludzi jest w stanie w ciągu kilku minut obrócić przęsło w poprzek kanału.

Parking przed Pz.W. 875 przy skrzyżowaniu szos, Gorzów - Skwierzyna - Kostrzyn n/O. Za drogą widać bloki betonowe wydobyte podczas przebudowy skrzyżowania. Osadzone w nich bariery z stalowych szyn ograniczały szerokość drogi i nie pozwalały na zepchnięcie z niej blokujących dalszy przejazd uszkodzonych pojazdów przeciwnika.

Pz.W 875. Blok wejściowy z kazamatą obrony wejścia. Dwukondygnacyjny panzerwerk jest najlepiej zachowanym obiektem na północnej części MRU. Górna kondygnacja jest mocno zniszczona, nawet z zewnątrz widać potężne mury o 1,5 metrowej grubości rozszczepione i przesunięte przez eksplozję materiałów wybuchowych. Natomiast dolna kondygnacja zasypana jedynie gruzem ze zburzonych ścian jest w miarę czytelna. Do wnętrza można się przedostać przez dół pułapkę lub uszkodzony pancerz kazamaty obrony wejścia.

Garaż na działko ppanc z kazamatą chroniącą działko umieszczony nietypowo ponieważ na dolnej kondygnacji bunkra. W innych tego typu schronach na MRU wejścia, kazamata flankująca i garaż sąsiadują ze sobą zazwyczaj na jednej kondygnacji.

Zachowany wykop którym obsługa wyprowadzała działko ppanc. z garażu na stanowisko ogniowe.

Widok z Pz.W. 875 na współczesne skrzyżowanie dróg Skwierzyna-Gorzów-Kostrzyn.

Fundament zapory drogowej wydobyty spod jezdni podczas przebudowy skrzyżowania dróg Skwierzyna-Gorzów-Kostrzyn. Na poziomie jezdni znajdowała się górna powierzchnia zapory, szyny wstawione w gniazda skutecznie blokowały drogę. Podczas przebudowy skrzyżowania zmieniono rzędne jezdni i spod dawnej nawierzchni drogi wyłonił się olbrzymi betonowy blok przeniesiony później na pobocze ronda.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
24.64 km (9.00 km teren), czas: 01:32 h, avg:16.07 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
W lasy za Obrę
Niedziela, 6 stycznia 2019 | dodano: 06.01.2019Kategoria MRU
Nie mogłem dziś pozwolić sobie na wycieczkę zajmującą więcej niż 2-3 godziny. Dlatego korzystając z sprzyjających warunków ruszyłem w niedzielne przedpołudnie na moją starą weekendówkę. Trasa sama w sobie w większości prowadzi przez lasy więc trudno o ciekawostki.
W jednej z wersji tego szlaku przejeżdżam przez most na Obrze u podnóża Lisiej Góry. Pagórek położony w zakolu na północnym brzegu rzeki został ufortyfikowany na przełomie lat 1935/36 w ramach rozbudowy linii Niesłysz-Obra. Umocnienia tej linii wznoszono od lat dwudziestych XX wieku. Ponieważ przedwojenna polsko-niemiecka granica państwowa na tym odcinku przebiegała w odległości niespełna 200 km od Berlina, miały one zaryglować tzw. Bramę Lubuską i były wstępem do budowy potężnych umocnień MRU.
Fortyfikacje na Lisiej Górze wraz z towarzyszącymi schronami nosiły nazwę Grupy Warownej Ludendorff. Składały się z potężnego bloku wejściowego i kilku schronów połączonych podziemnymi poternami i klatkami schodowymi. Głównym uzbrojeniem były karabiny maszynowe, moździerz automatyczny i miotacz ognia. Podziemia kryły również magazyny i koszary dla załogi. Od samego początku grupa była traktowana eksperymentalnie, był to jedyny obiekt na MRU wyposażony w kazamatę dla armaty przeciwpancernej. Grupa została zdobyta 30 stycznia 1945. Po wojnie wszystkie jej obiekty zostały wysadzone i obecnie są zniszczone w stopniu uniemożliwiającym ich eksplorację. Duże niebezpieczeństwo dla nieostrożnych zwiedzających stanowią ruiny schronów, a zwłaszcza otwarte szyby klatek schodowych prowadzących do zasypanych podziemi. Dziś nie miałem ochoty na wchodzenie na teren obiektu dalej niż do zniszczonej wybuchem kopuły obserwacyjnej schronu Pz.W.867.
Pewne wyobrażenie jak wyglądały podziemia Ludendorffa można sobie wyrobić zwiedzając podziemia znacznie mniejszej GW Schill, umiejscowionej nad linią kolejową w okolicy mostu obrotowego na Strudze Jeziornej w Kursku. Tam zniszczeniu uległa jedynie część nadziemna, a zachowały się łatwo dostępne klatki schodowe, ok 170 m potern i podziemne koszary.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z przedpola GW.
Obiekt opuściłem kierując się na dalszą część szlaku. Dziś miałem zamiar nieco go zmodyfikować i dociągnąć do jeziora Glinik. Na wykonanie tego zamiaru zabrakło jednak czasu, jakieś trzy kilometry od jeziora zboczyłem w kierunku domu. Na łono rodziny zdążyłem powrócić w ostatniej chwili, tuż przed zapowiedzianymi gośćmi.

