blog rowerowy

avatar Jorg
Skwierzyna

Informacje

Sezon 2024 button stats bikestats.pl Sezon 2023 button stats bikestats.pl Sezon 2022 button stats bikestats.pl Sezon 2021 button stats bikestats.pl Sezon 2020 button stats bikestats.pl Sezon 2019 button stats bikestats.pl Sezon 2018 button stats bikestats.pl Sezon 2017 button stats bikestats.pl Sezon 2016 button stats bikestats.pl Sezon 2015 button stats bikestats.pl Sezon 2014 button stats bikestats.pl

Znajomi

wszyscy znajomi(6)

Moje rowery

Kross 69345 km

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Jorg.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Pszczew i dwie góry

Niedziela, 13 marca 2016 | dodano: 13.03.2016Kategoria gm. Pszczew

     Dosyć systematycznie śledzę  blog pszczewskiego leśniczego. W swoim ostatnim wpisie wspomniał o pszczewskiej Górze Wysokiej, polodowcowym wzgórzu nad Jeziorem Chłop. W Pszczewie po raz pierwszy byłem kilkanaście lat temu z wizytą u mieszkającego tam kuzyna żony, od tego czasu miasteczko mnie zauroczyło. Chociaż Pszczew formalnie jest wsią, faktycznie ma charakter małego miasteczka. Obecnie jeżdżę w tamte okolice co najmniej kilkanaście razy w roku, ale poza pszczewski rynek na drugą stronę miasteczka wypuściłem się dopiero kilka razy. Ostatni raz byłem tam zaledwie tydzień temu, przejeżdżałem nawet u podnóża wspomnianej góry ale jakoś nie przyszło mi do głowy aby sprawdzić na mapie czy nosi jakąś nazwę i czy coś na jej temat znajdę w internecie.
   Już za moich dawniejszych odwiedzin w Pszczewie wypatrzyłem obok dawnej rezydencji biskupów poznańskich drogowskaz kierujący do wieży widokowej nad Jeziorem Chłop. Wieże i widoki z ich tarasów od zawsze mnie ciekawią i byłbym przy niej już tydzień temu gdyby nie towarzyszący mi cyklista Janusz N. Chciałem mu pokazać inne ciekawe miejsca i wieżę trzeba było ominąć.
   Po przeczytaniu wpisu na blogu p. Jarka pojawiła się koncepcja ustrzelenia za jednym strzałem dwóch zajęcy, odszukania wieży i odszukania ścieżki edukacyjnej na Górę Wysoką. Brałem jeszcze pod uwagę odwiedzenie pszczewskiej leśniczówki, a to za sprawą publikacji "Wokół Pszczewskiej Góry" autorstwa jej lokatora p. Jarosława Szałaty. Nie chciałem jednak być nachalny i w niedzielę leśniczówkę odpuściłem.
     Ponieważ wczoraj uzgodniłem z żoną że Bogu oddamy co boskie dopiero wieczorem miałem do dyspozycji całą niedzielę. W drogę ze mną wybiera się dziś również kolega Janusz N. Na początek jedziemy do wieży widokowej na Górze Trębacza w Zielomyślu. O Zielomyślu, o samej Górze Trębacza i legendzie o szwedzkim trębaczu już kiedyś wspominałem w swoich wcześniejszych wpisach. W podziwianiu widoków przeszkadzała dziś lekka mgiełka, chociaż miało to też swój urok.








Góra Trębacza


Zielomyśl


Przy drogowskazie do DPS-u w Szarczu

     W Zielomyślu robimy kilkuminutową przerwę na rozdrożu dla zdjęć przy rzeźbie trębacza i ruszamy w dalszą drogę. Przy wjeździe do Pszczewa naszą uwagę zwraca cmentarz, a właściwie dwa żeliwne krzyże nagrobne. Spotykam czasem takie przy pochówkach z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX stulecia. Podobne stoją na starym cmentarzu przy pszczewskim kościele na grobach powstańców styczniowych;  Melchiora i Macieja Górnych.
    Nie zdążyłem odszukać leśniczówki i początku ścieżki na Górę Wysoką ponieważ Januszek wyrwał się do przodu i od razu wpakował się na zielony szlak prowadzący do drugiej z wież widokowych, tej nad jeziorem. Trzeba go dogonić więc w duchu pożegnałem się już z odszukaniem szlaku i wejściem na górę, ale wynagradzają to widoki z drogi nad brzegiem jeziora.
 Górę Wysoką prawdopodobnie też zdobyliśmy, a jeżeli chybiliśmy z szczytem to naprawdę niewiele. Wydaje się że znajduje się on w pobliżu miejsca gdzie od naszego szlaku odbija stroma droga do ławeczek umieszczonych na kulminacji wzniesienia. Widok na jezioro wspaniały, chociaż perspektywę ogranicza szpaler drzew.


    Natomiast sama wieża, a w zasadzie widok z jej platformy mnie rozczarował. Wieża jest bliźniaczo podobna do wieży z Góry Trębacza, nawet ma porównywalna wysokość tj. ok. 18,5 m. Po wdrapaniu się na platformę widokową okazuje się jednak że zamiast rozległego widoku na jezioro możemy podziwiać tylko wierzchołki pobliskich sosen. Szkoda że nie dobudowano jeszcze jednej kondygnacji.



Wieża nad Jeziorem Chłop. Zbocza pagórka zryte okopami. Tędy przebiegała linia pozycji przesłaniających MRU. Pewnie udałoby się w okolicy odnaleźć również jakieś pojedyncze bunkry.

   Do Pszczewa wracamy drogą poprowadzoną z drugiej strony góry, obok Jeziora Proboszczowskiego. Tam natrafiamy również na tablice i znaki szlaku edukacyjnego niestety trasa prowadzi trochę pod włos w stosunku do naszego kierunku jazdy. Trzeba chwilowo zrezygnować z bliższego zapoznania się oficjalnym szlakiem na szczyt wzgórza. 




Proboszczowskie






   Januszka w ubiegłym tygodniu zainteresował silnik parowy który kiedyś napędzał maszyny w pszczewskim tartaku. Podarowany gminie stoi na placyku u podnóża kościelnego pagórka. Jedziemy do maszyny, ale stamtąd już najwyższy czas wracać do Skwierzyny. Kierujemy się na Stołuń i dalej drogami gruntowymi pod Rokitno. Stąd do domu to tylko rzut beretem. Po raz pierwszy od bardzo dawna zjawiłem się w domu grubo przed zmrokiem.



Rower: Dane wycieczki: 71.25 km (38.00 km teren), czas: h, avg: km/h, prędkość maks: 0.00 km/h
Temperatura: HR max: (%) HR avg: (%) Kalorie: (kcal)
Linkuj | Komentuj | Komentarze(3)

K o m e n t a r z e
Fajne miejsca pokazujesz, a ja tylko się coraz bardziej na te tereny nakręcam.
Robak88
- 18:52 wtorek, 29 marca 2016 | linkuj
Staram się :)
Jorg
- 21:17 poniedziałek, 14 marca 2016 | linkuj
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!