Grafika przedstawiająca schemat podziemi Grupy Warownej Ludendorff na Lisiej Górze pod Starym Dworkiem ( z tablicy przed wejściem na stok pagórka)

Do bunkrów.

PzW 867 - rozerwana siłą wybuchu kopuła obserwacyjna.

Ta sama kopuła z innej perspektywy.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
30.23 km (25.00 km teren), czas: 02:01 h, avg:14.99 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Przełamanie MRU
Niedziela, 25 listopada 2018 | dodano: 25.11.2018Kategoria MRU
Cel wyjazdu uległ zmianie na kilkanaście kilometrów przed jego osiągnięciem. Przyjęty kierunek to Łagów ale w Wielowsi oszacowałem że nie zmieszczę się z zaplanowaną trasą powrotną w założonych ramach czasowych. Zawróciłem do Żarzyna i przez Boryszyn leśnymi drogami przełamałem MRU.
Nie nastawiałem się na zwiedzanie podziemi z kilku powodów; jest już grubo ponad miesiąc po sezonie, a po drugie byłem tam już kilkakrotnie. Chociaż podobno po uprzedniej rezerwacji można je zwiedzać również rowerem a tego jeszcze nie przerabiałem. Zwiedzanie Pętli Boryszyńskiej jest możliwe tylko z przewodnikiem, a sezon trwa do 15 października, potem kasy i przewodnicy się zwijają.
W lasku za bunkrami baterii pancernej, obok komina wentylacyjnego w głąb lasu prowadzi dobrze ujeżdżona droga. Kiedyś się już w nią zapuszczałem ale zawsze zawracałem, dziś postanowiłem sprawdzić do końca. Liczyłem że wyprowadzi mnie gdzieś w okolice Nowego Dworku lub Jordanowa. Trochę się przeliczyłem. Zazwyczaj po drugiej stronie lasu natrafia się na drogę gruntową prowadzącą do najbliższej miejscowości. Dziś droga skończyła się na granicy lasu, dalej było pole obsiane rzepakiem a na zamglonym horyzoncie majaczyły zabudowania Kaławy i Pniewa. Pozostało zrobić jazdę przełajową po śladach opryskiwacza. Po kilometrze znalazła się droga gruntowa która wyprowadziła mnie na szosę. Błoto przyklejone do roweru waży co najmniej 2 kg.
Jazda bezpośrednio do domu byłaby zbyt prosta, przedłużyłem ją niemal dwukrotnie skręcając w Kaławie w kierunku Szumiącej. Trasa poprowadziła przez Szumiącą, Stary Dwór, Bukowiec, Skoki do Międzyrzecza. Z Międzyrzecza standard przez Głębokie i Popowo.

Kierunek Wielowieś.

Śródleśne jeziorko, dawny staw młyński.

Łagów? a może MRU?

Pętla Boryszyńska, wejście do podziemi MRU.

Ostatni zachowany na MRU komin wentylacyjny. Cały system podzielony był na pięć stref wentylacyjnych, powietrze czerpano za pomocą urządzeń wentylacyjnych w obiektach bojowych i czerpni w dwunastu kominach wentylacyjnych. Ocalały komin znajduje się nad położonym ok. 30 m. poniżej poziomu gruntu tunelem głównej drogi ruchu. Umieszczenie wlotu komina na wysokości czubków drzew miało zapobiegać przedostaniu się do podziemi gazów bojowych użytych przez przeciwnika.

Ostatnie rozdroże. Tu zawiodła mnie intuicja, wybrany kierunek wyprowadził mnie w pole. Za lasem zabrakło mi około kilometra drogi. Droga skończyła się na skraju lasu, resztę musiałem nadrabiać skrajem pola.

W Międzyrzeczu. Gmach międzyrzeckiego LO.

Dawna remiza straży pożarnej w Międzyrzeczu.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
89.13 km (11.00 km teren), czas: 05:34 h, avg:16.01 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Szlakiem kłopotliwych pomników
Sobota, 17 lutego 2018 | dodano: 19.02.2018Kategoria MRU, gm. Miedzyrzecz
Ostatnio wojewoda lubuski przypomniał władzom samorządowym Międzyrzecza o istnieniu ustawy z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki i nakazał zlikwidowanie trzech pomników.
Samorząd z swojej strony złożył oświadczenie, w którym sprzeciwia się klasyfikowaniu tych trzech pomników jako obiektów propagujących idee komunistyczne lub jakiekolwiek inne totalitarne. Czyli takie, które podlegają pod ustawę i postanowił te stanowisko przesłać wojewodzie.
Jakkolwiek się ta sprawa zakończy dziś zrobiłem wycieczkę aby je zobaczyć być może (oby nie) ostatni raz.
Pierwszy z zagrożonych "pomników" znajduje się obok muzeum MRU w Pniewie koło Kaławy. Na kilku bryłach betonu pochodzących z wysadzonego bunkra wyryto napis informujący że w tym miejscu oddział radzieckich czołgów przełamał obronę MRU. "Przełamanie" było trochę przypadkowe, akurat w tym momencie przez krótki okres czasu zapora ustawiona na drodze nie była strzeżona, a załoga bunkra była przekonana że nadjeżdżająca kolumna czołgów to swoi, ale to już całkowicie inna historia. W gruncie rzeczy gdyby nie wzmianka że został wzniesiony w 30-tą rocznicę wyzwolenia ziemi międzyrzeckiej to pomnik jest tablicą informacyjną.

Kłopotliwy kamień przed muzeum MRU w Pniewie.

W drodze do Pniewa zatrzymałem się przed cmentarzem w Kaławie. Uwagę przejeżdżających przyciąga ołtarz ustawiony na terenie nekropolii. Widoczny z drogi zainteresował również mnie.
Kolejny kłopotliwy pomnik, to głaz z skrzyżowania w centrum Wysokiej. Do niedawna była na nim przyśrubowana tablica że w tym miejscu zginął radziecki major Karabanow, dowódca batalionu czołgów który kilka kilometrów wcześniej przemknął przez nieuważnie pilnowaną zaporę w Pniewie. Było to wspomniane wcześniej "przełamanie". Major zginął od ostrzału podobno przez swoją ulubioną metodę dowodzenia z otwartego luku w wieżyczce czołgu. Jak widać tablicy już nie ma, a sam kamień podobno wcześniej upamiętniał mieszkańców Wysokiej poległych na frontach I wojny światowej.

Zdekomunizowany (?) głaz Karabanowa w Wysokiej.
I ostatni z pomników to łącznościowiec z Kęszycy Leśnej. Do połowy lat dziewięćdziesiątych w Kęszycy stacjonowała jednostka łączności Północnej Grupy Armii Radzieckiej. Po wyjeździe Rosjan zostały do zagospodarowania opuszczone koszary, a w koszarach betonowy postument przedstawiający czołgającego się łącznościowca. Obecni mieszkańcy Kęszycy zaakceptowali żołnierza i spolonizowali przez umieszczenie na prawym ramieniu naszych barw narodowych i orzełka na hełmie. Jest w pewnym sensie znakiem rozpoznawczym Kęszycy i atrakcją turystyczną, czego byłem dziś świadkiem.

Łącznościowiec z Kęszycy Leśnej.
W drodze do Kęszycy zajechałem pod jedyny wjazd do podziemi MRU. Jeszcze podczas ostatniego mojego pobytu, krata strzegąca wejścia była zamknięta na zwykły zamek, dziś jest już solidnie zaspawana. Ponieważ przez pewien czas podziemne korytarze i komory MRU były wykorzystywane jako podziemna fabryka zbrojeniowa obok wjazdu zbudowano halę której żelbetowy szkielet zachował się do dnia dzisiejszego.

Wjazd do podziemi MRU, okolice Wysokiej.

Hala fabryczna przed wjazdem do podziemi MRU.

Hala fabryczna przed wjazdem do podziemi MRU.
Kęszyca to ostatni punkt wycieczki, do domu wróciłem przez Bledzew.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
81.24 km (8.00 km teren), czas: 04:35 h, avg:17.73 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Nad Strugą Jeziorną
Sobota, 20 maja 2017 | dodano: 20.05.2017Kategoria gm. Miedzyrzecz, MRU
Plany na sobotę były o wiele ambitniejsze. Rano przed wyjazdem w okolice Sierakowa powstrzymała mnie wątpliwa pogoda, nie chciałem ryzykować jazdy w deszczu. Kiedy około południa sytuacja wyjaśniła się na tyle że zdecydowałem się na wyjazd, Sieraków pozostawał już poza zasięgiem. Pomyślałem o Lubrzy, w sobotę miała tam się odbyć jakaś impreza cywilno-militarna przeprowadzona pod patronatem honorowym MON-u. Ostatecznie jazdę w kierunku Lubrzy przerwałem za Zarzyniem, na wysokości jeziora Paklicko Małe.
Drogą gruntową przedostałem się w pobliże Wysokiej i zawróciłem czerwonym szlakiem w kierunku Kęszycy Leśnej. Po drodze natknąłem się na jeden z schronów strzegących głównego wjazdu do podziemi MRU, następnie natrafiłem na nasypy kulochwytów dawnej strzelnicy kęszyckiego garnizonu. Niebieskim szlakiem dotarłem nad jezioro Krzewie, szlak porzuciłem w pobliżu tylnej bramy dawnych koszar. Dalszą jazdę kontynuowałem brzegiem Jeziora Kęszyckiego żółtym szlakiem pieszym.
Jezioro jest sztucznym zbiornikiem powstałym przez spiętrzenie wód Strugi Jeziornej, spiętrzona woda zalała dolinkę rzeczki i połączyła w jeden większy akwen dwa niewielkie, dotychczas oddzielne oczka. Tama została wzniesiona równolegle z budową koszar Regenwurmlager (Obóz Dżdżownic), obecna Kęszyca. Jezioro stało się ważnym elementem zapór hydrotechnicznych osłaniających bunkry MRU. W czasie drugiej wojny w koszarach stacjonowali Belgowie z Legionu Walońskiego walczącego z Rosjanami na froncie wschodnim i Hindusi walczący u boku Hitlera z Anglikami. Wśród miejscowych krążyły legendy o zatopionych w jeziorze pod koniec wojny skarbach. Zostały one ostatecznie rozwiane przez płetwonurków czyszczących dno zbiornika. Na dnie znaleźli jedynie kilka rowerów i parę aparatów służących do destylacji bimbru. Szlak żółty doprowadził mnie do szosy Międzyrzecz-Sulęcin.
Pomimo znaków informujących o zamkniętej drodze ruszyłem do mostu obrotowego w Kursku Dąbiu. Dziury w moście wyjaśniły przyczynę zamknięcia drogi. Po drugiej stronie skusiła mnie gładka droga szutrowa pnąca się w górę zbocza doliny. Zupełnie przypadkowo natknąłem się na jeden z schronów Grupy Warownej Nethelbock. Schrony tej GW położone w trudno dostępnym terenie, w głębi lasu są jednymi z najbardziej tajemniczych i rzadko odwiedzanych obiektów MRU.
Teraz pozostało jedynie wrócić do domu.

Pałacyk w Nowej Wsi.

Templewo - budynek po dworski.

Okolice Kęszycy - niemiecki schron bojowy Pz.W.772 strzegący głównego wjazdu do podziemi MRU.

Okolice Kęszycy - zachowane kulochwyty po dawnej strzelnicy garnizonowej.

Jezioro Krzaczaste.

Kęszyca - niezagospodarowany budynek po radzieckim klubie oficerskim.

Uliczka w Kęszycy.

Jezioro Kęszyckie.

Jeden z schronów GW Nethelbeck.

Wiadukt w Kursku-Dąbiu.

Napisy na ścianie wiaduktu pochodzące z okresu budowy obiektów pobliskiej GW Schill.
Rower:Kross
Dane wycieczki:
82.39 km (29.00 km teren), czas: 05:31 h, avg:14.93 km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
GW "Schill"
Wtorek, 5 kwietnia 2016 | dodano: 05.04.2016Kategoria MRU
Udało mi się wyciągnąć Janusza i Adama na wspólną wycieczkę do "G.W. Schill" w Kursku. Do Kurska docieramy klasyczną trasą przez Bledzew i Chycinę. W Kursku na wysokości pałacu zjeżdżamy w brukowaną drogę do Nietoperka, zaprowadzi nas ona niemal do progu Schilla.
W pobliskich lasach można natknąć się na większą ilość fortyfikacji, nas jednak dziś interesuje tylko ten jeden. Dojeżdżamy do linii kolejowej i pięknego, zbudowanego z cegieł wiaduktu nad naszym brukiem. Podobno na cegłach można znaleźć napisy wykonane przez budowniczych i służących tu żołnierzy, ja ich jednak nie widziałem i wierzę na słowo. Tuż za wiaduktem zbaczamy w prawo w leśną drogę prowadzącą do naszego celu. Droga sądząc z jej nawierzchni pewnie kiedyś była brukowana (ułatwiało to transport dużych ilości materiałów i wyposażenia do budowanego obiektu) Kilkaset metrów stromej drogi w górę i docieramy do wydeptanej ścieżki prowadzącej do leja z wejściem.
Schodząc w dół trzeba wyposażyć się w latarki i pomimo tego że niebezpieczne miejsca są zabezpieczone poręczami uważnie patrzeć pod nogi. Po wejściu na klatkę schodową tracimy bowiem kontakt z światem zewnętrznym i w razie jakiegoś nieszczęścia możemy liczyć tylko na siebie i towarzyszy wyprawy.
"Schill" jest jednym z odosobnionych zespołów fortyfikacji zrealizowanych tuż przed wybuchem wojny. Na północnym odcinku MRU jest drugim oprócz GW Ludendorff posiadającym zespół podziemnych magazynów, zaplecza technicznego i koszar dla załogi (z tym że w przeciwieństwie do Ludendorffa gdzie podziemia są niedostępne te zachowały się bardzo dobrze).
G.W. swoje imię zawdzięcza pruskiemu bohaterowi narodowemu z okresu wojen napoleońskich Ferdynandowi Von Schill.
"G.W. Schill" składa się z dwóch schronów połączonych poternami. W podziemiach, na głębokości ok 10 m pomiędzy schronami znajduje się zespół koszarowo-magazynowy. Schron wejściowy jest bardziej zniszczony, wejście na klatkę schodową jest możliwe ale wymaga przeciskania się w dół poprzez szczeliny pomiędzy blokami żelbetu. Obecne zejście mieści się w schronie który miał tylko funkcje bojowe i nie posiadał wejścia z zewnątrz. Drogę do klatki schodowej utorował wybuch niszcząc część pomieszczeń bojowych i wyrywając ścianę bunkra.
Schill osłaniał kanały przy jeziorze Kursko i wspólnie z mniejszym, starszym bunkrem uzbrojonym w armatę ppanc bronił dostępu do pobliskiego mostu obrotowego na Strudze Jeziornej.
Powrót przez most forteczny (chwilowo zamknięty dla ruchu samochodowego) i lasami poprzez Gorzycę i Św. Wojciech do Międzyrzecza. Resztę drogi do Skwierzyny kontynuujemy szosą.
Wejście do podziemi GW "Schill"
Klatka schodowa , schodzimy ok 10 m poniżej poziomu gruntu

Podziemne koszary. Chlew pozostawiony przez gości jest jeszcze świeży.

Umywalnia

Część techniczna - komora agregatów prądotwórczych
Rower:
Dane wycieczki:
53.70 km (12.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Gościnowo z SSC, Stary Dworek indywidualnie
Niedziela, 20 grudnia 2015 | dodano: 20.12.2015Kategoria MRU
Dla podtrzymania kontaktów z SSC (sekcją cyklistów) wybrałem się dzisiaj na ich niedzielne miejsce zbiórek. Z sekcją zaliczyłem pętlę przez Murzynowo, Dobrojewo i Gościnowo. Z cyklistami sekcji pożegnałem się na punkcie widokowym za byłą cegielnią i ruszyłem na swoją indywidualną wycieczkę w lasy za Starym Dworkiem.
W lasach zaskoczyła mnie spora liczba biegających, spacerujących i cyklistów. Do wyjścia w plener sprowokowała ludzi zapewne piękna niedzielna pogoda i ciepło.
Ślad GPS dziś jest kaleki. Zapomniałem przed wyjazdem sprawdzić stan baterii, energii starczyło tylko na pierwsze 10 km.

W ciągu tygodnia zniknęła stara konstrukcja remontowanego mostu.
Nowe rondo na DK 24. Widok z pobliskiego bunkra. W trakcie budowy odsłonięto i usunięto na bok elementy dawnych urządzeń fortyfikacyjnych.

Wydobyte z gruntu fundamenty barier. Umieszczone na poboczach drogi bariery z szyn uniemożliwiały usunięcie z jezdni uszkodzonych ostrzałem pojazdów blokując w ten sposób przejazd pozostałym.

Pod jezdnią ukryty był fundament zapory. W widoczne gniazda wkładano odcinki szyn zamykając przejazd. Ich wyciągnięcie wymagało czasu i spokoju. Przejazdu pilnował oddalony o kilkanaście metrów bunkier.
Umieszczony na pobliskim leśnym parkingu pomnik został przeniesiony z przebudowywanego skrzyżowania. Ząb czasu lekko nadgryzł monument. Dziś tego nie widać że upamiętnia szlak przemarszu 2 Armii WP na Łużyce.
Rower:
Dane wycieczki:
61.95 km (8.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
GW Ludendorff
Poniedziałek, 14 września 2015 | dodano: 14.09.2015Kategoria MRU
Kilka dni temu obiecałem znajomemu że pokażę mu kiedyś bunkry na Lisiej Górze pod Starym Dworkiem. Dziś wprawdzie mieliśmy jechać dalej, może nawet do Kurska do GW Schill, ale skoro w powietrzu czaił się deszcz zrobiliśmy program minimum. Była to mała rundka przez las z południowego węzła obwodnicy Skwierzyny do Zemska, a dalej przez Stary Dworek pod bunkry. Na miejscu połaziliśmy trochę po krzakach wśród zwalisk i dziur, zagadnęliśmy do dostępnych podziemi. W mokrych zaroślach przemoczyliśmy buty i odzież, zapiaszczyliśmy się. W międzyczasie zaczęło robić się szaro, może ten Schill to jednak był zbyt ambitny pomysł na popołudnie.

Rower:
Dane wycieczki:
22.82 km (10.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Wysoka bis
Wtorek, 19 maja 2015 | dodano: 19.05.2015Kategoria MRU
Nie dawały mi spokoju te wejścia do podziemi odszukane w sobotę w Wysokiej. Na pierwszy sygnał że wybieram się zobaczyć je od środka zgłosił się chętny do "towarzystwa" - Januszek. Skoro przy wszystkich naszych wyjazdach widzę go tylko gdzieś daleko z przodu, i to jedynie na prostych odcinkach, to jest tak jakbym jechał sam. Sam nie wiem czy jazda z nim to korzyść, czy strata. Z racji ograniczonego czasu jaki pozostał nam do dyspozycji dziś pędzimy bez żadnego zbędnego marudzenia poprzez Bledzew i Pieski prosto do Wysokiej.

Kursko. Linia kolejowa Międzyrzecz - Rzepin. Tory przebiegają w głębokim na kilkanaście metrów wykopie. Ruch pasażerski chyba już od dawna wstrzymany.
Na skraju Wysokiej przy polnej drodze do Piesków i Zarzynia zaglądamy pod PzW 775. Ten nieduży bunkier mający bronić mostu na kanale taktycznym ciągnącym się w kierunku Kęszycy miał niezwykłą historię. Był jednym z bunkrów osobiście wizytowanych przez Hitlera latem 1938r. Po tej wizycie zapadła decyzja o przerwaniu prac na MRU. Z względu na nową doktrynę wojenną przyjętą przez Niemcy budowa systemu była zbędna i zbyt kosztowna. Załoga tego bunkra podejmuje walkę z batalionem majora Karabanowa który wskutek niesamowitego zbiegu okoliczności przedostał się przez linię obrony MRU kilka kilometrów wcześniej pod Pniewem. Działa czołgów skutecznie wyeliminowały bunkier z walki. Rosjanie wdarli się na strop obiektu przygotowując się do jego opanowania. Wtedy dowódca obrony podejmuje decyzję o wysadzeniu górnych kondygnacji wraz z załogą.. Eksplozja odcięła dolną kondygnację bunkra zabijając i raniąc kilkunastu członków załogi. Z potyczki ocalało jedynie dwóch obrońców. Dostęp do wnętrza niemożliwy bez odpowiedniego sprzętu.

PzW 775. Tylna ściana wejściowa. Widoczne wejście do garażu na działko ppanc. i wejście do obiektu. Zaraz za otworami wejściowymi głębokie na ok. 3 m. doły, niemożliwe do pokonania bez jakiejś kładki.

Otwór w stropie po zniszczonej kopule pancernej.

Korytarz prowadzący do wnętrza schronu.

Boczne pomieszczenia.

Kopuła pozoracyjna z bliska.


Pod Pzw 724. Tylna ściana wejściowa i kopuły pancerne na stropie bunkra.

W wielu miejscach "zęby smoka" są lepiej widoczne, ale dziś już do nich nie wrócę. Muszą starczyć te widoczne na zdjęciu.
Rower:
Dane wycieczki:
71.00 km (13.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Boryszyn i Wysoka
Sobota, 16 maja 2015 | dodano: 17.05.2015Kategoria MRU
Pomysł na trasę dzisiejszej wycieczki zrodził się w bólach dopiero w trakcie jej trwania. Wyjechałem z domu około 15, więc czas był trochę ograniczony. Musiałem w pewnej sprawie zaglądnąć do Zemska, i to zadecydowało o kierunku wyjazdu. Jadąc w kierunku Bledzewa myślałem o miejscach do których od dawna nie zaglądałem. Na razie pomyślałem o mauzoleum właścicieli Goruńska - rodzinie Büttnerów. Byłem tam późną jesienią, wtedy miejsce pozbawione zieleni wyglądało dosyć przygnębiająco. Mauzoleum znajduje się w małym lasku na wzgórzu. Od nieistniejącego już dziś pałacu do grobowca prowadzi obsadzona dębami alejka. Sama budowla już od dawna niszczeje, jest pozbawiona dachu, a w podłodze zieje otwarta dziura do pustej komory grobowej. Wokół rosną stare drzewa obrośnięte bluszczem. Całość wygląda bardzo tajemniczo.

Alejka prowadząca do mauzoleum-grobowca.

A oto i sam grobowiec.
W Pieskach zatrzymałem się pod pomnikiem psa Łatka, który powstał z inicjatywy mieszkańców, na pamiątkę psa, który mieszkał we wsi towarzysząc miejscowym strażakom.

Pomnik Łatka.
Na odcinku kilku kilometrów zaliczam trzy powiaty bowiem każda z kolejnych mijanych wiosek leży w innym: Pieski w międzyrzeckim, Zarzyń w sulęcińskim, Boryszyn w świebodzińskim. W centrum Boryszyna zwraca uwagę zabytkowy drewniany kościół z roku 1648, o konstrukcji zrębowej z dobudowaną pół wieku później wieżą. Na placyku przy skrzyżowaniu dróg stoi nadgryziony zębem czasu "kriegerdenkmal" pomnik poświęcony pamięci poległych w I wojnie światowej żołnierzy – mieszkańców Boryszyna.

Kościół w Boryszynie.

Kriegerdenkmal.

Stercząca tuż przy drodze ruina PzW778.
Wysoka wieś letniskowa, malowniczo położona na półwyspie wcinającym się w jezioro Paklicko Małe. W bezpośrednim sąsiedztwie wioski znajdują się najbardziej rozbudowane fortyfikacje MRU. Na wysokim brzegu jeziora od strony Boryszyna do1945 r. znajdował się jeden z obozów robotników przymusowych pracujących w fabrykach zbrojeniowych umiejscowionych w podziemnych korytarzach MRU. Właśnie tam w skarpie znajdują się wejścia do podziemi o których wspominałem w wstępie. Nie mają chyba nic wspólnego z obiektami MRU. Są to raczej schrony przeciwlotnicze. Próbowałem wjechać w głąb jednego z korytarzy korzystając z lampki rowerowej. Niewiele widać poza tym że panuje tam niemal idealny porządek. Trzeba kiedyś odwiedzić ten obiekt specjalnie, zabierając z domu porządną latarkę.

Brama wjazdowa na teren obozu.

Wejście do schronu.

Schodki prowadzące na skarpę na której stały obozowe baraki.

Pic na wodę, fotomontaż .. betonowe kopuły pozoracyjne na polach pod Pniewem.

Przywieziony spod Skwierzyny "Tobruk" przed wejściem do muzeum.

"Dźwina" i jej opakowanie magazynowo-transportowe.
Z powodu opadów skróciłem zaplanowaną trasę i skierowałem się do Międzyrzecza. Jeszcze przed Międzyrzeczem sytuacja z deszczem się wyjaśniła, przestało padać i zacząłem żałować że zrezygnowałem z Szumiącej. W sumie jednak lepiej że ten deszczyk mnie spłoszył gdyż okazało się że znów nie doszacowałem czas potrzebny do pokonania takiej trasy. Nawet przy skróconej wycieczce dotarłem do domu około godz. 21.
Rower:
Dane wycieczki:
79.00 km (0.00 km teren), czas: h, avg: km/h,
prędkość maks: 0.00 km/hTemperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)

